Gość: gram
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.03.08, 11:29
Takiego chamstwa w placówkach handlowych, jak obecnie w Złotym Rogu
(róg Wolności i Góry Św. Anny) nie było nawet za komuny(no chyba że
w nieco podkolorowanych filmach Barei).
Przypadek 1 - starszy pan wkłada wodę min. w szklanych butelkach do
koszyka, przy czym jedna z nich tłucze się, podchodzi ekspedientka:
coś pan tu narobił? kient: rozbiło się, zapłacę za to - i wkłada
dalej do koszyka - kupuje, czyli daje tej pani pracę - ekspedientka:
co rozbiło, co rozbiło? i zasadza takiego kopa w szkło tłuczone, że
Tomasz Hajto w meczu z Polonią Bytom nie powstydziłby się.
Przypadek 2 - klientka prosi o 10 dag sera żółtego z konkretnego
bloku - ekspedientka: coś pani zwariowała, komu ja to potem
sprzedam? klientka: no przecież ja chcę tylko 10 dag, a ten blok to
z kilo waży więc słuszny kawałek zostanie do handlu - ekspedientka:
pani nie mówi mi pani co ja mam robić... (po dosyć długiej wymainie
zdań i proszeniu się o ser, klientka zrezygnowała, więc sklep nie
zarobił, a kolejka i niesmak rosły)
Przypadek 3 - na zapleczu (podejrzewam, że kierowniczka) wydziera
się na inną osobę, wszystko to słychac na niemal cały sklep, ale
treści ze względów obyczajowych nie będę przytaczał.
wszystkie trzy przypadki miały miejscse jednego dnia podczas
kupowania przeze mnie 2 bułek i jogurtu, więc oceniam ten czas na 7-
10 min.
No to tyle. Przypominam, że sklep należy do PSS społem i obecnie
nazywa się LUX...