Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 236 - narazie ulewne :)

13.08.07, 22:53
Deszcz wali o dach, szumi jakby chcial wedrzec sie do domu. Wicher,
w dodatku z daleka grzmi. Jednak jest nadzieje - podobno niedlugo ma
byc cieplo i slonecznie! A moze grzyby wreszcie wyrosna po tych
deszczach ? Zawsze jest jakas nadzieja....
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 13.08.07, 23:22
      Przepraszam, wpisalam sie do starych dzisiejek. smile
      Z gardla rzucilo mi sie na oczy. wink
      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 13.08.07, 23:33
        Oj biednas Ty. To przez niepalenie. Wydelikacilas sobie gardziolko
        tak ze nawet wygadac sie z goscmi jak czlowiek juz nie mozesz, bo od
        razu wysiada. Swoja droga ja tez juz prawie od miesiaca nie palilam.
        Tak sie przepalilam 14 lipca ze jeszcze wydychamsmile
        • jutka1 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 14.08.07, 00:00
          Pani dochtur pedziala, ze teraz wszyscy to maja - bo goraco, bo lody jedza, bo
          odpornosc poszla w dol. U mnie wsyztsko na raz.
          Nic to, prawie nigdy nie biore antybiotykow, wiec na pewno mi pomoga.

          A`teraz ide spac. Dobranoc. smile
    • luiza-w-ogrodzie Zimny i sloneczny wtorek czyli powrot zimy 14.08.07, 01:06
      Temperatura w nocy spadla do 3-4 stopni a w dzien wyszlo wielkie i
      jaskrawe slonce, podszyte zimnym zachodnim wiatrem. Tak ma byc co
      najmniej tydzien, jak i nie dluzej. To jest typowa sierpniowa pogoda
      w Sydney. Zapowiadaja tez przelotne deszcze, ale glownie na
      wybrzezu, wiec u nas pewnie pozostanie sucho. Szkoda, mogloby
      popadac, dwa tygodnie temu posadzilam troche nowych krzewow i
      drzewek, docenilyby wiosenny deszcz.

      Cos zniszczylo male drzewko mandarynkowe, pieczowicie posadzone
      ponad miesiac temu. Polamane galazki, objedzone liscie, chyba sie z
      tego nie podniesie. Inne cytrusy stoja nieruszone. Co to moglo byc?
      Moze possum? Ale one podobno nie jedza lisci cytrusow.

      Cieszcie sie latem, poki trwa, nawet deszcze letnie sa przyjemne.
      Jutko, podsylam wirtualne pomarancze ze starego drzewka pod plotem,
      witamina C jest dobra na infekcje gardla.

      Lece na inne watki a potem nurkuje w robote, bleee.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 08:43
        A co pomarzyc juz czlowiekowi nie wolno? I to tyle bo nastroj i
        podejscie do zycia mam jak wczoraj.
        • jutka1 Re: Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 11:25
          Pol nocy nie spalam przez bol gardla.
          Musialam odwolac wycieczke do winnicy przyjaciol, bo zle sie czuje.
          Siedzimy w domu i bedziemy malowac sciane w pokoju goscinnym. Tzn. Jakota bedzie
          malowac, a ja podawac walek wink))

          Milego dnia smile
          • monia.i Re: Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 11:29
            O - biedny Jutek sad Ależ cię dopadło sad Pozdrowionka przesyłam smile
            P.S. Czy jakota jest kotą stanową?smile
            • mammaja Re: Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 13:40
              Po pochmurnym poranku wyszlo slonko. W domu jest tyle do zrobienia!
              W ogole coraz jest trudniej z wszystkim zdazyc, ech, starosc
              nadchodzi! Bede dalej ryla porzadki, w nastroju podobnym do
              fedorczykowego. Chyba brak wyjazdu na wakacje daje sie we znaki,
              planujemy w malym gronie wyjazd na Kaszuby pod koniec sierpnia, ale
              czy sie uda? Pozdrawiam wisielczo, ale z usmiechem smile
              • ewelina10 Re: Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 15:01
                Cieplej, ale parno. Mamy zamiar spuścić motorówkę na wodę. Jeszcze
                w tym sezonie nie pływała smile
            • jutka1 Re: Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 16:40
              Monieczku, Jakota jest stanowa o tyle, ze w Stanach mieszka. smile))
              Kiedys tu pisala jak Jakotakot. big_grin
              • verbena1 Re: Kolejny piekny letni dzien. 14.08.07, 22:10
                Nudze sie ,nic sie nie dziejesad Ostatnie dni byly takie urozmaicone
                a teraz nic,normalka.
                Za tydzien czeka mnie weselisko,ciekawa jestem ja bawia sie
                Holendrzy. Tanczyc malo kto potrafi, moze chociaz pospiewaja?
              • monia.i Re: Kolejny piekny letni dzien. 15.08.07, 01:05
                Tak se wykombinowałam smile Uściski dla Jakotki przesyłam smile
    • luiza-w-ogrodzie Sroda, plany na wiosne 15.08.07, 00:42
      Czuje sie ze jest wiosna, bo prawie w kazdy weekend sierpnia i
      wrzesnia cos sie bedzie dzialo: 24-26 sierpnia bedzie coroczna
      wystawa ogrodnicza Gardening Australia EXPO 2007, dwa obozy
      skautowskie corki (zwykly i szkoleniowy dla zastepowych), urodziny
      znajomego polaczone z parapetowa, w dlugi weekend wypada weekend otwartych domow ekologicznych a w to
      jeszcze trzeba wcisnac rzemieslnikow wymieniajacych okna werandy i
      usuwajacych azbestowe sufity.
      No i prace ogrodowe... cholera, czemu dalam sie wrobic w prace na
      caly etat!
      Pozdrawiam w wiosennym planowaniu, fijolkach i skowronkach...
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lablafox Re: Sroda, plany na wiosne 15.08.07, 11:26
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Czuje sie ze jest wiosna, bo prawie w kazdy weekend sierpnia i
        > wrzesnia cos sie bedzie dzialo: 24-26 sierpnia bedzie coroczna
        > wystawa ogrodnicza Gardening Australia EXPO 2007, dwa obozy
        > skautowskie corki (zwykly i szkoleniowy dla zastepowych), urodziny
        > znajomego polaczone z parapetowa, w dlugi weekend wypada weekend otwartych domow ekologicznych a w to
        > jeszcze trzeba wcisnac rzemieslnikow wymieniajacych okna werandy i
        > usuwajacych azbestowe sufity.
        > No i prace ogrodowe... cholera, czemu dalam sie wrobic w prace na
        > caly etat!
        > Pozdrawiam w wiosennym planowaniu, fijolkach i skowronkach...
        > Luiza-w-Ogrodzie
        > .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º&
        > #62;
        > Australia-uzyteczne linki


        Luizo w planach na 1 miejscu to Ty te azbesty wywalaj - fijołki to
        potem i w głowie i ogrodzie będziesz miała.
        U nas jesien juz sie czuje - na osiedlowej uliczce u mojej
        przyjaciółki pod lipami kobierzec żłótych liści i słonko juz takie
        jakies niemrawe i mgielki horyzontalne i bociany sejmikują i
        nostalgia jakowas zaczyna przypełzać.
        Pozdrawiam .
        Dzięki za kartki - w wolnej chwili napiszę.
        • mammaja Re: Sroda, plany na wiosne 15.08.07, 17:00
          Wczoraj mialam sie wyspac, tymczasem o 23 ciej przyjechal synek z
          osobista narzeczona, gadalismy do 1 szej, oczywiscie. No i dzien
          jakis dziwnie leniwy, a rownoczesnie nostalgiczny, bo jak by to bylo
          wczoraj pamietam ten 15 sierpnia z przed dwudziestu paru lat, kiedy
          wieczorem nagle pojechalam do Miedzylesia na porodowke, a po kilku
          godzinach na swiecie byla Maria... W zwiazku z tym jutro mam maly
          jubel u siebie z jej przyjaciolmi, ale dzisiaj wole samotnosc smile
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sroda, plany na wiosne 16.08.07, 00:38
          lablafox napisała:

          > Luizo w planach na 1 miejscu to Ty te azbesty wywalaj - fijołki to
          > potem i w głowie i ogrodzie będziesz miała.

          Oj tak, azbesty na pierwszym miejscu. Pracuje dzis w domu, na
          werandzie rzemieslnicy od siodmej stukali mlotkami i lomami i juz
          wywalili okna. Niestety, wyrwali tez plyty azbestowe spod sufitu na
          brzegu dachu i rzucili je niechlujnie na kupe na podlodze (chcieli
          je wyrzucic do ogrodu!!! ale zabronilam!!). Oczywiscie nie maja
          licencji na usuwanie azbestu i robili to bez masek i rekawic, bede
          musiala po nich sprzatac (maske i rekawice mam). Wrr. Prawdziwe
          licencjonowane chlopaki od azbestu przyjda pewnie w przyszlym
          tygodniu i usuna caly sufit werandy i podbitke okapow dachowych.

          > U nas jesien juz sie czuje - na osiedlowej uliczce u mojej
          > przyjaciółki pod lipami kobierzec żłótych liści i słonko juz takie
          > jakies niemrawe i mgielki horyzontalne i bociany sejmikują i
          > nostalgia jakowas zaczyna przypełzać.

          O, jak fajnie, indianskie lato, zupelnie jak u nas w marcu (tylko
          bocianow u nas nie ma). Co do slonka, to sorki, ale ono jest
          niemrawe w Polsce przez caly rok :o)

          > Pozdrawiam .
          > Dzięki za kartki - w wolnej chwili napiszę.

          LX, przepraszam ze tak dlugo trwalo. Wyglada na to ze w tym roku mam
          urwanie glowy i kilkumiesieczne poslizgi, moze jak ogarne ogrod i
          drobne przerobki domu to wroce miedzy zywych i aktywnych.

          Pozdrawiam i duzo zdrowia zycze
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
    • fedorczyk4 Sroda swiateczna 15.08.07, 08:21
      Pogoda chwilowo piekna. Koty pobily w nocy wszystkie rekordy
      rozrabiactwa. Apogeum osiagnely zrzucajac z biurka dwa opasle
      tomiszcza slownikow. To bylo chyba kolo 4 rano. Sasiad z dolu musial
      sie ucieszyc. Ja w kazdym razie bardzo, bo sypiam w tym
      pomieszczeniu. Albo racze, jesli jest tak jak dzisiaj, to usiluje
      sypiac. Kupilam sobie wczoraj krzaczora z pakami i dzisiaj rano mam
      wielki kwiat. Wkleje do albumu to moze nasze specjalistki powiedza
      mi co to jest bo pani z warzywniaka, u ktorej to to nabylam nie
      umiala mi powiedziec. Tylko kazala chronic przed wiatrem. Ale i tak
      ja lubie. Odbywamy z nia i jej mezem niekonczace sie dyskusje
      polityczno-spoleczne nad nacia pietruszki.
      • jutka1 Re: Sroda swiateczna 15.08.07, 09:42
        U nas tez slonecznie. Zaraz jedziemy na wycieczke po okolicy, m. in. zeby
        obejrzec pieknie odrestaurowany swidnicki rynek i (w oryginalnym stanie) Kosciol
        Pokoju.

        Potem Jakot bedzie malowac sciane w pokoju goscinnym, a ja popracuje. Potem
        bedziemy sobie gotowac dobre rzeczy i spozywac ww.

        Gardlo mniej boli - antybiotyki zaczely dzialac.

        Milego dnia smile))))
        • lablafox Juz Sroda, swiateczna 15.08.07, 11:21
          Poniedzialek i wtorek przekłusował mi przed oczami jak rączy rumak ,
          nawet sie nie obejrzałam a to juz środa.
          Wczoraj na Trasie Leszno -Poznan na wysokosci Kościana - stojąc w
          korku obserwowałyśmy przetransportowywanie chorego z "R"-ki do
          śmiglowca sanitarnego.Trwalo to dlugo zanim helikopter podniósł sie
          z szosy .Mam nadzieje ,ze chorego udalo sie uratowac.
          Potem jak zwykle kawa i ciasteczka na tarasie u przyjaciółki - w
          takich chwilach doceniam wartość posiadania choć mini ogródka.
          Fajne sa takie tylko babskie dni.
          Potem sasiad rozgadal sie ze mna 1.5 godziny przed blokiem
          gadalismy o drzewach , kwiatach , ptakach , naszych osiedlowych
          oczywiscie - ostatnio na trawniku dziecioł zielony rozprawial sie z
          dżdżownicami - to był widok.Mąz obserwując nas chciał juz zadzwonic
          zebym do domu wróciła , ale sam był ciekaw jak sytuacja sie
          rozwinie .
          To pierwsza taka długa towarzyska rozmowa od 4 lat wspolnego
          zamieszkiwania , a 12 lat posiadania tutaj mieszkań.
          Bardzo milo jest gdy okazuje sie ,ze mozna pogadac o wspólnych
          zainteresowaniach a nie tylko o sprawach utrzymania domu- bo
          Wspólnote Mieszkaniowa tworzymy.
          Teraz , w chwili wolnej wkleiłam do albumu zdjecia z hipoterapii
          dziewczynek.
          Miłej światecznej środy Wszystkim
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sroda swiateczna 16.08.07, 01:12
          Jutko, fajnie ze gardlo zaczyna wracac do normy. Uwazam, ze to
          swietny pomysl wykorzystac gosci do prac remontowych! :o) Moze
          zrobie "garden party" i w zaproszeniu napisze, zeby ubrac sie w
          stroj roboczy i przyniesc ze soba narzedzia :o)
          A z ciekawosci zapytam na jaki kolor bedzie malowany pokoj goscinny?
          Pamietam, ze Jakotakotka stworzyla zielen Twojego gabinetu - bardzo
          mi sie podobala. Sama w malo tworczy sposob opieram na uslugach w
          sklepie firmowym Duluxa - zmieszaja mi kazdy kolor. A w tej chwili
          mam w domu sytuacje podobna do Twoje - ja pracuje, rzemieslnicy
          piluja metal na dole.
          Pozdrawiam i wracam do platnych zajec ;o)
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • bystra2000 Re: Sroda swiateczna 16.08.07, 05:22
            Miłego dzionka życzę smilesmile
            praca czeka ......
            • jutka1 Czwartek sloneczny 16.08.07, 12:01
              Bardzo slonecznie dzisiaj, chociaz burza wisi w powietrzu.

              Witam sie i zegnam, bo bede wyprawiac Jakote w droge sad

              Wpadne wieczorem. Milego dnia smile
              • mammaja Re: Czwartek sloneczny 16.08.07, 12:53
                Jestem w zupelnej panice, bo wieczorem mam gosci, a tu nic nie
                przygotowane! Biegusiem na zakupy i do roboty! Goraco! Pozdrawiam !
                • mammaja Re: Czwartek sloneczny 17.08.07, 00:46
                  Goscie poszli, udalo sie bardzo, zagladam na forum i przecieram
                  oczy. Taka cisza ?
          • jutka1 Re: Sroda swiateczna 16.08.07, 11:59
            Luizo, zielen gabinetu to nie Jakotka, tylko lokalna przyjaciolka-plastyczka. smile
            Jakota przedwczoraj zatuszowala zacieki na scianie kolo schodow:
            i15.tinypic.com/52ofwoi.jpg" border="0" alt="i15.tinypic.com/52ofwoi.jpg">

            Pokoj goscinny zapodam pozniej, bo laduje baterie do aparatu. Dodam tylko, ze
            nie tylko zmienila wystroj jednej ze scian, ale go przemeblowala. smile Dodam do
            albumu. smile
    • luiza-w-ogrodzie Przedwiosnie pochmurne i chlodne 16.08.07, 01:01
      Od dwoch dni pogoda sie nie zmienia i tak ma byc jeszcze przez
      tydzien: pochmurne i chlodne dni (19 stopni), przelotne deszcze,
      zimne mgielki po zimnych (5 stopni) nocach. W sumie w dzien mam
      dobra pogode na ogrod, zas wieczorem bedzie trzeba rozpalac ogien.
      Panowie rzemieslnikowie chyba dzis zaloza plyty granitowe ponizej
      kominka na scianie i na podlodze oraz polke nad nim. Wyglada na to
      ze kominek bedzie gotowy na koniec sezonu grzewczego :o)Na razie
      zakladaja nowe metalowe wsporniki nad okienkami do schowkow obok
      garazu i piluja metal az leca iskry a moje zeby same zgrzytaja.

      Biore sie do pracy, bo odkad robie za dwoch, mam strasznie duzo
      roboty. Ino wiosna podtrzymuje mnie w pionie. Czego i Wam zycze.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Wiosenne mgly w piatek 17.08.07, 00:55
      Po drobnym nocnym deszczyku i nadejsciu cieplego powietrza z polnocy
      Sydney obudzilo sie w cieplej wiosennej mgle. Z werandy nie bylo
      widac sasiednich pagorkow, w drodze do pracy wypatrywalam Gor
      Blekitnych, ale na prozno. Teraz pieknie swieci slonce, rzucam sie w
      wir raportow i usmiecham na mysl o pierwszym wolnym weekendzie (tzn
      bez zajec corki) od miesiaca. Posprzatam dom, mam kilka projekcikow
      na ogrod, moze zrobie zagrode dla kroliczkow, zeby sie mogly mnozyc?

      Jest dobrze... niech i Wam sie udzieli troche maszej wiosny
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Deszczowy piatek 17.08.07, 12:25
        Od rana u nas pada.
        Zdazylam juz byc "w powiecie", zalatwic pare spraw, teraz sie sprezam, zeby
        zaczac pracowac. Czyli zrobilam sobie kawe i czekam, az mnie wena najdzie.
        Balansuje miedzy dwoma zleceniami ("stare" i nowe), musze sobie jakos czas
        poukladac, a tu pogoda lozkowa i spac sie chce. No nic, moze kawa postawi mnie
        na nogi.

        Wczoraj kumpel zainstalowal mi w kuchni stara polke: z haczykami na kubki i inne
        takie, sliczna (doprowadzona do porzadku i uzywalnosci przez Jakote big_grin). Razem
        z pokojem goscinnym zamieszcze w albumie, ale to juz po poludniu.

        Lete do pracy. Milego dnia smile
        • mammaja Re: Deszczowy piatek 17.08.07, 22:10
          Dzien byl ladny, odpoczywalam wlasciwie po wczorajszych gosciach i
          wysilkach. Dobrze tak przezyc dzien na luzie ! Pozdrawiam zyczac
          milego weekendu!
          • fedorczyk4 I juz znowu sobota 18.08.07, 08:04
            Moj tydzien w czwartek zwariowal. Le Maz dostal nagle ostrego ataku
            tego i owego. Skrecal sie z bolu. A na lotnisku klient przestepowal
            z nogi na noge. I tak zamiast spokojnego dnia bez meza w domu mialam
            dzien piekielny. Musialam sie rozdwoic. Jedna ja zajmowala sie
            klientem (ktorym mial zajmowac sie le Maz), hotelem, drukarnia,
            tlumaczeniem, negocjowaniem szoferowaniem etc...Druga ja ratowalam
            le Mezowi zycie, czyli lekarze, badania, leki i nieustanna kontrola
            czy goraczka nie idzie w gore. Prawie mdlal z bolu. A jak na faceta
            to nawet jest wytrzymaly. Fajnie bylo. Ale na szczescie sie
            skonczylo. Klient obsprawiony odstawiony na lotnisko. Maz
            doprowadzony do stanu jakotakiego, czyli uniknal szpitala przed
            ktorym bronil sie jak lew, oraz zejscia. Ma leki i dalsza liste
            badan do wykonania. A ja moglam zjednoczyc sie w spokoju ducha
            zajelo mi to wczorajszy wieczor. Jedna ja chciala spokojnie pasc i
            odpoczac (ta od klienta), druga ja za wszeleka cene oddalic sie od
            domu i chorego (czyt. wscieklego) meza. Pogodzilam je dzinem z
            tonikiem, na ktory obie okazaly sie rownie lase. Gadziny przekupne.
            • jutka1 Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 17:07
              Fed, mam nadzieje, ze Le Maz lepiej sie juz czuje.
              I ze nastepstwa ginu nie byly zbyt bolesne smile))

              U mnie sobota pracujaca.
              Ale najpierw porobilam zdjecia "nowej" (bo starej, poniemieckiej) polki w
              kuchni. Cos mi sie wydaje, ze przynajmniej jeden element Ci sie spodoba (i Le
              Mezowi zarowno tez) wink)))

              i9.tinypic.com/4kohc9u.jpg" border="0" alt="i9.tinypic.com/4kohc9u.jpg">

              i16.tinypic.com/6c7suwj.jpg" border="0" alt="i16.tinypic.com/6c7suwj.jpg">

              i12.tinypic.com/54456c7.jpg" border="0" alt="i12.tinypic.com/54456c7.jpg">
              • mammaja Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 18:34
                Jak dzisiaj bylo ladnie, nawet moj ogrod skromny jakos w tym sloncu
                zachwycal mnie chwilami, (jak sie nie wyjezdza mozna dostrzec urok
                wlasnego chowu smile Cialge odpoczywam po nawale gosci i koniecznosci
                rozmawiania w jezyku blabla,.
                Fed - niezwykle jestescie dzielne obie! Jutko, polka przesliczna!
                Reszta towarzystwa forumowego gdzies zniknela, pewnie balanguja smile
              • joujou Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 18:40
                Bardzo przyjemna pogoda i nastrój też trochę lepszy.
                Powoli wszystko wraca do normy,a ostatnio ciągle miałam
                'pod górkę':przytrafiła nam się stłuczka samochodowa,która
                nie była niczym grożnym(teraz wydaje mi się śmieszna),ale pociągnęła
                nas po kieszeni i wykluczyła auto z użytku na jakiś czas.
                Tak więc nie dość,że pod górkę to jeszcze na pieszo,a tu najazd
                jednych gości,drugich gości-ciągły pośpiech i pobudka w środku
                nocy,by zdążyć do pracy.Do tego inne bardziej lub mniej stresujące
                sytuacje i ... no cóż,samo życie.
                Myślę,że teraz trochę odsapnę.

                Jutko,półka jest fajoska smile

                Fed,życzę zdrówka le mężowi,a Tobie cierpliwości smile

                Pozdrówka dla wszystkich!
                • verbena1 Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 19:13
                  Goscie juz ,jak czytam, w domu. Po pokonaniu setek kilometrow beda
                  pewnie dwa dni dochodzic do siebie.
                  W domu znow pusto i cicho,co najlepiej zrobic? Uciec na swiat.
                  Pojechalismy rowerami na - tym razem - troche krotsza wycieczke po
                  okolicznych wioskach.
                  Widzialam cudna sytuacje. W poblizu pola z ziemniakami zatrzymal sie
                  mercedes,wysiadla pani w gumiakach z wiadrem i jakims narzedziem.
                  Nakopala ziemniakow,wrzucila do bagaznika i odjechala.
                  Podejrzewam ,ze byla to wlascicielka pola.
                  Mercedes i gumiaki, pieknie sie to skomponowalo.

                  Jou, juz sie o Ciebie martwilam,nie dawalas znaku zycia.
                  Mam nadzieje ,ze teraz juz bedzie z gorkismile)

                  Jutko, polka pieknie postarzona i te niebieskie dzbanuszki, prawie
                  jak w Holandiismile
                  • jutka1 Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 19:52
                    Verbenko, polka nie jest postarzona - jest przedwojenna. smile))
                    • verbena1 Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 20:09
                      Mialam na mysli farbe na tej pieknej poleczce. Farba nalozona i
                      pozniej lekko zdarta?
                      • jutka1 Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 20:57
                        Farbe popelnil ktos kiedys - Jakotka wziela kamien polny i starla na brzegach smile))
                        • joujou Re: I juz znowu sobota 18.08.07, 23:32
                          Siedziałam,myślałam i wymyśliłam niedzielny wypad
                          do Krynicy Morskiej na jeden dzień.Sporo sobie obiecuję,może
                          chociaż część uda się zrealizować,bo czasu mało.
                          Tak więc już się pożegnam,bo trzeba wstać raniutko.
                          Życzę nam wszystkim przyjemnej niedzieli smile
                          • mammaja Re: I juz znowu sobota 19.08.07, 00:43
                            No i slusznie - nie ma co tracic ostatnich dni lata! Milej podrozy,
                            Joujou!
                            • fedorczyk4 Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 04:48
                              Pozwole sobie zastapic dzisiaj Bystra w switannym pisniu. A propos
                              gdzie Bystra znowu zniknelas? Juz bylas i znowu Cie nie ma.
                              Le Maz, dziekuje juz mu lepiej. Jutko polka i podpolecznik bardzo
                              stylowe. Wiesz ze ja pasjami uwielbiam takie klimaty. I te gorne i
                              te dolnesmile
                              Jou-jou jako specjalistka od idiotycznych stluczek wyrazam serdeczne
                              wspolczucie i Krynice popieram z calych sil.
                              • jutka1 Re: Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 08:19
                                Wow, Fed., jestem pod wrazeniem pory, o jakiej bylas na nogach! smile))

                                Tez wczesniej wstalam jak na niedziele, bo musze pracowac - a straszliwie mi sie
                                nie chce.
                                Za oknem takie jakies niewiadomoco. Zobaczymy, w ktora strone sie pogoda zdecyduje.
                                Poza praca w planie obiad u Rodzicielki, krotka wizyta bylego (wiecej pracy
                                dowiezie), male sprzatanie. Pani Krasnoludka nie mogla przyjsc w tym tygodniu, i
                                sama musze ogarnac choc troche.

                                Milej niedzieli smile
                                • fedorczyk4 Re: Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 09:00
                                  To czysty przypadek, obudzilo mnie jakies radosne towarzycho pod
                                  oknem, dzila dokonczyly koty. Wkurzylam sier sie wiec o dalszym
                                  spaniu nie bylo mowy. No to co robi normalny czlowiek z tak dobrze
                                  rozpoczetym porankiem. Siada najpierw do komputera. A potem wlazlam
                                  nazad pod koldre, zalozylam okulary i oddalam lekturze. Poniewaz
                                  nadal jestem pod wrazeniem filmu o nim to wrocilam do
                                  Bialoszewskiego i czytam jego "pamietnik z powstania warszawskiego".
                                  rany boskie jak czlowiekowi z wiekiem zmienia sie postrzeganie
                                  wszystkiego. To jest zupelnie inna ksiazka niz ta ktora czytalam pod
                                  koniec lat siedemdziesiatych.
                                  • ewelina10 Re: Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 09:33
                                    Oj, zmienia się to potrzeganie i to bardzo, że aż czasami sobie
                                    myślę, czy to u mnie nie bierze się z wieku sad

                                    Pogoda niewyraźna, ale ma być cieplutko a to wystarczy by odsunąć
                                    myśli o jesieni, której oznaki już widać. Można sobie jeszcze
                                    planować wyjazdy smile
                                    • fedorczyk4 Re: Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 09:37
                                      A dokad to nasza Globtroterko tym razem sie wybierasz?
                                      • mammaja Re: Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 12:24
                                        Witam niedzielnie, poranek na tarasie z kawka - trzeba cieszyc sie
                                        pogoda, poki jest! Czesc krakowska gosci mojej corki, a czesciowo i
                                        moich wyjezdza dzisiaj - widzialam wczoraj, ze juz byla troche
                                        padnieta, wiec zaprosilam ich na grila z resztek przedwczorajszej
                                        uczty. I tak sie znowu przeciagnelo... Moze wyrwiemy sie wieczorem
                                        do kina, chociaz....Wszystkim milej niedzieli smile
                                        • dado11 Re: Zdecydowanie, niedziela 19.08.07, 14:36
                                          Witam nieco w biegu, dziś mama na obiedzie, i głodna opowieści, więc
                                          zmykam i wpadnę wieczoremsmile
                                          Też wstałam dziś o barbarzyńskiej, ale nie takiej jak Fed, godzinie
                                          i obrobiłam 1 część zdjęć, już w albumiesmile
                                          no to odmeldowuję się, miłej niedzielismile
                                          Jutku, półeczka cudnej urody jestsmile
                                      • ewelina10 Re: Zdecydowanie, niedziela 20.08.07, 08:43
                                        Fedorczyku na razie ot tak tylko sobie planuję smile
                          • joujou Re: Poniedziałek 20.08.07, 21:43
                            powoli dobiega końca.Po pracy pospałam solidnie odpoczywając
                            po wczorajszych wojażach smileWczoraj podobnie,jak Fed wstałam
                            przed g 5,by przygotować to i owo na podróż -ok. 6,30 wyruszyliśmy.
                            O tej porze na drogach było jeszcze spokojnie,ale podróż w tym
                            kierunku nie należy do przyjemności,gdyż droga wąska,bardzo kręta
                            i ciągłe ograniczenia prędkości.W obie strony za kierownicą
                            nasz synek,który jako młody kierowca radzi sobie całkiem nieżle,ale
                            poza jazdą po mieście był to jego pierwszy dłuższy wyjazd,co
                            budziło mój lekki niepokój winkTu muszę jeszcze dodać,że wcześniejsza
                            stłuczka była sprawką jego instruktora,czyli tatusia big_grin
                            Po drodze fajne widoki:lasy,stawy i pola otulone mgłą,stare
                            ciekawe miasta i miasteczka:Kwidzyn,Sztum,Malbork.
                            W Malborku zatrzymaliśmy się na małą chwilkę:

                            img50.imageshack.us/img50/2883/p8181660pz7.jpg
                            Po zajechaniu na miejsce najpierw śniadanko,potem chłodne piwko
                            i luz-blues smile Pogoda bardzo przyjemna:słonecznie,ale bez upału.
                            Pokręciliśmy się trochę po Krynicy powoli budzącej się ze snu.
                            Rzut oka na Zalew Wiślany:
                            img516.imageshack.us/img516/8129/p8191667vs9.jpg
                            img214.imageshack.us/img214/1676/p8191677gw7.jpg
                            a potem Zatoka i plażowanie:
                            img214.imageshack.us/img214/6252/p8191673bn6.jpg
                            Woda czyściutka(żadnych glonów),spokojna i na tyle ciepła,że
                            swobodnie można było się kąpać.
                            Miałam zamiar również połazęgować po okolicy,odszukać ciekawe punkty
                            widokowe np.Wielbłądzi Garb,ale szczerze mówiąc po tych kąpielach
                            wodnych i słonecznych ze smakiem zjedliśmy obiad(hmm....jeszcze łazi
                            za mną smak karguleny) i nie mieliśmy już siły na piesze wędrówki.
                            Póżnym popołudniem ruszyliśmy w podróż powrotną,która okazała się
                            prawdziwym koszmarem.Słyszeliśmy,że w niedzielę bywają tam korki,ale
                            czegoś takiego jeszcze nie widziałam.Od Stegny zaczyna się robić
                            tragedia,potem nie można wjechać do Malborka-tak więc powrót zajął
                            nam 4g! (normalnie ok.2).Wróciliśmy tak wykończeni,że nadawałam się
                            tylko do wanny i łóżka.
                            Do końca sezonu jestem ' wyleczona' z wypadów nad morze smile
                            Teraz myślę o wyjeżdzie jesiennym,gdy te miejscowości trochę
                            opustoszeją.
                            • mammaja Re: Poniedziałek 20.08.07, 23:20
                              Joujou - jednak wart bylo pojechac, prawda? Plaza wyglada bardzo
                              zachecajaco smile Lubie te okolice, zwlaszcza Katy Rybackie z pieknym
                              lasem.
                              Po pracowitym dniu poszlam na coroczne spotkanie przy pomniku
                              upamietniajacym wywoz do Treblinki ze stacji Falenica Zydow z
                              tutejszego ( i nie tylko) getta. Bylo to wlasnie 20 sierpnia,
                              wczoraj byly duze uroczystosci w Otwocku, a u nas coraz liczniejsze
                              grono mieszkancow przychodzi zapalic swiatla i zlozyc kwiaty na
                              pamiatke tych tragicznych wydarzen. Spotkalam nawet Edeke, czasem
                              odwiedzajaca nasze forum. Poniewaz byly osoby, ktore na
                              uroczystosci otwockie przyjechaly z roznych krajow, zostal
                              odmowiony kadisz. Bo nie mozna zapomniec...Bylo bardzo uroczyscie i
                              kameralnie zarazem.
    • luiza-w-ogrodzie Ulewne to malo powiedziane! 20.08.07, 02:03
      Zaczelo padac w nocy z soboty na niedziele. Cala niedziele nie dalo
      sie wychylic nosa z domu. Wodomierz przelal sie po 12 cm deszczu
      poznym popoludniem, co znaczy ze znowu zaliczylismy miesieczny opad
      w jedna dobe i pada nadal... Zbiornik na wode i wszystkie naczynia
      podstawiane w strategiczne miejsca przelaly sie juz w niedziele
      rano. Jest fantastycznie - obfite opady o tej porze roku zapowiadaja
      najpiekniejsza, najbujniejsza wiosne jaka tu widzialam.

      Cala niedziele przesiedzialam w domu, malujac sciane dookola
      wykonczonego kominka, czyszczac maly piecyk drzewny do
      zainstalowania na werandzie i projektujac ogrodek ziolowy (oraz
      obijajac sie z najnowsza ksiazka Alex Kava). W sobote Buszmen odkul
      i wywalil 2m2 cementu polozonego tam, gdzie maja byc ziola a ja
      czyscilam z chwastow cale miejsce pod herbarium (za szopka, rozmiaru
      mniej wiecej 3.8x3.8), ale nie dalam rady dokonczyc w niedziele - za
      mocno padalo. I chwastow za duzo, glownie trawa kikuyu i onionweed,
      &#!#@!*&!!! W sobote rano zaliczylismy tez licytacje sasiedniego
      domu i mamy zle przeczucie, ze zostal kupiony przez deweloperow.

      Przyszlam niedawno do pracy, jak co dwa tygodnie w wiezowcu z
      widokiem na Sydney, niestety pokaznie ograniczonym przez deszcz.
      Rano czekajac na stacji przygladalam sie przejezdzajacym pociagom;
      na kazdym z nich pierwszy pantograf wznosil fontanny wody z glownego
      kabla i wygladalo to tak, jakby kazdy srebrny pociag mial biale
      pioro na dachu, co mi przywiodlo na mysl Ivanhoe w srebrnej zbroi w
      bialym pioropuszem na helmie. W biurze przerzucilam forum,
      zachwycajac sie Dadowymi opisami, wspolczujac Fed i pdziwiajac
      przedwojenna poleczke Jutki (tez chce taka!!!!) a teraz wyruszam na
      podboj baz danych, zeby odwalic dwa dni raportow. Yahoo! nie chodzi,
      Buszmen tez nie moze sie dostac do swojej skrzynki, wyglada to na
      wiekszy problem. No i dobrze, nie bedzie zaklocen produktywnosci
      dnia :o)

      Pozdrawiam z szarego Sydney tego wiosennego poranka
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 20.08.07, 07:49
      Jako osoba zsedanteryzowana(czyt. udupiona)definitywnie, z dzika
      radoscia czytam opisy pociagow z pioropuszem a la Ivanhoe i tym
      podobne. Mam nadzieje Luizo ze Buszmen uzyczy Ci aparatu zebys nam
      mogla pokazac te rozszalala wiosne jak juz nadejdziesmile
      • ewelina10 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 20.08.07, 08:44
        Zaczęłam od przejrzenia forum a teraz do roboty ...
        • jutka1 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 20.08.07, 09:50
          Wstalam wczesnie(j), juz od ponad godziny pracuje, zaraz zrobie druga kawe.
          Luizo, mam nadzieje, ze deszcz nie zmyje Ci tarasow.
          Odpukac.

          U nas w nocy i nad ranem padalo. Prognozy na ten tydzien mowia o burzach i
          wysokich temperaturach (od jutra).

          Wracam do pracy, pozdrawiajac.
          Milego dnia smile
          • luiza-w-ogrodzie Na razie nie pada 20.08.07, 11:34
            jutka1 napisała:

            > Wstalam wczesnie(j), juz od ponad godziny pracuje, zaraz zrobie
            druga kawe.
            > Luizo, mam nadzieje, ze deszcz nie zmyje Ci tarasow.
            > Odpukac.

            Jutko, nic mi nie zmyje tarasow, juz mielismy wieksze opady w tym
            roku, jednak sa dobrze pobudowane a i rury irygacyjne pomagaja i
            woda nie splywa do domu. Na razie nie pada, maja byc przelotne
            deszcze do piatu, w piatek sie wypogodzi na weekend. Oby ta prognoza
            sie sprawdzila.

            Nie moge sie doczekac prac nad ogrodkiem ziolowym, Buszmen ma ze
            strachu rozbiegane oczy, nie wie, co jeszcze wymysle. W ten weekend
            oczyszcze miejsce pod ziola a w nastepny zamowie piasek i kompost
            (bo moj jeszcze nie dojrzal), w miedzyczasie rozmnoze ziola a potem
            wytycze ogrodek i chodnik przez niego.

            Jestem taka nudna, ze az dziw, ze jeszcze Was nie mdli, nic tylko
            ogrod i ogrod. Uczciwie zapowiadam ze sie nie poprawie.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            Australia-uzyteczne linki
      • luiza-w-ogrodzie Wiosna nadchodzi 20.08.07, 11:27
        Fed, ciesze sie ze sydnejskie poranne pociagi sie Tobie podobaly. Z
        robieniem zdjec mam trudnosci ideologiczne; nie musze sie pytac
        Buszmena o pozyczenie aparatu, lezy na polce, ale po prostu tak
        jestem zajeta samym przezywaniem zycia a szczegolnie pracami
        ogrodowymi, ze zupelnie zapominam o funkcji obserwatora i kronikarza
        obrazkowego. Nie mowiac juz o tym, ze u nas ciagle dni sa krotkie i
        gdy wracam z pracy, jest juz troche zbyt ciemno na foty. To oznacza
        ze zdjecia moge robic tylko w weekend, gdy ogrod jest oswietlony
        sloncem. Ale spoko, za cztey dni bedzie kolejny weekend, i jeszcze
        jeden, za nim dlugi weekend, i weekend bez corki, w weekendy jak
        wiecie rzucam sie na ogrod w oszalalej chuci tworczej.

        Jak widac (nie tylko po moich chuciach) wiosna nadchodzi,
        nadchodzi... Tulipany, hiacynty i fiolki powoli przekwitaja, akacje
        szaleja zoltymi kulkami, komary tna a krolik niemozebnie zionie
        hormonami majac obok siebie klatke z kroliczyca. Ech, tak to dretwo
        opisuje, przydalaby mi sie muza Dado, czytelnicy omdlewaliby
        czytajac jej opisy mojego ogrodu. Dojrzewam do pomyslu forumowego
        zjazdu u mnie na wlosciach, moze kiedys Dado o moj ogrod tworczym
        piorem zahaczy.

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        Australia-uzyteczne linki
        • lablafox Re: Wiosna nadchodzi 20.08.07, 11:45
          Luizo , opisy nie nudne , oj nie - bywam sobie w Twoim ogrodzie ,a
          porównanie pociagu było niesamowitym skojarzeniem.Nie miewaj
          kompleksów pisarskich.
          Dziś u nas nie padało - odwiozłam męża do szpitala - na koronografię
          i cosik mi się wydaje ,ze kolejnego stenta mu wlepią, ale zobaczymy.
          Potem zmkłam po wyjściu ze szpitala i zmarzłam tez, więc w swej
          głupocie kupiłam sobie na Pl. Wielkopolskim kurteczkę
          przeciwdeszczową z polarkiem w srodku ( oczywiscie za ciepłą).Teraz
          siedze w pustym domu i tak cicho jakos , więc oczywiscie na forum
          wlazłam .
          Fedorczyku tez sie ciesze ,ze Le Męzowi lepiej.
          Własnie rozjaśnia się.
          • mammaja Re: Wiosna nadchodzi 20.08.07, 13:49
            Dzisiaj po 10 ciu dniach nieobecności pojawila sie Krasnoludka,
            wiec szarpnelysmy robota, czyszczac dywan i kanapy , zasililam
            nawozem w plynie wszystkie kwiaty, zeby jeszcze troche kwitly,
            pranie sie pierze, a Krasnoludka ochoczo chwycila sie za koszenie
            trawnika. Wszystko nic to, przy wyczynach Luizy - ja tez powinnam
            pomalowac mieszkanie, ale jeszcze nie dojrzalam w pelni do takich
            harcow. Narazie martwimy sie o sunie, coraz gorzej chodzi, jedna
            lapke ciagnie za soba, dzisiaj znowy byla na pobraniu krwi do
            badania, smutno to wszystko widze. Dobrze jest miec zwierzeta, ale
            bardzo smutno kiedy odchodza! Dobrze jak lezy i nie placze, bo wtedy
            serce sie kraje. Mam duzo do napisania, a tu dusza gdzies fruwa po
            swiecie i nie moze tego glupiego cielska zagnac do pracy
            koncepcyjnej! Milego tygodnia, lepszego niz moj zycze smile))))
            • lablafox Re: Wiosna nadchodzi 20.08.07, 14:51
              Zamiast bajpasów zaryzykowali jeszcze 3 stnty na tetnicy
              obwodowej .Lece do szpitala ,bo juz mąz jest przewieziony na salę.
              • verbena1 Re: Wiosna nadchodzi 20.08.07, 18:55
                Lbx, trzymam kciuki za powodzenie operacji. Bedzie dobrze, Twoj maz
                to wspanialy facet,szybko stanie na nogi. Uscisnij go leciutko
                odemniesmile))

                Mammajko ,coz to za nagly zryw? Nie szalej, posiedz w
                ogrodzie ,pogap sie na chmurki i motylki.To juz koncowka lata,trzeba
                sie delektowac.
                Dzis wyszarpalam dwa krzaki malin ,ktorych korzenie zaczely wlazic
                na trawnik. Poszlam do sklepu ogrodniczego,przeszlam bardzo powolnym
                tempem,zwracajac uwage na wszystkie roslinki i kupilam krzaczki
                porzeczek. Nie beda sie chyba rozlazic po moim mini ogrodku lub
                wybiegu ,jak skomentowala moje posiadlosci Lbxsad(

            • joujou Re: Lx 20.08.07, 20:23
              Również trzymam kciuki za szybki powrót Twojego
              męża do dobrej formy!
            • joujou Re: Mammaju 20.08.07, 20:31
              smutne to ,co piszesz...miejmy nadzieję,że suni się
              jeszcze poprawi.
    • dado11 Dzisiejki 236 - całkiem pogodne:) 20.08.07, 21:40
      Dziś mimo zapowiadach deszczów było całkiem ładnie, skosiłam
      trawnik, zrobiłam zakupy (dzieciaki w czasie naszej nieobecności
      wyszyściły lodówkę i inne zapasy), no i zaczęła się "sodoma/gomora"
      - Mr Ed zaczął zrywać sufit nad klatką schodową, nawiercił dziur,
      wszystko przykryte kartonami i foliami, pobudował pomosty (w
      szczycie jest prawie 9 m!), bajzel, że ho-ho... i to tak potrwa, ze
      dwa tygodnie (oby nie dłużej...). Moi klienci wciąż na wakacjach,
      więc w robocie spokój, przynajmniej to.
      A i przykrość nam się stała - wysiadł dekoder do tv i co gorsza nie
      można takiego kupić. Można owszem wynająć od operatora, ale to
      potrwa, no i kosztuje ala long...
      Pozdrawiam, D.
      Lx, trzymam kciuki za zdrowie twojego małżonka!
      Mammaju, współczuję ci bardzo z powodu Balbiny.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek po deszczach 21.08.07, 03:00
      Wpadam tylko na chwile zeby zameldowac, ze od rana jest slonce i
      chmury i tecze, ziemia nasaczona deszczem i nagrzana wydaje z siebie
      jakies straszliwe ilosci zieleniny a ja stoje w biurze z nosem
      przyklejonym do szyby, patrze na paczkujacy las i zastanawiam sie co
      by tu zasymulowac, zeby moc spedzic dzien w ogrodzie.

      LX, Fed, trzymam kciuki za mezow, na pewno beda OK i wydobrzeja pora
      babiego lata...
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lablafox Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 09:07
        Luizo symuluj biegunkęsmile.
        Wczorajszy dzien był jesli chodzi o pogodę - niesamowiy.
        Rano,7:00, slonecznie i cieplo, po wyjsciu ze szpitala,10:00, ulewny
        deszcz i bardzo zimno, zmarzłam czekajac na tramwaj.
        Godziny oczekiwania na wiadomosc - czyli do 14:00 ciepło i
        słonecznie, wyjazd do szpiatala ,po wyjsciu z autobusu ok 15:00
        ulewa ogromna, po wyjściu ze szpitala - po 19:00 miły ciepły wieczór
        taki prawie czerwcowy,zapraszajacy do posiedzenia w staromiejskich
        ogródkach.
        W nocy o godz 2:25 obudziły mnie głosne huki - burza - grzmiało
        donośnie i błyskało się cały czas - jasno , całym niebem - do 2:51 i
        nie spadła ani jedna kropla deszczu - skonczyło sie równie
        gwałtownie jak zaczeło , tak jakby niebieskiej armacie zabrakło
        amunicji i już.
        Teraz swieci słońce, wieje lekki wietrzyk , a ja czekam na
        wiadomosci od męża - czy dzis go wyrzucą ze szpitala czy moze
        jutro .Zołożonao mu 3 metalowe stenty na gałęzi prawej.Lekarz
        stwierdził ze całe szczeście ,że przyszedł teraz bo nie daj boże
        zawału przy tak pozweżanej tetnicy , byłoby kiepsko.
        Ciesze się,że sie udało , mimo ,że mąz obolaly jest bardzo ,
        najbardziej bolą go plecy.
        Miłego,słonecznego dnia Wszystkim.
        • mammaja Re: Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 10:42
          Lx - dobrze ze sie wszystko udalo, "zbolenie" minie, a naprawione
          serduszko zostanie smile
          Dzisiaj cieplo, bezchmurnie, musze jednak wyruszyc "do miasta".
          Burzy u nas nie bylo, w nastepnych dniach ma padac, ale narazie
          cieszmy sie pogoda. Nudna jestem, co ?
          • fedorczyk4 Re: Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 12:05
            A wcale ze niesmileJak psica sie czule Mammajko? Lx dolaczam sie do
            zyczen dla meza. Luizo pomysl z symulowaniem biegunki jest swietny,
            tylko ostroznie z autosugestia.
            Oddalam sie do roboty. I tak nie mam nic, ale to zupelnie nic do
            opowiedzenia. Mammajka, urzadzimy sobie konkurs p.t. najnudniejszy
            dzien latawink
            P.S Wczoraj buszujac po Allegro trafilam na aukcje grzecznosciowa
            faceta z Tluszcza ktory sprzedawal dwa roczne swidziki. Zwatpilam
            prze chwile we wlasna znajomosc jezyka ojczystego. Dopiero na
            zdjeciach rozpoznalam co to jest. Krzyzowka swini z dzikiem.
            • malpa-w-czerwonym1 Re: Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 12:34
              a jesteś pewna,że nie był to zaginiony rekwizyt z "Nie ma mocnych"
              (albo coś w podobiu)?
              Kto by pomyslal: swidzik i juz zrobilo sie nienudno
              • mammaja Re: Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 15:53
                Ha, ha - ja chce swidzika!!!! Niestety sunia, kiepska bardzo, ale
                troche ogonkiem rusza jak do niej mowie i zjadla obiad. Kolejna
                konsylium we czwrtek.
                Fed, to jest najgorsze, ze zaczynam siebie nie lubic, a to juz zly
                znak!
            • jutka1 Re: Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 15:51
              Tez mielismy burze. Obudzila mnie kolo piatej, rano jeszcze padalo.
              Skonczylam jedna robote, usiluje zabrac sie za nastepna, ale mozg potrzebuje
              odpoczynku, bo siem z letka nadwyrenzyl wink))
              Czytam wiec prase krajowa (grrr) i lokalna (moze byc), popijam zimne piwo, gapie
              sie przez okno. Musze pozwolic glowie pofunkcjonowac na jalowym biegu.

              Poza tym nic takiego.

              Lx, ciesze sie, ze maz trafil na czas w rece lekarzy. smile))

              Milej reszty dnia smile
              • verbena1 Re: Wtorek po nocnej burzy przedziwnej 21.08.07, 20:03
                A my tez mielismy burze, a cosmile))
                Wybralam sie do miasta rowerem w kusej kurteczce liczac na to ,ze
                nie bedzie padac. No i sie przeliczylam. W miescie lokalny
                jarmark,chcialam pochodzic ,popatrzec. Lunelo nagle i
                niespodziewanie,zanim znalazlam jakies schronienie zmoklam jak pies.
                Stalismy tak sobie, ja i rower a deszcz padal sobie rowno.Pod
                daszkiem zrobilo sie tloczno i wesolo.Patrzylismy jak straganiarze
                ratuja dobytek zaslaniajac towar plastikowymi plachtami.
                Kiedy deszcz oslabl troche postanowilam jechac dalej. W miare
                zblizania sie do domu robilo sie coraz pogodniej a mnie juz bylo
                wszystko jedno, bylam wystarczajaco mokra i zla.
                Teraz niech sobie pada, siedze w suchym i cieplym domkusmile
        • luiza-w-ogrodzie LX 22.08.07, 00:31
          LX, ciesze sie z Toba ze Twoj maz przeszedl operacje szczesliwie i
          na czas.
          Biegunke symulowalam dwa miesiace temu (z ledwoscia uwierzyli bo
          nigdy nic takiego mi nie dokuczalo, ale akurat byl sezon na lekka
          grype zoladkowa), nie moge sie za czesto powtarzac, ale cos wymysle.

          :o)

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Ziewajaca sroda 22.08.07, 00:38
      Wczoraj wieczorem pozno wrocilismy z medytacji a potem mi sie
      przypomnialo, ze mialam wypalic CD a Buszmenowi ze trzeba wystawic
      kosze na smieci dla smieciarzy no i jakos tak nam zeszlo do polnocy.
      Siedze teraz w pracy i ziewam. W nocy padalo, kropilo oraz lalo,
      teraz jest podobnie a do tego wieje i co jakis czas wychodzi slonce.
      Jest tez cieplo. W Queensland wieja potezne wiatry i leje, ten
      wielki front pogodowy ledwie zahaczyl o Sydney.
      Magnolie przekwitaja, widzialam kilka calistemonow (bottle brush) z
      kwiatami. Moje pewnie nie zakwitna, bo je srodze obsmyczylam, stoja
      gole kikuty a na nich kilka pakow.
      O, jak mi sie nic nie chce. Chyba dzis zasne na jodze.... Uaaaaaaaaa
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Ziewajaca sroda 22.08.07, 12:11
        Tez ziewam ale u mnie to norma. Nastawiam sie psychicznie zeby nie
        znienawidziec chwilowo przyjaciolki z ktora umowilam sie po
        poludniu. Wlasnie wrocila z miesiecznego urlopu w Chorwacji. Z
        natury jest szczupla, teraz bedzie opalona i naopowiada mi o cudach
        niewidach jak zwykle. Nie maja problemow finansowych, wiec wakacje
        spedzaja zawsze luksusowo, a ze nie sa nieruchawymi kretynami, wiec
        tez robia mnostwo ciekawych rzeczy. No, no, no i jak tu nie skrecic
        sie z zazdrosci? Ba, choc tyle mojego ze sobie popatrze na zdjecia i
        posluchamsmile
        • jutka1 Re: Ziewajaca sroda 22.08.07, 12:43
          Pogoda sprzyja ziewaniu, ale sie powstrzymuje, bo musze pracowac.
          Jeszcze mnie czeka kontrola u ortopedy, i wizyta klienta (ale moze odwola, bo mu
          usiluje namietnie wytlumaczyc, ze wszystko mozemy zalatwic mailem i telefonem).
          Moze od piatku bede znow wolnym czlowiekiem.
          Pozdrawiam i milego dnia zycze smile
          • mammaja Re: Ziewajaca sroda 22.08.07, 12:50
            Pogoda przepiekna, a ja rozpetalam porzadki w papierach, fotkach
            iyd, bo znowu doszlam do etapu przekopywania sterty zeby znakezc
            jakis dokument smile Zreszta takie zajęcia swietnie robi na
            samopoczucie smile Wczorajszy wieczorny spacer w dzikich okolicach
            ujscia Swidra do Wisly byl bardzo malowniczy, pod konic widowisko na
            niebie - po drugiej stronie rzeki pioruny (pokazuje je Gazeta),
            wrocila do domu juz po ciemku i z pierwszymi kroplami deszczu. Tutaj
            kilka fotek zrobionych przez corke, patrzcie - taj blisko, a tak
            malowniczo smile
            allyoucanupload.webshots.com/v/2005586410177326771
            • ewelina10 Re: Ziewajaca sroda 22.08.07, 20:00
              Udało się na chwilę tutaj zajrzeć. Ostatnio często bywam w
              rozjazdach albo na różnych spotkaniach. Daleko się nie oddalam poza
              Warszawę, ot chociażby dzisiaj były to okolice Mińska Maz, ale
              codzinnie wcześnie rano wyjazd a późnym popołudniem przyjazd w tej
              parnocie i duchocie powoduje, że wracam zmęczona.

              Oglądaliście wczorajszą burzę ? Jeszcze takiego widowiska w swoim
              życiu nie widziałam. Mimo, że deszcz przestał padać, przez kilka
              godzin było widać wspaniałe efekty świetlne iskier, które tworzyły
              na niebie coś na kształt mocno rozczapierzonych gałęzi drzew, a
              którym towarzyszył długi, przeciągły pomruk burzy. Dosyć
              nienaturalnie wyglądało, jakbym uczestniczyła w jakiejś atmosferze
              teatralnej
              • fedorczyk4 Zaskakujaca sroda 22.08.07, 21:58
                Polazlam na spotkanie z przyjaciolka. Na piechote. I natychmiast mi
                sie rozswietlilo jestestwo, bo uwielbiam lazegowac.Napilam sie z nia
                pysznego wina, poplotkowalysmy, doszly do nas niespodziewanie dwie
                inne przyjaciolki i zrobilo sie bosko pod czarnym niebem. Nie ma to
                jak babskie spotkaniasmile))
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek z widokiem na ogrod 23.08.07, 00:36
      Wciaz jest szaro i pochmurnie, z przeblyskami slonca. Jutro ma sie
      wypogodzic a na najblizszy tydzien zapowiadaja temperatury ponad 20
      stopni a we wtorek nawet 25. Cudo, akurat na wtorkowy wieczor
      zapowiadane jest ponad trzygodzinne pelne zacmienie ksiezyca, wiec
      zamiast medytowac pewnie bedziemy siedziec na werandzie albo na
      szczycie ogrodu i trzaskac foty.

      Pracuje dzisiaj z domu, patrzac na ogrod wymyty deszczem i sluchajac
      Basi Trzetrzelewskiej ku czci Marka Niedzwiedzkiego :o) Jacaranda
      ma juz zupelnie pozolkle listki, lada dzien zrzuci wszystkie, co
      bedzie oznaczac, ze rozwijaja sie paki kwiatowe.

      Wyszlo slonce, swieci na biurko, ogrod iskrzy sie kroplami wody a ja
      prozaicznie zabieram sie do pracy zarobkowej, zyczac Wam pieknego
      dnia po wstaniu.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Czwartek z widokiem na ogrod 23.08.07, 10:26
        W nocy padalo, teraz jest chlodno, wilgotno, mgliscie.
        Mam dzis sporo do zalatwienia, tu na miejscu i w sasiednim powiecie, cale
        szczescie, ze skonczylam zlecenie i przynajmniej _to_ mnie juz nie goni.
        Do konca tygodnia jestem wolnym czlowiekiem. smile

        Milego dnia smile
        • mammaja Re: Czwartek upalny i smutny 23.08.07, 13:04
          Niestety po wizycie u znakomitego weta, zreszta znajomego corki,
          smutna wiadomosc potwierdzona roentgenem. Trzeba bedzie podjac
          dramatyczna decyzje - amputacja lapy ze slabym rokowaniem na
          wyzdrowienie albo uspienie. Oczywiscie mzonek postanawia walczyc o
          ile to mozliwe o zycie swojej ulubiennicy, ja mam watpliwosci -
          wobec wieku suni. Tak czy tak smutno.....
          • jutka1 Re: Czwartek upalny i smutny 23.08.07, 16:18
            Strasznie mi przykro, Mammajko... sad
            • verbena1 Czwartek.... 23.08.07, 19:12
              Mammaju,rzeczywiscie trudna decyzja. Wazne aby piesek sie nie meczyl.

              Jestem miedzy slubem a weselem. O 15.00 odbyl sie slub znajomej
              Polki z Holendrem. Bukiet slubny zrobiony przeze mnie na szczescie
              sie nie rozlecial i co wazne podobal sie. W urzedzie stanu cywilnego
              robilam za fotoreporterke i znow nie mam zdjec,moze pozniej ktos mi
              pstryknie. O godzinie 20.00 odbedzie sie przyjecie weselne na okolo
              50 osob. Zaraz trzeba bedzie sie zbierac.
              Przed slubem zrobilam jeszcze dekoracje na stoly i przypinki z
              kwiatow dla panow. Palce mam poklute rozami i zielone od
              lodyg,niezbyt pasuje to do eleganckiej kreacji ale nikt chyba nie
              zauwazy. Holenderscy goscie przyjda napewno w podkoszulkach i
              dzinsach a panie w zwyklych bawelnianych bluzkach. Opisze Wam
              wszystko po powrocie.
              No to ide sie bawicsmile))
              • joujou Re: Czwartek.... 23.08.07, 19:58
                W nocy w końcu nadeszła burza i porządna ulewa.
                Chyba wszyscy jej wyczekiwali,bo trudno już było wytrzymać.
                Na szczęście nie była tak grożna,jak na Mazurach,ale efekty
                były,choć też nie takie,jak wcześniej nad Warszawą.
                W dzień pogoda przyjemna,a teraz znowu 'porno i duszno'.
                W takich warunkach najchętniej robię nic wink

                Verbenko dobrej zabawy Ci życzę,w końcu zasłużyłaś smile

                Mammaju współczuję Wam sad
                • jutka1 Re: Czwartek.... 23.08.07, 22:29
                  Strasznie dzis wolno chodzi portal, trudno sie zalogowac. uncertain

                  Uzbrojona w sekator dokonalam dzis ciec (cienc) w zywinie roslinnej na ganku
                  przed domem. Wisterie obciachalam praktycznie do samego zdrewnialego pienka.
                  Berberysy tez padly ofiara, cak cak cak cak.

                  Zrobilam tez chili con carne, wyszlo wysmienite.

                  Jutro bedzie Pani Krasnoludka, po poludniu dwa spotkania, wieczor wolny. W
                  sobote wieczor z przyjaciolka, nad duza iloscia wina.
                  Potem bez aktywnosci towarzyskich do srody-czwartku: kumpel z Sydney znany
                  Luizie zjechal do mamy w moje strony, i wpadnie w odwiedziny.

                  W ogole, kalendarz zaczyna sie zapelniac "po-urlopowo": ludziska wracaja z
                  wakacji, i trzeba sie pospotykac, obejrzec zdjecia, wysluchac opowiesci smile

                  I od pazdziernika bede znow studentka smile))))
                  Studia podyplomowe sobie umyslilam w ramach rozwoju mozgu. big_grin

                  Tyle nowinek.
                  Pozdrowienia smile
          • monia.i Re: Czwartek upalny i smutny 23.08.07, 22:50
            Mammajko - współczuję. Wiem, jak się czujecie sad Ciężko się w
            takich sytuacjach decyduje - i zawsze, niezależnie od decyzji,
            pozostają wątpliwości...sad Musi Wam być trudno...Uściski przesyłam
            i głaski dla suni.
          • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek upalny i smutny 24.08.07, 00:11
            Mammaju, wspolczuje dylematu, w tej chwili najwazniejsze dla suni to
            zeby nie spedzala pozostalych jej dni w bolu.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Rozpogadzajacy sie piatek 24.08.07, 00:10
      Wciaz jest wilgotno, w nocy popadywalo, ale slonce co chwile wyglada
      zza chmur, wieje wiatr z polnocnego wschodu, bedzie cieplo i sucho w
      weekend. Jutro wybieram sie na wielka coroczna wystawe
      ogrodnicza "Gardening Australia Expo" (zabieramy nasza terenowke,
      coby pomiescic zakupy) a po poludniu idziemy do kumpla na
      parapetowke polaczona z urodzinami. W niedziele mam nadzieje zabrac
      sie za miejsce na ogrodek ziolowy: wypiele do konca, przekopie i
      zbuduje drozke z kamiennych plyt przez srodek.

      Tyle planow na weekend, skrzeczaca rzeczywistosc w postaci poczty
      wyswietlonej na moim ekranie zaraz mnie pozre. Oddalam sie wiec,
      myslac ze za 8 godzin i tak zacznie sie weekend!
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Rozpogadzajacy sie piatek 24.08.07, 01:00
        Za oknem ulewa.
        Przed godzina przeszla burZa.
        Smutno troche.
        Jesien idzie.
        Dobrze chociaz, ze wyslalam dzis robote.
        Wolna jestem jako ten ptak.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Rozpogadzajacy sie piatek 24.08.07, 01:06
          jutka1 napisała:

          > Za oknem ulewa.
          > Przed godzina przeszla burZa.
          > Smutno troche.
          > Jesien idzie.
          > Dobrze chociaz, ze wyslalam dzis robote.
          > Wolna jestem jako ten ptak.

          Szczesciara...
          U mnie nie dosyc ze mnostwo roboty, to jeszcze wiosna i ogrod wola o
          uwage.
          • jutka1 Re: Rozpogadzajacy sie piatek 24.08.07, 10:11
            Coz za niespodzianka - po burzy i calonocnym prawie deszczu wstal sloneczny
            dzien. Niebo bezchmurne, jest pieknie.

            Milego piatku smile
            • joujou Re: Rozpogadzajacy sie piatek 24.08.07, 19:29
              Rankiem kropił deszczyk,a ok.7 lunęło potężnie i burza
              trochę straszyła.Ulice zaczynały przeistaczać się w 'rzeki',a
              ludzie w sandałkach,klapeczkach brodzili w kałużach.
              Mam nadzieję,że po tym deszczu w lasach pojawią się grzyby.
              Zbliża się weekend więc w niedzielę może zrobimy wypad do lasu.
              • joujou Re: Rozpogadzajacy sie piatek 24.08.07, 20:50
                Mammaju,piękne zdjęcia z wtorkowego spaceru.
                Ciekawe okolice do 'łazęgowania' smile
    • dado11 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 24.08.07, 20:55
      W nocy waliło, a i owszem, przerażająco... koło 4 nad ranem... ale
      przeszło, nawet nas za bardzo nie pomoczyło...sad((
      dziś natomiast pochowaliśmy ciotkę mojego męża, i tym samym ukochaną
      siostrę mojej teściowej... było cicho, skromnie i dziwacznie... po
      rodzinie składającej się z 11-ciorga dzieci (w pokoleniu mojej
      teściowej), na stypie było 7 osób... w tym my (3 sztuki)
      Coś się stało, coś co zniszczyło wzajemne relacje rodzeństwa, tzw.
      świadomość bratniej krwi, i w ogóle, potrzebę radosnego
      współistnienia...
      nooo, niefajnie... ale w rodzinie mojej mamy było tak samo...
      moją babcię, widziałam tylko 3 razy w życiu... mama nie chciała...
      dzień był jaki był, ale jak na sierpień zdecydowanie za ciepły...
      • verbena1 Re: Dzisiejki 236 - narazie ulewne :) 24.08.07, 21:38
        Przeczytalam wlasnie o ulewach i wichurach w Polsce,najbardziej
        ucierpialy okolice Krakowa. Dziwne to lato, ekstremalne upaly lub
        ulewne burze. Niewiadomo czego sie spodziewac.

        Dado,obserwuje dziwna zbieznosc,im bogatsze i syte spoleczenstwo tym
        stosunki miedzyludzkie mizerniejsze. Kiedys pogrzeb byl okazja do
        spotkania calych rodzin,teraz ludziska sa za wygodne. Swiat sie
        zmienia.
        • verbena1 Wesele po holendersku 24.08.07, 22:38
          Przyjecie weselne zaczelo sie dosc pozno bo dopiero o 20.00 ale
          widocznie taki tu zwyczaj. Podano kawe i na duzym talerzu pokrojone
          kawalki ciasta babkowego. Nie zdazylam jeszcze siegnac po
          ciasto ,kiedy kelner pozbieral wszystko i zaproponowal napoje.
          Zamowilam lampke czerwonego wina i juz do konca wesela mialam to
          wino donoszone,kiedy tylko kieliszek byl pusty. Maz zamowil sok
          jablkowy i tez do konca mial dostarczany sok.
          Jedzenie to tzw.bufet. Podgrzane potrawy w naczyniach,salatki i
          przystawki na duzych talerzach. Popijajac to nieszczesne wino, coraz
          bardziej glodna czekalam az ktos ruszy w strone bufetu. Nie bylo
          chetnych,Holendrzy raczyli sie piwem dostarczanym w niesamowitym
          tempie przez zgrzanego kelnera i widocznie tym zapelniali sobie
          brzuchy. Wreszcie odwazylam sie i zajrzalam do garow. Duza
          roznorodnosc i nawet smaczne.
          Przy moim stoliku siedziala niewielka grupka Polakow, rodzina i
          znajomi panny mlodej. Moglismy sobie troche poplotkowac,swiadomi ,ze
          nas nie zrozumieja.
          Orkiestra dala sygnal do pierwszego tanca,na parkiet wyszla para
          mlodych malzonkow i dalej...nikt wiecej. To byl ich pierwszy i
          ostatni taniec. Po jakims czasie na parkiet wyszly kobiety i
          tanczyly ze soba w parach, panowie niezmordowanie walczyli ze
          szklankami piwa. Nawet moj maz, ktory w Polsce usiluje tanczyc tu
          nie odwazyl sie pokazac swoich mozliwosci.
          Jedzenie grzalo sie w garach, nieliczne osoby podchodzily i
          nakladaly po odrobinie. Nie moglam zrozumiec dlaczego, przeciez bylo
          smaczne.
          Dopiero dzis sasiadka wytlumaczyla mi powod tej wstrzemiezliwosci.
          Holendrzy przychodza na wesele najedzeni. Hmmm...
          Wyszlismy okolo 1 w nocy, nie wiem do ktorej trwala impreza,moze po
          naszym wyjsciu zaczela sie uczta?

          To tyle zlosliwych plotek ale musialam sie z kim podzielicsmile))
          • mammaja Re: Wesele po holendersku 24.08.07, 23:49
            Jutro kupie now klawiature!!! Miał m uroczego gościa ! Dopiero co
            wyszł. Kl wi tur w riuje, nici pis ni Dobr noc.
          • ewelina10 Re: Wesele po holendersku 25.08.07, 08:38
            W Norwegii spotkani Polacy też mówili, że uczestniczyli na weselu
            syna swojego pryncypała, wyznania protestanckiego, na którym nie
            było żadnych tańców. Ja już wolę nasze nasze polskie, gdzie
            naszykowanego jadła nikt nie oszczędza i wytańcować się można aż do
            zaparcia tchu smile A propos ... powszechny stał się catering a domy
            weselne stanowią dla siebie konkurencję nawet w jednej małej wiosce.

            Dzień słoneczny. Trawa jeszcze mokra rosą, liczę na to że szybko
            się obsuszy, bo dzisiaj chętny syn pracownika ma robić trawokosy smile

            Zrobię szybciutko jakieś żarełko, picie i zmywamy się na
            motoróweczkę nad zalew Zegrzyński albo puścimy się w jakąś
            odchodzącą od niego rzekę smile
            • jutka1 Re: Wesele po holendersku 25.08.07, 09:36
              Opowiadala mi kiedys znajoma Bulgarka wrazenia z holenderskiego wesela, bardzo
              podobne do Twoich, Verbeno. I nadziwic sie nie mogla. smile))
    • jutka1 Przy sobocie, po robocie 25.08.07, 09:44
      Jak dobrze wstaaaac skoro swiiiiittttt..... big_grin
      Musialam wstac o okrutnej godzinie 6:30, zeby pojechac do nadlesnictwa i
      zaplacic za zamowiona buczyne do kominka. Przywioza we wtorek, cale szesc kubikow.

      Dzien jest sloneczny, wiec mimo wczorajszego "zrakowienia" spedze czesc dnia na
      sloncu. Wieczorem przyjedzie kumpela, zrobie chili con carne, a na pierwsze
      kawior z oberzyny.

      Fajnie jest miec wolny week-end. smile))

      Milej soboty smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka