Dodaj do ulubionych

Agresja przy migrenie...

28.12.03, 22:31
Dosyc czesto mi sie zdarza wpadac w gwaltowna zlosc przy migrenie.
czasem jest to przed, czasem w, czasem po.
Przewaznie przed lub w trakcie mam wybuchy doslownie wscieklosci, o byle co.
Rodzina obchodzi mnie wtedy z daleka.
Po atakach jestem z reguly tylko zmeczona i rozdrazniona, najgorzej jest
przed.
Sa to irracjonalne wybuchy zlosci, trudne jesli wprost niemozliwe do
opanowania.

Wydaje mi sie ze sa to jakies zachwiania w "glowie" dlatego irracjonalne..

Z pewnoscia zwiazane z migrena skoro w innych wypadkach tego nie mam - no
moze jak mam PMS- syndrom przedmiesiaczkowy.

Ale PMS nie wystepuje u mezczyzn, wiec u panow zdecydowanie jesli sa takie
wybuchy to na tle migrenowym.
Ktos zauwazyl to u siebie?
Venus
Obserwuj wątek
    • wodnik82 Re: Agresja przy migrenie... 28.12.03, 22:45
      Raczej nie mam PMS :) ale wybuchy zlosci mam jak mnie boli glowa.Zauwazylem to
      juz dawno ze po prostu nawet jak ktos mi zadaje zwykle pytanie to czuje ze mnie
      denerwuje samo to ze sie pyta.Wiem ze nie powinienem sie tak zachowywac a mimo
      to samo ze mnie wychodzi.Ale zawsze to sobie tlunaczylem ze to bol mnie
      doprowadza do szalu wiec niewiele trzeba by mnie jeszcze bardziej zdenerwowac.
      • depresyjka Re: Agresja przy migrenie... 29.12.03, 08:45
        Mam dokladnie to samo - nagle ataki zlosci a wrecz agresji. Jedno slowo potrafi
        doprowadzic mnie do prawdziwej furii. Najczesciej jest tak, ze wkurzam sie
        sama na siebie o to ze sie tak latwo i wkurzam.... i jeszcze bardziej sie
        nakrecam...
        Sama ze soba nie potrafie dojsc do ladu :-(

        depresyjka
        • venus22 Re: Agresja przy migrenie... 29.12.03, 10:32
          W kazdym razie- pamietajcie- agresja ta to jest czesc skomplikowanej i trudnej
          choroby neurologicznej zwanej migrena.
          Starajcie sie zwracac uwage na piersze objawy agresji, moze to cos pomoze aby
          sie troche opanowac.
          I w zadnym wypadku nie miejcie o to do siebie pretensji - jesli poczujecie
          pierwsze uderzenia adrenaliny - powiedzcie komus po prostu - uwazaj bo mam
          Migrenowa wscieklizne, sorry".

          To o nas trzeba dbac, nam pomagac!


          my nie mozemy nad tym zawsze zapanowac - jest to jededn z objawow i tyle.
          Venus

          • venus22 Re: Depresyjko.. 29.12.03, 10:39
            napisalas:
            ..>.Sama ze soba nie potrafie dojsc do ladu :-(

            A niby dlaczego mialabys potrafic?

            czy potrafilabys zatamowac cieknacy ciurkiem katar przy grypie?
            tez nie, prawda?

            Mogalbys co najwyzej lyknac lekarstwo tymczasowo znoszace objawy, taki Contac
            C na przyklad.
            Tak samo z psychika i bolem w migrenie- po prostu jest to powyzej twojej
            kontroli, sweetie.

            Nic nie musisz potrafic.

            kto mowi ze tak?!
            Ja mowie ze NIE!!
            Venus
            • depresyjka Venus 29.12.03, 14:00
              Droga Venus,
              Jestes cudowna, wiesz? :-) Zaluje ze jestes tak daleko i nie mozemy po prostu
              porozmawiac. Potrzebuje rozmowy z kims, kto zrozumie mnie w 100%.
              Jak juz kiedys wspominalam jestem pierwszym migrenowcem w mojej rodzinie. Oni
              czasami chyba mi nie wierza, ze to tak cholernie boli i ze boli tak cholernie
              czesto. Moj partner jest czuly troskliwy i kochajacy i stara sie zrozumiec.
              Zawsze mnie wspiera i ogromnie wspolczuje - to pomaga, nawet bardzo. Ale on -
              na cale szczescie- nigdy tego nie przezyl i czasem nie potrafi sobie wyobrazic
              pewnych rzeczy. Nie potrafi zrozumiec moich depresji... "przeciez masz mnie,
              kochamy sie bardzo, bedziemy razem juz na zawsze, nigdy nie bedziesz sama,..."
              etc... TAK, za to go m.in. kocham ale przez to pieprzone migrenisko zapominam o
              tym co wazne, nie widze tych wszystkich wspanialych rzeczy kolo mnie, nie
              potrafie sie w danej chwili z nich cieszyc.
              A nerwy to kolejny problem. Zawsze bylam panikara, wsciekalam sie w duchu o
              byle co. Alew kiedy boli mnie glowa to po prostu wstepuje we mnie jakis diabel.
              Klne jak szewc, bluzgam jak tylko najpiekniej potrafie ( staram sie to robis w
              myslach, ale czasem sie wymsknie...) denerwuja mnie wszyscy i wszystko.
              Tak, nie musze potrafic zapanowac nad tym..... ale tak bardzo bym chciala!
              Staram sie byc dobrym czlowiekiem, wrazliwym (wiem ze w glebi taka jestem),
              naprawde sie staram.... tylko ze nie zawsze wychodzi .
              To wszystko jest bardzo trudne!

              depresyjka
              • venus22 Re: Venus 30.12.03, 20:51
                Oczywiscie ze to jest trudne- w koncu nie polega to na racjonalnym mysleniu
                tylko rzadza nami rozne "soczki biochemiczne" jak ja to nazywam.
                We mnie rowniez wstepuje diabel, tez klne jak szewc a potem jest mi glupio.
                (bardzo tylko dbam zeby nie przy dziecku)

                No ale co - jak mowilam nie mamy nad tym kontroli, wiec jedynie co mozna
                zrobic to wytlumaczyc naszym bliskim ze naprawde tak nie myslimy, to
                te "soczki".
                Czasami pomoze mi opanowac sie jak sobie przypomne lub uswiadomie co mi jest-
                mowie wtedy do meza- wiesz co zostaw mnie bo ja teraz nie odpowiadam za siebie.

                Wiem tez ze malo kto rozumie na czym polega depresja.
                Ja akurat w swoim czasie naogladalam sie na ten temat w TV, poza tym wiaze sie
                to z migrena tez.
                Mysle ze moze twojemu mezowi pomogloby zrozumiec istote depresji na jakims
                przykladzie bo na podstawie jak cie pociesza rozumiem ze nie bardzo wie o co
                chodzi?
                (Tylko ze akurat nie moge sobie wyobrazic zadnego..)

                Wiem tez z jaka niewiara i dystansem nasze rodziny podchodza do tych atakow
                migren.
                ktos kto sam tego nie przeszedl, nie zrozumie nigdy - no i z tym tak mi sie
                wydaje, trzeba sie pogodzic..
                W kazdym razie, nie wymagaj od siebie za wiele- po prostu, masz swoje objawy
                i limity i tyle.
                Na tym polega choroba.
                Jestem pewna ze jak zaakceptujesz fakt ze nasze rozne agresywne, placzliwe,
                newrowe reakcje to czesc choroby, to bedzie ci latwiej..
                I dzieki za przemile slowa :)
                Venus


                • marialudwika Re: Venus 31.12.03, 00:20
                  Jak czytam Depresyjke to tak,jak czytalabym o samej sobie..poza tym tylko,ze
                  jestem od Ciebie Depresyjko starsza.Mam wszystkie trzy wymienione dolegliwosci
                  iwiem,ze one ida w parze a raczej a trojce.Mam pecha miec meza/bardzo
                  dobrego!!/ z depresja,nawet bierze na TO leki.Pocieszac naogol musze ja,choc
                  samej mi "nie do smiechu"...Czesto zagladam na forum Depresja/zwlaszcza,gdy mam
                  dolek/ i wiem,ze na te dolegliwosc "cierpi" wielu ludzi.
                  Tez jestem zdania,jak Venus,ze my jestesmy poprostu INNE i chore.Bogu dzieki,ze
                  mamy nasze forum by moc sie tu "otworzyc" i wyzalic.Przynosi mi to osobiscie
                  duza ulge!!!Pozdrawiam Was serdecznie
                  towarzyszka niedoli /czesto tez klnaca!!!/
                  tara

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka