bodzio49
17.02.05, 18:36
Wracając z pracy zostałem znowu zaczepiony przez wyznawców Jehowy słowami:
czy zgodzi się pan, że ludziom nie można ufać, więc komu można....
Tym razem nie wytrzymałem i niezbyt grzecznie przerwałem, że się nie zgodzę.
Jak można tak uogólniać. Co to za myślenie, jak można tak żyć.
Od jakiegoś czasu myślenie pozytywne robi zawrotną karierę. Co ono dla Was
znaczy? Odpowiedź wydaje się prosta, ale czy na pewno?
Jest wiele bezsprzecznych przykładów pozytywnego myślenia, także wśród nas
tutaj ale i zdarzają się osoby, które są na drugim biegunie. Same nicki
czasem mówią za siebie.
Niedawno czytałem wywiad z jakimś mądrym profesorem od psychologii, który
neguje to określenie twierdząc, że myślenie powinno być precyzyjne a postawa
pozytywna. Nie zgadzam się z tym. Pomijając płynna różnicę pomiędzy postawą i
myśleniem także precyzyjne myślenie może być przecież kreatywne i np.
zachowawcze. Można precyzyjnie kombinować co zrobić aby nie zostać
zredukowanym z niepewnej pracy albo precyzyjnie i odważnie pomyśleć nad
znalezieniem pracy dającej lepsze perspektywy.
Problem w tym, że nie jestem pewien czy każdy może. Czy urodzony pesymista
może się tego nauczyć? Czy poza mysleniem, przekładacie tą "filozofię" na
działanie?