Dodaj do ulubionych

Mamo,pomoz!

29.04.07, 13:36
Opowiem wam historie z zycia wzieta.
Znajoma,samotna matka z synem. Poswiecala mu cala uwage, pracowala za granica
aby syn mial wszystko. Zalozyla mu firme,kupila dobre auto.Dla siebie nic, bo
przeciez przyszly wnuki, potem rozwod syna, klopoty, ciagle jakos pechowo
synkowi sie ukladalo. Wystarczyl tylko rozpaczliwy telefon do mamy -
pomoz,mam klopoty, a mama przyjezdzala ,naprostowala synkowi
sytuacje ,posplacala dlugi.
Znajoma nie jest zamozna,wlasciwie ma niewiele bo kazdy grosz wydaje na syna.
Teraz synowi grozi wiezienie, kobieta szamoce sie strasznie bo nie ma juz
skad wziac a ja krzycze na nia aby sie wreszcie opamietala.
Jestem wsciekla na synka ,ze tak strasznie meczy matke. Obarcza ja swymi
klopotami i nie martwi sie jak ona to przezywa. To jest znecanie psychiczne.

Pytam wiec ,jak dlugo musimy ingerowac w klopoty ,problemy i niepowodzenia
naszych bliskich kosztem wlasnego zdrowia i spokoju?
Nie robimy z naszych dzieci inwalidow usuwajac kazdy kamyczek z ich drogi?
Co dzieje sie,kiedy matka potrzebuje pomocy? Boje sie nawet o tym myslec.

Wiem ,bylo juz sporo na ten temat ale jakos to mnie meczy i musze sie
wygadacsmile
Obserwuj wątek
    • lablafox Re: Mamo,pomoz! 29.04.07, 14:53
      Widze ,ze takich Lx-ów jak ja jest wiecej.
      Pytasz jak długo - odpowiem nie wiem - ja tak długo ,aż się nie wkurzę i powiem
      nie , ale wóczas mam wyrzuty sumienia , ponoć niepotrzebne ,ale mam .
      Matka "rodzona", chyba do śmierci , tym bardziej ,że tak dziecko przyzwyczaiła.
      Jesli odmówi - to bedzie ,ze wszystko jej wina i przez nią.Trudne to dla niej
      bedzie , oj trudne .Współczuje.
      • bystra2000 Re: Mamo,pomoz! 29.04.07, 17:12
        Na ślepą matczyną miłość nie ma lekarstwa sad
        zabrakło wyczucia i mądrości życiowej .
        napewno chciała dobrze ,wyszło jak zwykle .
        Żal mi kobiety .
        gniazdo.p2a.pl/index.php
        • mammaja Re: Mamo,pomoz! 29.04.07, 22:38
          Niestety trudno czasem wyzwolic sie ze zle rozumianej checi niesienia pomocy,
          ale nie ma na to chyba rady sad
    • luiza-w-ogrodzie Re: Mamo,pomoz! 30.04.07, 02:19
      Matka mojego eksia byla taka poswietliwa - wszystko dla niego, ostatni grosz
      gdy tego potrzebowal (aczkolwiek usamodzielnil sie b. szybko), poparcie dla
      kazdego planu. Teraz on ja zaniedbuje, bo nie jest mu potrzebna - ba! wyciagnal
      z niej ostatnie pieniadze A ona go ciagle usprawiedliwia.

      Matczyna milosc jak wszystko co przesadne jest choroba.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Mamo,pomoz! 30.04.07, 20:24
        "Poswietliwa" to ja za bardzo nie jestem. Doza egoizmu i egocentryzmu zawsze
        mne bronila przed przejsciem Rubikonu, ale nigdy nie odmowie pomocy. Z tym ze
        ja wychodze z zalozenia, ze jedynie jesli sama bede w pionie to bede mogla
        pomagac dzieciom. W imie tego przekonania ,oraz posiadania trojki do
        wspomaganie, bronie sie przed zaoraniem i glabowaniem. Do tego zawsze uwazalam,
        ze zeby dziacie doroslo musi narobic glupot i poniesc kontrolowane,
        konsekwencje.
    • annucha Re: Mamo,pomoz! 04.06.07, 20:42
      Wystarczy raz w życiu powiedzieć NIE! I być konsekwentną! Nie można całe życie
      trzymać dziecko pod spódnicą, to trudne ale tak trzeba. Dzieci nigdy nie nauczą
      się samodzielności i szacunku do Nas Matek, gdy nie powiemy im dość! Pozdrawiam!
      • mammaja Re: Mamo,pomoz! 05.06.07, 12:20
        No tak, ale rownoczesnie czy mozna odmowic pomocy, kiedy widzimy, ze ona jest
        potrzebna? Czy np. powinnam byla powiedziec corce - "twoj pies - twoj problem"
        i patrzec jak pies zdycha na zapalenie trzustki? Czy udzielenie daleko idacego
        wsparcia w takiej sprawie jest nadmiarem opiekunczosci czy ludzka solidarnoscia?
        Oczywiscie to pytanie retoryczne, bo pies juz wyzdrowial, a dlugi kiedys corka
        splaci, mam nadzieje smile)) Ale tak na przyszlosc - to co?
        • annucha Re: Mamo,pomoz! 05.06.07, 20:01
          Wszystko w granicach rozsądku. Prawdziwa potrzeba a wykorzystywanie to dwie
          różne rzeczy. Co innego choroba, nawet zadłużenie, które czasami jest niezbędne
          aby coś mieć ale nie można sobie pozwolić na to, by dziecko bez ograniczeń
          wykorzystywało matkę lub ojca, tylko dlatego, że wie, iż mu nie odmówią, bo
          kochają. To niezdrowa miłość. Dziecko też musi dorosnąć a bardzo możliwe, że
          kiedyś samo stanie przed takim samym problemem. A wtedy co? Przyjdzie znów po
          pomoc już nie tylko dla siebie ale i swojego potomka. A ty stary człowieku
          będziesz przeliczał, co na długi dziecka, wnuka a co na leki i przeżycie do
          następnego zasilenia konta.
          • mammaja Re: Mamo,pomoz! 05.06.07, 22:59
            Masz racje, wtedy jak posiade te umiejetnosc zycia powiem sobie, jak mowi
            stare porzekadlo :"kiedys taki rozumny, no to wlazze do trumny" smile))
            • monia.i Re: Mamo,pomoz! 06.06.07, 00:41
              A czy ta zasada działa w obie strony? To znaczy - nie ma zgody na
              wykorzystujących rodziców..i tak dalej? Bo dziś do mnie dotarło, że moja Mami
              najlepiej się ma w towarzystwie własnych dzieci. Najlepiej jej się gada,
              najlepiej wzdycha i wspomina...I jakoś tak niechętna jest towarzyskim
              kontaktom - bo reszta świata jest nie taka, jaka powinna być...Znajome panie są
              albo za mało znajome - albo znane i dziwne - albo w nich czegoś za mało, albo
              za dużo...Generalnie najlepiej by było, żebyśmy wpadali co dzień, albo co
              drugi...I jakoś tak nie wiem, czy sprostam oczekiwaniom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka