Dodaj do ulubionych

Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow

17.10.04, 10:11
Czy w XXI Wieku my (40+)- pokolenie aktywnych, dojrzalych i w wiekszosci
wyksztalconych (napewno nie-analfabetow), otrzaskanych z rzeczywistoscia
realiow Kraju i Swiata potrzebujemy kaplana jako "duspasterza" - wskazujacego
nam droge "moralnego" postepowania w zyciu, podejmowania odpowiednich decyzji
czy jako przyklad moralnych zachowan?.

- Chrzciny i Komunie.sw (np.wnukow) traktujemy "religijnie" czy jako ..
spoleczno-rodzinny obyczaj?
- Ci z nas, ktorzy zawarli malzenstwo w Kosciele swiadomie traktowali ten
fakt jako zwiazany z dogmatem "sakrament" i bez wzgledu na okolicznosci
podtrzymuja ten zwiazek bo tak nakazuje katolicka (lub inna) wiara?

- Jezeli nawet chodzimy do Kosciola, odnosicie wrazenie iz sens tresci
Ewangielii i zwiazanego z nim kaplanskiego kazania przez wiekszosc uczestnikow
Mszy sw. jest "swiadomie" analizowana i ma decydujacy wplyw na podjete przez
Nich w przyszlosci zyciowe decyzje?.

Czy my wogole, wobec realiow rzeczywistosci, kierujemy sie trescia wszystkich
10-ciu przykazan czy raczej swiadomoscia odpowiedzialnosci wobec cywilnego
i karnego prawa i zwiazanej z nim odpowiedzialnosci?.

Sorry, ze w Niedziele, ale wlasnie moja (wierzaca i praktykujaca) zona
pojechala do Kosciola a ja... siedze nad rozliczeniem podatkowym a wlasne
moje dziecko poinformowalo mnie telefonicznie iz: "chyba zorganizuje chrzciny
mlodszego wnuka", gdy ostatnim ogladanym przez Nich (rodzicow wnuka)
kosciolami od wewnatrz byla Katedra w Reims i Kaplica Dom Pérignon przy
opactwie Hautvillers podczas urlopowych wyjazdow do Francji (przed 2-ma
laty).
Obserwuj wątek
    • jackussi Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 10:40
      Ufff... ale temat tom_tamie poruszyłeś.
      Nie bedę się ustosunkowywał do Twojej wypowiedzi.
      Wypowiem jedno,że Kosciół idealizując zachowania człowieka powoduje ,że
      większość z nas od najmłodszych lat żyje w poczuciu winy i grzechu. Z czasem tak
      się z tym oswaja,że to poczucie przestaje mieć znaczenie.
      Co np. może mysleć młody człowiek który słyszy z ambony nawoływania do
      moralnego, uczciwego życia i widząc cały bezmiar zakłamania i braku tejze
      moralności.

      Wysuwam tezę ,że kościół przyczynia sie do powstania podwójnej moralnosci a
      czyni to poprzez brak akceptacji realnych zachowań ludzi.
      Pzdr
      smile
      • bepeef Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 11:46
        jackussi napisał:

        > Wysuwam tezę ,że kościół przyczynia sie do powstania podwójnej moralnosci a
        > czyni to poprzez brak akceptacji realnych zachowań ludzi.

        Nie zgadzam się z tą tezą.
        Można się wychylać, można się buntować, ale musi być to "coś" zza czego się
        wychylisz i przeciwko czemu buntujesz. Coś trwałego. Coś, od czego odliczysz
        200 kroków w bok i idziesz równolegle (co z tego, że z przekonaniem o
        niezależności?)
    • warum Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 10:43
      Nie bede sie tu spowiadac smileAle Twojej corce sie nie dziwie- mieszkajac w
      Polsce lepiej byc ochrzczonym i nie wychylac sie z sparwie pzostalych
      sakramentow.Pozdrawiam sprzed pc, tez w niedziele.
      • wedrowiec2 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 10:46
        Wychyliłam się. Mam czyste sumienie.
        • warum Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 10:50
          wedrowiec2 napisała:

          > Wychyliłam się. Mam czyste sumienie.
          Ja tez bym chciala miec czyste sumienie. Ale gdy ma sie dzieci- to czasem ich
          spokoj i "niewyroznianie" sie ma tez decydujace znaczenie, tym bardziej gdy
          samej sie jest nie do konca przekonanym do czegokolwiek.
          • wedrowiec2 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 10:58
            Ja swoją decyzję podjęłam w wieku ośmiu lat. To nie była decyzja dziecka, to
            była decyzja dorosłego człowieka. Rozumiem Ciebie, Twój strach przed
            wykluczeniem dzieci ze środowiska. Jakiś czas temu była na forum dyskusja, w
            której napisałam, ze czułam się trochę wyalienowana ze społeczeństwa, nie
            dzieląc entuzjazmu związanego z wizytami Papieża. Bycie innym w tej materii
            jest trudne, szczególnie w takim kraju jak Polska, ale nigdy nie zmieniłabym
            swej decyzji.
            • kanoka Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 11:47
              Wcześnie zaczełaśsmile)
              Ja swoje decyzje podejmowałam jako nastolatka - w odniesieniu do siebie samej.
              Potem, w wieku trzydziestu paru lat - w odniesieniu do własnych dzieci, ale
              tutaj nie byłam sama....Były to decyzje moje i mojego męża. Dzieci, teraz już
              dorosłe, podejmują ewentualne decyzje na własne konto....
              Mogę teraz tylko śpiewać..."ja mam to już za sobą"
              Nie jest to problem, który spędza mi sen z powiek....
        • omeri Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 11:03
          wedrowiec2 napisała:

          > Wychyliłam się. Mam czyste sumienie.
          Też się wychyliłam, ale nieświadomie. Takie były czasy dla moich rodziców
      • omeri Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 11:00
        Mogę się tylko podpisać pod Twoją wypowiedzią
        • omeri Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 11:00
          Czyli zdaniem WArum
    • marialudwika Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 11:17
      Odczuwam potrzebe madrego kaplana-mentora,wlasnie na miare XXI wieku.
      Z braku takowego wole sie modlic "pod drzewem" niz sluchac "falszywych
      prorokow".
      ml
      • bodzio49 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 12:33
        "..pokolenie aktywnych, dojrzalych i w wiekszosci
        wyksztalconych (napewno nie-analfabetow), otrzaskanych z rzeczywistoscia
        realiow Kraju i Swiata potrzebujemy kaplana jako...")
        -------------
        Większość z tych o których piszesz nie potrzebuje. Ale są wśród nich naprawdę
        wierzący, jest też ogromna grupa potrzebujących. Mniej zasobnych
        wykształconych , "otrzaskanych w realiach", wychowanych w bojaźni, obowiązku
        itp. oczekujących na nagrodę dopiero tam wysoko.
        Więc niech każy ma możliwość wyboru. Dzieci również. Może nie ma co tak
        wydziwiać nad tymi chrzcinami i komunią.
      • marialudwika Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 16:30
        Musze dla porzadku dodac,ze podzielalam entuzjazm w zwiazku z wizytami Papieza
        w Polsce,bylam na kilku mszach papieskich a osoba Papieza jest dla mnie
        SWIETOSCIA.
        ml
    • ewelina10 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 12:12
      tom_tam napisał:
      > Czy my wogole, wobec realiow rzeczywistosci, kierujemy sie trescia wszystkich
      > 10-ciu przykazan czy raczej swiadomoscia odpowiedzialnosci wobec cywilnego
      > i karnego prawa i zwiazanej z nim odpowiedzialnosci?.

      A jeśli nie jest to ani treść 10 przekazań, ani strach wobec prawa ? Innej
      alternatywy już nie ma ?

      W niedzielne przedpołudnie, albo jak kto woli późny poranek i takie emocje
      Ttom smile
      Treść ewangelii nie ma wpływu na moje zachowania. Forma kazań kościelnych,
      sposób ich wygłaszania, głoszenie jednej jedynej słusznej prawdy, pojęcie
      grzechu i dobrego uczynku, istnienie piekła i nieba jest dla mnie wątpliwe i
      nieprawdopodobne.
      Jakoś trudno mi sobie wyobrazić namawiającego diabła do grzechu i kotłach
      gotującej się smoły w piekle dla niegrzecznych. wink
      A poważniej .... wiele rzeczy nie podoba mi się w hierarchii kościelnej.
      Najbardziej jednak przeszkadza mi brak tolerancji i zakłamanie. Zdaje sobie
      sprawę, że w żadnej religii tego nie znajdę.
      Czasami ludzie po wypadkach mówią o swoim nawróceniu, o opatrzności, która ich
      uratowała. Czemu więc jej zabrakło zanim doszło do tego wypadku ?
      W kapłanie kościelnym będę zawsze widziała świeckiego człowieka, który jest
      oderwany od realiów codziennego życia.
      Poglądy mam podobne do Wedrowca, ale ja nie potrafię zerwać tak zupełnie nici.
      Nie chodzi tutaj o jakieś moje wątpliwości na temat wiary.
      Traktuję religię jako tradycję. Niektóre święta są dla mnie ważne, jak
      bożonarodzeniowe, wielkanocne. Postu nie przestrzegam, chociaż uważam, że jest
      zdrowy smile
      Ttom dla mnie to właśnie ta Tradycja miała wpływ na sposób wychowania dzieci.
      A teraz oni sami decydują, co z niej chcą zachować.
      • wedrowiec2 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 12:47
        Nie zerwałam całkiem nici. Obchodzę Boże Narodzenie, Wielkanoc, ale traktuję je
        jako element odwiecznej tradycji. Długo byłam związana z KK, ale od strony tzw.
        działalnosci opozycyjnej. Podobnie uczestniczyłam w wykładach KIK-u (dopóki
        tubylczy oddział nie został opanowany przez skrajnie prawicowy odłam).
        Jednocześnie niedawno witałam Nowy Rok, ale nie tylko akademicki. Cóż, splątane
        są nasze drogiwink
        • ewelina10 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 12:50
          Rzeczywiście splątane smile
    • tom_tam Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 12:22
      Dzieki za Wasze wpisy.

      Jestem wychowany w tradycji katolickiej, place podatek na Kosciol
      i nie wystapilem (jak spora czesc Obywateli Kraju w ktorym mieszkam)
      o "zwolnienie" mnie z tego finansowego obowiazku, nie praktykuje i (jako
      dorosly) mialem zawsze "problem" z interpretacja Hierarchii KK - pacierzowego:
      "Wierze w Kosciol Powszechny..".
      Mam rodzine (bliskich krewnych) w USA gdzie od kilku pokolen nastapilo
      wymieszanie 2-ch religii i nikt tam na "serio" nie jest wierzacy ale "dla
      dzieci" swietuje sie zarowno Boze Narodzenie jak i Chanuke czy Pesach.

      Sluchane w samochodzie podczas podrozy po Polsce audycje RM - mnie bawia, Zone
      praktykujaca katoliczke - irytuja i "wyprowadzaja z rownowagi" smile

      Obwozenie podczas pielgrzymek, papa-mobilem "ku uciesze gawiedzi" schorowanego
      Papieza uwazam za niegodne powagi celow i zamiaru "przedstawienie", nie ogladam
      pokazowych Mszy sw. z tej okazji ale staram sie czytac i zrozumiec sens
      Encyklik papieskich.

      Wykorzystujac "niedomowienia" prawa podatkowego - wsadzilem w rozliczenie
      kilka "naciaganych" rachunkow i kosztow ktore "moglem poniesc" w okresie
      obliczeniowym...

      Jestem "niemoralny" ?
    • dado11 Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 13:29
      Wychowalam sie bez religii, w rodzinie bardzo normalnych ludzi
      i przestrzegam niepisanego kodeksu przyzwoitosci.
      Staram sie dawac z siebie duzo, ale w granicach rozsadku.
      Wkurzaja mnie sytuacje typu "Ks. Jankowski", dla mnie to upadla gwiazda...
      Bardzo szanuje i bardzo zal mi Papieza, jestem zdania,
      ze powinien zrezygnowac, no ale to oczywiscie jego decyzja.
      I chyba bardziej mi pasuje idea zbawienia przez prace, niz przez ubostwo.
      Pozdrawiam D.
      • mammaja Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 14:52
        szanowny Tomtamie! Poniewaz kiedys tu pisales,co pamietam,na temat swojego
        ateizmu wyniesionego z domu,nie jest dla mnie dziwne ze istota religii
        katolickiej calkowicie ci umyka, pozostawiajac jeno jej ulomne - ludzkie
        strony. Natomiast jezeli corka decyduje sie ochrzcic dziecko, to wlasciwie
        powinna poszukac sobie sposobu na poznanie tej religii nie tylko od strony
        wnetrza kater. Moze neokatechumenat? Albo inna wspolnota ludzi poszukujacych?
        W innym wypadku jest to tylko kolejny gest w strone tradycji,przyklepamie
        obyczajowosci. Bo jak mozna wychowywac dziecko w wierze jezeli sie jej nie ma?
        Szanuje wybory ludzi doroslych, natomiast jest dla mnie farsa powtarzanie na
        masz sw. w czasie chrztu skladu apostolskiego jak jakiegos zaklecia.
        Wiekszosc "katolikow" niestety tak robi.Pocieszenie jest w tym,ze nie wszystko
        zalezy od ludzi a duch tchnie gdzie chce. Milego dnia zycze!
        • bepeef Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 14:58
          mammaja napisała:

          > Pocieszenie jest w tym,ze nie wszystko
          > zalezy od ludzi a duch tchnie gdzie chce.

          To właśnie zawsze powtarzam mojej Przyjaciółce - zdeklarowanej ateistce smile.
        • tom_tam Re: Mammajko 17.10.04, 18:12
          Mammajko,-
          Moj "ateizm" odziedziczony wylacznie po ojcu ktory byl jedynym wyjatkiem w
          calej praktykujacej rodzinie katolickiej w niczym nie zmienil faktu iz jako
          dzieci, zarowno On jak i ja zostalem wychowany (matka, dziadkowie z obu stron)
          w tradycji i obrzedowosci polskiego katolicyzmu.
          Nasz (moj i Ojca) "ateizm" sprowadzal sie do tego iz nie wyobrazam sobie nas
          obydwu (doroslych) uczestniczenia "na kolanach" w mszach sw., przyjmowania
          sakramentu komunii czy "klepania" pacierzy.
          Obydwaj zachowywalismy tradycje katolickiej polskiej rodziny (Swieta,
          wielkopiatkowe i wigilijne "posty", uczestnictwo w slubach a juz napewno -
          koscielnych pogrzebach czlonkow rodziny czy Znajomych).
          Corka - wychowana przecie przez matke-katoliczke (nigdy nie byl to dla mnie
          zaden "problem") jest dorosla i robi co Jej sie zywnie podoba! - podobnie Jej
          malzonek - a moj ziec.
          Dzieci wlasne tez wychowuja tak jak uwazaja za sluszne i z mojej strony napewno
          nie bedzie tu zadnej ingerencji czy krytyki.
          Ja - na coniedzielne uczestnictwo w mszach sw. "z wnuczkiem" sie nie nadaje
          i napewno takich obowiazkow bym sie nie podejmowal, nikt pewnie tego po mnie
          nie oczekuje a "wyglupiac" sie umiem bez tego smile.
          Przyklad chrzcin wnuka podalem tylko dlatego iz nie przypominam sobie by
          dorosla moja corka (mimo wychowania "katolickiego" matki) od momentu jak wyszla
          zamaz "dobrowolnie i z wewnetrznej potrzeby" chodzila do Kosciola smile).
          Jej decyzja co do chrztu jest podyktowana zapewne okolicznosciami: "presja"
          innych czlonkow rodziny, srodowisko zamieszkania, okolicznosci "szkolnej
          obyczajowosci" w miejscu przyszlej edukacji syna.
          Inaczej sobie tego po prostu nie wyobrazam.
          Uwazasz iz z powodu mojego ateistycznego laicyzmu nie powinienem brac udzialu w
          takich rodzinnych uroczystosciach?.
          Przeciez bedzie to odebrane przez czesc rodziny jako "ostentacyjna demonstracja
          moich pogladow" - zupelnie przeze mnie nie chciana i zamierzana.

          Pozdrawiam,-
          tom
          • warum Re: Mammajko 17.10.04, 19:46
            Jesli pozwolisz to ja Cie" rogrzesze" smile Powinienes bywac " dla swietego
            spokoju" bliskich i radosci wnuczat. Wlasnie ja tak rozumiem moja zgode na
            kultywowanie pewnych zachowan w kosciele - jako nie manifestowanie swojej
            innosci. To wynika tylko z szacunku do innych / praktykujacych/ - bo mnie nie
            zalezy na przekonywaniu innych do moich watpliwosci, a nie rozumiem dlaczego
            chca wykluczyc neutralnych swiatopogladowo ludzi, przeciez kosciol
            jest/powinien byc powszechny?
            • mammaja Re: Mammajko 17.10.04, 20:01
              Do glowy by mi chyba nie przyszlo, zeby kogokolwiek wykluczac z jakichkolwiek
              obrzedow religijnych.Chyba nieuwaznie przeczytales moj post - gdzie odnosilam
              sie tylko do tego co napisales o tym, ze corka ostani raz kosciol widziala jako
              obiekt turystyczny.Bardzo chetnie uczestniczylabym np. w uroczysosci bar -
              micwa gdyby mnie ktos na nia zaprosil (nie wiem czy tak sie pisze). Mialam
              okazje uczestniczyc w spotkaniach ekumenicznych rozmaitych odlamow
              chrzescijanstwa i bylo to zawsze raosne przezycie. Poza tym na tematy religijne
              nie lubie sie wypowiadac, bo uwazam ze to sprawy bardzo osobiste kazdego
              czlowieka,a juz mi pare razy ktos (zapewne nieswiadomie)naruszyl dobra osobiste
              w tym temacie.Mam nadzieje ze tradycja tez niesie jakas konkretna
              wartosc.Pozdrawiam. Mm
          • maryna04 Re: Lubie takie tematy 17.10.04, 20:17
            wiec dziekuje Tom- ie, ja tez kiedys podjelam temat- o papiezu. Nasze
            wypowiedzi to dyskusja panelowa, nikt nikogo specjalnie do niczego nie
            przekona, a kazdy moze powiedziec o swoim stanie ducha. Ja wychowalam sie w
            rodzinie, w ktorej matka byla wzorowa katoliczka a nie dewotka, zawsze
            powtarzala, ze kazdy chwali pana Boga jak umie, ojciec byl obojetny. Kiedy
            bylismy juz dorosli i zjezdzalismy sie, zawsze miala do nas prosbe; zebysmy
            wszyscy pojechali z nia do kosciola, co czynilismy. Kiedy umarla, miala jedno
            podchwytliwe zyczenie, zebysmy poszli wszyscy do spowiedzi i komunii na mszy
            zalobnej. Ja nie mialam ochoty spowiadac sie, poszlam do konfesjonalu i
            powiedzialam do ksiedzu, wiadomo odeslal mnie z kwitkiem, moj syn mial jakis
            okres dziecinnej histerii , tak sie bal isc do tej spowiedzi, na szczescie
            ksiadz wyszedl z konfesjonalu, kiedy zobaczyl jego przerazenie i jakos poszlo.
            W okresie solidarnosciowym, kiedy wszyscy garneli sie do kosciola ze wzgledu,
            ze bylo to jedyne miejsce na opozycje usilowalam wskrzesic w sobie wiare .
            Zero. Tak ze po latach ucieszylam sie, kiedy przeczytalam cytowane tu juz
            zdanie prof. Janion, ze wiara jest laska, ktorej jej nie dano, mnie tez nie,
            Kuroniowi np. tez. A mysle, ze kazdy na swoim poziomie jest z nas w miare
            przyzwoitym czlowiekiem. Mysle tez, ze w Polsce dla wiekszosci ludzi wiara to
            obrzadek, obyczaje i tradycje, wcale nie mam tego nikomu za zle, tylko chodzi
            o to, zeby dac zyc innym. Tzn. jesli ktos nic z tego nie zatrzyma - o.k. jesli
            tylko zatrzyma swietowanie przy stole plus poganska choinka i koszyczek na
            wielkanoc z jajkami i cos tam jeszcze tez ok. Ci co mieszkaja w Polsce nie
            zdaja sobie sprawy jak strasznie Polska stala sie klerykalna, dla mnie w zlym
            tego slowa znaczeniu. Teraz przyklad nie na klerykalizm, tylko jak zmienila sie
            optyka problemow etycznych: Pamietam w roku panskim 1980, gdzies w listopadzie,
            przyjechal do naszego wielkiego zakladu pracy Walesa, Bugaj i chyba Gwiazda.
            Znacie rodaj pytan jakie padaly w tym czasie i nagle taki ulizany, bardzo
            poprawny facet (znalam go jako takiego zasadniczka) pyta: a co Solidarnosc ma
            zamiar zrobic w sprawie zycia poczetego i wyglosil wyklad. Konsternacja, nie
            tylko na sali nie bardzo rozumieli ale i prezydium, w koncu Bugaj wybrnal, ze
            zwiazek nie jest w tym momencie zorientowany w temacie. Ja np. jestem
            przeciwniczka wszelkich religii, bo jak sie ogladne, to one glownie obecnie i
            na przestrzeni dziejow byly przyczyna wiekszosci tragedii na swiecie. Obecnie,
            kazdy wie: muzulmanie - chrzescijanstwo na skale swiatowa i poszczegolnych
            krajow, zydzi - arabowie, zydzi - chrzescijanie w czasie wojny i na przestrzeni
            dziejow (pogromy, wyganianie,) katolicy - protestanci (obecnie i na przestrzeni
            dziejow). Hindu - muzulmanie (stad powstal Pakistan). Zawsze mam watpliwosci
            jesli ktos jest tak bardzo zasadniczy w swoich pogladach. Wlasnie tego
            przykladem jest obecnie Ameryka, wielce wierzacy kraj (na szczescie tu kazdemu
            wolno wierzyc we wlasnego boga bez ostracyzmu, ktory nie widzi w Bushu
            glupiego szalenca, czy tez marionetki w rekach cynicznych oligarchow naftowych,
            a tylko widzi w nim cz,owieka, ktory pil wodke i hulal a potem przestal, bo sie
            nawrocil na poboznosc i ktory mowi, ze w polityce to jego doradca jest nie jego
            ojciec, ktory odradza mu ta wojne, ale Bog jest jego wazniejszym ojcem i to nie
            przeraza, ale sie podoba. Bush tak szanuje zycie poczete, ze nawet jest
            przeciwny badaniom na komorkach, ale mniej juz szanuje zycie dwudziestolatkow.
            Religijna Ameryka tego nie widzi. O, ale zem siem zapedzila. Kilkakrotnie
            chodzilam na dyskusje panelowe na temat roznych spraw w swietle roznych
            religii, moze o tym jeszcze napisze, najlepiej pasuje mi buddyzm.
            • bodzio49 Re: Lubie takie tematy 17.10.04, 20:56
              "Zawsze mam watpliwosci jesli ktos jest tak bardzo zasadniczy w swoich
              pogladach."
              Zgadzam się w 100%. Chodzi o te zdanie rzecz jasna smile
            • bodzio49 a takich tematów nie lubię. 17.10.04, 20:57
            • wedrowiec2 Re: Lubie takie tematy 17.10.04, 21:09
              maryna04 napisała:

              > religii, moze o tym jeszcze napisze, najlepiej pasuje mi buddyzm.


              Najbardziej japoński zen, szczególnie szkoła Soto.
            • tom_tam Re: Lubie takie tematy 17.10.04, 21:42
              Maryno,-
              przeczytalem Twoj wpis z zaciekawieniem - dzieki.
              Nie chcialem nikogo namawiac do prezentacji swoich przekonan religijnych czy
              osobistych postaw bo ja naprawde i to od Ojca-ateisty nauczylem sie szanowac
              postawy i wybory ludzi w tym zakresie.
              Do rozpaczy doprowadza mnie tylko oszolomizm i przegiecia - wsrod tzw.
              ateistow - tez! smile

              Nie umiem wyobrazic (na sobie) "wyboru religii".
              Jest to mnie obce pojeciowo choc znam wiele takich przypadkow.
              Jako dziecko wzrasta sie w jakiejs tradycji i otoczeniu religijnym a w np.
              katolicyzmie pierwsze sakramenty (chrzest, komunia.sw) otrzymuje sie w wieku w
              ktorym nie ma sie (realnie) NIC do powiedzenia i brak jest swiadomosci, wiedzy,
              doswiadczen i krytycyzmu doroslego czlowieka.

              W naszej polskiej tradycji jakiekolwiek proby "konwersji religijnej" w opinni
              powszechnej byly zawsze w nielasce a tych ktorzy tego dokonali nazywano
              pogardliwie "przechrzty".

              Sa religie monoistyczne np.judaizm ktore wogole nie prowadza zadnej
              dzialalnosci "misjonarskiej" (jak jej "dzieci" - katolicyzm czy islam)!.
              Zydem sie jest z religijnej definicji zydowstwa (zawsze i niewazne wierzacym i
              praktykujacym czy nie!) a przypadki uznanego przez hierachie judaistyczna
              konwertowania "na judaizm" sa niezwykle rzadkie choc nie-niemozliwe.
              Wielkiej swiadomosci w "wyborze" tam tez nie ma.
              Chlopcow poddaje sie obrzezaniu tradycyjnie osmego dnia po urodzeniu,
              dziewczynkom - nadaje imiona w 1-szy szabat po przyjsciu na Swiat.
              Bar micwa (m/w. odpowiednik kat. 1-szej komunii.sw) w wieku 13 lat.
              Pozniej: "rob co chesz" - Zydem i tak jestes, zebys nawet 100
              razy "konwertowal"smile

              Katolicyzm mozna praktykowac lub nie! narazajac sie na "konsekwencje" koscielne
              z tego tytulu np. odmowa poslug (czesto pogrzeby) czy wymog sakramentu komunii
              sw (i zwiazanej z tym spowiedzi) przed udzieleniem koscielnego slubu.
              Judaizm takich "kar" nie zna, nie ma tam Ewangelii i bezdyskusyjnych dogmatow -
              wszystko to stworzyli chrzescijanie (dla judaizmu "sekta odszczepiencow")
              - 3500 lat pozniej.

              Albo wierze i praktykuje obrzedy religijne mojej rodziny i religijnego
              otoczenia w ktorym sie wychowalem albo swiadomie odrzucam "idealistyczne i
              niematerialne" zasady religijne.

              "Wybrac" sobie np: buddyzm bo... spodobal mnie sie "bardziej" niz religia w
              ktorej wzrastalem i bylem wychowany hmmm... mam spore watpliwosci czy to jest
              na 100% "koszerne" a nie tylko powierzchowna fascynacja obrzedami i egzotyczna
              tradycja.

              Pozdrowienia,-
              tom
    • bepeef Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 21:10

      Może kogoś zainteresuje smile)

      www.dwunastka.krakow.dominikanie.pl/kazania/kazania.htm
      • mammaja Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 21:37
        Dz. - bepeef! Mnie zainteresowala b.
      • marialudwika Re: Niedzielne kazanie dla 40+ - latkow 17.10.04, 21:47
        MNie rowniez,zamierzam przeczytac,w wolnej chwili.
        ml
        • mammaja Re: do Tom-tama 17.10.04, 21:59
          Napisales tak: Katolicyzm mozna praktykowac lub nie! narazajac sie
          na "konsekwencje" koscielne
          z tego tytulu np. odmowa poslug (czesto pogrzeby) czy wymog sakramentu komunii
          sw (i zwiazanej z tym spowiedzi) przed udzieleniem koscielnego slubu.
          Judaizm takich "kar" nie zna,
          ja mam jedno pytanie: czy jezeli nie jest sie Zydem mozna byc pochowanym na
          cmentarzu zydowskim? Czy nie bedac np. muzumanininem stara sie o pochowek na
          cmentarzu wyznaniowym? Przeciez w Polsce sa dwa rodzaje cmentarzy: wyznaniowe i
          komunalne.Te drugie sa oczywiscie dostepne dla wszystkich.Te pierwsze sa dla
          osob wyznajacych jakas konretna religie.I tyle!
          Rowniez nie rozumiem po co brac slub koscielnu, jezeli nie jest sie
          praktykujacym katolikiem? Dla innych? To nawet moze byc taka forma,ze jedna
          osoba wierzaca poslubia druga niewierzaca - i ona jest pelnym uczestnikiem
          sakramentu. Wcale nie musza obie.
          • warum Re: do Mammaii 17.10.04, 22:08
            Na ktorej wsi, w malym misteczku sa 2 cmentarze? Najczesciej jest jeden- przy
            kosciele.Wiec tylko w tym przypadku - wystepuje potrzeba " dostosowania" sie.
            • mammaja Re: do Mammaii 17.10.04, 22:12
              Masz racje! I mysle,ze tam raczej nie ma problemow, ale nie wiem.....
              • marialudwika Re: do Mammaii 17.10.04, 22:16
                Wydaje mi sie,ze na Powazkach moga byc pochowani rowniez niewierzacy.Lub
                niepraktykujacy.Chyba minely te czasy,kiedy zadano "papierka" z parafii,ale
                pewna nie jestem.
                ml
                ml
                • mammaja Re: do Mammaii 17.10.04, 22:33
                  Bo to jest Cmantarz Komunalny - dawny Wojskowy - a na tzwn.Cywilnych - nie
                  wiem,ale gdzies mialam link -
                  • maryna04 Re: slub 17.10.04, 22:47
                    I ztym slubem koscielnym to jest problem, znacznie to ladniejsza parada niz
                    cywilny, no i czasem nie chce sie stawiac wszystkiego na ostrzu noza i sprawiac
                    smutek rodzinie, ze bezboznie. Czasami dlugie lata trwa zadra i niepotrzebny
                    konflikt miedzy mlodymi, ktorzy majac swoje niezlomne zasady nie wzieli
                    koscielnego. Z drugiej strony dla prawdziwego katolika (fatalnie brzmi tu slowo
                    prawdziwy)moze to byc profanacja jego uczuc. Dlatego najlepiej nie wtracac sie,
                    niech kazdy robi jak chce, byle nie szkodzil innym. O!, odkrylam nowe
                    przykazanie: rob co chcesz, bylebys nie szkodzil innym.
                    • bepeef Re: slub 17.10.04, 22:50
                      maryna04 napisała:

                      > O!, odkrylam nowe
                      > przykazanie: rob co chcesz, bylebys nie szkodzil innym.

                      Czy istnieje nieszkodliwe zło?
                    • marialudwika Chrzest.. 18.10.04, 15:44
                      ..tez bywa problemem,jesli rodzice nie zawarli slubu koscielnego.Moze teraz sie
                      zmienilo,ale jeszcze niedawno synowa musiala doslownie wywalczyc zgode
                      proboszcza na chrzest wlasnej corki!Zupelnie tego nie rozumiem..
                      ml
                      • mammaja Re: Chrzest.. 18.10.04, 16:37
                        To zalezy - nie zawarli bo nie mogli - czy nie zawarli, bo nie chca, a dziecko
                        chca ochrzcic "na wszelki wypadek".
                        Zreszta jest w Warszawie duszpasterstwo dla malzenstw niesakramentalnych (na
                        Rakowieckiej), gdzie wiele osob nie mogacych wziac slubu koscielnego znajduje
                        pomoc, porade, grupy wsparcia.... Kto szuka ten znajdzie!
                        • marialudwika Re: Chrzest.. 18.10.04, 16:51
                          Nie zawarli,na cale szczescie!Uwazam to za przejaw rozsadku z ich
                          strony,poniewaz sie juz dawno rozstali..Zreszta syn odkad zetknal sie z
                          ksiedzem pedofilem znienawidzil ksiezy i" tak mu zostalo".
                          A,wszystko to takie skomplikowane.W naszej rodzinie wszystkie dzieci sa
                          chrzczone,a co pozniej wybiora jak dorosna to juz ich sprawa.
                          Przypomnialo mi sie,ze podobne perypatie mialam z chrztem mojego syna..i jak
                          sie nie zniechecac?
                          ml
                  • marialudwika Re: do Mammaii 17.10.04, 22:48
                    Mam na mysli Powazki Cywilne.Dawniej,w latach szescdziesiatych potrzebne bylo
                    zaswiadczenie od proboszcza,ale o ile pamietam pozniej juz nie.
                    Mam na mysli pogrzeb "z ksiedzem."
                    ml
                    • maryna04 Re: dwunastka 17.10.04, 23:04
                      Przeczytalam z podanego linku wywiad z ojcem Kloczowskim i o Bozym
                      Narodzeniu. Czemu ja jestem taka prozaiczna ! Wydaje mi sie, ze na cmentazrzu
                      zydowskim, czy muzulmanskim nie moze byc pochowany chrzescijan, czy inny.
                      Podobnie uwazaja katolicy o swoich cmentarzach. Przez religie nawet po
                      smierci, nasze zwloki, czyli elegancko mowiac prochy nie moga zaznac spokoju
          • tom_tam Re: do Mammaji 17.10.04, 22:59
            Sek w tym Mammajko iz pogrzeb to juz nie jest "problem" tego z wlasnego
            wyboru "niepraktykujacego" tylko jego rodziny.
            Gdybym nie znal takich przypadkow - nie wspominal bym o tym.
            W praktyce zetknalem sie z takim problemem (poza Warszawa - przyznaje) odmowy
            koscielnego pogrzebu i pochowku we wlasnym rodzinnym grobowcu na Cmentarzu
            Parafialnym - jedynym "dostepnym".
            "Umarlakowi" bylo raczej (he, he) obojetne, a jak Go znalem nawet sprawilo by
            to Jemu pewna "satysfakcje" - Wdowie, dzieciom i krewnym zwiazanyz zawodowo,
            rodzinnie i zamieszkaniem z ta miejscowoscia i spolecznoscia - do "smiechu"
            bylo mniej skoro.

            Na cmentarzu zydowskim - chowano Zydow i zademu zydowi nie odmowi rabin
            pochowku a spolecznosc gminy wyznaniowej - miejsca.
            Bez znaczenia jaki byl z niego "grzesznik".

            Ten o ktorym wspominam: chrzczony i komunizowany z rodziny katolickiej
            ale "narazil" sie miejscowemu Proboszczowi nie-chodzeniem do Kosciola
            i publikacjami w "nieodpowiednich" publikatorach.
            "Nieutulona w zalu" rodzina nie szukala cmentarza "zydowskiego" czy
            ewangelickiego tylko chciala pochowac go wsrod "swoich".

            Slub:
            Ekumenia jest (w Polsce "prowincjonalnej") absolutnie OBCA - 99% "przyzwoitym"
            polskim Kaplanom KK!.
            W Warszawie bedziesz miala "trudnosci" - wskazac Ci Parafie?.
            Pech chce, ze "amor strzaly wypuszcza" i wierzaca i praktykujaca katoliczka
            dostala "miekkich kolan" na widok czlonka Kosciola Neoapolstolskiego czy
            Prezbiterianina.
            Jemu - wsio rowno! - byle jak najszybciej sie "unieszczesliwic" (he, he) - dla
            rodzicow (obydwojga "napalencow") a szczegolnie Jej - juz to nie jest
            takie "wesole" - przerazona (jego) przyszla tesciowa - juz
            wszystko "przebolala" ale SLUB to musi byc KATOLICKI bo: "co ludzie powiedza".
            Wystarczy iz istnieje podejrzenie iz dzieci z tego zwiazku - beda w "paski"
            (niech Bog - broni!) smile)

            pozdrawiam,-
            tom
            • maryna04 Re: kazanie na niedziele dla wierzacych inaczej 18.10.04, 15:04
              W NY mozna chodzic na wyklady , czy dyskusje na tematy etyczne wychodzace
              poza uznany przez nas krag mozliwosci. Na przyklad NY Society for Ethical
              Culture organizuje takie spotkania co niedziele - bardzo ciekawe tematy. I
              wiele innych, w tym bardzo interesujace seminaria prowadzone przez Dominikanina
              (tzn. on organizuje i zapowiada)a dyskutuja miedzy soba duchowni
              najrozniejszych wyznan na ludzkie tematy: cierpienie, bol po stracie, humanizm.
              Nigdy na temat, czyj Bog jest lepszy i czy zjedzenie w piatek miesa (bo to
              akurat Amerykanie bardzo przestrzegaja), lub wymieszanie mleka z miesem
              (niekoszerne) prowadzi nas do piekla.
              • tom_tam Re: kazanie na niedziele dla wierzacych inaczej 18.10.04, 19:55
                Maryno,-
                W tradycji cywilizacji ostatnich 2000 lat i to wszedzie na Swiecie religie
                monoistyczne absolutnie dominuja.
                Wniosek - Bog (jezeli istnieje) jest 1 -jeden.
                Logicznie: obojetnie jaka religie wyznaje (judaizm, katolicyzm, islam, buddyzm
                i ich wszystkie "mutacje"),- wierze w jednego Boga.
                Reszta - literacko i historycznie-warunkowo i spolecznie stworzone "dodatki" -
                w tym teorie i Szkoly Filozoficzne czy Teologiczne.

                Niby z tego wynika iz religie "mozna sobie wybrac" - jezeli wogole jestesmy
                zwolennikami idealizmu.

                Teoretycznie,- bo juz o tym dyskutowalismy piszac o emigrantach.

                Sa tacy ktorzy sa predyscynowani do akceptacji (czesto bezdyskusyjnej) zupelnie
                obcych kulturowo i spolecznie warunkow, inni - maja z tym problemy i ten proces
                trwa u takich nieprzerwanie, ciagle i z oporami przez dlugie lata.

                Zmiana religii to dla mnie jakas forma emigracji a go tego gdy jest zwiazana z
                rewolucja swiatopogladu ( idealista/materialista) to juz jest (dla mnie) show w
                stylu: "David Copperfield na wlasny uzytek" smile.
                Fajne jako show i dla dzieci, dorosli wiedza ze w rekawie "Mistrza" siedzi
                krolik i 2 golebie a... wogole - wszystko to: hokus-pokus.

                USA, a szczegolnie NY (moje subiektywne i prywatne zdanie)to jest wlasnie takie
                kuriozum jesli o religie i "wiare" chodzi.

                Samo zetkniecie sie z faktem iz w jednej i to zgodnej rodzinie ca 1/2 na 1/2
                jest zydow i katolikow a linia "podzialu" zapoczatkowana jest miedzy 4-giem
                (pol-rodzenstwa) przed 4-ma pokoleniami i cala rodzina, bez konfliktow
                (religijnych) trzyma sie "kupy" a do tego wspolpracuje gospodarczo - dla mnie
                bylo prawie nie do ogarniecia smile.

                Mozliwe to bylo bo w Ameryce i nie ma tam ani ortodoksow z jednej czy
                oszolomow katolickich (polskiego kroju) - z drugiej strony.
                Wszyscy wierza w Boga a reszta to... kulturowo religijne obyczaje i zwyczaje
                rodzinne.
                "Ateista i sceptyk" - ostalem sie w calej rodzinie tylko ja, bo moje dziecko
                jeszcze chyba szuka swojego "swiatopogladu" smile)

                Zachowuje sobie na "3-ci wiek" - czas zycia na emeryturze, na powazniejsze
                b.usystematyzowane poznanie zagadnien etyki oraz lektury czy uczestnictwo w
                ogolnie dostepnych wykladach filozofow i teologow z tego zakresu.
                Temat jest dla mnie pasjonujacy i niestety zbyt skazony emocjami czy
                przegieciami politycznymi.

                pozdrawiam,-
                tom
                • maryna04 Re: kazanie na niedziele dla wierzacych inaczej 18.10.04, 21:42
                  Tom - wspolistnienie - piekne slowo jakby zeszmacone w poprzedniej epoce.
                  Wydaje mi sie, ze jednak dotyczy ono w Stanach nie tylko duzych osrodkow
                  (oczywiscie z wyj. poludniowego tzw. bible belt), dowodem tego jest dobor w
                  poprzednich wyborach prze demokrate Gore na kandydata na wice prezydenta
                  senatora Liebermana - konserwatyste (znaczy religijnego - w czterostopniowej
                  skali judaizmu - reformowani, konserwatywni, ortodoksi, chasydzi), co bylo we w
                  koncu chrzescijanskiej Ameryce krokiem gleboko przemyslanym i jak sie okazalo
                  slusznym, bo ta kandydatura podobala sie (za wyjatkiem forumowiczow w Polsce,)
                  obaj powolywali sie na pierwiastki boskie inspirujace ich postepowanie i to
                  sie podobalo, nawiasem mowiac, ow senator jest dobrym senatorem i wyglada, ze
                  przyzwoitym czlowiekiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka