Dodaj do ulubionych

Z pamietnika Krowisi

15.08.06, 17:11
Ja wiem, ze to nie jest forum zwierzęce, ani o zwierzakach, ale tyle miejsca
zajmuję w życiu i domu mojej pańci, że postanowiłam się wtrącić. W swoim i
moich Kotów imieniu. Że nie wspomnę o koleżankach Jamniczkach, których
własnością jest kuzynka mojej pańci i koleżance Daisy, której nie osmielam
sie nazwać kotem, a której zdjęcia widziałam. Jestem dziewczyną po
przejścich. Mam słabe zdrowie, ale to w niczym nie stępia mojej wrodzonej
inteligencji. Mam zamiar pisać w tym wątku o sobie, mojej rodzinie, moich
znajomych i wrogach. Mam nadzieję że wybaczycie mi styl przśny, ale nie
jestem rasowa i szkolenia niewiele mi dały. Nie wiem czemu, ale mam
podejżenie że ta PANI która mnie szkoliła, była wielce autorytatywna, ale na
dłuższą metę, to ja wyszkoliłam ich, a nie oni mnie. Jeśli inne cztero, albo
i inno skrzydlate czytają tak jak ja (z nudów rozpaczliwych), to forum. to
bardzo Was proszę, nawiążcie ze mną kontakt Bo mam wrażenie że zwariuję z
samotnozwierzętności nigdzie nie traktowanej poważnie.
Obserwuj wątek
    • lablafox Re: Z pamietnika Krowisi 15.08.06, 17:18
      Pisz Krowisiu , pisz.
      Kocham zwierzęta.
      Czasami też cierpię z samotności bez nich ,ale teraz dopieszczam i dokarmiam
      kota sąsiadki , wiec mi lżej.
      Obiecuję ,że będę czytać każde Twoje słówko.
      • fedorczyk4 Re: Z pamietnika Krowisi 15.08.06, 17:23
        Lx, To nie Ty masz odpowiadać, tylko, On ten pan Kot! Krowisia wredota jest i z
        dwułapami bez skrzydeł nie gada!
        • lablafox Re: Z pamietnika Krowisi 15.08.06, 17:26
          Załapałam , ale przeciez mogłam się po ludzku do Ciebie odezwać , no nie?
          Ide obejrzeć 101 dalmatyńczyków z Depardieu.
          • krowisia1 Re: Z pamietnika Krowisi 15.08.06, 17:44
            Filmów raczej nie oglądam, telewizor wydaje dźwięki których nie łapię. Ale
            bardzo lubię słuchć jak mi się coś ładnego zagwiżdże. Ona mysli że powinnam
            jakos reagować, a ja owszem araguję, tylko ze mnie muzyka gwizdana spowalnia,
            tak jakoś rozluźnia, czy co.
    • jutka1 Re: Z pamietnika Krowisi 15.08.06, 18:07
      Z mila checia sie dowiem, co u Krowisi slychac z perspektywy Krowisi. smile))
      • lablafox Z pamietnika Krowisi- opowieśc kota sąsiada 15.08.06, 19:39
        Witaj Krowisiu , mrauuuuuu.
        Sąsaiadka , która się mną opiekuje, opowiedziała mi o Tobie i przywlekła mnie
        do siebie i kazała stukac w takie czarne coś z czyms ,żebym Tobie opowiedział o
        sobie.
        Jestem już stary i bez zbębow więc ślinię się i język mi wypada z pyscka .
        Straciłem tez na urodzie bo z jednego boku mam futro jakby przypalone
        zelazkiem .
        Moja rodzina pojechał sobie nad moze ,a ja zostałem sam w mieskaniu.Był
        problem z moim zywieniem i zastanawiali sie cy wycymam sam w domu .
        Co bym nie miał wycymac .
        Dobze mi tak .
        Codziennie rano psychodzi sasiadka , casami z sąsiadem i piesca mnie i głasca i
        psytulają , ja im mruce opowiesci , a potem nastepuje to co najbardziej lubie -
        sasiadka otwiera lodówkę i wyjmuje jedzonko.
        Naklada do miseczek , ja zabieram sie za jedzenie, a oni juz moga sobie iśc.
        Wieczorem to samo.
        W ciagu dnia troche mi sie nudzi , to cekam na nia pod dzwiami i ciese sie gdy
        słysę dzwonecek psy klucach.
        Wybac Krowisiu ze seplenie , ale to pses ten brak zembów.Teraz pojde sobie
        popseglądac ich kąty w mieskaniu i moze troche z nimi posiedze.
        Nie zeby na zawse , ale na troskę.
        Cymaj sie .
        Mrauuuuuuuu, mrauuuuuuu.
        • daisybub1 Re: Z pamietnika Krowisi- opowieśc kota sąsiada 16.08.06, 15:56
          Ile masz lat, kocie sasiada?
          I w jakim wieku zaczynaja wypadac zeby?

          Musze zawczasu dbac o siebie....

          Tsymaj sie tes,
          Daisy smile
          • krowisia1 Re: Z pamietnika Krowisi- opowieśc kota sąsiada 16.08.06, 16:52
            Dzień dobry, Koleżeństwu, piękny dzień dzisiaj, ani za gorący, ani nie za
            mokry. Nie lubię deszczu, bo Pańcia jak zmoknie to śmierdzi mokrym człwiekiem,
            a nie ma metody na nią żeby zabierała ze sobą parasol.
            Przywlokła z miasta, w zeszłym tygodniu, leże na taras. Słoneczko zaświeciło
            dzisiaj wreszcie i postanowiliśmy z Panem Kotem trochę się poopalać. On na
            leżaku, ja na leżance. Ta idiotka Kocica oczywiście wolała się chować pod
            łóżkiem, jak zawsze. Jest całkowicie przekonana że wszyscy na nią czychają.
            Głosowała na Kaczki, bo myślała że zapewnią jej bezpieczeństwo, ale one zaraz
            po wyborach wróciły na staw w Łazienkach i olewają ja kompletnie, za to
            zaprzyjaźniły się z Karpiami, których ona boi się jak ognia, bo wielkie i
            żarłoczne są podobno. Nie znam ich osobiście, ale Czarnobiałej ktoś to
            powiedział i wierzy.
            No to opalaliśmy się na tarasie i zastanawiali jak by tu pokazać Pańci że long
            drinki z parasolką byłyby wskazane. Czasem nawet szybko, ta nasza kobita,
            łapie, ale dzisiaj nic nie kumała. Zresztą troche krzywo na mnie patrzyła,
            zupełnie tak jakby ta leżanka była jej. A niby od kiedy ona pokłada się w dzień
            i to tak blisko podłogi?
    • daisybub1 Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 15:54
      Dzien dobry Krowisiu, znam Cie tylko ze slyszenia, ale boje sie Ciebie okrutnie.
      Wprawdzie jak na kota jestem bardzo duza, ale Ty jestes wieksza dwiescie razy...
      Korzystam z chwili nieuwagi mojej pani, ktora do mnie nalezy, i kresle te pare
      slow. Gdybym urwala wpol slowa, to znaczy, ze pani mnie nakryla.

      Niedawno mialam w domu huk, harmider i zamieszanie, bo do pani przyjechala kupa
      luda (nie wiem, ile, bo jeszcze nie umiem liczyc ponad "piec"). Bardzo sie
      zestresowalam, wiec drugi dzien leze bez ruchu i odsypiam. No, wstaje na siusiu
      etc. i na posilki. Dzisiaj chyba dostane mieso z kurczaka, bo wywachalam, ze
      pani wczoraj przyniosla - wlozyla do tego wielkiego srebrnego pudla, ktore stoi
      w kuchni.

      Lubie surowa piers z kurczaka i surowa rybe.
      Nie znosze swinstwa z okraglego pudelka. Nie jem. Wtedy pani jest zmuszona dac
      mi co innego.

      A w ogole to mam klawe zycie, grzechem byloby narzekac. No, za wyjatkiem tego,
      ze pani nie pozwala mi sie z chlopakami zadawac. Nieuzyta jakas.

      Ciesze sie, ze Cie poznalam Krowisiu, i bede czytac o Twoim zyciu regularnie.
      Tym bardziej, ze pani teraz czesto nie ma przy komputerze.

      Mrrrrrraaaauuuuuu.
      Pozdrawiam

      Daisy smile
    • tasiemiec_leon Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 20:06
      bul....bul...khe...khe...


      • tasiemiec_leon Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 20:12
        Przepraszam, zakrztusiłem się.
        Mój żywiciel, wyjątkowo podłe bydlę, znowu nażarł się jakiegoś świństwa. Wygląda
        to jak salceson bo pływają kawałki świńskich uszu z włosami. Obrzydliwość. Ale
        czego wymagać od deputowanego Samoobrony.

        No ale najpierw chciałbym się przywitać na dialogach zwierzęcych.
        Mam na imię Leon i jestem samotnym tasiemcem z nerwicą.
        • krowisia1 Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 20:19
          Witaj, Leonie Tasiemcu Zawodowy. Ale z tym salcesonem to istotnie nie ma lekko.
          Podgryż mu kałdun od środka to może popije!!!
          • tasiemiec_leon Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 20:26
            Witaj Krowisiu.
            To prawda, jesteśmy tasiemcami z dziada pradziada a nawet z baby prababy. To w
            naszej rodzinie zresztą wszystko jedno.
            Dziękuję za radę. Nie omieszkam zastosować.
            Mam nadzieję, że nie gościsz nikogo z moich krewnych.

            P.S.
            Szczekaj trochę głośniej. Widzisz przecież jaki ma tłusty kałdun.
            • krowisia1 Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 22:45
              Tasiemcu Leonie Drogi, zajżałam w głąb siebie i chyba nie mam przyjemności z
              Twoją szacowną rodziną, ale kto to wie co w czeluściach szeleści. Będę
              nasłuchiwać nocą. Co do przeszczekiwania się przez kałdun to radzę Ci posłużyć
              się szklaneczką do nasłuchu. Na pewno kiedyś jakąś łyknął przez pomyłkę. Ja już
              głośniej nie mogę bo bo mi Pan Kot obiecał w m..... jak nie przestanę.
              Generalnie dzisiaj jest dzień do niczego. Wywąchałam sobie ekstraordynaryjne
              resztki po menelach. To mi nie dała zjeść. Odwlokła mnie nie bacząc na moją
              godność. Chciałam chociaż strzelić sobie meneli, ale też mi nie dała. Z tym to
              może miała i racjię, bo wątroba mogłaby nie dać rady. Muszę dbać o zdrowie.
              • krowisia1 Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 22:47
                Czuję się zaszczycona, widzę że towarzystwo doborowesmile))
                • papug_dudek Re: Z pamietnika Krowisi 17.08.06, 21:47
                  Z pewna taka niesmialoscia witam szanowne grono, a zwlaszcza wlascicieli Jutki i
                  sasiadow Lablafoxa. To ja sobie przycupne gdzies pomiedzy plaskim kangurem a
                  tasiemcem Leonem i stamtad bede nadawac.
                  Jestem papug Dudek, wlasciciel panienki Manterki i wujka Nokaty. Oficjalnie
                  mieszkam w klacie, ktora jeszcze rok temu byla calkiem fajną chatą, bo mozna z
                  niej bylo wystawiac dzioba i dlubac tapete, ale teraz zalozyli tam jakas deche i
                  to taka obrzydliwie sliska, ze chocbym sie nie wiem jak zapieral to nic nie
                  udlubie, wiec przenioslem sie na wujkowego klaptopa i tam sobie siedze, kiedy
                  mam spacerniak. Na klaptopie jest fajnie, bo jak wujek pomacha takim czyms z
                  czerwonym swiatelkiem to lataja w nim rozne kolorowe obrazki, czasami sa to
                  tylko literki, ale czasami tez panie z takim parapetem z przodu, jak ma moja
                  panienka, na ktorym czasami ląduję, zwlaszcza, gdy ona je orzeszki, albo jakies
                  pestki. Tylko, ze panienka na tym swoim parapecie to zwykle ma jakis material, a
                  te panie to maja te parapety takie gole i sliskie jak ta moja decha za klatka.
                  Na wujku tez lubie siadac, bo mi daje zolty ser, ktory uwielbiam i ma takie
                  fajne futro na buzi, ktore daje mi poskubac i jeszcze takie drabinki do
                  wspinania sie na nosie.
                  Mam tez narzeczona Dzidke, do ktorej od czasu do czasu mnie zawoza w takiej
                  trzesacej sie puszce. Wlasnie wczoraj od niej wrocilem po dlugim weekendzie.
                  Dzidka jest super laska, ma taka odlotowa, zielona kamizelke i podmalowane jedno
                  oko. Zawsze, gdy mnie widzi podnosi ogon, daje mi buzi i karmi przez klatke, ale
                  ta pani, ktorej jest wlascicielką, mama mojej panienki nie chce mnie do niej
                  wpuscic, bo cos tam gada o jakichs jajkach, albo, ze sie pobijemy - zupelnie nie
                  wiem, o co jej chodzi. Ale i tak zawsze z Dzidka bawimy sie szampansko,
                  odstawiam dziewczynie taki show, ze mnie potem pamieta miesiacami. We wrzesniu
                  ona do mnie przyjedzie, wiec juz przygotowuje repertuar rapowo-hiphopowy oraz
                  pare numerow akrobatycznych na hustawce. Niech laska widzi, ze byle kanarowi
                  spod ogona nie wypadlem.
                  Koncze juz, bo podsluchalem dzisiaj, ze znowu zamawiali tę kobitę, co mnie lapie
                  w garsc, a potem obcina mi pazurki. Nienawidze tego najbardziej na swiecie, wiec
                  juz prewencyjnie sie nabzdycze i nie bede gadac. Niech sie martwia, ze cos mi
                  sie stalo!
                  Nara ziomale, do nastepnego razu. Krowisi lapki całuję i dedykuje moje najlepsze
                  gwizdane kawałki. Niech sie dziewczyna wyluzuje smile)

                  Fruuuuuuuuuu...i juz mnie nie ma
    • terem Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 21:20
      Witaj, Krowisiu!
      Tu Łapka, zwana na codzień Krową, czasem Krówką.Nie wiem, czemu mnie tak
      nazywają, przecież jestem i ładna i w (miarę) zgrabna, a na spacerach ożywiam
      się niebywale: kiedyś schwytałam zająca, ale puściłam go wolno, nie bardzo
      wiedziałam, co z nim dalej zrobić. W domu śmiali się ze mnie, że puściłam go,
      bo nie byłam głodna.Fakt: nie byłam, ale mimo to mogłam go zagryżć, a jakoś mi
      to nie przyszło do głowy.Nie rozumiem, czemu mnie za to nie pochwalili...
      Czasem mówią, że jestem Krówką, bo mam taki złoto-miodowy kolor siersci,jak
      cukierek o tej samej nazwie, innym razem,dlatego że ciągle śpię i mam duży
      apetyt.Ale pomyśl tylko, Krowisiu, co może więcej zrobić suka,( mieszaniec
      labradora z collie), w niewielkim mieszkaniu, z trojgiem ludzi i do tego
      jeszcze ze starym, apodyktycznym psem? No co ja mogę? Tylko położyć się na
      czymś miękkim (najchętniej na kanapie lub łóżku młodego panicza) i drzemać,
      śniąc o tym że biegnę przez bezkresną łąkę chwytając w nozdrza zapachy zwierząt
      i roślin i tropiąc... coś... sama nie wiem co...
      Ale wtedy budzą mnie ich śmiechy, słyszę, jak chichoczą, mówiąc:"Ale nasza
      Łapka śmiesznie przebiera nogami przez sen!Jednak psy też mają sny! To
      niesamowite!"
      Ojjj!!! Gdybym ja umiała mówić, usłyszeliby wtedy ode mnie co nieco prawdy!
      Ale dobrze, że jest internet, przynajmniej tu mogę wystukać nosem na
      klawiaturze, co mi w psim sercu gra.
      Pozdrawiam Cię, Krowisiu i mam nadzieję, że jeszcze nie raz odezwiesz się na
      swoim wątku.
      ............................
      Łapka, świętokrzyska tropicielka zajęcy i wygniataczka kanap , łóżek i foteli.
      • verbena1 Re: Z pamietnika Krowisi 16.08.06, 22:43
        Czesc,jestem Kangur.
        No, moze nie zupelny kangur,troche jakby wychudzony,mozna rzec z anoreksja.
        Powiem moze jeszcze jasniej,bardzo plaski kangur,tak okolo 3 cm grubosci.
        To nie moja wina,ze jestem taki,odzielili mnie kiedys od reszty,powiesili
        miedzy podobnymi chudzielcami a teraz leze na czyms twardym i te dwunozne
        istoty laza po mnie.
        Zwlaszcza taka jedna kobieta,uwziela sie na mnie chyba,kladzie swe gole stopy
        na mnie a to mnie laskocze jak cholera.
        Poza tym zneca sie nademna okrutnie.
        Wynosi mnie czasem na swieze powietrze,mysle sobie ,no to poleze na trawie,nic
        z tego.Chwyta mnie za ogon i tlucze o cos bardzo twardego, az mi lepek
        odskakuje.
        Nie lubie tej kobiety. Ugryzl bym ja chetnie ale nie mam czym.
        Taki to juz moj los,moze zrozumie mnie ktos i zaplacze nad moja dola.
        • lablafox Re: Z pamietnika Krowisi 17.08.06, 22:38
          Kangurku , ta Twoja pańcia to jakas swołoc nie pańcia.
          Po mnie nikt nie chodzi ,anie mnie nie cepie po łbie cyms twardy.
          Ja to bym uciekł , a jesce cie głodzi chyba,no bo jak mozna byc kangurem
          grubym na cy centymetry??
          • krowisia1 Re: Z pamietnika Krowisi 18.08.06, 13:31
            No, rany boskie normalnie mało nie umarłam ze wstydu dzisiaj. Poszłyśmy rano na
            spacer (średnio rano, bo wczoraj miałyśmy gości i musiałysmy odespać). Wlazłam
            dyskretnie w krzaki i użyźniłam glebę, a co ona robi? Wyciąga jakąś torebkę i
            dawaj w nią moje wyrobiny pakować!!! Pogięło kobitę już do reszty. A potem pół
            spaceru łaziła z tą torebsią w garści. Mało ze wstydu nie umarłam. Jak się na
            mnie kumple patrzyli, i z pogardą i ze wpółczuciem. Chyba nie odważę się wyjść
            przez tydzień. I znowu będę musiała solówy mieć z niektórymi, zeby przypomnieli
            sobie o szacunku dla kobiety.
            • laciata_dama Re: Z pamietnika Krowisi 19.08.06, 00:57
              Cześć Wam, Zwierzaki wszelakie smile
              Jestem...a właściwie byłam...no, ale w sumie jestem cały czas...tylko troszkę
              inaczej smile
              Ciężko jest zacząć, doprawdy smile
              Za Tęczowym Mostem inaczej czas płynie...Czas Spaceru zawsze jest w porę,
              kanapy zapraszają do polegiwania no i miski same się napełniają...Ludzie zawsze
              są przyjaźni - a brudne łapy po spacerze nikomu nie przeszkadzają. W sumie -
              jest super...- tylko czasem tęskno. Jakoś tak...Biegamy jak szaleni po
              zielonych łąkach, łapiąc muchy i chwytając promienie słońca w locie - i
              cieszymy się życiem...i tylko czasem, któreś z nas, w biegu sie zatrzyma, i
              zatęskni raptem - bo przypomni sobie inną chwilę na innej polanie...
              No i powiem Wam szczerze - jak już mnie tak zassie tęsknota - to podglądam -
              jak sobie Moi w życiu radzą beze mnie. Generalnie - fatalnie niestety...sad
              • laciata_dama Re: Z pamietnika Krowisi 19.08.06, 01:16
                Żebyście wy wiedzieli, jakie oni mają kłopoty ze wstawaniem rano...No, żal
                patrzeć - aż się zęby zaciskają - przewalaja się na tym łóżku w te i z
                powrotem, jedno drugie namawia - doprawdy - żal patrzeć. Gdy razem
                mieszkaliśmy - to nie było przeproś - 7.15 - i wstajemy, kochani - bo pies
                swoje prawa ma i po prostu musi. A teraz - żałość bierze..(a taka piękna łąka
                pod bokiem, tylko trochę śmieci, reszta trawa...serio) - a może wstaniesz...a
                może nie...
                No, żałosni są, doprawdy...
                Te dwa lata temu to wystarczyło, że niuknęłam cicho i zastukałam pazurkami o
                panele u drzwi sypialni - i któreś zawsze stanęło na wysokości zadania - a
                przynajmniej w drzwiach sypialni - i się zebrało w sobie.
                A teraz...
                Powiem jedno - psa im trzeba!
                • laciata_dama Re: Z pamietnika Krowisi 19.08.06, 01:33
                  Ale tak w sumie było na fajnie razem smile
                  Pewnie - były momenty drażliwe - choćby wtedy, gdy zostawili mi do zeżarcia
                  jakieś wyjątkowo nieprzyjemne pismo. No, gdybym wiedziała, że jest aż tak
                  istotne - to w życiu bym tego do pyska nie wzięła...Na wszelki wypadek. Bo może
                  się przyda. Ale zostawili. I nie uprzedzili. No to...sorry - zeżarłam. Jeeeej -
                  ależ się działo...Stali nade mną, coś tam bulgocąc - przygarbiłam się
                  taktownie - no i w ogóle byłam przepraszająca - cholera - a wiecie, jak to
                  ciężko udawać kogoś winnego? Darowali mi oczywiście...ale do dzisiaj nie wiem,
                  o co chodzi z tymi papierami...wolą, żeby były, czy żeby ich nie było...
                  • laciata_dama Re: Z pamietnika Krowisi 19.08.06, 01:51
                    A tak w ogóle - to najmilej wspominam chwilę spędzone z Kurą. Kura - to była
                    kumpela całym dziobem. Serio. Trzymałyśmy sztamę - i w ogóle...
                    Ale to już chyba opowieść na inny raz smile
    • terem Re: Z pamietnika Krowisi 19.08.06, 18:44
      Łapka pisze:
      Panicz gdzieś zniknął, pan też.Zostaliśmy tu: ja, mój (powiedzmy że) psi kolega
      (choć raczej kokurent do miski) oraz moja pani.
      Nudno jakoś i trochę smutno mi. Pani stara się jak może: na spacer zabierze,
      miskę napełni czymś godziwym (bo już na te suche chrupki patrzeć nie mogłam),
      pogłaszcze, ale i tak to nie to...
      Już wiem, co zrobię:położę się na łóżku młodego pana, tak ładnie nim pachnie i
      prześpię moja tęsknotę.
      Wróci, musi wrócić, przecież ja tak czekam...
      • fedorczyk4 Re: Z pamietnika Krowisi 20.08.06, 21:14
        Ratuj się kto może, znowu polują na duże żółte psy!! Nie wiem kto i nie uwierzę
        jej że nie polują i może się na mnie drzeć i szarpać swoją smyczą ile chce. Ja
        wracam do domu. A jak ona się nie boi, to jej obroża. Ja swoje wiem.
    • cher-ka Re: Z pamietnika Krowisi 21.08.06, 23:47
      Cześć, jestem Cher. Mam półdługie, czarne włosy z blond balejażem nas brzuchu
      i piwne oczy, którym nie mogą się oprzeć moi opiekunowie, kiedy chcę postawić
      na swoim.
      Uwielbiam pływać i skakać "na Małysza" do wody, ganiać za rudymi wiewiórkami,
      którym zawsze udaje się uciec przede mną na drzewo. Reaguję na ostry gwizd,
      natychmiast przybiegam do nogi.

      Ale największą radość sprawiają mi wspólne spacery, podczas których mogę bez
      końca się przed nimi popisywać. A cieszą się, że grzecznie
      wykonuję: "chodź", "czekaj", "daj łapę", "siad", "zostaw", ale też i długie
      zdania, np. "gdzie masz piłkę (patyk)" i "idź się napij"... potem podrapią za
      uchem, albo poklepią po plecach, przytulą do nogi ....

      Mam swój wybieg, ale ostatnio najczęściej pierwsza wślizguję się do domu i nie
      ma siły, która by mnie stamtąd wypędziła. Nie rozumiem, czemu nie chcą mnie
      wpuszczać do środka, kiedy mokro na dworzu.

      Zaliczam się do ras obronnych, ale nikt przecież nie powiedział - kto i kogo ma
      bronić.
      W czasie burzy i grzmotów zawsze szukam schronienia u właścicielki. Ach, gdyby
      moje gabaryty były mniejsze, siedziałabym u niej na kolanach.

      Ostatnio było jakieś święto, czy cuś takiego, udekorowali mnie w kwiaty i widać
      było, że to im jakąś dziwną radość sprawia.
      • cher-ka Re: Z pamietnika Krowisi 26.08.06, 11:26
        ... a tak się pięknie przywitałam, a tu ... żadnego tam temtego nie było
        obwąchiwania nosem, ujadania, warczenia, czy choćby szczerzenia kłów ?
        Zdemoralizować się można smile
        • tasiemiec_leon Re: Z pamietnika Krowisi 26.08.06, 11:50
          Aja jestem tutaj

          P.S.
          Adres stronki zupełnie przypadkowy. smile))
          • obleniecx Re: Z pamietnika Krowisi 26.08.06, 13:36
            Luzurpatorze obrzydliwy! Czemu siem posugujesz moim wizerunkiem? Ty jezdes
            robal plaski, obojentne czy uzbrojony czy nie, plaski jezdes a obla tak
            wdziencznie to JA- Tfoja daleka kuzyneczka - glista lucka najczensciej
            pieszczotliwie glizdom zwana.
    • daisybub1 Tydzien z zycia kota 28.08.06, 18:27
      Dawno nie pisalam, bo bylam zajeta. Ostatni tydzien obrodzil w muchy i komary, i
      musialam je lapac. Co do jednej wylapalam i wszystkie zjadlam. Nie rozumiem
      tylko, dlaczego pani patrzy sie na mnie z obrzydzeniem - przeciez muchy to
      najsmaczniejsza rzecz na ziemi. No, po surowym miesie i rybie.

      Przezywam tez gleboka traume zwiazana z fiksacja mojej pani na punkcie
      wyczesywania mi futra. OK, futro obfite, OK, robia sie koltuny jesli sie go nie
      wyczesuje, ale ja nie lubie czesania. Niech sobie beda koltuny, najwyzej je
      wygryzam. A pani od tygodnia namolnie i upierdliwie czesze mnie codziennie, pare
      razy dziennie, i mam juz dosc. Pare razy dzis nawet syknelam i gurlgnelam na
      nia, i nic.

      Ide sie schowac pod kredens bo znowu idzie ze szczotka. Co za namolniaczka,
      doprawdy.

      Mrrrrau
      od Daisybuba
      • krowisia1 Re: Tydzien z zycia kota 30.08.06, 15:17
        Bardzo przepraszam za milczenie, ale Baba miała ciężkie dni i latała jak kot z
        pęcherzem, Pan Kot pozwolił na takie sformułowanie. A mnie reumatyzłmy trafiły
        i byłam okropicznie zbolała. Miałam naświetlania i zastrzyki, ale juz jest
        lepiej. Dzisiaj nawet podgryzłam oponę jednemu takiemu co się na nią wydarł.
        Pozrdrawiam Was serdecznie, acz jeszcze tylko trzema łapami. Czwarta dochodzi
        do siebie.
        • krowisia1 Ktoś mnie wołał czegoś chciał 20.09.06, 20:50
          i swietnie trafił, bo Baba poszła zająć sie tym tłustawym i okropnie
          wyperfumowanym rostbeefem, do którego nawet zbliżyć mi się nie dają. Reszta
          siedzi przed telewizorem. Nie widzą ani mnie, ani Kotów, więc mogliśmy dopaść
          klawiatur. Oczywiście Pan Kot czatuje na pornomiałkach. Ale cyrk miałam
          wczoraj! Burza była i Baba zwariowała chyba, bo rzuciła się na mnie i o mało na
          śmierć nie zagłaskała, już nie wiedziałam gdzie się przed nią schować. A dusiła
          i ściskała tak, że wycie ze mnie wycisneła, pierwsze w życiu. Tfu, na kota
          urok, co za namolna cholera.
          • lablafox Ktoś mnie wołał czegoś chciał- kot sasiadów 20.09.06, 21:35
            Oj Krowisiu , niewdzięcznico , to Twoja Pancia starała się jak mogła ,abyś nie
            bała się burzy, a Ty o niej cholera mowisz .
            Teraz to taka jestś odważna bo chyba podsłuchałaś ,że to ostatnie letnie burze
            miały być.
            Mnie tam żadne burze nie ruszają , bo juz trochę nie dosłyszę.
            • mammaja Re: Film dla Krowisi 20.09.06, 21:57
              W imieniu Truszki przesylam ci Krowisiu film instruktazowy jak sie dobrze bawic!
              Caluje w pysk!
              video.google.com/videoplay?docid=-2828335253756231810
              • fedorczyk4 Krowisię dotnęlo zjawisko 08.12.06, 23:57
                wtórnego analfabetyzmu, Dziecinkę zresztą też. Wysłowię się za Krowisię. Była
                dzisiaj u pana Doktora, rozśmieszyła go tak strasznie że, nie przyjął
                uiszczenie za wizytę. Jest na tyle zdrowa, na ile takie nieboże może. Jestem
                okropnie zawstydzona jej brakami ogłady, ale niestety podejżewam że nie
                pobędzie z nami na tyle długo żebym mogła nabrać do niej jakich kolwiek
                negatywów. Uwielbiam ją jak stara panna ratlerka który liże jej nagniotki.
                • laciata_dama Re: Krowisię dotnęlo zjawisko 09.12.06, 00:05
                  Oj...zaraz brak ogłady. Jesteśmy po prostu spontaniczne w swych zachowaniach smile
                  • krowisia1 Re: Krowisię dotnęlo zjawisko 09.12.06, 09:11
                    Dzień dobry, tym razem to ja sama. W ogóle jakim prawem baba wypisuje dyrdymaly
                    w moim imieniu? To jej brak ogłady. W parku lata za mną z jakąś torebką i
                    zbiera co ja zrobię. Fuuuuj, obrzydliwa jest. Nawet jak starannie zakopię to
                    odkopuje, nie wiem już jak ja tego oduczyć. Muszę ją zaraz wyprowadzić.
                    Rozlazała taka jest dzisiaj że coś okropnego. Prawie musiałam zrzucić ja z
                    wyrka, żeby koty nakarmiła. Pan Kot trzy razy przychodził do mnie po
                    interwencję, bo na jego prośby i sugestie wyrażane pazurkami tylko ten kudłaty
                    łeb chowała pod poduszkę. Zresztą on jest za delikatny.
                    • mammaja Re: Krowisię dotnęlo zjawisko 09.12.06, 12:01
                      Niestety Truszka jeszcze nie opanowala sztuki pisania, ale solidaryzuje sie z
                      Krowisia. Budzenie swojej pani pozostawia Urgusi, ktora nie patyczkuje sie
                      specjalnie, tylko swoje 45 kg wali na tapczan, ciagnie łapą za wlosy, jest
                      bardzo skutecznasmile Spacery sa popsute przez te kleszzce - mutanty, a ostatnio
                      nawet jakis maly mis koala przyplatal sie ni stad ni zowad!
                      aycu30.webshots.com/image/5349/2004692279772836524_rs.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka