Dodaj do ulubionych

Z fotela bibliofila

07.06.06, 12:26
Inspiracja do zalozenia watku jest rozmowa Jutki z Eweliną.
Czesto czytamy ciekawe ksiazki,
umykajace innym wsrod szerokiego wachlarza wydan
a chcielibysmy je polecic.
Żeby nie przeszukiwac calego forum, bo gdzies, kiedys nam mignal jakis tytul
proponuje tutaj na ten temat dyskutowac.
Dla ułatwienia poszukiwań w temacie postu umieszczajmy tytul lub autora smile
Obserwuj wątek
    • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 12:29
      O tym samym i "jażemse" wink pomyślała!
      O takim wątku! Czytasz w myślach Enej.
      • jutka1 Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 12:30
        En.ej to w ogole zjawisko!
        wink)))))))))))))))))))))))))
        (przepraszam, nie moglam sie powstrzymac big_grin)
        • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:35
          Przeczytałam wszystko. Nieustająco wracam do Ojca chrzestnego. Zapewne z
          tęsknoty za światem tak może okrutnym,ale jakże zrozumiałym w swojej logice,
          dla którego najważniejsza jest lojalność...uhm....No i ten język, jak barwny i
          plastyczny,ktoś jeszcze lubi Puzo?
          smile)
          O.
          • dha_tomciaj Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:35

            • dha_tomciaj Re: Z fotela bibliofila uciekło:))) 07.06.06, 12:39
              Piszcie,bardzo lubię czytać o ksiażkachsmile)
              Zaczęłam czytać biografie Clintona.ale jest tak koszmarnie grubasmile),ze chętnie
              przerzucę sie na coś cieńszego!smile)
              • zbyfauch Re: Z fotela bibliofila uciekło:))) 07.06.06, 12:46
                dha_tomciaj napisała:
                > chętnie przerzucę sie na coś cieńszego!smile)

                Czyżbyś pochlebiała Clintonowi? wink




          • jutka1 Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:40
            Lubie, owszem, ale nie wracam do Ojca Chrzestnego, bo mnie zawsze ta scena
            seksualna na stojaco rozprasza big_grin big_grin big_grin
            • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:46
              Zaciskam zęby i jakoś daję radębig_grinDDDD
              O.
              • jutka1 Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:48
                No i wlasnie à propos cienkosci, a raczej grubosci, tez mnie rozprasza wink)))))))))
                • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:51
                  Oh, Jutko, fantazje pisarza nie mają granic...grubości
                  wink))))
                  O.
                  • jutka1 Re: Z fotela bibliofila Mario Puzo 07.06.06, 12:56
                    oktoberka napisała:

                    > Oh, Jutko, fantazje pisarza nie mają granic...grubości
                    ***********
                    Slimaczku, to Mario Puzo fantazjuje o... grubosci? Matko, nie wiedzialam...
                    (Ciekawe, kiedy dostaniemy po glowie za skrecanie watku bibliofilskiego na
                    seks.... wink))))))))))))))))
    • luiza-w-ogrodzie LEM - prawie caly, Izabela Allende, Borghes... 07.06.06, 12:59
      ...Cortazar - caly, Jodie Picoult i Margaret Atwood - wiekszosc, Dostojewski,
      Bulhakow, Aleksander Grin-Griniewski - w calosci, Aleksander Dumas (ojciec),
      Jules Verne - wiekszosc, traktaty Fromma, pelne ciepla i konkretnych informacji
      ksiazki Konrada Lorenza o zwierzetach, z kryminalow - Christie, Simenon,
      Mankell, niektore Chmielewskie, ze sci-fi i fantasy - caly Philip Dick, Ursula
      LeGuin, Tolkien, Sapkowski, Bradbury, a takze Astrid Lindgren, Selma Lagerlof -
      "Cudowna Podroz", Tyrmanda "Zly", "Pachnidlo" Susskinda, opowiadania Heimito
      von Doderera (szczegolnie upiorne "Dreczenie skorzanych woreczkow"), basnie
      Andersena, duzo Whartona... i tak moge wymieniac do rana.

      A w ogole polecam forum Książki ktore tez bardzo lubie czytac...

      Dobranoc wszystkim
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • ewelina10 Re: LEM - prawie caly, Izabela Allende, Borghes.. 07.06.06, 13:21
        Luizo, mniej mnie interesuje co przeczytałaś, ale bardziej, jestem ciekawa co
        poleciłabyś do przeczytania ? A przede wszystkim dlaczego ? Co może zachęcić by
        wziąć książkę do ręki w czasach, w których ciągle towarzyszy nam pośpiech ?
        Jaką fabułę ... która w naszych umysłach nie wyda nam się zbyt naiwną, oddaloną
        od życia, podobną do dziesiątek przeczytanych, które nam się później stapiają w
        jedną, można zamienić na telenowele ...

        Już od jakiegoś okresu czasu czytam najczęściej dokumentalne, suche fakty,
        oparte na autentycznych wydarzeniach i żałuję, że nie potrafię z siebie
        wykrzesać już takich emocji jak przy czytaniu książek z fabułą.
        • ewelina10 Re: LEM - prawie caly, Izabela Allende, Borghes.. 07.06.06, 13:24
          Och, dopiero teraz przeczytałam, że poszłaś słodko sobie pospać smile

          Cóż, czas się oderwać od internetu i pojechać kilka spraw załatwić.
          • jan.kran Re: LEM - prawie caly, Izabela Allende, Borghes.. 07.06.06, 14:04
            Ja polecam Szwejka . Czytam aktualnie po raz kolejny i bawię się znakomicie.
            Niemieckojęzycznym zapodaję szpigel , dobre dzienikarstwo.
            Czytam czterdzieści jeden lat i jeszcze wszystkiego nie przeczytałam na co bym
            miała ochotę.
            Bardzo sie cieszę jeszcze tyle przede mną ...
            Czterdzieści jeden , ufff !! Ale mam 46 a zaczęłam czytać w wieku lat pięciu to
            chyba dobrze liczęsmile)
            Pierwszą ksiązką samodzielnie przeczytaną było " W pustyni i w puszczy " a
            potem Parandowski.
            Coś z tych pierwszych lektur pozostało bo Afryka mnie fascynuje do dziś i jestem
            filologiem klasycznymsmile)
            Kran
          • oktoberka Re: Książki, do których wracam... 07.06.06, 14:13
            M.Puzo "Ojciec chrzestny" (inne też lubię oczywiściewink),
            W.Wharton "Tato" (Ptasiek - przereklamowany choć fajny,Spóźnieni
            kochankowie ...nie bardzo, reszta...może byćwink) Styl pisania Whartona to dla
            mnie "bardziej płaski" Puzowink))
            "Krystyna, córka Lawranca" Sigrid Undset
            "Lewa ręka ciemności" Ursuli Le Guin (czytałam wszystko i ogólnie lubię)
            Andre Norton, cykl Świat Czarownic(czytałam wszystko ale ten cykl lubię
            najbardziej)
            "Szata" Lloyd C.Douglas (jak coś wymieniam to znaczy,że czytałam większość lub
            wszystkie autorawink)
            Anna McCaffrey,cykl o śpiewaczce kryształu Killasandrze (czytałam wszystko,
            swojego czasu podobał mi się cykl "O statku, który spiewał",ale ostatnio
            powróciwszy do niego, obsmiałam się do rozpukuwink)
            "Dom dusz" Isabel Allende (to taka kobieca wersja pisarstwa ala Puzowink)

            Julisa Vernea połknęłam w podstawówce, Lema w szkole średniej (dla mnie zbyt
            trochę techniczny choć Pilota Pirxa czytałam kilka razy)

            Resztę póżniej.bo pracować muszę...wink))
            O.
            • joujou Re: Książki, do których wracam... 07.06.06, 16:05
              >Będę bronić Whartona,bo go uwielbiam:"Spóżnieni
              kochankowie" bardzo,bardzo mi się podobała,a także
              "Rubio"...czytałam wiele jego książek,ale muszę poszperać
              w pamięci,by nie "skopać" tytułów .
              • dha_tomciaj Re: Książki, do których wracam... 07.06.06, 16:08
                joujou napisała:

                > >Będę bronić Whartona,bo go uwielbiam:"Spóżnieni
                > kochankowie" bardzo,bardzo mi się podobała,a także
                > "Rubio"...czytałam wiele jego książek,ale muszę poszperać
                > w pamięci,by nie "skopać" tytułów .

                Ja Whartona mogę czytać tylko na wsismile),nie strawię go w domu-juz tak mam,ale
                na leżaku na wiejskiej łące czytam zawszesmile.
                • monia.i Re: Książki "lecznicze" niczym plasterek... 07.06.06, 21:55
                  na smętną duszę smile
                  Nieodmiennie poprawiają mi humor felietony Wiecha - posiadam sporą kolekcję.
                  Pracowicie skompletowałam sobie całą Magdalenę Samozwaniec smile
                  Relaksuję się również przy Agacie Christie oraz przy Jamesie Herriotcie.
                  No a sytuacjach baaardzo kryzysowych (ale przyznaję się do tego z rumieńcem na
                  twarzy) wygrzebuję z "drugiego rzędu" "Anię z Zielonego Wzgórza" i ze szczętem
                  zaczytane Muminki smile))
                  • monia.i Re: Książki "lecznicze" niczym plasterek... 07.06.06, 21:59
                    No i jeszcze niezawodna poprawiaczka humoru - Shirley Jackson. "Życie wśród
                    dzikusów" i "Poskramianie demonów". Cudowna rzecz po prostu.
    • jan.kran Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 14:13
      Jest ksiązka którą warto przeczytać , która mi towarzyszy często w moich myślach.
      "Le Scaphandre et le papillon " autor Jean-Dominique Bauby , jest
      przetłumaczona na polski. Polecam.
      Kran
    • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Skafander i motyl 07.06.06, 15:12
      www.terytoria.com.pl/ksiazka.php?id=56
      Przeczytałam z polecenia i podobała mi się... Nie mniej mam wrażenie,że jest to
      książka, którą "wypada przeczytać" tak jak Bułhakowa (lubię) czy Cohelo,bo
      człowiek, który nie przeczyta uważany jest za osobę upośledzoną uczuciowo czy
      nawet ograniczoną umysłowo (jak to?? nie czytałeś, no wiesz!). W moim odczuciu
      takie pisarstwo jest potrzebne (patrz wyżej, Cohelo)ale dla mnie zbyt gładkie i
      proste...nie lubię prawd oczywistych podawanych mi na złotej tacy bo czuję się
      jakby ktoś otwierał przede mną elementarz, kiedy potrafię już dobrze czytaćwink)
      Przykład poniżej-
      "Nie jesteś wcale tym, kogo przypominasz w chwilach smutku. Jesteś kimś więcej.
      Ty żyjesz, choć wielu innych odeszło z powodów, których nigdy nie zrozumiemy.
      Dlaczego Bóg wezwał do siebie ludzi tak niezwykłych, a nie właśnie ciebie?
      Dokładnie w tej chwili miliony ludzi poddało się, pogodziło z własnym losem.
      Nie cierpią już, nie płaczą, patrzą jedynie jak mija czas. Utracili zdolność
      działania. Lecz ty, ty jesteś smutny. A to świadczy o tym, że twoja dusza jest
      ciągle żywa."
      PAULO COHELO

      (ciekawe,jak mocno oberwęwink))

      Z duszą ciągle żywą wink)
      O.
      • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila Skafander i motyl 07.06.06, 19:43
        Oktoberko, z ust mi to wyjęłaś wink.
        Albo inaczej: z klawiatury wyrwałaś.

        Ostatnio przeczytana: Toni Morrison "Raj".
        Jeśli miałabym recenzować, to nie zrobie tego.
        Wyraźne klimaty faulknerowskie (vide "Wściekłośc i wrzask").
        Polecam. Jak i "Love", przetłumaczona jako... chyba "Ukochana".
        • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila Skafander i motyl 07.07.06, 15:37
          Blad! "Love"- przetlumaczona jako "Milosc",
          Oraz jeszcze jedna powiesc tej autorki
          "Beloved" czyli "Umilowana"
    • dado11 Re: Z fotela bibliofila "Z głowy" 07.06.06, 21:43
      ... Głowackiego, bardzo warszawskie, bardzo polskie, szczere do bólu, napisane żywym językiem
      (mięsistewink, choć może czasami nie do końca zrozumiałe... Kilka cudownych zwrotów do zapamiętaniasmile
      Ostatecznie współautor "Rejsu"smile))
    • dado11 Re: Z fotela bibliofila Tom Sharpe 07.06.06, 21:51
      "Wilt", "Alternatywa według Wilta", "Odjazd według Wilta" cudownie prześmieszna trylogia, świetnie
      przetłumaczona na polski, opisująca perypetie zacnego profesora literatury angielskiej. Jedyny problem
      to konieczność przebrnięcia pierwszej połowy pierwszej części, która jest bardziej wprowadzeniem w
      historię. Potem już tylko ryczy się ze śmiechusmile))) Pozostałe pozycje tego autora już nie są zbyt
      interesujące...
      • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila Tom Sharpe 07.06.06, 21:59
        Świetnie, Dado! Biorę tę trylogię.
        • monia.i Re: Z fotela bibliofila Tom Sharpe 07.06.06, 22:04
          Potwierdzam - świetnie się czyta smile
          • skynews Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:10

            Interesujace...,
            ale uzywajac ostatno przeczytanego porownania Ertesa mozna napisac same omnibusy
            wypakowane po brzegi i pekajace w szwach a w dwoch przypadkach chyba nawet
            tzw. chyba trolleybusy pietrowesmile)))

            Enjoy it !
            • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:18
              Niźle Sky, dwie pozycje poleciłam,
              a Ty z trolejbusami ....wyjeżdżasz wink
              • monia.i Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:20
                A o ssooo chodzi z tymi trolejbusami?smile
                • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:21
                  Sky pewnie uważa, że się wymądrzamy wink
                  • skynews Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:28

                    Skadze znowu...,
                    ale trolleybusy sa znowu w modzie - maja prawie nieograniczona ilosc miejsc,
                    nie zanieczyszczaja srodowiska bo sa na prad a ze sa wolne i maja ograniczony
                    zasieg to zdaje sie nie przeszkadzacsmile))

                    Enjoy it !
                    • monia.i Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:34
                      A jak się mają do czytelniczych preferencji?
                      Wal śmiało, Sky smile Mnie dziś nic nie straszne smile
                  • monia.i Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:33
                    I pewnie jeszcze chwalimy oczytaniem smile
                    • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:35
                      monia.i napisała:

                      > I pewnie jeszcze chwalimy oczytaniem smile

                      Ale jesteśmy powolne i mamy ograniczony zasięg smile)))
                      • skynews Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:43

                        Zastanowmy sie wspolnie - co ma oczytana kobitka z zycia smile))

                        Enjoy it !
                        • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:44
                          Ty się Sky zastanawiaj- ja lubię czytać...wink
                          • monia.i Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:46
                            Czystą, żywą przyjemność, Sky, na wyciągnięcie ręki - i na wezwanie smile
                            • skynews Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 00:17

                              Samo czytanie lub przeczytanie to jeszcze za malo, dobrze jest jeszcze wiedziec
                              co sie przeczytalo ale jak sprawia przyjemnosc to niech tak zostaniesmile

                              Enjoy it !
                              • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 00:26
                                skynews napisał:

                                >
                                > Samo czytanie lub przeczytanie to jeszcze za malo, dobrze jest jeszcze wiedziec
                                > co sie przeczytalo ale jak sprawia przyjemnosc to niech tak zostaniesmile

                                Z tego, co napisałeś Sky, wynika, że:
                                - czytamy;
                                - nie bardzo wiedząc co;
                                - oraz pozostając w błogostanie, że w ogóle udało nam się przez lekturę
                                przebrnąć.
                                A po wszystkim żarzy się nam na synapsach, jak usiłujemy odpamiętać
                                nazwisko autora.
                                Tak to skwituję: niektórzy mają swoje preferencje- jeden lubi truskawki,
                                inny córke ogrodnika wink)))
                                • en.ej Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 00:31
                                  poor_kitty napisała:
                                  jeden lubi truskawki,
                                  > inny córke ogrodnika wink)))

                                  U mnie sie mowiło:
                                  Jeden lubi ogorki
                                  a drugi ogrodnika corki wink

                                  Kitty trafilas 130200 smile
                                  • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 00:33
                                    Yes! Yes! Yes!smile)))

                                    Ino całkiem przypadkiem...
                                    • skynews Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 02:58

                                      Powoli,
                                      zastanawiam sie spokojnie
                                      co ja z tego mam ze wlasnie spotkalem kobiete oczytana ?
                                      Bedzie kochanka doskonala, potrafi stworzyc napiecie wykluczajace calkowicie
                                      nude, bedzie madrzejsza szybciej awansujac w zawodzie a moze bedzie tylko zyla w
                                      swiecie nazywajac go "swoim" ale jednak stworzonym przez autorow ksiazek
                                      identyfikujac sie z wiekszym lub mniejszym powodzeniem z ich bohaterami bo tylko
                                      autorzy wiedza o co im naprawde chodzilo, chociaz i to niekiedy budzi watpliwosci.
                                      Jakie wiec preferencje ?
                                      Mozna miec i corke ogrodnika i ogorki jednoczesnie czy tez nie ?

                                      Spodziewalem sie w tym watku bardziej omawiania konkretnych tytulow, mniej tylko
                                      ich wymieniania bo to rzeczywiscie moze sie kojarzyc z omnibusami napakowanymi
                                      po brzegi podczas rush hoursmile


                                      Enjoy it !
                                      • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 09:57
                                        Sky,
                                        -jeśli ktoś żyje w świecie fikcji i fabuły "beletrystycznej",
                                        to jest to poważne zaburzenie;
                                        -myslę, ze można mieć jedno i drugie ( zachowując proporcje
                                        miedzy kobietą a konsumpcjąwink oraz enjojować się wszystkim);
                                        -mogę napisać o czym jest "Raj" T.Morrison. Tylko po co stwarzać bryki?

                                        A ja ostatnio jestem coraz bardziej wybredna. Z ciekawości czystej
                                        przeczytałam Marqueza "Rzecz o mych smutnych dziwkach" (podobno
                                        tłumaczenie tyłułu powinno zachować oryginalne znaczenie słowa "putas"wink)
                                        Jednak - nie polecam. Bo po "Stu latach..." Marquez nie napisał nic równie
                                        dobrego.
                                        • oktoberka Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:03
                                          Ha, wczoraj aż poszłam do biblioteki tak mi ślinka pociekławink)
                                          min "Zaślepienie" Karin Slaughter (tyt.oryginału "Blindsighted")- przerażający
                                          kryminał/thriller o zboczonym seksualnie mordercy...nie mogłam się oderwać do
                                          północy a i ledwo wstawszy chociaż dwie kartki przeczytałam szykując sobie
                                          poranną kawęwink)
                                          Zachęciłam?wink))
                                          A Skyem się nie przejmuj Kitty, on ma jakąś wadę techniczną - czepia się kobiet
                                          za wyjątkiem jednej, a dlaczego - to pewno on juz najlepiej wiewink))))
                                          Może jakby polecił nam swoje lektury i my zrozumiałybyśmy przyczynę...
                                          ;DDD
                                          O.
                                          • jutka1 Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:08
                                            Oktoberko, Sky sie czepia wszystkich pan bez wyjatku smile)))
                                            Mnie moze teraz rzadziej (pewnie sie boi, ze go Skyowa ochrzani wink)), ale byly
                                            momenty, ze szlo tutaj na noze big_grin
                                          • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:08
                                            Oktoberko, wcale się nie przejmuję. Nie lubię jeno jak mnie ktoś,
                                            zwłaszcza facet protekcjonalnie traktuje. Poza wszystkim jestem
                                            pyskata i złośliwa. I , jak często powtarzam znajomym i zaprzyjaźnionym
                                            facetom, mają szczęście, że trafili na swoją drugą połówkę. Bo mogli
                                            trafic np. .... na mniewink))
                                            • oktoberka Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:12
                                              Siostro, przybij piątkę!wink)))
                                              Reszta jest milczeniem....
                                              bynajmniej nie owiec...
                                              ;DDD
                                              O.
                                              • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:15
                                                Wysoka piątka, Siostra!!!smile))
                                          • jutka1 Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:09
                                            Zachecona, zakonotowalam "Zaslepienie" smile))
                                            Dzieki smile
                                          • oktoberka Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:41
                                            Dodam jeszcze w kwestii krymiałów/trillerów - miewałam takie okresy, że
                                            przysysałam się do tego gatunku zdziwiona trochę,że odpowiada mi taka
                                            literatura...w młodzieńczych czasach czytywałam tylko Chmielewską i to w celach
                                            uśmiania się przecież...smile
                                            Całkiem niedawno przeczytałam artykuł właśnie na ten temat - dlaczego czytamy
                                            kryminały (ponoć w ostatnich latach nastąpił wyrażny wzrost w czytaniu tego
                                            gatunku)- żeby odreagować stresy życia codziennego; wydziela się w końcu
                                            adrenalina,boimy się ale wiemy,że wszystko dobrze się skończy...zło zostanie
                                            ukarane, zwycięży dobroć...i z lekkim sercem, z przeświadczeniem,że świat dalej
                                            jest sprawiedliwy i rzeczy dzieją się we właściwej kolejności, zamykamy książkę.
                                            Na mnie to się sprawdzawink))
                                            O.
                                            • jutka1 Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:48
                                              Tez miewalam takie okresy, i jak mnie pytano dlaczego, odpowiadalam: "Jak sie
                                              naczytam o tych okropnosciach, to moje zycie wydaje sie tak piekne i bezpieczne"
                                              smile))
                                              Nieswiadomie mowilam dokladnie to, o czym pisza w tym artykule big_grin
                                            • ewapf Re: Interpretacje, obserwacje i dywagacje. 03.07.06, 20:08
                                              oktoberka napisała:

                                              w kwestii krymiałów/trillerów
                                              --------

                                              A w tych powieściach, gdzie zbrodnia w powietrzu i występek, są drobne, trzpiotowate, obdarzone intuicją starsze panie; surowi, szczupli mężczyzni - mocni i gwałtowni smile; samotnicy, którzy rzadko wychodzą z domu; gaduły włóczace sie po mieście w poszukiwaniu poszlak; bystrzy profesorowie, wtajemniczeni w arkana nauk ścisłych; cisi duchowni, znający smile ciemne strony natury ludzkiej. Są policjanci, spełniający służbowy obowiązek, są lekarze, adwokaci i zlodzieje.

                                              Nie mogę jednak oprzeć sie wrażeniu, że powieści kryminalne - skuteczniej niż inne - utwierdzają wiarę człowieka w jego ulubiony mit, że należy on do gatunku Homo sapiens smile.

                                              Tymczasem on wcale nie rządzi się rozumem. Główna funkcja jego umysłu polega na znajdowaniu racjonalnych uzasadnień dla decyzji podsuniętych przez uczucia smile.

                                              Taką refleksję pod grozbą Waszego srogiego smile spojrzenia -
                                              pozostawiam.
                                          • skynews Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 17:34

                                            Kitty i Oktoberko,
                                            przypominacie mi osoby, ktore postanowily zlapac King Konga i w tym celu udaja
                                            banany wiszac na drzewie glowa w dol smile))

                                            Ja tylko sobie bzdurzę o omnibusach i trolleybusach - dlaczego wlasnie Wy... ?
                                            ...ach coz tam, delektujmy sie blekitem nieba, sloncem i zblizajacym sie
                                            weekendem - wszystko mozna zalatwic przy kolacjismile))
                                            • oktoberka Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 18:04
                                              skynews napisał:
                                              >
                                              > Kitty i Oktoberko,
                                              > przypominacie mi osoby, ktore postanowily zlapac King Konga i w tym celu udaja
                                              > banany wiszac na drzewie glowa w dol smile))
                                              >
                                              > Ja tylko sobie bzdurzę o omnibusach i trolleybusach - dlaczego wlasnie
                                              Wy... ?
                                              > ...ach coz tam, delektujmy sie blekitem nieba, sloncem i zblizajacym sie
                                              > weekendem - wszystko mozna zalatwic przy kolacjismile))
                                              >


                                              Już ci przeszło,tak?
                                              O.
                                              PS
                                              Szczerze mówiąc kompletnie nie kumam tego tekstu o King Kongu i bananach ale
                                              jest dość obrazowy,przyznaję...
                                              wink)))
                                              • skynews Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 18:24

                                                Oktoberka napisała:


                                                "Już ci przeszło,tak?
                                                O.
                                                PS
                                                Szczerze mówiąc kompletnie nie kumam tego tekstu o King Kongu i bananach ale
                                                jest dość obrazowy,przyznaję...
                                                wink)))"

                                                Pewnie ze mi przeszlo, chociaz nie za bardzo wiem co, ale przeszlo jak Cie
                                                zobaczylem na forumiesmile))

                                                Z ta malpa i bananami to dowolna interpretacja, co dusza zapragniesmile))
                                                • oktoberka Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 18:29
                                                  Ha,ha,widzę,że już ci lepiejwink)) A pomimo ogromnego (a może dlatego..wink)
                                                  rozczytania,twoje metafory są dla mnie czasem niepojętesmile I nie próbuj się
                                                  podlizywać, rozgryzłam już twoje numery,Brunersmile)
                                                  Na razie
                                                  O.
                                                  PS
                                                  W dalszym ciągu jestem ciekawa twoich lektur,nie skusisz się...?
                                                  smile))
                                                  • skynews Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 18:50

                                                    To tylko metafory,
                                                    gdzież bym śmiał się podlizywać - nie umięsad


                                                    Moje lektury - wstyd się przyznać - jak byłem mały to czytałem Koziołka Matołka...

                                                    Na raziesmile
                                        • jutka1 Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:06
                                          Mnie sie "Rzecz o mych smutnych putas wink" podobala, choc zgadzam sie, ze daleko
                                          jej do "Stu lat...".
                                          Moim skromnym zdaniem, "Milosc w czasach cholery" dorownuje "Stu latom..".
                                          smile
                                          • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:12
                                            "Miłość w czasach..." jest niezła. Ale dla mnie troszkę
                                            wtórna. Na estymie jaką darzę "Sto lat.." zaważył moment,
                                            w którym tę powieść przeczytałam.
                                            Spadam już.....
                                            • mantra1 Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 10:48
                                              "Zaslepienie" tez mnie zaslepilo na pare wieczorow wink
                                              A wczoraj skonczylam czytac "Za wszelka cene" Joyce Maynard (byl tez film z
                                              Nicole Kidman wg. tej ksiazki). Jest to dosc mocno wnerwiajace czytadlo o
                                              piekielnie ambitnej, ale posiadajacej inteligencje na poziomie wlasnej podpaski
                                              mlodej kobiecie, ktora po trupach (doslownie) stara sie zrelizowac swoj cel,
                                              ktorym jest kariera w telewizji. Ksiazka faktycznie wkurza, ale w sensie
                                              pozytywnym, bo jest na tyle sprawnie napisana, ze przez caly czas ma sie ochote
                                              dac porzadnego kopa w d..., albo przynajmniej mocno potrzasnac jej bohaterami.
                                              Wszyscy sa tam bowiem w jakis sposob zaslepieni: dazeniem do kariery, seksualnym
                                              pożądaniem, bezkrytyczna matczyna miloscia, agresja, fascynacja "opakowaniem",
                                              ktore kryje w sobie bezwzgledna, zimna suke.
                                              Jesli ktos lubi takie emocje - to polecam wink
                                            • jan.kran Re: Z fotela bibliofila 18.06.06, 06:24
                                              poor_kitty napisała:

                                              > "Miłość w czasach..." jest niezła. Ale dla mnie troszkę
                                              > wtórna. Na estymie jaką darzę "Sto lat.." zaważył moment,
                                              > w którym tę powieść przeczytałam.


                                              --------> Uderzyło mnie to co napisała Kitty.
                                              Rzeczywiście myślę że wiele książek tak mocno wpłynęło na moje życie i były dla
                                              tak ważne że akurat przeczytałm je w danym momencie , że do mnie wtedy przemówiły.
                                              Swojego czasu przeczytałam wszystko Marqueza co bylo przetłumaczone na polsk ,
                                              natomiast mam kilka Jego książek napisanych w ostatnich latach i podchodziłam do
                                              nich kilkatrotnie... i to już nie te same emocje i przeżycia jak kilkadziesiąt
                                              lat temu...
                                              Na tę ksiązkę "Skafander i motyl " trafiłam przypadkowo kiedy zaczynałam
                                              zmieniać swoją orientację zawodową.
                                              Jest dla mnie bardzo wartościowa bo opisuje dokładnie to z czym spotykam się
                                              codziennie tylko pokazane z perspektywy potrzebującego pomocy a nie pomagającego.
                                              Czytając uważnie ten wątek naszła mnie jesze jedna refleksjasmile)
                                              Czy moje małzenstwo nie rozpadło się dlatego że mój ex generalnie zakońzył
                                              swoją edukację literacką gdzieś w okolicach Koziołka Matołka ?smile)))
                                              Potem tylko tony ksążek medycznych a jeszcze potem komputerowych.
                                              Jednym z punktów wywołujących awantury było moje czytanie w każdej sytuacji
                                              życiowej z wyjątkiem jednej oraz to że ksążki były zaczytane i brzydko się
                                              prezentowały na półkach
                                              Kran smile)))
                                              • mammaja Re: Z fotela bibliofila 18.06.06, 13:07
                                                Nawiazujac do wypowiedzi Krana - w moim domu rodzinnym byl caly "kod ksiazkowy"
                                                - cytaty ze wspolnie czytanych ksiazek (Od Kubusia Puchatka po Tredowata, z
                                                ktorej pewnych wakacji zarykiwalismy sie ze smiechu) stanowily szlone
                                                uproszczenie w porozumiewaniu sie. Do tej pory tak rozmawiamy z moim bratem, ze
                                                odpowiedni cytat
                                                (np. "wydawlo mu sie ze musi istniec jakis inny sposob schodzenia po schodach"
                                                - to o Puchatku ciagnietym przez Krzysia za lapke i stukajacym tuk-tuk - nadaje
                                                sie do ogromnie wielu sytuacji!) Niestety, z mzonkiem juz to sie nie udaje -
                                                poza Szwejkiem i Trzynastoma Krzeslami nie kupuje moich powiedzoneksad
                                                Przyzwyczailam sie, ale z zalem.
                        • dado11 Re: Z fotela bibliofila 07.06.06, 23:45
                          Po pierwsze oczytanie, a po drugie możliwość zastosowania wyczytanej wiedzy w praktycesmile))
                          Co, zresztą, co poniektórym sprawia niemały kłopot....
                          • skynews Re: Z fotela bibliofila 08.06.06, 00:19

                            ...w praktyce, tzn. jezyczek wagi przesunie sie wyzej ?

                            Enjoy it !
      • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Tom Sharpe 08.06.06, 10:30
        dado11 napisała:

        > "Wilt", "Alternatywa według Wilta", "Odjazd według Wilta" cudownie
        prześmieszna > trylogia, świetnie
        > przetłumaczona na polski, opisująca perypetie zacnego profesora literatury
        angi>elskiej. Jedyny problem > to konieczność przebrnięcia pierwszej połowy
        pierwszej części, która jest bardz> iej wprowadzeniem w
        > historię. Potem już tylko ryczy się ze śmiechusmile))) Pozostałe pozycje tego
        auto> ra już nie są zbyt > interesujące...

        Też trylogię o Wilcie czytałam i dokładnie tak samo ją odebrałam - przy
        pierwszej części ryczałam ze smiechu na głos, odpowiada mi taki humor i
        postrzeganie rzeczywistości, trochę może surrealistyczne; następne części
        wywoływały już tylko uśmiech...
        O.
        • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Irving John 08.06.06, 11:48
          A konkretnie "Świat wg Garpa". Też powracałam do tej książki wielokrotnie,ale
          niestety,obejrzałam ekranizację i mi się...zbrzydziłacrying Generalnie uważam,że
          książka stoi wyżej od filmuwink,ale niektóre ekranizacje (np."Dom dusz"
          czy "Ojciec chrzestny" są dopełnieniem książki i perełkami samymi w sobie - ze
          względu na grę aktorów i scenariusz, który nie psuje całej historii).
          "Świat wg Garpa"jest dla mnie napisany plastycznym, spokojnym i szczegółowym
          językiem (fantastyczne opisy drobiazgów dnia codziennego),a postępowanie
          bohaterów wyjaśnione poprzez naświetlenie przyczyn i skutków,a taką narrację
          lubięsmileBohaterowie są zwyczajni-niezywaczajni a nieprawdopodobne sytuacje
          stają się również zwyczajne; jest w tym jakaś ironia, cienka linia dzieli
          opowieść od otarcia się od groteski.Film niestety, w moim odczuciu, nie
          sprostał zadaniu, sprawił,że cała historia stała się trochę żenująca i
          śmieszna...
          O.
          • jutka1 Ksiazka vs. film 08.06.06, 14:27
            "Garpa" czytalam, filmu nie widzialam, nie moge sie wiec odniesc.
            Zgadzam sie, ze z natury swej film jest z reguly gorsza, splycona wersja
            ksiazki. Wyjatki tylko potwierdzaja regule.
            Do listy Oktoberki dolozylabym jeszcze np. widziany statnio po raz pierwszy
            "Tajemniczy ogrod" Agnieszki Holland. Magia, cudenko, i maestria oddania
            atmosfery ksiazki. Czapki z glow.
            smile
            • dado11 Re: Ksiazka vs. film 08.06.06, 22:18
              Garpa i czytałam i widziałam, z tym że najpierw widziałam... Wtedy film wydawał mi się świetny...
              Natomiast pod opinią o interpretacji Holland "Tajemniczego ogrodu" podpisuję się wszystkimi łapkamismile
              Moja ukochana książka z dzieciństwa, wyobrażona w najdrobniejszych szczegółach, dostała prawie
              idealną wizualizacjęsmile Podejrzewam, że pani Agnieszka też przeczytała ją ze sto razy...
              • mammaja Re: Ksiazka vs. film 08.06.06, 22:52
                Hej, jeszcze jedna ekranizacja "Wichrowych wzgorz" (z Juliette Binoche) byla w
                porzo.Co do Tajemniczego Ogrodu zgadzam sie - swietna. To ksiazka, dzieki ktorej
                pokochalam sadzenie kwiatkow! Chyba umiem ja na pamiec w duzych partiach.
                Co do Domu dusz - jak na mozliwosci ekranizacji tej ksiazki - jest niezle, ale
                to nie to. Tego wszystkiego nie da sie poprostu przeniesc do kina. Tak uwazam smile
                Kto nie czytal, a chce latem oderwac sie i troche uciec w powiesc sensacyjna (
                a zarazem z poczuciem nie straconego czasu)- niech pograzy sie w cyklach Borisa
                Akunina (Przygody Erasta Fandorina,Przygody siostry Pelagii, Przygody magistra)
                - kazdy z tych cykli to wiele znakomitych kryminalek - w dodatku ze swietnym
                tlem historycznym i wspolczesnym Rosji. Goraco polecam!
                • antyproton Re: Ksiazka vs. film - Oktoberko 14.06.06, 16:39
                  Oktoberko ,
                  tez uwielbiam Puzzo !
                  Ekranizacja Ojca chrzestnego to wg. mnie jedna z najlepszych w histori
                  kina . W filmie jest wszystko , klimat, dialogi , scenografia.
                  Traci sie poczucie co jest ksiazka a co filmem.
                  Co wiecej jedno uzupelnia drugie.

                  Fantastyczny poczatek filmu , scena jak Al Pacino tanczy ze swoja siostra na
                  jej weselu.Kurcze , pracowalem kiedys biurko w biurko z kolega , ktory byl
                  do niego podobny jak dwie krople wody.W dodatku z tym niesamowitym spojrzeniem,
                  smutnym, przejmujacym.

                  Akcja w restauracji , kiedy Michael Corleone ma pomscic zamach na ojca
                  , zastrzelic komendanta policji i mafijnego bosa .
                  Bron znajduje sie w toalecie , musi zachowac zimna krew zeby nie wzbudzic
                  podejrzen.
                  Majstersztyk Coppoli .
                  Cudo !

                  smile)


                  • oktoberka Re: Ksiazka vs. film - Oktoberko 14.06.06, 16:44
                    Witaj Bracie!wink))
                    Podzielam twój entuzjazm, to wyjątkowe kino i wyjątkowa historia...
                    Cudo,cudo,cudowink))
                    O.
          • skynews Re: Z fotela bibliofila Irving John 08.06.06, 19:18

            No prosze jakie ladne i zachecajace opisysmile

            Nie czytalem "Dom dusz" ale widzialem ekranizacje tej powiesci.
            Namietnosci, konflikty uczuciowe i klasowe, tragiczne nieporozumienia, skrajnie
            konserwatywne poglady - ok, nic specjalnego tym bardziej ze akcja rozgrywa sie
            w raczej obcym mi kraju.
            Na uwage zasluguje jednak obsada aktorska: przede wszystkim Meryl Streep i Glenn
            Close sa wysmienite.
            Problemem jest tlumaczenie na j.polski - glos lektora przeszkadza zdecydowanie
            w ogladaniu filmu. To tak jakby ktos caly czas gadal w tle.
            • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Noah Gordon 14.06.06, 09:25
              Nawiązując do wątku o lekarzach,chciałam poleciś książkę pod takim własnie
              polskim tytułem "Lekarze", autorstwa Noah Gordon. Tytuł oryginału bardziej może
              przemawiający do wyobraźni "The Death Committee". Autor jest lekarzem,opisuje
              środowisko od środka, to opowieść o stawaniu się lekarzem przy jednoczesnym
              zapominaniu o byciu człowiekiem; z niszczeniem siebie i związku z bliską osobą.
              Nie będę pisać jak się skończyła, nie ma w tej książce definicji czy prostych
              rozwiązań; czarnych czy białych charakterów - i to mi się w niej podało; plus
              styl pisania,jak to nawzywam "refleksyjny"smile
              O.
              • oktoberka Re: Z fotela bibliofila Noah Gordon 14.06.06, 09:32
                Gordon porusza tu problemy szczególnie mu bliskie, pisząc o sztuce leczenia i
                etyce lekarskiej dalekiej od uprzedzeń osobistych, rasowych czy kulturowych, o
                miłości w różnorodnych jej przejawach i o zwyczajnych ludziach, których
                powołaniem jest ratować życie.
                W okręgowym szpitalu spotykają się trzej błyskotliwi, pełni energii młodzi
                lekarze. Wszystkich sprowadziła tu ambicja i całkowite oddanie szczególnej
                misji. W szpitalu i poza jego murami uczą się dokonywać wyboru, stawiać czoło
                codziennym dramatom i triumfom, a także najprostszych ludzkich gestów, pociechy
                i troski.

                To opis ksiązki od wydawcy, a tu strona N.Gordon. Podobała mi się jeszcze seria
                o Medicusie choć napisana jest już w innym trochę stylu.
                www.noahgordonbooks.com/
                Ktoś jeszcze zna tego autora?

                • jutka1 Re: Z fotela bibliofila Noah Gordon 14.06.06, 10:11
                  Przyznaje bez bicia, ze nie znam tego autora.
                  Przepraszam tez za numerkowanie smile)
    • poor_kitty Re: Z fotela bibliofila 18.06.06, 23:43
      Pozostajac w klimatach "wspomnieniowych", w zwiazku z tym, ze
      Jan.Kran potwierdzila, iz najwiekszy wplyw ma na nas
      "right word in the righ time" ( jak spiewala "kobieta-kaktus"wink),
      mam taka jedna slabosc...
      Opowiadanie umieszczone w "Literaturze na swiecie"....
      Przeczytalam je w 82r. I natknelan sie na ten egzemplarz "Literatury"
      w antykwariacie po latach. Dalam komus do przeczytania i ow "ktos"
      tak bardzo przywiazal sie do niego, ze do dzis nie moze sie "odwiazac"wink
      Przypomnialam je sobie, bo jest w nim klimat, cos nieuchwytnego,
      cos co mnie chwycilo za gardlo i za serce. Przeczucie tego co sie nam
      wydarzy, niesamowity zawrot glowy i fatum, przeznaczenie...
      Cos ostatecznego.... No kismet po prostu.
      Opowiadanie przypomnialo mi sie w zwiazku ze spotkaniami po
      latach i ta niesamowita, przenikajaca do glebi pewnoscia,
      ze pewni ludzie, ktorych przyszlo nam spotkac na chwile,
      naznacza nasze zycie do konca....

      Autor jest pewny, jednak tylul cytuje z doza powatpiewaniawink
      Gilbert Sorrentino "Zachodzacy ksiezyc"
    • jan.kran Re: Z fotela bibliofila 30.06.06, 04:45
      W ramach porzadkow bibliotecznych odkrylam nieznana mi ksiazke Cortazara choc
      myslalam ze przeczytalam wszystko co napisal. Tytul niemiecki "Ein gewisser
      Lucas" po hiszpansku "Un tal Lucas".
      Nie wiem czy byla przetlumaczona na polski.
      Nic nowego ale pare uroczych opowiadan w stylu kronopiow i fam i pare typowo
      cortazarowskich przemyslen o milosci smile
      • luiza-w-ogrodzie Re: Z fotela bibliofila 30.06.06, 05:14
        Wydane po polsku w latach osiemdziesiatych "Opowiadania o Lukaszu", w serii
        literatury iberoamerykanskiej, z ciemnozielona okladka. Jedna z moich
        ulubionych ksiazek :o)
        • jan.kran Re: Z fotela bibliofila 30.06.06, 05:46
          W latch osiemdziesiatych to juz nie bylam w Polsce...
          Troche za pozno ja przeczytalam ale podoba mi sie.
          Zostalam na etapie "Gry w klasy" etc. smile))
          Kran
          • luiza-w-ogrodzie Re: Z fotela bibliofila 30.06.06, 06:46
            A czytalas "Wielkie wygrane"? A wszystkie opowiadania, zebrane z jednym tomie i
            wydane chyba 3 lata temu? "Gra w klasy" to tylko czesc cortazarowego swiata.

            A Nobla nie dostal - ani on, ani Lem. Swinstwo najwyzszego rzedu.
            Luiza-w-Ogrodzie
            ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            Australia-uzyteczne linki
            • jan.kran Re: Z fotela bibliofila 30.06.06, 19:36
              Mam wrazenie ze Cortazara czytalam spora wiekszosc. Niemalze wszystko.
              Mam tez we Wroclawiu list od Zofii Chadzynskiej. Oburzylam sie ze z Joni
              Mitchell zrobila mezczyzne tlumaczac Cortazara , dzis juz nie pamietam o jaka
              ksiazke chodzilo i napisalam do Niej , kilkadziesiat lat temusmile)
              Odpisala ze jest stara i nie nadaza i ze Cortazar jest tez stary ale probuje
              nadazacsmile))
              Bardzo mily byl ten list...
              Cortazar umarl podczas mojego pierwszego pobytu w Paryzu. A mialam zamiar Go
              odnalezc i porozmawiacsmile)
              Bylam na Jego grobie na cmentarzu Montparnasse. Nagrobek ma odlotowy!
              Kran
              • ewelina10 Re: Z fotela bibliofila 07.07.06, 08:40
                Trzecią cześć Wilta czyta mi się już trochę dłużej. Cięty dowcip, i, być może
                też śmiałabym się do łez, gdyby nie moje wrażenie, że ciut za późno znalazła
                się w moich rękach.



                --
                Ew.
    • luiza-w-ogrodzie Thrillery Alex Kava i przewidywalnosc autorow 07.07.06, 07:22
      Zachecona na forum wypozyczylam stosik thrillerow Alex Kava i pouczona ze
      nalezy je czytac chronologicznie wlasnie skonczylam pierwszy. Wydaje mi sie ze
      potrafie przewidziec, co sie bedzie dalej dzialo: Maggie i Nick beda krazyc
      dookola siebie jak napedzane hormonami samolociki ale bez szczesliwego wjazdu
      do hangaru. Wszyscy seryjni mordercy, ktorych Maggie kiedykolwiek sprofilowala
      beda sie petac po wszystkich ksiazkach serii, doprowadzajac czytelnikow do
      szalu, ze nikt ich nie zlapal, mimo ze Maggie miala i profesjonalna racje i
      przeczucie.

      Na wypadek gdyby ktos chcial mnie uswiadomic, jak sprawy sie potocza, prosze
      NIE!!! napisze pozniej czy moje przewidywania sie sprawdzily, a w weekend
      przeczytam co najmniej dwie kolejne ksiazki.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • ewelina10 Re: Thrillery Alex Kava i przewidywalnosc autorow 07.07.06, 08:21
        smile)) ... ale wszystkie części szalenie się szybko czyta.
      • jutka1 Re: Thrillery Alex Kava i przewidywalnosc autorow 07.07.06, 09:32
        Nie bede Cie uswiadamiac Luizo.
        Tylko czesciowo masz racje w swoich prognozach...
        Ale sza, morda w beczke po sledziach, cisza dzienna, cisza nocna (cycat wink))
        • mantra1 "Muskając aksamit" 07.07.06, 09:47
          Pozwolę sobie wrzucic pare swoich recenzji ksiazkowych z "osciennego", bo po
          pierwsze nie chce mi sie drugi raz pisac na temat ksiazek, ktore uwazam za godne
          polecenia, a po drugie nie chce mi sie (i nie mam czasu)tworzyc nowych na temat
          ksiazek, czytanych na biezaco. Moze, jak upal i robota odpuszcza smile)
          To zaczynam:

          Tolerancyjnym, bezpruderyjnym, odpornym na szoki, a jednoczesnie lubiacym dobra,
          wciagajaca literature polecam ksiazke angielskiej autorki Sarah Waters, wydana
          pod polskim tytulem "Muskajac aksamit" (oryg."Tipping the velvet").
          Rzecz dzieje sie w Anglii u schylku XIX wieku, w swiatku rewiowych teatrzykow,
          pokoikow wynajmowanych samotnym dziewczetom przez ubogie wdowy i ciemnych
          zaulkow Londynu, gdzie kryje sie zlo i wszelka perwersja. Watkiem przewodnim
          jest tu jednak milosc i jej poszukiwanie, nieodlacznie zwiazane z odkrywaniem i
          jednoznaczym okresleniem wlasnej seksualnosci przez mloda bohaterke. Nie jest to
          jednak milosc heteroseksualna. I mylilby sie ten, kto moglby pomyslec, ze panna
          Nancy King jest w swych skolnnosciach osamotniona. Milosc, erotyka i lesbijskie
          zafascynowanie sprawiaja, ze od pierwszych stron tej powiesci czytelnik pozwala
          sie porwac w swiat wiktorianskiej Anglii, by zasmakowac szalonego zycia safistek.
          Cnota miesza sie tu z wystepkiem, plugastwo ze wzniosloscia, bohaterka, ktorej
          nie da sie jednoznacznie zaklasyfikowac ani jako calkiem dobra, ani jako calkiem
          zla, targana jest calkiem fizycznymi namietnosciami, na zmiane z porywami
          wielkiej i czystej milosci. W tej swietnie napisanej ksiazce, pelnej
          nieoczekiwanych zwrotow akcji odkrywamy drugie dno surowego, purytanskiego
          swiata z epoki wiktorianskiej, o jakim nam sie nie snilo i o ktorym nie
          przeczytamy w zadnyum podreczniku historii. Nie watpie, ze jest w niej sporo
          niescislosci, ale w koncu to beletrystyka.
          A mezczyzni?
          Nie bez powodu ksiazka zostala zakwalifikowana przez pewne srodowiska jako
          literatura lesbijska, a trzyczesciowy film, nakrecony na jej podstawie (szedl na
          BBC Prime nawet z polskimi napisami, moze jeszcze powtorza)jako "les movie".
          Sarah Waters bowiem niemal pomija ten temat. Rola facetow ogranicza sie do
          mdlych i drugorzednych postaci, ktore po prostu sa, bo musza byc.
          • mantra1 Cos dla ochlody - "Statek z papieru" 07.07.06, 09:50
            "Statek z papieru" (Ship Made of Paper) Spencera Scotta to rzecz o milosci
            totalnej, obsesyjnej i zarazem destrukcyjnej, milosci bialego mezczyzny i
            czarnej kobiety, ktora, pokonujac nadal wszechobecne uprzedzenia rasowe staje
            sie niemal zalazkiem swoistego rasizmu a' rebours. Nie znajdziecie tu jednak
            egzaltowanych opisów, czy scen, nienaturalnych wyznań, czy efektownych
            zasłabniec glownej heroiny, jak w klasycznym romansie. Znajdziecie natomiast
            sporo zywiolow, obojetnie, czy bedzie to zywiol namietnosci, czy wielka
            sniezyca, ktora uwiezi bohaterow w odcietych od swiata domach, pociagajac za
            soba cala lawine zdarzen. To sie czyta! Zwłaszcza w upały ten naturalistyczny
            opis sniezycy...mniam smile)
            • mantra1 Re: Dla milosnikow techno-thrillerow 07.07.06, 09:53
              "Transmisja" Hari Kunzru. Wciaga, choc to troche techno-
              thriller - gatunek nie bardzo przeze mnie lubiany. Czyta sie to jednak swietnie,
              dzieki doskonale naszkicowanym sylwetkom bohaterow, reprezentujacych rozne typy
              osobowosci, grupy spoleczne i etniczne, a takze "klany" zawodowe. Drugim powodem
              dla ktorego warto to przeczytac jest sama intryga, ktora jeszcze niedawno uznana
              by zostala za czyste science-fiction, dzis jednak wydaje sie byc calkiem
              prawdopodobna. Glowny bohater, mlody, utalentowany hinduski programista byl
              szczesciarzem, bo znalazl prace w Stanach, w jednej z firm zajmujacych sie
              oprograowaniem antywirusowym. Kilka miesiecy pracy w tej firmie, sluzbowa
              kawalerka ze skleconym z trudem sprzetem komputerowym, pozwolilo mu myslec, że
              jego amerykanski sen wlasnie zaczyna sie spelniac. Ale firma musiala dokonac
              kadrowych ciec i oto nasz bohater otrzymuje wypowiedzenie. Jednak Arjun Mehta to
              bardzo zdolny programista, ktoremu wydaje sie, ze wystarczy to po prostu
              udowodnic, by zyskac uznanie i zostac przywroconym do pracy. Tworzy wiec wirusa
              doskonalego, ochrzczonego imieniem jego ulubionej gwiazdy filmow bollywoodzkich,
              ktore pasjami oglada. Wirus Leela zostaje rozeslany po swiecie via e-mail. I
              zaczyna sie koszmar...
            • jutka1 Re: Cos dla ochlody - "Statek z papieru" 07.07.06, 10:21
              I "Muskajac aksamit", i "Statek z papieru" wpisuje na liste, dzieki.
              Ta trzecia jakos mnie nie przyciagnela...
              smile))
              • mantra1 No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 10:42
                "Białe zęby" Zadie Smith. Świetna, wielopłaszczyznowa i
                mądra ksiażka, opowiadająca o losach trzech rodzin - hinduskiej, jamajsko-
                angielskiej i całkiem angielskiej, od II wojny św. do lat 90. Napisana
                swobodnym, ironicznym językiem zawiera w sobie cała masę interesujących
                obserwacji i informacji. Znajdziecie tu i problemy asymilacyjne imigrantów,
                wynikające z odmienności kultur i religii i angielskie subkultury młodzieżowe i
                eksperymenty genetyczne i mahometan i świadków Jehowy i syndrom "niespełnionego
                bohatera wojennego", miłość, nienawiść i problemy okresu dojrzewania. Nie da
                się tego przeczytać jednym tchem, ale naprawdę warto.
                I drugą jej książkę "Łowca autografow" tez polecam chociaz dla mnie ciut gorsza.
                A na deser i dla relaksu - piękne i mądre "babskie" powieści irlandzkiej
                pisarki Maeve Binchy. Żadne tam Harlequiny, ale porządna literatura o mądrych
                babach dla mądrych bab smile
                • nokata Re: No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 10:51
                  mantra1 napisała:
                  > porządna literatura o mądrych babach dla mądrych bab
                  No to poszukam moze
                  syfiasta literature o debilnych facetach dla debilnych facetow.

                  Zreszta, wystarczy napisac "dla facetow". Po co sie rozwodzic.
                  Bo my, kobialki..

                  Jak zawsze zgadzam sie cala i jestestwem swoim przyleglwszy
                  do mojej Manterki.
                  Jak baba do baby.
                  • jutka1 Re: No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 10:52
                    Hahahahahahahaaaaaa

                    Dzieki, Nokato, za ten smiech w mej paszczy smile
                  • mantra1 Re: No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 10:57
                    nokata napisała:

                    > No to poszukam moze
                    > syfiasta literature o debilnych facetach dla debilnych facetow.
                    ****
                    Nie ma takich - szukalam na guglach smile) To pewnie dlatego, ze debilni faceci po
                    prostu nie czytaja ksiazek, wiec "target" jako taki nie istnieje tongue_out
                    I nie przylegaj za mocno bo goronc (zam.) smile)
                    • jutka1 Re: No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 11:13
                      No, z fotela
                      • jutka1 Ups, poprawka, wymsklo sie :-))) 07.07.06, 11:17
                        No, z fotela bibliofila scurvic na seks lezbijanski porno i duszno, to szapoba!
                        (zam., zam. ;-D)
                        • mantra1 No to scurvie do konca peirwsza setke :-))) 07.07.06, 11:32
                          Ponizsza garsc cytatow pochodzi z książki wydanej w 1966 pod znamiennym tytułem
                          "Dbaj o siebie - praktyczne rady dla kobiet zyjacych na wsi". Polecam wszystkim,
                          ktorzy chca poszerzyc swoja wiedze na temat higieny zdrowego odżywiania i
                          zdrowego seksu. Z gory zaznaczam, że niektore fragmenty sa drastyczne -
                          "Konopielka" Redlińskiego przy tym to bajka. Zaczynamy zatem, drogie Panie i
                          Panienki:

                          "Rozpowszechniło się obecnie noszenie butów gumowych - gumiaków. Są one
                          niedrogie, łatwe do utrzymania w czystości i praktyczne na błoto".

                          "Regularne oddawanie stolca, częste opróżnianie pęcherza też dodatnio wpływają
                          na samopoczucie kobiety".
                          "Trzeba koniecznie i obowiązkowo mieć w domu oddzielną dużą miednicę do mycia
                          się i mniejszą miedniczkę do podmywania[...] Karmienie w miednicy prosiąt,
                          cieląt lub kur jest niedopuszczalne".
                          "Do wycierania nóg powinno się mieć ręcznik lub czystą ściereczkę. Nie można
                          używać do tego celu ścierek do garnków [...]"

                          "W zasadzie powinno się chodzić jak najwięcej z gołą głową[...] Jednak do
                          przyrządzania posiłków i dojenia krów należy zakładać na głowę cienką chusteczkę".

                          "Pończochy i skarpety powinny być czyste, aby nie cuchnęły potem. Gdy się drą,
                          trzeba je wycerować albo wprawić całe pięty, a nawet stopy z cholewki starej
                          pończochy".

                          "Częstość zbliżeń małżeńskich jest zależna od wieku, temperamentu,
                          stanu zdrowia, wykonywanej pracy itp. Nie ma co do tego jakichś szczególnych
                          zaleceń poza tym, że najodpowiedniejsze są godziny wieczorne przed snem, aby
                          małżonkowie mogli wypocząć do rana. Stroną kierującą w intymnym życiu małżeńskim
                          jest mężczyzna, bo tak jest zbudowany i takie już jest prawo przyrody".

                          "Do obowiązków małżeńskich kobiety należy współuczestniczenie w zbliżeniu
                          płciowym, a nawet troska o nadanie mu atrakcyjniejszej, bardziej estetycznej i
                          higienicznej oprawy".

                          "Srodki zapobiegające ciąży (srodki antykoncepcyjne) można nabyć w każdej aptece
                          bez recepty, inne dla mężczyzn, a inne dla kobiet. Dla mężczyzn są osłonki
                          gumowe czy nylonowe, tak zwane "prezerwatywy" [...] Lecz i ten środek nie jest
                          całkowicie pewny, bo osłonka może pęknąć".

                          "Jak może mąż dbać o żonę? Po pierwsze: nie ciągać żony bez nadzwyczajnej
                          potrzeby do ciężkich prac w polu i w obejściu. Weźmy przykładowo nakładanie na
                          wóz gnoju lub rozrzucanie go po polu".

                          "Majtki powinna nosić w zimie i w lecie każda kobieta, młoda czy stara. Chronią
                          one organy rodne kobiety przed przeziębieniem i przed dostaniem się do nich
                          kurzu z różnymi zarazkami [...] Można sobie u kupnych majtek podłużyć nogawki
                          doszywając kawałki ze starych tegoż koloru lub dorobić szydełkiem czy na drutach
                          [...] Majtki powinny być zawsze czyste. Aby się w kroku szybko nie zabrudziły i
                          nie cuchnęły moczem, nie trzeba po oddaniu moczu podrywać się za prędko, ale
                          osuszyć krocze specjalnym papierem higienicznym, ligniną czy kawałkiem starej,
                          czystej szmatki".

                          "Podajemy jeszcze jeden prosty i wygodny sposób urządzenia sobie kąpieli,
                          mianowicie w mocnym plastykowym worku przeciwmolowym. W kąciku do mycia albo
                          wprost w izbie, a w lecie nawet w jakiejś zamkniętej sieni, drewutni czy
                          stodole rozebrać się i wejść do tego plastykowego worka ustawionego dnem na
                          podłodze lub na ziemi i zawiniętego jak do wsypania do worka pierwszego koszyka
                          ziemniaków".

                          "Bardzo zalecane jest np. stosowanie zamiast kremu świeżo wytopionego smalcu
                          (nie solonego!). Podobno w wielu krajach kobiety używają go z powodzeniem".

                          "Praktyczne mężatki przygotowują sobie czyściutką szmatkę lub specjalny miękki
                          ręcznik do wytarcia się od dołu zaraz po stosunku z mężem (ruchem w tył ciała),
                          by nie wycierać się koszulą i nie brudzić pościeli".

                          "Po umyciu twarzy należy oczy tylko wysuszyć ręcznikiem, przykładając go lekko
                          do oczu. Nie wolno ich trzeć ręcznikiem czy wgniatać". "[...]

                          "Podpaski można nabyć gotowe, ale każda kobieta może sobie także je bez żadnego
                          kosztu sama uszyć [...] Podpaski trzeba często zmieniać - bardzo niezdrowo i
                          nieprzyjemnie jest nosić zbyt mokre czy zaschnięte. Zdjęte podpaski moczy się w
                          zimnej wodzie przez kilka godzin, potem płucze, pierze mydłem w gorącej wodzie i
                          wygotowuje. Idąc w gości lub w drogę, trzeba
                          wziąć z sobą podpaskę na zmianę. Aby brudnej nie nosić ze sobą, zrobić na drogę
                          taką, którą można by zakopać lub wyrzucić do ustępu".

                          "Głowę należy myć przynajmniej co 2-3 tygodnie specjalnym szamponem do włosów
                          lub delikatnym mydłem [...] Gnidy - bardzo szpecą kobietę, bo są jakby
                          szyldzikiem z napisem, że we włosach jest albo było robactwo".

                          "Nie powinno się trzymać w jamie ustnej zepsutych zębów ani korzeni - trzeba je
                          usunąć [...] Gdy nie ma własnych zębów, powinno się wstawić zęby sztuczne".

                          "W lecie dobrze jest zwilżyć piasek czy trociny wrzątkiem odchody drobiu wnosi
                          się potem do sieni i do izby. W dodatku w lecie ściągają do tych resztek chmary
                          much z całej okolicy, cisnąc się drzwiami i oknami do kuchni, gdzie z nogami
                          umazanymi w kurzym pomiocie łażą po naszym jedzeniu i wpadają w garnki [...] Nie
                          można pozwolić na to, by tuż przed progiem dzieci załatwiały swoje potrzeby
                          naturalne".

                          "Ustęp w obejściu potrzebny jest bardzo domownikom, a przede wszystkim kobietom,
                          które bardziej narażone są na zaziębienie przy załatwianiu swojej potrzeby na
                          dworze. Brak ustępu źle działa także na samopoczucie kobiety, bo zamiast
                          wygodnie usiąść w ustępie, musi się rozglądać, aby jej kucającej ktoś nie
                          naszedł. A i muchy przylatujące wprost z ludzkich, nie zakrytych, odchodów -
                          najpierw kobiecie przy garnkach dokuczają. Kobieta, czując się odpowiedzialna za
                          zdrowie rodziny i swoje, powinna być stanowcza w domaganiu się, żeby przy jej
                          obejściu stał odpowiedni, szczelnie zbudowany ustęp zamykany, zakryty od dołu,
                          aby wiatr nie podwiewał i muchy nie miały dostępu".

                          "Dorosłej, zdrowej osobie można zrobić lewatywę nawet w pozycji zgiętej jak do
                          kopania ziemniaków. Po mniej więcej 5 minutach chory oddaje stolec".

                          "Wesz lonowa zwana "mendewesz", oblepia skórę owłosioną w dolnej części ciała;
                          łatwo ją skądś przywlec do domu, ale i łatwo wytępić, posypując miejsca przez
                          nią zaatakowan azotoksem lub nacierając octem sabadylowym".
                          • jutka1 Re: No to scurvie do konca peirwsza setke :-))) 07.07.06, 11:52
                            Mantro, czy pozwolisz, ze wkleje ten wpis do watku cytatow niepoetyckich?
                            smile
                            • mantra1 Re: No to scurvie do konca peirwsza setke :-))) 07.07.06, 12:15
                              Alez prosze bardzo. Krzewienia oswiaty nigdy dosc smile)
                • poor_kitty Re: No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 10:58
                  Sie zgadzam, z Zadie Smith...
                  Ostatnia ksiazka jej autorstwa jest podobno niezla
                  Moje dziecko mi mowi, co to sie zna i czyta w oryginale,
                  bo to nie przetlumaczone na polski jeszcze "On beauty"..
                • ewelina10 Re: No to jeszcze, jesli nie czytaliscie... 07.07.06, 11:09
                  Pewno dzisiaj coś znowu nowego zamówię.

                  Taka zachęta, i, nie trzeba się gdzieś "przekopywać" by znaleźć coś
                  interesującego do czytania smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka