Dodaj do ulubionych

Po rozwodzie - pustka

22.12.07, 11:50
Witam,
Tak się złożyło że rozstałem się dwa miesiące temu z żoną. Byliśmy razem 17 lat. Teraz ona zabrała ze sobą dzieci (syn 15, córka 4 lata), ja zaś zostałem sam w pustym mieszkaniu.
Przypominam sobie teraz, jak w wieku parunastu lat cieszyłem się z "wolnej chaty". Po czterdziestce jednak nie jest już tak prosto. Mam dosyć tego, że kiedy wracam do mieszkania zastaję ciszę i zgaszone światła. Nie mogę się przyzwyczaić do tego, że nikogo nie ma za ścianą, w pokoju obok, że nikt się nie krząta w kuchni, że dzieci nie hałasują...
W pracy jakoś się trzymam - tam przynajmniej spotykam jakichś ludzi. A potem przychodzę do domu i godzinami wpatruję się w telewizor albo komputer - moich jedynych towazyszy.
W sumie nie wiem po co to piszę. Może kiedy to wszystko z siebie wyleję zrobi mi się jakoś raźniej? A może znajdę kogoś kto jest jeszcze w takiej sytuacji? Bo póki co widzę tylko jedno rozwiązanie...
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Po rozwodzie - pustka 22.12.07, 12:39
      To mija. Naprawde.
      Trzymaj sie.
    • warum Re: Po rozwodzie - pustka 22.12.07, 13:50
      Zlamalam kolejna sobie dana obietnice.Bo chce sie dopisac na tym watku. Ja w tym
      roku rozstalam sie z mezem. Po 23 latach bycia razem dzien w dzien. Bez
      "konkretnego" powodu .Wreszcie.
      Zazdroszcze wszystkim zakochanym, ktorzy odchodza , przynajmniej maja jakies
      usprawiedliwienie /oglupieniem?smile/ Jesli czlowiek rozchodzi sie na trzezwo/ jak
      bylo w moim przypadku/, tracac nazwijmy to :"wszystko", to doznaje tylko
      uczucia....pustego smiechu nad swoja glupota.Ze zmarnowal zycie z niewlasciwym
      sobie czlowiekiem.
      Badz uczciwy wobec siebie. To tylko zal, za utraconym dobrem..., a to mija, jak
      zauwazyla Jutka. Tym szybciej, im szybciej zrozumie sie dlaczego tak sie stalo.
      I zauwazy,ze zycie toczy sie dalej nawet jak czujemy sie cholernie nieszczesliwi.
      Spokojnych swiat; swiat pelen jest tak samo samotnych ludzi, ktorzy kryja sie po
      katach.. Tylko niektorym sie naprawde udalo. Tych stawiajmy sobie za wzorsmilechoc
      wg mnie to zadna ich zasluga , tylko przypadek sprawil,ze trafili na siebie we
      wlasciwym czasie.
      Zycze wszystkim wirtualnym Znajomym z tego forum udanych Swiat. To byl
      jednorazowy wpis.Wracam do siebiesmile
      • lablafox Re: Po rozwodzie - pustka 23.12.07, 09:53
        warum napisała:

        Tylko niektorym sie naprawde udalo. Tych stawiajmy sobie za wzorsmile
        choc
        > wg mnie to zadna ich zasluga , tylko przypadek sprawil,ze trafili
        na siebie we
        > wlasciwym czasie.

        *****I tu się z Tobą Warum , nie zgadzam.
        To nie przypadek, to codzienna pielegnacja uczuć, staranie sie o to
        by zauważac dobre cechy, kompromisy i wiele innych zabiegów ,zeby
        było dobrze.
        Zakładam ,ze moje słowa potwierdzą ci "którym się udało".
        I proszę nie odbierać mogo wpisu ,ze ci , co po rozwodach to
        nie...i nie... i nie....
      • verbena1 Re: Po rozwodzie - pustka 23.12.07, 16:08
        Warum, gratuluje odwagi, po tylu latach rozwod jest bardzo ciezkim
        przezyciem. Podziwiam Cie tez za odwage pisania o tym, wywalenie
        nagromadzonych uczuc przynosi ulge.
        Zycze Ci wspanialego, calkiem nowego, pelnego niespodzianek zycia.

        Pogodnych Swiatsmile
      • besca Re: Po rozwodzie - pustka 23.02.08, 18:31
        ale po co sie tak uzalac nad soba? Trzeba cos z tym zrobic!!!!!!!
    • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 23.12.07, 01:28
      Dziękuję za słowa pocieszenia. Cholera, zacząłem mieć problemy ze snem. Do tej pory zwykle kładłem się spać najpóźniej o północy, teraz siedzę do 2-3, a rano, nawet w niedzielę, budzę się wcześnie zupełnie wykończony. Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do pustego łóżka.
      • lablafox Re: Po rozwodzie - pustka 23.12.07, 09:59
        Folorofilu ,masz teraz czas na analize , nie tego co żona zrobiła ,
        ale dlaczego i analize swoich zachowań .Możesz zawsze starac sie
        zostac dobrym przyjacielem rodziny i dobrym ojcem.
        Czasami jest to lepsze niz "pełne łóżko"i nie do zniesienia wspólne
        dni - mowię to jako dziecko rozwodzących sie rodziców , które po
        rozwodzie odczuło wielką ulgę ,że sa osobno.Przyjaciółmi sa do
        dziś , mimo bardzo podeszłego wieku ,a mama chyba ojca nadal kocha ,
        zreszta podejrzewam ,ze ojciec darzy ją podobnym uczuciem choć ma
        inna "lepszą" ponoć żonę,
    • mr.statler Re: Po rozwodzie - pustka 23.12.07, 23:02
      Nie przejmuj się, to przejdzie.

      Ja po rozwodzie spałem po 2-3 godziny na dobę przez ponad pół roku.
      Musisz przejść cały cykl roczny , sprawdzić wszystkie święta ,
      wakacje itd. Tylko się tym nie przejmuj. Ja się zacząłem podnosić
      jak stwierdziłem, że mogę normalnie funkcjonować po 3 godzinach snu.
      Od tego momentu było tylko lepiej.

      Jak jesteś samotny to zapisz się na sympatie czy ilove, poznaj
      trochę dziewczyn, sprawdź siebie, poznaj inne strony życia.
      Przejdzie Ci i wrócisz do normalności.

      Powodzenia
      • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 24.12.07, 15:34
        Nie wiem, czy tyle wytrzymam...
      • tikitakon Re: Po rozwodzie - pustka 25.12.07, 00:53
        przepraszam że nieco nie na temat, ale spostrzeżenie, że można spać po 3 godziny
        bez wpływu na efektywność, było jednym z najcenniejszych, jakie poczyniłem na
        studiach wink
        może nie tyle, że polecam każdemu, ale myślę, że jeśli kogoś przeraża wizja
        nieprzespanych nocy, to powinien faktycznie to sobie uświadomić i zmienić styl
        myślenia smile
        • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 25.12.07, 18:16
          Ja nie potrafię ostatnio być efektywny w ogóle, więc to nie o to chodzi. Raczej o to, że gdy śpię, to nie myślę - a myślenie sprawia mi ból.
    • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 24.12.07, 15:37
      Dzisiaj wigilia... Oczywiście dzieci spędzają ją z matką. Żeby nie siedzieć samemu, umówiłem się, że przyjadę na kolację do brata. Tylko że to też nie jest dla mnie zbyt komfortowe - jakbym się wpychał na siłę w życie drugiej rodziny, kiedy straciłem własną...
      Pora się zbierać, życzę Wam wszystkich wesołych świąt.
      • verbena1 Re: Po rozwodzie - pustka 24.12.07, 16:17
        Rozumiem,ze jestes ciagle w szoku ale probuj widziec pozytywne
        strony zycia. Jesli brat Cie zaprasza to idz i nie smedz w czasie
        Wigilii o swoich problemach. Docen to ,ze ktos chce Tobie pomoc.
        Nie Ty jeden sie rozwiodles, jest nas tysiace i kazdy musial przez
        to przejsc.
        Lepszego Nowego Roku zyczesmile
        • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 25.12.07, 18:08
          Byłem u brata. Było nawet dosyć sympatycznie, przynajmiej póki nie przypominałem sobie, dlaczego spędzam wigilię akurat tam...
          A potem powrót do głuchego i ciemnego mieszkania.
          Od dzieci ani żony... byłej żony... nie dostałem żadnego sygnału. Sam też się zresztą nie odzywałem, bo najwidoczniej nie chcą już ze mną utrzymywać kontaktów.

          A tymczasem w pracy przerwa świąteczna, nie ma czym zabić czasu, siedzę w domu i myślę...
          • ronja.r Re: Po rozwodzie - pustka 25.12.07, 19:15
            floro-fil napisał:

            > Byłem u brata. Było nawet dosyć sympatycznie, przynajmiej póki nie przypominałe
            > m sobie, dlaczego spędzam wigilię akurat tam...
            > A potem powrót do głuchego i ciemnego mieszkania.
            > Od dzieci ani żony... byłej żony... nie dostałem żadnego sygnału. Sam też się z
            > resztą nie odzywałem, bo najwidoczniej nie chcą już ze mną utrzymywać kontaktów

            Tylko lac po mordzie za takie nastawienie. "najwidoczniej nie chca juz ze mna
            kontaktow"...Wiesz co Ty robisz? Pokazujesz swoim dzieciom ze masz ich w d...Po
            prostu. Bo jak one to odbiora ze ojciec nie odezwal sie na swieta? Jestes ojcem
            wiec musisz walczyc o dzieci, o kontakt z nimi. To do CIEBIE nalezy dbac o ten
            kontakt nie do nich czy do bylej zony.
            Przestan robic z siebie meczennika, ofiare. Najlatwiej usiasc przed kompem i
            uzalac sie nad soba zamiast cos robic ze swoim zyciem. Jak taki caly czas byles
            to nie dziwie sie ze zonie wyszlo to bokiem.
            • roodi.s Re: Po rozwodzie - pustka 27.12.07, 23:23
              Dzieci zdecydowanie bym nie winił za nie odzywanie się w święta. To pewnie żona zabroniła im zadzwonić. Powinieneś jak najszybciej się z nimi skontaktować!
              • tikitakon Re: Po rozwodzie - pustka 27.12.07, 23:56
                tu się zgodzę smile
                • fedorczyk4 W zasadzie, 28.12.07, 18:56
                  nie powinnam sie dopisywac na watku, bo rozwiodlam sie z przytupem i
                  poswistem w wieku lat 23. Takie rzeczy, jak rozwod, inaczej przezywa
                  sie po 40 a inaczej po 20. Dla mnie pustka byla zbawieniem, cisza
                  najpiekniejsza muzyka, a przyszlosc jasniala przed moim synkiem i
                  pieredamnoj jak rozanopalca Jutrzenka. Niewykluczone ze czeka mnie
                  nastepny rozwod. Rozwod à la Warumka. Bez zasadniczych powodow i
                  problemow. Rozwod po prostu. I wiem na pewno ze znowu cisza... i
                  inne etcetery. cenie sobie zycie rodzinne, ale zycie samotnej starej
                  panny z odzysku jeszcxze bardziejsmile
    • tikitakon Re: Po rozwodzie - pustka 25.12.07, 00:51
      jedyne rozwiązanie na taką sytucję to: klina klinem, panie kolego! smile
      • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 25.12.07, 18:12
        Nie wiem czy to jest rozwiązanie, bo nie wiem czy w ogóle nadaję się jeszcze do "tych spraw". I mam tu na myśli zarówno psychikę jak i fizyczność. Mam w sobie jakiś opór wobec kobiet, może nawet strach - zwłaszcza odkąd rozstałem się z żoną. Fizycznie nie jestem ani zbyt piękny ani wydolny - zresztą mam wrażenie, że mogła to być jedna z przyczyn rozpadu mojego małżeństwa.
        A rozwiązanie widzę zupełnie inne, tylko jakoś nie mogę się zdobyć na odwagę...
        • tikitakon Re: Po rozwodzie - pustka 27.12.07, 22:25
          przestań lepiej bredzić o jakichś "innych rozwiązaniach", tylko weź się za siebie. uwierz mi, kobietom bardziej zależy na mężczyznach interesujących wewnętrznie, a nie wewnętrznie. a taki facet po przejściach jak ty to już w ogóle szał wink
          a co do "wydolności", to i na to są sposoby. nie trzeba nawet iść do jakiegoś seksuologa, wystarczy się rozejrzeć za ogloszeniami sprzedarzy odpowiednich specyfików na sieci wink
          • roodi.s Re: Po rozwodzie - pustka 27.12.07, 23:22
            Z tymi specyfikami w sieci to radziłbym najpierw zobaczyć sobie strony takie jak www.viagra.pl albo www.maxigra.org.pl.
            Taki handel jest nielegalny i najczęściej prowadzi do kupna bezwartościowych podróbek!
            • tikitakon Re: Po rozwodzie - pustka 27.12.07, 23:55
              przecież to wszystko ściama. muszą się jakoś reklamować wink
              w przypadku maxigry dochodzi jeszcze rzecz taka, że starają się o pełną refundację - a czarny handel w sieci to argument za tym żeby państwo dorzuciło się do jego ograniczenia poprzez zmniejszenie ceny leku.
              • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 02.01.08, 11:44
                Dziękuję za rady, ale w tym momencie seks to ostatnia rzecz o której myślę.. choć zdaję sobie sprawę że za jakiś czas i ten temat się pojawi...
                Co do pigułek, to ja jednak jeszcze na tyle się trzymam w kupie żeby wiedzieć że kupuje się je w aptece a nie w internecie, chociaż faktycznie mignęły mi gdzieś tam jakieś ogłoszenia...
                A refundacja pewnie by pomogła wielu osobom, chociaż nie wiem czy akurat mi - mój problem nie w pieniądzach...
    • inka-1 Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 25.12.07, 17:16
      samo trudno,ale jednak inaczej..a czy czs leczy rany (moim zdaniem
      tylko inaczej sie na to patrzy,a boli zawsze tak samo..tyle ze zyc
      trzeba dalej..)i miec nadzieje ze po 40 tez czeka na nas
      szczescie..wszystkiego najlepszego zycze..
      • floro-fil Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 25.12.07, 18:14
        Ja również życzę wam wszystkiego najlepszego. Może w Waszym przypadku te życzenia się spełnią.
        • tikitakon Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 27.12.07, 22:26
          w twoim przypadku też się mogą spełnić, musisz tylko wziąć się w garść smile
        • izam59 Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 29.12.07, 21:09
          floro-fil napisał:

          Hej, Smutasie. Będę Cię tak nazywać, dopóki nie napiszesz choć jednego zdania pozytywnego.
          Przetrwałeś święta? Wygląda na to, że tak.
          Nie masz racji, że dzieci Cię nie potrzebują. Nie odezwałeś się do nich w święta? Zrób to chociaż w Nowy Rok. Zwykłe życzenia, parę słów, to będzie dla nich znak, że tata o nich myśli i pamięta.
          To są przecież Twoje dzieci. One są najbardziej bezradne, zagubione
          i smutne. Muszą żyć z piętnem dzieci rodziców rozwiedzionych.
          Więc niech poczują, że mają fajnego tatę, chociaż nie na co dzień.
          Weź się w garść i zadzwoń do nich. Zobaczysz, ile radości możesz im sprawić. Pozdrawiam



          • floro-fil Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 02.01.08, 11:46
            Zadzwoniłem w Nowy Rok. Dzieci faktycznie się ucieszyły, co mnie odrobinę podbudowało. Żona w ogóle nie chciała rozmawiać...
            Ciekawe ile jeszcze przede mną takich sylwestrowych nocy...
            • mammaja Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 02.01.08, 13:59
              Na szczescie nastepna sylwestrowa noc dopiero za rok, a przez ten
              czas wiele moze sie zdarzyc! Zona zachowuje sie nie halo, rozstania
              sa trudne. Pomyslnosci zycze i moze zacznij pisac na innych watkach,
              to się troche zrelaksujesz smile
            • aura8 Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 03.01.08, 02:12
              A nie mówiłam? I tak trzymaj. Dzieci są w tym wszystkim najbardziej zagubione. Myślę, że oboje z żoną potrzebujecie czasu na wygaśnięcie złych emocji. Nie ma sensu zmuszać się do konwenansów na siłę. Nie przejmuj się tym, co robi lub nie robi żona. Jesteście już osobno i tyle. Najważniejsze są dzieci. Bądź konsekwentny w swoim uczuciu i relacjach z nimi. One są wobec tej sytuacji zupełnie bezbronne. Dzwoń do nich często i spotykaj się z nimi. Sprawisz im wielką frajdę. One potrzebują teraz 300 % więcej Ciebie niż przedtem.
              Z czasem dojdziesz do siebie. Teraz to brzmi jak banał, ale czas naprawdę leczy rany. Myślę, że już jest o 0,0001 lepiej niż w starym roku. I nie musisz przepraszać, tylko weź się w garść. Pozdrawiam, odezwij się czasem.


            • aura8 Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 12.01.08, 16:01
              Co u Ciebie słychać Floro-filu? Ciągle dół?
        • izam59 Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 29.12.07, 21:30
          floro-fil napisał:

          Hej, Smutasie.
          Odezwij się w Sylwestra. Siedzę w domu, pogadamy sobie. Tylko wyrzuć z siebie te niemądre myśli. Będzie dobrze. Odezwij się do dzieci.
          One Cię bardzo potrzebują.
          • gaudia Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 29.12.07, 22:45
            noooo, zawsze się znajdzie matka teresasmile
          • floro-fil Re: Najtrudniej przetrwac Swieta..potem niby tak 02.01.08, 11:38
            Przepraszam że nic nie pisałem, ale jakoś nie miałem siły na wchodzenie do internetu. Może Nowy Rok przyniesie jakąś poprawę...
    • izam59 Re: Po rozwodzie - pustka 29.12.07, 20:49
      Hej Smutasie.
      Jestem w podobnej sytuacji. Rozwiodłam się pół roku temu, po 16 latach. Mieszkam z moją nastoletnią córką. Mimo że chciałam w końcu tego rozwodu, ponieważ życie w niedobrym związku jest nie do zniesienia, to jednak teraz po okresie euforii i radości z wolności przechodzę chyba coś w rodzaju okresu adaptacyjnego. Ponieważ w grę wchodzą emocje - i te sprzed lat i te obecne - po rozwodzie potrzeba czasu na przyjście do siebie. Tak reaguje się na każdą stratę. A po rozwodzie, nawet jeżeli był on chciany, przez pewien czas pozostaje uczucie straty. Trzeba przez to przejść, tak jak po stracie bliskiej osoby przeżywamy żałobę. Trzeba pozwolić sobie na żal, poczucie osamotnienia, tęsknotę, smutek. Jeżeli wylejesz z siebie smutki, przyjedzie czas na lepsze emocje. Uwolnij te emocje, które Cię tak przytłaczają. Ale bez pośpiechu, na to trzeba czasu. Powolutku przyjdzie czas na radość życia, na radość z każdego dnia, z rzeczy wielkich i tych bardzo malutkich. Mam nadzieję, że masz dobry kontakt z dziećmi. Staraj się być dobrym tatą, organizuj czas spędzany z nimi jak najlepiej. One też Cię potrzebują i na pewno tęsknią. Też mają poczucie straty i tak naprawdę to one najbardziej przeżywają rozwód rodziców. To ich świat rozwalił się na pół. Spędzaj z nimi czas, a będzie im łatwiej. Tobie też.
      Odezwij się, dobre słowo zawsze się znajdzie.
      Pozdrawiam. Może już nie taki Smutny Smutasie?
      • floro-fil Re: Po rozwodzie - pustka 02.01.08, 11:37
        Dziękuję za dobre słowa... Mam nadzieję, że faktycznie za jakiś czas to wszystko minie. Póki co podtrzymuje mnie tylko miłość do dzieci.
    • tusku Re: Po rozwodzie - pustka 06.01.08, 23:26
      Mam 50-tkę i jestem wolny jak ptak.Odmłodzony i nadrabiam swoje
      marzenia bo mam ich wiele i wiem czego chce od życia......
    • medykangel Re: Po rozwodzie - pustka 09.02.08, 12:56
      Kiedy jest nudno i smutno, trzeba czymś się zająć.M.b. to praca, więcej pracy,
      najlepiej wśród ludzi.M.b. to hobby,dużo ruchu, który rozładuje zbytek emocji
      lub ich brak. Dbać o siebie, cieszyć się życiem, bo te piękne lata nie powrócą.
      Kiedy będziesz siebie lubić, to powodzenie Cię nie opuści. Ja nie narzekam po
      rozwodzie na nudę.Nie mam na to czasu. Ale czasem jednak zostaje z myślami i to
      boli...Boję się nowego związku, ale nie umiem być sama. Może warto mieć dobrą
      przyjaciółkę lub kumpla? Bo z monitorem nie skorzystasz z rzeczy ciepłych i
      przyjemnych smile)Pozdrowionka
    • mma_ramotswe i co dalej? 09.02.08, 16:32
      Jak po kolejnym miesiącu?
      Jestem po innej stracie i nie potrafię wrócić do normalnego życia,
      choć mam dla kogo (czwórka dzieci!), to już prawie 8 miesięcy. Nie
      jest lepiej ani trochę
    • kaja38-38 Re: Po rozwodzie - pustka 28.02.08, 10:57
      Witaj. Nie załamuj się. Rozumiem, że nie jest łatwo, ale z doświadczenia wiem,
      że czas leczy rany. Jestem po rozwodzie ponad rok. "Były" odszedł układać sobie
      nowe życie - ja zostałam z 2 dzieci, na całe szczęście -i tu mam lepiej bo jest
      dla kogo dalej żyć. Choć w moim domu jest gwar i zawsze jakieś zajęcia to kiedy
      przychodzą wieczory- czuję się samotna. Tą chwilę dla siebie wolałabym spędzić z
      kimś na rozmowie, spacerze, przytulić się. Czasem mam tzw."doły", ale jakoś
      musimy dalej brnąć do przodu. Szkoda tylko, że w samotności uczuciowej. Trzymaj
      się - głowa do góry. Takich pokopanych przez los jest naprawdę wielu. Marne to
      pocieszenie, ale może i dla nas zaświeci jeszcze słonko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka