marialudwika
14.03.04, 17:26
Dzisiaj po raz n-ty odezwal sie moj Aniol Stroz i bardzo jestem Mu za to
wdzieczna.Wracajac z dlugiegi spaceru omal nie zostalam zabita przez
pedzacego dzikim cwalem konia z jakas nieodpowiedzialna idiotka w
siodle.Pewnie po amfetaminie/ona nie kon/.Doslownie i bez przenosni wlos
dzielil mnie od smierci.Poczulam na plecach ped powietrza a nogi mi zrobily
sie z waty.Jakas pani podeszla blada jak sciana twierdzac,ze byl to okropny
widok.Reasumujac gdyby nie AS nie moglabym juz byc na 40+.Dodam tylko,ze
niedaleko nas jest manez i i jest konna sciezka po ktorej wolno jezdzic STEPA.
Pozdrawiam
ml