Dodaj do ulubionych

Płatne z dołu?

18.03.07, 14:23
Pytanie od tlumaczki: czy to normalna praktyka, ze za skonczone tlumaczenie
(w calosci) wydawnictwo placi z dolu? W czasie 'do 4 miesiecy'? Chodzi mi o
przyjeta praktyke, bo to nijak nie chroni interesow tlumaczki (zawsze mozna
np. 'odrzucic' tlumaczenie i lekko przypudrowane wydac). Jestem podejrzliwa i
kompletnie nie wiem, co o tym myslec, pliz help.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Płatne z dołu? 18.03.07, 15:34
      normalna praktyka to odwlekanie zapłaty jak długo się da, ale zwykle umowy są
      zawierane z rozbiciem płatności - typu np. połowa po zatwierdzeniu tłumaczenia
      (czyli nie tuż po oddaniu, ale dopiero po przeczytaniu przez redakcję i uznaniu,
      że ogólnie ok), a połowa w jakimś odleglejszym terminie (np. po wszystkich
      pracach redakcyjnych, oddaniu do druku, co tam jeszcze). z odwleczeniem
      całkowitej płatności na dobre pół roku (no bo chyba nie zrobiłaś przekładu w
      tydzień?) sie nie spotkałam, ale może nie nadążam z postępem.

      aha, bardzo porządne firmy płacą ci najpierw zaliczkę w wysokości 20-30%, no ale
      ten obyczaj rzadko widywałam:(
      • jacek1f Zaliczke dostawało 5-6 osób z "topu"... 18.03.07, 16:29
        Ja znam (i tworzę) taki świat:
        - umowa podpisana szczegółowa ZAWSZE;
        - w 1/4 tłumaczenia - ustalone co do dnia - praca redaktora (przy tzw. nowych
        tlumaczach)sprawdzająca i albo koniec albo dalej z renegocjacją albo
        normalknie;
        - oddanie pracy, przyjecie 7 dni i płatność do 21 dni po otrzymaniu...
        (teraz wszedzie nacisk na cash flow, wiec do 30 dni sie zdarza przelew.

        I tyle.
        • jottka Re: Zaliczke dostawało 5-6 osób z "topu"... 18.03.07, 17:15
          tzn. zaliczkę za co? porządna firma, jeśli np. zleca przekład grubego bucha i
          wie, że praca potrwa ładnych parę miesięcy, daje zaliczkę, m.in. po to, żeby
          tłumacz nerwowo nie brał wszystkiego, co mu w ręce wpadnie, tylko wydajnie
          pracował nad naszym zleceniem, a nie rozpraszał się na chałtury.


          a poza tym cokolwiek nie rozumiem twojego postu - chodzi ci o to, że całość
          płatna w ciągu miesiąca po oddaniu, tak? no taki wariant też występuje w
          przyrodzie, natomiast obietnica zapłaty w odległej przyszłości - jak u koleżanki
          - nie najlepiej wróży.


          i jeszcze poza tym - testujesz nowych tłumaczy dopiero na żywym materiale? i to
          dopiero w 1/4 zamówionego tekstu? cokolwiek osobliwe, chyba że jeszcze o jakichś
          warunkach nie wspomniałeś

          w pewnym uroczym wydawnictwie, dla którego kiedyś tłumaczyłam, obowiązywał
          piękny obyczaj, że w określonym czasie przesyłało się kolejne partie tekstu
          redaktorce i większość problemów translatorsko-redaktorskich rozwiązywało się na
          bieżąco. bardzo to było korzystne dla wszystkich zainteresowanych.
    • donatta Re: Płatne z dołu? 18.03.07, 17:30
      Płatność z dołu jest normą, nie spotkałam się jeszcze z zaliczkami przy
      tłumaczeniu książek. Druga sprawa, że nie tłumaczyłam jeszcze dzieła o
      objętości 900 stron i pracy na rok :-)

      Zasady płatności są różne. Są wydawnictwa, któe płacą niemal od razu (w ciągu
      miesiąca) po oddaniu tłumaczenia, przelewając całość wynagrodzenia na konto
      uszczęśliwionego tłumacza. Inne rozbijają honorarium na raty, przy czym
      pierwsza jest wypłacana zwykle ok. miesiąca po przyjęciu przekładu przez
      wydawnictwo (na co wydawca ma ok. 2 tygodni), a druga w terminie późniejszym i
      tu spotkałam się z różnymi rozwiązaniami (konkretna data, za kolejny miesiąc, w
      terminie 3 miesiecy od daty wydania książki, ale nie później niż ... itp.).

      Na przedstawione przez Ciebie rozwiązanie na pewno bym się nie zgodziła.

      Co do odsyłania tekstu partiami, jest to nadal stosowana praktyka. Ja chyba
      jednak wolę całość za jednym zamachem.
      • jottka Re: Płatne z dołu? 18.03.07, 17:38
        donatta napisała:


        > Co do odsyłania tekstu partiami, jest to nadal stosowana praktyka. Ja chyba
        > jednak wolę całość za jednym zamachem.


        to ma swoje zalety o tyle, że na upartego można siąść na poważnie do roboty w
        połowie terminu:) ale przy dużych i skomplikowanych tekstach dla tłumacza też
        wygodniejsze jest dogadywanie się na (plus minus) bieżąco z redaktorami niż
        potem wyjaśnianie natury endziesięciu problemów, jakie się pojawiły na
        pierwszych nastu stronach:)
        • donatta Jottka 18.03.07, 18:02
          Z drugiej strony, zwykle mam jednak kontakt z redaktorem prowadzącym i duże,
          upierdliwe problemy załatwiamy w trakcie przekładu za pomocą wzmożonego
          kontaktu mailowego bądź telefonicznego. Czyli też na bieżąco.
          • jottka Re: Jottka 18.03.07, 18:10
            no i to jest sytuacja luksusowa:) czyli dobry lub dobra red pod mailem i
            telefonem na stałe, hej
    • thornhill Re: Płatne z dołu? 18.03.07, 18:56
      illiterate napisała:
      > Pytanie od tlumaczki: czy to normalna praktyka, ze za skonczone tlumaczenie
      > (w calosci) wydawnictwo placi z dolu?

      Z moich doświadczeń wynika, że różnie z tym bywa. W trzech wydawnictwach
      otrzymywałem (właściwie otrzymuję, bo z jednym z nich cały czas współpracuję)
      zaliczki (zwykle ok. 25% honorarium) kilka tygodni po podpisaniu umowy. W dwóch
      - honoraria wypłacano mi w ratach: 50% kilka tygodni po przyjęciu tłumaczenia i
      50% kilka tygodni po wydaniu książki.
      Ważne jest to, co znajduje się w Twojej umowie po tym nieszczęsnym "do 4
      miesięcy" (strasznie długo, nawiasem mówiąc). Najlepiej by było, gdyby był to
      zapis: "do 4 miesięcy po oddaniu tłumaczenia", gorzej: "do 4 miesięcy po
      przyjęciu tłumaczenia" (bo na przyjęcie tłumaczenia wydawnictwa zwykle dają
      sobie dodatkowe kilka tygodni). Najgorzej: "do 4 miesięcy po wydaniu książki"
      (kiedyś wydawnictwo wydało książkę prawie rok po dostarczeniu przeze mnie
      przekładu).

      • donatta Re: Płatne z dołu? 18.03.07, 19:13
        Najgorzej: "do 4 miesięcy po wydaniu książki"
        > (kiedyś wydawnictwo wydało książkę prawie rok po dostarczeniu przeze mnie
        > przekładu).
        >
        To jeszcze nic. Zdarza się, że książka - z różnych przyczyn - NIGDY nie ujrzy
        światła dziennego. I co wtedy? Od takich zapisów broń nas Panie ...
        • ggigus ??? zajrzyj do umowy, zaplata nie jest i nie moze 19.03.07, 01:13
          byc zalezna od tego, czy wydawca chce ksiazke wydac, czy nie
          • jacek1f Jottko - napisalem tzw nowych;-)) nie daje sie 19.03.07, 20:04
            nowym nowym tlumaczenia bez proby wielokrotnej ...

            mamy ok 15 tlumaczy, z tego 3-4 to tzw. nowi - jeszcze po 1/4 sie sprawdza.
            reszta nadsyla etapami oczywiscie, ale praca i sprawdzanie czesci nie musi,
            powtarzam - nie musi, byc robione po 1/4.

            :-)
    • ggigus pozdrawiam kolezanke po fachu i po pogladach!!! 19.03.07, 00:17
      ja dostaje z dolu, zaliczki byly, ale sie skonczyly
      z platnoscia nie ma problemow, chociaz jak ksiegowosci nie pasuje cos w rachunku
      - mieli moje dane inaczej w ksiegowosci niz u lektora, chodzilo o platnosc za
      strone, to pani z ksiegowosci odklada rachunek na bok i nie informuje nikogo, ze
      rachunek jej nie gra
      lektor mowi, ze trzeba czekac, ze panie w ksiegowosci sa trudne, a konto no wiadomo
      jedyny problem - ja pracuje w Niemczech, wiec nie wiem, czy moje zwierzenia Cie
      obchodza
      pozdrowka i masz maila
    • illiterate Re: Płatne z dołu? 19.03.07, 22:32
      Wielkie dzieki za uwagi i pomoc. Bardzoscie pomogli :)
      • jota.40 Re: Płatne z dołu? 20.03.07, 19:33
        Dawno, dawno temu (początek lat 90-tych) podpisywałam umowy z zaliczkami - było
        to jednak duże, państwowe wydawnictwo.
        Dziś mam umowy wyłącznie płatne z dołu, miesiąc po przyjęciu tłumaczenia (na co
        wydawnictwo ma też ok. miesiąca).
        Przy tej okazji mam do Was serdeczną prośbę o pomoc: czy znacie skuteczny
        sposób, żeby wyciągnąć honorarium z wydawnictwa? Termin upłynął w październiku.
        Od listopada trwają moje negocjacje z różnymi osobami, dotarłam do kasjerki,
        wszędzie te same mętne tłumaczenia ("porozmawiam z szefem... bla, bla, bla").
        Straciłam cierpliwość. Postraszyć ich sądem? Opadają mi ręce. Dodam, że
        przetłumaczyłam i oddałam im w styczniu kolejną dużą pozycję i trochę liczę na
        współpracę w przyszłości, nie chciałabym zatem robić dzikiej awantury.
        • hajota Re: Płatne z dołu? 20.03.07, 20:29
          jota.40 napisała:

          > Przy tej okazji mam do Was serdeczną prośbę o pomoc: czy znacie skuteczny
          > sposób, żeby wyciągnąć honorarium z wydawnictwa? Termin upłynął w październiku.
          > Od listopada trwają moje negocjacje z różnymi osobami, dotarłam do kasjerki,
          > wszędzie te same mętne tłumaczenia ("porozmawiam z szefem... bla, bla, bla").
          > Straciłam cierpliwość. Postraszyć ich sądem? Opadają mi ręce. Dodam, że
          > przetłumaczyłam i oddałam im w styczniu kolejną dużą pozycję i trochę liczę na
          > współpracę w przyszłości, nie chciałabym zatem robić dzikiej awantury.

          Proponuję trzy etapy:
          1. Uprzejmie, acz stanowczo sformułowany list polecony.
          2. Wezwanie do zapłaty
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=40575423&a=55537459
          3. W ostateczności zwrócenie się do adwokata, żeby napisał do nich w Twoim imieniu.
          Napisz mi na priva, o jakie wydawnictwo chodzi. Są takie, które trochę się
          ociągają, ale na pewno płacą. Inne zwlekają dłużej, ale też płacą. Na inne
          działa dopiero list adwokacki.
          • jottka Re: Płatne z dołu? 20.03.07, 22:08
            hajota, koleżanka pisze, że termin minął w październiku, a ona im jeszcze
            kolejny przekład oddała - moim zdaniem pierwszy etap zdecydowanie do pominięcia.
            od razu wezwanie do zapłaty, może być w uprzejmym tonie:)
            • jota.40 Re: Płatne z dołu? 21.03.07, 00:02
              Bardzo Wam dziękuję, chyba o to mi chodziło ;). Waham się jeszcze, czy nie
              zacząć jednak od tego stanowczego listu poleconego, skierowanego NB bezpośrednio
              do szefa nad szefami, bo z tego, co wiem, w wydawnictwie panuje struktura
              feudalna ;)).
              • jottka Re: Płatne z dołu? 21.03.07, 10:53
                słuchaj, tu nie chodzi o to, żebyś ty na sumienie szefa wpływała, bo jego to i
                tak nie ruszy, tylko żebyś miała w ręku dowód na wszczęcie poprawnej procedury
                wzywania do zapłaty i mogła się nim w razie czego wykazać przed sądem - nic ci
                nie przyjdzie ze współpracy z wydawnictwem, która będzie polegała na tym, że ty
                będziesz pracować, a oni za to nie będą ci płacić.
                • jota.40 Re: Płatne z dołu? 21.03.07, 22:16
                  Słusznie.
                  Niestety, dowiedziałam się właśnie, że moje wydawnictwo zostało przejęte przez
                  inne. Odszedł dyrektor, z którym podpisywałam umowę, a jeszcze nie ma nowego.
                  Chwilowo - pat ;((.
                  Jak tylko objawi się nowy szef, zbombarduję go wezwaniem.
                  • jottka Re: Płatne z dołu? 22.03.07, 01:04
                    nienienie:) podpisywałaś umowę z firmą, którą reprezentował pan dyrektor, a nie
                    z panem dyrektorem jako osobą prywatną, tak? no to cię nie obchodzą wewnętrzne
                    perturbacje firmy, która ma przestrzegać swych zobowiązań - już wysyłaj to
                    wezwanie, bo zdaniem wydawcy zawsze się znajdą jakieś szalenie ważne
                    okoliczności, które nie pozwalają ci zapłacić. a umowa o dzieło po 2 latach sie
                    przedawnia, więc lepiej już zadbaj o swoje (zwłaszcza jak się okaże, że więcej
                    takich jak ty, a firma akurat w okresie zmian).
                    • jottka Re: Płatne z dołu? 22.03.07, 01:06
                      aha, kopie wszelkich pism do wydawnictwa, ew. odpowiedzi, dowody nadania listów
                      itepe starannie przechowujesz w osobnej teczuszce:)
                    • thornhill Re: Płatne z dołu? 22.03.07, 08:26
                      jottka napisała:

                      > a umowa o dzieło po 2 latach sie
                      > przedawnia.

                      Tzn. po 2 latach od dnia oddania dzieła... chyba... ;-)
                      • jota.40 Re: Płatne z dołu? 22.03.07, 14:44
                        Oj, tak, tak. Wszystko przemyślałam i wysyłam dziś jeszcze wezwanie, od razu też
                        ostrzę zęby na list adwokacki - BTW, znacie może w W-wie jakiegoś sensownego
                        adwokata od praw autorskich? Jeśli tak, to poproszę o namiar na priva.
                        Wrrrr.
    • yanga Re: Płatne z dołu? 22.03.07, 15:28
      Ciekawych rzeczy się od Was dowiaduję. Ja zawsze dostaję zaliczki, i to dwie,
      co prawda, dawniej wynosiły one 1/3 honorarium - pierwsza miesiąc po podpisaniu
      umowy, druga miesiąc po oddaniu, a teraz jest to zwykle w przypadku dużej
      książki ok. 2000. Reszta po ukazaniu się książki albo jeśli spadła z planu, to
      w ciągu mniej więcej roku - to jest w umowie. Bez zaliczek pracuję, jeśli tekst
      jest krótki, do oddania w ciągu miesiąca-dwóch, wtedy nie opłaca się rozbijać
      honorarium.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka