Dodaj do ulubionych

Nie wierzę, ale.....

27.04.06, 21:34
Wkładam kij w mrowisko. Pewnie mi się oberwie. Najbardziej od Panów.
Stanowisko na ten temat wszystkich mi znanych mężczyzn jest
jednakowe: „totalna głupota”.
Ja jednak zapytam, co sądzicie n.t. wróżek, jasnowidzek, wizjonerek.. jak
zwał tak zwał (chociaż to podobno zasadnicza różnica).
Nigdy nie brałam poważnie tego typu działalności i historii z tym związanych.
Ale wyszła ze mnie zwykła babska ciekawość. Psiapsióła przybiegła do mnie tuż
po wizycie u takiej właśnie Pani.
Myślałam, że będę musiała wezwać pogotowie. Ona, osoba też sceptycznie
nastawiona, poszła dla zabawy i ją powaliło. Widziałam jak ją trzepnęło,
słuchałam co mówi i jestem cała głupia. To co tam usłyszała po prostu w
głowie się nie mieści. Pomóżcie mi wyjść z osłupienia i spojrzeć na to z
dystansu. Poproszę o kubeł zimnej wody.
Obserwuj wątek
    • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:22
      Melanio, wrozki wszelkiej masci sa swietnymi psychologami i stosuja bardzo
      sprytne techniki "naprowadzajace" delikwenta na pewne watki zyciowe, ciagnac
      watek powolutku w strone reakcji klijenta. Trudno mowic o czyms, czego sie nie
      bylo swiadkiem, wiec moze jakies detale ?
      • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:35
        No właśnie te detale powalają. Nie mam powodu żeby nie wierzyć koleżance.
        To nie były dywagacje, przypuszczenia i zgadywanki. Ona o nic nie pytała.
        Np. mąż (jeszcze) mając zapasowe kluczyki zabrał jaj samochód z parkingu.
        Ta kobieta (świadomie nie używam określenia wróżka, bo jakoś mnie to śmieszy)
        sama w pewnym momencie wizyty powiedziała: "coś Pani zginęło, to mąż zabrał, to
        jest samochód, widzę, że ukrył go u kogoś z najbliższej rodziny, u brata".
        Sprawdziła to tego samego dnia. Tak było.
        Boże pisząc o tym, czuję się jak idiotka. Ty mnie Jakotko nie pytaj, tylko
        mnie sprowadź ..
    • bodzio49 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:24
      No to masz pierwszego pan, ktory nie nazwie tego totalną głupotą.
      Fakt, że 90% to roznej masci oszusci ale spotkałem sam osoby ktore widza a
      dokladniej czuja wiecej niz inni. To nic nowego i totalną glupotą jest wlasnie
      twierdzenie ze nie ma nic poza tym co znamy, widzimy i wiemy na pewno.
      Mozliwosci czlowieka sa poznane w niewielkim procencie. W to wierze.
      • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:38
        Radosc wielka w mojem sercu gosci, bo zgadzam sie w koncu z Bodzislawem ! Z
        pewnych zrodel wiem, ze policja z duzym powodzeniem korzysta z uslug tak zwanych
        psychic przy szukaniu zwlok zaginionych osob. Ale wrozki to cwaniutkie sztuki.
        Widzialam kiedys film dokumentalny, w ktorym "rewelacyjne" wrozki zatykaly sie
        kompletnie z powodu (zamierzonego) braku reakcji ze strony klijenta - ot co -
        feed back is the key !
        • bodzio49 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:48
          jakotakot napisała:

          > Radosc wielka w mojem sercu gosci, bo zgadzam sie w koncu z Bodzislawem !
          ---------
          I moja radość jest wielka a bylaby jeszcze wieksza gdyby nie podejrzenie ze
          zbyt doslownie a nie tylko wirtualnie udzielasz sie na watku alkoholowym smile
          • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:51
            Bodziu, a Ty czego tak nieprzyjemnie.... sad
            • bodzio49 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:56
              jakotakot napisała:

              > Bodziu, a Ty czego tak nieprzyjemnie.... sad
              Czy nie zauwazylas usmiechu? Mialem prawo zdziwic sie ze po tak dlugiej
              znajomosci byl dopiero ten pierwszy raz smile
              • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:02
                AAaaaaa, Przepraszam Bodzienku ! Nie zauwazylam... Bo widzisz, ja sie naprawde
                udzielam, ciiiiiii ........
          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:51
            No wstydź się Bodziu! My tak dzielnie walczymy za zdrowie Mammai, a Ty zamiast
            się przyłączyć jeszcze to krytykujesz.
            • fedorczyk4 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:06
              Bodziu jako autorka wątku alkoholowego poczułam się dotknięta w moich
              uczuciach. Niniejszym informuję że na dany moment jestem niechętnie, ale
              trzeźwa, więc za to co zaraz napiszę biorę pełną odpowiedzialność. Jestem
              zaryta czterema kartezjańskimi kopytami w rzeczywistości. Mam za sobą 2 lata
              (tylko) psychologi, kilka ładnych lat pracy w marketingu. Co nie przeszkadza mi
              miewaniu stanów dziwnych ( bez picia i palenia). Działam jak płachta na byka na
              wszystkie media i bawiących sie w parapsychologię. Cyganki na mój widok
              wezeszczą- a kysz. Do wrózek nie chadzam odkąd jedna na mój widok zemdlała.
              Powlokla mnie do niej mać mojej kolezanki, zeby powrózyła nie mnie, a własnie n
              intencję kolezanki. Mać kolezanki nie odbiera moich telefonów od tego dnia. A
              moja nie miałaa na imię Rsemary, daję słowo.
              • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:17
                No i właśnie Ciebie potrzebowałam na wątku "nie wierzę"!
    • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:33
      Rozumiem, że w osłupienie wprawiła Cię reakcja sceptycznie do takich praktyk
      nastawionej psiapsiółki? Czy też jednak owe rewelacje, których się nasłuchała?smile
      Dwa razy w życiu byłam u wróżki. Dawno temu (to brzmi jak samousprawiedliwianie
      się smile)) - raz dla towarzystwa a raz - gnana chęcią poznania przyszłości -
      najlepiej jakiejś świetlanej i u boku ówczesnego gamonia. Żeby być precyzyjną -
      za każdym razem byłam u innej. Byłam dość nieufna - i bardzo się pilnowałam,
      żeby jak najmniej mówić - taka byłam chytra bestia...
      No i stwierdziłam, że nie ma siły - gdy one tak gadały i gadały - ładnie i
      składnie - to ja mimowolnie dopasowywałam to, co panie "widziały" w kartach do
      własnej rzeczywistości. Dopasowywałam nawet po dłuższym czasie, gdy coś mi
      się "sprawdziło" smile Ale jednak sceptycyzm zwyciężył. I pozostałam nieufna.
      Tyle, że jednak wierzę, że są osoby na tym świecie, które potrafią
      widzieć...hmmm...więcej? Dzięki wrodzonym predyspozycjom albo innej
      wrażliwości..Nie wiem, jak to określić.

      • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:44
        Wiem jak łatwo manipulować ludźmi w stresie (nie oszukujmy się, przeważnie
        tylko tacy przychodzą do tzw. wróżek). Wiadomo też, że takie osoby szukają
        światełka. To duże pole do działania i manipulowania ludzkimi uczuciami. Biorąc
        to wszystko do kupy (sorki za określenie)każdy , nawet domorosły psycholog
        mógłby nieźle zarobić (patrz: wszelkiego rodzaju żenujące horoskopy w
        gazetach). Ja to wszystko wiem. Zaszokowały mnie fakty, które znała ta Pani.
        Tutaj przytoczyłam jeden. Było ich więcej. Nie mogę ich opisać. To życie mojej
        przyjaciółki. Mnie zcięło. Nie mam wytłumaczenia.
        • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:54
          Melu, ja Cie nie sprowadze niestety, bo mnie samej kiedys Cyganka powiedziala,
          ze wyladuje za wielka woda z brunetem....
          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:58
            No widzisz i jak po takich opiniach nie iść? Też bym chciała coś takiego
            usłyszeć!
          • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:04
            jakotakot napisała:

            > Melu, ja Cie nie sprowadze niestety, bo mnie samej kiedys Cyganka
            powiedziala,
            > ze wyladuje za wielka woda z brunetem....

            Mnie powiedziała, że będe miała dwójkę dzieci. A mojej teściowej - że będzie
            miała szóstkę wnucząt. Więc albo mam strasznie mało czasu - i muszę się
            cholernie sprężać - albo pora zacząć sprawdzać małżonka - bo coś sobie na boku
            wije.
            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:15
              No można też jeszcze sprawdzić teściową smile Tylko czy po tylu latach poznasz
              prawdę?
            • mantra1 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:21
              Nie wierze, ale...
              Zaraz po studiach polazlam do slynnego Mustafy Jusufa Akhara ("Pamietnik
              jasnowidza"), coby sie dowiedziec czegos wzgledem swej swietlanej przyszlosci.
              We trzy poszlysmy, z przyjaciolka i jej siostra. Na pierwszy ogien poszla ta
              siostra. Wyszla zdegustowana, bo jej wróż zapodal, ze "wyjdzie zamaz za
              czlowieka w mundurze", a wtedy za mundurem to raczej panny sznurem akurat nie
              lataly. Rok pozniej bawilam sie na jej weselu. Wyszla za faceta, ktory akurat
              wtedy, gdy bylysmy u Mustafy faktycznie chodzil w mundurze...bo odbywal studium
              wojskowe smile) Przypadek to, czy "jasnowidzenie"?
              Mnie powiedzial takie cuś: "Jak bedzie pani jechala tramwajem i pania z niego
              wypchna, to nic sie pani nie stanie, ale jak bedzie pani za tym tramwajem biegac
              i probowac do niego wskoczyc w biegu, to trup na miejscu". I dokladnie tak
              wlasnie uklada mi sie w zyciu: cos za cos, nic za darmo i wszystko odmierzane z
              aptekarka dokladnoscia. Cokolwiek mi sie trafi jak slepej kurze ziarno od razu
              wiem, ze bede musiala za to zaplacic jakims nieszczesciem i to slono. Za male
              wzloty place malymi upadkami.
              Powiedzial mi jeszcze, ze wyjade i nie bedzie to "zaden Poznan, ani Wroclaw, ale
              conajmniej Paryz, czy Londyn". Jesli zdecyduje sie na wyjazd - czeka mnie 15 lat
              szczescia wszelakiego, nawet gdy wroce. 2 tygodnie po wizycie u niego dostalam
              propozycje wyjazdu na 2 lata do Turynu. Nie skorzystalam, bo milosc, bo plany
              zalozenia rodziny, bo zwyczajnie sie balam, jak sobie dam rade taka
              mloda-nieboga gdzies tam sama na obczyznie. Oczywiscie 15 lat nieprzerwanego
              szczescia przeszlo mi kolo nosa. Na moje wlasne zyczenie smile)
              I nadal nie wiem, czy mam wierzyc, czy nie w to wszystko
              • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:33
                No i co wyszło z tej zamiany? Bywa tak, że 15 lat szczęścia wszelakiego można
                zamienić na 40 lat szęścia największego smile Wróżka mówiła, że sami wybieramy
                sobie drogę. Ona tylko sugeruje, mówi co widzi.
                • mantra1 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:38
                  Tak, kazda wrozka i kazdy astrolog tak mowi. Co wyszlo? No, najwieksze to to
                  szczescie nie bylo wink
                  Takie nieco wieksze pojawilo sie dopiero po 40. Ale jeszcze mi za nie wisi
                  rachunek do zaplacenia. Chyba, ze gdzies tam "na gorze" tym razem umorza smile)
                  • fedorczyk4 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:41
                    Nie umorzą, bo tego nie maja w zwyczaju, ale wezmą pod uwagę wieloletnie
                    nadpłaty i wyjdzie że Ci się należy setka lat szczęscia.
        • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:59
          Ja nie byłam w stresie smile Byłam absolutnie wyluzowana - tyle, że nieprzytomnie
          ciekawa tego, co usłyszę smile
          Melu - zważ, że nie siedziałaś u boku przyjaciółki w trakcie owego spotkania -
          tylko wysłuchałaś relacji. Każda relacja jest nieco subiektywna.
          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:25
            Też tak myślałam. Pamięć w takich przypadkach ma się wybiórczą. Ale ona
            przytaczała takie fakty, że trudno nie wierzyć. Upewniłam się. Jak sama nie
            pójdę i się nie przekonam to nie będę wiedziała. Umówmy się, idę tylko z
            ciekawości i dla zabawy, ok? Nikt ma się nie śmiać !!!
            • mantra1 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:27
              Pszysiengam, ze nie bendem sie smjac smile)
              Tylko napisz koniecznie, jak bylo smile)
              • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:29
                Melu - pewnie, że idź smile Potraktuj to jako kolejne ciekawe doświadczenie w
                życiu smile I opowiedz koniecznie smile
    • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:53
      Nie wiem o wrozkach.

      Wiem o darach roznych ktore ludzie czasem maja.
      I niektore rzeczy sa... hm. nie do racjonalnego wytlumaczenia.
      • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:56
        Nawet Ty Jutko! Myślałam, że mnie sprowadzicie na ziemię., wyśmiejecie i będzie
        mi głupio, a tymczasem wszystko wskazuje na to, że powędruję do tej Pani, bo
        mnie ciekawość zeżre. Czy wszystkie Melki są takie naiwne?
        • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 22:59
          Wlasnie Ci to mialam zamiar sugerowac smile (pojscie, nie naiwnosc !)
        • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:00
          Dlaczego "nawet ty Jutko", Melu?
          Jesli sprawiam wrazenie hiper-realistki i sceptyczki, to jest ono mylne.

          Mam swiadkow, nawet na tym forum, ale nie wywoluje ich do tablicy, bo to raczej
          pozaforumowe rzeczy smile))

          Podp.: Wiedzma (bez miotly bo sie zlamala przy pracach ogrodowych wink))))
          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:12
            Już tłumaczę dlaczego "nawet Ty Jutko". Swoim tekstem n.t. miłości przekonałaś
            mnie, że jesteś osobą, która trzeźwo stąpa po ziemi i powinna śmiać się z
            takich tematów. Ja mimo 40+ jeszcze wierzę w miłość i właśnie zapieram się
            wszystkimi kończynami żeby nie uwierzyć we wróżki. Nosz jeszcze by tego
            brakowało!!!
            • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:37
              Tekst nt. milosci byl ironiczny wink))
              • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:41
                No to zapomnij co pisałam. Ulżyło mi. Nie dziw się, po moich przejściach nie
                trudno uwierzyć mi, że ktoś tak może czuć. Przez jakiś czas przyjęłam właśnie
                taką pozę i bardzo mocno uwierzyłam, że taka jestem. Spotkałam M. i mi
                przeszło smile
          • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:45
            Ja, wielki wroz pomrocznej krainy ,
            Antyproton pierwszy ,
            przepowiem wam przyszlosc :

            - Czarno widze .....

            Szminki i tusze do oczu na rog rzucone beda ,
            kuse suknie sprzed kolan do kurzow scierania beda przeznaczone,
            w zimne miesiace cieplutki berecik grzal was bedzie ,
            kazda niewiasta ku chwale ojczyzny trojke potomstwa powic bedzie musiala,
            ktora 3 razy w miesiacu do spowiedzi nie pojdzie nigdy kariery nie zrobi
            a jej fotografia w parafi wisiec bedzie ,

            czarno widze ....

            od chlopa bedzie mozna odejsc tylko jak ducha wyzionie ,
            w internecie tylko strony z przepisami kulinarnymi i poradami dobrej
            gospodyni dostepne beda ,
            trzy czwarte pensji bedziecie oddawac na budowe nowych swiatyn i autostrad ,
            w TV jeden program tylko bedzie , tak jak i w radio .

            czarno widze ....

            (przelewy i czeki prosze wplacac na moje prywatne konto utworzone w celach
            charytatywnych )

            wink)




            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 27.04.06, 23:49
              Nie dorobisz się Kochaniutki! Mówię Ci to za friko. Koleżanka Wróżka.
    • skrzydlate Re: Nie wierzę, ale..... 28.04.06, 09:06
      no bo swiata nie da sie opisac racjonalnie, to nie tylko wzorki chemiczne i
      fizyczne... i dzieja sie na nim rzeczy! ze hoho! i jeszcze bardziej smile
      ludzie na ogol staraja sie byc bardzo racjonalni, to teraz bardzo na topie jest,
      kultura, rozum, intelekt i szafa gra


      a na swiecie bywa tak nieprzewidywalnie i stukpuk ... szok smile
      • skrzydlate ps 28.04.06, 09:08
        stawiam tarota wink ale wrozyc nie umiem
        • mammaja Re: - 28.04.06, 10:45
          Wloczac sie po warszawskim swiadku przed laty trafilam swiadomie bardzo do tego
          samego wroza co Mantra. Znany byl om bardzo wtedy, ale mnie konkretnie pognalo z
          powodu niezwyklej trafnosci z jaka odniosl sie do spraw moich kolezanek.
          Przyjaciolka serdeczna powrocila ze Szwecji i nie miala pojecia jak dalej i
          gdzie ukladac swoje zycie. Pierwsze slowa pana M. byly: "pani siedzi na
          wzlizkach". Drugiej tez opisal bezblednie jej sytuacje. No to nie wytrzymalam i
          pognalam czegos sie dowiedziec. No i dowiedzialam sie. Ale czy sie sprawdzi? nie
          wiem.smile
          On poprostu mi powiedzial, zebym do niego nie przychodzila, bo jestem urodzona
          pod bardzo szczesliwym ukladem gwiazd i zawsze jakos wyjde na plusy z minusowych
          nawet sytucji. No i czesto sie tym pocieszam, ze jakos to bedzie smile)))))
          Wiecej do rzadnych wrozek nie pojde, bo naprawde mozna sie czyms zasugerowac -
          ale moja mama byla w czasie wojny u slawnego Stefana Ossedowskiego, miala
          fotografie wuja i przjaciela rodziny i on jej powiedzial, ze obaj nie zyją i
          kiedy zmarli.Potwierdzilo sie niestety. Czytalam o nim ksiazke i wierze we
          wszystkie jego niezwykle talenty, lacznie z teleportacja.
        • mela42 Re: ps 29.04.06, 17:09
          Dopiero teraz doczytałam. Nie wiem czy to znajdziesz. Jestem strasznie ciekawa
          jekie są Twoje doświadczenia z tarotem. Ja, zanim go poznałam, naczytałam się,
          że trzeba się go bać.
    • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 28.04.06, 19:56
      last update :

      jedynie kalendazyk malzenski stosowac bedziecie ,

      czarno widze ......

      smile))
      • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 14:29
        O, nigdy w życiu!! To Cię zdradziło! Podróbo Wróża! smile
        • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 16:22
          Pozyjemy.....zobaczymy..... wink)

          Galileo Galilei tez nikt nie chcial na poczatku uwierzyc wink)
          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 16:36
            Nie jedna z Nas "zaprzedałaby duszę diabłu" byle nie korzystać z tzw.
            kalendarzyka małżeńskiego. Wkroczyłeś ze swoimi wizjami na grzązki grunt.
            Nie odpuszczasz to się będę musiała z Tobą rozprawić:
            > Szminki i tusze do oczu na rog rzucone beda ,
            Toż Ty zupełnie kobiet nie znasz. Żaden doświadczony Wróż nie oważyłby się
            wypowiedzieć takich bzdur. W imieniu kobiet mówię Ci, to niemożliwe.
            > kuse suknie sprzed kolan do kurzow scierania beda przeznaczone,
            Oczywiście, ale tylko wtedy kiedy w modzie będzie midi lub maxi.
            > w zimne miesiace cieplutki berecik grzal was bedzie ,
            jak gustowny i nie z moheru, to czemu nie?
            > kazda niewiasta ku chwale ojczyzny trojke potomstwa powic bedzie musiala,
            no jak mus to mus, toż to tylko samo szczęście. Ale mamy swoje sposoby.

          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 16:45
            Cd.
            > ktora 3 razy w miesiacu do spowiedzi nie pojdzie nigdy kariery nie zrobi
            a jej fotografia w parafi wisiec bedzie ,
            No połowy z Nas to nie przeraża. A druga połowa zrobi jak mówisz.

            > od chlopa bedzie mozna odejsc tylko jak ducha wyzionie
            HAHAHA, jeżeli tak ma być, no to wyzionie jak będzie trzeba smile
            > w internecie tylko strony z przepisami kulinarnymi i poradami dobrej
            gospodyni dostepne beda
            OK.Wyrzucamy słówko "tylko" i jesteś super Wróż.
            > trzy czwarte pensji bedziecie oddawac na budowe nowych swiatyn i autostrad ,
            Z moją pensją to źle wróżę tym przdsięwzięciom. Ale co mi tam, dam. Super Wróż.
            > w TV jeden program tylko bedzie , tak jak i w radio .
            Przeżyjemy. Najważniejsze, że nie wywróżyłeś jednej książki.
            Pozdrawiam.



            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 16:48
              Przepraszam za błędy i literówki. Poczytałam i szkoda mi czasu na poprawianki.
              • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 21:44
                Moze masz i racje Melu ,
                ze niezbyt rozumiem swiat kobiet ,
                tego pelnego wrozb,przesadow,horoskopow, krasnoludkow i faunow . wink)

                Ale nie krytykuje i nie "nabijam" sie , po prostu obserwuje i
                od czasu do czasu zartuje .

                Mela to po wlosku jablko.
                Jablko jak sie urwie z jabloni to spada zawsze na ziemie.
                W "chlopskim" swiecie dzieje sie tak bo istnieje pewne prawo fizyczne
                odkryte, opisane i udowodnione doswiadczalnie.
                Zeby stwierdzic ze ktos potrafi przewidziec przyszlosc potrzeba na to
                udokumentowanych dowodow i przede wszystkim stosunku ilosci przepowiedni
                do trafnosci przewidzenia pozniejszych faktow.

                No ale tak to jest w "chlopskim" swiecie. wink

                Jezeli wierzycie we wrozby ,to moze tez macie inne wyjasnienie dlaczego to
                jablko spada na ziemie ?

                wink)))))





                • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 21:59
                  Nautrino,
                  I tak mi na slowo nie uwierzysz.
                  Gdybysmy kiedys wypili to dawno obiecane piwo, to bym Ci byla opowiedziala pare
                  rzeczy, i moze bys mi wytlumaczyl. Bo ja racjonalnych wytlumaczen nie mam, mimo
                  usilowan. I to nie jest to, ze jestem kobieta, bo moi tutaj goscie meskiej
                  proweniencji wink tez doswiadczali, i nawet mnie oskarzali o sfingowanie.
                  No, ale to nie jest na rozmowe forumowa. Az tak nie umiem sie odslaniac.
                  big_grin
                  • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 22:21
                    Jutus , ja Tobie wierze w ciemno , jak dziecko mamie wink))
                    Po prostu cos zaobserwowalas , czego nie potrafisz wytlumaczyc.
                    Domyslam sie ze to moze jakis duch krazacy w posiadlosci wink
                    Pewnie to jakas zona zgladzona przez jednego z bylych wlascicieli .

                    Ale , sza...
                    tez nie chce cie narazac na zbytnie "obnazanie" .
                    smile)
                    • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 22:30
                      Nie tylko to co opisujesz, Sunshine.
                      Byla intuicyjna wiedza o rzeczach, o ktorych nie mialam jak wiedziec.
                      Byly sny, ktore pamietalam, a w ktore weszlam po latach, co do najdrobniejszego
                      szczegolu jak gdzie kto siedzial i jak wygladal i jak sie nazywal.
                      Bylo i jest mnostwo "dziwnych" rzeczy. Ale ja sie juz przyzwyczailam.

                      Zdaje sobie sprawe, ze narazam sie teraz na miano wariatki, ale taka jest
                      prawda, a ja mowie prawde.
                      • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 22:50
                        Ogladalas "Dom Dusz" z Maryl Streep i Banderasem ?
                        Piekny film.

                        Na pewno nie odwaze sie analizowac Twoich snow i odbieranych sygnalow.
                        Jedyne co moge powiedziec to to , ze nalezaloby upewnic sie czy te "sygnaly"
                        rzeczywiscie "dotarly" do Ciebie wczesniej czy bylas tylko o tym przekonana
                        w momencie ich zaistnienia.

                        A nie jest to latwe , bo oczywiscie wewnetrznie jestes tego w 100% pewna.
                        Moze sprobuj zapisywac jakies sny , marzenia , przypuszczenia razem z data.
                        I po pewnym czasie sprawdz ile z nich mozna zaliczyc do sprawdzonych w realu.
                        Wazny tez jest procent tych spelnionych do ogolu zapisanych.
                        Bo mozna z duzym prawdobodobienstwem przewidziec , ze osobie duzo i
                        refleksyjnie myslacej , majacej duzo snow jakas ich czesc pokryje sie
                        z rzeczywistoscia.

                        smile



                        • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 23:03
                          Czytalam ksiazke. Lepsza od filmu.

                          Neutrino, dokladnie tak rozumowalam, ale to mi nie pomoglo.
                          Jesli jakies sny pamietam cale lata, a potem wchodze z identyczna sytuacje?
                          Jesli widze czyjas sylwetke na horyzoncie i - bez zadnych uprzednich informacji
                          - mysle, ze wlasnie zmarl jej ojciec, a byla to smierc nagla?
                          Itp. itd.

                          No nic. Przepraszam za szczegoly.
                          Zyje z tym, staram sie zrobic uzytek z tego czy owego, dla innych bo na mnie to
                          nie dziala. Np. z tego czegos, co mam w dloniach, a co usmierza bol i podobno
                          pomaga na rozne rzeczy.

                          Pozdrawiam smile
                          • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 23:42
                            No teraz to mnie naprawde zaskoczylas.
                            Mam tylko nadzieje ze jestes szczera i nie zartujesz , bo ja zakladam ze
                            piszesz na powaznie.

                            Moja tesciowa "leczyla" biopradami. Bardzo w to sie angazowala , duzo
                            studiowala , jezdzila na rozne zloty i konferencje.
                            Nigdy z nia nie rozmawialem na ten temat , bo ja po prostu jestem "niewierzacy"
                            i nie chcialem ranic jej przekonan.

                            Ale jak to mowi osoba tak inteligentna jak Ty i majaca u mnie taki autorytet,
                            to na pewno bede musial to sobie przemyslec.

                            Jednego jestem pewien, kazda rzecz ktora przynosi pomoc i ulge innym jest
                            potrzebna i pozyteczna.




                            • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 29.04.06, 23:47
                              Zupelnie powaznie.
                              J.
                              • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 00:54
                                No to sobie Was poczytałam i muszę to powiedzieć: Jutka wiedziałam, że
                                jesteś "wyjątkowiejsza", ale że aż tak. Troszku mnie przytkało...
                                • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 09:49
                                  Melu, wbrew powszechnie panujacym opiniom, wiele osob tak ma, a jeszcze wiecej
                                  ma potencjal. Tak ze wcale to nie jest nic az tak wyjatkowego. smile

                                  PS. Wracajac do glownego tematu: U wrozki bylam tylko raz, w Warszawie gdzies na
                                  Brodnie czy Pradze, nie pamietam. Wywrozyla mi spotkanie bylego meza, ale nie
                                  wiem, czy naprawde, czy tez zasugerowalam sie jej wrozba i mialam oczy szerzej
                                  otwarte i uwazniejsze - inaczej moze nie zwrocilabym na niego uwagi.

                                  Raz tez w Paryzu bylam u kolezanki, i na tej samej kolacji byl jej dobry
                                  znajomy, ktory stawia karty i inne takie tam. Po kolacji kolezanka poprosila go,
                                  zeby zobaczyl, co tam dla mnie maja niebiosa w rekawie wink NB1, pierwszy raz go
                                  na oczy widzialam. NB2, wtedy bylam jeszcze szczesliwa mezatka.
                                  Powiedzial mi wiele rzeczy, gdzies to nawet mam spisane przez kolezanke, bo
                                  robila notatki. Pare jednak mi utkwilo: ze sie rozwiode i dlaczego, ze /podal
                                  imie mojej pasierbicy/ jest w ciazy /byla, ale mysmy o tym jeszcze nie
                                  wiedzieli, a kolezanka przysiegla, ze nic mu na moj temat nie mowila/, ze wroce
                                  do Polski /wtedy jeszcze przez mysl mi to nie przeszlo/. No i rozne inne rzeczy smile
                                  Musze znalezc te notatki i jeszcze raz przeczytac smile))

                                  Przeczytalam wszystkie wpisy, i wydaje mi sie, ze wszyscy maja po trosze racje.
                                  Tzn. ze wielu jest naciagaczy, ktorzy sa dobrymi psychologami, i po mimice,
                                  ubiorze, reakcjach etc. moga sobie dopowiedziec, co dana osoba chce uslyszec.

                                  Ale sa tez osoby, ktore maja ten "dar", jakkolwiek go nie nazwiemy.
                                  I bywaja pomocne rowniez przy poszukiwaniu zaginionych czy tez w sledztwach
                                  kryminalnych.
                                  • lablafox Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 10:50
                                    Jutyldo- wierzę i rozumiem , kiedyś , na początku istnienia tego forum
                                    rozmawialismy o podobnych sprawach , ale między innymi i mi dostało się po łbie
                                    od zabobonnych bab i innych takich paskudztw.
                                    Swiat, Neutrino , to nie tylko szkiełko i oko i to co już odkryto i nazwano
                                    nauką.
                                    PS To jabłko to tak ma przez Galileusza i krzywą wieże w Pizzie i Ciotkę
                                    Grawitacje Galileusza.
                                    • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 11:39
                                      Wiekszosc kobiet wierzy we wrozby i w istnienie sil nadprzyrodzonych .
                                      Tak juz jestescie skonstuowane ze czujecie mocniej i glebiej a w dzialaniu
                                      i tlumaczeniu swiata nie poslugujecie sie tylko rozumem i kalkulacja .
                                      No i bardzo dobrze , dopoki nie staje sie to obsesyjne i narzucane sila
                                      innym to przeciez nic w tym zlego.

                                      Lx, slusznie przytoczylas doswiadczenia Galileusza , z tym tylko ze wieza nie
                                      stoi w Pizzy lecz w Pizie co jest identyczna wymowa wloskiej Pisa .
                                      wink))


                                      • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 12:24
                                        antyproton napisał:

                                        > No i bardzo dobrze , dopoki nie staje sie to obsesyjne i narzucane sila
                                        > innym to przeciez nic w tym zlego.
                                        **********
                                        A coz tu jest do narzucania Neutrino?
                                        Jedni maja tak, inni inaczej, a i tak kazdy czlowiek postrzega te sama rzecz
                                        inaczej. Wiec nikt nikomu nie moze nic narzucic...
                                        Tak mysle.
                                        I wiem ze nic nie wiem smile))
                                        • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 15:31
                                          jutka1 napisała:
                                          Wiec nikt nikomu nie moze nic narzucic...

                                          Oj mozna, oj mozna .
                                          Wlasnie skonczyl sie tutaj proces przeciwko Annie Marki , jej corce
                                          i brazylijskiemu magowi Denascimiento .
                                          W swoim programie TV sprzedawali talizmany buonafortuna, przepowiadali
                                          przyszlosc i numery w enalotto.
                                          Oczywiscie dzwonili do nich ludzie znajdujacy sie w ciezkich sytuacjach
                                          zyciowych , po rozwodzie , bankructwie , utracie pracy z chorobami.
                                          Nastepnie byli przez nich szantazowani ze jezeli nie wplaca odpowiednich
                                          sum spotka ich nieszczescie, spadnie na nich klatwa , cos zlego stanie sie ich
                                          dzieciom.
                                          W piec lat dzialalnosci ich majatek wzrosl do setek milionow euro,
                                          dziesiatkom ludzi skrzywiono zycie .
                                          Dlatego uwazam ze nalezy byc bardzo ostroznym, szczegolnie w przypadku jezeli
                                          ktos kaze sobie placic ze tego rodzaju "uslugi".

                                          Ale jezeli ktos w to wierzy i nie naklania nikogo do tej samej wiary
                                          to jest to jego prywatna , wewnetrzna sprawa.
                                          smile
                                          • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 15:34
                                            Neutrino, Ty piszesz o hochsztaplerach, ja pisalam o zwyklych ludziach, jak ja np.
                                            Masz racje, i ja tez, bo gadamy o 2 roznych rzeczach smile

                                            I znowu sie nam nie udalo poklocic wink))))))
                                    • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 12:21
                                      Lx, bardzo mi przyjemnie byc przyjeta do klubu zabobonnych bab i innych
                                      paskudztw wink)))))
                                      W grupie zawsze razniej big_grin
                                      • skynews Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 18:38

                                        ...uwierzylem ze istnieja zjawiska, ktore nie daja sie w zaden logiczny sposob
                                        wytlumaczyc.

                                        Wspominaliscie o przewidywaniu przyszlosci.
                                        Ja mam do opowiedzenia cos co ma byc moze jakis zwiazek z przeszloscia.

                                        Kilka miesiecy temu postanowilismy razem z Jutka zwiedzic jakis
                                        duzy zamkek, ktory ja znalem czesciowo juz wczesniej
                                        i wyjatkowo lubilem to miejsce.
                                        Grzebalismy sie strasznie wiec przybylismy na miejsce pol godziny przed
                                        zamknieciem. Biletow juz nie sprzedawano.

                                        Namowilem Jutke ze wejdziemy jednym z bocznych wejsc. Niechetnie, ale zgodzila
                                        sie. Weszlismy wiec do wewnatrz nie zatrzymywani przez nikogo. Znalezlismy sie w
                                        pustym korytarzu, z ktorego prowadzily wejscia do kolejnych pomieszczen.
                                        Otworzylismy jedne z drzwi i zaczelismy isc nastepnym korytarzem, ktory
                                        przebiegal po luku.
                                        Od tego momentu zaczely sie dziac pewne dziwne rzeczy.
                                        W drzwiach, ktorymi weszlismy pojawil sie jakis facet. Zamknal drzwi, ktorymi
                                        weszlismy na klucz, przeszedl obok nas nie odezwawszy sie ani slowem,
                                        nawet nie spojrzal na nas, tak jakbysmy w ogole nie istnieli i zniknal za zakretem !
                                        Powstal problem: jak wydostac sie teraz z zamku.
                                        Wprawdzie traktowalem to w dalszym ciagu jako fascynujaca przygode, ale Jutka
                                        zasygnaliowala pierwszy raz ze jakos dziwnie sie czuje w tym miekscu
                                        i ze musi sie jak najszybciej wydostac na zewnatrz.
                                        Ok, zeszlismy po kamiennych schodach i... znalezlismy sie w czesci zamku nie
                                        przeznaczonej dla turystow gdzie wlasnie odbywala sie jakas huczna zamknieta
                                        impreza z licznym towarzystwem w muszkach, krawatach i sukniach balowych, a my
                                        ubrani oczywiscie na turystycznie-sportowo.

                                        Spodobalo mi sie tym bardziej ze nikt, nawet liczni ochroniarze nie zwracali
                                        na nas najmniejszej uwagi, nikt nawet nie zapytal o zaproszenia, a przeciez
                                        powinnni bo bylismy ubrani nieodpowiednio i tym sie wyroznialismy.
                                        Zobaczylem szwedzki stol uginajacy sie od jadla i napojow.
                                        Mialem juz w rece talerzyk, chcialem cos dla nas wybrac i... wtedy uslyszalem
                                        za plecami cichy glos Jutki: "prosze cie, chodzmy, wyprowadz mnie stad".
                                        Odwrocilem sie i zobaczylem jej twarz: byla nienaturalnie blada, na czole drobne
                                        kropelki potu, w oczach jakies przerazenie, krotki oddech.
                                        Zrozumialem w tym momencie ze to nie zarty.
                                        Wybieglismy z zamku.
                                        Na szczescie intuicyjnie znalezlismy wlasciwa droge.
                                        Jutka dopiero na dziedzincu doszla do siebie.
                                        Mowila mi ze od smego poszatku czula sie dziwnie w tym zamku a w kulminacyjnym
                                        momencie cos jakby ja stamtąd wyrzucalo.

                                        Byc moze to co sie wydarzylo w zamku ma jakis zwiazek z jej wlasciwosciami, o
                                        ktorych juz wspomniala.
                                        Kiedys, kiedy bylem chory polozyla mi dlonie na czole. Moje przeziebienie
                                        zniknelo w kilkanascie minut a Jutka... niestety, zachorowala jeszcze tego
                                        samego dnia.


                                        Enjoy it !

                                        • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 18:49
                                          Moglabym Cie ochrzanic, ale tego nie zrobie smile

                                          To prawda. Cos w tym zamku bylo, od czego wlosy na karku mi deba stanely.
                                          Mialam takie cos jeszcze jeden raz w Ksiazu. Tez ucieklam.

                                          A co do tego przeziebienia, ktore "przeszlo na kota", to teraz rozumiecie,
                                          dlaczego tak sie ze Sky'em kloce, bo mu darowac nie moge wink)))))
                                          • mela42 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 19:04
                                            Jutko, pewnie w jednym z poprzednich żyć byłaś Księżniczką zamkniętą w zamkowej
                                            wieży! Uraz do tych budowli, ukryty głęboko w podświadomości, czasami się
                                            odzywa smile))
                                            > A co do tego przeziebienia, ktore "przeszlo na kota", to teraz rozumiecie,
                                            > dlaczego tak sie ze Sky'em kloce, bo mu darowac nie moge wink)))))
                                            Ty się dziewczyno ciesz, że On tylko przeziębiony był!
                                            • antyproton Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 19:10
                                              Moze byc, moze byc.
                                              Tylko ciekawe za co ja tam zamkneli ?
                                              Hm...
                                              Moze za tajemne spotykanie sie z rycerzem ?
                                              Historia zawsze sie powtarza , tak mowia .

                                              wink)))
                                              • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:05
                                                antyproton napisał:

                                                > Moze byc, moze byc.
                                                > Tylko ciekawe za co ja tam zamkneli ?
                                                > Hm...
                                                > Moze za tajemne spotykanie sie z rycerzem ?
                                                > Historia zawsze sie powtarza , tak mowia .
                                                **********
                                                Po prawdzie, gdyby to byla kwestia poprzedniego zycia, to bym sie tak nie
                                                wystraszyla, caro.
                                                Tam cos bylo..... hm. zlego.
                                            • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:04
                                              Melu, to niech Sky sie cieszy, ze to bylo tylko przeziebienie, bo jakby mnie
                                              jakim Parkinsonem albo innym obdarowal, to bym zabila. I juz. wink)))))
                                              • mela42 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:10
                                                Yes, Yes, Yes... wiedziałam, że odpowiesz!! Sky już wie, że teraz nikt się nie
                                                dotknie do czółka! I cierpi! Może My Księżniczki Go tak wirtualnie pomacamy (po
                                                czółku oczywiście!)
                                                • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:14
                                                  Napis autentyczny w sklepie GSu w Kazimierzu Dolnym, polowa lat 80tych:
                                                  "Towar macany nalezy do macanta"
                                                  wink))))))))))
                                          • lablafox Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 20:32
                                            jutka1 napisała:

                                            > Moglabym Cie ochrzanic, ale tego nie zrobie smile
                                            >
                                            > To prawda. Cos w tym zamku bylo, od czego wlosy na karku mi deba stanely.
                                            > Mialam takie cos jeszcze jeden raz w Ksiazu. Tez ucieklam.
                                            >
                                            > A co do tego przeziebienia, ktore "przeszlo na kota", to teraz rozumiecie,
                                            > dlaczego tak sie ze Sky'em kloce, bo mu darowac nie moge wink)))))
                                            >

                                            Hmmm w Ksiażu , do którego specjalnie jechałam, tez mi się przytrafiło podobie.
                                            Weszłam na dziedziniec - normalka - miałam wejść do srodka -niestety , nie
                                            byłam w stanie przekroczyc drzwi.
                                            W czasie gdy inni zwiedzali zamek , ja chodzilam po kruzganku , ale trzymając
                                            sie bardziej muru przy stoku niż ściany zamku , cały czas tyłem .
                                            Zdjęcia mam tez zrobione - z krużganku na las , na dół i ani jednego z zamkiem.
                                            Wyjechałam z ulga, wielką.
                                            • antyproton Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 20:42
                                              No prosze , Lx tez ksiezniczka ! wink
                                              Co za szlachetne i blekitnokrwiste forum .
                                              smile)
                                              • lablafox Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 20:47
                                                Nie księżniczka , ale herbowa panna, niestety juz wzięta.
                                                • mela42 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 21:13
                                                  No to mnie zaciekawiłyście! Jak tylko mój M. spłynie jadę do Książa. Może ja
                                                  też nie spod ogona. Migreny mam jak najprawdziwsza.
                                                  • lablafox Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 21:43
                                                    sad(( ja migren nie miewam.
                                                  • mela42 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 22:00
                                                    No migreny to nie miarka ostateczna. Nie chcę Cię namawiać do saookaleczeń, ale
                                                    włącz pamięć: może po skaleczeniu na plasterku było niebiesko?
                                                  • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 22:56
                                                    Ja nie miewam migren , tylko mnie leb napieprza wink))))))
                                                  • mela42 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:03
                                                    A Ty tak zaraz musisz się bratać z plebsem tymi określeniami? Może Cię tylko
                                                    nap.. ł? ŁOMATKO KRÓLOWO BONO WYBACZ!
                                                  • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:15
                                                    Melu, cara mia, ja klne w zyciu, na necie staram sie nie, wiec sie powstrzymalam
                                                    wink))))))
                                                  • mela42 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:22
                                                    Jak widzisz, ja też się staram. I w realu to ja taka grzeczniutka jestem, że
                                                    wogóle nie wiem o co chodzi....
                                            • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 22:58
                                              Lx, to bardzo ciekawe, bo mnie sie to przytrafilo w sali najbardziej
                                              reprezentacyjnej, wychodzacej na dziedziniec.
                                              I zwialam zlana potem.
                                              Hm.
                                              big_grin
                                              • lablafox Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:34
                                                jutka1 napisała:

                                                > Lx, to bardzo ciekawe, bo mnie sie to przytrafilo w sali najbardziej
                                                > reprezentacyjnej, wychodzacej na dziedziniec.
                                                > I zwialam zlana potem.
                                                > Hm.
                                                > big_grin
                                                >
                                                Ja pamietam tylko z tej całej wyprawy widok z kruzganku w dół , na fosę chyba i
                                                na las ,za mną była ściana zieleni i chyba pnace róze ( w pamięci nie mam
                                                zamku , wiem ze jest ,ale gdy myślę Książ to pamieram brukowaną droge miedzy
                                                lasem i polem , wjazd ,z zakazem wjazdu "tylko dla gosci hotelowych" i tylko
                                                to widzę co wyzej napisałam.
                                                Od tamtego tez czasu przestał mnie zupełnie interesować.
                                                • jutka1 Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:40
                                                  No i nie wracaj tam.
                                                  Dzisiaj rano nomen omen zadzwonili znajomi, czy bym nie pojechala z nimi do
                                                  Ksiaza, bo jakas ogolnopolska wystawa bonsai byla.
                                                  Lubie bonsai, ale odmowilam. Nie chce tam wracac.
                                                  • skynews Re: Nie wierzylem, ale..... 30.04.06, 23:50

                                                    Masz racje ze tam nie wracasz.
                                                    Moze to wszystko przez Daisy ?

                                                    Enjoy it !
    • ewelina10 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 22:29
      Przespałam 21 nocy w zamku w Książu na koloni i nie było jakiś nietypowych
      doznań, ani nic o nich nie słyszałam od innych. Pamiętam tylko, że pecha
      mieliśmy z pogodą. Przez cały okres padało i było zimno a ja zabrałam z domu
      tylko letnie ubranie.
      • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 22:51
        No Ewelinko, jeszcze jest szansa. Kwestia dobrej interpretacji. Zła pogoda.. ?
        Fatum jakieś, czy co? Brzmi nieźle! Piszesz: "przez cały okres" - toż to pech
        po całemu (Panowie cisza! Nic nie wiecie na ten temat). Witaj w klubie jednym
        słowem, też jesteś naznaczona! Jest Nas pare Księżniczek w tym szacownym gronie.
        • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 22:58
          Ew,
          a moze zle spalas i rano odkrywalas nieduzy siniaczek
          jak ziarnko groszku ?
          smile
          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:13
            W razie gdyby Twój schorowany i zmęczony umysł nie dał rady to naprowadzam i z
            góry biorę: Yes, Yes, Yes... wiedziałam, że odpowiesz!! Sky już wie, że teraz
            nikt się nie
            dotknie do czółka! I cierpi! Może My Księżniczki Go tak wirtualnie pomacamy (po
            czółku oczywiście!)

            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:30
              Coś mi się pokryło i źle wysłało. Czytam i sama nie wiem o co chodzi? Może ja
              też zmierzę temperaturę! Skya nie dotykałam.... chyba!
      • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:22
        Ew., no i dobrze, o jedna traume mniej smile))
        • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:44
          Domniemana Księżna Mela gasi światło! Dobranoc Waćpaństwu!
          • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:46
            Dobranoc Wacpani smile
            • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:51
              Krolewskich snow
              smile
            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:52
              Widzę Siostro ( z poprzednich żyć), że ostałyśmy się ino dwie!/ Mogę zgasić
              światło? Plissss!
              • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:53
                Cara, masz teraz jeszcze 2 mezczyzn smile)))
                • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:55
                  Jejku, gdzie? A ja już paluszek przy pstryczku miałam...
                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:56
                    Tutaj - Anty i Sky sie pojawili smile))
                    • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 30.04.06, 23:59
                      Może Tobie. Ale ja to rozumiem. Hejka, do jutra!
                    • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:00

                      Odpowiednia pora przeciez - jutro wolnesmile
                      Dobry wieczor Ksiezniczkom i Rycerzomsmile

                      Enjoy it !
                      • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:04
                        Bry.. nieśmiało szepczę..
                        • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:06
                          Jutko, wróć!!!!!
                          • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:07
                            Jestem, jestem, nie boj sie smile))))
                            Jakby co to obronie ;-D
                            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:12
                              Jezuuu! Nie rób mi na przyszłość takich porzucanek. Jeastem tu od ... właściwie
                              prawie wczoraj i sobie nie życzę tak odrazu na głęboką wodę. Jakoś w łaskawość
                              Panów nie wierzę i z tych bojących jestem!
                              • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:16
                                Chyba się udało. Ciiii. padli. Dzięki za wszystko, różowych snów. Pstryk!
                                • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:18
                                  Kto padl ?
                                  Poszedlem tylko postraszyc po komnatach .
                                  wink)
                                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:20
                                    Czesc Neutrino smile

                                    Mam nadzieje, ze sie ze mnie nie smiejesz w skrytosci ducha, ale ja juz taka
                                    wariatka jestem ;-(
                                    • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:32
                                      Jutka , przysiegam ze sie nie smieje.
                                      Tylko jeszcze nie moge w 100% uwierzyc ze to wszystko prawda co piszesz.
                                      smile
                                      • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:37
                                        Nautrino, ja nikogo nie przekonuje, bo to nie lezy w moim charakterze. Nie
                                        klamie, nie ubarwiam, bo ibid.

                                        Jakos zalezy mi, zebys sie nie smial. Mozesz nie wierzyc, Twoje prawo.

                                        Kurde, chybasenaleje big_grin
                                        • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:52
                                          Nie mowilem ,ze Ci nie wierze , tylko ze nie jestem w 100% pewny czy
                                          mowisz na powaznie .
                                          Mozesz byc pewna ze nie bede sie z tego co opisalas smial ani zartowal.
                                          Jezeli to wszystko jest prawda to wiem ile to dla Ciebie znaczy .
                                          Jestem po prostu zaskoczony , mialem o Tobie troche inne wyobrazenie.
                                          Myslalem ,ze raczej jestes "twarda" i ze wiesz wszystko wink
                                          A tu prosze - okazuje sie - kobieta .
                                          smile)
                                          • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:00
                                            antyproton napisał:

                                            > Nie mowilem ,ze Ci nie wierze , tylko ze nie jestem w 100% pewny czy
                                            > mowisz na powaznie .
                                            > Mozesz byc pewna ze nie bede sie z tego co opisalas smial ani zartowal.
                                            > Jezeli to wszystko jest prawda to wiem ile to dla Ciebie znaczy .
                                            > Jestem po prostu zaskoczony , mialem o Tobie troche inne wyobrazenie.
                                            > Myslalem ,ze raczej jestes "twarda" i ze wiesz wszystko wink
                                            > A tu prosze - okazuje sie - kobieta .
                                            ***********
                                            Az poszlam do lustra sprawdzic - tak, zgadza sie, kobieta.

                                            Przepraszam, jesli nie spelnilam Twoich wyobrazen.
                                            Juz wczoraj pisalam, ze to prawda.

                                            Po prawdzie, teraz zaluje, ze sie "odslonilam". Ale z drugiej strony nie zaluje.

                                            smile
                                        • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:56

                                          Anty,
                                          nigdy nie zapomne twarzy Jutki tamtego wieczoru, tej nienaturalnej bladosci,
                                          ktorej nigdy przedtem nie widzialem.

                                          Zreszta takich przypadkow jak "The X-Files" bylo wiecej.
                                          Moze Jutka kiedys sama to opisze, chociaz nie wiem czy wszystko nadaje sie na forum.

                                          Mi bylo szkoda tamtego przyjecia - bez powodu bym nie zrezygnowal.


                                          Enjoy it !
                                          • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:00
                                            Sky ,
                                            jak bedzie chciala to sama o tym opowie.
                                            Chociaz watpie , bo jest bardzo dyskretna.
                                            Co w dzisiejszych czasach jest wielka zaleta.
                                            • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:46

                                              Dokladnie,
                                              jest dyskretna i godna zaufania, jest kobieta, ktora posiada wlasciwosci
                                              i mozliwosci, ktorych inni byc moze nie maja.

                                              Ona mi nic nie opowiadala, widzialem i doswiadczylem wielu rzeczy tak dziwnych
                                              ze nie daja sie w ogole okreslic.
                                              Pol zycia zajmowalem sie liczeniem, mierzeniem, wazeniem, testowaniem i...nic!
                                              Do pewnych zjawisk nie stosuja sie zadne prawa.
                                              Wczesniej tez nie wierzylem.
                                              Uwazalem dotychczas ze wszystko mozna zdefiniowac i ze to tylko kwestia
                                              zastosowanej metody i kosztow.

                                              Dodam jesze tylko ze ostrzegla mnie kiedys przed wypadkiem bedac kilkaset
                                              kilometrow od miejsca zdarzenia i to mnie uratowalo przed przynajmniej ciezkim
                                              uszkodzeniem ciala - zatrzymalem sie bez zadnego powodu idac do mojego auta,
                                              w ktore w tym momencie uderzyla mloda dziewczyna jadaca innym autem.
                                              Okolicznosci wypadku i personalia sprawczyni, niektore elementy jej ubioru i
                                              wygladu prowadzily zdecydowanie w jednym scisle okrslonym kierunku.

                                              Na tym koniec na podobne tematy z mojej strony - nie wszystko nadaje sie do
                                              opisywania i rozumie ze jezeli ktos nie spotkal sie z czyms podobnym to trudno
                                              jest uwierzyc.
                                              Ja tez nie wierzylem.


                                              Enjoy it !
                                              • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:57
                                                Sky, wiecej nie mow, bo juz nikt nie bedzie ze mna rozmawiac na forum, ok?
                                                smile
                                                • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 02:21

                                                  Oksmile

                                                  Enjoy it !
                                                • lablafox Pikus jestem 02.05.06, 10:32
                                                  Po tym co przeczytalam o twoich wyczynach to ja pikus jestem , malutki pikus.
                                                  Nie boj sie ,będe z Toba rozmawiac , po tym wszystkim wiedxmo jedna.
                                                  • jutka1 Re: Pikus jestem 02.05.06, 18:11
                                                    Lx, ciesze sie smile))
                                                    NB, to wcale zawsze takie przyjemne nie jest... sad
                                • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:19
                                  No i znowu? Ty Melu pstryk jak ja odpisuje na Twoj wpis.
                                  Ech.

                                  Kolorowych snow smile)))

                                  PS. A koledzy to gdzie sie schowali?
                                  • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:21

                                    Kolegami nas nazwala, koledzy jestesmy...smile))

                                    Korkociag szukam !

                                    Enjoy it !
                                    • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:26
                                      skynews napisał:

                                      > Kolegami nas nazwala, koledzy jestesmy...smile))
                                      >
                                      > Korkociag szukam !
                                      *********
                                      Kolega Ci sie nie podoba?
                                      Kumpel? Pacjent? wink)))))))

                                      Korkociag jest tam, gdzie go zostawiles wink))))))
                                      • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:35

                                        Jutka1 napisała:
                                        "Kolega Ci sie nie podoba?
                                        Kumpel? Pacjent? wink)))))))

                                        Korkociag jest tam, gdzie go zostawiles wink))))))"

                                        smile))
                                        Kolega-Pacjent, dobre - jestes wyjatkowa dzisiaj - juz drugi raz dzisiaj swinke
                                        robie, dobrze ze jeszcze tej butelczyny nie otworzylem a korkociag w koncu
                                        nowy rozpakowalem, ale nie widze instrukcji obslugismile


                                        Enjoy it !
                                        • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:39
                                          Sky, instrukcja jest prosta:
                                          Trza miec butelke i korkociag, ew. kieliszek ale nie jest obowiazkowy.
                                          Reszta sama sie zrobi wink))
                                          • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:44

                                            Mam juz wszystko, ale ostatnio dostalem nowy korkociag dolaczony do butelki.
                                            Jest dokladnie taki jak Twoj - ok, dziala juzsmile

                                            Enjoy it !
                              • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:17
                                Melu, jestes tutaj od polowy marca, ok ok, z przerwa. Ale to juz 1.5 miesiaca, i
                                zakladam, ze wczesniej czytalas.
                                Dalabys sobie doskonale rade beze mnie, a ja nie robie porzucanek tylko na Twoje
                                dobranoc odpowiedzialam dobranoc smile
                                • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:22
                                  Jasne! Dam radę! Tylko mnie jakiś oszołom w jednej komnacie przestraszył.
                                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:27
                                    Melu, bez strachu, jakby co to mojego bojowego Maine Coona wysle na odsiecz smile)))
                                    • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:29
                                      Kota??!! Dzięki, ale TO nie wyglądało na mysz. Poradzę sobie. W razie czego,
                                      żegnaj , fajnie było.
                                      • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:31
                                        Melka, co to znaczy "zegnaj fajnie bylo"????
                                        ;-(
                                        • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:33
                                          Melu , ja jestem dobrym duszkiem.
                                          Ja nie Kruger !
                                          wink)
                                          • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:40
                                            I chcesz o tym pogadać? (To jedyny odstraszający tekst jaki znam).
                                        • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:37
                                          No , postraszyłaś mnie, i zabrzmialo to tak, że Panowie się zaraz na mnie
                                          rzucą. Już brałam ich na klatę. Widocznie wyczytali, że idziesz spatuchać i
                                          odpuścili. Dzięki, bo tak naprawdę to nie byłam przygotowna.
                                          • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:40
                                            Alez Melu, oni nie sa tacy straszni wink))))))
                                            Wrecz przeciwnie to dobre chlopaki, chociaz czasem czlek im da bezlep wink)))))
                                            • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:44
                                              Tak bezłep na dzieńdobry Księżniczkom nie przystoi. Niech chociaż coś
                                              (głupiego) powiedzą.
                                              • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:46
                                                Nienienienienie....
                                                Na dzien dobry to chlopaki cos palna, a my bezlep ;-D
                                                • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:51
                                                  Ok, rozkaz!!!
                                                • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:53
                                                  A o czym gadacie? Bo straszliwie się wątek rozrósł - i nie wiem, czy powinnam
                                                  zaległości nadrobić - czy to tylko takie pogawędki?smile
                                                  • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 00:55
                                                    Jak zwykle tu sa trzy rozne watki.
                                                    Ale to nic, jest roznorodniej.
                                                    Mozesz sobie poczytac the story , albo i nie.
                                                    I tak bedzie OK.
                                                    smile)
                                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:02
                                                    Różnorodność popieram jak najbardziej - nawet jeśli wątek o wróżce kończy się
                                                    na waleniu torebkom bez łep smile I tylko ciekawość mnie gnębi, czy walimy bez
                                                    łep wróżkę czy też Klausa...
                                                  • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:03
                                                    Takie pogawędki i dlatego się rozrósł. Jak masz "kota" i kota nie boisz się
                                                    wykorzystać, to witamy. Cały wieczór szykuję się na szturm, ale coś marnie im
                                                    wychodzi. Chyba Jutka przeceniła.
                                                  • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:04
                                                    O Boszeee! Chyba przeholowałam!! Idę spać. Branoc!!!
                                                  • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:06
                                                    Nie kus , nie kus,
                                                    bo do switu jeszcze daleko .
                                                    wink)
                                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:06
                                                    "Kota" mam niewątpliwie. Wykorzystać kota...cóż - jako jednostka lekko
                                                    poimprezowa jestem w nastroju nieco frywolnym - więc spróbuję nie napisać tego,
                                                    co mi się cisnęło pod palce...smile A czterołapnego kota posiadam...niemal. Niby
                                                    sąsiadów jest - ale jakoś tak się przyzwyczaił smile
                                                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:10
                                                    Kot zwierze madre i wykorzystac sie nie da big_grin
                                                  • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:15
                                                    Mozna wykorzystac ,
                                                    do ogrzewania stop.
                                                    smile
                                                  • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:20
                                                    huntersmoon.wroclaw.pl/news.php
                                                    No, chyba dobrze wyczaiłam? Jutko, jestem na etapie poszukiwania kotka i dwóch
                                                    szczeniaczków. Ale to temat na za 1,5 roku. Ta rasa kotów oczarowała mnie.
                                                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:30
                                                    Pudlo, Melu smile
                                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:22
                                                    Sąsiedniego kota mogę wykorzystać do ogrzewania kanapy. Regularnie wpada na
                                                    kilkugodzinną drzemkę. A sąsiedzi mi podpadli - bo chyba wykwaterowali kota na
                                                    balkon. Dojrzał - i zaczął znaczyć teren i się szwałędać po nocach sad I
                                                    przestali go traktować jak "domowego". A mnie serce boli sad
                                                  • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:25
                                                    monia.i napisała:
                                                    Dojrzał - i zaczął znaczyć teren i się szwałędać po nocach

                                                    No jak kazdy facet .
                                                    wink)
                                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:31
                                                    antyproton napisał:

                                                    > No jak kazdy facet .
                                                    > wink)

                                                    Słuszna uwaga smile)) No, ale żeby zaraz na balkon? Na takie zimno?sad

                                                  • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:26
                                                    A czy on z wyglądu taki dostojny jest? Bo jak tak to on jest z tych.
                                                    Czuj się zaszczycona! Maine coona nie każdy może mieć!
                                                  • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:35
                                                    > Melu, bez strachu, jakby co to mojego bojowego Maine Coona wysle na odsiecz :-
                                                    ))))

                                                    To się teraz tłumacz bo zgłupłam do cna!
                                                  • mela42 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:36
                                                    To było do Jutki!!! Wstawaj i się tłumacz Kobieto!
                                                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:49
                                                    Melu, owszem z Wroclawia, ale inna hodowla smile))
                                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:52
                                                    Jutek - a Twoja Stokrocia z racji swojej domowości cały czas ma te różowe
                                                    poduszeczki u łapek? Zawsze mnie one rozczulają - i u kociaków, i u szczeniąt :-
                                                    )
                                                  • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:55
                                                    Nie, Moniu, ciemne sa smile

                                                    A teraz odpelzam kroczac wink na dol do sypialni smile
                                                    Dobranoc big_grin
                                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 01:39
                                                    Czemu coona nie każdy może mieć? Moi przyjaciele właśnie na dniach kociaka mają
                                                    odbierać. Widziałam w necie zdjęcia - superancki jest - taki mały rudzielec smile
    • luiza-w-ogrodzie Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 02:53
      Zdarzylo mi sie pojsc do wrozbitek ze trzy razy z kolezankami - dwa razy w
      liceum, raz jakies 10 lat temu. Nie zrobily na mnie wrazenia - ja szlam w
      zaparte, kamienna twarz i zadnych informacji, one cos tam plotly w desperacji:
      o milosci, pieniadzach i dzieciach. Ale to byly bylejakie wrozki za pieniundze.
      Kiedys na ulicy w Polsce dopadla mnie, osmoklasistke, Cyganka i wywrozyla mi
      meza bruneta, wyjazd w dalekie kraje, dwojke dzieci i zycie do poznej
      osiemdziesiatki. Jeszcze tylko to ostatnie zostalo do sprawdzenia ;oD

      Co do przeczuc, zwidow i omamow, zdarzaja mi sie co jakis czas. Jak pewnie
      kazdemu. Nie tlumacze tego, ale slucham wewnetrznego glosu. Doswiadczenie mnie
      nauczylo, zeby go nie lekcewazyc. Dwa razy uratowalo mnie to od smierci albo
      ciezkich obrazen. Ostrzegalam tez ludzi ze im sie cos stanie (oczywiscie nikt
      tego nie bral powaznie) i w ciagu tygodnia - dwoch kontaktowali sie ze mna zeby
      przepraszac za niedowierzanie. Moj ojciec wiedzial o smierci przyjaciela zanim
      nawet sie dowiedzial, ze on trafil do szpitala.
      Na zamku w Ksiazu bylam jako dziecko w ramach wycieczki kolonijnej, pamietam
      tylko wrazenie przygnebiajacej ponurosci, ale chyba wielkosc i wyglad tego
      zamczyska sie do tego przyczynily.

      Poza tym dziekuje, w domu wszyscy zdrowi ;oD
      Pozdrawiam, wracajac do przewidywalnego swiata suchych statystyk
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 15:34
        No toscie sobie poszaleli wczoraj !
        W Ksiazu bylam w zeszlym roku i stwierdzam, ze jest to miejsce
        przygnebiajace... U wrazliwych osob moze wywolac gwaltowne, negatywne reakcje.
        Mnie sie momentami tez robilo duszno i walczylam z objawami klaustrofobii. Jak
        ta Daisy tam sie musiala meczyc...
        • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 17:42

          Jakotakot napisała:

          "No toscie sobie poszaleli wczoraj !
          W Ksiazu bylam w zeszlym roku i stwierdzam, ze jest to miejsce
          przygnebiajace... U wrazliwych osob moze wywolac gwaltowne, negatywne reakcje.
          Mnie sie momentami tez robilo duszno i walczylam z objawami klaustrofobii. Jak
          ta Daisy tam sie musiala meczyc...

          To ciekawe te objawy klaustrofobii w...jednym z najwiekszych pod wzgledem
          kubatury zamkow (150 tysiecy m3) w Europie.
          O ile sobie przypominam to dla publicznego zwiedzania udostepniona jest tylko
          renesansowa i barokowa czesc zamku z przestronnymi salonami i imponujaca sala
          Maksymiliana, oraz tarasy - chyba ze zwiedzalas tylko lochy i piwnicesmile))

          Jak bys sie w takim razie czula w PRL'owskim M..., lub np. w windzie ?

          Daisy byla jedna z najpiekniejszych kobiet swojej epoki wiec nie sadze aby
          musiala sie meczycsmile
          www.zamkipolskie.com/ksiaz/ksiaz.html
          Enjoy it !
          • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 22:21
            Sky, mimo wszystko, bardzo niewiele wiesz o kobietach.... Uroda nie gwarantuje
            nam szczescia, niestety. Te mniej szpetne od reszty maja zywot usiany
            "starajacymi sie " , ktorzy z braku odpowiedniego dystansu do wlasnych wdziekow
            zachowuja sie na zasadzie "czepilo sie g.... okretu, i mowi: plyniemy" -
            bardzo uciazliwe...
            Ksiaz jest klaustrofobiczny psychologicznie, nie gabarytowo ! Nawet
            najbardziej uroczy styl architektoniczny moze byc zapaskudzony ciezka raczka -
            vide Wieden versus Budapeszt.
            • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 22:23
              Ps.:
              W windzie moze byc calkiem przyjemnie w zaleznosci od towarzystwa smile))
              • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 22:41
                smile)) Niewątpliwie...smile
                Trafiają się również osoby mogące wywołać klaustrofobię. W obecności takiej
                jednostki nawet sala balowa zamku wydaje się nazbyt ciasna..
              • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:35

                Jakotakot napisała:
                "Ps.:
                W windzie moze byc calkiem przyjemnie w zaleznosci od towarzystwa smile))"

                A jak jeszcze stanie miedzy pietrami to mamy szczescie bez granicsmile

                Daisy miala podobno 50 cm w talii to jak mogla byc nieszczesliwa ?



                Enjoy it !
                • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:37
                  Wszystkie sukienki na tym ratlerku wisialy jak na haku - i gdzie tu szczescie ?
                • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:37
                  Co maja centymetry talii do szczescia?
                  Poczytaj sobie o niej.
                  Byla nieszczesliwa do imentu.
                • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:40
                  Musiała byc nieszczęśliwa...Zero bigosu, zero fasolki po bretońsku...
                  • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:41
                    No i ta rewelacyjna przemiana materii - strach pomyslec....
                    • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:45
                      A poza tym, to umowmy sie raz na zawsze, ze kobieta z 50-cio cm-rowa talia jest:
                      a - scisnieta gorsetem do bezdechu
                      b- chuda chabeta
                      c- kurduplem wzroztu siedzacego psa
                      d- innego wyjscia ni ma !
                      • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:47
                        Rzeklyscie, kobitki smile
                        Nic pewnie nie jadla, zero przyjemnosci z zycia, nikt jej tam nie lubil, i byla
                        osaczona.
                        Takie zycie?
                        Jiii tam! smile))
                        • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:50
                          Kaszana, jednym słowem...Dajcie spokój - co to za życie - zarusztowana po szyję
                          i uwikłana w historyczne konieczności...
                          O co zakład, że nie miewała orgazmów?smile
                          • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:51
                            Na mur !!!
                          • jutka1 Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:54
                            W zyciu nie miala smile
                            hehehe wink
                      • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:52

                        Jakotakot napisała:

                        "A poza tym, to umowmy sie raz na zawsze, ze kobieta z 50-cio cm-rowa talia jest
                        a - scisnieta gorsetem do bezdechu
                        b- chuda chabeta
                        c- kurduplem wzroztu siedzacego psa
                        d- innego wyjscia ni ma !"

                        smile))
                        ...jak miala 50 cm w talii to nie uzywala gorsetu bo i po co.
                        Nie pasuje do angielskiej lady to wszystko co napisalas.
                        One maja swoj specyficzny, szlachetny typ urody, a poza tym szalala za nia cala
                        arystokratyczno-meska czesc owczesnej Europy - nie zgadzam siesmile)))


                        Enjoy it !
                        • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:55
                          Szalala - rzekles sam wink)))
                          • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:02

                            Jakotakot napisała:

                            "Szalala - rzekles sam wink)))"

                            No,
                            szalala za tymi piecdziesiecioma centymetrami, chcieli ja miecsmile
                            Z domu nie byla przeciez bogata, ale za to szlachetnie urodzona.

                            Enjoy it !
                        • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:02
                          Naprawdę myślisz, że ona tak sama z siebie miała te 50 w talii? Bez gorsetu?
                          A nawet jeśli miała - to ja jej tym bardziej współczuję...Biedna kobieta sad
                          • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:06
                            Monia.i napisała:

                            "Naprawdę myślisz, że ona tak sama z siebie miała te 50 w talii? Bez gorsetu?
                            A nawet jeśli miała - to ja jej tym bardziej współczuję...Biedna kobieta sad"

                            Moniu,
                            one takie byly - cale odzywianie bylo podporzadkowane utrzymaniu odpowiedniej
                            figury - czytalem ksiazke na ten temat (podrzuce tytul) a moja angielska rodzina
                            mi to potwierdza - jedza niesamowicie malosmile


                            Enjoy it !
                            • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:11
                              Sky, hon, a widziales Ty kiedy medyczne zdjecia zeberek kobiecych sznurowanych
                              gorsecikami ? Chinskie nozki sie chowaja !
                              • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:15
                                Kalectwo, jednym słowem...
                                Sky - ponoć kobiety, które nie lubieją jeść - są mało zmysłowe smile
                                Ja muszę miec z tysiąc zmysłów smile)))))
                                • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:45

                                  Monia napisała:

                                  Kalectwo, jednym słowem...
                                  Sky - ponoć kobiety, które nie lubieją jeść - są mało zmysłowe smile
                                  Ja muszę miec z tysiąc zmysłów smile)))))

                                  One tak tego nie uwazaja, ale widac te angielki zwlaszcza arystokratki to chyba
                                  jakas inna rasa tylko...jak moje kuzynki odwiedza mnie to sa zawsze zachwycone
                                  polska kuchniasmile))
                                  • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:49
                                    Moniu, wyjatkiem od reguly sa suchotnice - pono bardzo chutliwe !
                                  • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:52
                                    No sam widzisz...smile
                                    Subtelna talia do naszych kulinarnych pokus ma się nijak...
                          • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:07
                            Monku - cwana byla ! A ci jom kto mierzyl ? Wontpiem ! Byla po prostu
                            prekursorka Sofii Loren, ktora twierdzi, ze kobieta ma 10 % tego co ma, i 90 %
                            tego, co inni mysla, ze ma smile!
                            • monia.i Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:12
                              To ja od dzisiaj zaczynam myśleć, że mam apetyczną trójeczkę. I bardzo was
                              proszę - też tak o mnie myślcie.
      • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 17:22

        Luiza napisała:
        "Na zamku w Ksiazu bylam jako dziecko w ramach wycieczki kolonijnej, pamietam
        tylko wrazenie przygnebiajacej ponurosci, ale chyba wielkosc i wyglad tego
        zamczyska sie do tego przyczynily."

        Jestes pewna ze bylas w zamku Książ jako dziecko w ramach wycieczki kolonijnej ?

        Pytam,
        bo zamek udostepniono do zwiedzania dopiero w roku 1980 ! - wtedy nie bylas
        juz chyba dzieckiem - albo ?
        Dwa lata wczesniej dorabialem sobie przy inewntaryzacji obiektu.
        Intensywna renowacja pomieszczen i porzadkowanie tarasow rozpoczeto dopiero
        w 1960 i trwa do dzisiaj.

        Do 1956 stacjonowaly na zamku wojska sowieckie urzadzajac sobie regularne
        odstrzeliwanie glow i rak licznym posągom, rzezbom oraz maszkaronom zdobiacym
        ogromne marmurowe kominki z wloskich marmurow w roznych kolorach

        Sredniowiecze, renesans i barok moga spowodowac wrazenie przygnebiajacej
        ponurosci ??? !!!

        Enjoy it !
        • antyproton Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 18:21
          Nazwisko pierwszego budowniczego zamku w Ksiazu cesarskiego rycerza
          Funkenstein - wyjasnia te wszystkie leki ? wink)


          Ciekawy jest tez ten fragment :
          Bolko Mały, który mimo fatalnego przydomka zrobił wiele dobrego dla swojego
          śląskiego państewka.
          Jakies skojarzenia ? wink)

          Nie bylem w Ksiazu , ale tak mnie tym wszystkim zainteresowalyscie , ze
          teraz mam chec tam sie udac przy pierwszej okazji .



          • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 22:25
            Najpierw sie Antosiu napij - tego Szwabskiego baroko -renesansa bez wodki sie
            nie da...
          • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:27

            Zamek Ksiaz kryje wiele tajemnic.
            Wprawdzie zewnetrzne wejscia do podziemnego systemu korytarzy sa zasypane i nikt
            juz chyba nie wie dokladnie gdzie sie one znajduja, ale mozna sie tam dostac
            z wnetrza zamku. Sa tam windy, takie jezdzace po pionowych szynach, ale od poziomu
            najnizszej kondygnacji szyny sa pourywane - widac tylko duza ciemna odchlan.
            Trzeba sie wyposarzyc w sprzet dla grotolazow i...kto wie co tam mozna znalezc.

            Zyja jeszcze swiadkowie, byli przymusowi robotnicy, ktorzy twierdza ze do podzimi
            wjechal caly pociag krotko przed zakonczeniem wojny i juz tam pozostal.

            Ciekawostka:
            ogromna zamkowa kuchnia znajduje sie na ostatnim pietrze aby zapachy kuchenne
            nie rozprzestrzenialy sie po innych pomieszczeniach.

            "Jakies skojarzenia ? wink) - nie mam pojecia co masz na mysli.
            Enjoy it !
            • jakotakot Re: Nie wierzę, ale..... 01.05.06, 23:31
              Sky, ale kto?
        • luiza-w-ogrodzie Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:27
          Skaj,
          W takim razie w Ksiazu bylam jako nastolatka a nie dziecko, ale nie pamietam
          kiedy - chyba koncowe lata 70-te; w 1980 roku bylam gdzie indziej... Bylam na
          kilkunastu koloniach to moze mi sie pomylilo. Po 1980 juz na kolonie nie
          jezdzilam, ale wowczas zdarzaly mi sie wczasy na Slasku z rodzicami. Moze wtedy
          to bylo?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • skynews Re: Nie wierzę, ale..... 02.05.06, 00:55

            No wlasnie tak myslalem ze czasowo cos sie nie zgadza - zamek udostepniono
            turystom stosunkowo pozno.

            Jest to ciekawe i imponujace miejsce - niestety zdewastowane.
            Powojenni wlasciciele (gmina Walbrzych) nigdy nie byli w stanie utrzymac
            obiektu. Odmowiono tez, w polowie lat osiemdziesiatych, potomkowi bylych
            wlascicieli remontu na jego koszt - niech sie wiec wali wszystko.


            Enjoy it !
            • skynews Znalazlem... 02.05.06, 14:20

              ...zdjeca Daisy sfotografowanej podczas pobytu w Anglii w pazdzierniku 1901 roku
              w studio Lafayette‘a.

              Jakotakot napisala "Wszystkie sukienki na tym ratlerku wisialy jak na haku",
              "chuda chabeta", "...kurduplem wzrostu siedzacego psa".
              Monia dodala "zarusztowana po szyję" i "O co zakład, że nie miewała orgazmów?smile
              Jutka - "Rzeklyscie, kobitki smileW zyciu nie miala smilehehehe wink
              ...smile))))))))))

              Hehehe - poszukalem w domu centymetr krawiecki i zrobilem z niego obwod o
              srednicy 50 cm - to rzeczywiscie bardzo malo.
              Otworzylem tez jedno ze zdjec Daisy specjalnym programem graficznym i wyliczylem
              ze miala okolo 170 - 174 cm wzrostu zakladajac ze w talii rzeczywiscie bylo 50 cm.

              Prosze zobaczcie zreszta same tego "ratlerka" i "chuda chabeta"smile)))):
              www.rvondeh.dircon.co.uk/plesshtmlimages/2825e.jpg
              Inne portrety Daisy ze studia Lafayette‘a - opisy i komentarze sa tez w j.polskim:
              www.rvondeh.dircon.co.uk/plmain.html
              I co - sukienki wygladaja na niej jak na wieszaku ?smile))

              Enjoy it !
              • jakotakot Re: Znalazlem... 02.05.06, 16:00
                jakotakot tez wspomniala cos o gorsecie, co juz zostalo chytrze pominiete smile
                Sky, jak sie dobrze scisne paskiem to tyz mi niezle cyfry wyskakuja smile))
                • antyproton Re: Znalazlem... 02.05.06, 19:58
                  Sky,
                  nie to zebym sie czepial ,
                  ale lubie sie przychrzanic wink)

                  Otoz zwyklym centymetrem krawieckim zmierzylem to zdjecie
                  i wyszlo mi ze byla wysoka ok.150 cm.
                  Przyjalem , ze przy obwodzie 50cm , talia jest owalna (elipsa), dluzszy bok
                  prostokata wpisanego w elipse powinien wynosic ok.15 cm.
                  Czyli zaokraglajac 15 cm na przod i tyl , po 10 cm na boki.
                  Mysle ,ze to dosc wiarygodne , moze ktoras z pan moglaby to sprawdzic na
                  sobie wink)
                  Przy tak przyjetej skali wychodzi mi wlasnie ok 150 cm wysokosci.

                  Zreszta w tych czasach kobieta 170 cm ?
                  To by ja od razu do reprezentacji w koszykowce wzieli .
                  smile))
                  • skynews Re: Znalazlem... 03.05.06, 00:55

                    A czepiaj sie - nie przeszkadza mismile

                    Widzisz,
                    dluzszy bok kwadratu, w ktory wpisujemy elipse to zasadniczy problem:
                    ja zalozylem 19 cm i wyszedl mi jej wzrost miedzy 170 a 174 cm.
                    Ale jak zmniejszylem ten bok tylko o 1 cm to zaraz w/g mojej metody obliczen
                    wyszlo ze miala tylko okolo 164 - 166 cm !

                    Kobitki musza nam pomoc ustalic jaka jest proporcja miedzy obwodem w talii a
                    dluzszym bokiem kwadratu, w ktory wpisujemy elipse.
                    Ktora chce sie dobrowolnie zmierzyc ?

                    "Zreszta w tych czasach kobieta 170 cm ?" - dlaczego nie ?
                    To nie sa takie odlegle czasy. Poza tym
                    kobiety z polnocy Europy byly chyba zawsze troche wyzsze od tych ze srodkowej
                    i poludniowej czesci kontynentu.

                    Enjoy it !
                    • antyproton Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:00
                      A w ogole to popieram postulaty naszych dziewczyn forumek.
                      Te z waska talia , duzym biustem , malym noskiem i stopkami
                      - na Madagaskar !!

                      wink)

                      • jutka1 Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:21
                        Czy ktoras z nas to sugerowala?
                        Nie przypominam sobie... smile
                        • antyproton Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:23
                          No bo to byla zawoaluowana (?) forma smile

                          A moze tylko tak mi siem zdalo ?

                          wink)
                          • jutka1 Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:27
                            Po prawdzie, ten watek sie tak skrecil i skoltunil wink, ze juz nie dojdziesz
                            ktogdziejakico. ;-D
                            • antyproton Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:31
                              Ale jak sie rozrosl i rozkorzenil !
                              Niedlugo strzelimy dwie setki.
                              Jakis tatar czy cus by sie przydal ....
                              smile)
                              • jutka1 Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:34
                                Strzeliles Neutrino wpis nr 200 smile))

                                Masz tu ode mnie meduze i lornete ;-D
                                Cheers, cin cin,
                                salute
                                smile)))))
                                • antyproton Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:38
                                  Hehehe
                                  taki dlugi watek ,
                                  to musowo popijawa trzeba
                                  skonczyc .

                                  Dziekuje .
                                  smile
                                  • skynews Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:40

                                    smile)))
                                    jak do tej pory to drugi co do dlugosci w historii tego forum - ale
                                    nabzdurzylismysmile

                                    Enjoy it !
                                  • jutka1 Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:43
                                    No to chlup smile))
                                    Wlascicielka watku wprawdzie zniknela, ale to pewnie dlugi week-end winien smile
                                    • skynews Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:47

                                      Chlupsmile))

                                      Enjoy it !
                                      • jutka1 Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:53
                                        Juz niedlugo ostatnie chlup tej nocy - wczoraj spalam 5.5 godz., oczy bola.
                                        Ale nieustajaco: "chlup" smile
                                    • mela42 Re: Znalazlem... 03.05.06, 09:51
                                      Witam! To nie długi week-end tylko moje marzenia. Zaczynam zakładać ogród.
                                      Wczoraj czyściliśmy teren (4 tys. metrów). W czasie Waszej imprazy spałam jak
                                      koń od pługa po całym dniu orki.
                                      Wracając do Książa. Dzisiaj znalazłam w książce "Zamki i ich tajemnice" taki
                                      fragment: "W roku 1941 na rozkaz Hitlera organizacja Todta przystąpiłą do
                                      urządzania tu kwatery wodza Trzeciej Rzeszy. Zaczęto wiercić w skale pod
                                      zamkiem olbrzymie korytarze. Praca ta pochłonęła wiele tysięcy istnień
                                      ludzkich."
                                      Może to było to co czuła Jutka, a nie jęki ściśniętej gorsetem anorektyczki.
                      • lablafox Re: Znalazlem... 03.05.06, 11:18
                        Tylko nos uratowała mnie przed wylotem na Madagaskar.
                        Uffff
                • skynews Re: Znalazlem... 03.05.06, 01:00

                  Jakotakot napisała:

                  "jakotakot tez wspomniala cos o gorsecie, co juz zostalo chytrze pominiete smile
                  Sky, jak sie dobrze scisne paskiem to tyz mi niezle cyfry wyskakuja smile))"

                  Myslisz ze ta talia to tylko zasluga gorsetu ?
                  Nie sadze.
                  Chociaz slyszalem o wariatkach, ktore daja sobie usunac dolne zebro z obu
                  stron aby uzyskac talie osy, ale w tamtych czasach takich operacji jeszcze
                  nie wykonywano.

                  Enjoy it !
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Znalazlem... 03.05.06, 02:50
                    skynews napisał:

                    > Chociaz slyszalem o wariatkach, ktore daja sobie usunac dolne zebro z obu
                    > stron aby uzyskac talie osy, ale w tamtych czasach takich operacji jeszcze
                    > nie wykonywano.

                    Wykonywano takie operacje juz za czasow wiktorianskich.

                    Damy z przylinkowanych przez Ciebie zdjec maja na sobie gorsety z fiszbinami i
                    bryklami, ktore wciskaja dolne zebra w watrobe a jelita popychaja w gore w
                    pluca i serce, powodujac czeste omdlenia, wymioty i zawroty glowy.
                    Ja tam wole miekkie wspolczesne gorseciki bardziej ozdobne niz
                    sciskajace. No ale biedna Daisy nie dozyla tych wspanialosci...

                    Pozdrawiam
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                    Australia-uzyteczne linki
                    • monia.i Re: Znalazlem... 03.05.06, 21:54
                      Sky - w tamtych czasach wszystkie Damy nosiły gorsety. Być może bez gorsetu
                      Daisy prezentowałaby się równie wdzięcznie i kobieco - moim zdaniem zapewne -
                      ale na pewno róznica pomiędzy obwodem biustu i talii byłaby mniejsza. A sama ww
                      czułaby się nieubrana i nieprzyzwoita.
                      • skynews Re: Znalazlem... 04.05.06, 00:23

                        Monia napisała:

                        "Sky - w tamtych czasach wszystkie Damy nosiły gorsety. Być może bez gorsetu
                        Daisy prezentowałaby się równie wdzięcznie i kobieco - moim zdaniem zapewne -
                        ale na pewno róznica pomiędzy obwodem biustu i talii byłaby mniejsza. A sama ww
                        czułaby się nieubrana i nieprzyzwoita."

                        Masz chyba racje, chociaz nie wiem dokladnie.
                        Mysle ze w tamtych czasach rozwoj kobiety byl rowniez podporzadkowany
                        ksztaltowaniu odpowiedniej silhouette zgodnie z obowiazujacymi kanonami urody -
                        od tego miedzy innymi zalezalo powodzenie w salonach i zwiane z tym zamążpójście

                        Enjoy it !
                    • skynews Re: Znalazlem... 04.05.06, 00:04


                      Luizo,
                      nie wiedzialem ze takie operacje wykonywano juz za czasow wiktorianskich - myslalem ze to wymysl naszych czasow.
                      Co do miekkich wspolczesnych gorsecikow to mysle ze to co
                      jest na zdjeciu to raczej body nie majace nic wspolnego z gorsecikiem.
                      Aby nosic cos takiego nalezy miec wysportowane do perfekcji cialo - ksztalt
                      temu "gorsecikowi" nadaje kobieta a nie odwrotniesmile))


                      Enjoy it !
                      • lablafox Re: Znalazlem... 04.05.06, 00:16
                        No niekoniecznie wysportowane - czasami starczy młode , jędrne.
                        • antyproton Re: Znalazlem... 04.05.06, 00:23
                          Zastanawiam sie , dzisiaj kiedy konczy sie mlodosc ?
                          W jakim wieku ?
                          Czy jest pewna gorna granica mlodosci ?
                          Czy wtedy jak konczy sie jedrnosc ?
                          Czy wtedy jak nasze dzieci staja sie nastolatkami ?
                          Ale co wtedy z tymi co nie maja dzieci ?
                          Zalezy od wieku czy od wygladu ?
                          Tusk jest mlody , Kaczynski nie ?



                          • luiza-w-ogrodzie Kiedy konczy sie mlodosc 04.05.06, 00:37
                            antyproton napisał:

                            > Zastanawiam sie , dzisiaj kiedy konczy sie mlodosc ?
                            > W jakim wieku ?
                            > Czy jest pewna gorna granica mlodosci ?
                            > Czy wtedy jak konczy sie jedrnosc ?
                            > Czy wtedy jak nasze dzieci staja sie nastolatkami ?
                            > Ale co wtedy z tymi co nie maja dzieci ?
                            > Zalezy od wieku czy od wygladu ?
                            > Tusk jest mlody , Kaczynski nie ?

                            Mlodosc optyczna konczy sie z wystapieniem pierwszych zmarszczek. Mlodosc
                            duchowa zalezy od osoby - niektorzy rodza sie starzy, inni sa mlodzi do poznej
                            starosci. Wczoraj dostalam niespodziewany list od wujka-dziadka, ktory majac 86
                            lat pisze barwnie o swoich zainteresowaniach i potrafi zartowac ze swojego
                            stanu zdrowia. Mam nadzieje ze sie z Nim zobacze w przyszlym roku...

                            Pozdrawiam
                            Luiza-w-Ogrodzie
                            ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                            Australia-uzyteczne linki
                            • jakotakot Re: Kiedy konczy sie mlodosc 04.05.06, 03:07
                              Antosiu, kiedys to wszystko bylo jasne i oczywiste - nie ufaj nikomu po 30-tce
                              smile. A teraz to kto wi ? W starych kosciach roznorakie chucie sie paletaja i
                              tylko zamieszanie z tego wynika...
                              • mela42 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 04.05.06, 08:38
                                Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie kiedy kończy się młodość. Mój 20 –
                                letni syn i jego koledzy pewnie są zdania, że 30 – stka to już słuszny wiek.
                                Wczoraj spotkałam się z koleżanką z liceum. Ponarzekałyśmy sobie jak to czas
                                leci i jakie to „stare z nas baby”. 30 - to był piękny wiek. Wieczorem
                                rozmawiałam ze swoją ukochaną Ciocią. Ma 69 lat. Usłyszałam: „dziecko jak ja
                                byłam taka młodziutka jak ty, to mogłam góry przenosić”. Jej mama, która ma 87
                                lat mówi do Niej „chciałabym mieć znowu Twoje lata i być taką młodą”.
                            • jutka1 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 04.05.06, 13:05
                              Zgadzam sie z Luiza, choc z tymi zmarszczkami bym popolemizowala smile
                              Mam znajoma, ktora nigdy sie nie smiala pelna geba, zeby jej sie zmarszki wokol
                              oczy nie robily, juz jako 20-latka usmiechala sie tylko za pomoca miesni ust.
                              Fizycznie pewnie wyglada mlodziej ode mnie z punktu widzenia zmarszczek
                              "smieszek" (dawno jej nie widzialam), ale psychicznie nigdy mloda nie byla, i to
                              sie odbija na twarzy i na wrazeniu, jakie robi.
                              Mlodosc to stan ducha. Mlodosc to radosc, ciekawosc swiata i ludzi, otwartosc,
                              korzystanie z zycia. Cieszenie sie terazniejszosia, patrzenie w przyszlosc, a
                              nie tylko myslenie o przeszlosci.
                              Mozna miec wnuki i prawnuki, i ciagle byc - czuc sie - mlodym.
                              • ewelina10 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 04.05.06, 18:25
                                Kiedy marzenia odchodzą do przeszłości
                                • mela42 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 19.05.06, 23:10
                                  Na tym przykładzie już wiecie. Marzylam, ze znajdę ... nie przyjaciół.. to zbyt
                                  zobowiązujące.. szukałam kumpli..pewnie cierpliwości zabrakło.. może znowu zbyt
                                  niecierpliwa jestem.... życie takie krótkie. Mam wrażenie, że wpadłam z
                                  buciorami w dobry, sprawdzony układ i chyba nie pasuję. Albo nie potrzebujecie
                                  innych to się da wyczuć. Ale jesteście fajni, pozdrawiam i życzę wszystkiego
                                  najjjj!! Mela
                                  • joujou Re: Kiedy konczy sie mlodosc 19.05.06, 23:16
                                    >Skąd takie wnioski? Trzeba tu bywać,by wsiąknąć smile
                                    • mela42 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 19.05.06, 23:24
                                      Próbowałam bywać, chyba zabrakło pewności siebie,,, Przepraszam jeśli
                                      namieszałam i życzę szczścia.. Mela
                                      • joujou Re: Kiedy konczy sie mlodosc 19.05.06, 23:33
                                        >a coś namieszałaś? Chyba mam zaległości?
                                        Twój wybór...
                                        • mela42 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:02
                                          Nie namieszalałam za bardzo. I też nie zostałam zauważona, właśnie wtedy kiedy
                                          najbardziej tego potrzebowałam. Lajf is brutal smile
                                          • joujou Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:07
                                            >Nie zawsze jest się zauważonym od razu,
                                            chyba wszyscy to przechodzliśmy,a jednak tu
                                            jesteśmy.
                                          • monia.i Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:17
                                            Czyli po prostu coś przegapiliśmy. Ale wiesz, że nawet przyjaciołom zdarza się
                                            nie wyczuć "tego" momentu?
                                            A jednak przyjaciele sobie wybaczają...
                                            • mela42 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:56
                                              Nie dzisiaj, nie teraz, nie tak. Moniu! Czy Cię to obchodzi?
                                              Wyczuwam,wybaczam.... Przyjaciele???!!!! Gdzie jesteście?


                                              • monia.i Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 01:09
                                                Pewnie, że obchodzi.
                                                Chociaż tak mi się wydaję, że w kryzysowych sytuacjach człowiek pozostaje sam
                                                ze sobą - mimo obecności przyjaciół...
                                    • monia.i Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:15
                                      Melu - nie wpadłaś w żaden układ. I nie zniechęcaj się, proszę sad
                                      Czy naprawdę jesteśmy aż tak "zamknięci"?sad
                                      • mela42 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:28
                                        Monia, nie gniewaj się!.. tak Was odbieram . To pewnie ja nie pasuję.
                                        Pozdrawiam, Mela,
                                        • monia.i Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:44
                                          Nie gniewam się. Tylko martwię. Myślałam zawsze, że to jest takie "życzliwe"
                                          miejsce dla każdego. Widać pora najwyższa, by zweryfikować ten pogląd.
                                        • mantra1 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:48
                                          Melu, nie pekaj smile
                                          Tez tak mialam przez dlugie miesiace, gdy wydawalo mi sie, ze wszystkie rozmowy
                                          tocza sie tu ponad moja glowa. Widac wiekszosc z nas musi przez cos takiego
                                          przejsc. Bo z pewnoscia nie wszyscy, o nie! wink)
                                          • monia.i Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:53
                                            Są osoby bezpośrednie bardziej. Są i takie, które tylko czytają...
                                            Strasznie długo dojrzewałam do napisania czegokolwiek na forum.
                                            Jak już napisałam - miałam wrażenie, że wszyscy ten mój wpis będą oglądali pod
                                            światło...
                                            Gdyby nie nieodżałowanej pamięci ML - nie napisałabym chyba nic.
                                          • jutka1 Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 00:56
                                            Melu, teraz dopiero przeczytalam, i powiem ze nie rozumiem, weszlas tutaj
                                            przyjemnie, gadalismy fajnie, potem zniknelas na dlugo, potem znowu sie
                                            pojawilas i znow fajnie gadalismy.
                                            Taka jest moja percepcja, i przykro mi, ze Ty to inaczej odebralas.

                                            Zastany uklad, Nie, ale nie dziw sie, ze niektorzy z nas rozmawiaja ze soba
                                            swobodnie nawet w klotniach, bo pisza ze soba dlugo. A poczatki na zadnym forum
                                            nie sa latwe... Pamietam, ze moje tez nie byly smile))

                                            Przestan sie zniechecac, tylko wpadaj tutaj i gadaj z nami. I juz. Zadnych
                                            pozegnan nie przyjmuje do wiadomosci, o. smile))
                                            • monia.i Re: Kiedy konczy sie mlodosc 20.05.06, 01:12
                                              Bywamy despotyczni, to fakt smile))
                                              Melu - nie znikaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka