cristina4
11.06.07, 23:44
tak dlugo bylam sama ze swoja migrena. czasami nawet czulam sie przez to
gorsza. byl czas, ze czulam sie jak tredowata. nie wychodzilam do ludzi, nie
przyjmowalam zaproszen, /migreny byly i sa takie czeste/ze krepowalo mnie,
jak widzialam te wspolczujace spojrzenia a nawet slowa ...co? znowu boli?
czulam niekiedy zal, ze wszyscy wszystko jedza, pija a choruje ja.
8 lat temu, w czasie ataku, kiedy juz prawie nie kontaktowalam i bylam
odwodniona, maz zawiozl mnie do szpitala. to wlasnie tam zrobiono mi rozne
badania lacznie z tomografia i stwierdzono, ze to migrena. tam tez nie
pomogli mi bo trwalam w tym bolu jeszcze kilka godzin. oprzytomnialam, kiedy
chcieli pobierac /zapomnialam jak to po polsku/ to z kregoslupa, aby zbadac
jakie bakterie ja wywoluja. ja juz na tyle sie ocknelam, ze od razu kazalam
mezowi zeby zabral mnie do domu. balam sie tego klucia w kregoslup.
jeszcze cierpialam pare lat bez lekow. chodzilam na rozne masaze, zapisalam
sie na rozne terapie, baseny, cuda na kiju, nic nie pomoglo. ze 3 lata temu
trafilam na pierwsza dr, ktora przpisala mi /dokladnie nie pamietam ale chyba
maltax???, pozniej imitrex pozniej zomig. wszystkie te leki sa dla mnie
skuteczne.
a teraz /ktos mi polecil te strone/, zupelnie jeszcze inaczej wszystko widze.
bo niekiedy watpilam i myslalam, roznie, ze to strach, zle myslenie, zle
jedzenie, zla pogoda a nade wszystko uzaleznienie powoduja te bole.
dziekuje wam za wszystkie spostrzezenia, wsparcia i rady. tyle dowiedzialam
sie od was o migrenie, o probach jej zwalczania.
wszystkim chce napisac, ze "wsrod tylu przyjaciol, przyjemnie chorowac"
zycze wszystkim milych, spokojnych, bez migrenowych dni.