Dodaj do ulubionych

czy również unikacie emocji...

13.10.06, 11:17
Przyznam się szczerzę, że emocje zarówno związane z wydarzeniami pozytywnymi
jaki tymi negatywnymi nie służą mi. Może nie od razu wywołuja migrenę, ale
napięciowy ból głowy bardzo często. Juz wielokrotnie przerabiałam to, aby tak
bardzo się nie 'ekscytować' i nieco obnizyłam próg emocji, ale nie na tyle,
aby na dłuższą metę wyeliminować ból głowy. Z jednej strony myślę, że mozna
byłoby coś z tym zrobić za pomocą 'magicznych' psychologicznych ćwiczeń z
drugiej strony zdaje sobie sprawę, że to w dużym stopniu nabyte reakcje, z
któymi nie wiele da się zrobić.

jak z emocjami u WAS?
Obserwuj wątek
    • venus22 Re: czy również unikacie emocji... 13.10.06, 21:02
      u mnie zdecydowanie placz i wszelkie lzawe wzruszenia moga wywolac atak,
      tez nie od razu ale po czasie. wielkie krzyki z powodu nerwow, takze.. a samo
      zdenerwowanie sie, bez krzykow- juz niekoniecznie. widocznie jak sie dre to
      powoduje szkodliwy wysilek fizyczny.

      Niektore z nich to po prostu prawie odruch bezwarunkowy. Trudno nie chciec
      plakac jak sie dzieje cos bardzo smutnego..
      Dosc trudno sobie z tym poradzic... nawiasem mowiac emocje, zwlaszcza placz,
      to bardzo pospolity wywolywacz u nas migrenikow.

      Venus
    • jahreshka Re: czy również unikacie emocji... 13.10.06, 21:11
      Potwierdzam - płacz powodował u mnie migreny. Zwłaszcza płacz będący wynikiem
      silnego wzruszenia. A że mi do wzruszeń niewiele potrzeba (okrutnie spłakałam
      się nawet na filmie "The hook" z Dustinem Hoffmanem w roli Kapitana Haka i
      Robinem Williamsem w roli Piotrusia Pana!), paskudny ból głowy był moim częstym
      gościem.
      • venus22 Re: czy również unikacie emocji... 13.10.06, 22:36
        A ja to nawet na glupich reklamach potrafie sie poplakac ze wzruszenia :/

        Venus
    • olka.l Re: czy również unikacie emocji... 14.10.06, 00:34
      ja ryczę niemalże bez powodu. Natomiast wszelkie emocje i stresy analizuję do
      znudzenia coraz bardziej sie nakręcajac i napinając - i stąd te bóle - miedzy
      innymi.
      • bergamotka11 Re: czy również unikacie emocji... 14.10.06, 16:53
        u mnie placz czesto wywoluje migrene, ale nie takie poplakiwanie tylko
        zdecydowanie mocny placz. Najbardziej jednak stres - szczegolnie nagly. Gdy np
        cos w pracy pojdzie nie tak, albo ktos nagle mnie wkurzy czy przestraszy. W
        takiej sytuacji wystarczy minuta i bol glowy gwarantowany. A jak sobie z tym
        radzic?
        Mysle ze emocji sie nie pozbedziemy, sa one nieodlaczna czescia zycia, zarowno
        te pozytywne jak i negatywne. Mozna probowac nabierac do wszystkiego dystansu
        tlumaczac sobie ze nerwy beda powodowaly u nas migreny, ale to -przynajmniej
        dla mnie- trudne. Naleze do tych osob, ktore przejmuja sie byle czym, bywam
        tez porywcza, ale co ja na to poradze... Nie umiem zamienic sie w robocika i
        samo tlumaczenie na poziomie racjonalnym niewiele mi pomaga. Pewnie tu
        potrzebne by byly jakies zabawy z psychika, ale to chyba raczej niebezpieczne...
    • nessie-jp Re: czy również unikacie emocji... 14.10.06, 19:53
      Ja nigdy nie płaczę. No, prawie nigdy. Może ze 3 razy w życiu mi się zdarzyło.
      Zawsze wstydzę się okazywania uczuć nawet po ciemku pod własną kołdrą, więc
      warunki muszą być już naprawdę szczególne, żebym się popłakała. Dlatego nie mogę
      powiedzieć, żeby emocje wyzwalały u mnie migreny, chyba że jest to tak głęboko
      ukryta zależność, że nawet nie potrafię jej dostrzec.
    • mcbeal28 sprawa płaczu 14.10.06, 22:34
      jestem bardzo uczuciowa;-), ale przez to, że płacz wywołuje ból głowy w ogóle
      unikam płakania. I w sumie niewiele to pomaga. Tłumię w sobie emocje...a to
      prowadzi do BG
      • teresa995 Re: sprawa płaczu 29.10.06, 19:58
        Jeśli chodzi o emocje, to potrafię okazywać radość, złość, strach. Ale nie
        potrafię płakać. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których w
        życiu płakałam. To były naprawdę szczególnie smutne i bardzo przykre
        okoliczności. Potrafię się też na przykład czymś bardzo przejąć, nawet cały
        dzień się zamartwiać tym, ale żeby sobie ulżyć i popłakać sobie, to niestety
        nie, a już szczególnie publicznie. Prędzej zareaguję na coś przykrego, smutnego
        złością, krzykiem niż płaczem.
        U mnie więc na pewno nie płacz powoduje MG.
        pozdr.
        • chochlikj9 Re: sprawa płaczu 30.10.06, 10:06
          Emocje czesto wywoluja u mnie MG,uwielbiam sensacje kryminaly,czesto placze przy
          filmach,czytajac ksiazke wzruszam sie do lez,nerwy dawaly mi w kosc,nawet
          rodzinka wiedziala kiedy bedzie MG jak duzo krzyczalam,pomogla mi przyjaciolka
          pewno nieswiadomie.Poznalam ja jakis czas temu,jest swietnym
          czlowiekiem,spokojnym ,do zycia podchodzi z usmiechem .Ona mnie odstresowuje nie
          wiem jak to robi ale od kiedy ja znam wyciszylam sie,jej podejsie do ludzi jest
          cudowne a w sytuacjach kiedy ja bym chodzila jak bomba aktywna ona mowi" smolic
          to" nie zostawia tego w pamieci,ja bym myslala dzien i noc,ma duzo problemow a
          mimo to jest pogodna i przychylna,warto miec kogos takiego!Pozdrawiam
          • teresa995 Re: sprawa płaczu 30.10.06, 20:51
            Ja podobnie jak Chochlik lubię mieć w swoim bliskim otoczeniu ludzi
            wyciszonych, pogodnych, uśmiechniętych - działają na mnie jak balsam.
            Zastanawiam się, czy jedną z przyczyn naszych MG jest nasza kontrukcja
            psychiczna, zbyt emocjonalny stosunek do życia lub przeciwnie - tłumienie
            emocji i powoduje to, że miewamy często migrenki, czy to właśnie częste i
            długoletnie migrenki spowodowały, że wiele z nas reaguje tak emocjonalnie.
            Bo wiele lat temu, gdy MG dopadała mnie tylko raz czy dwa w m-cu byłam zupełnie
            inną osobą - spokojną, radosną, zrównoważoną. A teraz po latach, po dłuższych
            okresach bólowych czasem bywa, że emocje wymykają mi spod kontroli.
            pozdr.
            • nessie-jp Re: sprawa płaczu 30.10.06, 21:54
              Wiesz, to chyba to drugie - emocje wynikają z migren, a nie migreny z emocji. Ja
              jako dziecko miałam straszne problemy emocjonalne (po śmierci mamy, ciężkiej
              chorobie taty, konfliktach z 'panią wychowawczynią') - chodziłam struta, smutna.
              Jednak migreny wtedy miewałam rzadziej i były lżejsze.

              Teraz za to migreny mam często i gęsto, a co jedna to bardziej oporna na leki. A
              emocje? Raczej święty spokój, nic mnie nie irytuje, nic mnie przesadnie nie
              smuci, niczego się nie boję.
              • anthonka Re: sprawa płaczu 03.11.06, 11:35
                Ja płaczę niemalże na zawołanie - ze złości, ze smutku, ze strachu, ze
                wzruszenia, ze śmiechu też. W ten sposób odreagowuję silne emocje, ale niestety
                z reguły kończy się to migreną. Z kolei jeżeli duszę wszystko w sobie to też
                mnie zaraz głowa łupie, więc i tak źle i tak niedobrze.
    • kajteczek Re: czy również unikacie emocji... 03.11.06, 13:19
      ja również staram się być zrównoważona i unikać emocji. Nie chcę się
      denerwować, bo u mnie stres wywołuje straszne migreny.
      Ale mąż taki mój "bezemocjonalny" sposób na życie określa tak, że
      jestem "nijaka" i "uciekam od problemów", "jestem struś, bo chowam głowę w
      piasek" itd.
      A u mnie jest to samoobrona, zresztą, nie zawsze udaje się zapanować nad
      emocjami.
      Pozdrowienia
      Kajteczek
      • mcbeal28 jakbym słyszała znajomy głos 03.11.06, 14:00
        kajteczek napisała:

        > Ale mąż taki mój "bezemocjonalny" sposób na życie określa tak, że
        > jestem "nijaka" i "uciekam od problemów", "jestem struś, bo chowam głowę w
        > piasek" itd.
        > A u mnie jest to samoobrona, zresztą, nie zawsze udaje się zapanować nad
        > emocjami.

        jakby słyszała znajomy głos, mam to samo...nie chce iść na imprezę, bo już
        widzę ten ból głowy od papierosów i głośną muzę i słyszę 'nie umiesz korzystac
        z zycia'. W pracy unikam konfliktów i stresów, w domu to samo to jest
        to 'unikani problemów', a ileż to razy słyszałam o 'chowaniu głowy w piasek'. I
        te głupie stwierdzenia,że nie umiem 'żyć pełną pierścię', 'żyć na maxa'.
        Masz rację,że to samoobrona, ja żyję na maxa jak mnie głowa nie boli.
        Myślę,że bliskim możemy starać się wytłumaczyć nasze unikanie emocji, ale
        sądzę,że postronnym ludzim nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka