maryna04
11.10.04, 05:52
Ostatnio uslyszalam zdanie : w miejscu mojego urodzenia. Od razy zapytalam:
dlaczego nie mowisz w moim rodzinnym miescie , lub w moich rodzinnych
stronach, wiedzac, ze osoba ta spedzila tam wiele lat. W odpowiedzi
uslyszalam, bo ja sie tam tylko urodzilam, wychowalam i zaczelam dorosle
zycie. Oprocz rodzicow nikt tam w promieniu 200 km z rodziny nie mieszkal, a
i oni na stare lata wyniesli sie stamtad na drugi koniec Polski. No wlasnie,
pomyslalam, gdzie sa moje rodzinne strony. Urodzilam sie w szacownym miescie,
w innym chodzilam do podstawowki, w zupelnie innym do szkoly sredniej, gdzie
indziej studiowalam, potem zaczelam samodzielne zycie w miescie, o ktorym
wczesniej wiedzialam tylko, ze jest polozone w lesie - przyjechalam i
zostalam. Teraz mieszkam poza Polska. W zadnych z miejsc zamieszkania nie
mialam poza najblizsza zadnej rodziny. Sila rzeczy i moje dzieci, urodzone w
tym miescie w lesie (no, teraz to juz tak nie jest) nie maja swoich
rodzinnych stron. Tam nie mamy nikogo, ani zywego ani na cmentarzu. Na
piatkowej kolacji oznajmilam dzieciom, ze tak je "zalatwilam", ze nawet nie
maja swojego miejsca na ziemi, no to chorem odpowiedzieli, ze ich miejsce
jest tutaj, czyli poza granicami Polski. Niech tak bedzie, musi tak byc.Na
pewno jestesmy o cos bardziej ubodzy, ale zawsze na tym swiecie sa ubozsi i
bogatsi i niekoniecznie ubozsi sa gorsi. Ta wypowiedz powinnam zapewne
umiescic na jakims emigracyjnym forum, ale mam nadzieje, ze krajowi mnie nie
zestrofuja za nia.