Dodaj do ulubionych

Punkt widzenia zależy od miejsca...

10.10.03, 18:28
... zajmowanego w hierarchii.

Moja hmm... "koleżanka" właśnie awansowała. Skutkiem bezpośrednim tego
dobniosłego wydarzenia i nagłej zmiany atmosfery (bynajmniej nie na lepsze)
jest pilne poszukiwanie przeze mnie i nie tylko przeze mnie nowej pracy,
pensja netto 1300 zł (jak zechcą dac więcej to nie będe protestować...), no i
żebym mogła sobie korzystać z netu poza godzinami pracy, bo na stałe łącze w
domu póki co szans nie mam.
Więcej wymagań też nie mam:-(
Wyjątkowo to nie jest dowcip:-(((

A Wy znacie podobne przypadki, kiedy komuś uderzyło do głowy stanowisko?
Obserwuj wątek
    • malen_a Re: Punkt widzenia zależy od miejsca... 10.10.03, 18:33
      wiesz, tez mialalm takie przypadki, ktorym po prostu "odbijala szajba" jak sie
      dodrapali wyzej, a z drugiej strony moj kolega wlasnie zostal kierownikim
      grupy, z ktora wczesniej pracowal i bardzo marudzi, ze to Ci ludzie sie
      zmienili, tzn stali sie dla niego bardzo nieprzyjemni, dlatego, ze jemu sie
      udalo...
      • drzazga1 Re: Punkt widzenia zależy od miejsca... 10.10.03, 20:47
        Malen_a, nie ten przypadek, ja jej awansu nie żałuję, zresztą niczego nikomu
        nie żałuję, ale obecne zaczynanie rozmowy od "Jestem twoim zwierzchnikiem i.."
        jest chyba przesadą? Zresztą nich sobie mówi jak chce, jeśli poczuje się od
        tego ważniejsza....

        Jako zwierzchnik daje świetlany przykład, sama tłucze na GG - jej monitora nie
        widać z daleka, a zanim ktoś przejdzie te 4 metry od drzwi zawsze zdąży zwinąć
        ekran (ja nawet poczty przy niej sprawdzić nie mogę, bo już raz poszła z ozorem
        do głównego szefa) albo lata na ploty (kiedy szef wyjdzie na spotkanie), ok,
        tylko gadanie przy tym "Jaka ja jestem zapracowana, wszystko na mojej głowie,
        D. przypomnij mi jutro o ...", to już nawet karteczki-przypominajki przykleić
        sobie nie może? (nie jestem jej sekretarką bynajmniej, pracę mam samodzielną i
        ona mi przy niej nie pomaga...)

        Jest to po prostu jedna z tych uroczych osób co zawsze mają rację.... szczęść
        Boże, ja muszę znaleźć inną pracę i już.
        • malen_a Re: Punkt widzenia zależy od miejsca... 10.10.03, 20:57
          drzazga1 napisała:

          > Malen_a, nie ten przypadek, ja jej awansu nie żałuję, zresztą niczego nikomu
          > nie żałuję, ale obecne zaczynanie rozmowy od "Jestem twoim zwierzchnikiem
          i.."
          > jest chyba przesadą? Zresztą nich sobie mówi jak chce, jeśli poczuje się od
          > tego ważniejsza....

          a to faktycznie, poczula sie juz pania na wlosciach ....

          >
          > Jako zwierzchnik daje świetlany przykład, sama tłucze na GG - jej monitora
          nie
          > widać z daleka, a zanim ktoś przejdzie te 4 metry od drzwi zawsze zdąży
          zwinąć
          > ekran (ja nawet poczty przy niej sprawdzić nie mogę, bo już raz poszła z
          ozorem
          >
          > do głównego szefa) albo lata na ploty (kiedy szef wyjdzie na spotkanie), ok,
          > tylko gadanie przy tym "Jaka ja jestem zapracowana, wszystko na mojej głowie,
          > D. przypomnij mi jutro o ...", to już nawet karteczki-przypominajki przykleić
          > sobie nie może? (nie jestem jej sekretarką bynajmniej, pracę mam samodzielną
          i
          > ona mi przy niej nie pomaga...)
          >
          > Jest to po prostu jedna z tych uroczych osób co zawsze mają rację.... szczęść
          > Boże, ja muszę znaleźć inną pracę i już.
          >

          wiesz co, przeczekaj ja i tyle, zacikaj zeby (jesli oczywiscie zaley Ci na tej
          pracy), bo ja wierze, ze takie "zapracowane" lalunie w koncu zostana zauwazone
          przez swoich szefow...tzn za jakis czas, jak bedzie nadal tak tracic czas to
          ktos sie zoreintuje, ze babsztyl nic nie robi i sama wyleci :-)) a jak nadal
          bedziesz szukac pracy to dam Ci namiary na moja firme, bo tam ciagle kogos
          zatrudniaja, na etacie sekretarek itp
          trzymaj sie
          • drzazga1 Malen_ko 10.10.03, 21:40
            malen_a napisała:

            >wiesz co, przeczekaj ja i tyle, zacikaj zeby (jesli oczywiscie zaley Ci na tej
            pracy),

            Na tej pracy zależeć mi bedzie do momentu znalezienia innej, bo na luksus
            niepracowania to ja sobie w żaden sposób pozwolić nie mogę:-(

            Zresztą do tej pracy ze świadomością, ze owszem, pensja jest śmieszna, ale
            miałam robić rzeczy, które pozwalały na rozwój pod wzgledem zawodowym, po
            prostu stwierdziłam, że ta niska pensja będzie niejako kosztem kształcenia...

            Niestety, rychło okazało się, ze 90% czasu tu spędzanego musze poświęcic na
            robienie czegoś, co zawodowo mnie wręcz cofa (a co miało być tylko dodatkowym
            zajęciem), bo takie są potrzeby. Dowcip polega na tym, że w
            interesie "koleżanki" leży utrzymanie aktualnego stanu rzeczy, bo w ten sposób
            to ona jest jedyna osobą, która się w pewnych sprawach orientuje....


            bo ja wierze, ze takie "zapracowane" lalunie w koncu zostana zauwazone
            > przez swoich szefow...tzn za jakis czas, jak bedzie nadal tak tracic czas to
            > ktos sie zoreintuje, ze babsztyl nic nie robi i sama wyleci :-))

            Eee, a niech ona sobie tu zostanie, to ja chcę wylecieć... do lepszej ciut
            pracy:-)

            a jak nadal
            > bedziesz szukac pracy to dam Ci namiary na moja firme, bo tam ciagle kogos
            > zatrudniaja, na etacie sekretarek itp
            > trzymaj sie

            Niewykluczone, ze do Ciebie uderzę.... a pracy szukam tak czy inaczej, tutaj
            nic dobrego mnie nie spotka, o ile do tej pory jeszcze miałam jakieś złudzenia,
            to właśnie się ich pozbyłam ostatecznie.
            • malen_a Re: Malen_ko 10.10.03, 22:13
              drzazga1 napisała:


              > Na tej pracy zależeć mi bedzie do momentu znalezienia innej, bo na luksus
              > niepracowania to ja sobie w żaden sposób pozwolić nie mogę:-(

              jasne, to szukaj juz czegos o lepszych warunkach rozwoju

              >
              > Niewykluczone, ze do Ciebie uderzę.... a pracy szukam tak czy inaczej, tutaj
              > nic dobrego mnie nie spotka, o ile do tej pory jeszcze miałam jakieś
              złudzenia,
              >
              > to właśnie się ich pozbyłam ostatecznie.
              >

              to jak juz bedziesz zdecydowana to napisz mi @; bede mogla wszystko Ci
              wyjasnic, niczego nie obiecuje, ale warto probowac :-))
              • drzazga1 Re: Malen_ko, dziękuję:-) n/t 10.10.03, 22:29
        • moniorek1 Re: Punkt widzenia zależy od miejsca... 10.10.03, 20:57
          Ja mysle ,ze poprostu najzwyczajniej w swiecie jej zazdroscisz. Oczywiscie
          sama sie do tego nie przyznajesz,ale twoja duma bardzo cierpi ,ze
          kolezanka ,ktora byla na rowni z toba w hierarchii jest teraz twoja szefowa i
          co gorsze moze wydawac ci polecenia.
    • betty-bt moglabym piosenke zaspiewac o tym :) 10.10.03, 20:58
      ..ale nie chce mi sie rozpisywac :)
      mam kolege w pracy, z ktorym nie rozumiem sie wcale. jest podlym, zboczonym
      szowinistycznym neonazista. wielokrotnie robil do mnie jednoznaczne podchody,a
      jak go odstawialam zachowywal sie bynajmniej jak dziki, zraniony zwierzak.
      do niedawna bylismy rownymi sobie przeciwnikami, ale PECH CHCIAL, ZE TA SZUJE
      AWANSOWANO !!! jest teraz moim bezposrednim przelozonym. nie ma co rozwijac
      tematu- wyzywa sie na mnie naduzywajac wladzy!! nienawidze go!
      • drzazga1 Beciaczku... 10.10.03, 21:49
        Biedulko moja.... kurczę, parszywie się złożyło:-(
        Moja sytuacja to przy Twojej jeszcze o tyle dobra jest, że "koleżanka"
        zdecydowanie woli panów (którzy dla odmiany jakoś do niej nie biegną z
        otwartymi ramionami...), ale taki odrzucony amant to niebezpieczna rzecz....
        oby Ci nie nabruździł. Trzymaj się <cmok>
        • betty-bt Dorociatko... 10.10.03, 22:10
          az tak bardzo sie nim nie przejmuje. od pewnego czasu mam samego wielkiego BOSA
          po swojej stronie ;)
          ale tobie wspolczuje... wole juz walczyc z samcami. wredne kobiety sa gorsze,
          niz zboczency :) poradzic tu nic nie moge. moze tylko- badz sobie wierna.
          • sherlock_holmes Kochaniutkie moje slodziutkie :-) 10.10.03, 22:31
            nie przesadzacie aby z ta slodycza? Bo sie mdlo zrobi ;)))
            W koncu mi jakis skandal wyszedl :-)))
            • betty-bt Re: Kochaniutkie moje slodziutkie :-) 10.10.03, 22:34
              sherlock_holmes napisał:

              > nie przesadzacie aby z ta slodycza? Bo sie mdlo zrobi ;)))
              > W koncu mi jakis skandal wyszedl :-)))

              idz sie skandalizowac u siebie, bo jak sie wkurze, to wskocze tam ze swoja cala
              slodycza :)))
              • sherlock_holmes Re: Kochaniutkie moje slodziutkie :-) 10.10.03, 22:36
                betty-bt napisała:

                > sherlock_holmes napisał:
                >
                > > nie przesadzacie aby z ta slodycza? Bo sie mdlo zrobi ;)))
                > > W koncu mi jakis skandal wyszedl :-)))
                >
                > idz sie skandalizowac u siebie, bo jak sie wkurze, to wskocze tam ze swoja
                cala
                >
                > slodycza :)))

                W koncu! Czekam z utesknieniem!!! :-)))

                >
                >
                • betty-bt Re: Kochaniutkie moje slodziutkie :-) 11.10.03, 01:22
                  sherlock_holmes napisał:

                  > W koncu! Czekam z utesknieniem!!! :-)))

                  na twoja odpowiedzialnosc :)
            • drzazga1 Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 22:52
              sherlock_holmes napisał:

              > nie przesadzacie aby z ta slodycza? Bo sie mdlo zrobi ;)))

              Chcesz cytrynki?
              A może ozór w szarym sosie?
              :-DDDDDDDDDDDDDD

              > W koncu mi jakis skandal wyszedl :-)))
              >

              No pewnie, ja się w Betty zakochałam, a ona uczucie odwzajemnieła hihi...
              • betty-bt Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 22:54
                drzazga1 napisała:

                > No pewnie, ja się w Betty zakochałam, a ona uczucie odwzajemnieła hihi...

                niestety tesknie skrycie :(((
                • sherlock_holmes Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 22:58
                  betty-bt napisała:

                  > drzazga1 napisała:
                  >
                  > > No pewnie, ja się w Betty zakochałam, a ona uczucie odwzajemnieła hihi...
                  >
                  > niestety tesknie skrycie :(((
                  >
                  >

                  No pieknie, macie tu tylu WSPANIALYCH facetow na forum, a jeszcze sie
                  Wam "odmiany" zachciewa :-)))
                  Zreszta -ja tam nikomu pod pierzyne nie zagladam, tolerancyjny ogolnie
                  jesttem :)))
                  • drzazga1 Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:15
                    sherlock_holmes napisał:

                    >
                    > No pieknie, macie tu tylu WSPANIALYCH facetow na forum,

                    GDZIE??? Dawaaaać iiich!!!

                    a jeszcze sie
                    > Wam "odmiany" zachciewa :-)))

                    E tam, tak się pocieszamy w nieszsczęściu...:-P

                    > Zreszta -ja tam nikomu pod pierzyne nie zagladam, tolerancyjny ogolnie
                    > jesttem :)))


                    To całkiem tak jak my.....
                    • sherlock_holmes Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:18
                      drzazga1 napisała:

                      > sherlock_holmes napisał:
                      >
                      > >
                      > > No pieknie, macie tu tylu WSPANIALYCH facetow na forum,
                      >
                      > GDZIE??? Dawaaaać iiich!!!

                      Jak to gdzie? Posluze sie slowami piosenki: "Otworz oczy i patrz, kazdy dzien
                      (=facet) jest jak cud". Poza tym jestem zbyt skromny,zeby pokazywac :-)))

                      >
                      > a jeszcze sie
                      > > Wam "odmiany" zachciewa :-)))
                      >
                      > E tam, tak się pocieszamy w nieszsczęściu...:-P
                      >

                      Taaak, kazdy pretekst jest dobry ;)))

                      > > Zreszta -ja tam nikomu pod pierzyne nie zagladam, tolerancyjny ogolnie
                      > > jesttem :)))
                      >
                      >
                      > To całkiem tak jak my.....

                      oszszszywiscie :-)
                      • drzazga1 Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:24
                        sherlock_holmes napisał:

                        > Jak to gdzie? Posluze sie slowami piosenki: "Otworz oczy i patrz, kazdy dzien
                        > (=facet) jest jak cud".

                        Naprawdę każdy? Każdziusieńki? :-D


                        Poza tym jestem zbyt skromny,zeby pokazywac :-)))

                        Pookaż, no poookaaaż...nie wstydź się... grzeczny chłopczyk....;-)))


                        > Taaak, kazdy pretekst jest dobry ;)))

                        Noooo.... pewnie, że każdy:-)))


                        > > To całkiem tak jak my.....
                        >
                        > oszszszywiscie :-)
                        >

                        Czyżbyś chciał się przyłączyć? ;-)
                        • sherlock_holmes Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:29
                          drzazga1 napisała:

                          > sherlock_holmes napisał:
                          >
                          > > Jak to gdzie? Posluze sie slowami piosenki: "Otworz oczy i patrz, kazdy dz
                          > ien
                          > > (=facet) jest jak cud".
                          >
                          > Naprawdę każdy? Każdziusieńki? :-D

                          No dobra,sa wyjatki :-)

                          >
                          >
                          > Poza tym jestem zbyt skromny,zeby pokazywac :-)))
                          >
                          > Pookaż, no poookaaaż...nie wstydź się... grzeczny chłopczyk....;-)))
                          >

                          A co, mialem napisac: "jam jest" ? ;)))

                          >
                          > > Taaak, kazdy pretekst jest dobry ;)))
                          >
                          > Noooo.... pewnie, że każdy:-)))

                          Pieknie! Nawet sie nie kryjesz!!! :)

                          >
                          >
                          > > > To całkiem tak jak my.....
                          > >
                          > > oszszszywiscie :-)
                          > >
                          >
                          > Czyżbyś chciał się przyłączyć? ;-)

                          A ja myslalem,ze juz jestem "dolaczony" :-(

                          >
                          Pozdrawiam! :-)
                          • drzazga1 Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:34
                            sherlock_holmes napisał:

                            > Naprawdę każdy? Każdziusieńki? :-D
                            >
                            > No dobra,sa wyjatki :-)

                            :-)))))))

                            >
                            > A co, mialem napisac: "jam jest" ? ;)))

                            No pewnie!!!! Jak nie powiesz to nie będziemy wiedzieć!
                            (a jak tak lubię wiedzieć coś na pewno...)


                            > > Noooo.... pewnie, że każdy:-)))
                            >
                            > Pieknie! Nawet sie nie kryjesz!!! :)

                            Jestem bezwstydnie szczera...:-))))

                            >
                            > > Czyżbyś chciał się przyłączyć? ;-)
                            >
                            > A ja myslalem,ze juz jestem "dolaczony" :-(

                            Beeetttiii... bierzemy go?
                            Weżmy, co chłop, to zawsze chłop...:-D

                            > >
                            > Pozdrawiam! :-)
                            >

                            :-)))))
                            • betty-bt Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 11.10.03, 01:26
                              drzazga1 napisała:

                              > Beeetttiii... bierzemy go?
                              > Weżmy, co chłop, to zawsze chłop...:-D

                              jestem za! na wszelkie spotkania jest juz zaproszony, a nawet sie nie domysla,
                              ze tu o branie chodzi ;)
                              sherlock, jestes do wziecia ;-P
                              • drzazga1 Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 11.10.03, 11:15
                                betty-bt napisała:

                                >jestem za! na wszelkie spotkania jest juz zaproszony, a nawet sie nie domysla,
                                > ze tu o branie chodzi ;)

                                Taki duzy, a taki niedomyślny :-P
                                (chyba, ze udaje...)

                                > sherlock, jestes do wziecia ;-P

                                Aaaaa.... jak on do wzięcia to ja juz pazurki ostrzę... żeby mi się z chwytu
                                nie wyśliznął... sieć z żyłki wędkarkiej na szydełku zaczynam robic.... hihi...
                                zastanawiam się nad przynętą....
                        • betty-bt Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:30
                          drzazga1 napisała:
                          > Czyżbyś chciał się przyłączyć? ;-)

                          cos ty! on jest zbyt pobozny ;)))
                          • sherlock_holmes Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:35
                            betty-bt napisała:

                            > drzazga1 napisała:
                            > > Czyżbyś chciał się przyłączyć? ;-)
                            >
                            > cos ty! on jest zbyt pobozny ;)))
                            >
                            >

                            Wiesz,ze to bylo nie na miejscu? ;-(
                            Ale ze wzgledu na dzien dzisiejszy, puszczam w niepamiec.
                            • betty-bt Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 11.10.03, 01:28
                              sherlock_holmes napisał:


                              > Wiesz,ze to bylo nie na miejscu? ;-(
                              > Ale ze wzgledu na dzien dzisiejszy, puszczam w niepamiec.

                              puti puti, juz przeprosilam... nie miaölam na mysli twojej wiary. ups, sorry!
                              tez jestem wierzaca.
                          • drzazga1 Re: Kochaniutki nasz malutki:-P 10.10.03, 23:35
                            betty-bt napisała:

                            > drzazga1 napisała:
                            > > Czyżbyś chciał się przyłączyć? ;-)
                            >
                            > cos ty! on jest zbyt pobozny ;)))
                            >
                            Yyyy? :-(

                            No to niech uzna, ze my się razem w taki oryginalny sposób modlimy....;-P
                            • sherlock_holmes Juz czy jeszcze? n/t 10.10.03, 23:47

                              • drzazga1 Już... to znaczy jeszcze.... 11.10.03, 00:09
                                (plącze się w zeznaniach)
                                • sherlock_holmes Re: Już... to znaczy jeszcze.... 11.10.03, 08:18
                                  drzazga1 napisała:

                                  > (plącze się w zeznaniach)

                                  Wiesz co? Wspolczuje ci, i to calkiem szczerze. Skoro wg ciebie katolik nie
                                  moze miec udanego zycia erotycznego... Prawdopodobnie sama jestes katoliczka -
                                  najczesciej wysmiewaja wiare wlasnie katolicy...
                                  I nie mysl, ze sie nie znam na zartach. Bo to, co napisalas, w terminoligii
                                  Kosciola uwazane jest za bluznierstwo, nie dowcip. Nie mnie jednak ciebie
                                  osadzac.
                                  Zauwaz, ze swietnie sie bawiac obrazasz uczucia wielu osob na tym forum, dla
                                  ktorych wiara jest wazna.
                                  Nie wiem czy bylbym "cool", gdybym sie dolaczyl dio takich zartow? Mam swoje
                                  przekonania i z kilku tematow nie zartuje, tj. z wiary, ciezkich chorob,
                                  kalectwa, ulomnosci. I nie mam zamairuu sie nikomu przypodobac zmieniajac
                                  swojsystem wartosci. Potrafie sie smiac z siebie, co juz nieraz tu udowodnilem,
                                  wiec nie mozesz napsiac,ze jestem nadetym bufonem.
                                  Zaraz napiszesz,ze nie chcialas, ze to byly tylko takie glupie zarty.
                                  Przeczytaj jeszcze raz to co napisalem, a potem dopiero zabieraj sie do pisania.
                                  • drzazga1 Wiesz co, Sherlock 11.10.03, 11:38
                                    Zatkało mnie. Najwyraźniej jakąś dyskusję na forum ominęłam, a nawet na pewno
                                    ominęłam i chyba nie jestem zorientowana w temacie.

                                    Skąd Tobie wzięło się nawiązanie do kwestii religijnych i przypuszczenie, że ja
                                    tutaj naśmiewam się z Kościoła, blużnię, a nawet o zgrozo zaglądam katolikom
                                    pod pierzyny i osądzam ich życie erotyczne, nie mam pojęcia.

                                    Prosiłabym Cię jednak o powstrzymanie się od przypisywania mi tego, o czym nie
                                    pisałam ani słowa i od posądzania mnie o robienie jakichś aluzji pod
                                    czyimkolwiek adresem.
                                    Jesli sobie nie zyczysz z jakichkolwiek powodów (jakich - nie mam zamiaru
                                    wnikać)abym z Tobą na forum rozmawiałm - to napisz wprost, nie dorabiaj do tego
                                    ideologii.


                                    " Potrafie sie smiac z siebie, co juz nieraz tu udowodnilem,
                                    > wiec nie mozesz napsiac,ze jestem nadetym bufonem."

                                    Bez obrazy Sherlock, ale tutaj nikt nikomu nic nie musi udowadniać.
                                    I znakomita większość nie stara się niczego udowadniać - dlatego to forum mi
                                    się podoba. A napisać moge wszystko (pod warunkiem, że nie naruszę zasad
                                    forumowych), więc uprzejmie proszę o nie pouczanie mnie, czego napisac nie
                                    mogę. Pouczyć moga mnie co najwyżej admini.


                                    > Zaraz napiszesz,ze nie chcialas, ze to byly tylko takie glupie zarty.

                                    Przykro mi Sherlock, ale ja nie jestem z tych, co to "ja nie chciałam, chlop,
                                    chlip...". Owszem to były żarty, abstrakcyjne żarty. Wybacz, ale to naprawdę
                                    nie moja wina, ze Tobie się wszystko kojarzy.


                                    > Przeczytaj jeszcze raz to co napisalem, a potem dopiero zabieraj sie do
                                    pisania

                                    Aż tak ciekawa lektura to nie była, nie pochlebiaj sobie.

                                    EOT
                                    • betty-bt spokojnie, bez nerwow. 11.10.03, 12:09
                                      nie zrozumielismy sie, a to wszystko moja wina.
                                      sherlock zdecydowanie dorobil cala ideologie do mojego bezmyslnego tekstu!
                                      to nie mial byc atak na jego wiare i nie chcialam go obrazic. jest gleboko
                                      wierzacy i przewrazliwiony na tym punkcie. juz wczoraj mu to tlumaczylam, ze
                                      piszac "pobozny" nie mialam nic zlego na mysli. tak sie po prostu czasem mowi o
                                      osobach, ktore "nie sa latwe" (a on sam o sobie ciagle tak mowi). jeny, nie
                                      klocta sie ludziska.
                                      drzazga, wiem, ze tez nie mialas nic zlego na mysli wylapujac ten tekst.
                                      nieporozumienie! to wszystko tylko zarty. help, nie przeczajcie sie juz, bo
                                      czuje sie znowu winna.

                                      puti, puti... :)))
                                      • drzazga1 Bettii, przestań się walić w piersi, co one winne 11.10.03, 21:52
                                        betty-bt napisała:

                                        to wszystko tylko zarty.

                                        Ja to świetnie rozumiem.

                                        help, nie przeczajcie sie juz,

                                        Ja nie bedę. Moge obiecać.
                                        • betty-bt kici kici... :) 11.10.03, 22:18
                                          drzazga1 napisała:

                                          > to wszystko tylko zarty.
                                          >
                                          > Ja to świetnie rozumiem.

                                          wiem, wiem... :)


                                          > help, nie przeczajcie sie juz,

                                          > Ja nie bedę. Moge obiecać.

                                          uuff. tez wiem :))) cmok!
          • drzazga1 Betti, ulżyło mi, że sama z tym ... nie walczysz 10.10.03, 22:34
            A co do tej "koleżanki"... wiesz, jesli ktos proponowałby mi zamianę - jej
            stanowisko ale z dodatkiem jej życia "uczuciowego" to ja dziękuję... już tu
            parę osób po cichu acz dosadnie skomentowało, czego jej potrzeba, zeby się
            uspokoiła... hmmm... w tym momencie to chyba ja robię się wredna, choć
            satysfakcji jakoś nie czuję.
            • sherlock_holmes Re: Betti, ulżyło mi, że sama z tym ... nie walcz 10.10.03, 22:47
              drzazga1 napisała:

              > A co do tej "koleżanki"... wiesz, jesli ktos proponowałby mi zamianę - jej
              > stanowisko ale z dodatkiem jej życia "uczuciowego" to ja dziękuję... już tu
              > parę osób po cichu acz dosadnie skomentowało, czego jej potrzeba, zeby się
              > uspokoiła... hmmm... w tym momencie to chyba ja robię się wredna, choć
              > satysfakcji jakoś nie czuję.
              >

              A wiesz,ze czesto powtarza sie temat niwyzycia seksualnego u osob wrednych? I
              co ciekawsze,w wiekszosci przypadkow jest to prawda (tzn. o abstynencji
              seksualnej). Czyli potwierdza sie dyskusja Betty ze mna,ze mozg czyms nasiaka i
              trzeba co ewien czas upuszczac nadmiar plynow ustrojowych :-)
              Ciekaw jestem czy niedobor tez jest szkodliwy? ;))))
              • betty-bt ej, ty! sherlock :))) 10.10.03, 22:51
                nie jestem wredna! ani wyjatkowo zaspokojona! wiec pytam- o co chodzi??? o co
                chodzi?? o co chodzi?? :)))
                • sherlock_holmes Re: ej, ty! sherlock :))) 10.10.03, 22:56
                  betty-bt napisała:

                  > nie jestem wredna! ani wyjatkowo zaspokojona! wiec pytam- o co chodzi??? o co
                  > chodzi?? o co chodzi?? :)))
                  >

                  osohizi? Popatrz na mnie - tez nie jestem zaspokojony, za to "do rany przyloz".
                  Po prostu wyjatek potwierdza regule :-)
                  • betty-bt Re: ej, ty! sherlock :))) 11.10.03, 01:30
                    sherlock_holmes napisał:

                    > osohizi? Popatrz na mnie - tez nie jestem zaspokojony, za to "do rany
                    przyloz".

                    no zobaczymy jak sie ciebie do rany przyklada ;-P

                    > Po prostu wyjatek potwierdza regule :-)

                    ja cala z takich sprzecznosci... :)
            • betty-bt Re: Betti, ulżyło mi, że sama z tym ... nie walcz 10.10.03, 22:48
              czesto tak jest, ze ludzie, ktorzy bynajmniej nie sa zadowoleni z wlasnego
              zycia prywatnego, odbijaja to sobie w pracy. powaga. to jest udowodnione
              naukowo.
              zycze wytrwalosci i powodzenia.
              no i pytanie: dlaczego tak rzadko tu zagladasz?? do cholery jasnej!!!
              • drzazga1 Betti 10.10.03, 23:05
                betty-bt napisała:

                > czesto tak jest, ze ludzie, ktorzy bynajmniej nie sa zadowoleni z wlasnego
                > zycia prywatnego, odbijaja to sobie w pracy. powaga. to jest udowodnione
                > naukowo.
                > zycze wytrwalosci i powodzenia.

                Khem, sprawdza się to naukowe stwierdzenie, oj sprawdza... w tym przypadku na
                100%, ale to naprawdę nie moja wina!!!


                > no i pytanie: dlaczego tak rzadko tu zagladasz?? do cholery jasnej!!!
                >

                Po wiekszej części właśnie dlatego, że do netu moge dorwać się tylko
                sporadycznie, to nie jest moja mania prześladowcza, już druga osoba mnie na
                osobności ostrzegła, zebym uważała i nie dawała pani zwierzchniczce broni do
                ręki, bo lepiej żeby ona zbyt wiele nie wiedziała...nie ma sprawy, w godz. 9-17
                do netu nie wchodzę, ale też już nigdy nie będę zabierać roboty do domu ani po
                godzinach za friko zasuwać, teraz 8 godzin i ani minuty dłużej, ile zdąży się
                zrobić, tyle zrobione będzie, a reszta mnie nie obchodzi.

                Ostatnio dali mi miotłę do zamiatania jednego forum, można powiedzieć w
                zaufaniu pieczę powierzono, więc siłą rzeczy tam latam częściej, kurczę, paru
                osobom wiszę maile, jutro wieczorem się dorwę i poodpisuję, oby awarii, tfu,
                tfu nie było tylko.
                • betty-bt Re: Betti 11.10.03, 01:36
                  drzazga1 napisała:

                  > Po wiekszej części właśnie dlatego, że do netu moge dorwać się tylko
                  > sporadycznie, to nie jest moja mania prześladowcza, już druga osoba mnie na
                  > osobności ostrzegła, zebym uważała i nie dawała pani zwierzchniczce broni do
                  > ręki, bo lepiej żeby ona zbyt wiele nie wiedziała...nie ma sprawy, w godz. 9-
                  17
                  >
                  > do netu nie wchodzę, ale też już nigdy nie będę zabierać roboty do domu ani
                  po
                  > godzinach za friko zasuwać, teraz 8 godzin i ani minuty dłużej, ile zdąży się
                  > zrobić, tyle zrobione będzie, a reszta mnie nie obchodzi.

                  rozumiem. mi tez przez ramie zagladaja bestie niektore, jak sobie w pracy
                  forumuje. choc mam ten plus, ze u mnie w firmie wiekszosc (nawet tych
                  najbardziej zjadliwych) osob wie, ze czesc pracy zabieram do domu. tu mi sie
                  lepiej pracuje. tylko te zawalone nocki...

                  >
                  > Ostatnio dali mi miotłę do zamiatania jednego forum, można powiedzieć w
                  > zaufaniu pieczę powierzono, więc siłą rzeczy tam latam częściej, kurczę, paru
                  > osobom wiszę maile, jutro wieczorem się dorwę i poodpisuję, oby awarii, tfu,
                  > tfu nie było tylko.

                  ehm.. tobie to w sumie ja wisze... winna jest moja jesienna deprecha! :))
    • sherlock_holmes Re: Punkt widzenia zależy od miejsca... 10.10.03, 22:01
      drzazga1 napisała:

      > ... zajmowanego w hierarchii.
      >
      > Moja hmm... "koleżanka" właśnie awansowała. Skutkiem bezpośrednim tego
      > dobniosłego wydarzenia i nagłej zmiany atmosfery (bynajmniej nie na lepsze)
      > jest pilne poszukiwanie przeze mnie i nie tylko przeze mnie nowej pracy,
      > pensja netto 1300 zł (jak zechcą dac więcej to nie będe protestować...), no i
      > żebym mogła sobie korzystać z netu poza godzinami pracy, bo na stałe łącze w
      > domu póki co szans nie mam.
      > Więcej wymagań też nie mam:-(
      > Wyjątkowo to nie jest dowcip:-(((
      >
      > A Wy znacie podobne przypadki, kiedy komuś uderzyło do głowy stanowisko?
      >

      Wspolczuje!
      Znam takie przypadki - w kazdej pracy, w ktorej pracowalem bylo tak samo. Ktos
      jest na rowni, pozniej awansuje i pokazuje kto tu rzadzi. Ja mialem jeszcze
      smieszniejsza (?) sytuacje, bo wszyscy wiedzieli ze awansujacy wlasnie
      kierownik kradl wczesniej, a jak juz zostal kierownikiem, nie dosc,ze robil to
      niemal na bezczelnego, to jeszcze zjezdzal wszystkich z gory na dol ze sa
      straty...
      W mojej obecnej pracy jest jeden gosc, ktory co prawda nie awansowal,ale sam
      siebie widzi juz chyba jako prezesa firmy. Nikt go nie lubi, a on sobie z tego
      nic nie robi, tylko "jezdzi" p owszystkich. Chyba trzeba nbedzie taczki
      przywiezc i go wywyezc :-) Po schodach bedzie ciezko,ale jemu na pewno gorzej :-
      )))
      I glowa do gory, sprobujcie wszysyc kolezance delikatnie wytlumaczyc
      niestosownosc jej zachowania. W koncu nie jest tak glupia,zeby nuie wiedzec, ze
      jak ise do niej nikt nie odzywa,to wszystko jest OK.
      • drzazga1 Re: Punkt widzenia zależy od miejsca... 10.10.03, 22:44
        sherlock_holmes napisał:


        > W mojej obecnej pracy jest jeden gosc, ktory co prawda nie awansowal,ale sam
        siebie widzi juz chyba jako prezesa firmy. Nikt go nie lubi, a on sobie z tego
        > nic nie robi, tylko "jezdzi" p owszystkich. Chyba trzeba nbedzie taczki
        > przywiezc i go wywyezc :-) Po schodach bedzie ciezko,ale jemu na pewno
        gorzej : - )))

        Heh, własnie sobie wyobraziłam piękną scene wywożenia... żywa imaginacja czasem
        się przydaje :-))))) Ja bym ustawiła taczkę z zawartością na szczycie schodów i
        popchnęła w dół...


        > I glowa do gory, sprobujcie wszysyc kolezance delikatnie wytlumaczyc
        niestosownosc jej zachowania. W koncu nie jest tak glupia,zeby nuie wiedzec, ze
        > jak ise do niej nikt nie odzywa,to wszystko jest OK.

        Heh, no właśnie, stąd te jej "wycieczki" pod nieobecność szefa się biorą...
        pogadać sobie musi, inaczej się udusi;-), najbardziej mnie śmieszy, że ona
        kiedy akurat ma ochote ponadawać to jakoś nie zauważa, że inni własnie mają
        robotę wymagającą skupienia.... i tak będzie śmiesznie, bo główny szef tez
        zawsze ma rację, więc zetrą się nie raz, nie dwa... ja tam ze słowami
        pocieszenia wyrywać wtedy się nie będę, taka niedobra jestem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka