Pewnie juz pisalam, ze z (bylymi - w nawiasie, bo kiedys Ada chyba mnie
poprawila, ze tesciowie pozostaja tesciami, i nie ma czegos takiego, jak "byli
tesciowie") tesciami zawsze mialam cudowne stosunki, a juz szczegolnie z
tesciowa. Tesciowa tez wiedzma

))
Od dlugiego czasu nie mialam z nimi kontaktu, z premedytacja zreszta, bo nie
chcialam sie wtryniac w sytuacji, kiedy zolta lina uklada sobie zycie z
"pania-powodem-rozwodu".
Wczoraj wlaczylam TV5 Europe, i byla jakas migawka z Montrealu, i zupelnie
spontanicznie i automatycznie zadzwonilam do tesciow. Odebrala tesciowa, i tak
strasznie sie ucieszyla na ten telefon, ze az mi sie wstyd zrobilo, ze tak
dlugo sie nie odzywalam. Ale wyjasnilam, przeprosilam, nie bylo sprawy, i
pogadalysmy sobie dobre pol godziny. Ktocogdziejak

))
I tak sobie mysle, ze nie warto zrywac kontaktow, jesli sie kogos bardzo lubi,
tylko dlatego, ze z kims sie czlek rozstal. Z ta mysla napisze do pasierbicy,
z ktora od 6 miesiecy nie mam kontaktu (chyba to tez byla premedytacja).
Tesciowie juz sa dosc leciwi, nigdy nic nie wiadomo kiedy odejda, i
postanowilam, ze bede z Nimi w stalym kontakcie.
Jak napisal ks. Twardowski:
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno (...)
(1979)