Dodaj do ulubionych

Zbieranie materiału

07.08.07, 15:33
Do powieści, i do relacji autobiograficznej. Zastanawiam się, skąd
ludzie czerpią materiał.

Ktoś opisuje 10 lat swojego życia - faktograficznie - z
najmniejszymi szczegółami, więc chyba musiał prowadzić dokładny
dziennik na co dzień, bo nie wierzę w tak fotograficzną pamięć.

Powieści: czy nasi powieściopisarze czytają dużo gazet, czy czytają
Internet, czy siedzą w bibliotekach typu PAN i uniwersyteckie, gdy
potrzebują archiwaliów, przeglądają przedwojenne gazety. Warto by
rozpatrzyć odnoszących największe sukcesy pisarzy z osobna.

Oczywiście jest też życie codzienne, rozmowy z rodziną, znajomymi,
obserwowanie życia na ulicy (Prus podobno po jednym spojrzeniu na
przechodnia podczas spaceru potrafił szczegółowo opisać jego ubiór;
a więc spostrzegawczość?).

Tyle na wstępie.
Obserwuj wątek
    • lucyolejniczak Re: Zbieranie materiału 07.08.07, 18:32
      Nie jestem pisarką "odnoszącą największe sukcesy", więc teoretycznie nie do mnie
      to pytanie, ale nie mogę się powstrzymać. No, jak to skąd pisarze czerpią
      materiał do swoich książek?! Właśnie czytając. I to nie tylko gazety i Internet,
      ale i książki innych pisarzy, siedzą w bibliotekach typu
      PAN,PAU,uniwersyteckich i innych, a gdy potrzebują archiwaliów, przeglądają
      stare gazety.
      Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie.
      Od siebie dodam jeszcze, że siedzą też w archiwach. A jeśli opisują swoje
      życie, to przecież nie dzień po dniu, na Boga...Założę się, że i Ty pamiętasz
      niektóre wydarzenia ze swojego życia i potrafiłbyś je ciekawie opisać, bez
      konieczności spisywania dnia po dniu i godziny po godzinie, bo kogo by to
      interesowało?
      Przyznaj się, że to była prowokacja :)
      • netfan Re: Zbieranie materiału 07.08.07, 20:45
        Dzięki.

        Czytam właśnie autobiografię nie powieściową, ale bardzo konkretną,
        i autor MUSIAŁ prowadzić dziennik, choć nic o tym nie pisze, bo
        szczególiki są tam niesamowicie precyzyjne. I to prowadzić przez
        wiele, wiele lat, nawet zanim jeszcze stał się osobą znaną.
        • netfan Joyce 07.08.07, 20:50
          Przypomniało mi się jeszcze, jak to Joyce z Triestu pisał do Dublina
          listy do rodziny z prośbą o sprawdzenie różnych lokalnych
          szczegółów. Niektóre rzeczy można w ten sposób sprawdzić, ale
          niektóre nie, na przykład nie konfiguracje przedmiotów, zachowania
          ludzi o określonej godzinie kiedyś w przeszłości.
      • a_sjm są też i tacy... 09.08.07, 07:11
        Lucy nie zapominaj, że są też tacy, którzy nie muszą niczego zbierać :)
        Ich inteligencja, zdolności i kreatywność pozwalają na tworzenie powieści bez
        specjalnego przygotowania się :)

        No, ale takich jest niewielu... (całe szczęście)
        • lucyolejniczak Re: są też i tacy... 09.08.07, 12:30
          Zależy, co się pisze. Nie sądzę, żebyś przy pisaniu swojego Szyfru zdał się
          tylko na inteligencję i kreatywność :)
          Jeśli jednak tak było, to ja jestem mało inteligentna i zerokreatywna, bo
          zgłębiałam. I mam kompleks niższości.
          • netfan Re: są też i tacy... 09.08.07, 18:00
            W przypadku powieści historycznej autora głównie ceni się za
            research. Przy powieści współczesnej czasem nie ma gdzie takich
            materiałów pisanych znaleźć.
            A czy pisarze idą w jakieś miejsca i opisują je sobie na
            karteczkach, jakby byli malarzami tworzącymi widok? Pewnie raczej
            biorą aparat i pstrykają parę zdjęć.
            A co sądzicie o pisarzach, którzy celowo pakują się w ekstremalne
            sytuacje, by zebrać materiał?
          • a_sjm Re: są też i tacy... 10.08.07, 07:41
            Lucy,

            Jasne, że nie tylko inteligencja i kreatywność, bo nawet żeby pisać głupoty
            (zamierzone) trzeba mieć wiedzę. To tak samo jak z wygłupianiem się na łyżwach.
            Żeby zrobić dobry show na lodzie i udawać, że sie nie potrafi jeździć, trzeba na
            prawdę być mistrzem.

            A z kompleksami wyluzuj :) W końcu możesz pochwalić się całkiem sympatyczną
            nagrodą, której kreatywnie Ci zazdroszczę.

            pzdr
          • netfan Re: są też i tacy... 14.04.08, 10:36
            Czytałem ostatnio powieść historyczną Hanny Malewskiej "Przemija
            postać świata" (o zdobyciu Rzymu przez barbarzyńców, Gotów) i tło
            historyczne jest tam tak szczegółowe, że chyba w polskich
            bibliotekach w tamtym czasie (wczesne lata 50-te) zebranie danych
            tego typu nie było możliwe.
            Przy innej swojej powieści historycznej Malewska wyjechała do
            Francji na stypendium Funduszu Kultury Narodowej, by zbierać
            materiały.
            Zbieranie materiału przypomina zapewne gromadzenie cytatów do pracy
            magisterskiej, a więc albo dokładnie opisane fiszki, albo kserówki.
            Coraz bardziej zdaje mi się, że research jest najważniejszy, że
            nawet powieści fabularne to tylko dialogi powtykane między zebrany
            obfity materiał dotyczący określonego wycinka rzeczywistości obecnej
            albo minionej.
            "Turbot" Grassa - jest to w połowie wykład o historii Gdańska,
            oparty na szperaniu w archiwach.
            Powieść jako rozmiękczona wersja suchej naukowej książki
            historycznej?
    • akondze Re: Zbieranie materiału 25.04.08, 12:44
      Przykład może skrajny, ale polecam książkę:
      Teodor Parnicki 'Dzienniki z lat osiemdziesiątych'
      www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1766
      Dzienniki z ostatniej dekady życia pisarza, sporo na temat jego
      warsztatu (pisze prawie codziennie i prawie codziennie czyta, w
      kilku różnych językach)...

      Wspomniana Malewska, to również wyższa liga literacka...

      ----------
      ...skwak?
      • netfan Parnicki 25.04.08, 14:16
        Akurat Parnickiego "Srebrne orły" ostatnio poczytuję. Duży, dobry
        research historyczny łączący Polskę ok. roku 1000 z Niemcami i
        Watykanem. Czyli być może archiwa niemieckie, watykańskie, książki
        sprowadzane z zagranicy.
        Nienacki na przykład w latach 80-tych siedział na Mazurach, ale miał
        tam pod ręką specjalistyczne książki niemieckie jako źródło.
        Nałkowska i M. Gretkowska ciągle czytają w swoich pamiętnikach po
        francusku, i to nie przypadkowe pozycje.
        Być może przetarcie szlaku do zagranicznych źródeł jest
        istotniejsze, niż by się wydawało.
        • netfan Orzeszkowa 26.04.08, 17:58
          Eliza Orzeszkowa postanowiła w pewnym momencie napisać powieść
          obyczajową o białoruszkim zydowskim miasteczku, z bogatym tłem
          historycznym i religijnym. Efekt - "Meir Ezofowicz".
          Cytuję z posłowia Krzyżanowskiego:
          "Rozczytawszy sie mianowicie w pracach takich, jak A.
          Kraushara "Historia Żydów w Polsce" (1866), a. W.
          Maciejowskiego "Żydzi w polsce, na Rusi i litwie" (1878), W.
          Smoleńskiego "Stan i sprawa Żydów polskich w XVIII w." (1876),
          znalazła w nich sporo wiadomości, które zespoliła w jednolitą
          całośc, mogącą budzić sporo zastrzeżeń ze stanowiska naukowego,
          poprawna jednak z punktu widzenia kompozycji literackiej o
          charakterze podaniowym." - tu chodzi o warstwę historyczną.
          "Orzeszkowa, która wiedze o rodzie ezofowiczów zdobyła przez
          odpowiednie studia historyczne, włozyła również wiele pracy w
          poznanie kultury religijnej, umysłowej i obyczajowej Żydów polskich.
          Zaznajomiła się tedy z dziejami sekt żydowskich, z księgami Talmudu
          i Kabały, z dziejami kultu religijnego, z podaniami i pieśniami, by
          przy pomocy tej rozległej, choć moze nie zawsze jednakowo rzetelnej
          i gruntownej wiedzy odtworzyć egzotyzm zycia szybowskiego i wyjaśnić
          motywy działania mieszkańców mieściny białoruskiej. bez specjalnych
          studiów nad tą stroną "Meira ezofowicza" nie umiemy rozstrzygnąć, w
          jakim stopniu odpowiada ona rzeczywistości."
          "Do stanowisk tych Orzeszkowa doszła dzięki kilkuletniej pracy,
          której zasady scharakteryzowała już w r. 1870, gdy zwracała się do
          redaktora pisma warszawskiego "Izraelita", S. H. Peltyna, prosząc go
          o pomoc w zdobyciu materiałów do rzetelnego poznania kultury
          zydowskiej."
          Zrobiła to listownie, ten list jest zacytowany, m.in.: "Obserwacja
          jednak bez umiejętności, to dopiero połowa drogi wiodącej do wiedzy.
          trzeba się uczyć, a dotego trzeba posiadać stosowne dzieła."
        • hajota Re: Parnicki 29.04.08, 23:36
          > Nałkowska i M. Gretkowska ciągle czytają w swoich pamiętnikach po
          > francusku, i to nie przypadkowe pozycje.

          Czy tylko mnie się robi dziwnie z powodu wymieniania jednym tchem pamiętników
          Nałkowskiej i Gretkowskiej? Litości!
          • netfan Dukaj 21.10.08, 20:56
            Gretkowskiej "Polka" jest niezła.

            Oto jak zbierał materiały pisarz SF Dukaj do powieści "Lód". Jest to
            książka z gatunku "historii alternatywnej", gdzie nie doszło do
            wybuchu I wojny światowej i Polska (wschodnia) jest nadal pod władzą
            Rosji. Książka gruba, nagradzana, 1054 strony (!).

            "Zebranie materiałów zajęło pół roku, pisanie półtora. <<Siedziałem
            w tym czasie w bibliotekach, konsultowałem informacje z ekspertami.
            Ale nie pojechałem (w skrócie: na Syberię, w głąb Rosji, gdzie
            dzieje się duża część książki, temat: katorga), nie wynajmowałem
            zawodowych researcherów.>>" (Rzeczpospolita)

            Takim ekspertom chyba trzeba dobrze zapłacić?
            • netfan Rymkiewicz 21.10.08, 21:02
              Rymkiewicz pisze w "Wieszaniu" o tym, jak przesiadywał regularnie w
              bibliotece, wspomina o tym dlatego, że miał widok z okna na miejsce,
              gdzie stała jedna z szubienic. Takie biblioteki są tylko w
              największych miastach: z bogatymi zbiorami źródeł historycznych. Nie
              pamiętam, biblioteka wojskowa czy historyczna miasta Warszawy.
            • braineater Re: Dukaj 21.10.08, 21:54
              > Takim ekspertom chyba trzeba dobrze zapłacić?

              Nie bardzo, nie u nas, nie ma rynku na reasearche kulturowe i historyczne,
              praktycznie nie ma tez zleceń. Ze wszystkich zawodów związanych z pisaniem i
              czytaniem, z których się utrzymuję, dzięki temu jednemu nie zarobiłem ani
              grosza. Ludzie jednak wolą sami sobie szukać i wydreptywać dawno wydreptane ścieżki.
              Opłacalny jak na razie jest tylko research gospodarczy, a to nuda straszna jest.
              • zielonamysz Re: Dukaj 22.10.08, 07:27
                Reserczerzy sa w wiekszych redakcjach i wspolpracuja z niektorymi dziennikarzami.
                Natomiast przy ksiazkach to jaka napisalam wyzej, trudno sie posilkowac pomoca,
                nie zawsze sie wie co sie przyda, zreszta to przyjemnosc szukanie i znajdywanie..
    • akondze Re: Zbieranie materiału 29.04.08, 16:20
      'Srebrne Orły' Parnicki pisał podczas wojny w Jerozolimie i zapewne
      też korzystał z tamtejszych źródeł.. w sumie jeżeli chodzi o
      (ambitne?) powieści historyczne, wybiegające fabułą poza Polskę, to
      zapewne należałoby wyjść poza źródła polskojęzyczne...
      Wspomniany autor np. cenił sobie bardzo serię historyczną wydawaną
      przez Cambridge (Cambridge Ancient History i dalsze...) - no ale
      objętość i cena do małych nie należą ;)

      Popularni autorzy zachodni korzystają (tak gdzieś przynajmniej
      czytałem) czasem/często? z usług zawodowych researcherów, którzy
      zbierają te wszystkie detale odnośnie epoki, ubiorów itp.. coś
      pewnie jak w przypadku dziennikarzy, którzy pewnie mają już dawno
      opracowane biografie różnych znanych osób w starszym wieku, wiadomo
      w jakim celu.. (chociaż nie wiem, czy jest to reguła)..

      ----------
      ...skwak?
      • zielonamysz Re: Zbieranie materiału 29.04.08, 20:39
        Własnie skończyłam powieść historyczną i zebranie do niej materialu zajęlo mi
        dwa lata. Czytałam przede wszystkim pamietniki, wspomnienia i nabardziej
        wiarygodne dzienniki. Posilkowalam się tez pracami naukowymi dotyczącymi miejsc
        i czasów i musze powiedziec,ze było to dośc traumatyczne doznanie- takie
        głebokie zanurzenie w codzienność okupacyjna Czasem miałam wrazenie ,ze sie
        dusze. Odchodzilam od tekstu na tydzien czy dwa bo nie dawalam rady.
        Ostatnio znow czytalam ksiazkę dotyczą okresu wojny i moglam ją czytac tylko
        doslownie w plasterkach.Malutkie fragmenty.
        Ale dzieki lekturom mialam jakas wizje i mam nadzieję, ze uchwyciłam proporcje
        i realia A przy okazji to straszna radosc jak sie znajdzie jakis smaczek, cos w
        tle przyjemnego.Detal.
        Kolega nawet chcial mi dialogi zindywidualizowac tzn by Niemcy mowli dialektami
        np hrabina wiedenskim niemieckim, ale sie przed tym wzbranialam ,by ksiazki
        jednak nie obciązyc zbytnio. Bo łatwo tez jest rzecz zamulic, zagubic sie
        detalu. Miara jest bardzo potrzebna.Nie chodzi o realia ale o tresc i akcję
        Znaczy musi byc i to i to zmieszane w stosownych dawkach.
        Mysle,ze resercz by mi pomogl ale nie do konca. To jak z gotowaniem Dobry
        kucharz sam musi smakowac ingrediencje i tylko on ma wyczucie czego ile. I
        czasem cos zupelnie przypadkowego zaskakuje. Tu nie mozna miec zastepcy.
    • czepialska Re: Zbieranie materiału 22.10.08, 15:01
      Ja właśnie jestem na etapie kompletowania materiałów źródłowych do książki.
      Jeszcze ogrom pracy przede mną ale już kilka instytucji - głownie muzea -
      zaoferowały swą pomoc.
      Mam nadzieję, że przy szukaniu ikonografii będzie podobnie :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka