13.01.07, 11:24
W podświadomości utkwił mi świąteczny wpis Octoberki.Dla mnie niesłychanie
piękny i ciepły .
Pomyslałam sobie o wielu takich wpisach , ktore gdzies zapadły w netowej
przestrzeni , a zrobiły na mnie wrażenie , czy to wpisy Ewypf czy Dado, czy
innych osób , nie chodzi mi o wymienianie teraz autorów , chodzi o treść.
Zakładam więc wątek pt."Perełki" i nanizuję na sznureczek pierwszą :

Żeby ludzie zawsze przedświąteczni byli..smile życzę
Autor: oktoberka
Data: 12.12.06, 20:13 + dodaj do ulubionych wątków

+ odpowiedz cytując + odpowiedz

------------------------------------------------------------------------------
--
wam i sobie; oraz wyjaśniamsmile

Parę dni przed Mikołajkami błąkałam się po sklepach zarzuconych już
przedświątecznymi cudownościami oraz odkurzonymi z zeszłych lat świątecznymi
bohomazami, straszydełkami i innymi duperelkami, których przeznaczenia nie
byłam w stanie pojąć, oprócz mało inteligentnego przypisania ich do
nadchodzących świąt(z powodu gwiazdek,brokatu i motywu czapki Mikołajowej;-
)),kiedy znalazłam półkę z pluszakami. Ach, co to za Pluszaki były (są)!
Małe, duże, wielkie, maciupkie,jasne,ciemne,z długim włosem, nastroszoną
sierścią, oklapniętym uchem, paciorkowymi oczkami itp itd. Istny Pluszakowy
Rajsmile Chciałam wybrać drobiazg dla koleżanki i zatonęłam w oglądaniu,
przebieraniu, naciskaniu i głaskaniu; niektóre bowiem jakoś niesamowicie
przytulaśne były,aż lgnęły do ręki i puścić nie chciałysmile) Zajęta tym
organoleptycznym testowaniem w pierwszej chwili nie zauważyłam, jak
przystanęła koło mnie kobieta. Ot, tak zwana zwyczajna i nie wyróżniająca się
z tłumu, trochę zmęczona i przyszarzała dniem codziennym. W końcu
zarejestrowałam kątem oka jej obecność i odruchowo odwróciłam się do niej.
Jakby na to czekała.
- Ten pluszak jest niesamowity, prawda? - spytała, wskazując na trzymane
przeze mnie zwierzątko - Taki miły i sympatyczny..
- Tak - uśmiechnęłam się bardziej nawet do pluszaka niż do niej w tym
momencie.Ona byłam niezrażona, jakby bardzo chciała się podzielić ze mną
wrażeniami: - Ja wczoraj kupiłam takiego samego. On nie jest drogi, cena jest
źle opisana.Proszę sprawdzić na czytniku, kosztuje tylko 12 zł.
Sprawdziłam; kosztował 11,99 a nie jak można było odczytać z podpisów na
półce, 39 zł. Tym bardziej stawał się przez to atrakcyjnysmile
- Kupiłam go dla dorosłej osoby...- trochę już speszona ciągnęła dialog
kobieta - Chciałam pani powiedzieć o tej cenie..
W tym momencie jakby pożałowała swojej śmiałości i rozgadania, oczy zaczęły
uciekać jej na boki.
- Och!- uśmiechnęłam się do niej najszerzej jak umiałam - Ja właśnie też
szukam Mikołajka dla dorosłej osoby, nawet z tych bardziej dorosłych! Ten
jest świetny, dziękuję pani za podpowiedź, wezmę go!
Kobieta w jednej chwili zaświeciłasmile Gdybym była reżyserem, puściłabym w tle
wesołą kolędę z dzwoneczkami, sypnęła iskrzącym śniegiem, rzuciła anielskie
włosy żeby spadały leciutko wirując wokół jej postaci...
-Tak - znów głośniej i pewniej zaczęła mówić - Bo w każdym z nas jest
dziecko, który ucieszy się z takiego Pluszaka, prawda?

I poszła w swoją stronę,a ja w swoją czyli do kasysmile
Ja zaś chciałam się podzielić tą historią, bo wciąż mam ją w sobie i tą
refleksję, która nie jest odkrywcza i powtarza się chyba w każdym z nas co
roku - dlaczego w zasadzie tylko przed świętami mamy w sobie to coś, co
pozwala nam zwyczajnie porozmawiać z drugim człowiekiem, nawet tym obcym, na
chwilę tylko w życiu spotkanym?

Mam nadzieję, że chociaż trochę przedświątecznie Przedświątecznasmile
O.


Zapraszam do wklejania swoich typów , jesli takowe gdzies już są lub
pojawią się.
Jednak nic na siłę - i nic byle było .
Mają , czy powinny to być wpisy godne zapamiętania , bo zrobiły na nas , na
Was, na mnie wrażenie, może niezapomniane wrażenie.
Obserwuj wątek
    • joujou Re: Perełki 23.01.07, 17:45
      Szelest spadających liści targanych po drodze za uszy przez podmuchy
      wiatru, to też muzyka...jesienna...taka szeleszcząca, jak mowa polska...

      By odrodzić się na nowo, dołączyć do Wielkiej Światowej Orkiestry Życia,
      zagrać ponownie w niej kilka taktów na swoją nutę w wielkim przedstawieniu
      muzycznym zwanym życiem - najpierw musimy przeminąć...dokładnie tak, jak te
      liście, które na wiosnę powrócą na drzewa, zielone i pełne życia, bogatsze o
      wcześniejsze doświadczenia, zaczną grać na nowo swą szeleszczącą melodię pod
      derekcją Pana Wiatrasmile

      Autorem tego wpisu jest no_no.Nie ukrywam,że chciałabym by wrócił na
      nasze forum.



      W życiu piękne są tylko chwile...
      • lablafox Re: Perełki 23.01.07, 19:09
        Tak Joujou , brakuje mi tej finezji i oglądu świata oczami No_no.
        Nanizuję peręłke 3 - wpis Dado .
        "....Znów zaczyna wiać delikatnie pachnący wilgocią, aksamitny wiatr w kolorze
        oceanicznych odchłani,,
        lepiący się słodko do skóry, stare świerki gną się z wdziękiem nad kablami
        wysokiego napięcia,
        temperatura na dworze +12 st, normalnie ...odjazd....
        Na zroszonej deszczowym pyłem granatowej kostce, na ścieżce wiodącej do domu,
        wesoło połyskuje
        ciepły promyk odzyskanej cywilizacji, ciepłe światło z sieni, nic tylko
        rozpostrzeć ramiona, jak skrzydła
        i pochłonąć nastrój, aromat, i ten umykający szum odchodzących sekund..."
        • dan8 Re: Perełki 26.01.07, 05:18
          A ta perla-perelka niesie glebsze i ogolne przeslanie
          ******************************************************

          Stacyjka Zdrój, miasteczko ... - Suplement....
          Autor: ewapf
          Data: 07.06.05, 21:39


          zarchiwizowany

          --------------------------------------------------------------------------------
          ewapf napisała:

          zapamiętamy na zawsze...
          ============================



          Na każdej stacyjce zostaje cząstka mojej duszy, schwytana na wózek podejmujący
          worki pocztowe...

          I nawet, gdy pózną nocą, w ciemnościach pustego peronu ktoś podnosi jakąś paczkę
          lub plik listów, które za kilka godzin ktoś inny otworzy - cząstka mej duszy
          pozostaje w tych mijanych miasteczkach...

          A jednocześnie zabieram ze sobą jakiś fragment tamtejszej różnorodności...

          Odwiecznego cyklu zamierania i bajecznego cyklu odradzania się świata umęczonego
          swą ciągłością...

          Widzę, wyczuwam, poznaję życie, dotykam je ..odczytując znikające wśród wzgórz
          sygnały...


          Pociąg pędzi naprzód... Przeoruje pola nowo narodzonego poranka...


          By dostrzec część zaległą...



          --------------------------------------------------------------------------------



        • dan8 Re: Perełki 26.01.07, 13:31
          Perla-perelka
          **************************************
          ewapf 16.05.05, 18:46 zarchiwizowany



          "Wciąż wracam na stacyjkę białą,
          pociągiem, który lato wiózł,
          wesołych brzóz go sześć witało
          sześć go żegnało zmartwionych brzóz...


          Pola nanizane na wzrokowe staccato przydrożnych słupów... Panorama rozległych
          plantacji, przecięta dysonansem szyn kolejowych... Stare dzielnice miast...

          Opływowa lokomotywa mknie na spotkanie świtu ciągnąc różaniec wagonów, których
          koła jak gdyby bez żadnego wysiłku pochłaniają setki kilometrów szyn... Któż z
          patrzących nie zazdrości pasażerom kolysanym w rytm stukotu kół, gdy jakaś
          gigantyczna ręka rozwija przed nimi nie kończące się krajobrazy...

          Wczesny zmierzch... Ktoś wchodzi do wagonu restauracyjnego i przystając miedzy
          rzędami stolików nakrytych białym obrusem przysłuchuje się niecodziennym
          odgłosom: cieniuteńkiemu pobrzękiwaniu sztućców...

          Mnóstwo srebrzystych dzwonków, drobny dotyk tysięcy noży, widelców i łyżek,
          powielony kołysem pociągu na nie kończącej się serpentynie, sprawiającym to
          wzajemne poszturchiwanie, popychanie, postukiwanie - ledwo dosłyszalną,
          metaliczną mowę zastawy stołowej...

          W pędzie mijania samotnych stacyjek, zawsze odnosi się wrażenie, że znalezliśmy
          się w odrzutowcu nie znającym przystanków, z którego nie można wysiąść...
          Ale wolna dusza, która dla własnego widzimisię zechce wyrwać się z przymusu
          narzuconego przez "szyny", może wybierać wśród napływających i wciąż uchodzących
          miast.

          Może pod wplywem Impulsu opuścić "pociąg", by podziwiać Nieznane i cieszyć się
          Niespodziewanym.

          Dziś póznym popołudniem...Jutro wczesnym rankiem... W miejscu, istnienia którego
          nie przewidywaliśmy, ale które odtąd zapamiętamy na zawsze...
          Wysiądziemy...

          "Ze stacyjki droga krótka -
          zielona stara furtka
          zaskrzypi cicho: "Jak się masz-
          podobną kiedyś znałam twarz..."

          Czasem pociąg rwie - w tych naszych podróżach - przez lipcową burzę...
          Prześlizguje się pomiędzy słupami ognia, wśród głuchego kaszlu grzmotów, a
          ogromne oślepłe dłonie wstrząsanego powietrza zwierają się w oklasku...
          To noc bije brawo swoim fajerwerkom...

          Innym znów razem zasiadał z nami Huxley, półślepy, wędrowny mędrzec... Czasem
          jezdził król Ryszard III... Gdzieś w połowie drogi grzebaliśmy o północy
          Cezara... Antoniusz wygłaszał swoją orację, gdy ruszaliśmy z dworca...
          Kochaliśmy Emmę, Annę Kareninę... Błądziliśmy po Elsynorze...
          Książki, ktore od dawna chcelismy przeczytać, czytaliśmy w pociągach...

          Pozostawaliśmy sami ze sobą... Lękaliśmy się sami ze sobą... Odrzucaliśmy
          otaczających nas na codzień: gości, błaznów, pochlebców, gaduły, hałaśliwych
          figlarzy...

          Czy nie należy czasem wstrzymać oddechu, by zaznać krótkiej chwili ciszy?
          Czy nie należy czasem doznać piękna i grozy samoobjawienia, kiedy patrzymy w
          kolejowe lusterko po nocy spędzonej na wpatrywaniu się w dalekie gwiazdy i
          zapytać: kim jestem? Gdzie? Dokąd zmierzam i dlaczego? Od czego uciekam?

          Czy nie powinniśmy dotknąć szali, ważąc przyjaciół, licząc wrogów i w
          samotności, z dala od wszystkich, wymówić imiona tych, których naprawdę kochamy,
          w połowie naszej zmiennej wędrówki życiowej...

          Ta cisza, ukojenie z domieszką strachu i budzącą lęk szansą porozmawiania ze
          sobą - nęci mnie...

          Jeśli zerwiemy tory tych ruchomych konfesjonałów , będziemy musieli je znów
          ułożyć na użytek takich jak my domorosłych grzeszników, ktorzy sami dla siebie
          są celem drogi...

          W podróżach lubię to uczucie, tak, pewność ogarniającą mnie na widok domków
          uciekających w zmierzch..smile.. migających w ciemnościach, mijanych wśród
          rozległych pól...

          Myślę wówczas: wszystkie te sylwetki na werandach, dzieci na huśtawkach póznym
          wieczorem, mężczyzni palący na schodkach, dusze majaczące za oświetlonymi
          oknami; wszyscy ci ludzie nie mogą przecież być nieszczęśliwi...

          Nie wszyscy sa potępieni... Nie wszyscy chorzy... Nie wszyscy w rozpaczliwym
          położeniu...

          Nie wszyscy - największym wysilkiem woli i mięśni - uczepieni piachem miecącej
          krawędzi jakiegoś płaskowyżu lub zaśmieconych zaułków miast, przypominających
          porzucone dekoracje filmowe...

          Jesteśmy bajecznym zlepkiem ludzi, miejsc, czasów i podróży..., którzy jakimś
          cudem trzyma się koślawymi kołami toru, dociera, dokąd chce dotrzeć i wraca,
          żeby ponownie wyruszyć w drogę...

          Toteż, kiedy miasteczka mkną i nikną w nocy, oświetlone albo ciemne, odludne
          albo ciepłe, śpiące głębokim snem lub do pózna czuwające w jakimś utajonym bólu,
          ogarniam ich życie jednym spojrzeniem z pędzącego okna - i wzruszona, ufna -
          życzę im jak najlepiej...

          Na tej okrągliznie ziemi mieszkają dobrzy, przeważnie dobrzy ludzie... Ani zbyt
          szczęśliwi, ani zbyt nieszczęśliwi...

          "A potem sień - ktoś drzwi odmyka -
          głosy wzruszone, Twój i mój.
          A potem cień i wszystko znika
          i już umyka Stacyjka Zdrój" ....











          • lablafox Re: Perełki 28.01.07, 09:38
            Cieszę się,Dan,że pomagasz mi tworzyć ten piękny naszyjnik.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka