Dodaj do ulubionych

Pomysl na zycie

22.03.10, 21:35
Spytalam rozwodzaca sie kolezanke jak zamierza zyc dalej, czy ma
jakies pomysly ,plany. Spojrzala na mnie zdziwiona i odpowiedziala,
ze czeka co los przyniesie.
Pomyslalam, co za beztroska, przeciez trzeba cos zaplanowac,
wymyslic sobie zycie od nowa bo wszystko sie zmienilo i nic nie
bedzie jak kiedys. Rok temu sama bylam pelna planow i pomyslow i
co? Wszystko potoczylo sie niezaleznie od planowania ale za moim
przyzwoleniem, czyli pomoglam troche losowi.

Powiedzcie mi ,jak to jest z tym zyciem. Komu udalo sie dokladnie
zaplanowac przyszlosc i realizowac krok po kroku. Czy to jest
mozliwe? Jesli nawet mamy pomysl na zycie czy oznacza to, ze
bedziemy szczesliwi?
Jaka konfiguracja jest najlepsza, razem czy osobno, niezaleznie z
pelnia swobody ale bez poczucia bezpieczenstwa czy we dwojke z
pewnymi ograniczeniami.
Sama powinnam najlepiej wiedziec bo przerobilam parokrotnie rozne
warianty. W tej chwili jestem za opcja razem ale kto wie co jeszcze
sie wydarzysmile
No wlasnie, czy macie w planie jakies zupelne przestawienie zycia?
Nowe miejsce, zmiana pracy ,partnerow, zapatrywan, pogladow czy
czego tam jeszcze?
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Pomysl na zycie 22.03.10, 23:53
      Verbeno, nie mam zadnych takich pomyslow na generalne zmiany.
      Chociaz moze powinnam. Ale w latach mlodzinczych i tzwn. aktywnosci
      robilam plany przynajmniej trzyletnie do czego zmierzam.
      Przynajmniej w sprawach zawodowych. Jednakze zycie potrafi nas
      zaskoczyc - wiec narazie cicho siedze i czekam smile
    • luiza-w-ogrodzie Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 01:12
      verbena1 napisała:

      > Spytalam rozwodzaca sie kolezanke jak zamierza zyc dalej, czy ma
      > jakies pomysly ,plany. Spojrzala na mnie zdziwiona i odpowiedziala, > ze czeka
      co los przyniesie.
      > Pomyslalam, co za beztroska, przeciez trzeba cos zaplanowac,
      > wymyslic sobie zycie od nowa bo wszystko sie zmienilo i nic nie
      > bedzie jak kiedys. Rok temu sama bylam pelna planow i pomyslow i
      > co? Wszystko potoczylo sie niezaleznie od planowania ale za moim
      > przyzwoleniem, czyli pomoglam troche losowi.

      Coz, ludzie dziela sie na czekajacych, dzialajacych na slepo i planujacych. Ale
      mnie rowniez nie miesci sie w glowie jak mozna czekac, co los przyniesie,
      zamiast wyjsc mu naprzeciw.

      > Powiedzcie mi ,jak to jest z tym zyciem. Komu udalo sie dokladnie
      > zaplanowac przyszlosc i realizowac krok po kroku. Czy to jest
      > mozliwe? Jesli nawet mamy pomysl na zycie czy oznacza to, ze
      > bedziemy szczesliwi?

      W moim zyciu wielkich zwrotow bylo co najmniej kilka, oprocz wyjazdu do
      Australii zaden z nich nie byl z gory planowany :o) ale gdy nadchodzily, mialam
      plany A i B (i C) co zrobic, gdy sytuacja sie zmieni.

      > Jaka konfiguracja jest najlepsza, razem czy osobno, niezaleznie z
      > pelnia swobody ale bez poczucia bezpieczenstwa czy we dwojke z
      > pewnymi ograniczeniami.

      Zalezy od osob ktorych to dotyczy. Pelnia swobody moze byc "od" (czyli ucieczka
      od czegos) albo "do" (wolnosc robienia czegos czego przedtem nie mozna bylo).
      Poczucie bezpieczenstwa trzeba miec w sobie, nie mozna liczyc ze ktos inny je
      zapewni a czasem zycie w zwiazku jest niebezpieczne...

      > Sama powinnam najlepiej wiedziec bo przerobilam parokrotnie rozne
      > warianty. W tej chwili jestem za opcja razem ale kto wie co jeszcze sie wydarzysmile

      Dobre podejscie - cieszyc sie tym, co jest, nie martwic na zapas, ale zdawac
      sobie sprawe ze "wszystko moze sie wydarzyc".

      > No wlasnie, czy macie w planie jakies zupelne przestawienie zycia?
      > Nowe miejsce, zmiana pracy ,partnerow, zapatrywan, pogladow czy
      > czego tam jeszcze?

      Moge mowic tylko za siebie. Oczywiscie ze mam w planie zupelne przestawienie
      zycia, juz dawno tego nie robilam! Za kilka miesiecy korporacja mnie zwolni, bo
      moja praca zostanie przeniesiona do Azji a nie chce dluzej pracowac w biurze. Od
      polowy roku mam nadzieje zaczac nauke, w planie zalozenie malej firemki i strony
      internetowej. Po roku zobacze, co sie bedzie dzialo. Pogladow na razie nie
      zmieniam, ani partnera, ani miejsca zamieszkania, ale kto wie, kto wie...

      Pozdrawiam z goracego Sydney (a miala byc jesien!)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kamfora Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 08:15
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Poczucie bezpieczenstwa trzeba miec w sobie, nie mozna liczyc
        > ze ktos inny je zapewni

        I to jest to smile

        Czytałam niedawno wywiad z Jasiem Melą, który w dzieciństwie stracił nogę i
        rękę, a potem wspólnie z Markiem Kamińskim zdobył 2 bieguny
        i cośtam jeszcze. Zapadły mi jego słowa, że gdy leżał w szpitalu
        walcząc o życie, ze świadomością, że jeśli przeżyje, to już bez nogi i ręki - to
        myślał tylko o rzeczach, których już nie będzie mógł robić.
        Też przeżyłam w życiu to i owo (w tym rozwód) i reagowałam mniej więcej tak
        samo: użalałam się nad sobą, czego to nie będę mogła już nigdy...
        I nieraz dotyczyło to rzeczy, których przed tą zmianą
        również nie robiłam: żal było okrutnie, że nawet gdybym chciała
        to w przyszłości już nie...

        A teraz po prostu staram się cieszyć życiem tu i teraz smile
        • fedorczyk4 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 09:16
          O ile się nie mylę jestem w takiej samej sytuacji w której jest
          Twoja koleżanka Verbeno. I jak na razie mogłabym udzielić
          identycznej odpowiedzismile Chwilowo niczego nie planuję. Czekam co
          przyniesie najbliższa przyszłość i w zależności od dostarczonej
          zawartości, zaplanuję ruchy i działania. Z moim planowaniem niestety
          zawsze było tak, że ono sobie, a życie sobie. To co planowałam
          mgliście i niespecjalnie przykładałam się do realizacji, bo średnio
          mi zależało, ślicznie zaskakiwało, to co planowałam w szczegółach i
          o co walczyłam, w g.... się obracało.
          Nie, bierność, defetyzm, czarniwidztwo nie leżą w moich charakterze,
          ale nauczyłam się że w sumie niewiele poza moim nastawieniem, zależy
          tak naprawdę ode mnie.
          Jak sobie wyobrażam przyszłe lata? Jak zwykle. Szczęśliwe, zabawne,
          wesołesmile
          Smutno mi z powodu rozwodu, bo bardzo lubię le Męża, ale skoro on
          już nie lubi mnie i naszego życia, no to wola Boża i
          skrzypce. "Samotności" nie boję się, ba nawet pomysł na samotne
          życie jest osłodą goryczy drugiej już porażki małżeńskiej. Zupełnie
          nie mam natury bluszczu i posiadanie, lub nie, partnera nie jest dla
          mnie życiową podstawą.
          Nie bardzo lubię myśl o poważnych kłopotach finansowych, które mnie
          czekają. Ale jeszcze nie zdarzyło mi się w życiu żebym nie znalazła
          wyjścia z sytuacji, więc i tym razem coś wykombinuję.
          Tego czy zestarzeję się całkiem samotnie (co przy ilości przychówku
          raczej mi nie grozi), czy nie, nie planuję i nie rozważam. W
          zasadzie jest mi rybka i welonik. Będzie co ma być.
        • loczek62 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 09:21
          kamfora napisała:
          > Czytałam niedawno wywiad z Jasiem Melą, który w dzieciństwie stracił nogę i
          > rękę
          Równie dobrze można napisać o samobójcy że "stracił życie". Niezaprzeczalnym
          faktem jest to że życie stracił ale tylko i wyłącznie dzięki własnym działaniom,
          a nie nieszczęśliwemu zbiegowi wypadków....
          • mammaja Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 10:26
            Kamfora napisała:
            "A teraz po prostu staram się cieszyć życiem tu i teraz"
            Ja tez sie staram, ale niespodzianek dostarczaja mi najblizsi,
            ktorych kocham i w gruncie rzeczy o nich sie troskam. No i stan
            zdrowia wplywa niestety na codziennosc.
            Tak mi chodzi po glowie od jakiegos czasu, ze ja nie przysparzam
            nikomu klopotow, jestem przewidywalna - otoczenie natomiast wciaz
            mnie zaskakuje smile

          • kamfora Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 11:06
            loczek62 napisał:

            > Równie dobrze można napisać o samobójcy że "stracił życie".
            > Niezaprzeczalnym faktem jest to że życie stracił ale tylko
            > i wyłącznie dzięki własnym działaniom,
            > a nie nieszczęśliwemu zbiegowi wypadków....

            Ale Mela to nie samobójca, więc nie rozumiem Twojego
            porównania?
            • loczek62 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 12:15
              kamfora napisała:
              > Ale Mela to nie samobójca, więc nie rozumiem Twojego
              > porównania?
              A w jakich okolicznościach "stracił" kończyny?
              • kamfora Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 14:01

                Wszystko
                znaleźć można w googlach
                smile

                24 lipca 2002 roku. Czy gdyby nie wypadek, zapamiętałby ten dzień? Pewnie
                nie. A lipiec tego roku był deszczowy. Na placu Kusocińskiego w Malborku plac
                zabaw, na nim huśtawki, kosz i stół do tenisa. Obok budynek transformatora.
                Jasiek z kolegami gra w ping-ponga. Deszcz przychodzi nagle, jakby ktoś rozpruł
                worek z wodą. Chłopaki rozchodzą się do domów. Jasiek mieszka obok, ale zostaje
                z kolegą, który ma dalej. Muszą się gdzieś skryć przed deszczem. Budynek
                transformatora jest otwarty. Ktoś wcześniej tam był, w środku stoją puste
                butelki po piwie. Janek: „Nie pamiętam, ile tam staliśmy. W pewnej chwili
                poczułem, że przepływa przeze mnie prąd. Ocknąłem się po jakimś czasie. Leżałem
                na betonowej podłodze. Nie miałem czucia w lewej nodze od kolana w dół, prawą
                rękę jakby mi ktoś przykleił do piersi. Nie wiem, jak to zrobiłem, ale wstałem i
                kulejąc, doszedłem do domu. Tata wziął mnie na ręce i zawiózł na pogotowie.
                Byłem w szoku. Nic mnie nie bolało”.W szpitalu lekarz długimi nożycami rozcina
                but i spodnie Janka. Jasiek myśli: A tak lubiłem te buty.

                Ból przyszedł potem. I został na wiele miesięcy.
                • ewelina10 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 14:09
                  Loczka to i ja nie zrozumiałam ?
                  • loczek62 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 14:41
                    Chodzi mi o to że Mela nie doznał obrażeń w wyniku wypadku spowodowanego
                    zrządzeniem losu, tylko na tzw. własne życzenie połączone z głupotą.
                    A rozwijając mój tok myślenia opisze jak kiedyś podczas urlopu w Górkach Zach.
                    (tak dodam że okolica przecudna) zdarzył się "wypadek" i 3 żołnierzy MW którzy
                    wcześniej spożywali alkohol na plaży zapragnęło się ochłodzić i wszyscy utonęli.
                    Dla nas wczasowiczów był to szok, 3 młodych mężczyzn zginęło jednocześnie. I tu
                    moje wstrząśnięcie ochłodził miejscowy rybak, który lakonicznie rzekł: Głupich
                    nie szkoda... I po zastanowieniu się dostrzegłem w tym "morskim pragmatyzmie"
                    głębszy sens. I nie rozdzieram już szat nad tymi którzy zginęli lub zostali
                    okaleczeni w wyniku swojej głupoty sic!
                    • ewelina10 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 15:14
                      Takich przykładów wypadków można mnożyć tysiącset, związku z tzw samobójstwem nie widzę. Zaliczyłabym je raczej do tzw. nieszczęśliwych wypadków.

                      A utonięcie 3 młodych mężczyzn, mimo, iż na tzw "własne życzenie", byłoby dla mnie również szokiem.
                      • ewelina10 Ps Kamforo pisałyśmy prawie równocześnie :) 23.03.10, 15:16

                        • kamfora Re: Ps Kamforo pisałyśmy prawie równocześnie :) 23.03.10, 18:01
                          I okazuje się, że na ten temat mamy takie samo zdanie smile
                • loczek62 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 14:30
                  Mam rozumieć że "wypadek" był wynikiem tego że był pracownikiem służby
                  energetycznej i w czasie konserwacji urządzeń doznał porażenia prądem
                  elektrycznym w stacji transformatorowej czy może był wynikiem totalnej
                  bezmyślności graniczącej z głupotą(Opierając się na opinii biegłych sąd uznał,
                  że bezpośrednią przyczyną wypadku nie było samo wejście Meli do budynku
                  trafostacji, lecz dotknięcie ręką przewodów elektrycznych, zaś od 13-letniego
                  chłopca można już było oczekiwać podstawowej znajomości zasad bezpieczeństwa
                  związanych z urządzeniami pod napięciem).?
                  • kamfora Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 15:12
                    Rozumiem, że wypadki drogowe też dzielisz na prawdziwe wypadki
                    i wyniki totalnej bezmyślności graniczącej z głupotą?

                    Może Ty jesteś ideałem wink ale mnie zdarzyło się nieraz choćby poparzyć
                    wrzątkiem, skaleczyć szkłem ze zbitego dzbanka czy coś
                    w tym rodzaju. I zawsze potem miałam wrażenie, że mi wtedy rozum
                    odebrało
                    - ale nazywam takie rzeczy nieszczęśliwymi wypadkami.

                    Myślę, że się czepiasz, bo mnie nie lubisz wink

                    • loczek62 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 16:08
                      Wydawało mi się że odnosimy się do jakiegoś "zagadnienia" bez uszczypliwości
                      osobistych w postaci
                      kamfora napisała:
                      > Może Ty jesteś ideałem wink
                      ale widać mi się wydawało i nie można prowadzić rozmowy bez osobistych
                      uszczypliwości.

                      > Myślę, że się czepiasz, bo mnie nie lubisz wink
                      Raczej nie i to z prostej przyczyny trudno "nie lubić" kogoś kogo się nie znawink

                      A wypadki samochodowe oczywiście że dzielę w myśl zasady wypadki i wypadki
                      spowodowane głupotą. Czy wypadek np. spowodowany po spożyciu alkoholu nie jest
                      głupotą?

                      A i jeszcze jedno. Nie jestem ideałem, a wręcz jestem na "antypodach" ideału i
                      może dlatego widzę głupotęwink
                      • kamfora Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 18:18
                        Loczku, uszczypliwość (a nawet złośliwość) to moja cecha charakterystyczna wink

                        > A wypadki samochodowe oczywiście że dzielę w myśl zasady
                        > wypadki i wypadki spowodowane głupotą. Czy wypadek np.
                        > spowodowany po spożyciu alkoholu nie jest głupotą?

                        Nie. Głupotą jest spożywanie alkoholu i jazda pod jego wpływem.
                        Wypadek to wypadek - i każdemu poszkodowanemu należy się pomoc.
                        Mówienie o kimś, kto zginął bądź doznał uszczerbku na zdrowiu
                        wskutek głupoty, że takiego nie szkoda jest dość paskudne.
                        I myślę, że ludzie, którzy tak mówią - mówią tak pod wpływem szoku, bez
                        zastanowienia.
                        • loczek62 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 19:37
                          Jak napisałem wypowiedź ta "że głupich nie szkoda" padła z ust rybaka twardego
                          człowieka morza i nie podejrzewam go o to że był w szoku i nie dopatruję się
                          również w jego pragmatyzmie niczego "paskudnego".
                          A jak się odniesiesz do tego że wypadek spowodowany po spożyciu alkoholu jest
                          odmiennie traktowany w aspekcie OC przez ubezpieczycieli? Oni tez podchodzą
                          "paskudnie" nie udzielając pomocy?
    • ewelina10 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 13:57
      "No wlasnie, czy macie w planie jakies zupelne przestawienie zycia?
      Nowe miejsce, zmiana pracy ,partnerow, zapatrywan, pogladow czy
      czego tam jeszcze?"

      Po przeczytaniu zaraz skojarzyło mi się z powiedzeniem, chyba Woody Alena: jeżeli chcesz rozśmieszyć Pana Boga powiedz mu o swoich planach smile

      Jestem już w takim wieku, że chyba mogę sobie powiedzieć, bez udawanej skromności, że nie mam już takich chęci na zmiany. A jeśli jeszcze czasami takie się pokazują, to raczej wywołują już tylko stres. Mam już za sobą nieustającą gonitwę młodości, narwanych pomysłów. Teraz jest to, co chciałabym już zatrzymać na troszkę dłużej.
      • bbetka Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 20:29
        Ewelino, odpisując wczoraj na wątek rozpoczęty przez Verbenę zaczęłam właśnie od
        tego zdania które zacytowałaś! ale ponieważ "wcięło" całą moją długą wypowiedź,
        to dałam sobie spokój, bo nie lubię niczego robić powtórnie, a poza tym skoro
        tekst wyparował i nigdzie się nie zachował, to widocznie tak miało być...
        Napiszę więc tylko, że ja planuję jakoś krótkooresowo - np co będę robić w
        wakacje, ale nie pamiętam żebym planowała studia, zawód, miejsce pracy,
        małżeństwo, dziecko czy domek z ogródkiem. Jak już napisałam gdzieś wcześniej,
        późno doszłam do ładu sama ze sobą i ustaliłam co jest dla mnie ważne w życiu, a
        co nie. I teraz staram się tego trzymać-i dlatego np nie zamierzam teraz
        zmieniać pracy, mimo otrzymania atrakcyjnej propozycji, bo jest ona atrakcyjna z
        ogólnego punktu widzenia, a z mojego niekoniecznie wink
        Mam oczywiście marzenia spełnione i nie (ach, ta Australia...), ale nie planuję
        kiedy się one spełnią. Czekają aż nadejdzie ich czas
        • luiza-w-ogrodzie Re: Pomysl na zycie 24.03.10, 04:58
          bbetka napisała:

          > Napiszę więc tylko, że ja planuję jakoś krótkooresowo - np co będę robić w
          wakacje, ale nie pamiętam żebym planowała studia, zawód, miejsce pracy,
          małżeństwo, dziecko czy domek z ogródkiem.

          Bbetko, chyba nie da sie planowac calego zycia z gory :o) Rowniez planuje
          krotkookresowo ale na horyzoncie mam mgliste zarysy tego, czego bym chciala i
          nie chciala i jakos powoli zmierzam w strone owej mgly, im blizej jestem, tym
          rozniejsze rzeczy sie z niej wylaniaja i plany sa do tego dostosowywane.

          > Mam oczywiście marzenia spełnione i nie (ach, ta Australia...), ale nie
          planuję kiedy się one spełnią. Czekają aż nadejdzie ich czas

          Ozesz, kurcze, alez ta Australia jest zarazliwa! Ciekawe, dlaczego.

          Pozdrawiam z werandy z widokiem na zachmurzone niebo
          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • mammaja Re: Pomysl na zycie 24.03.10, 10:19
            Kamforo, gratuluje papiórka z pieczątką smile
            • fedorczyk4 Re: Pomysl na zycie 24.03.10, 13:19
              Ja teżsmile))
      • verbena1 Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 20:31
        Watek rozwinal sie pieknie,co prawda skrecony na inne tory przez
        dyskusje Kamfory z Loczkiem.
        Ewelina pieknie napisala:
        Teraz jest to, co chciałabym już zatrzymać na t
        > roszkę dłużej.
        Moge podpisac sie pod tym obiema rekamismile

        Luizo ,czuje ,ze Twoje zmiany zawodowe a tym samym pomysl na cos
        swojego i sprawiajacego przyjemnosc, przyniosa same korzysci.
        Trzymam kciuki za powodzenie.
        • kamfora Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 22:39
          verbena1 napisała:

          > Watek rozwinal sie pieknie,co prawda skrecony na inne tory przez
          > dyskusje Kamfory z Loczkiem.

          Mam nadzieję, że wybaczysz to skręcenie, Verbenko?
          Jakoś mnie dzisiaj naszło, miałam wolny dzień, musiałam
          się zmierzyć z podejrzeniami pewnego poważnego dochtora -
          szczęśliwie okazały się bezpodstawne, dostałam na to stosowny
          papiórek z pieczątką smile
          Jutro kupię bratki i posadzę na balkonie, o!

          Wszystkiego wiosennego! smile))
          • marguyu Re: Pomysl na zycie 23.03.10, 23:21
            Planowac, mowicie?
            Moze nie tyle planowac, co wyobrazac sobie wlasna przyszlosc.
            Planowanie i sztywne trzymanie sie tego jest dosc frustrujace, bo
            zycie zadzi sie wlasnymi prawami.
            Dzis wiem jak wielki wplyw ma na nasze zycie przypadek. Gdyby nie
            on moja kariera zawodowa potoczylaby sie zupelnie inaczej.
            Oprocz przypadkow sa takze chwile, w ktorych musimy podjac decyzje
            mogace zawazyc na calym pozniejszym zyciu.
            Przezylam kilka takich sytuacji i sadze, ze podjelam dobre decyzje.
            A planowanie... owszem, na krotkie dystanse: jutro musze kupic 12
            jogurtow i pojsc do fryzjera, za 10 dni ide do lekarza z duperela, w
            lecie jade do Francji i Francja przyjezdza do mnie.
            To juz bardzo duzo i dlugodystansowo!
            Gdzie bede za rok? Nie mam pojecia.

            ps. Fedorczykowo moja ulubiona, przykro mi.
            • bbetka Re: Pomysl na zycie 24.03.10, 15:36
              Luizo, chodziło mi właśnie o ten mglisty zarys wink o to że nie planowałam
              kiedyś, że w wieku lat 25 muszę być mężatką, po roku urodzić bliźnięta a przed
              40 mieszkać w pięknym domu z ogrodem...a znam osoby, które w ten sposób planują
              sobie życie i niewiele jest szczęśliwych. Teraz też tak nie planuję, i życie
              płynie sobie przynosząc mi nowe wyzwania, a ja się ich podejmuję - lub nie (i to
              "nie" uważam za sukces, bo jeszcze nie tak dawno uważałam, że absolutnie muszę
              wszystko...)
              A Australia...cóż...jest z niej najbliżej na Nową Zelandię, gdzie mam nadzieję
              znowu się wybrać wink i tym razem zobaczyć również w Australii coś więcej niż
              lotnisko w Sydney.

              Marguyu,
              no właśnie przypadek. Życie to splot przypadków, a od tego jak na nie
              zareagujemy zależy następny kawałek naszego życia. Jak popatrzę gdzie doszłam
              zawodowo przez różne przypadki (celowego działania to tam widzę niewiele) - to
              naprawdę je lubię!
    • raneto Re: Pomysl na zycie 19.04.10, 13:19
      Nie ma reguły.Dzisiaj powinnam być szczęśliwa.25rocznica
      małżeństwa.Ale tak nie jest.Robiąc na przekór ja sie nie rozwiodłam
      mimo ,że mąż dawał mi nieźle popalić.Dzsiaj nie wiem czy dobrze
      zrobiłam.Jestem tu,on 70 km dalej .wyjechał abym nie miała
      święta.Lubi mi dokuczać,a jednak jestesmy razem.Czy to ma sens.Nasze
      dzieci już prawie odchowane(25 i 15)co dalej..
      • marguyu Re: Pomysl na zycie 19.04.10, 14:11
        Népisalam tobie co dalej w watku, ktory specjalnie zalozylas.
        Naprawde chcesz cale swoje zycie sprowadzic do zatruwania go sobie
        nawzajem?
        Zgodz sie na rozwod.
        Nie rozumiem kobiet upierajacych sie w ten sposob. Bo wszystko jest
        jasne, wiadomo, ze wspolne zyci ei milosc juz dawno szlag trafil, a
        one traca czas, energie i urode na trwaniu w chorym ukladzize tylko
        dlatego, zeby odegrac sie na ex-partnerze. Nie wiedza, biedne, ze
        same sobie krzywde robia. Zabijaja w sobie resztki radosci zycia i
        szanse na nowe.
        • kan_z_oz Re: Pomysl na zycie 21.04.10, 06:10
          Moj pomysl na zycie powstal juz bardzo dawno temu. Byl prosty,i
          nazywal sie zyciem w milosci.
          Moja matka poslubila w sposob kontrowersyjny o wiele lat mlodszego
          od siebie faceta - mojego ojca, ktory zginal w tragicznym wypadku,
          tuz przed moim urodzeniem.
          W rezulatacie tego wydarzenia; nigdy nie nastapilo moje polaczenia z
          rodzina z Jego strony. Nigdy tez z moja matka, ktora utknela w
          depresji 40-lat temu.
          Moj cel i dazenie w zyciu byly zatem proste; opuscic dom rodzinny i
          zaznac milosci...

          Melduje po latach wieeelu...udalo mi sie.

          Kan
          • fedorczyk4 Re: Pomysl na zycie 21.04.10, 08:57
            Piękny pomysł, ze smutnych powodów, ale nie ważne jeśli udało Ci
            się. Brawosmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka