Dodaj do ulubionych

Instruktorzy

12.10.03, 12:51

Powiedziałem przed chwilą instruktorowi że jak jeszcze raz mnie obrazi to.
Mu nie zapłacę i wysiądę z samochodu i jeszcze dorzuciłem parę bluzg:))
A ten chuj na to
Panie Krzysiu ja tak tylko z dobroci serca bo ja chce pana nauczyć dobrej
roboty
Po 10 minutach znów mnie wkurzał tym razem taką słodkością
Panie Krzysiu to tamto(jak jakiś pedzio) Ale umówiłem się z tym palantem na
18 bo dużo mnie nauczył
A poza tym taki skurwiel jest dobrym przygotowaniem do egzaminu
Tylko żeby czasem nie przegiął:)))))))))) bo może być to dla niego zabójcze:)
A jak to było w waszym przypadku też trafiliście na takich leszczy bo mnie
szkoliła kobieta
I lekcje były bardzo sympatyczne:))) niestety widzę że o placu nie miała
dużego pojęcia :(
PS
Trzeba przyznać ze kiepsko mi to idzie ale 2miesięczny rozbrat z samochodem
to za długo więc Malena nie zostawiaj tak jak ja powtórki na ostatnią
chwile, bo moje szanse na zdanie wynoszą z 10%::)
Obserwuj wątek
    • malen_a Re: Instruktorzy 12.10.03, 13:22
      wiesz, ja tu nie chce prorokowac, ale nawet jak nie zdasz za 1. razem to
      przeciez nie sie nie stanie :-)
      staraj sie to olac, bo jak pojdziesz zdenerwowany na egz. to i tak nic Cie to
      nie da....a jak cos to ja mam super instruktora (zreszta caly czas jezdze, bo
      dokupilam sobie duuuzo godzin) i jak cos to dam Ci na niego namiary.
      • koaa Re: Instruktorzy 12.10.03, 15:46
        Właśnie jestem po placyku własnym wozem 1.5h a teraz dwie h odpoczynku i W-
        wa:))))
        Chce mieć to z głowy i zrobię dużo aby zaliczyć ale jak się nie uda to się nie
        uda.
        PS
        Jak nie uda mi sie to może skontaktuje się z Twoim instruktorem:)
        • malen_a Re: Instruktorzy 12.10.03, 15:55
          wiesz, wlasnie mi sie przypomnialo, ze do testow tez sie uczyle raczej w
          ostatniej chwili, wiec chyba to jest wlasnie dla Ciebie skuteczna metoda :-)


        • wo_bi Re: Instruktorzy 12.10.03, 16:06
          koaa napisał:

          > Właśnie jestem po placyku własnym wozem 1.5h a teraz dwie h odpoczynku i W-
          > wa:))))
          > Chce mieć to z głowy i zrobię dużo aby zaliczyć ale jak się nie uda to się
          nie
          > uda.
          > PS
          > Jak nie uda mi sie to może skontaktuje się z Twoim instruktorem:)

          Koaa wiecej wiary!! Zdasz na pewno tylko sie nie denerwuj (niech Ci nogi nie
          trzesa sie ze strachu ;)) ). Przy kazdym manewrze masz mozliwosc powtorzenia.
          Tak wiec, jak nie za pierwszym to za drogim podejsciem. Tylko najpierw gleboki
          oddech...
          Powodzenia!!! :)
          • koaa Re: Instruktorzy 12.10.03, 20:39
            Właśnie wróciłem z jazdy po odlewniczej i okolicach ale wnerwiają mnie te
            jazdy po osiedlach zawracania i zatrzymywania- kurcze żebym miał w tym rejonie
            chociaż jeszcze 2 jazdki to luz. Koleżka zmiękł i starał się być sympatyczny
            choć nieraz ten pierdziel chciał mnie wpuścić w maliny ale nie zawsze mu się
            to udawało bo niektóre uliczne dziwolągi troche znałem-ale miałem radochę jak
            mu kopara opadała albo jak kazał mi dostosowywać prędkość do innych samochodów
            a mu spokojnie mówiłem że niestety nie moge jechać ponad 60/h bo jest
            ograniczenie do 50:))))))))) a ten joł na to że można szybciej po egzaminator
            nie widzi - ale go obśmiałem:))))))
            Jutro rano wezme u niego ostatni placyk i postaram się go zdołować:))))))))
            • wo_bi Re: Instruktorzy 12.10.03, 20:56
              koaa napisał:

              > Właśnie wróciłem z jazdy po odlewniczej i okolicach ale wnerwiają mnie te
              > jazdy po osiedlach zawracania i zatrzymywania- kurcze żebym miał w tym
              rejonie
              > chociaż jeszcze 2 jazdki to luz. Koleżka zmiękł i starał się być sympatyczny
              > choć nieraz ten pierdziel chciał mnie wpuścić w maliny ale nie zawsze mu się
              > to udawało bo niektóre uliczne dziwolągi troche znałem-ale miałem radochę
              jak
              > mu kopara opadała albo jak kazał mi dostosowywać prędkość do innych
              samochodów
              > a mu spokojnie mówiłem że niestety nie moge jechać ponad 60/h bo jest
              > ograniczenie do 50:))))))))) a ten joł na to że można szybciej po
              egzaminator
              > nie widzi - ale go obśmiałem:))))))
              > Jutro rano wezme u niego ostatni placyk i postaram się go zdołować:))))))))

              Dobij faceta... Czy ustawiasz sobie lusterka tak zeby widziec linie?? Ja w to
              sie nie bawie, ale wiem, ze siostra tak sie uczyla na placu. Podobno
              zdecydowanie pomaga. :))

              Aha i na egazminie jedz z predkosciami dozwolonymi ale nie jedz tez za wolno.
              Pamietam jak ja zdawalem (ehhh kiedy to bylo ;P ) egzaminator spytal sie, czy
              bylo jakies ograniczenie? Na odpowiedz przeczaci, uslyszalem, to czemu pan tak
              wolno jedzie. Jechalem okolo 50km/h. A wtedy jeszcze wolno bylo 60km/h/ :))
    • anahella Re: Instruktorzy 13.10.03, 03:00
      Moj egzaminator (nie instruktor) na egzaminie kazal mi sie zatrzymac pod
      znakiem zatrzymywania.

      W ogole to zaczelo sie od tego, ze w czasach gdy pasy nie byly obowiazkowe (tak
      tak, latka leca) wsiadlam na egzaminie do wozu i zapielam sie pasem.
      Egzaminator mi na to "prosze sie nie podlizywac nie ma obowiazku zapinania
      sie". Ja mu na to, ze mimo wszystko sie zapne i wolalabym zeby on tez sie
      zapial. O to samo poprosilam instruktora. Pierwszy raz w zyciu wiozlam pasazera
      wiec bardziej balam sie ze cos mu sie stanie niz oblania egzaminu. Wszystko
      bylo cacy do momentu gdy uslyszlam ze za strzyzowaniem on chce sie zatrzymac bo
      musi wejsc do kiosku. Kolo kiosku jak byk stal zakaz zatrzymywania sie. Bylam
      zdenerwowana ale z kamienna twarza powiedzialam - poszukamy innego kiosku, przy
      ktorym bede mogla sie zatrzymac. Wtedy powiedzial ze wracamy na plac.
      Oczywiscie nic z kiosku nie chcial to byla taka podpucha.
      • losiu4 Re: Instruktorzy 13.10.03, 11:53
        anahella napisała:

        > Moj egzaminator (nie instruktor) na egzaminie kazal mi sie zatrzymac pod
        > znakiem zatrzymywania.

        > W ogole to zaczelo sie od tego, ze w czasach gdy pasy nie byly obowiazkowe (tak

        > wiec bardziej balam sie ze cos mu sie stanie niz oblania egzaminu. Wszystko
        > bylo cacy do momentu gdy uslyszlam ze za strzyzowaniem on chce sie zatrzymac bo

        > musi wejsc do kiosku. Kolo kiosku jak byk stal zakaz zatrzymywania sie. Bylam
        > zdenerwowana ale z kamienna twarza powiedzialam - poszukamy innego kiosku, przy

        > ktorym bede mogla sie zatrzymac. Wtedy powiedzial ze wracamy na plac.
        > Oczywiscie nic z kiosku nie chcial to byla taka podpucha.

        ech, pamiętamy te same czasy, kiedy instruktorowi wolno było podpuszczać egzaminowanego do czynności niezgodnych z kodeksem drogowym. Teraz ponoć tego
        nie wolno. U mnie często wypuszczeli w taki sposób, że na 5 m. przed skrzyżowaniem z ulicą, w którą był zakaz skrętu, egzaminator stanowczym głosem żądał, by
        tam właśnie skręcić, bo miał interes do urzędu (akurat znajdował sie na tej ulicy). I wielu ludzi się na to nabierało.. Do Koaa, na pocieszenia: mnie się udało zdać za
        pierwszym razem, chociaż mistrzem kierownicy nie jestem. Niech i Tobie się powiedzie

        Pozdrawiam

        Losiu
    • koaa Re: Instruktorzy 14.10.03, 20:13
      A ten pajac na ostatnią lekcje ze mną przsyszedł z psem:)))))))
      Ha Ha Ha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka