Dodaj do ulubionych

Druga wojna surowcowa z Rosja

09.08.06, 12:46
Sława!

Druga wojna surowcowa
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060809/ekonomia/ekonomia_a_1.html
Gdyby polskie Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN)
zostało współwłaścicielem ropociągów na Słowacji, byłoby najważniejszą firmą
kontrolującą eksport rosyjskiej ropy dla Europy. Ale bez wsparcia rządu
szanse na to są niewielkie.


#brak
Na Słowacji ważą się losy jednej z najważniejszych firm - Transpetrolu, która
odpowiada za magazynowanie ropy i biegnący przez ten kraj odcinek rurociągu
Przyjaźń. To jest główna droga eksportu rosyjskiej ropy na Stary Kontynent. I
dlatego w batalii o 49-procentowy pakiet akcji Transpetrolu polska spółka
PERN ma aż czterech silnych konkurentów. Czy którykolwiek z zainteresowanych
będzie miał szansę, okaże się w najbliższych dniach.

Teraz rząd w Bratysławie rozmawia z inwestorem Transpetrolu, czyli Jukos
Finance (amerykańską spółką zarządzającą rosyjskimkoncernem), o odkupieniu od
niego akcji. Słowacki Skarb Państwa ma prawo pierwokupu, z którego próbuje
skorzystać.

Jeśli te negocjacje zakończą się fiaskiem, wtedy do walki o Transpetrol staną
firmy. Wygląda na to, że dwaj najpoważniejsi rywale PERN to rosyjskie
koncerny - Gazprom i RussNeft. Dla Rosjan utrzymanie (po Jukosie) nadzoru nad
słowackim ropociągiem jest bardzo istotne.

Dla PERN udziały w słowackiej firmie to wyjątkowa okazja do zdobycia
znaczącej pozycji w systemie przesyłowym jednego z najważniejszych surowców
dla Europy.

Nieformalny przetarg na słowacki Transpetrol przypomina podobny na litewską
rafinerię Możejki z pierwszego półrocza tego roku. Wtedy również wystartowała
polska firma PKN Orlen i też za jej największych konkurentów uchodziły
rosyjskie koncerny Łukoil i TNK BP.

Rząd litewski, godząc się na to, by Jukos sprzedał akcje Orlenowi, faktycznie
podjął kluczową dla bezpieczeństwa energetycznego kraju decyzję. Władze w
Wilnie obawiały się szczególnie zakręcenia kurka z rosyjską ropą dla swojej
rafinerii. Mimo to uwierzyły, że zakład może korzystać także z innego źródła
surowca. Teraz, choć rosyjski ropociąg do Możejek stoi pusty, rafineria i tak
produkuje paliwo, bo ropę dostarczają tankowce.

Obserwatorzy rynku twierdzą, że PERN na Słowacji trudno będzie powtórzyć
sukces Orlenu na Litwie.

- Rosjanie wyciągnęli wnioski z tej lekcji i zrobią wszystko, by wejść do
Transpetrolu - mówią nasi rozmówcy. I dodają, że gdyby w sprawę zaangażowały
się polskie władze, bo to w końcu o państwową firmę chodzi, to szanse PERN
wzrosłyby.

AGNIESZKA ŁAKOMA, ANDRZEJ NIEWIADOWSKI

------------------------------------------------------------------------------
--

Specjalnie dla "Rz"


Maciej Gierej, były prezes Nafty Polskiej
(c) JAKUB OSTAŁOWSKI
Jeśli polska państwowa firma PERN zdoła odkupić akcje Transpetrolu od Jukosu,
to nasze państwo zyska lepszą pozycję w rozmowach gospodarczych z Rosją. Samo
PERN natomiast stanie się poważnym partnerem dla rosyjskiej Transnefti, która
decyduje o tym, gdzie ile ropy płynie. Zatem i wpływ Polski na logistykę
surowca z Rosji dla Europy wzrośnie. Dla Unii Europejskiej na pewno byłoby to
korzystne. Tym bardziej że ta nitka ropociągu Przyjaźń biegnąca przez
Słowację i dalej przez Czechy ma być wykorzystywana również do transportu
ropy kaspijskiej. A plan tych alternatywnych wobec rosyjskich dostaw ma
bardzo duże znaczenie dla Brukseli.

Bezpieczeństwo energetyczne dla Wspólnoty to jedna z kluczowych kwestii, a
Polska chce odgrywać w niej istotną rolę. Wszystko zależeć będzie jednak od
postawy rządu Słowacji, który przecież podejmując decyzję nie musi
uwzględniać naszych interesów. Nie można też zapominać o presji i
determinacji rosyjskich firm. One na pewno łatwo nie zrezygnują z kontroli
nad kluczowymi dla swojego biznesu i polityki rurociągami.




Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Walka o słowacką Przyjaźń 09.08.06, 12:47
      Sława!
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060809/ekonomia/ekonomia_a_14.html
      Walka o słowacką Przyjaźń


      Państwowe Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) Przyjaźń ma
      bardzo ambitny cel - chce pokonać m.in. rosyjski Gazprom w przetargu na
      Transpetrol. Ta firma odpowiada za tranzyt rosyjskiej ropy przez Słowację do
      Czech i dalej do zachodniej Europy.



      Obecnie właścicielami Transpetrolu są rząd słowacki (51 proc. akcji) i rosyjski
      Jukos (49 proc.) i to ten koncern sprzedaje swój pakiet. Władze w Bratysławie,
      korzystając z prawa pierwokupu, negocjują z Jukosem odkupienie udziałów, ale
      jeśli te rozmowy nie powiodą się, co okaże się w najbliższych dniach, o
      Transpetrol oficjalnie zacznie zabiegać pięć firm. Te, które już zadeklarowały
      zainteresowanie słowacką spółką, to czeska CEPRO, węgierski MOL, rosyjskie -
      państwowy Gazprom i prywatna RussNeft, oraz polskie PERN Przyjaźń.

      Najwięcej za akcje mogą zapłacić Rosjanie, ale nie o pieniądze w tej transakcji
      chodzi. Transpetrol ma strategiczne znaczenie, nadzoruje jedną z dróg
      transportu rosyjskiej ropy do Europy. Transpetrol, który użytkuje 515 km
      ropociągów (w tym 430-kmodcinek Przyjaźni od granicy z Ukrainą), dostarcza 10
      mln ton ropy rocznie do największej słowackiej rafinerii Slovnaft koło
      Bratysławy oraz do Czech.

      Zatem ten, kto zostanie współwłaścicielem słowackiej spółki, będzie miał też
      wpływ na przesył surowca. Rozumie to też rząd w Bratysławie. - Nawet jeśli nie
      porozumiemy się z Jukosem w sprawie odkupienia akcji, to oczekiwać będziemy
      wypełnienia określonych warunków przez nabywcę udziałów; dopiero wówczas taka
      firma będzie miała szansę stać się strategicznym inwestorem Transpetrolu -
      stwierdził w poniedziałek minister gospodarki Słowacji Ľubomír Jahňátek.

      Chodzi o to, by nowy właściciel zagwarantował bezpieczeństwo energetyczne i
      zadbał o zapasy ropy zgodne z normami unijnymi. Teoretycznie to rosyjskie firmy
      mają największe możliwości spełnienia tych warunków.

      Słowacki rząd nie podchodzi do "polskiego wariantu" z entuzjazmem. Rzecznik
      ministra gospodarki powiedział niedawno, że "Gazprom pełni swoje zadania w
      sposób odpowiedzialny". - Jesteśmy zainteresowani utrzymaniem dobrych kontaktów
      ekonomicznych z Rosją - podkreślił Bronislav Zwara i dodał, że "nie widzi
      ryzyka zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego".

      Z rezerwą o "polskim wariancie" wypowiadają się również niektórzy słowaccy
      specjaliści. Karol Hirman, analityk zajmujący się energetyką, uważa, że wejście
      PERN do Transpetrolu może zagrozić Slovnaftowi. To słowacka firma paliwowa
      kontrolowana przez węgierski MOL. Tymczasem PERN współpracuje z konkurującym ze
      Slovnaftem PKN Orlen.

      Na dodatek uważa się, że rząd premiera Roberta Fica jest bardziej skłonny do
      współpracy gospodarczej z Rosją niż jego poprzednik. Niedawno mówił,
      iż "stosunki gospodarcze z Moskwą były niedoceniane, a Słowacja powinna brać
      pod uwagę ekonomiczną stronę polityki zagranicznej". Jeszcze jako opozycyjny
      polityk Robert Fico opowiadał się za "pogłębieniem współpracy w zakresie
      transportu gazu i ropy".

      Tymczasem słowackie media biją na alarm. "Gdyby Gazprom kupił akcje
      Transpetrolu, Słowacja byłaby w stu procentach uzależniona od dostaw
      rosyjskiego gazu i ropy. Gazprom jest już bowiem jedynym słowackim dostawcą
      gazu. Zagrożone byłoby bezpieczeństwo energetyczne kraju" - ostrzegał
      dziennik "Sme".

      Według gazety Transpetrol może być ważnym graczem w UE. Chodzi o import
      kaspijskiej ropy przez ukraiński ropociąg Odessa - Brody. Projektem jest
      zainteresowana UE, która stara się wykorzystać alternatywne źródła dostaw
      surowca i zmniejszyć swoje uzależnienie od Moskwy. Zdolności przesyłowe
      ropociągu sięgają 25 mln ton. Po jego modernizacji ropa może popłynąć do
      Bawarii i Chorwacji. Sieć jest połączona 8-kilometrowym odcinkiem z ropociągiem
      Adria. Także austriacki koncern OMV podpisał w 2004 r.umowę z Jukosem na
      dostawy 5 mln ton ropy rocznie dla rafinerii Schwechat. W tym celu powstaje
      nowy, 60-km odcinek ropociągu między Slovnaftem a Schwechatem. Gdyby
      Transpetrol pozostał pod kontrolą Rosji, propozycja Unii nie miałaby szans.

      Rosyjski Jukos nabył 49 proc. udziałów Transpetrolu wraz z prawem do
      zarządzania w 2001 r. za 74 mln dol. Pod koniec ubiegłego roku, gdy groźba
      bankructwa rosyjskiego koncernu stała się realna, zaczął szukać chętnych na
      zagraniczne aktywa. Na początku tego roku ofertę odkupienia pakietu przedstawił
      słowackiemu ministrowi gospodarki Jirkovi Malcharkovi prezes RussNeftu Michaił
      Guceriew. Rosjanie zaproponowali też dalsze inwestycje w firmie. Władze w
      Bratysławie, choć formalnie mają prawo zawetowania transakcji, nie chcąc
      zaostrzać stosunków z Rosją, pozytywnie wypowiadały się o propozycji RussNeftu.

      Wiosną słowacki rząd premiera Dzurindy zaczął jednak brać pod uwagę inne
      rozwiązanie. Słowacki rząd sam zamierzał odkupić od Jukosu pakiet akcji,
      korzystając z pośrednictwa Credit Suisse First Boston. Ale transakcja w
      ostatniej chwili została anulowana z powodu wymiany słowackiej ekipy rządzącej.
      Dwaj ministrowie z nowego już rządu rozmawiali niedawno na temat Transpetrolu w
      Moskwie m.in. z szefem Urzędu Rady Ministrów Siergiejem Naryszkinem. Wkrótce po
      tej wizycie Gazprom ogłosił, że chce kupić akcje słowackiej firmy za 105
      milionów dolarów. Transakcja nie jest jeszcze przesądzona.

      AGNIESZKA ŁAKOMA, ANDRZEJ NIEWIADOWSKI z Bratysławy

      --------------------------------------------------------------------------------

      Specjalnie dla "rz"
      Władze w Bratysławie przychylne Rosji



      Jacek Cichocki, Ośrodek Studiów Wschodnich

      Trudno przewidzieć, jak zachowa się obecny słowacki rząd i którą z firm
      zaakceptuje jako nowego inwestora Transpetrolu. Gabinet niedawno został
      zaprzysiężony. Patrząc jednak na to, co działo się w tej sprawie w ostatnich
      miesiącach, można stwierdzić, że tak poprzednie, jak i obecne władze w
      Bratysławie są przychylne rosyjskim firmom. Poprzednia ekipa nawet wstępnie
      zaakceptowała przejęcie akcji przez RussNeft i dopiero w ostatniej chwili się z
      tego wycofała. Natomiast szefowie obecnie rządzącej partii jeszcze przed
      wyborami parlamentarnymi pojechali do Moskwy, gdzie rozmawiali m.in. o sprawach
      gospodarczych. To wszystko skłania do przypuszczenia, że któraś z rosyjskich
      firm może rzeczywiście przejąć Transpetrol od Jukosu.



      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 Uświadomiona konieczność 09.08.06, 12:48
      Sława!
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060809/publicystyka/publicystyka_a_2.html

      Uświadomiona konieczność


      Wolności nie można otrzymać w darze, trzeba ją zdobyć - przekonywał Amerykanów
      prezydent Franklin Delano Roosevelt. W dzisiejszym świecie granice wolności
      wyznaczają często procenty udziałów zdobyte w wielkich gospodarczych
      przedsięwzięciach. Im kto ma ich więcej, tym więcej może.

      Rosyjski Gazprom (państwo kontroluje ponad połowę jego akcji) mógł dwa lata
      temu przykręcić kurek gazowy Białorusi, rok temu Ukrainie. Gospodarczy kijek w
      rękach trzymali rosyjscy politycy, niezadowoleni z sąsiadów. Oficjalnie
      chodziło o to, że sąsiedzi nie chcieli więcej płacić za dostarczany im gaz,
      nieoficjalnie - jak w przypadku Ukrainy - o chęć rozluźnienia więzi z Moskwą.

      Teraz inna rosyjska firma - Transnieft - ma kłopoty z dostawą ropy do
      litewskiej rafinerii w Możejkach. Tak się jakoś dziwnie składa, że niedawno
      wbrew rosyjskim interesom przejął ją polski Orlen. Powodów przejęcia było dużo,
      ale do najważniejszych należał argument, by Możejek nie oddawać Moskwie, bo i
      tak jej wpływ na europejską energetykę, w tym polską, jest przemożny. Teraz
      druga polska firma - państwowe Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów
      Naftowych (PERN) - chce kupić blisko połowę akcji Transpetrolu - strategicznego
      słowackiego przedsiębiorstwa, przesyłającego rosyjską ropę do zachodniej
      Europy. W obu przypadkach chciałoby się widzieć przemyślaną strategię
      zdobywania cennych energetycznych przyczółków przez nasze państwo, a nie
      pojedyncze szarże polskiego biznesu - za co i tak mu chwała.

      Tym bardziej że Piotr Naimski, wiceminister gospodarki i pełnomocnik rządu do
      spraw dywersyfikacji dostaw gazu i ropy, obiecuje uniezależnić Polskę od
      rosyjskiego monopolu energetycznego. Właśnie obiecuje, bo na razie nic poza
      deklaracjami nie ma. A konkurent nie tylko posiada ogromne złoża surowców i
      rurociągi, którymi może je dostarczać ze Wschodu na Zachód, ale też prezydenta
      realizującego z żelazną konsekwencją swoją energetyczną wizję. Po pierwsze:
      surowce zabezpieczą Rosji przyszłość, po wtóre dadzą jej wysoką pozycję
      międzynarodową dzięki wielkim konglomeratom przemysłowym, kontrolowanym przez
      państwo.

      Nam pozostaje ufać, że i nasi rządzący mają strategię, której będą się trzymać,
      i w jej ramach wspierać jak się da polskie przedsiębiorstwa, walczące o naszą
      energetyczną wolność. Bo na razie to one pierwsze zrobiły krok ku
      niezależności.

      Anna Mackiewicz

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 Słowacja składa propozycję Jukosowi 09.08.06, 14:44
      Sława!
      biznes.onet.pl/14,1351731,,3254,ft.html
      Słowacja składa propozycję Jukosowi
      Financial Times, 09.08.2006

      Po ogłoszeniu bankructwa przez rosyjski koncern naftowy Jukos, nowy słowacki
      rząd zamierza złożyć dziś oficjalną ofertę przejęcia kontroli nad krajowym
      operatorem rurociągu naftowego, firmą Transpetrol.

      Minister gospodarki Lubomir Jahnatek powiedział w wywiadzie dla FT: „Jestem
      bardzo zainteresowany odzyskaniem tych udziałów. Jeśli uda nam się je odzyskać
      będziemy się starali utrzymać je w rękach państwa”.

      Słowację zaniepokoiła informacja o upadłości Jukosu, ponieważ firma ta posiada
      49 procent akcji Transpetrolu. W tej sytuacji rosyjski koncern naftowy mógłby
      przejąć całkowitą kontrolę nad przedsiębiorstwem, co z perspektywy kraju, który
      do 1989 znajdował się pod „okupacją” sowiecką, nie byłoby mile widziane.

      Jahnatek powiedział: „Jest to dla nas bardzo skomplikowana i niekorzystna
      sytuacja. Akcje Transpetrolu mogą teraz wpaść w czyjekolwiek ręce”.

      Rząd słowacki będzie się musiał zmierzyć z bardzo dużą konkurencją. Jukos,
      który w 2002 roku kupił akcje Transpetrolu za 74 miliony dolarów otrzymał już
      propozycje odsprzedania ich za 103 miliony dolarów firmie Russneft lub za 105
      milionów firmie Gazprom. Również inne firmy naftowe wyraziły zainteresowanie
      głównym ropociągiem przesyłającym ropę z Rosji do Europy Zachodniej.

      Jeśli rządowi nie uda się sprostać stawianym warunkom i Słowacja nie odzyska
      stuprocentowej kontroli nad rurociągiem, będzie starał się narzucić na nowych
      właścicieli cztery warunki, wykorzystując do tego celu przysługujące mu prawo
      veta w stosunku do jakichkolwiek zmian we władzach spółki.

      Jahnatek po raz pierwszy ujawnił, iż cztery wspomniane wyżej warunki to:
      pozostawienie kontroli w rękach rządu, brak możliwości ubiegania się nowego
      właściciela o rekompensatę ze strony rządu. Kolejnym warunkiem jest zwiększenie
      rocznej przepustowości rurociągu z 10 do 16 milionów ton oraz podłączenie
      Słowacji do austriackiej rafinerii OMV w Szwechat i planowanego na Ukrainie
      rurociągu Odessa-Brody.

      „Pozwoli to nam całkowicie uwolnić się od Rosji”, podkreśli Jahnatek.

      Słowacja jest w 99 procentach zależna od rosyjskiej ropy, transportowanej
      rurociągiem Druzhba. Jahnatek dokłada wszelkich starań aby zdywersyfikować
      źródła dostaw ropy i gazu. Starania te nasiliły się po mającym miejsce
      ostatniej zimy incydencie z ograniczeniem dostaw gazu z Rosji, w związku ze
      sporami na linii Kreml – Ukraina.

      Wśród innych zainteresowanych przedsiębiorstw wymienia się węgierską firmę Mol,
      polski PKN Orlen, polsko-czeskich operatorów rurociągu - firmy Pern i Cepro,
      Rosneft, TNK-BP oraz rosyjski Tatneft i amerykański ME Zuckerman Investments.

      Zarejestrowany w Danii oddział Jukos Finance, w którego posiadaniu znajdują się
      akcje Transpetrolu, sprzedał ostatnio Polskiemu Koncernowi Naftowemu 54 procent
      udziałów w litewskiej rafinerii Możejki za 1,4 miliardy dolarów.

      Autorzy: Robert Anderson - Bratysława i Arkady Ostrovsky – Moskwa

      © The Financial Times Limited 2006

      Użytkownicy portalu nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez
      wiedzy i pozwolenia Redakcji Financial Times. Kopiowanie, redagowanie i
      wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej
      zgody Redakcji. Kontakt do Redakcji na stronie www.ft.com





      Forum Słowiańskie
      gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka