Dodaj do ulubionych

"Byla rodzina"

14.07.06, 13:43
Pewnie juz pisalam, ze z (bylymi - w nawiasie, bo kiedys Ada chyba mnie
poprawila, ze tesciowie pozostaja tesciami, i nie ma czegos takiego, jak "byli
tesciowie") tesciami zawsze mialam cudowne stosunki, a juz szczegolnie z
tesciowa. Tesciowa tez wiedzma wink))

Od dlugiego czasu nie mialam z nimi kontaktu, z premedytacja zreszta, bo nie
chcialam sie wtryniac w sytuacji, kiedy zolta lina uklada sobie zycie z
"pania-powodem-rozwodu".

Wczoraj wlaczylam TV5 Europe, i byla jakas migawka z Montrealu, i zupelnie
spontanicznie i automatycznie zadzwonilam do tesciow. Odebrala tesciowa, i tak
strasznie sie ucieszyla na ten telefon, ze az mi sie wstyd zrobilo, ze tak
dlugo sie nie odzywalam. Ale wyjasnilam, przeprosilam, nie bylo sprawy, i
pogadalysmy sobie dobre pol godziny. Ktocogdziejak smile))

I tak sobie mysle, ze nie warto zrywac kontaktow, jesli sie kogos bardzo lubi,
tylko dlatego, ze z kims sie czlek rozstal. Z ta mysla napisze do pasierbicy,
z ktora od 6 miesiecy nie mam kontaktu (chyba to tez byla premedytacja).

Tesciowie juz sa dosc leciwi, nigdy nic nie wiadomo kiedy odejda, i
postanowilam, ze bede z Nimi w stalym kontakcie.

Jak napisal ks. Twardowski:

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno (...)


(1979)
Obserwuj wątek
    • dha_tomciaj Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 14:37
      Moja Mama ma dwie synowe:byłą i obecnąsmile).Z obecną ma stosunki poprawne-czyli
      rzadkie-chociaż na miejscu.Z byłą też rzadkie,ale serdeczne-chociaż była
      mieszka za granicą.Kiedy moja była bratowa ma,doła to dzwoni do mojej Mamy żeby
      się wygadaćsmile).Więc te związki miedzy ludźmi nie są chyba zależne od aktualnych
      więzów rodzinnych,tylko od tego czy nadaje sie na tych samych falach.A może to
      chodzi też o to,że obie straciły tego samego faceta?
      • jutka1 Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 14:44
        dha_tomciaj napisała:

        >Więc te związki miedzy ludźmi nie są chyba zależne od aktualnych
        > więzów rodzinnych,tylko od tego czy nadaje sie na tych samych falach.A może to
        > chodzi też o to,że obie straciły tego samego faceta?
        *************
        Nadawanie na tych samych falach na pewno jest waznym elementem, i w przypadku
        tesciowej bylo na pewno.

        Jesli chodzi o "utrate" tego samego faceta... Hm... Jednym z powodow, dla
        ktorych moja tesciowa tak mnie pokochala bylo to, ze jej ukochanego jedynego
        syna wyciagnelam za uszy z klinicznej depresji, gdy lekarze rozkladali rece a
        tesciowie rwali wlosy z glowy. Tzn. ja nic nie robilam, tylko milosc do mnie go
        wyciagnela na powierzchnie.

        Mowila mi wielokrotnie, jak wdzieczna jest, ze "zwrocilam" Jej syna.
        smile
        • antyproton Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 16:47
          Eh, Jutka , trzeba bylo tak do konca nie wyciagac z tej depresji wink
          Tak to juz swiat skonstruowany , jedna sie nameczy zeby faceta(chlopaka)
          na ludzi wychowac, wychucha, sie naposwieca, naopiekuje a przyjdzie taka
          druga na gotowe i go odbije.

          Na ich obrone moge powiedziec , bidule przekonane sa ze czynia dobrze bo
          na pewno sa karmione opowiesciami jakie to malzenstwo nieudane i ze nigdy nie
          bylo w nim krzty uczucia wink))

          A w ogole to watek dla kobiet.
          My , faceci prawie nigdy nie mamy dobrych kontaktow z "eks" tesciami.
          Uwazaja nas za winnych , tych co skrzywdzili ich corke i wnuki.
          Kobiety maja lepiej i juz .

          smile)
          • jutka1 Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 17:15
            Neutrino, caro mio.. smile
            Wbrew pozornej lekkosci i prostoty, Twoj wpis porusza tematy szalenie skomplikowane.
            Sprobuje sie odniesc, i z gory przepraszam, jesli momentami bedzie bardzo na
            powaznie big_grin

            antyproton napisał:

            > Eh, Jutka , trzeba bylo tak do konca nie wyciagac z tej depresji wink
            > Tak to juz swiat skonstruowany , jedna sie nameczy zeby faceta(chlopaka)
            > na ludzi wychowac, wychucha, sie naposwieca, naopiekuje a przyjdzie taka
            > druga na gotowe i go odbije.
            ************
            Napisalam w pierwszym wpisie na tym watku, ze _ja_ nic nie zrobilam - ze to jego
            milosc do mnie go z depresji wyciagnela.

            Przez pierwsze 4-5 lat sie nie poswiecalam, bo malzenstwo i zwiazek byly mocne.
            Potem sie zaczely schody. Maz zostal pisarzem, czyli nie pracowal, pisal, zyl we
            wlasnym swiecie, a ja coz... Codziennie do biura, robota dla mnie nudna choc
            moze dla reszty swiata "do pozazdroszczenia", wracalam do domu kolo 19:00, i
            slyszalam, jaka ta moja robota jest durna (co bylo w sumie prawda), jaka to ja
            jestem durna (hm.), i "tak, kochanie, chérie, jedz na urlop sama, bo ja musze
            pisac a poza tym nie lubisz, chérie, pol namiotowych etc.".

            Tak wiec ostatnie dwa+ lata malzenstwa tkwilam w tym tylko dlatego, ze
            nakrecilam sobie w glowie film, ze a)jestem jego najlepszym przyjacielem, wiec
            nie moge odejsc, bo lojalnosc etc.; b)jesli odejde, to on sie rozsypie, wroci
            depresja etc.
            Pani-powod-rozwodu - ktora nota bene przyjmowalam w domu, karmilam i poilam -
            byla/jest publikowana francuska pisarka, i stala sie nowym idolem zoltej liny -
            tak samo, jak ja na poczatku bylam jego idolem. Pasierbica kiedys to okreslila
            jako syndrom idolomanii jej tatusia. Rozpad malzenstwa z mama pasierbow tez byl
            spowodowany znalezieniem kochanki-idola, wtedy byl okres flamenco i Sewillii, i
            grania na gitarze z Cyganami, i kochanka byla ze slawnej cyganskiej rodziny
            flamenco.


            > Na ich obrone moge powiedziec , bidule przekonane sa ze czynia dobrze bo
            > na pewno sa karmione opowiesciami jakie to malzenstwo nieudane i ze nigdy nie
            > bylo w nim krzty uczucia wink))
            ***********
            Tak. Bidule.
            Dobrze chociaz, ze nie zrobil tak, jak facet, ktorego zona zajmowala sie moja
            pani psycholog: rano przed praca sie z nia kochal, po czym ona wraca z pracy i
            zastaje kartke: "odchodze, nigdy cie nie kochalem, bye". Oraz mieszkanie
            oproznione z wiekszosci mebli.

            > A w ogole to watek dla kobiet.
            > My , faceci prawie nigdy nie mamy dobrych kontaktow z "eks" tesciami.
            > Uwazaja nas za winnych , tych co skrzywdzili ich corke i wnuki.
            > Kobiety maja lepiej i juz .
            ************
            Czy naprawde?

            Pozdrawiam,
            J. smile))
            • antyproton Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 17:40
              Jutka , ja to wszystko znam.
              Z tym ,ze mialem nie przez 5 a przez 10 lat.
              I nie ze mam jechac sam tylko ,ze MUSIMY jechac na urlop.
              I nie mialem tyle szczescia , zeby sobie kogos znalazla.
              Wiec wobec swiata i tesciowej to ja jestem lotr i zdrajca.

              smile



              • jutka1 Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 17:49
                Ach, lotrze i zdrajco smile))))))))

                Powiem jedno, jesli moge:
                Jestem zoltej linie szalenie wdzieczna, ze - przez swoje odejscie z pania
                pisarka - oddal mi wolnosc.
                Inaczej bym sie jeszcze i z 10 lat z nim meczyla.
                A tak, rozstalismy sie kiedy mialam ponizej czterdziestki, pobolalo, i przestalo.

                I pisze to zupelnie szczerze, i niech go Niebiosa blogoslawia, ze mnie od siebie
                uwolnil.
                Amen.
                smile))
              • jutka1 A w ogole to....... 14.07.06, 17:53
                ..... Jakotakot swiadkiem.

                Bo byla malpa swiadkiem na moim slubie, hehehehe...........

                No to Cie Jakotko wydalam, ze to Ty jestes moja najstarsza i najlepsza
                przyjaciolka smile))))

                Dla wyjasnienia dodam, ze wlazla tutaj malpa bez mojej wiedzy i sprawdzala, ile
                czasu mi zajmie, zanim Ja rozpoznam, hehehehehe.
                3 dni smile))))))))))
                • antyproton Re: A w ogole to....... 14.07.06, 18:04
                  Jakoto,
                  jesli tak to dawaj tu relacje z Jutkowego slubu.
                  No wiesz ,jaka miala suknie ,kwiatki i takie tam inne ....,
                  oraz ilu gosci nabalamucilas ?

                  wink))
                  • jutka1 Re: A w ogole to....... 14.07.06, 18:23
                    Neutrino, nie bylo wesela tylko skromne przyjecie, bo rzecz sie dziala w
                    Ottawie, i taki w ogole slub byl dziwny i skromny.
                    Slubu udzielal urzednik SC o nazwisku Pope, i powital mnie mowiac "no, nie wiem
                    czy wiesz, ze Papiez bedzie ci slubu udzielal" wink))))

                    A Jakota oczekiwala potomka i byla dosc emocjonalnie nastawiona do swiata wink)),
                    i podczas przysiag malzenskich wybuchnela glosnym placzem, ku wielkiemu
                    zadziwieniu zgromadzonej gawiedzi (rodzice i pasierbowie smile))

                    Dobrze pamietam, Jakotko?
                    wink)))))
                    • antyproton Re: A w ogole to....... 14.07.06, 18:28
                      Ottawa - ta w Kanadzie ?
                      Wiesz , Jutka , ja nie wierze w zadne znaki i inne przepowiednie.
                      Ale jedno zawsze mi sie zgadza :
                      jaki slub takie malzenstwo.
                      jezeli na slubie cos poszlo nie tak, to odbilo sie to pozniej w rzeczywistosci.

                      Moze to i prawda , ze kobiety w ciazy maja wiekszego "widza" ?

                      smile)
                      • jutka1 Re: A w ogole to....... 14.07.06, 18:41
                        Tak, ta w Kanadzie smile

                        Z Jakotka mamy po rowno.
                        Jak wychodzila pierwszy raz za maz, to bylysmy akurat krotko po rocznej prawie
                        klotni smile)). I nie powiedzialam jej "Uomatkobosko co ty robisz?!!!". O co potem
                        miala troche zal do mnie, ale z drugiej strony, co sie mialam wpieprzac miedzy
                        wodke i zakaske.

                        No to potem tez mi nie powiedziala "Uomatkobosko, co ty robisz?!!!".
                        Jeden-jeden smile))
                      • joujou Re: A w ogole to....... 14.07.06, 19:00
                        Anty napisał:
                        Ale jedno zawsze mi sie zgadza :
                        jaki slub takie malzenstwo.
                        jezeli na slubie cos poszlo nie tak, to odbilo sie to pozniej w rzeczywistosci

                        Może to głupie,ale ja też w to wierzę-tyle razy już się
                        potwierdziło.
                        • joujou Re: A w ogole to....... 14.07.06, 19:06
                          >Smutne to wszystko,często się zastanawiam jak
                          długo boli odejście kogoś bliskiego.Wiem,że to
                          nie jest do określenia,bo zależy od sytuacji,stanu
                          uczuć itp. Jedno jest pewne,nie da się tych osób wyrzucić
                          na zawsze z naszego życia.Jutko podjęłaś słuszną decyzję
                          odnośnie teściów i pozostałej rodziny,bo cóż oni zawinili?
                          • jutka1 Re: A w ogole to....... 14.07.06, 19:15
                            Joujou, jak mawiala moja Babcia: "poboli i przestanie". smile

                            Jak sie po rozstaniu zaczelam fizycznie sypac, to pobieglam do mojej lekarki z
                            prosba, zeby mnie "naprawila". Czesc tego naprawiania to bylo skierowanie do
                            pani psycholog, przesympatycznej Dunki, ktora wlasciwie zajmowala sie tylko
                            kobietami i dziecmi-ofiarami przemocy, ale mnie (jak i pare innych osob)
                            przyjela po znajomosci.

                            Chodzilam do niej na rozmowy niecale dwa miesiace, kiedy mi powiedziala: "No,
                            juz mnie nie potrzebujesz, nie musisz juz do mnie przychodzic". Ja na to z
                            kamienna twarza: "No ladnie. Najpierw mnie maz rzucil, a teraz wlasna terapeutka
                            mnie wyrzuca?". Ona: "No dobra, jeszcze raz mozesz przyjsc, ale to by bylo na
                            tyle".... Obsmialam sie wtedy do lez.

                            Tak na powaznie. Jak dlugo boli i jak bardzo, zalezy od sytuacji i od czlowieka.

                            I czasami jest to odzyskanie wolnosci, a nie porzucenie na tzw. pastwe.
    • poor_kitty Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 21:51
      No Jutek! Poruszylas czule struny w moim serduszku...
      "...kochamy wciaz za malo i stale za pozno ..."
      Uomatko, juz sie wzruszam.

      Jedno, co wiem na pewno- nigdy niebedziesz zalowala,
      tego ze utrzymalas ten kontakt. Oraz kazdy inny..
      • jutka1 Re: "Byla rodzina" 14.07.06, 22:12
        Kitty...
        Nie bede zalowac, jak tu zalowac kontaktu z cudownymi ludzmi?
        Moge tylko zalowac te "iks" lat bez kontaktu.
        Ale i ja, i oni (mysle) tego potrzebowalismy. Pauzy. Przerwy. Zebrania mysli.

        Sluchajac Secondhand Serenade,
        J. smile)
        • jakotakot Re: "Byla rodzina" 18.07.06, 21:24
          Przez nieuwazne czytanie foruma uciekla mi demaskacja wlasnej osoby. A niech
          Cie Judaszu dunder z taka konspiracja !
          Antosiu, nikogo nie zbalamucilam, bo bylam przy nadziei (co sie tlumaczy na
          kobitke o seksapilu Barbapapy), ale za to zostalam gwiazda ceremonii. Stalam na
          podium z mlodozencami i zawodzilam glosno, starajac sie bezskutecznie hamowac
          skowyt i wydajac w rezultacie dzwieki podobne do kwikow zarzynanego prosiecia...
          Uwierz mi - nikt nie pamieta w co panna mloda byla przyodziana. Wszyscy wowczas
          obecni natomiast, do dzis budza sie w nocy z obrazem zasmarkanej,
          pokwikujaco-zapowietrzajacej sie kuli w kolorze czerwonego wina (z nosem
          wlacznie). Musi jakies pismo tym zsmarkanym nosem czulam.
          Wasz Jakotakot/ Pytia
          • jutka1 Re: "Byla rodzina" 18.07.06, 22:32
            I jak Cie nie kochac Jakoto.
            Opisalas dokladnie tak jak bylo, hehehehe.

            Bylo od razu mi powiedziec "nie rob tego" - ale rozumiem, mamy 1:1 wink))))

            PS. A przyodziana bylam w mala czarna od Georges Reich'a i krwistoczerwony
            zakiet od Max Mary. smile))))
    • luiza-w-ogrodzie Re: "Byla rodzina" 19.07.06, 00:30
      Uwazam, ze nie ma powodu odcinac sie od ludzi, z ktorymi dzieli sie kawal zycia
      i wspomnien, mimo ze moje malzenstwo nie istnieje od wielu lat.
      Mnie moja byla rodzina bez zadnych staran z mojej strony uwaza po prostu za
      rodzine. Nie zaakceptowali zadnej z kolejnych zon i kochanek mojego bylego
      meza, nawet na jego kolejne dzieci patrza podejrzliwie ("a bo to wiadomo czy to
      jego?"), choc co dzieci tu winne? Dzwonimy do siebie, zawsze odwiedzam ich z
      dziecmi gdy jestesmy w Polsce. W koncu to rodzina moich dzieci.

      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka