maadga
15.02.11, 10:15
Od co najmniej 7lat zapisuję każdą migrenę w kalendarzu, robię podsumowania miesięczne i zaobserwowałam stałą tendencję. Styczeń-luty mam zdecydowanie więcej migren niż w innych miesiącach nawet 150% średniej z pozostałych miesięcy.
Czyli średnio mam w miesiącu 6dni a te dwa miesiące po ok 9dni. Daje to w sumie 80-90dni w roku wyjętych przez ból.
CO takiego jest w tych miesiącach? Nie mogę znaleźć mianownika?
Teraz mam kolejny maraton. Średnio 2-3dni potem przechodzi migrena ale zostaje ból po bólu. Ledwo to przejdzie zaczyna się kolejna migrena.
Próbowałam różnych leków na stałe, ale one niewiele pomagały a więcej skutków ubocznych. Teraz lecę na cinie+solpadeine (przy czym solpadeinę biorę bo dzięki niej szybciej działa cinie i lepiej) stram się ograniczać kodeinę bo już miałam problem odstawienny i nie chcę tego ponownie przechodzić.
Generalnie migreny mam związane z pogodą (rozpogodzenie), z cyklem miesiączkowym, stresem, nie ma wpływu jedzenie.
Czy ktoś mi może to wytłumaczyć? A może macie podobnie. Ja już od pewnego czasu boje sie początku roku.