maciek_dm
11.07.05, 21:41
Witam wszystkich cierpicych na migreny!
Ja czasem boje nawet jak to bedzie jak juz kiedys przestane miec migreny;
zyje z nia gdzies od 17-18 roku zycia. Do tego czasu zezarlem juz tony
tabletek. Hitem ostatnich miesiecy jest lek "gozdzikowej" - tani a w moim
przypadku dosyc skuteczny. ale nie poprzestaje na nim, bowiem raz na czas
lykam sobie rozpuszczalna solpadeinke, a ostatnio takze ketonal, ale
probowalem doslownie wszystkiego, lacznie z tramalem (stosunkowo malo
skuteczny jak dla mnie). Teraz dzialanie lekow wspomagam rowniez
metoclopramidem, aby zapobigac nudnosciom oraz wymiotom, ktore zawsze
towarzysza moim migrenom. generalnie nie ma dnia zebym czegos nie zazywal.
czasem staram sie temu przeciwstawiac, z roznym skutkiem, ale przewaznie jest
tak ze nie walcze z tym, tylko zazywam od razu jak wyczuje ze nadchodzi...
Musze tez przyznac ze przy tej okazji nie robie zadnych badan, chociaz by po
to, zeby sprawdzic w jakim stanie sa moje narzady, watroba przedewszystkim.
Ide na latwizen i poprostu wrzucam procha, moze pomoze, a jak przejdzie, to
moze nie wroci juz nigdy wiecej... Ale wiem ze tym sposobem szkodze sobie jak
moge. Kiedys chodzilem na zastrzyki, zeby uskutecznic dzialanie leku i przy
okazji odciazyc niektore narzady wewnetrzne, zmeczone ciaglym trawieniem
tabletek, ale teraz nie mam dostepu do juz ciaglego pielegniarki a sam nie
potrafie siebie kluc.... Co o tym myslicie, tragedia co? Powinienem z tym
pojsc do specjalisty? Kiedys co prawda bylem, ale i tak zawsze sie konczylo
na lykaniu tego samego, badz podobnego... poradzcie cos...
pozdrawiam
maly desperat
maciek