Dodaj do ulubionych

Swięta na świecie.

17.12.04, 21:59

Do założenia tego wątku natchnęła mnie wypowiedź Luziy - piszacej ,iz nie
lada sztuką w upał pić goracy barszcz.

Opowiedzcie jak obchodzicie święta poza krajem i jak obchodzą święta rdzenni
( moze to troche niefortunne słowo)mieszkańcy tych krajów.
Obserwuj wątek
    • marialudwika Re: Swięta na świecie. 17.12.04, 22:14
      Holendrzy wigilii nie maja.W pierwszy dzien rodzinnie sie odwiedzaja a w drugi
      ida do restauracji.Tutaj swieta to wolne dni z choinka smile
      ml
      • lablafox Re: Swięta na świecie. 17.12.04, 22:28
        A co z prezentami?
        A w restauracjach podawane są w tym dniu jakieś tradycyjne , holenderskie
        potrawy?
        A Ty , ML jak spędzasz święta? Po polsku?Po holendersku? Czy robisz mix
        polsko/holenderski?
        • maryna04 Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 04:01
          Zachecona przez p. Kierowniczke forum napisze cokolwiek o moich swietach w
          Ameryce, a wlasciewie w NY. W Ameryce jest tylko jeden dzien swiat, na dodatek
          nie obchodzi sie Wigilii. Chociaz maja w swiadomosci, ze dla wielu Christmas
          Eve (Wigilia) jest bardzo wazny. Dlatego nie dziwcie sie, ze wydluzaja sobie
          Amerykanie Swieta na caly grudzien. Oczywiscie caly ten czas leca koledy,
          poniewaz jednak sa to swieckie nie raza ucha, ze za wczesnie. Przepiekne
          dekoracje domow cale ze swiatelek, w budynkach wielomieszkaniowych
          obowiazkowa choinka w holu (tu jest zawsze jedno wejscie do budynku) i naogol
          dziewiecioswieczkowa menora z okacji przypadajacego w tym okresie zydowskiego
          swieta Chanukan (ono jest ruchome), jesli w budynku mieszkaja tez Zydzi. Na
          ulicach spiewaja chory i chorki, graja muzykanci, w kosciolach odbywaja sie
          okolicznosciowe koncerty. W olbrzymiej sali widowiskowek Radio City co roku
          jest okolicznosciowa rewia Christmas Carrol, oprocz czesci rewiowej zawsze jest
          czesc o Narodzeniu. W kazdym miejscu pracy odbywaja sie tak zwane Christmas
          party. Czasem udane, czasem ciag dalszy znienawidzonego miejsca pracy. Podobnie
          party odbywaja sie we wszystkich organizacjach, stowarzyszeniach, w szkole
          dzieci daja popisy. Tak, ze na przecietnego Amerykanina wypada co najmniej
          kilka imprez. No i oczywiscie goraczka zakupow. A samo swieto? Nigdy nie bylam
          wsrod Amerykanow, wiem tylko, ze rano obdarowywuja sie prezentami, potem jedza
          kolejnego indyka i zapewne cos jeszcze, a nastepnego dnia ida do pracy, a ci co
          nie poszli ida do sklepu do strasznie dlugiej kolejki oddac nietrafione
          prezenty, ktore otrzymali. Kupujacy dostaje na taka okolicznosc papierek
          upowazniajacy do zwrotu.
          Jesli chodzi o mnie to 100% po polsku. Poniewaz mam olbrzymi stol, ktory po
          rozlozeniu miesci 20 osob wiec Wigilia odbywa sie u mnie. Przychodza dzieci z
          rodzinami i znajomi, prawie stale ten sam sklad, czasem ktos odpada, czasem
          przybywa. Prezenty mozna skladac pod choinka, na wiele dni wczesniej. Juz w
          tej chwili jest kilkanascie. A potem, strach sie bac. Co roku powiedziane jest,
          ze tylko dzieciom, po czym to sie rozrasta i pod choinka jest gora, ktora
          splywa na kanape, stolik. Przed rozdawaniem prezentow musi byc przygotowany
          czarny worek na smieci, bo zginelibysmy w papierach. W towarzystwie mamy
          zawodowa spiewaczke, wiec kilka koled jest pieknie odspiewanych, Potrawy,
          takie jak w Polsce, w domu mojej mamy, nigdy sie nie narobie, bo kazdy cos
          przynosi wg ulozonego planu, poza tym wszystko mozna dostac, co jest na
          polskich rynkach i wspaniale gotowe wyroby. Jest tez w czasie naszej Wigilii
          konkurs - np po jednym pytaniu o Polsce, Ameryce itp. Zawsze smieszna
          nagroda. Stol nakrywaja wnuki, jest taki piekny, ze zal, ze ja sama pierwsza
          poleja obrus barszczem, a ktos przewroci swieczke. Oczywiscie jedzenia jest
          kilka razy za duzo, wiec na koniec rozdaje. Kazdy mowi, ze ma w domu zapas, a
          to tylko jeden dzien, wiec jakies kluski z makiem, czy lazanki wedruja do
          zamrazalnika. Wigilia trwa od 7-mej do co najmniej 12-tej, kiedy to co
          niektorzy ida na pasterke. Ale coraz mniej chodzi, bo za malo spiewu, a za duzy
          tlok. W pierwszy dzien ide do ktoregos z gosci, tez po polsku. A w drugi dzien?
          Jak moge to jade nad morze wychodzic te nadmiary jedzenia. Merry Christmas
          • maryna04 Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 04:56
            Skonczylam pisac poprzedni post, poszlam obejrzec dziennik i wlasnie mowia o
            b. waznej czesci tutejszgo rytualu. Tzw. tipy i bonusy, czyli jak zwykle o
            pieniadzach. Z okazji Swiat wypada dac wszystkim, ktorzy pracuja w uslugach
            dla Ciebie extra pieniadze. Nie tylko listonoszowi, ale panu stojacemu w
            drzwiach budynku i wszystkim innym z utrzymania ruchu budynku, obsludze w
            zaprzyjaznionej kafeterii, fryzjerce, micurzystce, w pralni, itd. (Moj syn
            dostawal zawsze od staruszki- sasiadki z naprzeciwka 25dol. bo ona wystawiala
            torbe ze smieciami, a ja wychodzac zabieralam ja, a jej sie wydawalo, ze to
            robi mlody dzentelmen )). Skad brac na to wszystko, ano z tzw. bonusa, ktory
            dostajesz z okazji Swiat od swojej firmy, szefa. Bonus bonusowi nierowny.
            Kilkadziesiat, czy kilkaset dolarow, a na drugim koncu moze byc i kilka
            milionow. Jak wszedzie.
            • lablafox Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 08:20
              Dzięki Maryno .
              O takie interesujące relacje własnie mi chodziło.
              • felinecaline Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 14:40
                Zaskocze wszystkich, ktorzy sie spodziewaja, ze "we Francji Swieta to tylko
                wolne dni + choinka".
                Jest oczywiscie ten sam, co wszedzie od Australii poprzez Polske, Holandie,
                Francje, UK i USA aspekt komercjalny - w centrum miast pobrzekuja na zmiane
                melodyjki "Petit papa Noël", "Jingle belles" czy Stille Nacht", po fasadach
                domow wspinaja sie manekiny "Père'ow Noëlow", na centralnych jak i
                dzielnicowych placach wszelkimi kolorami teczowych dekoracji lsnia iluminowane
                choinki.
                Ale gdyby tak uchylic okiennic przecietnego "Panstwa Dupont" i przyjrzec sie
                jak przygotowuja sie do Swiat w rodzinie - zdziwicie sie "swojskoscia" tych
                przygotowan.
                Oto ROZDZIAL GASTRONOMICZNY"
                Oto Salle à manger Panstwa Dupont: posrodku ogromny, owalny stol, do ktorego
                zalozono wszelkie powiekszacze - przedluzacze, dzieki czemu bez trudu pomiesci
                dzisiejsze 22 nakrycia. Nie jest on, jak u Panstwa Kowalskich nakryty na bialo,
                dominuja kolory czerwony, zielony i zloty, ale od wielu juz lat wszelkie
                kombinacje kolorystyczne sa en vogue. Na stole lsni piekna zastawa z porcelany
                z Limoges, srebrne wypolerowane na wysoki polysk sztucce i krysztalowe, acz o
                wiele prostsze niz u Panstwa Kowalskich kielichy. przed kazdym nakryciem
                serwetka z przypietym imieniem i dekoracyjna mini-galazeczka jemioly. W
                przeciwleglym do kominka krancu jadalni tronuje i lsni piekna choinka. Z
                aparatury naglasniajacej sacza sie "cantiques"...
                Panstwo Dupont z dziecmi a byc moze i z dziadkami, rodzenstwem i dziecmi
                rodzenstwa zasiada do wigilijnego stolu znacznie pozniej niz Panstwo Kowalscy -
                nie ma tu tradycji "pierwszej gwiazdki", nie bedzie tez oplatka, choc
                pochodzenie tego zwyczaju, o czym juz Panstwo Dupont zapomnieli jest na wskros
                francuskie. tak dawniej mnisi zakonow zebraczych dziekowali darczyncom, ktorych
                odwiedzali w porze przedswiatecznej - w zamiar za nieco grosiwa lub jadla i
                napitku ofiarowanych dla potrzeb zakonu zostawiali darczyncom takie wlasnie
                platki "pain d'azyme" majace przynosic im wszystko, co najlepsze w zamian za
                ofiare.
                Zamiast tradycyjnego sledzika panstwa Kowalskich bedzie "entrée" w postaci byc
                moze wedzonego lososia, tuzina ostryg czy pieknego,
                dorodnego, "arystokratycznego" homara czy langusty "à l' a r m o r i caine"
                (nie mylic - o zgrozo! z : " à l' americaine"), bedzie stos "skorupiakowego
                pospolstwa " krewetek czy langustynek lub prosciej sakramentalnay tuzin
                ostryg "na glowe"(jednym slowem "plateau des fruits de mer") popite chlodnym,
                oczywiscie bialym wytrawnym winem (polecam chardonnay, sauvignon lub mniej
                okrzyczany a rownie smakowity "muscadet sur lie").
                Nastepnie kolejne "entrée" - juz pochodzenia ladowego - plaster "foie gras"
                (blagam, ML, wybacz, wiem, ze proces produkcyjny jest okrutny, ale jakie to
                dooooobre - nawet moja Pitunia uwielbia) ,a grzaneczce specjalnego chlebka
                podobnego do "pieczywa toastowego" panstwa Kowalskich.
                Potem Pani Dupontjako "plat de résistence" poda na stol pieknego kaplona (albo
                pularde, albo perliczke, albo prozaicznego indyka z kasztanami).Panstwo Martin
                pokusza sie moze o pieczen ze strusia, kangura lub...zubra).
                Zaszczyt publicznego pokrojenia pieknej "bestii" jak co roku
                przypadnie "kuzynowi Brunonowi" - nie od parady jest przeciez znanym w okolicy
                chirurgiem... ( ;-P ). Na te okolicznosc juz dwie godziny temu pan domu
                odkorkowal, zdekantowal do specjalnej karafki w ksztalcie kaczki slachetne,
                czerwone wino np zakupiongo na dorocznej licytacji w "hospices de Beaunes"
                burgunda, ktory tak potraktowany zdazy.l "pooddychac" i dojsc do wlasciwej
                temperatury (chambrer), dzieki czemu rozwinal mu sie caly bukiet
                Uffffff - po drobiu pozostal juz tylko szkielet, pora na polmisek serow
                (plateau des fromages), na ktorym powinien znalezc sie: ser lagodny w smaku
                np "prozaiczny" Brie, nieco ostrzejszy - np Cantal i calkiem ostry - tak w
                smaku jak i w ...zapachu np (dla odwaznych) Livarot. oraz serki kozie, ktorych
                jest tu przeogromne bogactwo cieszace tak oczy jak i kubki smakowe i receptory
                olfaktywne.
                Do tego oczywiscie kolejne wino (czerwone) - tym razem przyniesione przez
                dziadka, ktory wydobyl je ("de derrière les fagots") -z "tajnego kata" swojej
                piwniczki, gdzie bylo ukryte przed wszelkimi zakusami za stosem chrustu do
                kominka. dziadek przenigdy nie wyjawi tajemnicy - butelka jest przykurzona, byc
                moze nawet "omzala" (bron Boze nie wytarta do polysku), z dyskretnie
                nagryzmolonym bialym tuszem roczniliem np 1987 Acha, zaznaczam, co juz kiedys
                zreszta uczynilam i w forumowej "herbaciarni" - dziatwa ponizej 16-17 r.z winna
                kontentowac sie w najlepszym razie cydrem ale ogolnie sokami, wodami stolowymi
                lub - o zgrozo wylacznie "chez les plouc" (w nienajlepszym towarzystwie)
                napojami typu "soda".
                Potem nastepuja owoce i wreeeeeszcie duma gospodyni: "buche de Noël -
                tradycyjne ciasto Bozonarodzeniowe w ksztalcie rolady (stad nazwa: "kloda".
                Wersji tych klod jest tyle ile domostw Panstwa DuponT - DuponD - DuranT-DuranT -
                Martin - Untel) Pokrotce jest to rolada biszkoptowa z kremem tortowym w wersji
                dosc rudymentarnej i obficie przystrojona z wierzchu akcesoriami "noelowymi"..
                Rzadko tylko Pani Dupont taka "buche" piecze sama, jesli jest to wyrob domowy
                to zapewne autorstwa babci Germaine czy "Imperatrycy" - tesciowej Simone.
                Zazwyczaj jednak owa kloda pochodzi z pobliskiej cukierni lub nawet z
                hypermarketu (wcale nie gorsza, zapewniam z autopsji). Jesli z supermarketu to
                moze bedzie to zamiast ciasta biszkoptowego kloda lodow? albo
                seria "osobistych" minibuches - w ten sposob kazdy znajdzie swoj ulubiony smak.
                Albo zamiast "klody" wjedzie na stol "omlet norweski", ktory zostanie
                publicznie podlany likierem "Grand Marnier" albo "Cointreau" (wiem, wiem,
                niektorzy znaja) i...podpalony przez wujka Jacquesa - nie od parady
                bedacego "sapeur - pompier'em" (strazakiem).
                Do deseru oczywiscie nie moze zabraknac wina z babelkami - moze to byc nie
                tylko oslawiony Champagne ale np Crèmant d'Alsace, Crèmant de Loire wink)),
                Blanquette de Limoux, Clairette de Dié czy frywolna Veuve Amiot albo
                arystokratyczny Langlois Château.

                Uffffff - wszystko zjedzone, ostatnie okruszki pozmiatane, polmiski i reszta
                zastawy w zmywarce. Mozna napis sie kawki, ziolek ;-P albo armagnac'a. Za
                godzine kuzynostwo DuranD wybeda na "messe de minuit zabierajac ze soba te z
                dzieciakow, ktore jeszcze nie zasnely a chca zobaczyc Naulets i szopke, o czym
                bedzie (jesli chcecie) w rozdziale II - "DLA DUCHA"
                wink)) ....-))) ...wink))






        • marialudwika Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 15:28
          Oczywiscie Lx,ze u mnie bedzie po polsku,jak od dziesiatkow latsmile
          Bedzie oplatek,ktory to pieknie opakowany,przyslany z Polski przez wielu
          przyjaciol i rodzinke lezy juz i czeka by sie nim podzielic.Bedzie zupka
          grzybowa i sledzie w smietanie,i pierogi z kapusta i grzybami,zrobione jak co
          roku przez polska znajoma z Hilversum i losos wprost ze Szkocji/podobno/,ktory
          zostal juz dzis kupiony,i bigos i kilka roznych wypiekow,m.in. baba z Rosjii
          tzw. "kransjes',pyszne kolorowe ciasteczka holenderskie,z czekolady i bezow i
          marcepanu i czego by chciec i nie chciec.Stol uroczyscie nakryty,obrusem w
          kolorze czerwieni a na nim swiece z dekoracjami jodlowymi i jemiolowymi..
          A w tv Polonia beda oczywiscie juz od rana spieanw piekne polskie koledy,ktore
          mam rowniez na plytach.
          Choinki domowe dwie malutkie a na tarasie piekna jodla majaca zamiast dekoracji
          zawieszki z jedzonkiem wigilijnym dla ptaszkow.
          To na tyle
          ml
          PS.Poczta idzie do mnie,jak co roku makowiec pieczony przez siostre z Colorado.
          • felinecaline Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 15:36
            A wiec rozdzial "DLA DUCHA"
            "Tatie i Tonton" (ciocia i wujek D.) zapakowawszy "marmaille" (dzieciarnie) do
            Reanault-Espace biora kierunek na Behuard - mala, polozona na wyspie na Loarze
            wioske, najpokazniejsza budowla ktorej jest kosciolek z IX wieku tulacy sie do
            wynioslej, dominujacej nad rzeka skaly. Tu, jak glosi legenda schronil sie
            przed powodzia owczesny krol Ludwik chyba VIII z kolei i w podziece za
            uratowanie z nurtow wzburzonej Loary wybudowal i poswiecil Ste Vièrge (Matce
            Boskiej) dosc niepokazna i skromna swiatynke, ktora jednak dzielnie przez
            stulecia opierala sie licznym kolejnym powodziom. Wchodzimy po stromych
            zewnetrznych schodach z lupku szyfrowego i niemal u szczytu skaly schylajac sie
            pod niskim romanskim portalem wchodzimy do pachnacego kadzidlanym dymem
            kosciola, typu halowego, ktorego lewa sciane stanowi surowa schistowo- lupkowa
            naturalna skala a pozostale zbudowane sa z dosc prymitywnego typu muru z
            podobnego, lokalnego materialu budowlanego, od wewnatrz pobielone.
            Niezwykle ciekawe sa wiezba dachowa i sklepienie - drewniane, w ksztalcie
            odwroconego kadluba statku (ci sami rzemieslnicy budowali i jedne i drugie).
            Z zakamuflowanej za choinka w glebi aparatury dzwiekowej pamietajacej
            czasy...plyt winylowych sacza sie nieco zachryple dzwieki ... koleNdy (tu
            zgadzam sie z Mammaja w sprawie koniecznosci ortograficznego odstepstwa od
            reguly)...
            Posluchajcie:
            "Entre le boëuf et l'äne gris
            dort, dort, dort le petit fils
            mille anges divins, mille séraphins
            volent à l'entour
            de ce grand Dieu d'amour"...

            "Entre Joseph et Marie
            dort, dort, dort le petit fils
            mille anges etc...
            ...
            Entre les deux bras de Marie
            dort...
            Entre les pâtureaux jolis
            dort...

            ...
            W miniaturowej kapliczce ktos ustawil "szopke" - piekne, stareenkie figurki
            wykonane z wosku, prawdopodobnie przez mniszki z ktoregos z licznych dawniej w
            okolicy klasztorow. Swiety Jozef niezmordowanie kiwa glowa na dzwiek kazdego
            kolejnego wpadajacego do skarbonki "€"
            Nioooooo, dobrze, ale przeciez dzieciaki specjalnie walczyly ze snem, zeby
            zobaczyc "naulets". Co to takiego, owe "naulets"? Otoz owe "naulets" to w moim
            Anjou to samo, co gdzie indziej we Francji "les Saintons" czyli "swiontki" znow
            ustepstwo ortograficzne) - figurki szopkowe, przedstawiajace pokolenia typowych
            dla francuskiej prowincji postaci: robotnika winnicy, piekarza, handlarke
            rybami, starenka babcie od lat trykotujaca ten sam sweter, jej meza - rybaka
            cmiacego swoja fajke ...tu wpiszcie sobie cokolwiek wam do glowy przyjdzie... -
            to wlasnie sa "les Noëls", ktore w dawnej gwarze andegawenskiej przeksztalcily
            sie w naulets.W kapliczce wokol szopki sensu stricte wyrosla cala andegawenska
            wioska - nawet - o tu, na prawo winiarz butelkuje wino , ktore leje sie
            czerwonym strumieniem z debowej barylki...
            jest tez - a jakze - swiatkarz- "saintonnier" rzezbiacy kolejna postac do
            przyszlorocznej szopki...a nawet:
            -"Tatie" (ciociu)! Popatrz - w tym roku jest nawet wujek Bruno - tam, gdzie
            stoi domek z czerwonym napisem HOPITAL. Koniecznie trzeba zrobic mu zdjecie, bo
            inaczej nie uwierzy jak mu bedziemy opowiadac.!
            Ale chuuut! Wlasnie zaczyna sie "msza o polnocy" (messe de minuit)...
            Tymczasem dzieciaki zmeczone czekaniem, jedzeniem, oszolomione nadmiarem wrazen
            i wonia kadzidla i goracego wosku swiec...zasnely..
            ....a tam, w miescie z kominka w salonie gramoli sie Père Noël i wydobywa
            prezenty ze swojego wora...



        • marialudwika Re: Swięta na świecie. 18.12.04, 16:46
          lablafox napisała:

          > A co z prezentami?
          > A w restauracjach podawane są w tym dniu jakieś tradycyjne , holenderskie
          > potrawy?
          > A Ty , ML jak spędzasz święta? Po polsku?Po holendersku? Czy robisz mix
          > polsko/holenderski?
          Prezenty Lx sa tutaj dawane na sw.Mikolaja,czyli 6 grudnia smile
          U nas w domu symboliczne drobiazgi wreczamy sobie w Wigilie.
          ml
          • marialudwika Re: Swięta na świecie. do Feline 18.12.04, 16:48
            Pieknie opisalas francuskie BN Felinko,az sie juz wprawilam w nastroj i nawet
            te nieszczesne watrobki Ci wyjatkowo,swiatecznie,wybacze,czyniac dla Ciebie i
            Kicura i Pituni wyjatek smile))
            ml
            • felinecaline Re: Swięta na świecie. do Feline 18.12.04, 17:20
              A teraz rozdzial III I NA SZCZESCIE OSTATNI
              dla tych, co czytajac te dwa poprzednie nie zasneli, jak marmaille
              na "pasterce" i zapytaja ewentualnie ciutke zniecierpliwieni:
              "No, dobrze, ale jak TY obchodzisz Boze Narodzenie"
              Po pierwsze: jakkolwiek bym nie obchodzila zawsze jest element polski w
              postaci oplatka. A jesli moje Swieta porownac do swiatecznego ciasta to bedzie
              to nie "kloda" ale "przekladaniec". Bo + - co drugi rok spedzam je w pracy a w
              lata pozostale albo u nas w domu z przyjaciolmi a dopoki zyla Imperatryca to i
              z Nia, oczywiscie albo u kogos z przyjaciol - przewaznie Francuzow - z
              Polakami mam minimalne kontakty.
              Jesli wiec Wigilia jest w domu to moj stol jest bialo - srebrny a na nim oprocz
              menu podobnego do wczesniej cytowanego u Mme Dupont bedzie czerwony barszczyk
              z pasztecikami z farszem kapusciano-grzybowym ( wtdaje fortune na suszone
              grzyby) a potem w roli karpia z patelni jakakolwiek ryba (a kiedys nawet rekin).
              I ciasta polskie: makowiec i piernik.
              Akompaniament muzyczny: polskie kolendy z plyt i "Polonii" jak u Malutencji.
              Jesli Wigilia u przyjaciol to przynosze to, o co poprosza (+
              butelke "zoubroovki" dla pana domu i jakas "cepeliowska" duperelke dla Madame,
              dla dzieciakow "Krowki" albo mieszanke Wedla.
              Jesli Wigilia jest "dyzurna" to ...jest jak w wersji "u przyjaciol", bo to JEST
              wigilia z przyjaciolmi (co bardzo sobie cenie), tyle, ze w scenerii "dziedzinca
              cudow" w CHUjku. Kazdy przynosi swoja albo zonina specjalnosc i kolacje
              spozywamy "z doskoku", w momentach chwilowego spokoju.
              Szef CHUjkowej kuchni tez zreszta o nas dba i wigilijna kolacja i swiateczne
              posilki sa calkiem - calkiem. Nawet "ciotka Marianna" pozwala na kieliszek wina.
              W domu jest orgia dekoracji, w czym wyzywa sie zwlaszcza Kicur, choc w tym roku
              z wiadomych powodow bede mogla sie don przylaczyc. Jeszcze nie wiem, czy
              zamiast buta przed kominkiem umieszcze moj gips - zadecyduje o tym kolega
              ortopedal we wtorek - wiecie zatem o co najgorecej prosze Pere'a Noël'a wink))
              Wsrod elementow dekoracyjnych choinki bedzie nawet "bombka", ktora
              wisiala ...na pierwszej choince w moim zyciu :°-))).
              A juz dzis wieczorem powiesimy swierkowo - owocowy wianek na drzwiach
              wejsciowych do mieszkania. jak starczy dekoracji to druga choinke "ubierzemy"
              do "ogrodu zimowego" na parterze bloku.

              Joyeux Noël wszystkim forumowym frankofilom i nie tylko - w ogole wszystkim
              czytaczom za cierpliwosc smile))
              • verbena1 Re: Swięta na świecie 18.12.04, 20:46
                Swieta spedzamy przewaznie w gronie polsko-holenderskim , a poniewaz zenska
                czesc jest polska, wiec potrawy w wiekszosci rodzime.
                Holendrzy w pierwszy dzien Swiat stawiaja na stole gurmet, czyli urzadzenie z
                malymi patelenkami, do tego zestaw drobno pokrojonego miesa i malych kielbasek.
                Kazdy sam piecze sobie malenkie porcje, trwa to dosyc dlugo ,w miedzyczasie
                moze pojesc roznych salatek (gotowych ze sklepu,nikt nie bawi sie w ich
                robienie).
                Pani domu ma czas posiedziec z goscmi,nic nie trzeba donosic,goscie obsluguja
                sie sami.
                W drugi dzien Swiat kazdy ,kto zamowil duzo wczesniej miejsce w
                restauracji,udaje sie tam na kolacje. Sa specjalne zestawy swiateczne,
                odpowiednio do kazdej kieszeni czyli dziczyzna i bazanty w drogich , befsztyk w
                specjalnym sosie w troche tanszych.

                Wigilie organizuje u siebie z polskimi przyjaciolkami i ich mezami, w swieta
                rewizyty i spacer.

                • jan.kran Re: Swięta na świecie 19.12.04, 00:33
                  W Norwegii Swieta obchodzi sie jezeli to jest mozliwe w hytte czyli po naszemu
                  w daczy.
                  Sa to domki polozone mozliwie daleko od cywilizacji natomiast ich standart moze
                  byc od poziomu schroniska gorskiergo do luxusowej willi ze wszystkimi wymyslami
                  techniki w kuchni , sauna i wyskim standartem.

                  Najczesciej spotykaja sie tam Rodzina i znajomi , jedza tradycyjne norweskie
                  potrawy , duzo pija i jezdza na biegowkach.

                  Jezeli Swieta odbywaja sie tradycyjnie w domu to Wigilia jest raczej Swietem
                  rodzinnym z choinka i prezentami ( czesto sa to pieniadze).
                  Reszte Swiat spedza sie na odwiedzeniu znajomych i Rodziny oraz na jezdzeniu
                  na biegowkach smile))

                  Tradycyjne potrawy to:

                  pinekjøtt czyli zeberka baranie wedzone gotowane w jakis specjalny sposob
                  na parze , ale przy uzyciu drewna. Nigdy tego nie jadlam i nie bardzo wiem jak
                  sie to robi..

                  svinneribbe czyli zeberka swinskie, bardzo dobre smile))

                  i moj faworyt czyli medisterkaker, mielone ale bardzo delikatne i malo
                  przypominajace te ktore znamy z PL

                  biala kielbasa orazbiala i czerwona czerwona kapusta na slodko sad((

                  I okropnie slodkie desery.

                  Caly grudzien okna w Oslo , balkony , drzewa , pomniki w ogole co sie da sa
                  obwieszone miliardami lampek.
                  Pieknie wyglada miasto wieczorem , pewnie w ten sposob rozjasniaja polnocna
                  ciemnosc i robia to skutecznie.

                  Norweskim zwyczajem jest Julebord czyli stol wigilijny.
                  Odbywa sie najczesciej w miejscu pracy , ja juz zaliczylam dwa. Raz z zaloga a
                  raz z podopiecznymi.
                  Menu jest racaej wszedzie jednakowe tak , ze po miesiacu mam na rok dosc moich
                  ulubionych medisterkaker smile))

                  K. Polnocny


    • luiza-w-ogrodzie Swięta w Sydney. 21.12.04, 23:24
      W Australii obchodzi sie oczywiscie Christmas Day, nie Wigilie, choc coraz
      wiecej jest katolikow i coraz wiecej osob znika z pracy juz 23-go. Okres
      przedswiateczny rozpoczyna sie kilka tygodni wczesniej konkurencja p.t. kto
      napcha wiecej dekoracji we frontowym ogrodku i na froncie domu.

      Na 2-3 weekendy przed swietami gminy i instytucje organizuja publiczne
      spiewanie koled, zazwyczaj w pieknych parkach, nad rzekami albo przy starych
      budynkach. Ludzie schodza sie poznym popoludniem z kocami i koszami
      piknikowymi, o zmierzchu wszyscy zapalaja swieczki i spiewaja, malo im pluca
      nie pekna. Najwieksza tego typu impreza to Carols in The Domain - koledy w
      rozleglym parku The Domain, polozonym w centrum Sydney.

      whatsonwhen.com/events/~61771.jml
      Dwie zasadnicze wersje swiatecznego dnia w Sydney:
      Wersja anglosaska:
      Panstwo Kingsford-Smith budza sie o swicie 25 grudnia (czyli okolo 4 rano) do
      wtoru radosnych pokrzykiwan dzieci, ktore znalazly prezenty przyniesione w nocy
      przez Sante. Wszyscy rozpakowuja prezenty, podjadaja jakies sniadanie, wlocza
      sie po domu w pizamach, po czym zaczynaja przygotowywac swiateczny lunch. Na
      udekorowany stol wjezdza pieczony indyk, sos zurawinowy, angielski pudding,
      kruche ciasteczka itp. Odswietnie ubrana rodzina skupia sie dookola stolu,
      nastepuje swiateczne obzarstwo. Wieczorem, po strawieniu lunchu, rodzina
      Kingsford-Smith dostojnym krokiem udaje sie do St Mary's Cathedral na msze.

      Wersja morz poludniowych:
      Panstwo Smith budza sie przy akompaniamencie radosnych wrzaskow dzieci gdzies
      kolo polnocy. Nastepuje rozpakowywanie prezentow przeplatane krotkimi
      drzemkami. Poznym rankiem Smithowie pakuja do samochodu kosz piknikowy,
      barbecue/grill, kostiumy kapielowe oraz dzieci i jada na plaze, po drodze
      zahaczajac o sklep rybny, gdzie kupuja wczesniej zamowione ryby, langusty,
      kraby i inne owoce morza. Podjezdzaja jak najblizej plazy, wyladowuja zawartosc
      samochodu, rozbieraja sie do kostiumow kapielowych, na oslone przed sloncem
      zakladaja czerwone mikolajowe czapeczki, po czym pan domu ustawia i zapala
      barbecue, zas pani domu pokrywa dzieci gruba warstwa kremu przeciwslonecznego.
      Dzieci zabieraja stosowne prezenty (boogieboards, bodyboards, surfboards,
      pletwy, maski, wiaderka plazowe etc) prosto w fale. Tatus przyrzadza soczyste
      krewetki w sosie czosnkowym, obficie podlewajac owe krewetki oraz wlasne
      wnetrznosci bialym winem, mamusia w skupieniu wysysa swiezutkie ostrygi.
      Wykapana rodzina skupia sie dookola skladanego stoliczka, nastepuje swiateczne
      obzarstwo. Wieczorem, po strawieniu lunchu, i po zbieraniu porozrzucanych po
      calej plazy dzieci i ich prezentow rodzina Smithow dostojnym krokiem udaje sie
      do samochodu i wraca do domu, gdzie na drugu dzien lecza poparzenia sloneczne.

      www.bluebear.com.au/travel/entry.asp?TripID=75

      Osobiscie sklaniam sie do drugiej wersji, jeno bez poparzen ;oD
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • lablafox Włochy? 23.12.04, 11:49
        W czasie Świąt Włosi jeżdżą na "farmy piękności"



        Mimo ogólnego kryzysu branży turystycznej i rezygnacji z tradycyjnych
        świątecznych wyjazdów, w tym roku dużą popularnością wśród Włochów cieszą się
        uzdrowiska i "farmy piękności".
        Włoskie zrzeszenie biur podróży poinformowało, że przeżywają one prawdziwy
        boom. Świadczy to o tym, że w czasie Bożego Narodzenia wielu mieszkańców Italii
        chce podreperować zdrowie i urodę.

        Sanatoria, uzdrowiska, termy, "farmy piękności" i ośrodki agroturystyczne
        znajdują się na czele listy celów świątecznych wyjazdów Włochów. Według
        informacji przekazanych przez biura podróży, sanatoria i "farmy piękności"
        zanotowały wzrost liczby gości o 10 procent w porównaniu z ubiegłorocznymi
        świętami.

        "To jedyny sektor rynku turystycznego, który w 2004 r. przyniósł większe
        zyski" - zauważył szef stowarzyszenia włoskich term Aurelio Crudeli.

        Jednym z najpopularniejszych we Włoszech miejsc, do którego z całego kraju oraz
        z zagranicy przyjeżdżają turyści i kuracjusze, jest wyspa Ischia w Zatoce
        Neapolitańskiej. Znajdują się tam słynne w całej Europie gorące źródła i
        lecznicze piaski. Wyspa, oblegana do tej pory najczęściej latem, stała się
        także celem wyjazdów w czasie świątecznych ferii.

        Usłyszałam ,że we Włoszech 8 grudnia ubiera się już w domach choinki.
        Czy to prawda?
        • lablafox Czechy 23.12.04, 12:14
          Bożonarodzeniowa sałatka ziemniaczana



          Niemal we wszystkich sklepach jarzynowych w Pradze tuż przed świętami Bożego
          Narodzenia odczuwa się braki ziemniaków, głównie tzw. odmiany sałatkowej, a w
          sklepach spożywczych kolejki stoją przede wszystkim po jajka.

          Obok karpia - właśnie jajka i ziemniaki - to w Czechach podstawowe produkty
          niezbędne do przygotowania tradycyjnej kolacji wigilijnej. Najbardziej typowym
          daniem wigilijnym - po smażonym w panierce karpiu - jest bowiem ... kotlet
          schabowy z podawaną na zimno sałatką ziemniaczaną z gotowanymi, posiekanymi na
          drobno jajkami i majonezem.

          Kiedy w połowie lat 90. - wykorzystując nieograniczone możliwości przewozu
          przez granicę i niezwykle korzystne różnice cen - polscy handlowcy wykupili w
          Czechach przed Bożym Narodzeniem jajka, w reakcji na przerażenie obywateli i
          powszechną krytykę mediów, czeski rząd interwencyjnie zakupił jajka w
          Niemczech. Nikt nie mógł sobie wyobrazić świąt Bożego Narodzenia bez sałatki
          ziemniaczanej (bramborovy salat).

          W czasie świąt w czeskich domach ustawia się na stołach także misy z ogromną
          ilością pieczonych niemal przez cały adwent małych ciasteczek (o różnych
          smakach i kształtach). W innych miskach stoją suszone owoce (głównie jabłka),
          łuskane orzechy i - często - prażony groch.

          Adwent i Boże Narodzenie to w Czechach także czas sprzedaży specjalnej
          bożonarodzeniowej kiełbaski, cienkiej jak wiedeńskie parówki, białej i bardzo
          długiej, często sprzedawanej nie na wagę, ale na metry. Kiełbaskę tę je się
          wyłącznie na ciepło, panierując ją wcześniej w razowej mące i smażąc na oleju.

          Tuż przed świętami w czeskich domach roznosi się zapach purpury - mieszanki
          żywicy i skrawków kory wonnych krzewów, np. jałowca, którą rozsypuje się na
          rozgrzane blachy pieców, albo pali na talerzykach. Typowe są także tzw.
          frantiszki - stożki z mieszanki węgla drzewnego i kalafonii oraz opiłków
          różnych wonnych drzew, które tląc się pachną jak kadzidło.

          Choinki, w większości prawdziwe, ubiera się już w pierwszych dniach grudnia. W
          wielu domach rozbiera się je bardzo szybko, często nawet przed Nowym Rokiem.
          • lablafox Choinka w kazdej stolicy 23.12.04, 12:24
            info.onet.pl/17677,0,0,1,galeria.html
            • lablafox Choinka a Hawaje 23.12.04, 12:46
              Hawajach zabrakło choinek



              Brak choinek, spowodowany mniejszymi niż zazwyczaj dostawami, sprawił, że na
              Hawajach cena drzewka skoczyła w ostatnich dniach do dwustu dolarów.


              R E K L A M A czytaj dalej








              W nocy z soboty na niedzielę setki klientów koczowały jednak przed
              supermarketem w Honolulu, czekając na dostawę z Oregonu.

              Rano w niedzielę okazało się, że dostarczono tylko 130 choinek w cenie
              kilkakrotnie wyższej niż poprzednia dostawa - 165-200 dolarów. W ubiegłym
              tygodniu za choinkę w Honolulu płacono 30-70 dolarów.

              Na Hawaje choinki tradycyjnie dostarczane są z plantacji na północnym zachodzie
              USA. W zeszłym roku dostawcy ponieśli znaczne straty, gdy okazało się, że
              większość drzewek nie znalazła nabywców. Stąd też w tym roku zmniejszono
              dostawy - to zaś z kolei sprawiło, że na Hawajach choinek zabrakło.

              Część zbuntowanych klientów bezpośrednio zamawiała w niedzielę świąteczne
              choinki u dostawcy w Colorado, płacąc 80 dolarów za choinkę i dodatkowe 145
              dolarów za ekspresową dostawę.

              Mój znajomy ma plantację choinek i kłopoty z ich zbyciem , w tym roku to moze
              tak na te Hawaje?
    • tom_tam Re: Swięta na świecie. - Niemcy 23.12.04, 16:43
      Polacy w Niemczech - ci jeszcze autentyczni w pierwszym pokoleniu emigracyjnym:
      Wigilia i Swieta tradycyjnie po "polsku" ze specjalami zaleznie od regionu
      Polski z ktorego sie wywodza.
      Wiekszosc tzw. emigracji jest wierzaca a z nich ca 90% to rzymscy-katolicy wiec
      w swiatecznym "programie" jest Pasterka lub Msza.sw. w pierwszy dzien Swiat -
      prawie wylacznie po "polsku" w wynajmowanych przez polskie Misje Katolickie
      kosciolach Parafii "tubylczych".

      Swieta "po niemiecku":

      Sporo ludzi (w srednim wieku + dzieci) wyjezdza na poludnie Europy lub "dalej"
      (Wyspy Pacyfiku, Bermudy).
      W zwiazku z b.korzystnym kursem $ do € - popularne sa kilkudniowe wypady do NYC
      na "zakupy" polaczone z atrakcjami kulturalnymi (Broadway shows, muzea
      i samo "miasto").

      Religijnie: Niemcy nie fatyguja sie nawet siebie i Sasiadow "oszukiwac" smile
      Jak kto nie chodzi do Kosciola przez caly rok - nie robi tego i w Swieta.
      Katolicy i Protestanci (autentyczni!) zyja "religijnie" przez caly rok wiec
      i Swieta traktuja jako przezycie natury religijnej.

      Choinka i dekoracje okienne: - obowiazkowo!, czesto drzewka przed domami w
      girlandach swiatelek - obyczajowy "przymus" smile
      Wszak "wigilijne drzewko" wymyslili Niemcy!.

      Jedzenie:
      Przed laty jako wychowanego w tradycji "polskiej" wiec absolutnie postnej
      i bezmiesnej Wigilii - razilo mnie to smile
      Dzisiaj, aczkolwiek sam stosuje sie do polskiej tradycji to rozumiem iz ten
      post jest tradycja wylacznie polsko-slowianska a potrawy nie-postne w tym dniu
      wcale nie wynikaja z jakichkolwiek zapisow czy dogmatow "boskich" smile.

      Wigilia: b.czesto Fleisch-Fondue - kawalki poledwicy wieprzowej i wolowej czy
      cielecina smazone w stojacym na stole gotujacym oleju + zimne sosy jako "dip".
      Wino do tego lub uniwersalne tutaj piwo.

      Swieta to tradycyjna ges! (pieczona) + czerwona kapusta i kluski "z serwety".
      Mlodsi - maja "fizia" na punkcie niemieckiego "opoznienia" gastronomicznego w
      stos. np: do sasiadow Francuzow wiec eksperymentuja z potrawami "wyzszej
      kategorii" - przepisow wszedzie mnostwo np:
      www3.ndr.de/ndrtv_pages_std/0,3147,OID851402_REF878_SPC673352,00.html
      z przepisem na medalion z karkowki jelenia opiekanej w otoczce z kasztanow z
      jarzyna z czarnej rzepy smile

      Prezenty: dla dzieci - obowiazkowo!, dorosli - roznie, najczesciej tez!smile

      Extra pieniadze: wiekszosc Firm, tradycyjnie wyplaca extra tzw: Weihnachtsgeld
      srednio w wysokosci ca: 1/2 - 3/4 miesiecznej pensji, podkreslajac jednoczesnie
      iz... robi to dobrowolnie i nie "zmuszona" zadnym obowiazkiem przepisowym co
      rzeczywiscie jest zgodne z obowiazujacym prawem.
      Ale.. jezeli juz firma "placi" to... MUSI placic wszystkim pracownikom a nie na
      zasadzie "uznaniowej" smile)

      Ten rok - troche "pechowy" bo... Swieta jak i Sylwester/Nowy Rok w sobote i
      niedziele wiec z praca w tym okresie jest roznie w zaleznosci od Firmy.
      "Normalnie" gdy Swieta i Nowy Rok przedzielane sa weekendem - jest to
      najczesciej okres w ktorym firmy (produkcyjne nie-handlowe!) daja wszystkim
      pracownikom urlopy smile

      pozdrawiam,-
      tom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka