Jestem w dziwnym stanie. Zakończyłam bardzo dużą pracę, mam wolne popołudnia,
nic mnie nie goni. Jestem panią własnego czasu. Nie mogę jednak odnależć się
w tym. Zaczynam czytać książke - odkładam, w połowie dłuższego artykułu
przerywam lekturę i pędzę do komputera, by coś sprawdzić, próbuję słuchać
muzyki - nawet nie wiem kiedy płyta kończy się.
Zaczęłam nowe projekty, badania, ale brak mi tego pędu i presji czasu

Ma ktoś propozycje jak wyjść z tego stanu? Czy można to porównać do przejścia
na emeryturę?