Dodaj do ulubionych

Niedostosowani

31.01.06, 20:10
Mammaja pisala o osobie chorej psychicznie, ktorej pomaga uporac sie z
codziennoscia.
Mam rowniez kontakt z taka osoba i wiem jak trudno jest cokolwiek zrobic.
Jest to mloda dziewczyna w ciaglym konflikcie z bliskimi, z sama soba i
osobami pragnacymi jej pomoc.
Bierze narkotyki, pije alkohol bo to ,jak sama mowi ,pomaga jej odgrodzic
sie od swiata. Bywa agresywna i brutalna. Probujemy jej pomoc ale dla niej
wazne sa tylko pieniadze i swiety spokoj.
Ma ciagle problemy z policja bo zaczepia ludzi na ulicy proszac o pieniadze.
Nie mozna zamknac jej na sile w zakladzie psychiatrycznym bo jest pelnoletnia.
Nie jest na tyle chora aby ja izolowac a sama tez nie potrafi o siebie zadbac.
Co pozostaje? Czekac az popelni jakies przestepstwo i znajdzie sie w
wiezieniu?
Szkoda mi jej, ma przed soba cale zycie ale nie potrafi sie tym zyciem
cieszyc.
Mam wrazenie ,ze isnieje zupelnie obok i tam chce pozostac.
Nie jest jednak swiadoma ,ze nalezy do spolecznosci i musi stosowac sie do
okreslonych warunkow.
Ciekaw jestem czy macie jakies doswiadczenia z podobnymi osobami.

Obserwuj wątek
    • annabellee1 Re: Niedostosowani 31.01.06, 20:28
      Mam zaprzyjaznionego kloszarda.Nie jest chory psychicznie tylko lekko
      uposledzony ale milo uposledzony.Wiecznie wesoly radosny cieszy sie byle
      czym.Milo na niego popatrzec i z nim pogadac.Podejrzewam ze gdyby sie nie
      wychowywal w zakladzie bylby normalny.Ma zmysl techniczny,jest uczynny,dosc sprytny.
      Spotkalam go ulicy i poprosil mnie o pomoc.Nie mial dowodu i nie mial renty bo
      jak sie nie ma dowodu i stalego meldunku to zabieraja rente.To jakies
      barbarzynstwo- takie przepisy.Rafal uciekl z Domu Opieki.Wcale mu sie nie
      dziwie.Ma 27 lat i byl zamkniety jak w wiezieniu.Tacy jak on powinni dostawac
      pokoj socjalny i niewielka rente. On sobie zupelnie dobrze radzi w zyciu.
      Mysle,ze jest wielu takich ludzi niedostosowanych, ktorzy przy nie wielkiej
      pomocy nie obciazaliby spoleczenstwa i mogli godnie zyc.
      No ale u nas sie daje becikowe..
      • mammaja Re: Niedostosowani 31.01.06, 21:36
        Znam takich niedostosowanych pozostajacych pod opieka opieki spolecznej, ktorzy
        dostaja rozmaita pomoc. Zasada dac wedke a nie rybe nie zawsze sie sprawdza.
        Wszystko zalezy czy osoby otrzymujace taka pomoc chca zastosowac sie do minimum
        zasad jakich sie od nich wymaga. Niektorzy maja kuratorow, ktorzy za nich placa
        swiadczenia mieszkaniowe, zeby nie zadluzac lokalu.Sa wypadki osob, ktore w
        ciagu paru dni wydaja wszystkie swoje pieniadze, a potem zebrza. Sa tacy, ktorzy
        dewastuja lokal tak, ze sasiedzi nie moga wytrzymac (zbieranie i gromadzenie
        rozmaitych smieci, materialow latwopalnych itp.) Kazdy przypadek jest inny, ale
        przynajmniej w mojej dzielnicy nikt kto zglosi sie pomoc a ma powody - nie
        odchodzi z kwitkiem. Felicjanki wydaja darmowe obiady, i jeszcze chleb na droge.
        Ale w wypadku tej osoby o ktorej pisalam sprawa jest bardzo trudna - to osoba z
        wyzszym wyksztalceniem, majaca lata pracy zawodowej, ktorej nagle "cos sie
        poprzestawialo".Pisze tak, bo nie jestem psychiatra i nie mam pojecia jakie
        diagnozy mozna postawic. Fakt, ze pare lat temu zaczela chodzic dziwnie ubrana,
        owijajac glowe turbanami bez wzgledu na pore roku. Jakis lekarz dal jej
        zaswiadczenie ze nie jest szkodliwa dla otoczenia i nie wymaga leczenia w
        zakladzie - moze wtedy tak bylo, ale w obecnej chwili jest tragicznie. Ustalilam
        z pracownikami OPS ze jednak sprobuje sie ja umiescic w szpitalu - moze
        przynajmniej na okres zimy i moze jakos zdiagnozowac. Jak sie to potoczy zobaczymy.
        Co innego kloszardzi "z wyboru" - czesto wola swobode zycia "na dzialkach",
        zbieranie zlomu czy butelek od poddania sie jakimkolwiek rygorom. Poza tym kto
        ma dac mieszkania tym ludziom - u nas lista oczekujacych na lokale socjalne czy
        komunalne to pareset osob, zamieszkujacych przez lata przedwojenne domy
        drewniane, ktore z czasem ulegaja dekapitalizacji i dewastacji, bo lokatorzy
        nawet rynny nie przybija, czekajac az zrobi to administracaja. Tak ze problemy,
        jak sie je blizej pozna - nie sa wcale proste. A zasilki bez przerwy plyna z
        naszych kieszeni - niezaleznie od "becikowego".
        • joujou Re: Niedostosowani 01.02.06, 09:14
          >Podziwiam Was,a szczególnie Mammaję,która
          ma czas i serce dla tylu potrzebujących ludzi.
          Mnie kiedyś wydawało się,że też sporo robię dla
          innych,a teraz widzę,że są to drobiazgi.
    • fedorczyk4 Re: Niedostosowani 31.01.06, 21:39
      Verbeno, wydaje mi się że nie da się mówić o "podobnych osobach". Każdy
      przypadek jest inny i nie powinno się uogólniać. Kilkanaście lat temu miałam do
      czynienia ze schizofreniczką. Była samotna, nie miała ubezpieczenia. Bardzo
      starałam się jej pomóc, aż w końcu jej lekarz powiedział mi żebym dała spokój
      bo nie udźwignę tego. Żebym robiła tylko to na konsekwencje czego jest mnie
      stać. "System" otoczył ją opieką, przez wiele lat była w szpitalu.
      Potem starałam się pomagać przyjacielowi syna. Też "brał", palił, pił. Niszczył
      siebie i otoczenie. Nie chciał pomocy. Chciał czuć się źle i mieć pretekst do
      folgowania swoim nałogom. Aż pewnego dnia sięgnął dna. I nikogo przy nim nie
      było. Wylazł z tego. Ale zmiany neurologiczne były już nieodwracalne.Jest
      definitywnie niepełnosprawny. Czy można było zrobić coś więcej? Nie wiem.
      • verbena1 Re: Niedostosowani 31.01.06, 21:57
        Dziewczyna o ktrej pisze dostala pieknie odnowione mieszkanie, zapomoge
        socjalna i pomoc od wielu osob. Myslelismy ,ze sobie poradzi.
        Po roku mieszkanie bylo kompletnie zdewastowane a ona musiala sie wyniesc bo
        wszczynala bojki i klotnie z sasiadami.
        Masz racje Fed. czasem powinno sie przestac pomagac.
        Przestac czuc sie winnym zaniedbania czegos.
        Ona musi odczuc ,ze zostala sama, moze to jest jedyne wyjscie.
      • annabellee1 Re: Niedostosowani 31.01.06, 22:02
        Mieszkania komunalne. Istotnie stoja do nich gigantyczne kolejki.Ale kazdy kto
        zdrowy i ma dwie rece i glowe moze teraz zarobic na mieszkanie.Chociazby na
        wynajem.A moj kloszard nie. Uwazam, ze tacy wlasnie powinni je dostawac.On nie
        pije. Srednio sobie radzi ze swoja renta, przede wszystkim kupil tv i
        komorke.Ale jak się z tego cieszyl!! Teraz juz sobie lepiej radzi.Ale gdy mu nie
        starcza zebrze. I nie ma w tym nic zlego ,bo mu nie starcza naprawde. Gdy ktos
        potrzebuje odsnieza. A domy opieki spolecznej to pieklo!! Kiedys w jednym
        widzialam sale dzieci ktorych nie chcialy domy dziecka bo byly
        zaburzone(dzieci,ale jak mi tak sie napisalo to i domy dziecka).Pokoj 20m i w
        nim kilkanascioro dzieci A wokol wszelkie nieszczescia i uposledzenia
        ludzkie.Ciekawa jestem czy to dalej tak funkcjonuje? Pozbywanie sie dzieci zDD.
        Moze teraz juz nie bo sa adopcje zagraniczne.Mam nadzieje..
        Schizofrenie sie teraz niezle leczy.Podobnie jak depresje.
        • mammaja Re: Niedostosowani 31.01.06, 22:11
          Twojemu kloszardowi przyslugiwal by najwyzej socjal.(tzwn. mieszkanie socjalne
          - nizszy standart, niskie oplaty, ale znana w Wraszawie z socjalu ul.Kresowa,
          miedzy wezlami kolejowemi stala sie miejscem calkowitej marginalizacji i
          degradacji mieszkancow. Teraz powstaja programy "rewitalizcaji", TPD zalozylo
          tam swietlice dla dzieci, ale ogolnie - rozpacz, demolka i melina.
    • dado11 Re: Niedostosowani 31.01.06, 22:06
      Moja pierwsza przyjaciółka, gdy miała ok. 16 lat przeżyła zawód miłosny i zaczęła ćpać. To było
      okropne, płynęła w otchłań z prędkością światła, a ja nic nie mogłam zrobić. Nawet kiedyś
      spróbowałam dorównać jej kroku, zrozumieć, ale za bardzo brzydziłam się ludźmi, otoczeniem,
      smrodem... Miałam 15 lat i nie mogłam tego zaakceptować. Minęło kilka tygodni bez kontaktu i
      zadzwoniła, z lotniska, że odchodzi...
      Przerażona, przekonałam ojca, że musi nam pomóc i pojechaliśmy, przeszukaliśmy całe Okęcie i
      znaleźliśmy, kruchą, zagubioną dziewczynkę, na skraju życia. Ma teraz troje fajnych dzieci, już
      dorosłych, oczywiście, życie nigdy nie dało jej wytchnienia, ale jest na swój sposób szczęśliwa i
      spełniona, choć nie przyjaźnimy się już, bo jest za daleko.... Zawsze warto pochylić się nad drugą
      osobą, nawet, jeśli ona nie za bardzo tego pragnie... D.
      • fedorczyk4 Re: Niedostosowani 31.01.06, 22:22
        Dado, Twoja przyjaciólka zapragnęła pomocy i poprosiła o nią. Miała szczęscie
        że odpowiedziałaś. Przyjaciel młodego nie miał już nikogo. Matka była w
        szpitalu, młody wyjechał za granicę, my byliśmy w Pl. Czasem wszystko zależy od
        szczęścia. Masz rację że zawsze warto się pochylić nad drugim człowiekiem, ale
        to jest trochę jak z zasadą:"Po pierwsze nie szkodzić". Nieumiejętną pomocą
        można narobić szkód.
        Depresji i schizofrenii się nie da wyleczyć. Owszem leczy się je, ale
        skutecznoś leczenia zależy od regularnego przyjmowania, a tego trzeba
        dopilnować.
    • skrzydlate Re: Niedostosowani 01.02.06, 09:14
      nie wiem kim dla Was jest ta dziewczyna, ale najbliżsi najlepiej by bylo gdyby
      poszli do osrodka uzaleznien i dopytali sie o grupe wsparcia dla
      wspoluzaleznionych, problem nie jest jej tylko ale calej rodziny, to jest taki
      zgrabnie upleciony bukiecik uczuciowych watkow wszystkich czlonkow rodziny i
      wszyscy musza pracowac nad tym, aby ona nie brala... potem będa wiedzieli, tam
      im poradza najlepiej, nawet wiem co smile))
      powodzenia
      to jest skuteczne
      przynajmniej mozna jej zycie uratowac
      mam znajomą ktora miala ten problem
      uratowala syna
      na to trzeba ogromnie duzo sily i jesli chociaz jedna osoba w rodzinie na to sie
      zdecyduje to juz duzo
      • skrzydlate Re: Niedostosowani 01.02.06, 09:19
        aha, samemu jest trudno, w osrodku są osoby ktore przez to przeszly i pomogą,
        zasada numer jeden: nie da sie pomoc nikomu na sile, ta osoba musi sama
        zrozumiec ze ma nad soba pracowac a jak ja do tego sklonic? tylko konsekwentnym
        stanowczym ustawianiem wlasnych granic, do tego zawsze mamy prawo, zaczyna sie
        od siebie nijako, dośc pokrętnie to może brzmi, ale to jest najuczciwsze i
        najskuteczniejsze... pomaganie różnie... pomaganie roznie rozumiemy.. prawda?
        czasem to pomaganie tylko podtrzytmuje dana sytuacje, dodaje sil osobie slabej
        uwiklanej w uzalenienie albo jakis inny problem natury psychicznej.. czasem
        proby niesienia pomocy i odrzucanie jej jest swoista gra w ktorą nieswiadomie
        bawią sie czlonkowie rodziny zeby na koniec .. no juz nie bede wątkowała dalej,
        bo nie znam sytuacji... niech idą do doświadczonych ludzi, tam działaja mądre
        zasady dzielenia sie wlasnym doswiadczeniem... bo metode na swoje klopoty kazdy
        musi wymyslic sam.. bo kazda sytuacja jest inna.
        Pytanie podstawowe, czy to jest Twoj problem? I w jaki sposob?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka