Dodaj do ulubionych

Dziesiejki 254 - noworoczne

29.12.10, 07:30
Wiem, że Nowy rok dopiero za 3 dni, ale jakiś tytuł musiałam dać.
Melduję, że święta jakoś przeszły, jedzenia zrobiłam za dużo (ale to nic straconego, bo stoi w zimnie i się zje). Już po świętach spotkanie z przyjacielem, który wyjechał do pracy we francuskiej stoczni, bardzo miłe.
Planów na Sylwestra na razie nie ma, ale wszystko się może zdarzyć. Jeszcze jest kilka dni.
Śniegu dużo, widoki piękne, tylko odśnieżanie daje w kość.
Dziś mróz się postarał i nieźle szczypie.
Pozdrowienia dla wszystkich!
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 29.12.10, 10:59
      Gośkoo, Dzisiejki to wątek Mammajki. Jak Mammajka otworzy to Twój wpis przekleimy do Jej Dzisiejek, OK? smile
      • goskaa.l Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 29.12.10, 11:44
        Bardzo przepraszam Mamajkę, nie wiedziałam.Widzę jednak, że mi wybaczyła ten wybryk. Postaram się nie powtórzyć. smile
    • mammaja Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 29.12.10, 11:33
      No to juz mnie Goska ubiegla smile A z zyczeniami i tak pewnie bedzie osobny watek.
      Za oknem panuje zupelna nieruchomosc! Ani listek (a sa jeszcze chociaz uschnieta) nie drgnie. Tylko ptak czasem przeleci. Zmrozony swiat spi. Sama bym spala smile
      • lablenka_x Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 29.12.10, 19:03
        Wczoraj ,o naiwności,miałam nadzieję,ze w miare szybko wrócimy z wizyty u Mamy,a tu niespodzianka.Samochód oblodzony na 0,5cm dokładnie . Drzwi otworzyć nie dało się tak od razu.Trzeba było odmrażaczem,no i skrobalismy szyby przez prawie godzinę.
        Dziś szadź na drzewach
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/jl2mEj0FjBRCHqYN4B.jpg
        i niespodzianka na blakonie w postaci kosiczki, która najpierw wygladała na nieżywą,ale w miarę jedzenia nabierała coraz wiekszego wigoru.Pod koniec dnia to zaczynała odstraszac stołowników.
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/E0mu5RkoqIkT90refB.jpg
        Pan kos nie odwazył się i siedział na drzewie
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/BCnMldFwty8yLvvGFB.jpg
        • lablenka_x Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 29.12.10, 19:06
          Takie piękne kocioświateczne fotki.Fryś to chyba mówil ludzkim głosem.Młody tak zachwycony choinką.
          Uważam,że kotom należy się osobny wątek.Może któras z Was ,Właścicielki kotów otworzy go??
    • dado11 Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 29.12.10, 19:48
      Mammaju, ja jednak poproszę o Twoje, autoryzowane dzisiajkismile!!!!
      • mammaja Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 30.12.10, 00:22
        No nie, to byłoby niegrzecznie smile Może szybko przelecą !
        Otworzymy po Sylwestrze. Fotki piekne, ptaszki jak moje smile
        • mammaja Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 30.12.10, 00:25
          Miałaś do mnie napisac Lablenko, chyba nie ma.
          • lablenka_x Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 30.12.10, 10:47
            mammaja napisała:

            > Miałaś do mnie napisac Lablenko, chyba nie ma.

            Miałam ,ale pomyslałam sobie,że niekoniecznie muszę takimi sprawami obarczac bliźnichwink. Napiszę po Nowym Roku,bo to co sie przytrafiło jest niewyobrażalne.
            My od wczoraj mamy kino z kosiczką a la kura.
            Bojowa jest bardzo.
            Napyszczyła na sójkę, nie ustąpiła jej pola i sójka odleciała.
            My przygotowujemy żarełko na Sylwestra - bigosik ,jutro sałatka i takie tam inne dobrości i niech już wreszcie ten 2010 sie skończy.
            • jutka1 Czwartek - slonecznie i mroźno 30.12.10, 11:44
              Wstałam przed dziesiątą smile, leniwie wypiłam kawę, potem drugą, wyczyściłam szybki w kominku, rozpaliłam, puściłam sobie Carmen Linares. No i Cantaora śpiewa, Tomatito i Paco de Lucia na gitarach, przez okno wdziera się słońce. Niebieskie niebo i mróz, - 12 C.
              Mam dziś wolne do wieczora. Lubię. smile A wieczorem jadę do jednej z ulubieńszych kumpelek, jeszcze ze szkoły podstawowej, i będziemy sobie opowiadać co się wydarzyło od sierpnia, kiedyśmy się ostatni raz widziały. smile

              Jutro zaś wyprawa do winnicy po drugiej stronie góry na tradycyjny zlot sylwestrowy. Smakołyki już się szykują, humory dopisują, sauna czeka, ognisko takoż, no cudo, cudo. Cieszę się. smile

              Mimo kilku zagwozdek do przemyślenia, trochę trudnych, błogość mnie nie opuszcza, nastrój mam spokojny i ogólnie kontenta jestem. Czego i Wam życzę. smile))
              • mammaja Re: Czwartek - slonecznie i mroźno 30.12.10, 23:21
                Napracowalam sie dzisiaj - polozylam z panem Złota rączka wykladzine podlogowa na Saskiej Kepie - chyba wynajme bo mam amatora bardzo zachwyconego. A placenie czynszu za pusty lokal mnie meczy smile Ale jak lubie tam posiedziec w samotności. Monia kiedys proponowla winko - moze by tak? Zima dokucza, zwlaszcza nam na obrzezach. Nie mam juz sily pisac.
                Jutko , swietnie spędzasz czas. Lablenko - ja tez bym chciala, zeby sie skonczyl ten rok!
                • bbetka Re: Czwartek - slonecznie i mroźno 30.12.10, 23:45
                  Ja w tej samej grupie optujących za końcem tego roku!

                  Mammajko podziwiam umiejętności wink że też człowiek (czyli kobieta) to wszystko potrafi... i wykładzinę położyć i obraz namalować i wmiędzyczasie (zam) dzieciątko zabawić i obiad ugotować itp itd wink

                  Mnie obowiązki pracowe w końcu dopadły i przyparły do muru...zamierzam w nocy zakończyć rozpoczęte rzeczyniecierpiącezwłoki ....(zam), bo trochę się przeraziłam widząc, że najstarsze zalegacze (zam) mają datę z października...
                  Życzcie mi powodzenia żebym nie musiała w nowy rok wchodzić z zaległościami!!!

                  Jutko, czytanie jak pięknie spędzasz czas relaksuje mnie mocno smile ciągu dalszego bez przeszkód życzę!

                  Spadam do zajęć właściwych...choć niezbyt pożądanych ...
                  • fedorczyk4 Sylwestrowy piatek 31.12.10, 07:49
                    Teściowa wyleciała wczoraj rano, ale z 2 godzinnym opóżnieniem. Pusto sie zrobiło. Naprawdę strasznie ją lubię. Dookoła niej zawsze jest ład, spokój i uśmiech, nawet u mniesmile No i ma rewelacyjne poczucie humoru. Co ja się z nią narechoczę to moje, a moje zwierzaki po prostu obwołały ją ich ulubioną zabawką. Krowisia siadała na niej, podszczypywała, zalizywała, zaganiła do "zagród" różnorakich i wyjadala jej posiłki, a Fryś polował naieustannie zaczajając się w najnieprawdopodobniejszych miejscach. Wyskakiwał na nią, a to z torby po zakupach, a to zza drzwi za którymi nie ma miejsca nawet na kota, a to spadał lotem koszącym z niedostępnej, bo zbyt wysokiej szfy. A poza tym nic na działkach się nie dzieje. Mam nadzieję że nie spadnie już dzisiaj żaden śnieg, bo jedziemy na balangę pod miasto. Dzieci natomiast, ponieważ i Synuś i Stefcia, pracuja w Nowyrok, spędzą go u nas przy psim boku. I dobrze. Mam już obrane 3 kilo bobu i 2 kilo krewetek czyli podstawy do sałatki której zażyczyli sobie współbiesiednicy, to i im coś kapnie. Pozbędę się również makowca na którego nie ma u mnie w rodzinie chętnych i leżał od Wigilii smętnie w zmrażalniku. Nikt nie lubi, to znaczy parę osób to i może tak, ale wyłącznie makowce które piecze mąż naszej pani Doktor od zwierząt, te nawet z najdroższych wypiekarni leżą odłogiem.
                    Lete z Krowisią, a optem na szychtę. Po szychcie zaś cały program "upiększający". Oczywiście upiększajacy bób i krewetki!
                    • fedorczyk4 Re: Sylwestrowy piatek 31.12.10, 09:32
                      Mówisz i masz. Sypie od rana i nie wyglada na to żeby miało przestaćsad
                      • jutka1 Re: Sylwestrowy piatek 31.12.10, 10:28
                        Za oknem szaro, słońce poszło won. Pada śnieg.
                        Piję kawę, patrzę w ogień, zaraz trza się zacząć szykować do wyjazdu na drugą stronę góry. Po drodze jeszcze jakieś zakupy, a potem już tylko leniwe i przyjemne spędzanie czasu w bardzo lubianym towarzystwie. Na szczęście też gospodarze zaordynowali wieczór na sportowo, nie muszę więc się stroić w żadne fintifliuszki - spodzień, sweter narciarski, buty górskie, i już.

                        Nie robię żadnych podsumowań starego roku, nie muszę bo swoje już wiem. Stary żegnam mile, nowy powitam równie mile, a nad całą resztą nie ma się co rozwodzić.

                        Miłego dnia i Sylwestra życzę. smile
                        • bbetka Re: Sylwestrowy piatek 31.12.10, 11:08
                          A mnie nad ranem ok 3 godziny w ferworze pracy wyłączyli prąd sad(( komputer owszem pociągnął z baterii ale czytanie przy świeczce/latarce okazało się zbyt uciążliwe...więc zagoniło mnie do spania...teraz siedzę i próbuję nadrabiać smile

                          Pogoda byle jaka, szarość i burość w nadmiarze, śnieg nie sypie, na ziemi mokra breja, bo stopni 4 powyżej zera i atmosfera ogólnie zniechęcająca.

                          Wieczór w planach ze znajomymi, stroje dowolne, ale mam w planach fryzjera, co oznacza, że przy zapędach mojej pani fryzjerki mogę albo zabłysnąć fryzurą, albo szybciutko myć głowę przed wyjściem wink))

                          Miłego dnia ostatniego tego roku smile
                          • lablenka_x Sylwestrowy piatek 31.12.10, 11:21
                            Podziwiam pracowitych.
                            U nas sypie i sypie.
                            Kosowa wczoraj żarła na balkonie od wczesnego rana do godz 16 .Dzis chyba nie jest w stanie latać,bo na balkonie kroluja tylko mali stołownicy + grubodziób.
                            Po szalenstwach światecznych - Sylwester i Nowy Rok spedzamy sami ,w ciszy i spokoju, nawet bez tradycyjnego psa pod opieką.
                            Luzik,luzik,chyba,ze cos niespodziewanie nas dopadnie.
                            Wszystkim życz w Nowym Roku ,aby spełniło się to czego pragną.
                            • mammaja Re: Sylwestrowy piatek 31.12.10, 11:54
                              Mialo byc ocieplenie - tymczasem jest -6 i snieg sypie rowno i gesto. Wybieralysmy sie z synowa na spacer z maluchami (saneczkowy), ale pogoda nie sprzyja. Planuje dzisiaj male prace gastronomiczne na kolacje dzisiejsza i jutrzejszy obiad. Jezeli nie zdarzy sie nic, to wyjde dopiero wieczorem. Za to napale w kominku i przy jakiejs pieknej muzyce zrobie tort, jaki robila moja ciocia smile. Pyszny. A potem skoncze ze slodyczami - tak mi dopomóż Bóg !
                        • joujou Re:Jutko 01.01.11, 21:27
                          jestem ciekawa jak się udała sylwestrowa noc? bo aż z lekka zazdroszczę (tak pozytywnie)
                          urokliwego miejsca ,luzu,atmosfery smile
    • pierogi_z_jagodami Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 12:46
      Mogę się wpisać?

      Wszystkiego dobrego życzą pierogi z jagodami polane śmietana z cukrem! big_grin
      • fedorczyk4 Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 13:41
        Pewnie że możeszsmile))))))
        Jesteś ulubionym daniem mojej Dziecinki!
        • fettinia Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 15:38
          smile
          witam popoludniowo w ostatnim roku-jak dobrze,ze sie konczy..
          z zyczeniami dopisze sie w odpowiednim watkusmile
          • bbetka Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 17:50
            W lokalnej gazecie przeczytałam właśnie
            "2010 - jemu już dziękujemy!" co mnie rozbawiło, bo dobrze oddaje i mój pogląd wink

            Szampańskiej zabawy życzę wszystkim i idę pakować specjały "na wynos"
            • mammaja Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 20:15
              No wlasnie ! Otwieram watek życzeń ! Czekam na rodzinnych gosci. Spacer z saneczkami jednak sie odbył, było cudnie - w lesie - jakbym było gdzieś w Puszczy Białowieskiej. A to tylko otulina Mazowieckie Parku. A w sniegu wygląda na "coś lepszego" ! Potem mzonek wyciagnął mnie do kosciola - bylo tyz piknie smile Zdążyłam napalić w kominku itp.
              • monia.i Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 23:25
                A my siedzimy sobie we dwójkę przed tivi smile Tak dla odmiany, bo przeważnie gdzieś tam wychodziliśmy. Miesiąc temu zrezygnowaliśmy z sylwka wyjściowego, trochę z powodów finansowych, a i woli w nas chyba nie było. Jeszcze parę dni temu mieliśmy takie plany, że u zaprzyjaźnionej pary w ogródku odpalimy ognisko i w kameralnym gronie się pogapimy, ale para siedzi teraz w szpitalu, z rodzicielką, dość nagle. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
                Więc podglądamy program i sztuczne ognie za oknem, popijamy sobie winko i drinki, do wyboru - i też nie jest źle. Obyśmy tylko zdrowi byli! To są jednak bardzo słuszne życzenia smile
                Mammaju - jeśli kiedyś będziesz chciała wypić czerwońca na Saskiej - to ja się zawsze piszę smile
                Ustronia zazdraszczam życzliwie - nie jest źle mieć swoje własne, chociaż, oczywiście, rozumiem, że utrzymanie tegoż może być kłopotliwe.
                Uściski dla wszystkich!smile
                • verbena1 Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 31.12.10, 23:59

                  Witajcie moi drodzy, chyba jeszcze jestescie w starym roku? Ja zdazylam juz sie wyspac w swiezutkim nowym roczkusmile
                  Pojechalismy do centrum Melbourne, razem z setkami tysiecy ludzi, ktorzy chcieli obejrzec pokaz sztucznych ogni. Bylismy juz o 19 i polazilismy najpierw po pieknie oswietlonych jeszcze swiatecznie ulicach, zachwycalismy sie ogromna choinka, pieknymi wystawami, ludzmi siedzcymi na trawnikach na kocykach lub drzemiacymi w oczekiwaniu na dwunasta. Bylo potwornie goraco,po poludniu dochodzilo do 40 stopni a wieczorem ochlodzilo sie bardzo nieznacznie.
                  O godzinie 21.15 byla pierwsza tura fajerwerkow, ze stadionu. Efekt niesamowity, dzieciaki wrzeszczace z uciechy ,ochy, achy dookola.
                  Z niecierpliwoscia czekalismy dwunastej, wyszukalismy z trudem dogodne miejsce, wszedzie tlumy, zespol muzyczny podgrzewal emocje i wreszcie odliczanie ostatnich minut, sekund i....rozpoczelo sie. Z najwyzszych budynkow rozkwitaly kolorowe race, nie wiadomo bylo w ktorym kierunku patrzec. Rieks z zapalem robil zdjecia, zachwycony jak dziecko.
                  Warto bylo to przezyc.
                  Potem trzeba bylo wrocic pociagiem do domu, razem z tysiacem ludzi. Na szczescie pociagi kursowaly co 20 minut, zalapalismy sie na trzeci. W domu bylismy okolo trzeciej. Noc dalej upalna, usiedlismy wiec w ogrodku z kieliszkiem wina (zapomnialam dodac ,ze w miescie zabronione bylo spozycie alkoholu na ulicach). Delektowalismy sie cisza i niebem usianym gwiazdami.
                  Za chwile przwitacie nowy rok, zycze Wam rownie udanej zabawy.
                  Wszystkiego najlepszego!
                  • monia.i Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 01.01.11, 00:56
                    Wszystkiego najlepszego, Verbenko smile
                    I dobrej zabawy Na Końcu Świata i Do Góry Nogami smile
                    • fedorczyk4 Re: Dziesiejki 254 - noworoczne 01.01.11, 05:30
                      Ale fajny opis, fajnego sylwestra Verbenosmile
                      Myśmy wrócili godzine temu, ale jestem zbyt zmeczona zeby zasnąć. Za to le Mąż po ekscesach wszelakich zasnął jak aniołek. Ululał sie dokumentnie i tańczył jak wicher i to przez całą noc. Nawet odpracował taniec na rurze! Wprawdzie był to betonowy słup, ale zawszesmile Był gwoździem programu i gwiazdą bankietu (le Mąż, a nie słup). O mało przez niego nie umarłam ze śmiechu (nadal chodzi mi o le Mężą, a nie o słup). A ja biedny miś trzeźwy jak świnia mogłam sobie tylko oglądać cudze stany nieważkości. Ale wrto byłosmile
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien 2011 roku 01.01.11, 10:21
      Spedzilismy Sylwestra na plazy Palm Beach, tamze spalismy, ogladalismy pierwszy wschod slonca i odbylismy rytualna noworoczna kapiel. Zdjec z kapieli nie podaje, ale mam kilka innych:

      Nasz lokal sylwestrowy :o)
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/Wu6MiPnunMIRWaybJB.jpg

      Pierwszy wschod slonca w 2011:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/OCBbJUfpuxPFMTBF9B.jpg

      Fale o swicie:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vZExSwBscBJ7aL6kPB.jpg

      Przyladek Barrenjoey Head o swicie:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/o30Kp5gjTeHanEZJbB.jpg

      Fed, ale impreze mialas! Czy masz z niej jakies zdjecia, pliiiz?
      Verbeno, piekne sa te fajerwerki prawda? Ale przyjedz nastepnym razem na Sylwestra do Sydney, to pokaze Tobie co to sa prawdziwe fajerwerki!

      Pozdrawiam noworocznie
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • lablenka_x Re: Pierwszy dzien 2011 roku 01.01.11, 15:10

        Witajcie noworocznie.
        Jakie piekne opisy spędzania Sylwestra i Nowego Roku i te na górze i te na dole smile.
        U nas spokojna kolacja we dwoje z winem i szampanem i Asterix i Kleopatrasmile.
        Jakies dziwne było tegoroczne powitanie Nowego Roku na osiedlu.Pierwsze fajerwerki odezwały się ok 22 ,a potem cisza no i od 24-0:20 i potem cisza(zawsze strzelano juz od Wigilii,a w Sylwestra od rana, widac kryzys.
        Dziś już wysłuchalismy Koncertu Noworocznego z Wiednia.Za oknem szaro,pada śnieg z deszczem,ale mimo to jestesmy jakos przekonani ,ze bedzie to dobry rok.
        • mammaja Re: Pierwszy dzien 2011 roku 01.01.11, 18:08
          Witam po sutym obiedzie, ktory oczywiscie ugotowalam smile Wczoraj byla mila kolacyjka we dwoje, bo mlodzi dolaczyli dopiero po 22. kiedy dzieci spaly. No i wylecieli wraz z hukiem petard zobaczyc czy dzieci spią. Ale ich nie ruszyly nawet wybuchy. I tak wkraczam w ten nowy rok - be specjalnych szalenstw - ale z zadowoleniem. Oby tak bylo dalej...
          • joujou Re: Pierwszy dzien 2011 roku 01.01.11, 20:12
            Jaki inny ten Sylwester u Verbeny i Luizy-zupełnie inne klimaty:upał,plaża,namiot
            i wschód słońca nad oceanem-piękne zdjęcia Luizo smile
            Lx,masz rację,u nas bardziej ubogo niż w poprzednich latach-znacznie mniej
            dekoracji okiennych i balkonowych,mniej fajerwerków(te najciekawsze nie
            wyszły na fotkach-rozmazane) i taksówkarze narzekali na niższe zarobki.
            Byliśmy u znajomych,w tym samym gronie,co w ubiegłym roku i w tym
            samym miejscu,ale impreza nie była już tak udana,jak rok temu- to se ne wrati.
            Do domu wróciliśmy ok.3,30 i tak leniuchujemy.Był planowany wspólny spacer
            i spotkanie przy grochóweczce,którą co roku w Nowy Rok karmi nas moja
            przyjacióła (ma przynosić powodzenie w finansach),ale nie wypaliło-grochóweczka została nam przywieziona do domu,a spacer będzie jutro,w okrojonym skladzie.
            Poza tym telefony,sms-y,telefony...
            Również z ulgą pożegnaliśmy 2010.
            Przyjemnego wieczoru i odpoczynku wszystkim życzę!
            • foxie777 Re: Pierwszy dzien 2011 roku 02.01.11, 17:21
              Ja tez sie dolacze do do nieco spoznionycvh,ale bardzo serdecznych zyczen dla Was wszystkich.
              Mam nadzieje,ze ten rok bedzie dla nas lepszy.
              Dla odstresowania sie zabalowalismy z Malzonkiem w naszym ulubionym klubie.gdzie przy
              dzwiekach dobrego bluesa tanczylismy cala noc.Bylo super.
              Dzisiaj robie pieczony schab z jarzynkami dla Rodzinki.
              Fed,ja tez uwielbilam moja Tesciowa,niestety kontakt jest juz coraz mniejszy.ale jeszcze jest.
              Musze stwierdzic kategorycznie,ze temperatury jakie u nas byly ostatnio ,mowie o 3 stopniach C
              mi nie pasuja,za zimno.10,15C jest ok,ale prawie zero .
              Dzisiaj jest pieknie ,slonecznie,
              bajkowo.
              pozdrawiam tropikalnie
              • fedorczyk4 Drugi dzień roku 02.01.11, 22:29
                Oczywiście jak zwykle otumaniły mnie i zachwyciły opisy New roku w Australii. Z naszego osobistego wrzuce do albumu, bo są zbyt prywatne jak na forum otwarte. Moje zdjęcia jak zawsze nie są artystyczne, jeno "reporterskie". Dzisiaj sprzątałam, prasowałam i oglądałam TV. Brak mi aktualnie dobrej książki, bo dostaną od le Męża pod choinkę połknełamsmile To okropne, jak mam dobrą to nie zasnę przed skończeniem, jak jest zła to to samo tylko z poczuciem straconego czasusad To jest chyba jedyne moje trwałe uzależnienie. Jak nie mam co czytać to świrujęsad
                Z początkiem roku odzyskałam własny pokój. Le Mąż miał wyżej uszew sypiania w przechodnim (do garderoby, do łazienki, do komputera) i poszedł sobie precz do pokoju Dziecinki, w którym ja koczowałam od powrotu Syna Średniego, czyli od wrzesnia 2009. No teraz mam dostęp bezpośredni do mojej łazienki, komputera i garderobysmile
                Z tydzień zacznę przenosic sobie różne rzeczy do... N.P. nasz stary (ale rewelacyjny) zestaw hi fi i znowu bedę mogla słuchać płyt od których byłam odcięta odkąd on sobie kupił TV( niech go szlak trafi) z przyległościami, które to przyległości nie łapały mojego ulubinego radia i nie dało sie na nich słuchać mojego zbiorku ulubionych płyt.
                • mammaja Re: Drugi dzień roku 03.01.11, 00:16
                  Nie ma jak swiety spokoj w swoim pokoju, rozumiem cie Fed. doskonale smile dzisiaj leniwa niedziela, bez wnukow, troszke trzeba pobyc w spokoju. Jutro ruszam pelna parą smile
                  • goskaa.l Re: Drugi dzień roku 03.01.11, 10:07
                    Byłam na leśnym kuligu, nie potrafię opisać wrażeń!!! To coś fantastycznego!!!
                    • lablenka_x Re: Drugi dzień roku 03.01.11, 10:31
                      Goska,przypomniałas mi kuligi z młodości.Oj jak cudnie było.
                      Fedorczyku ,czyli z Nowym Rokim polepszyło się,widac życzenia zadziałały. Jesli chodzi o czytanie to mam tak samosmile
                      Mammaju tak nie ma to jak czasami swięty spokój za zamkniętymi drzwiami swego pokoju lub mieszkania.
                      Ja dziś kontunuuję przeliczanie kwot brutto na netto,nudne to ale konieczne,i sprawy papiorkowe za 2010 kończę.
                      Dziś w nocy sniła mi sie Australia (troche inna od opisów,ocean jedymi był taki jak tam jest)i moj pobyt tam u Verbenysmilesmile
                      O 7:05 obudził mnie pan kos wsuwajacy jabłuszko i przy okazji tak troche wiosennie świergolący.
                      • joujou Re: Drugi dzień roku 03.01.11, 11:09
                        Taki kulig mam w planach na początku lutego-leśniczy zaprosił nas całą zgrają,ale
                        czy wtedy będzie śnieg? Teraz nie mogę na niego patrzeć.Na pierwszą sobotę lutego
                        byłby jednak bardzo pożądanysmile
                        Wczoraj,a właściwie dzisiaj spędziłam godzinkę oglądając Koncert Noworoczny
                        z Wiednia cz.2.Pierwszej części nie miałam okazji oglądać,a i ta rozpoczynała się
                        o jakiejś barbarzyńskiej godzinie 0,20-dla kogo te programy?Jednak warto było
                        zarwać trochę nocy,co akurat dla mnie nie jest niczym nadzwyczajnym smile
                        Dzisiaj zacznę pracowity tydzień-koniec laby.Do tego jutro kolęda.Potem
                        urodziny szwagra i mojego mżonka,koncert noworoczny w naszym teatrze-na nudę
                        raczej nie będę narzekać.
                        Właśnie przeczytałam w Gazecie Pomorskiej wywiad z jasnowidzem z Człuchowa.Zapowiada,że to będzie bardzo trudny rok dla nas wszystkich,zwłaszcza pod względem finansowym i przestrzega przed braniem kredytów.Można się tego
                        spodziewać bez umiejętności jasnowidzenia,ale jak ktoś chce poczytać,to
                        podaję link:

                        www.forum.bukmacherskie.com/f307/2011-rok-przepowiednie-jasnowidza-52559.html
                        • joujou Re: Drugi dzień roku 05.01.11, 14:04
                          eh,też z lekka zazdraszczam spotkania Verbeny i Luizy,które jest świadectwem iż
                          na tym forum wszystko jest możliwe smile Zwiedzaj Verbeno i łap w obiektyw jak
                          najwięcej,będziemy miały możliwość obejrzenia Australii Twoimi i Reiiksa oczyma smile

                          Jutko,dobrze,że odpoczęłaś i trochę się wyluzowałaś.

                          Fed,najfajniejsza fotka Le Męża w fotelu he,he Rzuciła mi się w oczy jedna dość
                          znana twarz,ale Ciebie nie ma na tych zdjęciach? Szwagrostwu nie zazdraszczę
                          przygody-na samą myśl mnie swędzi wink

                          Kolędę miałam wczoraj.U mnie,co roku są dwie-paranoja.Kto pierwszy,ten lepszy
                          więc tym razem przyjęłam kapelana i tak naprzemiennie.Pod koniec tygodnia
                          rozbiorę choinkę,by się nadmiernie nie obsypała i wszystko wróci do normalności.

                          Teraz się zbieram.Muszę odebrać od optyka okulary do czytania (pierwsze w życiu).
                          Potem jadę do rodziców na cmentarz,bo przez te śniegi i mrozy trochę zaniedbałam
                          oraz na drobne zakupy.Jutrzejsze święto mnie nie dotyczy-pracuję,ale w przyszłym
                          tygodniu będzie luzik.

                          Pozdrawiam!
    • luiza-w-ogrodzie Verbena w Sydney 03.01.11, 13:36
      Donosze uprzejmie ze Verbena & Co. dotarli do Sydney dzisiejszego ranka i tym samym w jednym dniu zaliczyli podroz samolotem, promem, samochodem i pociagiem, nie liczac turystycznego dreptania dookola Mostu Portowego i Opery. Jestem niezmiernie uradowana ze zgodzili sie mieszkac u nas! Co do wrazen na temat pobytu, Verbena z pewnoscia sama cos napisze :o)

      Pozdrawiam forum i spelzam do lozka, jutro rano planujemy wyjazd w Gory Blekitne.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • mammaja Re: Verbena w Sydney 03.01.11, 23:52
        To cudownie, ze Verbena dotarla do Ciebie Luizo! To potega naszego forum - takie wizyty. Umieram z ciekawosci poznania wrazen z wyprawy!
        Dzisiaj przyszla Krasnoludka po dluzszym niebyciu i zajelam sie dosprzatywaniem domu po swiatecznym balaganie. A i tak nie wszytko zrobione. na kulig tez sie wybieram w poczatkach lutego - mam nadzieje, ze bedzie snieg.
        No i obserwuje biegi Justyny K. z wielkim zainteresowaniem. Troszke zazdroszcze kondycji tym dziewczynom - ale ciezko na nia pracuja ! Jutro mam swiadczyc w sadzie, o co prosila mnie znajoma - sprawa lokalowa, bardzo dla niej nieprzyjemna. Nie wiem czy uda mi sie pomoc, ale przynajmniej postaram sie.
        • fedorczyk4 Re: Verbena w Sydney 04.01.11, 07:57
          Brrrr, nie zazdroszczę Mammajko. Okropnie nie lubię sądusad Sama wczoraj właśnie dostałam sążnisty eleborat z którego dowiedziałam się o umorzeniu sprawy w której byłam jedneą z ofiar, 30 lat temu. Obsmiałam się jak norka.
          Verbeno, Luizo, zazdroszczę Wam niebywale tego spotkania i też czekam na zdjęcia i opowieści. A propos zdjęć wkleiłam do albumu sylwestrowe.
          Natomiast zupełnie nie zazdroszczę kondycji Justynie Kowalczyk, jak pomyślę że zdobywa ją ciagając koła traktorowe po Andach, to włos mi staje na karku i pałam ogromna sympatią do własnych sflaczałych mięśni!
          --
          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
    • jutka1 Wtorek pakująco-podróżny 04.01.11, 09:52
      No i już. Ostatnia noc, ostatni poranek, teraz walizki, torby, plecaczki, szmele duperele. smile

      W sumie ten pobyt dużo mi dał. Odpoczęłam trochę fizycznie, zmieniłam krajobraz (ten emocjonalny też), trochę się wyciszyłam. No i taki był gryplan (zam.). smile

      Za oknem szaro i zimno, ale zza gór widzę niebieskie niebo, to może i tutaj słońce się pokaże. W oczekiwanie na słońce odpełzam kroczonc (zam. smile ) w stronę walizki. smile

      Miłego dnia smile
      • lablenka_x Wtorek z zaćmieniem słońca 04.01.11, 10:38

        Niestety całego nie mogłam zobaczyc bo w Poznaniu zachmurzenie całkowite,ale niedawno słonce przebiło się przez chmurki i resztki zacmienia udało mi sie uchwycic.
        Własnie wstawiłam poświateczne pranie.
        Jutko,jak ten czas szybko minął, dobrze,że odpoczęłaś choc troszkę.
        Też czekam na australijskie relacje.
        Niestety do albumu wejść nie mogę,więc szkoda wielka.
        • mammaja Re: Wtorek z zaćmieniem słońca 04.01.11, 18:06
          W sadzie sprawa spoznila sie o godzine, a radca prawna dzielnicy - jako kontr strony - dala pokaz glupoty swoimi pytaniami. No i dobrze, bo sie wkurzylam i wygarnelam sądowi co mysle o całej sprawie. Reliktowi poprzedniego systemu, w ktorym budowanie ( w spoldziekni) mieszkania dla corki bylo juz prawie przestepstwem - poniewaz matka musiala sie tam zameldowac, czyli nie mieszkala w swoim mieszkaniu, a faktycznie mieszkala caly czas.
          No teraz nalezy ja wyrzucic. Bo po babci "glownym lokatorem" zostala corka, ktorej przeciez matka mieszkanie kupila itp. A mieszkaja w domu od wojny i odkupily mieszkanie od bylych wlascicieli domu, ale nie ma oczywiscie ksiąg wieczystych, papiery poginęly w czasie przeprowadzek. To są polskie losy, ktory ktos chce wykorzystac zeby zajac pieknie wyremontowane mieszkanie - a moja znajoma zepchnac do jakiejs nory. No to sobie ulzyam.
          Teraz siedzimy z mzonkiem i czekamy, bo ma przyjsc ksiądz, a my po kolędzie przyjmujemy.
          Tylko nie wiadomo nigdy o ktorej dojdzie. Ja tam mam co robic, moge sobie czekac !
          • jutka1 Re: Wtorek z zaćmieniem słońca 05.01.11, 01:07
            Dojechałam smile
            • fedorczyk4 Re: Wtorek z zaćmieniem słońca 05.01.11, 08:37
              To dobrze, że tym razem bez przygód Jutkosmile
              A ja zapomniałam Wam przekazać pointę światecznej podróży Szwogrostwa. Mało ze koczowali kilka dni na lotnisku, mało że nie dotarli, po powrocie okazało się że szwagrzątko prztywiozło sobie z Francji zwierzatka na pamiątkę!! Wszy. I nim się Szwagierka pokapowała, że coś jest na rzeczy (a rzecz jest afro, jako że córka jest Malgaszką) to już cała rodzina była zamieszkana.
              Mammajko, znam takie sytuacje. Moim przyjaciołom od kilku już lat wspólnota stara się zabrać zbudowane przez nich i wychuchane poddasze, wykorzystujac lukę peawną która trwała w czasie kiedy oni nosili cegły. I to nawet nie jest zaadaptowane poddasza, oni je wręcz zbudowali, bo w oryginale dach był 1.50 od podłogi, tak więc zadszyli budynek od nowa. Ona, przyjaciela żona, przypłaciła te akcje wspólnoty, trzeba przyznać wyjatkowo perfidne, trzy letnim cięzkim załamaniem nerwowym połączonym z manią prześladowczą i paranoją. Przerwa w zyciorsie, utrata pracy, kosztowne i długotrwałe leczenie, prawie rozwód, bo ktoś wpadł na pomysł że można sobie zarobić, a się nie urobićsad
              Skurwysyństwo ludzkie zawsze będzie dla mnie tajemnicą przyrodniczą.
              A u mnie już definitywnie po ...Choinka rozebrana, posprzątane, prezenty przeczytane, albo wydane. Ksiedza po kolędzie nie będzie, bo po naszym budynku nie chodzą od kilku lat.
              Za to muszę koniecznie spełnić dane słowo i kumpla ksiedza zprosić na wariacje krewetkowe.
              Przedwczoraj Maćmie wyznaczono termin na zabig larynologiczny i bardzo ucieszyłam się informacją, że potem przez miesiac nie będzie mogła wytkną nosa (jednej z operowanych części) na zewnątrz. Czeka mnie miesiac prowadzenie 2 domów, sześciu spacerów z psami i znoszenie humorów tygrysicy w klatce. W tej sytuacji podejrzewam, że tylko perspektywa maja w Europie może mnie uratować.
              Zresztą U.P. też mnie z lekka przeraziła, bo postanowiła że dojedzie do mnie do Berlina, który zwiedzi mną i potem pojedziemy razem do Francji. A ja egoistycznie chciałam odpocząć, a nie poświęcać się opiece nad kimkolwiek. Chciałam być sama i poświęcic się opiece nad sobą. Do tego wcale nie jestem taka pewna czy dam radę z czysto pielęgniarskiego i finansowego punktu widzenia. Sama zatrzymuję się po Krewnych i Znajomych Królika, oraz uprawiam jazdy terenowe, a nie po płatnych autostradach. Z nią sytuacja zmienia się diametralnie. Ja wiem, że jestem świnią i obrzydliwą egoistką, ale jestem naprawdę zmęczona. Oczywiście nie odmowię jej, ani nie okażę najlżejszej nawet dezaprobaty dla pomysłu, oraz w razie realizacji przepracuję sprawę w głowie i będę zachwycona. A na razie jojczę.
              Ależ się rozpisałam, a robota czeka!
              • joujou Re: Środa 05.01.11, 14:23
                Miałam jeszcze dodać,że wczoraj po raz pierwszy uśmiechnęłam się do siebie
                patrząc w lustro-weszłam w rzeczy nie noszone od trzech lat,a tu luzy,luzy i
                nawet spódnicę trzeba by zwęzić.Oczywiście do ideału mi bardzo daleko,ale
                chyba do niego nie dążę.Teraz ze spadkiem wagi stanęłam przez to kuszenie
                bliżnich-nie oparłam się solidnej porcji szarlotki,z którą byłam sam na sam
                na nocce( paskudne koleżanusie chyba specjalnie mnie wodzą na pokuszenie),a
                wczoraj podetknięto mi pod nos wspaniały tort makowy,no i się nie dało-plasterek
                wciągnęłam i stwierdzam,że był tego wart smile
                • bbetka Re: Środa 05.01.11, 18:47
                  Joujou - gratuluję! przerabiałam to rok temu i było baaaardzo przyjemnie smile

                  Fed, no sytuacja jaka jest widać gołym okiem... ale może się nie ziści...i dasz radę zabawić się wyłącznie we własnym towarzystwie wink

                  U mnie chwilowo zapanowała atmosfera grypowa...mąż trzymał się jakoś do nowego roku a potem choróbsko go powaliło na amen z wysoką gorączką, to wiecie jak to wygląda... Ja wytrzymałam jakoś do poniedziałku, ale wirusy dały mi radę ;-((( we wtorek pobrałam zaporową dawkę leków i zrealizowałam zadania przewidziane na tendzień (zam) więc po powrocie padłam i tak zalegam do dziś...z sił opadłam tak, że nawet poczytać nie mogę...i zalegam bezmyślnie - strasznie to uciążliwe!!! no nic idę się męczyć/leczyć wink
                  • verbena1 u nas czwartek 06.01.11, 01:19

                    Melduje sie ,dano mi chwilke na komputersmile
                    Luiza, nadala takie tempo zwiedzania ,ze po powrocie ostatkiem sil zwalamy sie do lozek i snimy o tych wszystkich niezwyklosciach. Pieknie jest tutaj w Sydney, moglabym tu zostac na zawsze. Przewidywalam ,ze Luiza jest mila osoba ale rzeczywistosc przeszla przewidywania.Ona jest niezwykle serdeczna, opiekuncza,pelna humoru i fantazji dziewczyna. Zaproponowala nam pobyt u siebie, jest nasza przewodniczka (dwujezyczna), opowiada man rozne ciekawostki z okolic. Nie mam slow podziwu. Ciesze sie ,ze sa na swiecie takie osoby.
                    Dziekuje Luizosmile
                • mammaja Re: Środa 06.01.11, 01:10
                  Bardzo sie dzisiaj zmeczylam - nawet nie wiadomo czym smile No jazda, zalatwianiem spraw, a poza tym jestem chronicznie niewyspana. Co zrobic, siedzenie w nocnej ciszy stalo sie nalogiem, wiec tylko pozdrawiam i znikam smile
    • jej_maz $#!^!... 06.01.11, 05:04
      ...to a propos finalu hokejowych Mistrzostw Swiata Juniorow sad((

      W Nowym Roku zycze:

      Gosi - nie przejmowania sie
      Dodo - wiecej wyczucia (naprawde Cie lubie!)
      Mammaji - ciut wiecej dystansu (do wszystkiego)... i klaniam sie wdziecznie smile
      Moni - niedzwiedziego uscisku przepelnionego tkliwoscia (odemnie - nie od niedzwiedzia!)
      Fed - "high five" i tak trzymaj w nastepnej dekadzie
      LX - wiecej fotek... masz "oko"...
      Foxie - odwiedzin Kanady (powaznie: zapraszam... daj znac co Ty na to)
      Verbana - z Toba to temat na osobny watek... moze kiedys sie spreze wink
      Joujou - marz i zarazaj marzeniami jak co roku
      Bbetka - "Życie nie jest po to żeby się wyrobić w obowiązkach. Jest po to żeby się cieszyć" ale w tym roku pomoz przynajmniej natchnieniem lub wsparciem! Prosze! smile
      MM, Glodny, Bodzio, Ada... ciagle pamietam
      Alfredka, Wodnik, Wedrowiec, Mantra, Omeri - zawsze i w kazdej chwili z cieplym sercem na dloniach wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
      Jutek - naprawde, z calego serca, bolesnie szczerze: wszystkiego co najlepsze!

      Jezeli kogos pominalem to przepraszam... ten mecz a zwlaszcza jego trzecia tercja naprawde wyprowadzil mnie dzisiaj z rownowagi wink

      Uklony - Mark
      • fedorczyk4 Re: $#!^!... 06.01.11, 10:03
        Le Mężu rozbawiłeś mnie do wypęku, zupełnie jak wiadomość z równoległej rzeczywistości Jaki hokej, jaki mecz, jacy juniorzysmile)))) Ulało się z Ciebie szczerze aż do bólusmile
        dzieki za życzenia i odżyczam wszystkiego najlepszego.
        Zabaweczko, moje szczere i zazdrosne wyrazy podziwu. Ja chudnę w bardzo powolnym rytmie, więc nie mam czym się chwalić. Ba, najważniejsze że jednak chudnę.
        Co do znanej twarzy to potrwierdzam, właśnie u Znanej Twarzy była balanga i to oni zostali szcęśliwymi właścicielami Psiuńcia z Potretu U.P. To bardzo mili, ciepli i serdeczni ludzie. Znamy się od wieków i bardzo, ale to bardzo lubimy. I oczywiście że nie było mnie na zdjęciach, jako trzeźwa właścicielka aparatu nie wypuściłam go z dłoniwink
        • fedorczyk4 Niniejszym żegnam się ze Świętami 2010 06.01.11, 10:20
          http://images39.fotosik.pl/503/a3e81790612eb05emed.jpg
          • joujou Re: Niniejszym żegnam się ze Świętami 2010 06.01.11, 21:15
            Fed,miła świąteczna atmosfera smile

            Jeśli chodzi o kg to gubisz wolniej,bo masz mniej do zrzucenia.Podobno
            im większa masa,tym szybciej się gubi w pierwszym etapie.Organizm się
            jednak broni.
            Mammaju,to może podyżurujesz ze mną na nocce,właśnie się wybieram.

            Pozdrawiam wieczornie i spadam smile
            • mammaja Re: Niniejszym żegnam się ze Świętami 2010 06.01.11, 21:27
              Mam zamiar dzisiaj jednak spac - wczoraj czytalam do 3.30! A przed poludniem zebranie zarządu UTW - bo od grudnia nie moglysmy ustalic terminu, ktory pasowalby 6. osobom rownoczesnie smile pod wieczor przyszly dzieci z maluchami, posiedzielismy przy szarlotce synowej, tak ze odchudzanie przelozone o pare dni smile
        • jej_maz Re: $#!^!... 06.01.11, 15:27
          No wiesz Fed?! "Jaki mecz, jacy juniorzy"?! Toc to caly kraj w stanie zaloby narodowej po tym, jak Ruskie wybili naszym hokey z glowy. No ale nie ma sie co dziwic ze nic nie wiesz, jako ze ledwie znalazlem malutka wzmianke o tym epokowym wydarzeniu w GW wink

          Co do reszty, to rzeczywiscie lalo sie szczerze no i wylalo wink - chyba jednak nikt tam nie znalazl ani odrobiny zolci jedynie lzy rozpaczy skrwawionego serca (znowu nawiazuje do meczu) wink Nie bede ukrywal, ze niektore "punkty" bede musial rozwinac bardziej ale to przy okazji smile
          • joujou Re: $#!^!... 06.01.11, 21:10
            Tobie Marku również wszystkiego najlepszego na ten rok:zdrówka przede wszystkim,
            pogody ducha i pomyślnych inwestycji smile
          • mammaja Re: $#!^!... 06.01.11, 21:13
            Marku - dziekuję smile Ciesze się, ze odezwales sie noworocznie! Dla Ciebie i twojej rodziny serdeczne mysli - spelnienia pragnien - a tobie zycze podrozy do ojczyzny i spotkania wszystkich wspanialych osob, ktore zagniezdzily sie tutaj. jest to naprawde wyborowe towarzystwosmile
      • jutka1 Re: $#!^!... 06.01.11, 21:44
        Dziękuję, też boleśnie szczerze. smile
        I odwzajemniam.
        • lablenka_x Re: $#!^!... 06.01.11, 22:07
          Dziekuję i życzę pomyślności Tobie i Twojej rodzinie.
          Miło mi,że doceniasz moje "oko".

          Dzis prawosławna Wigilia i właśnie sycę oko,a zwłaszcza uszy pieśniami prawosławnymi z bezpośredniej relacji pasterki z Moskwy.
          Za oknem leje deszcz.
          Po południu sypał snieg,a teraz leje i gołoledź ,tak raportowała nam wychodząca od nas córka.
          Jutko ciesze się,ze doleciałas bez problemów.
          Fed ,wszy z lotniska?Czyżby to plaga za wredność szwagierki? Żarty żartami,a zwałszcza w takich włosach to kurcze nieszczęście.
        • jej_maz Re: $#!^!... 07.01.11, 02:02
          Jutek - mialo byc tlumaczenie z "honstly that hurts", ale jakos chyba nie wyszlo ...ale intencje bardzo prawdziwe wink
          Oczywiscie z wrazenia pominalem tak mile osoby jak Luize, Kran'a i nawet samego admina, ale wiadomo, ze maja One zawsze cieple miejsce w moim sercu podobnie jak wielu innych, "wszystkich wspanialych osob, ktore zagniezdzily sie tutaj. jest to naprawde wyborowe towarzystwo" smile Rzeczywiscie milo byloby przyjechac i zabalowac "na zywo" i moze wlasnie tak sie stanie wink
    • jej_maz Pamietacie Mustard'a? 07.01.11, 04:00
      Tego bezdomnego muzyka, ktory stal sie internetowa (i nie tylko) sensacja? Pisalem o nim jakis czas temu. Dzisiaj mam podobnie inspirujaca historia Ted Williams'a, ktory zebral o drobne na rogu ulic w Cleveland Ohio z kartka ze ma dar bozy w postaci... glosu. Jeden z pracownikow lokalnej rozglosni radiowej zatrzymal sie i sprawdzil. Nagranie tego spotkania zrobilo absolutna furore na YouTube a z Ted'a z bezdomnego zebraka sensacje, o ktora bija sie liczne organizacje oferujac prace. Pracowal kiedys w radio, ale alkohol i narkotyki zniszczyly mu zycie. Od ponad dwoch lat jednak wyszedl z nalogu i... zreszta zobaczcie sami wink

      Prawda ze inspirujace na poczatek nowego roku?
      • jej_maz A propos Mustard: 07.01.11, 04:50
        Tak bylo gdy pislalem o nim a tak jest dzisiaj. Pisze wlasne teksty do ktorych komponuje muzyke - nie zmarnowal szansy wink
        • fedorczyk4 Re: A propos Mustard: 07.01.11, 09:07
          Nie otwiera mi się "dawniej i teraz", ale jeśli udało mu się, to znakomicie. Każdy powienien dostać drugą szansę od życia, ale niewielu udaje sie takie coś.
          W Warszawie koszmarna odwilż i chlapa. Fuuuj. Niemniej życzę miłego dnia i na tym kończy mi się wena pisarska, miałam wczoraj męczący dzień i muszę dojść do siebie.
          Enejko, co Ci się stało w śródstopie? Uważaj, bo to się lubi ślamazarzyć. Ten pieroński spadek ze schodów na początku października ciągle odczuwam tak w złamanym palcu, jak i uszkodzonym lżej śródstopiusad
          • en.ej Re: A propos Mustard: 07.01.11, 12:12
            Fed, nic takiego smile
            Zapomniałam, że czasami tracę czucie w lewej nodze i powinnam uważać
            Rozpędziłam się z pokoju do kuchni i się stało. Jak fiknęłam to się małpa podwinęła i chrupnęło. Widzę, że łatwo z wygojeniem nie pójdzie bo do dzisiaj jest to jeden granatowy balon a salto wywinęłam 2 dni przed Sylwestrem.
            Demencja, ot cosmile
            Mark, dziękuję za pamięć.
            Mnie się linki otwierają i tak sobie myślę, że jak już się nim zaopiekowali to mógłby sobie zafundować maszynkę do golenia. Jak jeszcze go nie stać to mogę mu wysłać smile
            • fedorczyk4 Re: A propos Mustard: 07.01.11, 12:20
              No to nie bądź taka durna jak ja i pójdź do lekarza!
              • en.ej Re: A propos Mustard: 07.01.11, 13:14
                Aleś wymyśliłasmile
                Przecież wiesz, że do nich się chodzi jak się człowiek chce na dobre rozchorować. A poza tym wsadzą w gips i co najmniej 30 dni będą mieli z głowy a ja bym cierpiała. W usztywnianiu swoich łap mam już wprawę i bez nich sobie poradzęsmile
                • foxie777 Re: A propos Mustard: 07.01.11, 15:53
                  Nie wiem co sie stalo z moim ostatnim wpisem na temat polskiego sadownictwa.
                  Juz mi sie nie chce pisac.
                  Marku dzieki za zaproszenie,ale na razie sprawy wyjazdowe sa u nas on hold.
                  Po prostu nie mozemy zostawic mojej Tesciowej i spedzamy z nia jak najwiecej czasu.
                  Oczywiscie juz nie wspomne o naszej piatce[kocia},ale z tym dam sobie rade.
                  U nas znowu ochlodzenie,15C.Dla mnie idealna pogoda,jutro idziemy na festiwal czekoladowy
                  do "mojego" parku.Tam jest przepieknie.Szkoda ze zapomnialam jak sie wkleja zdjecia.
                  Dodam jeszcze ze moje Dziecko kupilo mi w prezencie Kindle bo uwaza,ze jestem
                  zacofana komputerowo,a uwielbiam czytac.We wtorek przyjezdza na lekcje.
                  Do Polski w tym roku nie przyjezdzam,zapraszam natomiast Rodzinke.Doszlam do wniosku,ze
                  moja Mama jeszcze jest w stanie odbyc tak daleka podroz .Nie wiadomo jak dlugo.
                  Moniu co sie stalo z Twoim przyjazdem na FL?.
                  pozdrawiam tropikalnie
                  • jej_maz Re: A propos Mustard: 07.01.11, 18:59
                    Foxie - zawsze aktualne i jak tylko bedziesz miala ochote na wypad do Niagara masz sie gdzie zatrzymac... i bez oczekiwania wzajemnosci... ja po prostu nie lubie podrozowac wink
                    • monia.i Re: A propos Mustard: 07.01.11, 20:21
                      Dzięki, Jej_mezu smile Od-ściskuję również niedźwiedzio (gdyż albowiem zima trzyma i apetyt nie odpuszcza, muszę poważnie ze sobą porozmawiać w sprawie talii, która gdzieś zaginęła sad)
                      Foxie - chyba na poprzednich Dzisiejkach pisałam, albo mi się coś pomerdało - FL musieliśmy odpuścić z powodów finansowych, no, jednak nie dalibyśmy rady. Nic to, może jeszcze jakaś okazja się trafi a na razie poprzestaniemy na dopingowaniu naszych z PL.
                      Dzisiaj cieszyliśmy się obydwoje wolnym piątkiem, więc od wczoraj się lenimy. Miałam nadzieję, że będzie to lenienie bezstresowe, no ale moja mamcia chyba się na mnie obraziła, bo nie chce gadać przez telefon, strasznie oszczędna jest w słowach i generalnie daje do zrozumienia, że jest pozostawiona samej sobie. Eh.
                      • mammaja Piatek wieczorem 07.01.11, 23:06
                        Przyznam, ze to czwartkowe swieto troche mi pomieszalo - ciagle mi sie wydaje ze jest poniedzialek, zapomnialabym o waznym spotkaniu, gdyby nie telefon przypominajacy. Komputera w dzien unikam swiadomie, bo pozera mi czas, ale duchem jestem z wami.
                        Foxie - jak mi przyslesz zdjecia emailem to wkleje gdzie chcesz -do albumu, albo na forum.
                        Bo mnie te czekoladowe sprawy bardzo zainteresowaly! Wieczor spadzilam uroczo, to bawiac sie w kolko graniaste z Franiem, to znow w koc-koci lapci z Antosiem. Milo byc taka babcia od bawienia . Fed, weszlam do Albumu zobaczyc twojego sylwestra - tak dawno tam nie bylam!
                        Jakie stare fotki! Wzruszajace.
                        • bbetka Re: Piatek wieczorem 08.01.11, 00:15
                          Mammajko, myślę, że to cudnie tak wrócić do beztroskiego kosikosi smile

                          Marku dziękuję za życzenia. Moja sygnaturka nie jest wołaniem o pomoc smile jest moją prywatną przypominajką w temacie "o co w życiu mi chodzi", bo jako osoba bardzobardzo nadobowiązkowa mam tendencję do przedkładania tego co "trzeba" zrobić (a niby dlaczego w ogóle??? i dlaczego ja????) nad to co sprawia mi radość i przyjemność. Więc jak na nią patrzę to np. od razu czasu spędzonego na forum nie traktuję jako straconego na rzeczy niepotrzebne, a jako ten, który pozwolił mi się zrelaksować smile Tobie życzę w nowym roku znalezienia czegoś w życiu co Cię zainteresuje na dłużej i będzie sprawiało radość - najlepiej wspólnie z żoną! Ja jestem ponad 20 lat po ślubie i szczęśliwie nie mamy problemów co robić ze sobą wink ale może za parę i nas to dopadnie...
                          • jej_maz Re: Piatek wieczorem 08.01.11, 03:42
                            Oj Beatko! Ewidentnie zdruzgotany nasza druzyna hokeya wyrazilem sie niejasno: to ja wolam o pomoc o motywacje majac metne pojecie o tym co robisz (masz do czynienia ze strszymi panami meczacymi sie z nauka, prawda?) wink

                            Przy okazji widze, ze wspomniany przeze mnie Ted Williams trafil na pierwsza strone GW wink

                            Przy okazji niekonwencjonalnych pomocy; ponad dwadziescia lat temu rzucilem palenie dzieki hipnozie, teraz - majac powazne problemy z plecami, gdzie medycyna nie jest w stanie mi pomoc, znalazlem ja (ta pomoc) w czyms, co tu nazywa sie "matrix". Na pierwszy rzut oka wydaje sie to szamanska metoda "naciagania" ukladu kostnego aby powrocil na swoje miejsce po jakis wiekszych i gwaltownych urazach. Podchodzilem do tego jak pies do jeza, ale musze przyznac, ze dziala. Macie Panstwo jakies wlasne doswiadczenia z czym podobnym "niezwyklym"?
                            • bbetka Re: Piatek wieczorem 08.01.11, 11:26
                              Marku, na co dzień staram się rozszerzać horyzonty myślowe młodzieży starszej, a czasami bardzo starszej wink wśród tej drugiej przeważają panie - panowie albo nie muszą albo nie chcą się dokształcać...
    • jutka1 Sobota, wieje 08.01.11, 10:33
      Za oknem wieje silny wiatr, jest szaro. Meteoparis zapowiada 11-13 C! Na plusie!
      Bez względu na temperaturę, moszczę się dziś w domu zgodnie z planem.
      Zrobię sobie dzień dla zdrowotności i urody wink, czyli kąpiel, maseczka, muzyka, książka, film. Cisza, spokój. A, jeszcze ugotuję barszcz na zakwasie Made in Poland: jutro przychodzi psiapsiółka na piżamaparty (zam. wink ), to będzie akurat na kolację (plus sałata).

      Miłej soboty życzę smile
      • bbetka Re: Sobota, wieje 08.01.11, 11:21
        A ja odwrotnie smile po trzech dniach przebywania w domu pod hasłem leczenia grypy (to chorowanie to męczące jest bardzo..) zamierzam wyjść na powietrze, bo normalnie się uduszę za chwilę! i żadna aura mi w tym nie przeszkodzi! tzn w wyjściu, nie duszeniu smile
        Udanego relaksu Jutko smile
      • joujou Re: Sobota, wieje 08.01.11, 13:36
        Od dwóch dni pada,popaduje,mży i poruszanie się po chodnikach przypomina jazdę
        figurową na lodzie.
        Pątek zaczął się dość koszmarnie i podobnie się skończył.Wracając rano z pracy,już
        miałam wejść do mieszkania,gdy usłyszałam podejrzane stukanie zza sąsiednich drzwi.
        Już czułam,że coś niedobrego dzieje się z moją samotną sąsiadką-staruszką.
        Przewróciła się w przedpokoju i nie była w stanie się podnieść.Znowu padło na
        mnie,bo przecież dwa lata temu,w podobnych okolicznościach ratowałam jej męża.
        Zmroziło mnie,gdy uświadomiłam sobie,że nie mam nr telefonu do jej opiekunki.
        Ta płacze za drzwiami,a ja miotam się bez sensu.W końcu jakoś udało jej się
        otworzyć i wpadając do mieszkania,z ulgą stwierdziłam,że nie jest ani potłuczona,ani
        połamana.Pomogłam jej na ile mogłam,powiadomiłam opiekunkę i gdy w końcu
        dotarłam do łóżka,trudno było zasnąć,bo ciągle nasłuchiwałam,czy nic się nie
        dzieje.W nocy,a właściwie nad ranem,pod koniec spokojnego dyżuru,chłopiec
        wyszedł na korytarz i padł,jak długi.Przypominało to trochę atak padaczki.
        Możliwe,że zaczyna się u niego dopiero ujawniać,ale tym zajmą się już medycy.
        Jednak,co przeżyłam to moje.
        Pozytywnym akcentem piątku,był pewien zupełnie obcy pan z Gdańska,który
        przysiadł się w autobusie i opowiadał mi dowcipy,by poprawić mi nastrój he,he
        Pan zachowuje pogodę ducha,a zapamiętywanie dowcipów traktuje jako
        formę ćwiczenia pamięci,z którą miał problemy po udarze mózgu.
        Psycholog doradzał mu naukę wierszy na pamięć i rozwiązywanie krzyżówek więc
        on to stosuje,tyle,że zamiast wierszy sypie kawałami,jak z rękawa,bo one
        zazwyczaj wywołują uśmiech,a śmiech to zdrowie smile

        Dzisiaj jadę na imprezę urodzinową szwagra,ale potem do pracy więc będą
        to odwiedziny raczej z obowiązku-nie kcem,ale muszem.

        Bbetko,zdrowiej!

        Pozdrawiam i znikam,bo trzeba doprowadzić się do ładu.
        • foxie777 Re: Sobota, wieje 08.01.11, 16:16
          Mammajo,podziwiam Twoje talenty komputerowe i wysle ci kilka fotek.
          Co do festiwalu czekoladowego to ja mam skleroze,bo to jest 21 stycznia.
          Moniu,jakos nie doczytalam,szkoda bo tu jest teraz pieknie.
          Marek,ja tez podrozowac nie lubie,za to moj malzonek podroznik ze ho,ho tzn byl bo teraz
          nie mozemy,takze moze kiedys sie wybierzemy.
          Joujou,rzeczywiscie czas na odpoczynek.Moze ta staruszka nie powinna mieszkac sama?.
          U mnie piekny dzien wybieram sie do parku na spacer,a potem robie obiad dla
          rodzinki.
          pozdrawiam tropikalnie
          • jej_maz Re: Sobota, wieje 08.01.11, 20:13
            Zasypalo nas. W sumie fajnie bo lubie zime i jest przepieknie. Problem polega na tym, ze mam dzialke, ktora jest za mala aby kupowac traktor do koszenia trawy czy odsniezania, ale za duza zeby walczyc lopata czy innym "pchanym" narzedziem - tak czy inaczej krzyze mi pekaja sad

            Za to moje cisy przed domem...

            https://hacia.ca/images/zima.jpg

            Milego weekendu zycze!

            Uklony - Mark

            Przy okazji przedstawiam moja Core - patrzy akurat z wyrzutem na mnie mowiac "dlaczego mi to robisz?" majac na mysli przebranie halloween'owe wink)

            https://hacia.ca/images/Cora.jpg
            • mammaja Re: Sobota, wieje 09.01.11, 00:41
              Marku, Cora urocza! Ilaki prawie jak przed moim oknem smile
              Foxie, talentow komputerowych to nie mam, ale staram sie nauczyc tego czy owego. Zdjecia to najprostsze !
              Mialam dzien bez sensu. Moze jeszcze znajde sily zeby opisac splot wydarzen, ktore z milej soboty zrobily koszmarek. Wystarczy powiedziec, ze malzonkowi pekla torba w ktorej mial 5 kg ziaren dla ptakow przywiezione z bazarku i zamienil nasz przedsionek w jeden wielki karmnik, a za chwile zadzwonila corka, ze ma " jakies zwarcie" i ogrzewanie nie dziala, a psy juz wchodza do jej lozka bo im zimno. Potem bylo tylko jeszcze gorzej!
              No, ale minelo - dopijam czerwone wino dla relaksu.
              • verbena1 Niedziela odpoczynkowa 09.01.11, 03:09
                Luiza odpoczywa chyba po naszym najezdzie gdzies w buszu razem z Buszmenem ,z dala od komputerow a my jezdzimy dalej i podziwiamy.
                Wczoraj wycieczka wzdluz zatoki Phillip Bay w kierunku najcienszego cypla ,tam gdzie spotyka sie z oceanem. Najpierw wizyta w galerii Jenny Pihan w Frankston, gdzie wisi pare obrazow mojego ulubionego akwarelisty Alvaro Castagnet. Przemila wlascicielka i niezapomniane wrazenia obcowania z oryginalami obrazow.
                Potem jazda w kierunku Point Nepean, cypelka i ciesniny ,gdzie przeplywaja wszystkie statki zdazajace w kierunku Melbourne. Pod koniec trzeba bylo wysiasc z auta i zrobic 3 kilometrowy spacer. Warto bylo. Z jednej strony lazurowa ,spokojna zatoka, z drugiej coraz bardziej widoczny duzo ciemniejszy, z grzywami fal i wystajacymi skalami ocean. Wialo potwornie i sypalo piaskiem, wody z obu stron szumialy, mewy wrzeszczaly, komplet jedyny w swoim rodzaju.
                Opowiadam w skrocie bo nie chce zanudzac, to trzeba po prostu zobaczycsmile
                Po poludniu wizyta u znajomych corki i odrobina relasku przed nastepna podroza.
                We wtorek jedziemy w kierunku oceanu, gdzie corka wynajela domek letni na pare dni. Nie ma tam turystow ,szeroka piekna plaza, ogrom oceanu i dzika natura. Cos zupelnie dla nas. nowego.
                Pozdrawiam z powiewem australijskiego latasmile
                • monia.i Re: Niedziela odpoczynkowa 09.01.11, 03:33
                  Od-pozdrawiam zazdraszczając dziko acz życzliwie i bezzawistniesmile Mam nadzieję, że dokumentujesz wszystko na zdjęciach smile Baw się dobrze smile
                  • fedorczyk4 Re: Niedziela odpoczynkowa 09.01.11, 11:55
                    I ja też liczę na wkładkę do Albumu!!
                    W Warszawie paskudna odwilż, na forach miejskich znowu powiało psimi kupami, Wnucze chore, Tato też się przechorował.
                    Pchnełam le Męża w błoto z Krowisią, a sama przystępuję do sprzatania i gotowania. Pasjonujące plany na niedzielę. Autka ciagle jeszcze ani widu, ani słychu i pewnie będę musiała przestawic się od poniedziałku na zbiorkom, bo niestety nie da się wszyskiego obleciec per pedes. Na szczęście w czwartek opera, a w week end ploty i sushi z przyjciółką ze szkolnej ławy.
                    A propos opery, Mammajko dopytałam się o nieobejrzane "Wesele Figara". Ponoć nic, a nic nie straciłam. Było fatalne.
                    • jutka1 Re: Niedziela odpoczynkowa 09.01.11, 13:31
                      Verbenko, brzmi cudnie - napajaj się i używaj! smile

                      U mnie też niedziela odpoczynkowa. Jedyne, co zrobiłam, to wyskok na róg po zakupy spożywcze. Czytam, słucham radia, jednym słowem: byczę się.
                      Wieczorem przychodzi psiapsiółka na "pyjama party", czyli na kolację z noclegiem, to się nagadamy. smile Menu będzie proste: barszcz czerwony z ziemniakami na pierwsze + sałata z pomidorami, mozarellą i szynką parmeńską na drugie. Do tego proste wino reńskie, i już.

                      Miłej niedzieli życzę smile
              • joujou Re: Niedziela 09.01.11, 15:29
                Wraz z tym,jak stopniało trochę tego białego g... we mnie wstąpiły jakieś dodatkowe
                siły witalne smile Co tam chlapa i bereja? Dla mnie to jak przedwiośnie he,he
                Jeszcze tylko dziś zaliczę siódmą z kolei nockę i niech mnie cmokną na najbliższe dni.

                Dzisiaj wczesnym rankiem przedzierając się przez kałuże i resztki lodu dostrzegłam
                jednym okiem ' coś' na środku ulicy.Odeszłam już kilka kroków,gdy dotarło do mnie,że
                to jakiś dokument i wróciłam.Rzeczywiście,legitymacja ZUS-owska jakiejś bardzo młodej
                rencistki(tak wynika z nr.pesel).Adresu coś takiego nie posiada hmm więc w poniedziałek
                będę zachrzaniać z tym do ZUS,bo co mam z tym zrobić? Moja dociekliwość często bywa
                męcząca dla mnie samej smile

                Verbeno,cieszę się razem z Wami smile

                Mammaju,nie da się nie uśmiechnąć,czytając o takich drobnych 'wpadkach' i
                'wypadkach' Twego mżonka smile Czytającemu wydają się urocze,tylko ciekawe
                kto to posprzątał?

                Pozdrowionka na niedzielny wieczór.
    • fedorczyk4 Luizo 09.01.11, 11:44
      smile))))))
      • foxie777 Re: Luizo 09.01.11, 16:12
        U mnie pogoda przepiekna,ale to normalne w styczniu.
        Verbeno ciekawe czy masz zamiar sobie poplywac w oceanie i czy woda bedzie ciepla.
        W kazdym razie uzywajcie ile wlezie.
        Dzisiaj mam dzien raczej spokojny,ide na farmer market ,u nas tego typu bazarki istnieja w okresie zimowym.Latem za goroco.Uwielbiam pomidory ,dynie slowem wszystkie pospolite i
        niepospolite jarzyny i owoce.Potem cos tam upitrasze.
        Zdjecia zimowe super.
        Fed,napisz prosze do jakiej restauracji japonskiej chodzisz?.Moje doswiadczenie bylo dosc marne
        bedac w Warszawie,ale na pewno po prostu nie wiedzialam gdzie sie chodzi.
        Mammajko,bede musiala poprosic "Dziecko" aby mi przypomnialo co z tymi zdjeciami.
        Przeciez chyba moznea wklejac bezposrednio z komputera,bez posrednictwa jakiegos tam
        fotosika.
        Wstyd sie przyznac,ale wszystkie kody ktore mialam skrupulatnie zapisane a bylo tego kupa,
        gdzies mi sie zapodzialy.Nie pamietam np kodu do albumu tutaj.
        Nie pozostaje nic innego tylko sie pomodlic do mojego patrona Sw.Antoniego.
        Nie uwierzycie,ale bardzo pomaga.
        pozdrawiam tropikalnie


        • mammaja Re: niedziela 10.01.11, 00:25
          Duzo ciekawych wpisow na forum i napewno jutro je przeczytam, ale dzisiaj bylam na pieknym koncercie i zrobilo sie pozno. Niedziela udana - zwlaszcza porownujac do soboty smile
          Malzonek posprzatal ziarna, ale byl wsciekly do wieczora smile
          Slizgawica u nas na topniejacym sniegu niebywla, nie mniej milo, ze cieplej. Dobranoc!
          • fedorczyk4 Poniedziałek 10.01.11, 09:16
            Fuj, fatalnie mi się ułożyła niedziela. No mi jak mi, Wnucze trzeba było odtransportować do szpitala. Spędziliśmy 4 i pół godziny w izbie przyjęć i nie z powodu kolejki, bo takowa jeśli chwilami była to do chirurga i gipsowni, tylko tyle czasu zajeło zrobienie podstawowego badania krwi i zdjęcia płuc. Mały przeciekał nam przez ręce ze zmęczenia. Koniec końców zatrzymali go, bo nie doszli do tego co się dzieje i dlaczego ma taka gorączkę, która zbijana odbija się i rośnie. Synusiowa z nim została, ja dowiozłam rzeczy. Zaraz lecę do roboty, potem po zkupy dla nich, a jeszcze potem zastąpię Synusiową przy łożu boleści Wnuczęcia, żeby mogła wpaść do domu, zabrać to o czym ja nie pomyślałam i umyć się w spokoju ducha (i w łazience). Mam nadzieję że jeszcze dzisiaj dojdą do tego co mu jest. I tyle będzie na mój dzień dzisiejszy.
            • bbetka Re: Poniedziałek 10.01.11, 11:48
              Fatalnie, mam nadzieję Fed że diagnostyka posunie się dziś szybko i zaczną wnuczę leczyć a nie tylko oglądać...

              U mnie wyszło słońce co mnie nieco zachęca do życia i działań pracowych, w czym przeszkadza mi dla odmiany koci arystokrata, który z upodobaniem zrzuca donice z kwiatami z parapetów i dziś od rana odkurzacz był w użyciu już dwa razy...

              Verbeno- zazdraszczam stale i niezmiennie bardzo - czekam z utęsknieniem na relację zdjęciową - używajcie i wypoczywajcie jak się da!

              Joujou, to zauważanie wszystkiego jest uciążliwe nad wyraz...

              Foxie - wg mnie najłatwiej dodać zdjęcia do swojego gazetowego konta i z niego wklejać

              Jutko, jak tam "pyjama party"? nagadałyście się?

              Miłego dnia życzę wszystkim zapracowanym i nie smile
              • jutka1 Re: Poniedziałek 10.01.11, 21:32
                Nagadałyśmy się do imentu. smile Rano było trudno wstać. big_grin

                Fedo, co z Wnuczęciem?
                • joujou Re: Poniedziałek 11.01.11, 08:27
                  jutka1 napisała:

                  > Fedo, co z Wnuczęciem?

                  >Również oczekuję wiadomości,z nadzieją,że już zdiagnozowany.
                  • goskaa.l Wtorek 11.01.11, 08:45
                    Fed, współczuję choroby wnuczęcia; czy w końcu coś wiadomo?
                  • fedorczyk4 Wtorek 11.01.11, 08:53
                    Ano nie zdiagnozowany. Odrzucili wszystkie wersje dotyczące układu moczowego, nadal zbijają temperaturę i nic nie wiedzą. Wnucze jest osłabione, ale nic go nie boli. Posiedziałam wczoraj z nim, żeby Synusiowa mogła pójść do dom umyć się, porobić zakupy i trochę zdrzemnąć. Poczytaliśmy sobie "Opowiadania z Doliny Muminków". A wieczorem przyszedł ochroniarz z informacją że topniejący snieg z mojego tarasu zalewa sąsiadkę z dołu. Grzecznie spytałam co niby mam z tym zrobić skoro na dole jest jeszcze inny taras i szklane części sufitu biblioteki z parteru i w związku z tym nie mam gdzie go zrzucać. Mam transportować śnieg z 17 m. kwadratowych do łazienki żeby zatkały mi sie rury (czysty to ten śnieg nie jest), czy suszyć taras suszarką do włosów? A sąsiadki z dołu jakoś mało mi żal bo to ta od Radyja i maszynki do pierdzenia. Niech zgłosi sie do Spółdzielni i niech oni coś wymyślą. Nie moje małpy nie mój cyrk jeśli archtekt nie pomyślał i nie przewidział odpływów. A ten który jest, regularnie czyszczę i nie jest niczym zastawiony. Naprawdę jakaś straszna życia upierdliwość mnie dopadłasad
          • joujou Re: Wtorek 11.01.11, 08:43
            Dzisiejszy dzień w dużej części poświęcony na lekarzy.Mam dwie wizyty,w różnych
            przychodniach i przeciwległych częściach miasta.Dopijam kawę i wyruszam na
            pierwszą.
            Wczoraj odwiozłam znalezioną legitymację do ZUS,zaliczyłam drobne zakupy,
            bibliotekę,ogarnęłam trochę chatę i korzystając z nieobecności męskiej
            części rodziny,zaprosiłam kumpelkę,która wróciła z pracy w Niemczech.
            Ona lubi siedzieć u mnie w kuchni więc pijąc kawę i sącząc 'łyskacza' paplałyśmy,a
            gar zupy fasolowej dla chłopaków sam się ugotował smile

            Dobrego dnia i samych dobrych wiadomości nam wszystkim życzę!
            • foxie777 Re: Wtorek 11.01.11, 15:47
              Fed,trzymam kciuki,bo nie ma nic gorszego niz choroba w domu,szczegolnie dziecka.
              U nas lekkie chmurki,ale milo.Dzisiaj przyjedzie do mnie Syn aby pouczyc w sprawie Kindle.
              Idziemy na japonski lunch.
              Jak sie wklada na konto gazetowe te nieszczesne zdjecia?.
              Prosze o lekka rade.
              Choinke wczoraj rozebralam,ale zostawilam jeden dzien,bo to co kocia wyrabiaja jest dla
              mnie zywym teatrem.
              pozdrawiam tropikalnie
              dla
              • foxie777 Re: Wtorek 11.01.11, 16:07
                Wlozylam zdjecie sowki na konto gazetowe,ale nie wiem jak tu pokazac
                prosze o pomoc.
                pozdr
            • jutka1 Joujou 11.01.11, 18:53
              Wrzuć przepis na fasolową na wątek kulinarny please smile
              • jutka1 Mammajko, nowe Dzisiejki poproszę ntxt :-))) 11.01.11, 18:53

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka