verbena1 24.08.11, 13:46 Okropnie wygnieciona i mokra od lez kozetke odczyscilam, przewietrzylam i oddaje do ponownego uzytku Jekne sobie na swiezej kozetce. Wieczorem przychodzi tlum ludzi a mnie sie nie chce nic szykowac, jest duszno i wilgotno, bleee. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 25.08.11, 09:49 Fed: niestety, nie ma najmniejszych szans na zmianę sytuacji. Spróbujemy zrealizować w czerwcu. Może wtedy się uda wszystko pozgrywać (a przede wszystkim nasze urlopy). Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 26.08.11, 14:41 Może tak miało byc i już. Do czerwca doprecyzujecie sobie trasę i będzie ok. Na początku wrzesnia z reguły padają deszcze i jest zimno.Siedząc w kajakach jeszcze złapałybyście wilka Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 28.08.11, 23:45 Jak zwykle, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W piątek, kiedy zgodnie z planem miałyśmy siedzieć w pociągach i jechać do wspólnego celu, tato Jadzi upadł i złamał rzepkę. W tej sytuacji jej urlop nabrał całkiem innego oblicza i napisała mi tak: Teraz to, że odwołałaś swój spływ nabrało sensu. Inaczej czułabym się teraz okropnie. Tylko mi taty szkoda (...). Tym niemniej, mam moralniaka. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 29.08.11, 02:38 Tez sobie ulze: zle mi, smutno mi i strasznie tesknie za moimi dziewczynami. Samotnosc jest straszna sprawa - nie jestem zdziwiony, ze (przynajmniej u nas) tzw. "portale randkowe" sa kwitnacym business'em i TV az jest przeladowane ich reklamami: cholery mozna dostac samemu... no... przynajmniej ja dostaje Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Moj laptop sie zepsul 29.08.11, 03:57 Moj laptop sie zepsul i nie wiem, kiedy znow bede na Internecie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moj laptop sie zepsul 29.08.11, 07:18 Serdecznie współczuje wszystkim poszkodowanym! Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 20:20 W niedzielę wróciłam sfrustrowana z imprezy w Wiśle i ...jakoś nit mi nie współczuł...wobec tego pożalę się tu- samotność to jest straszna rzecz również na wyjazdach a d tego jak wszystko się sprzysięga przeciwko człowiekowi (nawet pogoda) to nic tylko wyć Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 20:37 Bardzo współczuję! Wprawdzie o samotności mam jak najlepsze zdanie, ale tak już jest, że jak ktoś ma włosy proste to marzy o kręconych, a jak mu się kręcą to furt je prostuje. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 21:10 Wystarczy poczytać wpisy Fedo, żeby nie musieć zadawać takich pytań. No ale trzeba forumowe wpisy czytać i zapamiętywać nicki i ich wpisy. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 21:15 Słuchaj, mozesz uprzejmie sie odwalić??!...nie mam obowiazku czytania wpisów od świetej nigdy, kiedy nie było mnie na tym forum ani zapmietywac głupawych nicków w rodzaju blelbleleble. I nie pouczaj mnie i nie strofuj bo nie jestes tu do tego powołana! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 21:37 Po pierwsze, wystarczy czytać wpisy od czasu, kiedy zaczęłaś się tu pojawiać. Po drugie, to forum to rozmowa, więc jeśli wymagasz żeby inni czytali Twoje wpisy i domagasz się uwagi czy współczucia, to daj innym taką samą uwagę. Po trzecie, to forum jest uprzejme. Czego nie można powiedzieć o nicku myszka1969. Po ostatnie, Twój wpis jest na granicy łamania Netykiety. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 22:03 Coś jeszcze?... Nie domagam się od nikogo ani uwagi ani współczucia a czytam i reaguję na te wpisy i tych osób, ktore mnie interesują - jest to wg mnie rzeczą oczywistą na kazdym forum. Po trzecie nie mam zamiaru tolerować Twojego tonu.Z takim tonem nie ucz innych uprzejmości! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moj laptop sie zepsul 30.08.11, 22:18 Nicku Myszka 1969, pisałam uprzejmie. Dodam tylko, że to forum jest jak rodzina, znamy się od wielu lat i - niestety - takie "wejścia smoka" jak agresywność w stosunku do stałych bywalców nie wyglądają najlepiej... A teraz pozwolisz, że zakończę tę "rozmowę". Nie będę eskalować agresji. Odpowiedz Link
goskaa.l do Myszki 31.08.11, 08:52 Myszko, ja też się przyczynię do postawienia Ciebie do pionu. Przecież czytasz wpisy na tym forum i nie potrzeba wiele, żeby się zorientować, w jakim kieracie i natłoku zdarzeń, ludzi i zwierząt - a przede wszystkim obowiązków - funkcjonuje Fedorczyk. Chyba że wchodzisz tu tylko po to, żeby napisać o sobie i nie czytasz wpisów innych osób. Ton, w jakim zaatakowałaś dziewczynę, która Ci na to zwróciła uwagę, jest po prostu niewłaściwy. Wstrzymaj się, zastanów i wybierz właściwe działanie. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 31.08.11, 09:35 co do agresjik szkoda że eskaluje ja Twoja nastepczyni... nie ma żadnego obowiazku wnikliwego studiowania wpisów tutejszych, jak okresliłas, "stałych bywalców", którzy w dodatku uważają ze dla kazdej nowo pojawiającej sie osoby wszystko powinno byc oczywiste włącznie z tym, że ktos mieszka w Holandii, ktos na Florydzie a ktos moze na Wyspach Kanaryjskich... Co do Smoka to osobiscie nie wiem o jakim Smoku tu po raz enty mowa ale oczywiscie rozumiem, ze ktos moze gustowac w pseudonimach jak Smok, Krowisia, itp.... ewentualnie lblx- byle by nie wymagał ode mnie zapamietywania - zwłaszcza czegos co w naszym jezyku jest raczej niewymawialne. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 31.08.11, 09:41 Gosiu, informuję Cię, że funkcjonuję również w kieracie obowiązków, zdarzeń i moich zwierząt. Pozwól, że skupię się na swoich zamiast koncentrowac sie na Waszych, ktore jak widac, dawno są Wam wspólne. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 31.08.11, 19:53 Dzisiaj to powinnam na kozetce powieść wielotomową napisac. Od rana wszystko nie tak - ciśnienie nizej najniższej normy, zgubiłam swój ulubiony portfelik z kartką do pralni i niewielu złotymi, . Ponadto przesunięto mi badania kontrolne o trzy tylko dni, a to znaczy, że nie moge pojechać do Z. z przyjaciółmi . Dzień się konczy - ciśnienie przekroczyło 110, portfelik został znaleziony przez Wodnika w samochodzie . Jedynie wyjazdu nie będzie. Dzisiaj umieściłam na pulpicie Krowisię, nic się nie zmienia ) Odpowiedz Link
monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 31.08.11, 22:52 Alfredko - szkoda wyjazdu - ale odnalezienie zagubionego ulubionego portfelika to jest miła niespodzianka. Nawet jeśli zagubienie trwało tak krótko. Też mam swoje ulubione drobiazgi - i popadam w niepokój, czasem aż zabawny - gdy nie mogę ich przez chwilę zlokalizować. W zeszłym roku przez dwa tygodnie bolałam nad zagubionym skromnym wisiorkiem z błękitnym kamykiem, bardzo go lubiłam, kupiłam w miłych towarzyskich okolicznościach, pasował mi do wielu ciuszków, takich codziennych. Dodatkowo bolało, bo naprawdę byłam uważna i pilnowałam - a gdzieś się stracił. Chwila, w której odkryłam go w wypożyczonej na dwa tygodnie i oddanej torebce - była bardzo miłą chwilą Aż zrobiłam takie (przyznam się wam po ciuchu) <cmok, cmok> w kamyczek Odpowiedz Link
monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 31.08.11, 23:31 Myszko - nie ma również zakazu odnoszenia się do rozmaitych wpisów, również tych wpieniających - a reakcja może być różna i nie zawsze przyjemna. Szczególnie, gdy przedpisząca wyrazi się "Możesz się uprzejmie odwalić" na post niekoniecznie po swojej myśli. Określenie głupawymi nicków - być może dla niektórych trudnych do zapamiętania, zmilczę, bo aż mnie zadziwiło. No, może nie do końca zmilczę - przy szczególnie skomplikowanych robię <copy><paste>, emocjonalnie bliskich uczę się na pamięć. > co do agresjik szkoda że eskaluje ja Twoja nastepczyni... > nie ma żadnego obowiazku wnikliwego studiowania wpisów tutejszych, jak okreslił > as, "stałych bywalców", którzy w dodatku uważają ze dla kazdej nowo pojawiające > j sie osoby wszystko powinno byc oczywiste włącznie z tym, że ktos mieszka w Ho > landii, ktos na Florydzie a ktos moze na Wyspach Kanaryjskich... > Co do Smoka to osobiscie nie wiem o jakim Smoku tu po raz enty mowa ale oczywis > cie rozumiem, ze ktos moze gustowac w pseudonimach jak Smok, Krowisia, itp.... > ewentualnie lblx- byle by nie wymagał ode mnie zapamietywania - zwłaszcza czego > s co w naszym jezyku jest raczej niewymawialne. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 01.09.11, 01:02 Po pierwsze, Alfredko kocham Cię!!!! Po drugie Moniu jak wyżej!!! Macie Drogie Panie klasę przez duże "K" Jutka Ciebie uwielbiam nieustająco jak wszem i wobec wiadomo "od zaś" Myszko, nie obrażaj się. Przeczytaj wątek "odgórny" wszyscy wszysto o sobie napisali. Trudno jest każdej nowej osobie od zarania tłumaczyć kim się jest, co się robi etc. Po prostu łatwiej jest z nami dyskutować i wspólżyć po takiej lekturze. Można wtedy uniknąć wpadek i "wątpów" A zwłaszcza takich jak ta, niemiła sytuacja. To forum funkcjonuje na bazie zrozumienia i sypmpatii, żeby w to wejść i "zafunkcjonować" trzeba zrobić minimum wysiłku. I tyle. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 01.09.11, 12:48 Fed, dzięki Ci za konstruktywnego posta. Oczywiscie kazde forum ma zwykle swoich bywalców a tez swój styl- mam wrazenie, że tutaj ma on charakter bardziej blogów choc związnych rowniez z rozmową.Ja tez czasem miewam potrzebe takiej dłuzszej formy wypowiedzi ale sęk w tym, że wtedy znacznie trudniej wczytac sie w forum i zapamiętac wszystko o wszystkich a wręcz stwierdzilabym, że mnostwo faktów się plącze i jest zrozumiałe tylko dla osób znających się od dawna...Zwłaszcza, jesli jest tyle roznych nazw i pseudonimów rownież we wpisach poszczegolnych osób (skąd czytający ma wiedziec kto to jest Smok??), o pseudonimach użytkowników nie wspominając... A propos, nie chciałam nikogo urazic stwierdzeniem o głupawych pseudonimach ale przeciez na Boga nick na forum to tak jak imię własne- nie chodzi chyba tylko o to byc byc anonimowym i nie podpisywac sie prawdziwymi danymi ale rowniez o to by nick jesli nawet nie wiąże się z daną sobą, czy cokolwiek znaczy, to jednak by był jakos przemyślany i nie wyglądał na bełkot czy gaworzenie niemowlęcia bo wowczas trudno sie zwracac do innych na forum nie wspominając by to spamiętać. Odnosnie znajomości faktów z życia poszczegolnych osób to oczywiscie ze mozna opisywac i studiowac czyjs dzien pod dniu tez czasem tak lubię ale zapewniam Cię, że z takich dlugich opisówroznych sytuacji czesto dla osob postronnych wcale nie wynikają rzeczy najprostsze i podstawowe, jak to że np. zmagając się z czyms tam, jestes w życiu sama.Wiec sorry, choc to moze wygląda na oczywiste, to jednak nie obrażaj sie na mnie. Ja akurat miałam bardzo nieudany wyjazd tylko dlatego, że byłam sama i chciałam porozmawiac własnie o samotnosci a nie o codziennych obowiązkach, stąd było moje pytanie do Ciebie. Kazdy przeciez roznie odbiera ten stan i róznie sobie z nim radzi niezaleznie od codziennych obowiązków i spraw, które są jego udziałem bo jesli tylko nie jest sie w ciezkiej depresji, pewnie kazdy sobie jakos na codzień radzi. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 01.09.11, 13:27 --Nawet przy ciężkiej depresji musimy sobie radzić bo ona nas zeżre szybciutko. Wiem bo mam od zarania dziejów. leczę się i staram się jak najmniej okazywać bliskim gorsze stany. Trocheę mi pomaga poczucie humoru. Uprzejmie proszę o potwierdzenie tego co napisalam przez te osoby, które już od chyba ośmiu lat mnie znaja )) Dam Ci radę, niewielką, malutką - staraj się nie rozważac swojej samotności. Tak naprawdę, to kazda z nas jest samotna ... z wiekiem to zrozumiesz. I jeszcze się pomadrzę - pomyśl o zwierzętach w swoim domu.... i za i przeciw. To bardzo ważne. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 01.09.11, 14:31 Fredziu, wygląda na to, że Myszka ma w domu jakąś menażerię, i córkę uczącą się gry na skrzypcach. Ale jak dobrze wiesz, najgorsza jest samotność w tłumie... Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 01.09.11, 21:01 Alfredko, myslę cały czas o moich zwierzach Są moim oczkiem w głowie... Gośka, tak, ma chyba menażerię i to na 20 m kwadratowych- 4 koty Co do reszty to tak jak pisałam- jestem sama, tzn. nie mam też córki (ani uczącej się ani nieuczącej się gry na skrzypcach). Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 01.09.11, 23:24 Myszko, przepraszam. Spotykam na forum myszkę 1976, która ma córkę skrzypaczkę. Nicki są bardzo podobne, więc tak sobie skojarzyłam. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 02.09.11, 08:12 Moja Dziecinka skończyła podstawówkę muzyczną w klasie skrzypiec Alfredko, potwierdzam, potwierdzam. Wprawdzie nie od ośmiu, ale od sześciu lat Cie znam! A jak wszem i wobec wiadomo, tak jak Ty od lat leczę sie na depresję wegetatywną. W tym roku obchodziła pełnolecie czyli 18 lat od diagnozy i początku leczenia Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 02.09.11, 22:36 Oj, trudno jest,zwłaszcza gdy mamy rodzinę, którą kochamy i czasami z chęcią w paczce na Antarktydę ją wysłałybyśmy.. leczę się od 30 lat, tylko kiedyś metody nie dawały takich rezultatów jak teraz. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 03.09.11, 08:35 Prawda, one te leki ciagle zmieniają się jak w kalejdoskoppie i na szczęście są coraz skuteczniejsze. Szkoda tylko, że utrzymywanie się w pionie nadal kosztuje tak strasznie dużo wysiłku i enrgii, że na normalne aktywne życie zostaje jej znacznie za mało. Nic to nie na deprechę dzisiaj będę sieś skarżyć. A będę. Popsuł mi sie samochód, pękł ząb trzonowy podtrzymujący, muszę zmienić okulary, bo moje są za słabe i tak zniszczone, że już prawie nic przez nie widać, a ostatnia "otrzymana" pensja nie wystarczy na ratunek żadnej z tych rzeczy, a jedynie na życie i opłacenie angielskiego do końca miesiaca Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 03.09.11, 10:44 Gośka, tak pewnie na forum jest niejedna Myszka ...raczej malo oryginalne ...ale pewnie wiele mowi o włascicielkach tego pseudonimu... Ja leczę sie od studiów, juz sama nie wiem na co (choc m.in studiowałam psychologię)i niesttey z wiekiem czuję, że jestem co raz bardziej chora i co raz mniej zaradna ...Dawniej przynajmniej pewnej zaradności życiowej a nawet przebojowsci mi nie brakowało...teraz nawet nie umiem byc zadowolona z wyjazdu na weekend w lubiane, fajne i ładne miejsce A wczoraj jak skonczyłam o 17stej spotkanie z niesłychanie upierdliwym i kaprysnym klientem odnosnie tłumaczenia, które wysłalam mu miesiąc temu bez jakiegokolwiek odzewu z jego strony, iak przyszłam do domu i walnęłam sie na łózko, obudziłam się po północy, tak bolał mnie łeb Znowu chyba musze isc do sauny w Parku Wodnym bo tylko to mi choc troche pomaga (lubie to bardzo ale musze bo to przeciez wcale nie mała kasa)...jak czesto mozna tak chodzić?... A do tego przed chwilą zepsuł mi się telewizor ...po prostu zgasł...oczywiscie mozna powiedziec, daj spokój temu pudłu ale pojęcia nie mam za co go naprawię Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 03.09.11, 18:14 Masz świętą rację odnośnie tego, co takie pseudo mówi o ich właścicielkach. Współczuję wszystkim których dotknęła depresja. Ja jestem od niej z daleka, ale wciąż się jej wątek przewija wśród moich znajomych. I wiem, jakie to paskudztwo. Myszko, a czy nie umiesz sobie wyobrazić życia bez telewizora? Ja moment kiedy zgasł przyjęłam z prawdziwą ulgą. i nie mam tego ustrojstwa w domu, czym dziwię niektórych gości. Odpowiedz Link
monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 00:03 Matko jedyna, ja chyba czegoś nie rozumiem, co to znaczy, że pseudo (rozumiem - nick) mówi o właścicielkach? Odpowiedz Link
dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 00:49 Pseudo - czyli nick, Monieczko-Słoneczko jeśli ruszyć wyobraźnią, to można sobie przedstawić pewną niecierpliwą osóbkę, jako pozbawione koloru i uśmiechu, zahukane stworzenie, potrzebujące uwagi i tupiące niecierpliwie nóżką, no, przynajmniej ja mam takie skojarzenie... ale ponieważ dobrze pamiętam moje wojowniczo-obrażalskie okrzyki na tym forum u zarania, to daleka jestem od jakiejkolwiek krytyki mam nadzieję Myszko, że po wstępnym "rozdzieraniu szat" ozdobisz nasze forum ciekawymi wątkami, które zarówno Ciebie jak i nas przyprawią o pozytywne emocje... a z innej beczki... nie posiadam żadnych chorób (chyba), radzę sobie jak mogę, czasem lepiej, ale też i nie za bardzo, mam uroczo upierdliwą antenatkę i takoż progeniturę, a to (w połączeniu z moim idiotycznie bezkonfliktowym charakterem), daje czasem sytuacje nie do zniesienia... hmmm... pozdr. d. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 07:28 Jezu a cóz to antenatka i progenitura?...czlowiek jak widac cale życie sie uczy... A ludzie o pseudonimie myszka to wg mnie istosty niezauwazalne...ale oczywiscie jako zwierzeta to stworzenia zapewne upierdliwe... Kompletnie nie moge sobie wyobrazic zycia bez tv...to jedna z moich najwazniejszych przyjemnosci... choc zapewne to przyjemnosc prozaiczna...ale np. w to lato zakochałam sie w serialu "Przepis na życie"...kto ogląda pewnie wie, że serial jedyny w swoim rodzaju, nie majacy nic wspolnego z seryjnymi produkcjami jakimi nieraz karmi się ostatnimi czasy telewidzów...i aktorzy nieoklepani ... i te piekne kawałki muzyczne w tle.... wprost uwielbiam piosenki Franka Sinatry.... Zastanawia mnie tylko nieraz czy faktycznie ta Anka nie miała kompletnie żadnych mozliwosci jak tylko praca na zmywaku?...kurcze jakos tak utrzymując sie tylko z dorywczych prac nie bardzo mam pojecie o rynku pracy (nigdzie się na dłuzej nie zadomowiłam ) ale jednak na zmywaku pracowałam strasznie dawno temu bo na studiach...A tu prosze taki Kopciuszek z Anki wyszedł co to przerodził się w szefa kuchni.... no..no... ....ten jej szef (Borys Szyc- kurcze, on tez chyba taki człowiek o wielu obliczach?) na początku strasznie mnie wkurzał a potem...nie no ekstra facet tylko dlaczego ona ostatnio bodajze od niego uciekła?...moze tez była zaskoczona tą jego przemianą...Byłaby prawdziwa współczesna bajka o Kopciuszku......Tylko ten wątek z panią doktor- ginekolog wydaje mi sie jakis kompletnie nierealny i wręcz niesmaczny...ale ostatecznie nie wszyscy ludzie są mściwi, nieprawdaż?... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 09:27 Kurnia nie skręcać mi tu kozetki, tu sie narzeka i biada, a nie plotkuje o TV i nickach!!!! I kategorycznie rzadam współczucia w związku z przypadłościami które mnie dopadły. I pies z kulawą nogą mi go nie wyraził!!!! Co to za ostracyzm dodatkowy mnie "tknuł"? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 09:39 Fedo, ciąg Twoich przypadłości tak mnie powalił, że zaniemówiłam... < :tuli: > Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 15:05 Fed, zapomniałam że wątek narzekań jest ścisle oddzielony od tego co "na dzisiaj" Wiesz, zrobiło sie tu jakos tak refleksyjnie, to mne akurat naszło na refleksje na temat mojego ostatnio ulubionego serialu ....Trudno mi w wątku dzisiejki zabierac głos o tym, co u mnie na dzisiaj bo u mnie prawie zawsze to samo i tak samo, tzn, niewiele sie dzieje by tworzyć o tym jakies długasne relacje. A jak przydarzył mi sie tydzien temu fajny wyjazd, to niesttey nadaje się on prawie wyłącznie do narzekań... Odpowiedz Link
joujou Re: a chichrać się wolno? 04.09.11, 16:08 bo mnie łzy ze śmiechu poleciały,a te prawdziwe (łzy) z trosk rzeczywistych i urojonych wczoraj wylewałam obficie i dziś już nie mam siły(na szczęście dla mnie Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 19:10 Fed, Ty to już jak masz pecha, to całą serię naraz! Samochód potrzebny jak nie wiem co, a ząb jeszcze bardziej. Miałam sama sporo problemów z zębami (zresztą przez swoje zaniedbanie), wiem jakie to przykre. Czy można Ciebie przytulić i pogłaskać? Może w ten sposób choć trochę będzie Ci lżej. Wiem, ze to niewiele pomoże... Odpowiedz Link
monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 04.09.11, 21:53 Fedo - intensywnie współczuwam! Odpowiedz Link
jutka1 Moja kolej 04.09.11, 17:21 Zepsuł mi się piekarnik (((((((( A jutro mam gościa na obiedzie, i całe menu wokół pieczonej ryby... Odpowiedz Link
monia.i Re: Moja kolej 04.09.11, 21:56 Oj, to faktycznie problem - nie dość, że koszt naprawy, to trza koncepcję na szybko zmienić. Ale myślę, że wymyślisz coś równie pysznego. Czymię kciuki za udany obiad! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moja kolej 05.09.11, 08:25 Tego już się nie da naprawić, za duże koszty. Albo kupię nowy, albo się przemęczę bez. Hmmm. Zagwozdka. A rybę zrobię na grillowej patelni. Jakoś dam radę. Odpowiedz Link
bbetka Re: Moja kolej 06.09.11, 00:23 I jak Ci poszło Jutko? Pewnie smacznie Fed, do bani taka kumulacja!!! U mnie ból głowy dzień piąty, jeszcze ze dwa-trzy i będzie dobrze... Dla wszystkich poturbowanych fizycznie, psychicznie i pod każdym innym względem nieco optymizmu Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moja kolej 06.09.11, 07:02 Bardzo dziekuję, od razu mi sie zrobiło lepiej, zwłaszcza po pomarończowym cudzie Bbetki Jutek, ja od wiosny mam nadpsuty piekarnik. Wprawdzie nie do końca, ale dziala tak działały piekarniki sprzed 50 lat. Wiem jak to boli. Co za szczęście, że pojawiły sie patelnie grillowe!!!! Jestem pewna że dałaś radę!! Bbetko migreny współczuję jak nie wiem co! Gosiu, ja niestety mam tak nie z własnej winy. Już kiedyś zapowiedziałam ojcu że mu wytoczę proces o nadużycie zaufania genetycznego!! On ma takie zęby do... i ja mam. Od 9 roku życia spędzam na fotelach dentystycznych więcej czasu niż w kinowych. Jeden dentysta z Paryża twierdził, że ma ze mną robotę zapewnioną do emerytury. Swoja drogą powinien był to wypluć bo nie dożył. Odwoże dzisiaj autko do warsztatu. I już drżę ze strachu ile mi łupną. Tyle mojego, że wbrew le Mężowi nie jadę do serwisu Opla, tylko do znajomego Synusia. W ten sposób wiem, że zapłacę za przegląd i reperacje, a nie za przejechanie bramy. Po południu ide do dentystki, a jutro do optyka. Dentystka (moja przyjaciółka) zrobi mi ząb na kreskę, a Maćma na urodziny (w przyszłym miesiacu) funduje okulary. A, że optyka też mamy "na dzielnicy" bardzo fajnego i taniego, więc jakoś to będzie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moja kolej 06.09.11, 09:21 Patelnia grillowa zbawiła mnie wczoraj, i ryba wyszła wyśmienita. Bbetko, co to jest to pomarańczowe cudo? Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Moja kolej 08.09.11, 00:00 Jutko, o ile pamiętam to była zwykła aksamitka Jakoś czuję się jakby walec życia jeździł po mnie w tę i z powrotem I to w dodatku nie dotyczy okoliczności zewnętrznych tylko mojej własnej powłoki cielesnej!!! Ja mam tu różne plany i zobowiązania, teksty terminowe (coraz pilniejsze, a niektóre "na wczoraj"), a ona staje okoniem!!! Głowa-dzień już 7, dodatkowo kręgosłup, a dzisiaj jeszcze korzonki i ukruszył mi się ząb!!! Normalnie rozpadam się chyba.... Najchętniej nie wstawałbym w ogóle...szczególnie w taką paskudną pogodę, jaką mamy od poniedziałku co rano...a zaczął się rok szkolny i wstawanie bladym świtem/ciemna nocą codziennie...błeee.... No to się pożaliłam... Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Moja kolej 08.09.11, 07:45 O głowie ja nawet juz nie piszę. Tak strasznie mnie boli dzien w dzien, że zasypiam mozna by rzec "po dobranocce"...najgorsze, że mam wrazenie ze to albo ta straszne zmeczenie zyciem albo starosc ....no i ta pogoda tego lata mnie wykończyła Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moja kolej 08.09.11, 08:40 Naprawdę współczuję bólogłówcom!!! jak mi się przypominają Dziecinkowe napady migreny to aż mną trzącha. Bbetko no to możemy się "stuknąć" zębami Odpowiedz Link
fedorczyk4 No i dupło 08.09.11, 11:09 Zadzwonił facet od auta i okazało sie że muszę zapłacić jakieś kolosalne pieniądze. Spodziewałam sie że nie będzie wesoło, ale nie że aż tak Odpowiedz Link
bbetka Re: No i dupło 08.09.11, 11:46 Fed, to mamy jeszcze większą wspólnotę zgryzot finansowych - u mnie najpierw był tylko tłumik (nie przypuszczałam, że może tyle kosztować;-(, a potem zaczęła się cała litania... Myszko, współczuję...Ja w tej chwili dojrzałam do wizyty u lekarza...mam udokumentowane ponad trzy lata bólów głowy (7-10 dni ciągiem na miesiąc), z napadami o 3-4 rano, wymiotami oraz innymi atrakcjami. Stwierdziłam, że utrudnia mi to życie i mimo niechęci do lekarzy powoli dojrzewam do wizyty Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i dupło 08.09.11, 16:07 Auta niestety to do siebie mają, fajnie jest jak jeżdżą, ale jak już zaczną się psuc to stają sięprawdziwymi worami bez dna Odpowiedz Link
myszka1969 Re: No i dupło 09.09.11, 08:24 Bbetko, ja na szczescie nie miałam nigdy wymiotów ale jak się obudzę rano z bólem głowy tak trzyma mnie juz cały dzien i nic nie pomaga.Najbardziej wkurza mnie fakt, że na takie prozaiczne choroby nikt nic sensownego nie umie przepisac. Ja mam ponoć tzw. bóle naczyniowe, podobne do migreny ale nic mi nie pomaga, jak juz to masaże ale tylko prywatnie bo w naszej cudownej słuzbie zdrowia nie wiedziec czemu nie ma masaży głowy... Pomaga mi tez sauna..no ale to przeciez fanaberie, za które trzeba sobie samemu zapłacić. Odpowiedz Link
monia.i Re: No i dupło 09.09.11, 11:00 Fedo - ja nie wiem..Może jakiś anty-urok powinnaś zastosować? Bo wszystkich nas gnębi, ale u Ciebie to już jakaś czarna seria..Może talizman albo odrobina magii? Wszystkich ściskam pokrzepiająco! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i dupło 09.09.11, 19:41 Moniu, to nie wszystko. Krowisia znowu idzie pod skalpel. Tym razem guz (i mam nadzieję że nazwanie tego guzem nie jest miłym eufemizmem). Dzisiaj byłam z nią u chirurga który juz raz uratował jej życie. W poniedziałek, kardiolog i EKG i jeśli sercolog nie będzie sie przeciwstawiał to w środę operacja. Tak czy inaczej jak myślę o LX, to jest mi wstyd, że jojczę. Czasem myślę, że przydałoby mi się więcej relatywizmu, a mniej egocentryzmu. Odpowiedz Link
jan.kran Re: No i dupło 10.09.11, 15:29 fedorczyk4 napisała: Tak czy inaczej jak myślę o LX, to jest mi wstyd, że jojczę. Czasem myślę, że p rzydałoby mi się więcej relatywizmu, a mniej egocentryzmu. ----------------> Cos w tym jest ... Nei uwazam Cie za egocentryczke , dajesz swaitu w rozny sposob wiele z siebie. Nie bede sie wdawac w szczegoly ale golym okiem widac.. Natomiast co do relatywizmu to sie zgadzam bo jak sie rozejrze dookola to mam wyrzut na sumieniu ze marudze choc mam naprawde pod gore. Ale inni maj niestety gorzej i wcale mnie to nie cieszy... Relatywnie jestem zdolowana przypadlosciami zdrowotno - ekonomiczno . psychicznymi w najblizszym otoczeniu ... Nie mowie ze wszyscy maja kanal ale jakas czarna dziura czy cos ze kazdego trafia... Kran - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot Odpowiedz Link
foxie777 Re: No i dupło 10.09.11, 17:17 Fed,przeciez Ty kochasz Krowisie,to dlaczego masz sie nie martwic jej potencjalnie niebezpieczna operacja?. Sprawa Lablenki nie ma tu nic do rzeczy.Ja wspolczuje Wszystkim i sobie tez,jak spada na nas ciezka chmura obojetnie jaka. O swoich pisac na razie nie bede. pozdr Odpowiedz Link
goskaa.l Re: No i dupło 10.09.11, 22:18 Mnie się jakoś czarna seria nie ima, ale mocno kosi w moim otoczeniu. Prawie wszyscy moi znajomi mają teraz jakieś problemy zdrowotne, i to niemałe. Też uważam, ze Fed egoistką ani egocentryczką nie jest, a wręcz przeciwnie - daje siebie na prawo i lewo. Odpowiedz Link
monia.i Re: No i dupło 11.09.11, 20:49 fedorczyk4 napisała: > Moniu, to nie wszystko. Krowisia znowu idzie pod skalpel. Tym razem guz (i mam > nadzieję że nazwanie tego guzem nie jest miłym eufemizmem). Dzisiaj byłam z nią > u chirurga który juz raz uratował jej życie. W poniedziałek, kardiolog i EKG > i jeśli sercolog nie będzie sie przeciwstawiał to w środę operacja. > Tak czy inaczej jak myślę o LX, to jest mi wstyd, że jojczę. Czasem myślę, że p > rzydałoby mi się więcej relatywizmu, a mniej egocentryzmu. > O żesz Fedo - od dziś trzymam kciuki za zdrowie Krowisi. Ciebie ściskam jeszcze mocarniej. A co do jojczenia - jojczymy, gdy nas boli. No i przecież rozróżniamy - inaczej jojczymy, gdy pogoda marna a łeb odpada od szyi, inaczej, gdy chodzi o jakąś upierdliwość codzienną. Bliska sercu istota jest chora - to serce płacze. Ciężko wówczas o relatywizm. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 11.09.11, 07:37 Zastanawialem sie gdzie to wsadzic; powrot zony po trzech tygodniach (najdluzszy okres w 27latach razem), moze 9/11 w ktory do konca nie wierze, a moze poo prostu w wiare w ludzi... enjoy... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 11.09.11, 17:09 Dzis kolejny telefon do znjomych i kolejna smutna wiadomosc... Nosem mi juz powoli wychodzi , boje sie gdziekolwiek zadzwonic ostatnio... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 13.09.11, 12:22 Wspolczuwam wszystkim cierpiacym ,smutnym , z bolacymi zebami, glowisia i przygnebionym roznymi wydarzeniami. Szczegolnie mocno przytulam Alfredke i robie Jej wygodne miejsce na kozetce. Trzymam kciuki za pozytywny wynik badan, sciskam mocno Odpowiedz Link
mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 14.09.11, 21:56 Przyznaje, ze dopiero dzisiaj przeczytalam caly watek kozetkowy jaki powstal kiedy nie nie bylo. Przyszlam dolaczyc do ogolnych jęków, ale zrobilo mi sie wstyd - bo w koncu mialam fajny wyjazd, wiec nie powinnam narzekac. Tylko juz widze jak zle usytulowalam sie w rodzinie, przez lata ksztaltujac przekonanie, ze "dam rade". Nie wiem czemu tak wyszło. Może ten bezmyślny impuls spieszenia na pomoc, ktory gdzieś tam we mnie siedzi. No i mam. Teraz np. zamiast bawić się fotkami mam poprawić ulotke corki, ktora jest dla niej wazna. Własnie dzwoniła,że wyslala mi trzy wersje. Po grzyba było mowić co jest do poprawienia? No to sobie teraz będę poprawic ! Głupia jakas jestem , poprostu.... Odpowiedz Link
foxie777 Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 17.09.11, 00:02 Mmmajko,zadna glupia tylko dobry czlowiek.Ja jestem Ci bardzo wdzieczna za Kardiologa.Ostatecznie nie musialac nic zrobic,a jednak. Uwazam,ze jak mozna pomoc to trzeba,oczywiscie unikajac "wykorzystywaczy",. Ja mam tez spore teraz problemy,ale na razie nie moge o tym pisac. pozdr Odpowiedz Link
mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 19.09.11, 09:28 Foxie, jak nie mozesz pisac to trudno - ale to dziala terapeutycznie. Moze napisz oglednie ? Z kardiologiem tak sie udalo - dobrze, ze sie sprawdzil. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan (letnio-jesienna) 19.09.11, 10:37 Trzymaj sie Foxie,będzie lepiej, kiedys...zobaczysz Ja jestem od soboty zniesmaczona soba, a to za sprawa sytuacji w autobusie.Uniwersytet Przyrodniczy miał inaugurację.Na przystanku wsiadło grono młodziezy ,obok mnie staneła grupka w tym młodzieniec,słychac,ze spoza Poznania,bo "będzie wysiadał przy ulicy Palmiarnia' i rozmowa na temat nocnego życia w miescie.jest od środy,zaliczył kilka klubów itpitd ale do tego to chodzić nie będzie bo tam duzo kupy.Inni młodzi zdziwieni tą kupą słyszą odpowiedź,no to czarnuchy przecież i potem już poleciał tekstem dla przyzwoitości wypikanym.Chciałam się odezwać ,bo język mnie wręcz drapał,ale w ostateczności tego nie zrobiłam,jakos przestało mi się w tamtej chwili chcieć.No i do teraz mam kaca moralnego,że tej "białej kupy" nie ustawiłam. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 19.09.11, 14:24 Wpisalam sie na Dzisiejkach, lecz kozetka jest chyba stosowniejszym miejscem dla narzekan. Rzadko narzekam, ale tym razem mam na co. Mniejszym problemem jest ten, ze od dwoch tygodni cierpie z powodu ogrodu. Najpierw kopaniem znowu nadwerezylam sobie gleboki miesien wzdluz kregoslupa - boli jak cholera, dopiero dzisiejsza akupunktura pomogla. "Goscinne" male kurki wykopaly szesc krzaczkow truskawek a jedna z naszych duzych kwok kilkoma drapnieciami zniszczyla cwierc dopiero co posadzonego posadzonego bukszpanowego zywoplotu. Kopiac grzadki pod ziemniaki niechacy dotknelam kwiatu grevillii co sie skonczylo ohydnie swedzaca wysypka, palaca jak ogien, ktora piecze do dzis. I jako ze od ponad tygodnia mamy letnie upaly, dostalam katar sienny. Juz myslalam ze dzis wyjde na prosta, ale nastroj mi padl, gdy Buszmen dostal wstepne testy CD57 i okazalo sie ze ma borelioze. Jest zalamany, bo test pokazuje oslabienie ukladu immunologicznego niemalze jak u chorego na AIDS. Za tydzien biedak wysle krew do USA na reszte badan, w sumie 2,000 AUD. A potem bedzie dluga, moze nawet kilkuletnia kuracja antybiotykami. Wygalda na to ze objawy mial od kilkunastu lat, ale dopiero w tym roku dopadlo go silne oslabienie, nocne dreszcze, temperatura 35 stopni - i z czlowieka ktory sie wspinal i biegal w weekendy po buszu oraz jezdzil do pracy rowerem zrobil sie cien, lezacy na sofce i podsypiajacy przed telewizorem. Zycze wszystkim forumowiczom zdrowia, bo widze, ze tego najbardziej brakuje... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
mammaja Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 19.09.11, 19:08 To rzeczywiscie masz zamartwienie, Luizo ! Cholerna bolerioza, byla o niej mowa na forum. Mam nadzieje, ze kuracja antybiotykowa pomoze, a czemu krew az do USA? Czy tam sa lepsi specjalisci ? Wspolczuje wam serdecznie - no bo jak tu pomóc? Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 19.09.11, 21:20 Ja też bardzo współczuję Luizie. Nie dość, że sama cierpi, to jeszcze takie choróbsko dopadło Buszmena! O ile dobrze pamiętam, ktoś sugerował boreliozę, ale lekarze nie słuchali, bo w Australii nie występuje? Ciekawe w takim razie, skąd ona - chyba że przywleczona ze starego świata, na co mogłoby wskazywać tak długie występowanie objawów. Niestety, tak to już jest, że pewne objawy stają się widoczne (choć dla specjalisty powinny być widoczne jak na dłoni) dopiero po diagnozie. Moja znajoma doznała prawie rok temu zawału; na szczęście dostała stendy i dość szybko doszła do w miarę dobrego samopoczucia. Przypadek chciał, że jej lekarz 1 kontaktu się zmienił. i ten nowy spytał, czy miała badaną tarczycę. Wyniki wykazały nadczynność i szereg guzków w obu płatach. Teraz dotarło do mnie, ze zawsze miała lekki wytrzeszcz oczu, ale brałam to za jej urodę. Tymczasem okazało się, że to podstępna tarczyca była przyczyną tego zawału, i nieleczona doprowadziłaby wkrótce do kolejnego. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 20.09.11, 01:07 Ja wróciłam dzis od mojej matki i jestem zła jak licho...zastanawiam się czy cale zycie będę traktowana przez matkę jak małolata??...potworne!...jest dla mnie zadziwiające że ;udzie potrafią byc tak zdziecinniali a przy tym zaczepni i do szpiku kosci zlosliwi..Cóż...żałuję, że w ogóle pojechałam...ale czasem tęsknie a do tego nie miałam od soboty prądu...ale zawsze jak wrócę do siebie w poniedziałek rano potem mam cały dzien rozwalony ...tylko w zamierzchłych, studenckich czasach takie powroty nie wytrącały mnie z równowagi. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 20.09.11, 08:39 Foxie, trzymam kciuki za poprawę sytuacji. Lx, czasami tak jest, że człowieka tak zniesmaczy, że już nie ma siły na reakcję nie powinnaś mieć do siebie pretensji!. Myszko, ciesz się że nie mieszkasz z mamą po sąsiedzku!! Wiem co mówię! Luizo, strasznie Cię dopadło. Współczuję serdecznie. Jedyne co w tym widzę pozytywnego, to fakt stwierdzenia wreszcie na co zapadł Buszmen. Też jestem ciekawa dlaczego musieliście słać do USA? Odpowiedz Link
joujou Re: Do Gośki 21.09.11, 11:09 Gosiu,jak już kiedyś wspominałam od 20-tu lat mam problemy z tarczycą.Najpierw miałam bardzooo silną nadczynność i jedną z bardziej upierdliwych,bo powracających odmian chor.Graves-Basedowa.Nie miałam guzków,ale były nawroty i były początki wytrzeszczu.W tym czasie zwykli okuliści byli bezradni co do wytrzeszczu.Pomogła mi bardzo dobra specjalistka m.in.od jaskry i wytrzeszczu dr.Janik z Warszawy.Znalazłam jakieś namiary na nią więc zamieszczę na wszelki wypadek,chociaż nie wiem na ile aktualne.Ona już teraz chyba będzie po 70 tce .Zjeżdżali do niej chorzy z całej Polski.Może nasze warszawskie koleżanki wiedzą coś na jej temat,bo sama jestem ciekawa. msp.money.pl/baza-firm/gabinet-okulistyczny-j-janik-warszawa-a583956.html W każdym razie,zawsze będę jej wdzięczna za pomoc i temu człowiekowi.Tych dwoje lekarzy postawiło mnie na nogi,co pozwoliło mi normalnie funkcjonować. dr.Komorowski urzęduje napewno i jest nie tylko świetnym specjalistą w tej dziedzinie,ale i bardzo serdecznym i przyjaznym pacjentowi lekarzem.Niedawno w Toruniu spotkałam pacjenta,który się u niego leczy i też go wychwalał pod niebiosa więc przez te 20 lat mimo awansów nie popadł w zwykłą rutynę. Wiem,że ze Szczecina daleko,ale może komuś się przyda: www.znanylekarz.pl/krzysztof-komorowski/endokrynolog-internista/bydgoszcz Odpowiedz Link
joujou Re: Do Luizy 21.09.11, 11:29 No to macie problem Luizo,ale najważniejsze,że Buszmen już zdiagnozowany. Trzymam kciuki za postępy w leczeniu.Moja dość dobra znajoma leczy się obecnie na boreliozę.Wykryto dość póżno i przez przypadek.Poszła zrobić prywatnie badania laboratoryjne,bo słabła z dnia na dzień i właśnie laborantki podpowiedziały jej to badanie krwi,jako dodatkowe(same też były w trakcie kuracji-2 os. na 3 tam urzędujące) One przechodziły dość łagodnie,ale znajoma ma złe wyniki i jest obecnie w szpitalu w Toruniu na miesięcznej kuracji.Tamci lekarze twierdzą,że ilość chorych bardzo wzrasta i uważają,że borelioza może stać się "dżumą obecnych czasów". Nie brzmi to optymistycznie. Mam nadzieję,że ona wyolbrzymia problem. Pocieszające jest to,że odpowiednie kuracje hamują rozwój choroby i można z tym żyć. Nie wiem od czego to zależy,pewnie od stopnia zaawansowania,bo niektórym wystarcza jednorazowa kuracja(mój bratanek),a inni latami pod kontrolą. Wierzę,że Buszmen zalicza się do tych pierwszych. Pozdrawiam życząc mu szybkiego powrotu do dobrej kondycji. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 20.09.11, 09:14 Luizo, strasznie współczuję. Ale przynajmniej ma już diagnozę, a z tego co słyszałam leczenie boreliozy jest wprawdzie długie, ale da się. Też mnie ciekawi, dlaczego do USA wysyłaliście? Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 20.09.11, 09:53 Paskudztwo Luizo, ściskam Cię mocno i pokrzepiająco a Buszmenowi udanej kuracji i wyzdrowienia życzę. Jak już dziewczyny napisały - ważne, że diagnoza jest postawiona. A boreliozę właśnie zalecza mój kolega we firmie. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 20.09.11, 20:18 Dołaczam się do wianuszka współczujących Buszmenowi,że też takie paskudztwo musiało go dopaść.Najważniejsze,iż jest diagnoza. Z lekarzami to bywa różnie. Luizo, przyznaj się czym się ogrodowi naraziłas i zastanw sie jak lub czym spowodowac,żeby znow Cie kochał.Jak te twoje kurki wylazły z kurnika?? Myśmy wczoraj chodzili jak otępiali,bo dowiedzielismy się,że nasz serdeczny przyjaciel,okaz zdrowia i siły(narzekający od 2 miesiecy na kregosłup) ma raka (u jego żony na wiosnę zdiagnozowano,przez przypadek, białaczkę).Koszmar i tyle. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 21.09.11, 12:52 Fed, ja jednak myślę że mieszkanie po sąsiedzku z mamą to jest idealna sytuacja...Jak sie mieszka daleko, czesto wiele konfliktów bierze sie z tego, że ludzie zywyczajnie juz sie nie znaja tak dobrze, jak sie im wydaje...to prowadzi do wielu nieporozumień...wszak przeciez ludzie w czasie sie zmieniają...nie wiem czemu to do mojej matki nie dociera...zwłaszcza, ze w pewnym wieku matki i corki chyba zbliżają sie do siebie...tak przynajmniej mowi psychologia... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 21:18 myszka1969 napisała: > Fed, ja jednak myślę że mieszkanie po sąsiedzku z mamą to jest idealna sytuacj > a...Jak sie mieszka daleko, czesto wiele konfliktów bierze sie z tego, że ludzi > e zywyczajnie juz sie nie znaja tak dobrze, jak sie im wydaje...to prowadzi do > wielu nieporozumień...wszak przeciez ludzie w czasie sie zmieniają...nie wiem > czemu to do mojej matki nie dociera...zwłaszcza, ze w pewnym wieku matki i cor > ki chyba zbliżają sie do siebie...tak przynajmniej mowi psychologia... Myszko, kocham moja Maćmę niewyobrażalnie, podziwiam i szanuję, ale w dniu w którym stwierdze jakiekolwiek podobieństwo charakterlogiczne, osobiście zgłoszę sie do weterynarza i poproszę o natychmiastowe uśpienie mnie!! Ciężko mi na "serle". Z U.P. jest źle. I parkinson i sklerodermia poczyniły wyraźne postępy. To tyle w temacie. Konsekwencje mogą być niestety wymierne, bo jej mieszkanie nie nadaje sie dla osoby na wózku. Nie da sie ani wjechać do kuchni, ani do sanitariatów, ani zjechać windą z 5 piętra bo wózek nie mieści się do windy Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 21:36 Och, Fedoro - domyślać się tylko mogę, jak Ci źle w temacie sytuacji U.P Ściskam Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 21:43 P.S Ta uśmiechnięta emotka jest trochę bez sensu, ale tak mi pod palce podeszło. Ściskam jeszcze raz bez. A w temacie Mać - ja dostrzegam coraz częściej kilka przerażających podobieństw. Z jednym próbuję walczyć - ale nie do końca mi wychodzi. No, ale przecież nie odpuszczę. Co do mieszkania nieopodal - niewątpliwie ułatwiłoby to kwestię ...hmmm...niesienia pomocy. W zdrowiu i w chorobie. Ale myślę, że chwilami więzi rodzinne mogłyby zacząć przypominać zbyt krótką smycz. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 22:36 monia.i napisała: > P.S Ta uśmiechnięta emotka jest trochę bez sensu, ale tak mi pod palce podeszło > . Ściskam jeszcze raz bez. > A w temacie Mać - ja dostrzegam coraz częściej kilka przerażających podobieństw > . Z jednym próbuję walczyć - ale nie do końca mi wychodzi. No, ale przecież nie > odpuszczę. > Co do mieszkania nieopodal - niewątpliwie ułatwiłoby to kwestię ...hmmm...niesi > enia pomocy. W zdrowiu i w chorobie. Ale myślę, że chwilami więzi rodzinne mogł > yby zacząć przypominać zbyt krótką smycz. No rzesz zeżarło mi taki długi post. I to tylko dlatego, że się wywnętrzyłam i pogroziłam mojej ukochanej czytającej zza krzaka Ciotce!! Ciotka nie bądż taka i ujawnij się wreszcie to nie będę musiała robić wygibasów stylistycznych!! A pisałam o smyczy i kolczatce które mam na karku. Kocham, szanuję, wielbię Maćmą, jej, ich bliskość daje i im i nam poczucie bezpieczeństwa, ale w mordę jeża to jest czasami wyjątkowo upierdliwe. Np, jak mnie Maćma pyta o poranku kto buszował nocą w lodówce, albo kto wziął autko skoro ja jestem w domu, albo dlaczego skoro jestem i rozmawiam przez stacjonarny to nie odbiream komórki etc.. Moniu emotke wbrew pozorom jest bardzo na miejscu A po za tym czekam na odpowiedź w sprawie Najlepiej podaj datę i godzinę)) Odpowiedz Link
mammaja Re: Matki 23.09.11, 23:01 Ej, dziewczyny, juz tyle lat nie mam mamy, a czasem jak nikt nie slyszy mowie glosno "mamo" i to pomaga ! A przeciez dalam jej niezle w kosc w okresie mlodosci gornej i durnej ! Potem juz sie wszystko ulozylo - mama zrezygnowala ze swojego wygodnego, duzego mieszkania i przyjaciolek na miejscu, zeby byc blizej mnie. Zamieszkala dwie ulice dalej i pomogla mi odchowac najmlodsza latorosl, byla tez stalym wsparciem dla starszych. Potem nadeszly trudne lata po zlamaniu nogi, mieszkala u mnie, przetrwalysmy x szpitali i rehabilitacji. Nigdy nie pogodze sie do konca ze jej nie ma, wiec nie narzekajcie! Rozstanie jest nieuniknione! Odpowiedz Link
monia.i Re: Matki 23.09.11, 23:26 Mammaju, oczywiście, że masz rację - i dzień, w którym Mami mej zabraknie, będzie dla mnie końcem świata i tragedią niewyobrażalną. Daję słowo, że zdaję sobie z tego sprawę. Ale człowiek jest tylko człowiekiem, a szantaż emocjonalny potrafi naprawdę różne rzeczy robić z charakterem oraz wytrzymałością. Ja regularnie słyszę "Człowiek by zdechł i mielibyście święty spokój" ewentualnie "Jaki ja mam z was pożytek". A daję słowo, że nie jest osobą pozostawioną samej sobie. Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Matki 23.09.11, 23:42 No więc ja mam to szczęście, że moja Ma - z którą się (delikatnie, i to bardzo, mówiąc) nie dogadywałam kompletnie przez ponad 40 lat własnego życia (tak naprawdę wychował mnie Tato) jest osobą, która potrafi się zmieniać (o co jej nie podejrzewałam kompletnie). Sytuacja z jej własną matką, która dała solidnie w kość całej rodzinie, ale jej w dwójnasób, wyjazd ukochanego syna z rodziną i parę innych rzeczy wyraźnie wpłynęły na jej postawę i to, że pracuje nad relacjami ze mną (głównie). Przy moim wysiłku od kilku lat układa się nam ok. Za to Tato jest niezadowolony (zazdrosny, że np dłużej rozmawiam przez telefon z mamą niż z nim, a przecież nigdy nie miałyśmy sobie nic do powiedzenia... Odpowiedz Link
monia.i Re: Matki 23.09.11, 23:52 Czyli wychodzi na to, że w każdym wieku jest szansa na to, by coś w sobie zmienić. To pocieszające. Odpowiedz Link
joujou Re: Walnę się i ja na kozetkę 24.09.11, 09:44 Rano walnęłam się do łóżka po pracy i już,już zdążyłam odpłynąć,jak obudził mnie mój mąż z wiadomością,że samochód nie odpala.Wczoraj jeżdziliśmy i było ok,cały czas było wszystko cacy.Wyrwałam z łóżka,jak oparzona,bo przecież pogrzeb i na karku teściowa+dwie ciotki,które trzeba tam zawieżć i one na nas liczą.Pomijam już fakt,iż siedzę na walizkach,a Bory Tucholskie czekają i brat z bratową też. Do lasu nie muszę,ale przecież trzeba jakoś dotrzeć na ten pogrzeb.Chłop wraz z sąsiadem jakoś uruchomili auto i mżonek pojechał do mechanika.To wygląda na drobiazg,ale siedzę i czekam.Czekając odkryłam,że w pokoju syna leży sobie dowód rej jego auta,a on samochodem w pracy no i jak ja mogę spokojnie spać? No dobra,oddzwonili moi panowie.Wygląda na to,że pojedziemy,tylko moja senność gdzieś uleciała. Lecę uspokoić teściową. Fedo,dopiero przed chwilą przeczytałam o U.P i bardzo współczuję. Dodam jeszcze,że mamę straciłam mając 29 lat i też nie mogę się z tym do dziś pogodzić.Dobrze nam ze sobą było,chociaż nie była tak całkiem pod ręką więc może dlatego iż niezbyt blisko. Jednak z doświadczenia,jako jedyna z rodzeństwa,która nie wyfrunęła gdzieś w Polskę twierdzę,że na co dzień właśnie te dzieci,co zostają w pobliżu rodziców są jednak najbardziej obciążone i najczęściej mają do słuchania. Wiem,że stylistycznie namotałam,ale niech tak zostanie. Trzymajcie się dziewczyny. Myszko,współczuję braku prądu,to katastrofa. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Walnę się i ja na kozetkę 24.09.11, 10:58 Ba, macie rację że jak "jej" zabraknie to zycie staje się inne, gorsze, smutniejsze i pustawe. Bbetko nie daj się zjeść, acz to co napisałaś nie brzmi dobrze. Serdecznie Ci współczuję wiem jakie potrafia być stosunki w takich instytucjach i włos die od tego jeży na głowie. Krowisia niestety musiała być kolejny raz szyta. do tego z przykrawaniem brzegów wszysciem sączka i innymmi uprzyjemniaczami życia. Wystartowałyśmy do kolejnych kilku tygodni klosza ui upierdliwości rozmaitych. W tym i finansowych bo te wszystkie hocki klocki jak wiadomo nie są za darmo. Zaczynam juz robić bokami, i to nawet nie swoimmi bo musiałam sie zapozyczyć u całej rodziny Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 23:06 A ja dla odmiany jestem w kompletnie czarnej dziurze Stosunki w pracy, które z racji początku roku akademickiego musiałam zacząć uprawiać w dodatku w warunkach totalnego chaosu oraz w centrum placu budowy nieomalże Pałacu Kultury i Nauki, doprowadziły mnie na krawędź decyzji o porzuceniu kaganka ....nawet nie mam siły o tym pisać więc tylko sobie tu poleżę... Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 23:18 Nie brzmi dobrze, a rzeczywistość pewnie przerasta opisy. Poleż sobie spokojnie, kochana, czasem chwila spokoju pomaga. Chociaż, oczywiście, nie zawsze. Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 23.09.11, 23:33 Dzięki Moniu, raczej mi się to nie zdarza, ale tak mi już wszystko opadło, chociaż jeszcze tak naprawdę nic się nie zaczęło...te same sytuacje, te same gadki, koterie, ten sam wyzysk, ta sama obłuda itp itd, bleeeeeeeeee.......że muszę się położyć...i nie wiem kiedy (i czy w ogóle) zechcę wstać i to mnie dziwi, bo raczej powinnam się irytować, wściekać, walczyć...a tu nic... Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 24.09.11, 14:34 Czytając Was myslę, że matki są wscibskie a jesli nie to przynajmniej strasznie narzucające sie Np. ja nie cierpałam jak moja mama przyjezdzała do mnie i robila mi porządek bo to dla mnie oznaczalo po prostu bałagankazdy jednak nawet w bałaganie ma swoj wlasny porządek...a że jestem mnie porządna niz moja matka?...cóż...mnie jednak zawsze wkurzało, że matka robic z siebie cierpietnice- sprząta, gotuje etc podczas gdy od męza nic dla siebie nie dostaje a w dodatku te wszystkie jej starania nie moga byc docenione bo i chłop i dzieci tak naprawde wolą nawet bałagan bez obiadu ale wzamian za jakis luz i swobodę...Tez tak miewacie?... Mam jednak powazne wyrzuty sumienia bo raz okropnie mamę potraktowałam, jak do mnie przyjechała...Fakt, że drazniło mnie jej sprzątanie jej komentarze, że bałagan, ciasnota, brud ale jednak ona przywoziła mi równiez swoje własne domowe żarcie...Nie miała przeciez wobec mnie takich obowiązków... Od tego czasu przestała przyjezdzac (mamy do siebie az 130 m) i niesttey teraz w ogóle słabo sie znamy... jak jade do domu czuje sia traktowana jak małolata w dodatku, caly czas płace za grzechy młodosci a w koncu ilez mozna??...ja naprawde sie zmieniłam, pod wieloma względami, w dodatku naprawde potrzebuje bliskosci i jakiejs wiezi z matką...w koncu to chyba dwie najblizsze sobie kobiety, nie tak?... Odpowiedz Link
mammaja Re: Ogrod mnie bije a Buszmen jest chory 24.09.11, 22:20 Przypomina mi to sytuacje mojej najblizszej przyjaciolki, ktora nigdy nie potrafila "dogadac sie" z matka - chociazby stawala na glowie - byla "ta druga corka" - starsza byla z matka w idealnej symbiozie. I tak juz zostalo do konca, nigedy ne moglam zrozumiec tego ukladu, bo przeciez matka jakos ta starala sie o nia takze. Ale byl w tej rodzinie podzial corka mamusi i corka tatusia. Bardzo ci wspolczuje Myszko - ale moze to w tobie jest to poczucie, ze jestes traktowana jak malolata? Czy chociaz telefonujecie do siebie ? Moze to by was zblizylo ? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Mój prywatny matrix 25.09.11, 09:39 Uparło się na mnie czy co? Wczoraj pojechaliśmy z le Mężem na 50 przyjaciela pod Warszawę. Świetne przyjęcie na tłum gości etc. I wszystko byłoby dobrze gdybym po ciemku (trzeźwa jak knur) nie przypakowała paszczą w szybę drzwi, które jeszcze chwilkę wcześniej były otwarte, uszkodziłam sobie znowu szczękę i obawiam się, że nos ucierpiał jeszcze poważniej. Jest potrójny i upiornie bolesny. Kryzys Krowisiowoszczękowonosowofinansowy Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Mój prywatny matrix 25.09.11, 10:21 A ja, Fed, ciągle zbieram się z moimi kociastymi na badanie zębów bo jest jakas miesieczna akcja w tym zakresie..choc pewnie całej czworki nie zapakuję do żadnego koszyka...ale chce się dowiedziec jak dbac o zęby kotów..a moze jest jakis preparat na nieswiezy oddech? Mm, no jakos nie dzwonimy ale to dlatego, że ja chronicznie nie cierpię gadac przez tel...tak mam od dłuzszego czasu, że do wszystkich wysyłam tylko smsy... Joujou, dopiero teraz zauwazyłam Twe współczuice z powodu mojego prądu...no niesttey prowadzenie domu do dzis bardzo źle mi wychodzi- w piątek cos mnie bardzo zdenerowało i zapomniałam isc o własciwej porze do elektrowni (mam prąd na doładowanie- jak tel komórkowy tyle ze to doładowanie to znacznie trudniejsza sprawa, wszak nie da sie tego zrobic w kiosku...) i przez to nie miałam prądu w weekend... Pojechałam wtedy do rodziców i naprawde to była katastrofa przez moja matkę..nie, naprawde nie uwierze, że to jest normalne, żeby matka nie zauwazała, że córka ma ponad 40 lat... a jej uwagi i czepialstwo pasują niesttey tylko wobec małolaty Fakt, że chyba nie mamy wspólnych tematow z powodu odległosci i rzadkiego widywania się ale tak naprawde to nigdy za bardzo nie mialysmy o czym rozmawiac, nie o to jednak chodzi... inaczej przeciez rozmawia się i odnosi do niepełnoletniej corki a inaczej do kobiety w średnim wieku.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Mój prywatny matrix 25.09.11, 11:28 Fed, to juz naprawde jakis kolosalny pech! mam nadzieje, ze nos wroci do formy - bo to ladny egzemplarz No a wydatki - to inna para kaloszy! Z trwoga mysle o nadchodzacych rachunkach - a takie nieoczekiwane moga poderznac gardlo. Trzymaj sie. Myszko - juz nie zabieram glosu w sprawie kintaktow za matką, bo kazda sytuacja jest inna. Pozostaje wyrazic ubolewanie, ze tak sie to wam nie uklada. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Mój prywatny matrix 25.09.11, 12:27 Fed, ranyboskie, robisz to specjalnie? Wyciagaj rece przed siebie bo inaczej kiedys zabijesz sie lub okaleczysz, wspolczuje bardzo. Myszko, mysle ,ze odleglosc w kontaktach z matka nie ma nic do rzeczy, moja corka mieszka w odleglosci 17 tys. kilometrow odemnie a dogadujemy sie swietnie. Trzeba po prostu odpuszczac niektore uwagi bo to jest moze forma milosci i troski Twojej mamy. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Mój prywatny matrix 25.09.11, 12:46 Fedo ,przytulam ,delikatnie żeby nie uszkodzić Tobie,bardziej,nosa. Swoją drogą to te drzwi złośliwe jakieś i kto tak ekstra szyby im wyczyścił?? Odpowiedz Link