Planowany odlot z Amsterdamu 20 grudnia o godzinie 12 w poludnie, z powodu sniegu i lodu w calej Europie i zupelnego chaosu na lotniskach doszedl do skutku dopiero wieczorem o 20.00. Nasze lotnisko wygladalo tak:

Mielismy swiadomosc ,ze na nastepny samolot z Malezji juz nie zdazymy. Na miejscu w Kuala Lumpur zaproponowano nam hotel, co przyjelismy z ogromna radoscia ,poniewaz po 11 godzinach na siedzaco bylismy juz bardzo zmeczeni.
Po wyjsciu z lotniska zostalismy wprost powaleni wilgotnoscia i temperatura na zewnatrz.
My w zimowych sweterkach, na zewnatrz 40 stopni a bagaze gdzies tam w swiecie.

Dalsza czesc podrozy przebiegla juz bez zaklocen, mielismy miejsce przy okienku i moglismy ogladac czerwone wnetrze Australii poprzecinane cieniutkimi kreseczkami drog.
No i dolecielismy. Dziewczyny czekaly na nas z kwiatami ,zniecierpliwione bardzo.
Pierwsze dni przeznaczylismy na aklimatyzacje i zapoznanie z okolica.
Smieszne sklepiki jak z dzikiego zachodu, mnostwo lini energetycznych na drewnianych slupach
Zupelnie inaczej niz w Europie. Dla Rieksa to byl zupelnie inny swiat no i ruch lewostronny.
C.d . za chwile.....
Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
Erica Jong