Dodaj do ulubionych

Ciekawostki

05.02.04, 11:50
Piotruś Pan kończy 100 lat.

Piotruś Pan, chłopiec, który nie chciał być dorosły, kończy w tym roku sto
lat. W 1904 roku ukazała się książka angielskiego pisarza Sir Jamesa Matthew
Barriego o skrzydlatym chłopcu mieszkającym w Nibylandii.

Historia o Piotrusiu Panie, która jest klasyką literatury dla dzieci, podoba
się też dorosłym. Dzieci widzą w niej przede wszystkim barwną opowieść
przygodową z udziałem piratów i krokodyli, dorośli znajdują tu metaforyczną
przypowieść o tęsknocie za dzieciństwem i nieuchronności stawania się
dorosłym. Piotruś Pan trafił też do świata psychologii, a typowym
przypadkiem "syndromu Piotrusia Pana" ma być Michael Jackson.

Sto lat temu na deskach londyńskiego Duke of York's Theater wystawiono sztukę
Barriego "The Little White Bird", tam właśnie Piotruś Pan pojawił się po raz
pierwszy. Siedem lat później - w 1911 roku - ukazała się książka "Piotruś
Pan".

Setną rocznicę narodzin jednego z najpopularniejszych bohaterów filmów i
przedstawień Hollywood świętuje dwoma filmami. W styczniu na ekrany
amerykańskich kin trafiła ekranizacja powieści (którą w Polsce będzie można
oglądać od marca), w październiku do dystrybucji trafi film "Neverland"
oparty na biografii Barriego. Rolę autora Piotrusia Pana zagra Johnny Depp.

Sir James Matthew Barrie urodził się w 1860 roku, zmarł w 1937. Wywodził się
z rodziny o szkockich korzeniach, pisał powieści fantastyczne i romanse,
komedie satyryczno-obyczajowe (jak np. "Nieporównany Crichton"). Był bardzo
niski - miał zaledwie około półtora metra wzrostu. Pomysł napisania powieści
o małym chłopcu związany jest z przyjaźnią, która łączyła Barriego z pięcioma
braćmi z rodziny Llewelyn Davies. To historia podobna do przyjaźni Levisa
Carrolla z siostrami Liddell, która zaowocowała "Alicją w Krainie Czarów".

Po śmierci rodziców chłopców Barrie zaadoptował całą piątkę. "W postaci
Piotrusia Pana łączą się zachowania całej waszej piątki. Tak jak poprzez
pocieranie kawałków drewna można uzyskać ogień, tak ścieranie się waszych
osobowości stworzyło postać Piotrusia. Piotruś to iskierka, którą mi
daliście" - pisał Barrie, dedykując powieść całej piątce braci.

"Piotruś Pan" tylko z pozoru jest wesołą opowieścią o chłopcu, który nie chce
być duży. Tak naprawdę to mroczna opowieść o przemijaniu, lęku przed
nieuchronną dorosłością i śmiercią. Biografowie Barriego łączą tę obsesyjnie
powracającą w jego twórczości fascynację przemijaniem ze śmiercią jego
ukochanego starszego brata, który zginął podczas wypadku na placu zabaw w
wieku 13 lat. Aż trzech z piątki braci, którzy byli pierwowzorami postaci
Piotrusia, także zginęło w bardzo młodym wieku - jeden na froncie I wojny
światowej, drugi utopił się, trzeci popełnił samobójstwo. Sam Barrie nie miał
dzieci.

(onet)
Obserwuj wątek
    • kanuk Re: Ciekawostki 05.02.04, 12:47
      Normalnie to tlumaczowi by sie dostalo. pan mister Piotrus by bylo. zamiast
      patelni. wczoraj obejrzalem Lost in Translation. lubie takie kino moralnego
      pokoju i przyjazni dwojga ludzi . oskary mnie juz nie biora .ale ciekaw
      jestem, czy akurat ten film dostanie jakies wyroznienie ponad nominacje.
      wyglada,ze zmieniam temat. ale jest link translacyjny przeciez. i
      transcendentalny.
      • miltonia Re: Ciekawostki 05.02.04, 12:59
        I transgeniczny.
        • zalogowana Re: Ciekawostki 05.02.04, 13:15

          I Transatlantyk, nawiązując ponownie do literatury.
          • edzioszka Re: Ciekawostki 05.02.04, 13:27
            dokonam transplantacji oka, słabo Was widzę wśród tych literek ;)
            • oldpiernik Re: Ciekawostki 05.02.04, 13:38
              wpadłem w trans...
              transylwańska transpozycja transwestytów na transatlantyku w transkrypcji na
              *doc
              • edzioszka Re: Ciekawostki 05.02.04, 13:58
                aha, się poddam transportacji - miejsce docelowe to cmentarz komunalny
                Powązki, cel - rekreacyjno-krajoznawczo-towarzyski.. poszukujcie mnie w Alei
                Zasłużonych ;)

                www.wajszczuk.v.pl/polski/drzewo/tekst/powazki.htm
                • cza_ha Re: Ciekawostki 05.02.04, 22:48
                  Na temat-Dostałem od sympatyka z PoGo z życzeniami,że może ich przeżyję.NaPewno!
                  test3.thespark.com/deathtest/
                  • miltonia Re: Ciekawostki 05.02.04, 23:02
                    Cza_ha, daj se spokoj.
                    • edzioszka wczierasznjewo dnia 06.02.04, 13:10
                      zaglądnęłyśmy z Miltą do katakumb, z Niemenem się pożegnać.. tablicę pamiątkową
                      aż dojrzeć trudno - któreś <bodajże 3> pięterko, zupełnie jako w blokach ;)
                      • edzioszka Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 14:13
                        znalazłam foto katakumb - zamiejscowi mogą luknąć ;)

                        szewo.com/gallery/item.phtml/61
                      • miltonia Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 14:15
                        Eda zaczela sobie dizajn nagrobka wybierac, ledwom ja przekonala, ze jeszcze ma
                        chwile.
                        • edzioszka Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 14:20
                          doszłyśmy zgodnie do wniosku, iż w marmurach o rdzawych odcieniach gustujemy
                          najmniej - przynajmniej tych prezentowanych na nagrobkach ;)
                          • miltonia Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 14:43
                            W granitach Edziu, w granitach. Rdzawy marmur, to co innego. Na nagrobek sie
                            nie nadaje, najwyzej na sciany do palacowej lazienki.
                            • edzioszka Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 15:14
                              hyhy, no się pomyliłam zwyczajnie - zajęta byłam rozmową z Gitkiem i
                              obgadywaniem Twoich kotów ;)
                              • miltonia Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 15:26
                                Akurat uwierze, ze o kotach gadacie.
                                • edzioszka Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 16:28
                                  wiesz kogo spotkałam przed chwilutką na czacie? Janusza Karolaka.. nie dość, że
                                  się chciał umówić ze mną, to jeszcze coś wspominał o trójcy Aniela, Miltonia i
                                  Żarłaczka.. się spieszył strasznie do domu, niby o psi nabrzmiały pęcherz taki
                                  zatroskany ;)
                                  • miltonia Re: wczierasznjewo dnia 06.02.04, 20:51
                                    Az to rozpustna bestia ten Karolak.
                    • cza_ha Re: Ciekawostki 06.02.04, 17:55
                      Z tym daj sobie spokój, to idź na PoGo, Miltonia,bo tam ciekawostkę Ja dostałem
    • edzioszka Re: Ciekawostki 06.02.04, 12:21
      Krowa przyszła do banku zamiast na ślub


      Personel jednego z banków w miejscowości Wunstorf koło Hanoweru osłupiał, kiedy
      do środka weszła ... łaciata krowa.


      Zwierzę przespacerowało się przed bankowymi okienkami, popatrzyło na klientów,
      uznało, że bank nie jest ciekawym miejscem i wyszło na ulicę - informują w
      czwartek niemieckie media.

      Krowa trafiła do banku niechcący - przywieziono ją do Wustorfu jako atrakcję
      ceremonii ślubnej. Miała być niespodzianką dla państwa młodych.

      Kiedy przed urzędem stanu cywilnego otwarto transporter, krowa postanowiła
      jednak wyskoczyć najpierw do pobliskiego banku. Na ślub dotarła z 45-minutowym
      opóźnieniem.

      (onet)

      a ja żech myślała, że jestem pomysłowa! ;)
      • cza_ha Re: Ciekawostki 06.02.04, 18:27
        Ci Angole mają dziwny pociąg do łaciatych; na przykład, czek-nagrodowy wypisany
        na burcie krówki właśnie i z nią realizowany w banku. Może to ta sama?

        " a ja żech myślała, że jestem pomysłowa! ;)"
    • oldpiernik Re: Ciekawostki 07.02.04, 08:02
      Piotruś Pan Stuletni
      Bankowa Krowa
      Niemen Pochowany

      ale zestaw ciekawostek, hehe

      to ja poproszę mnie w proch, i w glebę, bez marmurów, bankowo
      ..i bez rozgłosu ;)
      • edzioszka Re: Ciekawostki 07.02.04, 11:07
        hyhy, trza przyznać, iż się niezbyt komponują tematycznie.. ale co tam,
        spróbujmy dopatrzyć się jedności (celów) pośród tejż różnorodności ;)
        • miltonia Re: Ciekawostki 07.02.04, 14:47
          Czyz musimy byc ortodoksyjni i trzymac sie tematu? Porzadek niszczy
          spontanicznosc i jest smiertelnie nudny.
          • edzioszka Re: Ciekawostki 07.02.04, 14:55
            toż przeca u mię spontanik pełnoobjawowy i tendencje do nieoczekiwanej zmiany
            tematu.. poza tem nieco małomówna jestem.. Milta, tak cieplutko i słonecznie, a
            Ty przed kompem! Edek dopiero wrócił do dom ze spacerniaka ;)
            • miltonia Re: Ciekawostki 07.02.04, 15:32
              Przed kompeme, bo prace nad soba jak zawsze, zaczne od poniedzialku.
              • edzioszka Re: Ciekawostki 07.02.04, 15:44
                a jak ze zmianą nawyków żywieniowych, bo u mnie idzie jak po grudzie? już o
                innych durnych priwyczkach lepiej nie wspominać ;)
                • oldpiernik Re: Ciekawostki 09.02.04, 08:01
                  jeść też trza spontanicznie
                  dziś mi smakują ogóreczki
                  takie tego , no , zepsute
                  kiszone, znaczy się
                  i nie wiem dlaczego, barzo kojarzą mi się z Piotrusiem Panem ;))
                  • edzioszka Re: Ciekawostki 09.02.04, 09:53
                    mnie z sezonem ogórkowym i dniem na podobieństwo dzisiechszego ;)
                    • oldpiernik Re: Ciekawostki 09.02.04, 10:30
                      a ten link pod moimi postami jest do duuuzego niedomówienia, hehe
                      przepraszam
                      taki stary a nie umie ;)
                      • edzioszka Re: Ciekawostki 09.02.04, 11:03
                        skoczę na Twoją forumkę Oldzik i Ci zapodam prawidłowy ;)
    • edzioszka Poemat nadrealistyczny 12.02.04, 10:02
      Mimo iż mam za sobą wielokrotną lekturę “Lalki” Prusa i “Ferdydurke”
      Gombrowicza, obcowanie z poezją Sępa-Szarzyńskiego i Mirona Białoszewskiego,
      czytałem autorów takich jak Stanisław Przybyszewski, Roman Ingarden czy Jadwiga
      Staniszkis, należę dziś do tej wielkiej rzeszy współczesnych Polaków,
      czytających lecz niezdolnych do zrozumienia prostego tekstu w gazecie.

      Z tego przykrego faktu zdałem sobie sprawę 21 stycznia tego roku biorąc do
      ręki “Pracę i naukę”, dodatek do “Życia Warszawy” z tamtego dnia. Najpierw nie
      zrozumiałem, o kogo chodzi w poszukiwaniu “Handlowca do spraw usług
      integracyjnych. Osoba na tym stanowisku będzie odpowiedzialna za sprzedaż usług
      integracyjnych do klientów biznesowych”. Wśród wymagań
      wymieniono: “Doświadczenie w sprzedaży w branży usług integratorskich”. Nie
      zdając sobie sprawy, czym są usługi integracyjne, nie wiem też, czy się czymś
      różnią od usług integratorskich? Nie wiem i nie umiem się domyśleć, o co chodzi
      poszukującym pracowników niemal na wszystkich - jest ich ponad czterdzieści -
      stronach “Pracy i nauki”.

      Oto kilka przykładów, w skromnym tylko stopniu poświadczających ograniczenie
      mego umysłu:
      A) Inżynier procesu enkapsulacji
      B) Nauczyciel zintegrowany
      C) Serwisant AGD
      D) Inżynier systemowy - wymagania osobowe: doświadczenie w pracy z klientem,
      zdolności komunikacyjne, zaangażowanie w koordynację i organizację projektów,
      umiejętność diagnozowania i analizowania problemów, zdolność do samodzielnej
      pracy nad rozwojem własnych kompetencji.
      E) Konstruktor do spraw integracji
      F) Inżynier procesu cięcia/gięcia szyb przednich
      G) Lider projektu
      H) Wiodący analityk (wieduszczyj?)
      I) Category specialist - rozwijanie i umacnianie kontaktów w zakresie
      zarządzania kategorią
      J) TV Buyer - idealny kandydat powinien być: miły i wesoły, odpowiedzialny,
      stabilny psychicznie, lubiący analizy i pracę z liczbami
      K) Pilarz
      L) Operator rozlewaczko-pakowaczki
      Ł) Visual merchandiser - zatrudniona osoba będzie odpowiedzialna za
      współkształtowanie oraz wprowadzenie w życie polityki firmy w zakresie
      prezentacji towaru i dekoracji towaru i dekoracji sklepu z poziomu centrali w
      Warszawie. Wykształcenie kierunkowe mile widziane.
      M) Inżynier procesu produkcyjnego.

      Co gorsza słowa, do których używania przyzwyczaiłem się od lat, niekoniecznie
      muszą nadal mieć znaczenie, jakie im się przypisuje. Oto “Inżynier jakości ma
      posiadać wykształcenie wyższe techniczne. Ewentualnie średnie”. Podobnie w
      wypadku inżyniera do spraw wdrożeń wyższe wykształcenie jest jedynie
      preferowane, wymagane natomiast są wybitne zdolności interpersonalne i gotowość
      do częstych podróży służbowych. Poszukuje go

      Job Net
      Czasownicy

      Leasing
      Rekrutacja

      Bardziej tajemnicze niż tajemnica czasowników wydało mi się ogłoszenie
      sformułowane w nienagannej polszczyźnie: “Kobieta, wiek powyżej 25 lat. Praca
      etatowa od godziny 7.00 w luksusowym hotelu na Mokotowie. Pensja netto od 1000
      zł w zależności od kwalifikacji”.

      Oczywisty jest cenzus wieku dla senatorów, ale dla sprzątaczki? Wyjaśnienie
      znajduję w redagowanym przez urodzonego przed wojną polskiego pisarza
      miesięczniku “Nowe Książki”, czytając entuzjastyczny anons wydanej przez Znak
      pozycji (Bartek Chaciński, “Wypasiony słownik najnowszej
      polszczyzny”): “Oldskulowy, ale w sumie wyczesany i fristajlowy słownik - tak
      mógłby powiedzieć o tej książce młody człowiek”.

      Tak więc dyrekcja luksusowego hotelu przyjęła być może rozsądną hipotezę, że
      sprzątaczka poniżej ukończonych 25 lat może nie rozumieć, co się do niej mówi i
      sama wypowiadać się w sposób niezrozumiały.

      W roku 1958 miałem okazję słuchać w Polskim PEN Clubie profesora Adolfa
      Stendera-Petersena z Kopenhagi. Duński uczony, wtedy koło osiemdziesiątki, był
      najlepszym na świecie znawcą komedii ks. Franciszka Bohomolca SJ (1720-1784).
      Profesor mówił blisko godzinę po polsku, posługując się wyłącznie słownictwem
      swego ulubionego autora, a słuchacze doskonale go rozumieli. Wydawca przyczynia
      się do tego, że za dziesięć lat generacja Bartusia będzie miała kłopot w
      porozumiewaniu się zarówno ze starszymi, jak z młodszymi od siebie.

      Trudności ze składnym wysławianiem się mają nie tylko młode kandydatki na
      sprzątaczki, ale i młode dziennikarki, a także nie już nie całkiem młodzi
      politycy.

      28 stycznia 2004, Poranek w Toku, Dorota Gawryluk do swego gościa Romana
      Jagielińskiego: “Oglądamy zdjęcie w »Gazecie Wyborczej«, na którym pan z panem
      premierem Leszkiem Millerem degustujecie chyba skrzydełka z jakichś polskich
      ferm jak rozumiem, czy takie zdjęcie byłoby dzisiaj możliwe?”.

      Wprawdzie Roman J. dorównuje stylem swej rozmówczyni, wypada jednak niezwykle
      blado w porównaniu z nowym ministrem spraw wewnętrznych Józefem Oleksym, który
      miał swój Ranek 22 stycznia: “Wie pani, odwołanie ministrów w moim rządzie, w
      którym jestem, budziło różne refleksje, moje także... i odwoływanie także. To
      znaczy, Leszek Miller przyjął konstytucyjnie uprawnioną zasadę, że rodzą się
      kandydaci i decyzje i są zgłaszani do powołania i odwołania przez decyzję pana
      premiera. On ma do tego konstytucyjne prawo. Nie raz radziłem, żeby jednak
      zastosować, i tym razem udało się to spowodować, żeby bez pośpiechu i bez
      działania z godziny na godzinę, i bez pewnej sekretności publicznej to czynić,
      bowiem jeśli chodzi o polityków znanych, osoby, które już w urzędach na
      stanowiskach funkcjonowały, to można powiedzieć, że znane przesunięcie
      następuje, ale przypadek osoby tak bardzo nie znanej, to jest dyrektor
      kompetentny i fachowy, jak słyszałem, ale nigdy go na oczy nie widziałem na
      przykład i z nim nie rozmawiałem. W takim przypadku konsultacyjnie szkoli się,
      pomaga”.

      Oto jak nas
      biednych ludzi
      rzeczywistość
      ze snu budzi.

      (Andrzej Dobosz, Tygodnik Powszechny - felietony)

      hyhy, mnie kiedyś rozśmieszyło ogłoszenie matrimoniale <a'propos opisywanych
      zawodów> w jednym z magazynów tzw. kobiecych.. pan w wieku średniem opisywał
      swe nienaganne maniery, przede wszystkim zwracając uwagę na zalety takie jak
      czułość i wraźliwość.. osobnik ów był z zawodu rzeźnikiem, obok anonsu
      zamieszczono jego foto, jak stoi z siekierą w jednej, a półtuszą w drugiej
      dłoni.. spadłam z resztek fotela, jak to przeczytałam ;)))
      • oldpiernik Re: Poemat nadrealistyczny 12.02.04, 14:21
        i mam z tego poemata takie dylemata
        świat już nie pasuje do mnie, czy też ja do świata

        O(L)DREALNIONY?
        • miltonia Re: Poemat nadrealistyczny 12.02.04, 15:35
          Nie mam takiego, jak Ty dylemata, bo nie zamierzam pasowac do opisywanego
          swiata a wlasciwie uzywac takiego belkotu.
          • oldpiernik Re: Poemat nadrealistyczny 13.02.04, 08:33
            a co bełkotem nie jest?

            w swobodnym zwisie poczekam na konkrety ;)
            • edzioszka Re: Poemat nadrealistyczny 13.02.04, 09:33
              hyhy, no tak - poranna rekreazione i to nie tylko intelektualna.. przećwiczamy
              palce na klawiszach - międzynarodowe kontakta, ozorek - marketing bezpośredni,
              głowizna - co jakiś czas trza nią poobracać, czasem skorzystać z szarej masy
              umieszczonej wewnątrz, ucho - telefon upomina, iż jesteśmy w pracy.. jak na 13
              w piątek bez nieprzewidzianych okoliczności jak narazie ;)
    • edzioszka "Nigdy w życiu" Katarzyny Grocholi 13.02.04, 09:55
      Premiera komedii na podstawie bestsellerowej powieści odbędzie się dziś.

      "Co zrobić, gdy nagle porzucił Cię facet, a w waszym idealnym mieszkanku wije
      gniazdko dla nowej wybranki? Po pierwsze nigdy w życiu nie załamuj rąk. Nie
      poddawaj się! Zbuduj dom, posadź drzewo. Kto powiedział, że to męska rzecz? Po
      drugie, nigdy w życiu nie ufaj facetom. Oprócz seksu nie nadają się do niczego.
      Po trzecie, nigdy w życiu nie czekaj na miłość. Przestań o niej marzyć!

      Naprawdę? Nigdy w życiu? Przecież marzenia czasami się spełniają. Nigdy nie mów
      nigdy w życiu!"

      www.nigdywzyciu.pl/prasa.html
      www.radiozet.pl/konkurs_ab.html?POD=10
      Bohaterką książki Katarzyny Grocholi jest 37-letnia Judyta, matka nastoletniej
      Tosi, pracująca w piśmie kobiecym, gdzie prowadzi dział porad dla czytelniczek.
      Poznajemy ją w chwili, kiedy nie z własnej woli rozstała się z mężem. Judyta
      rozpoczyna nowe życie: buduje dom i przenosi się na wieś. Niespodziewanie
      odnosi sukces jako reporterka. A przede wszystkim zakochuje się...

      Scenariusz na podstawie "Nigdy w życiu" napisała Ilona Łepkowska (seriale "Na
      dobre i na złe", "Klan", "M jak miłość"). Na fotelu reżyserskim zasiadł jednak
      mężczyzna - Ryszard Zatorski. Jestem przekonana, że gdyby film ten reżyserowała
      kobieta, to wyglądałby on nieco inaczej. Ryszard Zatorski jest rodzajem filtra,
      który przepuszcza przez siebie tę kobiecą opowieść - powiedziała na konferencji
      prasowej w sierpniu zeszłego roku Danuta Stenka, wcielająca się w postać
      Judyty.

      Adama, wielką miłość Judyty, zagrał Artur Żmijewski, w roli najbliższej
      przyjaciółki Judyty Uli zobaczymy Joannę Brodzik, Jan Frycz wystąpił w roli jej
      byłego męża Tomasza, ojca Judyty zagra Krzysztof Kowalewski, a matkę Marta
      Lipińska.

      (stopklatka)

      hyhy, kolejny hit polskiej kinematografii ;)
    • edzioszka Kolejny wyczyn 13.02.04, 11:16
      dla "kultury", poniżej zalinkowany wywiad dotyczący debiutanckiej powieści
      Doroty Szczepańskiej "Zakazane po legalu" - wzbudza conajmniej niesmak,
      zważywszy na zawód przez ową panią wykonywany.. a może raczej ma szokować,
      skoro inaczej już nie można zdobyć popularności..

      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,1902853.html
      • miltonia Re: Kolejny wyczyn 13.02.04, 18:17
        Jesli niesmak, to spowodowany prostactwem autorki. Swoj pozbawiony wyobrazni
        opis ciupciania okresla jako poetycki. Durna baba i tyle.
        • edzioszka Autentyczny regulamin 14.02.04, 11:29
          Gnieźnieńskiej Kolejki Dojazdowej (wąskotorówki):

          Obowiązki podróżnego:

          1. Zabrania się zbierania grzybów podczas jazdy pociągu.

          2. W czasie jazdy wyskakiwania z pierwszego i wskakiwania do ostatniego wagonu
          jest surowo wzbronione.

          3. Wyśmiewania się z pieszych i rowerzystów nie jest wskazane (w końcu i tak
          nas wyprzedzą).

          4. Zabrania się wznosić okrzyki w rodzaju „gaz do dechy”, gdyż denerwują
          maszynistę i mogą spowodować u niego czasową niezdolność do pracy.

          5. Reklamacje dotyczące szybkości nie będą uwzględniane albowiem jedzie ona
          wolno ze względu na dobro podróżnych, a nie dlatego, że szybciej nie może.

          6. Podczas jazdy nad brzegiem jeziora zabrania się łowienia ryb z okien wagonu -
          istnieje niebezpieczeństwo wciągnięcia kolejki do wody przez wyrośniętą rybę.

          7. Kąpiel w jeziorze podczas jazdy wzbroniona.

          8. W razie trudności przy wjeździe na wzniesienia podróżni z ostatniego wagonu
          zobowiązani są do popychania kolejki.

          9. Wnoszenie do wagonu żółwi lub innych równie powolnych zwierząt traktowane
          będzie jako prowokacja.

          hyhy, to od Gitka, sam chyba nie wymyślił? cytuję dla tych, co nie otrzymali ;)
          • miltonia Re: Autentyczny regulamin 14.02.04, 15:28
            Sam moze i nie wymyslil, chociaz kto go tam wie. Mozliwe, ze ktos dla zartu ten
            regulamin nawet wywiesil.
            • edzioszka Re: Autentyczny regulamin 14.02.04, 15:35
              i to miast walentynki dla nas, paskuda jedna! ;)
    • edzioszka Poezja slamowa 17.02.04, 16:45
      Tak jak każdy może zostać idolem, tak każdy może stać się poetą slamowym - w
      obu przypadkach decyduje głos ludu - Jerzy Jarniewicz broni poezji przez slamem.

      Slam stał się faktem. Należy mu przyklasnąć jako ciekawej inicjatywie z
      pogranicza kultury i rozrywki, odświeżającej zaśniedziałe już nieco życie
      klubowo-literackie. Ta "poezja nowej ery", jak nazwał slam Igor Stokfiszewski,
      nie jest jednak tak niewinna, jak mogłoby wynikać z jego entuzjastycznego
      tekstu ("GW", 09.02.br.).

      Nie brakuje tej poezji seksapilu, doceniam jej atuty. Cieszę się, że slam
      rozbija śmiertelną powagę ortodoksji, wprowadza do poezji ducha happeningu,
      zacierając granicę między twórcą a odbiorcą, przekraczając podziały na
      literaturę, muzykę i teatr, otwierając wiersz na wymiar improwizacji i
      efemeryczności, który komplikuje pokutujące do dzisiaj, choć nie zawsze
      wyrażane wprost, przekonanie o ponadczasowym, a więc sakralnym poniekąd
      charakterze dzieła. Kłopot w tym, że to wszystko robiono już wcześniej.
      Wyzwalaniem poezji z kiełzna książki zajmowali się twórcy z najróżniejszych
      parafii, dość wymienić futurystów i dadaistów, Dylana Thomasa i Allena
      Ginsberga, poetów liverpoolskich i rapujących poetów, takich jak Benjamin
      Zephaniah. No i wreszcie Świetlicki. Marcin Świetlicki.

      Poezja z "Idola"

      To nie slam wyprowadził w Ameryce poezję z akademickich gett. Istnieje
      oczywiście pisarstwo akademickie, ale trudno o bardziej zdemokratyzowaną
      twórczość niż współczesna poezja amerykańska. To poezja żywego, potocznego
      języka i rozpoznawalnej codzienności, zakorzenionej w "tu i teraz". To także
      niezliczone, otwarte dla wszystkich kursy kreatywnego pisania, setki magazynów
      poetyckich, festiwali i konkursów, całodniowe mityngi poetyckie w parkach,
      pubach, szkołach, na dworcach kolejowych i stadionach. Slam pod tym względem
      niczego nowego nie wnosi. Z drugiej strony wahałbym się przed uznaniem za
      forpocztę slamu wspomnianych przez Stokfiszewskiego beatników i nowojorczyków,
      gdyż nie próbowali oni przebijać się do masowej widowni: były to świadomie
      niszowe nurty i stosunkowo zamknięte środowiska. Z tego powodu, jak sądzę,
      twórca slamu Mark Smith z przekąsem wypowiada się o jednych i drugich,
      pomawiając ich o pięknoduchostwo i elitaryzm.

      Slam poety tym różni się od dotychczasowych nurtów poezji, odrzucających
      książkę i "wchodzących w przestrzeń publiczną", że jest efektem działania tych
      samych potrzeb i mechanizmów, które wyprodukowały telewizyjnego "Idola". Tak
      jak każdy może zostać idolem, tak każdy może stać się poetą slamowym - w obu
      przypadkach decyduje głos ludu. Tak jak w "Idolu" nie liczy się talent wokalny,
      ale osobowość i umiejętność zdobywania publiczności, tak w slamie nie jest
      istotna znajomość poetyckiego warsztatu, ale "charyzma i umiejętność sprzedania
      towaru". Tak jak w "Idolu" zawodnik może zaprezentować się tylko w jednym,
      nieprzekraczającym trzech minut utworze, tak w slamie każdy poeta musi zmieścić
      się w przypisanym mu demokratycznie czasie.

      Kompleks Kopciuszka

      Fascynacja slamem mówi nam coś ciekawego o kondycji dzisiejszej poezji,
      ujawniając kompleks Kopciuszka niedający spokoju niektórym poetom, którzy pod
      naporem kultury masowej czują się artystami podlejszego sortu. Marzy im się
      status gwiazdy, rozpoznawalnej na ulicy, spoglądającej z okładek kolorowych
      pism, odbierającej w błyskach kamer Oscary i Globy, Grammy i olimpijskie
      medale. Wzorcem dla poetów nie są już inni pisarze, ale gwiazdorzy filmu,
      telewizji i rocka, znani i podziwiani przez wielomilionowe rzesze fanów. Wobec
      takiej publiczności poeta, którego tomiki sprzedają się w 200 egzemplarzach,
      czuje, że jest jakimś atawizmem, niczym kość ogonowa, potrzebującym
      usprawiedliwienia dla swojej egzystencji. Wstydzi się tych 200 czytelników. A z
      czasem rodzi się w nim podejrzenie, że został zwyczajnie wykolegowany: film,
      telewizja i muzyka już dawno zatarły granicę między kulturą i przemysłem
      rozrywkowym, stając się trampoliną do medialnych karier, a frajerskiej poezji,
      która z rozrywką mało komu się kojarzy, zostały ochłapy ze stołu.

      Dla przeciętnego konsumenta kultury poeta nie ma twarzy - kto rozpozna na
      zdjęciu Celana czy Kawafisa? Tej anonimowości, tak rażąco niesprawiedliwej,
      poeta znieść nie może, bo wie, że "być w kulturze" znaczy dzisiaj "być
      gwiazdą", a gwiazdami stają się już nie tylko aktorzy, politycy i sportowcy,
      ale też chirurdzy, psycholodzy, językoznawcy, dziennikarze, meteorolodzy. Pora,
      by doszlusowali poeci.

      Ucieczka przed czasem

      O ile listy przebojów powstają co tydzień, o tyle hierarchie literackie tworzą
      się z mozołem przez długie lata; poeta żyje więc w bolesnym zawieszeniu,
      niepewny swojej wartości. Tej niepewności - grafoman ze mnie czy geniusz? - nie
      rozwieją listy bestsellerów, bo nie trafiają na nie książki poetyckie; nie
      rozwieje sława medialna, bo media wolą prezenterów telewizyjnych i członków
      komisji śledczej. Tymczasem slam daje poetom natychmiastową i jednoznaczną
      gratyfikację. Zamiast czekać w niepewności na osąd przyszłych pokoleń, poeta
      uczestniczący w slamie już wie, że jest lepszy (lub gorszy) od kolegi po fachu,
      bo taki jest niepodważalny wyrok ludu. I nie ma co spierać się o sposób
      rozumienia dykcji poetyckiej czy żywotność sestyny.

      Igor Stokfiszewski nie wspomniał o pewnym aspekcie slamu, który mnie wydaje się
      najbardziej niepokojący. Spotkania slamowe, które widziałem w Stanach
      Zjednoczonych, to tak naprawdę mecze bokserskie - imprezy oparte na rywalizacji
      sportowej. Najpierw mamy eliminacje, potem finałową walkę, po której ogłasza
      się wynik, zawodnik zostaje czempionem, wchodzi do ligi mistrzów, by na
      kolejnym mityngu bronić mistrzowskiego tytułu. W tego typu imprezach panuje
      filozofia, że aby być dobrym, trzeba być lepszym od konkurenta. Przyjemność
      wygrania slamu, to nie tyle satysfakcja z uznania publiczności, ile radość ze
      znokautowania konkurenta - w slamie odzywa się więc wysublimowany instynkt
      walki, doskonale odpowiadający dzisiejszym czasom, które premiują osobowości
      asertywne, przedsiębiorcze i rywalizacyjne. Sprzeczne jest to z moim
      rozumieniem literatury jako spotkania wielu równoprawnych głosów, jako
      niekończącego się dialogu, któremu pośpiech może tylko zaszkodzić.

      Slam to wykwit kultury niecierpliwości, w którym widzę potrzebę
      natychmiastowego spełnienia i wyraźnych jednoznacznych hierarchii. W poezji
      jednak, nieustannie poddawanej próbie czasu, natychmiastowych i jednoznacznych
      ocen (na szczęście) nie ma. Slam ucieka przed próbą czasu. Bo slam, czyli
      poezja natychmiastowego spełnienia, jest ucieczką przed czasem. Stawia go to
      niebezpiecznie blisko takich zjawisk współczesnej kultury jak
      telewizyjny "Idol", prozac, boys bandy czy gabinety odnowy biologicznej.

      (GW)
      • miltonia Re: Poezja slamowa 17.02.04, 20:16
        Eda, co Ty spamujesz wlasne forum artykulami z gazety? Lepiej choc na
        Aktualnosci, mezczyzna Cie szuka:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=10804574&a=10823452
    • slovianecka Święto książki rosyjskiej w stołycy 02.03.04, 11:28
      Od 20 do 23 maja gościem honorowym 49. Międzynarodowych Targów Książki w
      Warszawie będzie Rosja. Informacja ta została oficjalnie potwierdzona przez
      Władimira Grigoriewa z Ministerstwa Prasy, Telewizji, Radia i Środków Przekazu
      na specjalnie zorganizowanej w tym celu konferencji prasowej.

      W ramach bogatego programu, jaki przygotowuje strona rosyjska, weźmie udział
      stu wydawców oraz ponad dwudziestu pisarzy zza wschodniej granicy.

      Polski Czytelnik będzie miał okazję spotkać się nie tylko z pisarzami, których
      zdążył już polubić, ale także z rosyjskimi debiutantami. Będą to głównie
      laureaci nagrody „Debiut”, którą przyznaje się pisarzom, którzy nie ukończyli
      25 roku życia i wydali dopiero jedną książkę.

      „- Ostateczna lista gości ma być ogłoszona w połowie kwietnia. Ciekawie
      zapowiada się także pierwsza zagraniczna prezentacja Wielkiej Encyklopedii
      Rosyjskiej, której pierwszy tom ukaże się w kwietniu tego roku” – powiedział
      minister Grigoriew.

      (Magazyn Literacki Książki)
    • ryszq Re: Ciekawostki 03.03.04, 20:30

      Nowa wersja ,,Czerwonego Kapturka"

      Dawno, dawno temu, byla sobie mala internautka, a nazywala sie Czerwony
      K-pturek. Codziennie chatowala sobie z przyjaciolmi na kanale #las, aż tu
      pewnego dnia dostala maila od Mamy, w ktorym bylo napisane:

      "Kochana Coreczko, w zalaczniku przesylam Ci pliki HTMLowe dla Babci.
      ZaFTPuj sie, prosze, na konto Babci i daj jej te pliki, bo sa jej potrzebne,
      zeby postawic sobie strone webowa. Caluje. Mama."
      Tak wiec nasza mala internautka odpalila sobie Windowsowego FTPa i
      zalogowala sie jako "K-pturek", zeby przeslac babci pliki, ktore wlasnie
      dostala od mamy.
      Akurat sciagala zalacznik ze swojego konta webmailowego gdy nagle dostala
      przez ICQa wiadomosc od uzytkownika o adresie e-wilk@hacker.las.com.
      K-pturek grzecznie odpowiedzial na ICQowa wiadomosc, na co E-wilk uprzejmie ja
      pozdrowil i zapytal dokad to sie wybierala.
      K-pturek odpowiedzial:
      - Loguje sie na konto Babci, zeby przeFTPowac pare plikow potrzebnych do
      postawienia wlasnej strony webowej.
      Po takiej odpowiedzi E-wilk zatelnetowal sie na skroty i polaczyl sie z kontem
      Babci pierwszy.
      Gdy konto babci zapytalo go o login ID, wstukal "k-pturek", scrackowal haslo
      i wszedl na konto. Babcia, gdy zorientowala sie, ze to nie K-pturek tylko
      ktos inny, natychmiast skillowala mu process, ale niestety E-wilk byl
      szybszy. Zrobil jej ICMP flood'a na wszystkie porty, ktorych firewall babci
      nie pilnowal, firewall sie wywalil, a E-wilk zmienil haslo Babci.
      Potem przyznal sobie prawa ROOTa i zmienil system operacyjny na nowy, ktory
      nawet interfejsem przypominal stary system babci. A gdy juz wszystko bylo
      zainstalowane, rozgoscil sie na koncie babci podszywajac sie pod
      dotychczasowa wlascicielke.
      Po chwili zalogowal sie K-pturek i po wejsciu na konto babci zorientowal
      sie, ze cos sie tu zmienilo. Zatalkowal szybko do babci i zapytal:
      - Babciu, a dlaczego masz taka wielka quote na dysku ?
      - Zeby lepiej pomiescic Twoje pliki.
      - Babciu, a dlaczego masz taki nowoczesny interfejs graficzny ?
      - Zeby lepiej skatalogowac Twoje pliki.
      K-pturek poczul, ze cos tu jest nie tak:
      - Babciu, a dlaczego masz prawa ROOTa ?
      - Zeby Cie lepiej scrackowac !!!
      Po takiej rozmowie nawet maly latwowierny K-pturek rozpoznal, ze to wcale
      nie Babcia i szybkim whois sprawdzila, ze jej rozmowca talkowal z konta
      e-wilk@hacker.las.com <e-wilk@hacker.las.com.
      K-pturek natychmiast wyslal maila do security@cyberspace.cop.org
      security@cyberspace.cop.org zeby poskarzyc sie na oszusta.
      Przebiegly E-wilk sprobowal zablokowac K-pturkowi serwer POP3
      przeciazajac pamiec, ale na szczescie K-pturek zdazyl w pore kliknac guzik
      Wyslij.
      Po chwili na serwer wszedl Sysop z cyberspace.cop, ktory blyskawicznie
      odczytal adres IP E-wilka, zoverride'owal mu prawa dostepu i sam sobie
      przyznal profil ROOTa. Zanim E-wilk sie zorientowal, Sysop skillowal mu
      proces i zalozyl bana na cala domene. A z Trash'a systemu operacyjnego
      E-wilka udalo sie odzyskac tabele partycji starego systemu Babci, dzieki
      czemu mozna bylo odtworzyc stara konfiguracje.
      Dzieki pomocy K-pturka i dzielnego Sysopa, Babcia mogla dokonczyc
      formatowanie w HTMLu i postawila wspaniala strone webowa z dostepem 10
      kilo na sekunde. Strone Babci podziwiali wszyscy jak Siec dluga i szeroka, i w
      krotkim czasie nabili jej rekordowa liczbe hitow.
      ... I wszyscy zyli dlugo i szczesliwie.
      • ryszq Re: Ciekawostki 06.03.04, 09:45



        Aśka -WILKI haha :)




        Aśka miała fajną rzecz
        Ala nos, a Gośka rzeczy obie
        Ola odkurzała cudnie
        Ale miała wstążki na głowie
        Z Kryśką można było radia kraść
        I w trabancie chciała przeżyć
        Ze mną swój pierwszy raz
        Majka- pstro, Ulka też
        I na nogach miała sierść
        A Aneta była jak zwierz

        Piękne jak traktor
        Z ogromnymi światłami
        Jak słonie na niebie
        Jak sernik z muchami

        Och Ewelina w Lądku Zdrój
        Z baśką wszystko zdawało się słodkie
        Karolina zimna jak lód,
        Więc na noc umówiłem się z Włodkiem
        I Markowi wszytko mógłbym dać
        - jak Tomkowi
        Ale oni wolą pod klatką stać
        Ciotka Wanda - jeden pies
        Obojętne już mi jest
        Stryj Mieczysław może być też

        Piękni jak traktor
        Pod Skierniewicami
        jak portki na chłopie
        Jak śledź z rodzynkami
        • edzioszka Re: Ciekawostki 06.03.04, 10:14
          hyhy, może i ten tekścik zakrawa nieco na disko z pola - jednako się ze śmiechu
          aż zaksztusiłam, łzę roniąc.. zwłaszcza z Włodkiem żywotanie słodkie ;)))
          • oldpiernik Re: Ciekawostki 06.03.04, 11:30
            siechoroba...
            chwilę nie zaglądałem a tu takie hity

            ... i postanawiam się poprawić...

            czerwony kapturek spiknął się z kopciuszkiem pod pretekstem zasypywania
            przepaści technologicznej i za pomocą babcinej strony rozreklamowały polowanie
            na wilki wszelkiej maści bez ograniczeń czasowych
            mimochodem rozochoceni myśliwi pootwierali kanały dostępu i zakażony śrut
            rozniósł zarazę po świecie nie wyłączając ulubionego lokalu strażników
            porządku...
            końca bajki nie będzie, bo to bajka bez końca, w razie wybicia wszystkich
            wilków zastępczo przewiduje się polowanie na inne drapieżniki, następnie
            przeżuwacze, w ostateczności dopuszcza się przejście na herbicydy w celu
            wyeliminowania zamaskowanych pod chloroflem kryptoinnożerców
            w oczekiwaniu na rozwój wypadków pozostaję w błogiej forumowej nieświadomości i
            bimbam na wszystko

            OLDPRZESŁODKI
    • ryszq Re: Ciekawostki 08.03.04, 21:18



      STRESZCZENIE PANA TADEUSZA


      Autor: Andrzej Waligórski

      KSIEGA I: GOSPODARSTWO
      Cichy wieczór na Litwie, owczarz owce maca
      A Tadeusz po studiach do domu powraca
      Chce usprawnic rolnictwo, do pracy az wzdycha
      Ale Wojski natychmiast daje mu kielicha
      Pod wplywem alkoholu Tadzio czujac
      Wene Podrywa wlasna ciocie, stara Telimene
      A Asesor z Rejentem klóca sie przy wódce
      Wreszcie wszyscy posneli. Dalszy ciag juz wkrótce.

      KSIEGA II: ZAMEK
      Posród krat, baszt i róznych innych dupereli
      Siedzi Hrabia po mieczu, pochwie i kadzieli
      Zas Gerwazy oparty na swym Scyzoryku
      Opowiada mu serial o starym Stolniku
      Co Jackowi Soplicy nie chcial dac swej córki
      Wiec tamten go - i slusznie - uwalil z dwururki
      Hrabia pije z Gerwazym i zemste przysiega
      Zas Wozny pedzi bimber. Tu konczy sie ksiega.

      KSIEGA III: UMIZGI
      Wszyscy ida na grzyby. Wybucha panika
      Bo krótkowzroczny Sedzia zezarl sromotnika
      Szczesciem kapitan Ryków co tam byl akurat
      Wrzasnal : "Wy jemu dajtie skorje dienaturat.
      Na truciznu - trucizna." Sedzia chwycil flaszke,
      Ucalowal odbita na niej trupia czaszke
      Wypil, huknal jak wszystkie pulki artylerii
      I wyzdrowial. Niestety, koniec trzeciej serii.

      KSIEGA IV: DYPLOMATKA I LOWY
      Lud prosty w wiejskiej karczmie szykuje powstanie
      Zas Hrabia z Tadeuszem robia polowanie
      Lecz ze obaj pijani kiepsko im sie wiedzie
      I kazdy zamiast jednego widzi dwa niedzwiedzie
      Az dopiero ksiadz Robak wybieglszy zza krzaka
      Wygrzmocil misia pala jak Ryndszus Polaka
      Pala ? - zdziwil sie Wojski - A gdzie ksiadz ja znalazl?
      Dal mi ja przeor Kiszczak. Dalszy ciag juz zaraz.
      <><><><><><><><><><><><><><><><><><>
      KSIEGA V: KLÓTNIA
      Asesor pil Jarzebiak, Rejent cpal Wisniówke
      Jankiel z Woznym Protazym chlali Pejsachówke
      Telimena Vistule obciagala bratu
      Gdy Klucznik wlecial z okrzykiem : Biora do Senatu !
      Zaraz tam pogonili wypluwajac pluca
      Plócienniczak, Gargamel, brat Glempa i Guca
      Z tym, ze jakos do Izby Wyzszej nie trafili
      Wiec sa w izbie wytrzezwien. Dalszy ciag po chwili.
      ><><<><><><><><><><><><><><><><><><><>
      KSIEGA VI: ZASCIANEK
      Slynie szeroko w Litwie Dobrzynski Zascianek
      Spozyciem alkoholu, iloscia skrobanek
      Piesniami, które nuci lud prostolinijny
      Czasem jakas glodówka, strajk protestacyjny
      Lud przycisniety nedza, szlachcic mazowiecki
      Za kilka marek pacierz odmawia niemiecki
      Zas miejscowej starszyznie profesor Wislocka
      Doradza, jak dac dupy. Teraz dobranocka.
      <><><><><><><><><><><><><><><><>
      KSIEGA VII: RADA
      Szlachta radzi jakby tu pozbyc sie Moskali
      Nadjezdza pedem Hrabia, strasznie konia wali
      Wiezie wiesc, ze jak slychac z plotek i przecieków
      Ksiadz Jankowski masowo nawraca Ubeków
      Jezu ! - krzyknal ksiadz Robak - To dopiero kino !
      To przez to pól kosciola mam zapchane glina !
      Wzburzona tym niechlujstwem szlachty cala zgraja
      Wyrusza na Soplice. Teraz beda jaja.
      <><><><><><><><><><><><><><><><><><>
      KSIEGA VIII: ZAJAZD
      Podkomorzy mial wlasnie obalic Pershinga
      Gdy wlecial cwalem Hrabia, w dloni lsni mu klinga
      Za nim szlachta szturmuje dwór, kuchnie, piwnice
      Gerwazy lewa dlonia pochwycil Soplice
      I z okrzykiem Soplico ! Gin kanalio chytra !
      Odbiwszy glówke wypil Soplicy pól litra
      Ale zaraz uczciwie wszystko zwrócil z pluskiem
      Padl i zasnal. W nastepnej ksiedze przyjda Ruskie.
      <><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
      KSIEGA IX: BITWA
      Szlachta zwiazana w peczki, lezy chlop przy chlopie
      Patrzac, jak brzydki Moskal polska wódke zlopie
      Major Plód Telimene juz dosiadal gwaltem
      Gdy kwestarz Robak wjechal swoim starym autem
      I wykrzyknal basem: "Zciagnac z niej te carska glizde !"
      Za pózno ! Plód wystrzelil. Salwa poszla w izbe
      A cala rota jegrów poszla spac do piachu
      W nastepnej ksiedze nasi beda wiac na Zachód

      KSIEGA X: EMIGRACJA
      Nazajutrz wszyscy zbiegli do Napoleona
      Tylko ksiadz Robak nie mógl, bo akurat kona
      Kona, kona, az zglodnial. Zerwal jablko z krzaka
      Nadgryzl je i w srodku tez ujrzal robaka
      Czesc kuzynie - rzekl robak. Ksiadz zaslonil lica
      I wyszeptal: Spierdalaj, jam Jacek Soplica
      "Wiedzialem - mruknal Sedzia - juz od pierwszych kartek"
      Koniec ksiegi. W nastepnej wkroczy Bonaparte.

      KSIEGA XI: ROK 1812
      O roku ów ! Kto cie widzial na Litwie i w Rusi
      Ten wiedzial, ze ten burdel zle sie skonczyc musi
      Tlok, ze nie ma na czym usiasc, co najwyzej w kucki
      Poniatowski, Dabrowski, Walesa, Pilsudski
      Jankiel miast poloneza majofesa grzmoci
      Zosia placze, bo Tadzia zlapala na cioci
      A z RFN-u juz wraca stara wolowina
      Co ja kiedys skradl Hitler. Loj, zbliza sie final !
      <><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
      KSIEGA XII: KOCHAJMY SIE!
      Pije szlachta przy Wiejskiej ulicy skupiona
      Zdrowie Sedziego, Zosi i Napoleona
      Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany !
      I prezydent tych Stanów, pan Clinton kochany
      Nikt nie chodzi do pracy, wszedzie dzwony dzwonia
      Towarzysze pancerni do spowiedzi gonia
      Bonaparte ocipial i na Moskwe rusza
      No, tu na szczescie koniec Pana Tadeusza.

      KSIEGA XIII: GEOPOLITYKA
      Juz sie przed Litwa przyszlosc rysowala lepsza
      Gdy nagle krzyk sie podniósl : "Napoleon spieprza !"
      Faktycznie, cesarz nawial w kapciach i w neglizu
      "Aj, waj - zmartwil sie Jankiel - uciekl do Paryzu"
      W tejze chwili od wschodu wsród gromkich okrzyków
      W kufajce i walonkach wszedl kapitan Ryków
      I rzekl patrzac zyczliwie na szlachte struchlala :
      "Nu, wot my znowuz razem" I tak juz zostalo.
    • ryszq Re: Ciekawostki 13.03.04, 09:45
      Lekcja polskiego



      UJEBAŁA MISIA PSZCZOŁA.
      "OCH TY KURWO!" - MISIU WOŁA.
      "ZA TE MĘKI, ZA TE BÓLE,
      ROZPIERDOLĘ WSZYSTKIE ULE!"

      Analiza.
      Jest to wiersz w formie fraszki. Traktuje on o cholerycznym
      misiu, który,
      domysleć się można, szukał pożywienia w pszczelim ulu.
      Dosadność, z jaką miś wyzwał pszczołę od prostytutki,
      szczerze ukazuje jego
      ból i smutek. Obietnica zemsty jest wyrażona dobitnie i groźnie. Każe nam
      przypuszczać, że niechybnie zostanie spełniona, mimo że jest niewspółmierna
      do uczynku, jaki popełniła pszczoła. Śmierć wielu tysięcy pszczół jest nie
      podlegającym
      dyskusji mordem, który kontrastuje z czynem pszczoły. Wiersz ukazuje władzę
      silniejszego, któremu nie warto wchodzić w droge. Trudno pogodzić się z
      przesłaniem tego wiersza, jednakże ukazuje ono nam trudną prawdę o tym, że
      często siła i przemoc zwycieża nad rozsądkiem.

      PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
      W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
      ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY.
      KURWA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!

      Analiza.

      Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z
      równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie
      zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i
      szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko
      otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie
      wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia
      sugerują wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy.

      Puenta liryku jest
      jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje
      słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu
      słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" senso
      stricte.
      Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
      korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor
      chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł za
      poświęcenie i trud
      włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda,
      że tak mało w dziesiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!
      • edzioszka ej no! 13.03.04, 09:49
        mój Osobisty Cenzor aż się zbulwersował, podenerwowan cały!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka