Dodaj do ulubionych

________________________Szczyt Góry Lodowej ???!!!

11.03.08, 09:19
Wstrząsające jest wieloletnie milczenie i obecny brak rzeczywistej reakcji
hierarchów na odrażające przestępstwa w łonie Kościoła.
Z osłupieniem słuchałem zakonnika, który mówił o tym jak był traktowany, gdy
okazało się, że występuje w imieniu bezbronnych ofiar przemocy i
homoseksualnej pedofilii.
www.tvn24.pl/-1,1541841,wiadomosc.html
www.tvn24.pl/-1,1541843,wiadomosc.html
www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5009722.html
Witek
Obserwuj wątek
    • skynews Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 11.03.08, 10:13

      "Wstrząsające jest wieloletnie milczenie i obecny brak rzeczywistej reakcji
      hierarchów na odrażające przestępstwa w łonie Kościoła."

      Tak...to dlaczego poszkodowani tyle lat milczeli ?
      Brak reakcji hierarchów - to sprawa przede wszystkim dla organów ścigania -
      podobno Polska to kraj prawa.

      Poczekajmy na ostateczne wyniki śledztwa zanim wpadniemy w "osłupienie" -
      oskarżać może każdy ale z samych tylko oskarżeń nic jeszcze nie wynika.


      Enjoy it !
    • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 11.03.08, 11:19
      Nie wiem czy to jest szczyt gory lodowej. Na pewno jest to szczyt
      opieszalosci. Przesadzac o winie ks. Andrzeja nie wolno. To jes
      sparawa prokuratury i sadu. Ale jego zwierzchnicy ktorzy tak mu
      wspolczuja, sami uniemozliwili mu skutecznie przez 13 lat oczyscic
      swoje imie. Klasyczna zasada nie przecietego na czas wrzodu.
      Dojrzewal sobie w wymuszonej przez biskupow ciszy az pekl. Zaprawde
      niedzwiedzia przysluge wu zrobili. A co do konsekwencji jakie
      ponosza hierarchowie sadzeni na i przez lono Kosciola, to swietnie
      widac na przykladzie niechlubnej slawy Paetza ktoremu nic nie
      przeszkodzilo w koncelebrowaniu mszy w obecnosci Papieza.
      Ale ciesze sie ze moga i zabieraja glos tacy ludzie jak jezuita
      ks.Jacek Prusak, czy sam o.Mogielski.
      • mammaja Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 11.03.08, 11:54
        Fakt, ze sprawy sie przedawnily moze przesadzic, ze nigdy nie
        dowiemy sie jak bylo. Ale mam nadzieje ze ta smutna sprawa spowoduje
        szybsze reakcje, gdyby mialy w przyszlosci miejsce podobne
        przestepstwa. Jak wychowankowie potrafia oczernic przekonaly sie juz
        znajome nam osoby - dlatego ukrywanie przez wiele lat faktow jest
        niedzwiedzia przysluga. Smutek i niesmak - oto co mi towarzyszy, z
        drugiej strony wspaniale, ze sa osoby ktore dochodza prawdy, chociaz
        tez nie jest im latwo. Widac to bylo w wypowiedzi posla Gowina w TV.
        • mantra1 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 11.03.08, 13:47
          Właśnie pomogłam koledze, którego kilkanaście lat temu ks. Andrzej D. próbował
          molestować seksualnie zredagować obszerne i szczegółowe pismo w tej sprawie. To,
          co opisuje to horror. I nie był jego wychowankiem, po prostu poznał tego księdza
          całkiem przypadkiem, a ten najpierw mu pomógł załatwić parę spraw, a później
          przyczepił się, szantażował i groził. Ponoć był on bardzo wpływową postacią w
          Szczecinie i obracał dużymi pieniędzmi, a jego cynizm i pogarda dla wiernych nie
          maja sobie równych.
          Kolega nie milczał przez te lata. Pisał, ale trafiało to na przysłowiowy
          Berdyczów, więc po którejś próbie dał sobie spokój i próbował zapomnieć.
          • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 11.03.08, 20:48
            No i to mnie doprowadza do szewskiej pasji ze Kosciol interesuje sie
            jedynie naszymi grzechami, a swoich po prostu nie ma.Nie mial i miec
            mial nie bedzie. I nie odnosze sie do tego konkretnego przypadku.
            Juz napisalam, ja nie jestem od ferowania wyrokow. Ale instytucje
            koscielne budza we mnie zero, powtarzam zero zaufania. Naprawde
            bardzo wielu madrych ksiezy wypowiedzialo sie juz i wypowie jeszcze
            pewnie w tej sprawie. I szanuje ich za to. Tyle ze to nie oni
            podejmuja decyzje. I i tak wyjdzie na Rydzyka, Paetza i Wielgusa
            racje. Jedyne co mnie ciut pociesza w glebi naiwnej duszyczki, to to
            ze ich taki w morde jeza rachunek, czeka do spalacenia po
            najdluzszym zyciu, ze uch. No chyba ze oni w to calkiem nie wierza i
            hulaj dusza piekla nie ma.
    • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 07:13
      witekjs napisał:

      > Wstrząsające jest wieloletnie milczenie i obecny brak rzeczywistej
      > reakcji hierarchów na odrażające przestępstwa w łonie Kościoła.

      To prawda - wstrząsające. Wstrząsająca jest bezradność wobec zła tam, gdzie
      nadużyte zostaje zaufanie. Tam, gdzie nie można wkroczyć z kamerą, gdzie
      sprzeciw budzi użycie dyktafonu.
      Gdzie tylko słowo jednego przeciwko słowu drugiego.
      Tak jest w Kościele, tak jest w Służbie Zdrowia, tak jest w Szkole,
      w placówkach wychowawczych.
      Nie jest prosto być sędzią w takich sprawach. Szczególnie, gdy sędzią staje się
      również "opinia publiczna" kształtowana przez żądne sensacji media.
      Jak łatwo wtedy zniszczyć człowieka...

      Od dawna chodzi za mną pytanie: czy jest sposób, aby zmusić innych ludzi by
      byli dla nas dobrzy?
      Czy można skutecznie obronić człowieka przed złem, które może go spotkać przez
      drugiego człowieka?

      Zastanawialiście się kiedyś, jak byście zareagowali, gdyby Wasz przyjaciel
      został oskarżony o homoseksualną pedofilię?

      A gdyby w dodatku był Waszym podwładnym?

      A gdyby to Was ktoś oskarżył - jak byście chcieli, żeby zachowali się
      przyjaciele/przełożeni?
      • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 07:23
        Nawet gdybym to ja zostala oskarzona, albo moj maz, to chcialabym
        jednego. Szybkiego przeprowadzenia jak najstaranniejszego
        dochodzenia w trakcie ktorego zachowano by dwie podstawowe zasady.
        Domniemanie niewinnosci, oraz wzglad na dobro osoby uwazanej za
        ofiare. Na pewno nie chcialabym zeby udawano ze nic sie nie stalo.
        Bo stalo. Albo ja popelnilam przestepstwo, albo popelniono je wobec
        mnie. A porownywanie Kosciola ktory stawia sie ponad prawem, ze
        sluzba zdrowia czy szkolnictwem wydaje mi sie nietrafione. Jedynie
        Kosciol uwaza ze jego sady sa ponad sadami "cywilnymi" i jest tak
        doskonale zorganizowany ze potrafi skutecznie chronic "swoich
        skazancow" przed sadem "cywilnym" ktoremu rzuca na pozarcie jedynie
        wybrane przez siebie nieistotne plotki.
        • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 08:29
          fedorczyk4 napisała:

          > Nawet gdybym to ja zostala oskarzona, albo moj maz, to chcialabym
          > jednego. Szybkiego przeprowadzenia jak najstaranniejszego
          > dochodzenia w trakcie ktorego zachowano by dwie podstawowe zasady.
          > Domniemanie niewinnosci, oraz wzglad na dobro osoby uwazanej za
          > ofiare.

          Wypełnienie wymienionych przez Ciebie warunków
          jest w Polsce (a może i na całym świecie) bardzo trudne,
          jeśli nie niemożliwe.
          Ale...moje pytanie dotyczyło przyjaciół.
          Czy "odsunęłabyś ich" od siebie na czas dochodzenia prawdy?

          > A porownywanie Kosciola ktory stawia sie ponad prawem, ze
          > sluzba zdrowia czy szkolnictwem wydaje mi sie nietrafione. Jedynie
          > Kosciol uwaza ze jego sady sa ponad sadami "cywilnymi" i jest tak
          > doskonale zorganizowany ze potrafi skutecznie chronic "swoich
          > skazancow" przed sadem "cywilnym" ktoremu rzuca na pozarcie jedynie
          > wybrane przez siebie nieistotne plotki.

          Myślę, że porównanie jak najbardziej zasadne. Szczególnie jeśli chodzi o Służbę
          Zdrowia.

          Kościół tworzą różni ludzie. Jedni bronią - drudzy oskarżają.
          Widzisz co chcesz.
          • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 09:07
            Nigdy nie odsuwam sie od przyjaciol. Nie od oceniania mnie maja.
            Natomiast nigdy nie bylam w sytuacji w ktorej przyjaciel jest moim
            podwladnym. I nie sadze zeby az takie i tak liczne przyjaznie byly
            zdrowe na poziomie hierarchi koscielnej, ktora jest jakby nie bylo
            administracja. Niemniej teoretycznie staralabym sie jako szef
            pozostac calkowita legalistka, a prywatnie przyjacielem. Sorry,
            bycie hierarchia narzuca obowiazki prawne. Czlowiek inteligentny
            powinien miec tego swiadomosc. Zwlaszcza jesli mieni sie pasterzem
            dusz.
            • mantra1 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 09:42
              Kodeks prawa kanonicznego:
              Kan. 1324 -

              § 1. Sprawca przekroczenia nie jest wolny od kary, lecz kara przewidziana ustawą
              lub nakazem powinna być _złagodzona lub zastąpiona pokutą_, jeśli przestępstwo
              zostało popełnione:

              1° przez tego, kto posiadał tylko niezupełne używanie rozumu;

              2° przez tego, kto nie posiadał używania rozumu wskutek _zawinionego nadużycia
              alkoholu_ (!)lub podobnego zaburzenia umysłowego;

              3° _na skutek poważnego wzburzenia uczuciowego_(!), które jednak nie wyprzedziło
              i nie przekreśliło całkowicie świadomości i zgody woli, jeśli samo wzburzenie
              nie zostało dobrowolnie wywołane lub nie było podtrzymywane;
              -----------
              Jednym słowem, jeśli kapłan dopuszcza się molestowania po pijaku, bądź "na
              skutek poważnego wzburzenia uczuciowego", które może oznaczać również
              niekontrolowane podniecenie seksualne u faceta żyjącego w celibacie może liczyć
              na złagodzenie kary?
            • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 10:06
              Na to wychodzi.

              P.S. Nie chodzilo mi o obowiazki wobec prawa kanonicznego, a kodeksu
              prawnego nas wszystkich obowiazujacego.
              • mantra1 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 10:18
                fedorczyk4 napisała:

                > Na to wychodzi.
                >
                > P.S. Nie chodzilo mi o obowiazki wobec prawa kanonicznego, a kodeksu prawnego
                nas wszystkich obowiazujacego.
                ****
                Wiem smile Chciałam tylko pokazać sprzeczność między dwoma jurysdykcjami, którym
                podlegają kapłani.
      • kanoka Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 14:44
        kamfora napisała:
        > Zastanawialiście się kiedyś, jak byście zareagowali, gdyby Wasz przyjaciel
        > został oskarżony o homoseksualną pedofilię?

        Sądzę, że tak samo, gdyby tego hipotetycznego przyjaciela oskarżono o
        heteroseksualną pedofilię. W przypadku słusznego oskarżenia - zerwaniem
        kontaktu. Przyjaźń nie jest dana na zawsze i bezwarunkowo.
        • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 14.03.08, 00:06
          kanoka napisała:

          > W przypadku słusznego oskarżenia - zerwaniem
          > kontaktu. Przyjaźń nie jest dana na zawsze i bezwarunkowo.

          Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać - zawsze mnie to bardzo interesowało.
          O ile mogę się zgodzić (choć nie do końca) z tym zerwaniem kontaktu w przypadku
          słusznego oskarżenia (czy dotyczy to tylko pedofilii, czy też inne ewentualne
          przestępstwa też oznaczają koniec przyjaźni?) - to pozostaje jeszcze kwestia
          tego czasu potwierdzania słuszności zarzutów. Gdybym ja została oskarżona o coś
          i mój przyjaciel nie stanąłby w mojej obronie/przy mnie, tylko czekał do
          wyjaśnienia sprawy - to byłby koniec przyjaźni. Tak samo gdyby kogoś z moich
          przyjaciół oskarżono i nie stanęłabym murem za nim - to byłby koniec przyjaźni w
          tym momencie, niezależnie od przyszłego wyroku sądu.

          Pokręconam wink
          • mantra1 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 14.03.08, 00:34
            kamfora napisała:

            > Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać - zawsze mnie to bardzo interesowało.
            > O ile mogę się zgodzić (choć nie do końca) z tym zerwaniem kontaktu w
            przypadku słusznego oskarżenia (czy dotyczy to tylko pedofilii, czy też inne
            ewentualne przestępstwa też oznaczają koniec przyjaźni?)
            ****
            Odpowiem za siebie, chociaż nie mnie pytasz smile
            Oczywiście, że wina musi zostać udowodniona. W moim przypadku dotyczyłoby to nie
            tylko pedofilii. Nie wyobrażam sobie przyjaźni również z włamywaczem, złodziejem
            kieszonkowym, gwałcicielem, zabójcą z premedytacją, skazanym za rozbój, czy
            nawet ukaranym za znęcanie się nad zwierzętami.
            A dlaczego zgadzasz się "nie do końca"?
            • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 14.03.08, 08:39
              mantra1 napisała:

              > A dlaczego zgadzasz się "nie do końca"?

              Bo...pewnie moja definicja przyjaźni jest nieco inna niż większości.
              Ale - odkąd przeczytałam książkę Zięby i Zioło "Lekarstwo życia" - wiem, że nie
              jestem w swoim pojmowaniu przyjaźni odosobniona smile

              A tak na marginesie - skoro mi się na książki zeszło, to podzielę się swoim
              ostatnim "odkryciem literackim". Równo trzy tygodnie temu byłam na wieczorze
              autorskim J. Grzegorczyka. Szczerze mówiąc nie bardzo miałam ochotę iść, bo
              tytuł brzmiał: "Grzegorczyka litania do Wszystkich Świętych" i myślałam, że
              ...no, nieważne wink Koleżanka mnie namówiła, bo prowadzić spotkanie miał jej
              ulubiony dominikanin - Wojciech Prus. No i jestem jednocześnie pod wrażeniem i
              pełna zażenowania, że wcześniej o nim NIC nie słyszałam. W dodatku kupiłam jego
              "Niebo dla akrobaty" i poprosiłam o dedykację dla mojego syna (miał nazajutrz
              urodziny) a syn powiedział, że rok temu szukał tej książki dla kogoś - więc
              tylko ja go nie znałam sad
              W dodatku to pisarz poznański(!) (co "owocuje" używaniem w książkach
              "poznanizmów" - pewnie korekta też z Poznania winki "dominikański"...

              Teraz kończę trzeci tom jego "Przypadków księdza Grosera" - Cudze Pole (pierwsze
              dwa to "Adieu" i "Trufle").

              Szczerze mówiąc - ze wszystkim, co napisał zgadzam się w stu procentach...jakby
              bliźniak duchowy
              (a trzy miesiące młodszy ode mnie wink

              Koniec tych peanów - do roboty czas.

              Miłego!
              • kanoka Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 14.03.08, 09:10
                "Jako relacja głębi, a zatem rzeczywistość prawdziwie angażująca wewnętrznie,
                przyjaźń - jak każde spotkanie dokonujące się na poziomie jaźni, domaga się
                zatem od obydwu stron dużej odpowiedzialności. Według autorów "Lekarstwa na
                życie" jest bowiem relacją "na zawsze", z której wycofać wolno się tylko do
                pewnego, bardzo wczesnego momentu, zanim zaistnieje głęboka osobowa więź, zanim
                nastąpi moment powierzenia i zawierzenia siebie drugiemu. Tylko więc w zupełnie
                początkowym stadium znajomości wolno się jeszcze któremuś z partnerów dialogu
                cofnąć, zerwać relację, np. z powodu jakichś przeszkód, np. odkrytej
                niedojrzałości emocjonalnej drugiej strony. Autorzy z całym przekonaniem
                podkreślają tę nieodwracalność i nieodwołalność przyjaźni, akcentując
                niezbędność wierności i odpowiedzialności , także w sytuacjach kryzysów i
                nieporozumień , które są według nich nieuniknionym elementem w każdej prawdziwej
                relacji. Kryzys i nieporozumienia, nie upoważniają jednak nigdy do zerwania ,
                które zawsze oznaczałoby duchową klęskę, zwłaszcza tej osoby, która
                sprzeniewierza się zawartemu przymierzu. Wycofanie się z istniejącej głębokiej
                relacji międzyosobowej oznaczałoby też w konsekwencji zawsze ruinę wewnętrzną
                dla tej osoby, która zaufała dobroci i mądrości przyjaciela i skutkowałoby nie
                dającymi się usunąć ranami duchowymi, co strona mająca pokusę ucieczki winna
                sobie w porę uświadomić...
                Kryzys relacji nie może zatem i nie powinien - w świetle przekonań głoszonych w
                książce - stanowić pretekstu do odejścia i odmówienia dalszej przyjaźni, lecz
                jest wezwaniem do oczyszczenia , pogłębienia i umocnienia więzi. Dla obydwu
                stron trudne chwile mogą i powinny się więc stać ważnym czynnikiem wewnętrznego
                wzrostu . Metodą przezwyciężania nieporozumień i kryzysów zalecaną i - jak można
                się domyślać wypróbowaną - przez znawców tematu jest rozmowa. Tylko dialog,
                wyjaśnienie sobie motywów i chęć zrozumienia wzajemnych racji stanowić może
                drogę do pojednania .
                Rzeczywista, autentyczna przyjaźń sięga głębokich warstw jestestwa, dotyka duszy
                i serca, stąd jej pragnieniu towarzyszy zazwyczaj lęk przed niepowodzeniem,
                porażką: odrzuceniem, zdradą tajemnicy, nadużyciem zaufania, zawodem,
                rozczarowaniem, iż ten drugi nie usłyszy mojego pragnienia, zlekceważy je,
                przejdzie obok nie odpowiadając.."
                www.ckid.pl/artykuly/zarebianka-przyjazn_jako_gorzkie_lekarstwo_zycia.html
                Książki nie czytałam, przeczytałam tylko powyższą jej recenzję.
                Tak pojmować przyjaźń, mogą wg mnie osoby(tu - zakonnicy), pozbawione(wiem, wiem
                z własnego wyboru, ale jednak) silniejszych, bardziej emocjonalnych więzi -
                miłości. Do drugiego człowieka, a chyba przede wszystkim - do własnych dzieci,
                bo to właśnie ta miłość wydaje mi się najbardziej bezwarunkowa. Może z tego
                powodu, nazywana jest głupią i ślepą?
                • mantra1 Kanoko, 14.03.08, 13:33
                  Wiesz, jeszcze zanim dobrnęłam do końca tej recenzji i przeczytałam Twój
                  komentarz nasunęło mi się identyczne skojarzenie. Właśnie z taką bezwarunkową,
                  ślepą miłością (niektórych) matek do swoich dzieci. Myślę, że tylko matka jest w
                  stanie wierzyć do końca w niewinność dziecka-przestępcy, stosować tzw.
                  "wyparcie" wobec niezbitych dowodów, czy przyjąć na siebie odpowiedzialność
                  wobec ofiar. Chyba nie istnieją w przyrodzie inne tego rodzaju "naczynia
                  połączone", bo w większości przypadków nawet największa miłość między kobietą a
                  mężczyzną nie generuje tak bezwarunkowej akceptacji, a co dopiero przyjaźń,
                  która jest przecież w pewnym sensie świadomym wyborem i wzajemnym uzupełnianiem
                  się dwóch dusz.
                  Poza tym jakikolwiek emocjonalny związek międzyludzki, oparty na gotowej
                  recepcie, czy jakichś wytycznych budzi we mnie od razu podświadomy bunt i
                  podejrzliwość. W recenzji tej książki (ja też jej nie czytałam) za dużo jest,
                  jak dla mnie różnych "wolno - nie wolno" i tym podobnych imperatywów i zakazów.
                  Przyjaźń stanowi według autorów jakiś rodzaj zniewolenia, nierozerwalny węzeł, z
                  którego do końca życia nie wolno sie wyplątać, bo jest to traktowane jako
                  zdrada. A przecież przyjaźń, jak każdy inny związek, czy uczucie też podlega
                  ewolucji. Bywa tak, że jedna strona zaczyna dominować, oczekiwać coraz więcej
                  dowodów przyjaźni, dając w zamian coraz mniej, staje się zaborcza, poważnie
                  zawiedzie zaufanie, itp. Bywa, że nagle w życiu pojawia sie inna osoba, która o
                  wiele bardziej zasługuje na miano "najlepszego przyjaciela", bywa, że z całkiem
                  prozaicznych powodów życiowych (np. oddalenie) przyjaźń po prostu wygasa. I co
                  wtedy? Czy te wszystkie czynniki nie mogą "stanowić pretekstu do odejścia i
                  odmówienia dalszej przyjaźni, lecz jest wezwaniem do oczyszczenia , pogłębienia
                  i umocnienia więzi."? Czy którakolwiek ze stron będzie szczęśliwsza, nie mogąc
                  się uwolnić z takich sideł przyjaźni, by nie zostać uznanym za zdrajcę? A jeśli
                  obie strony mają dość? Nadal mają trwać w tej "prawdziwej relacji"? Cui bono?
                  • fedorczyk4 Ostre jestescie kobitki, 14.03.08, 19:13
                    niemniej macie calkowita racje. Losobiscie przywiazuje logromna wage
                    do przyjazni, ale rzeczywiscie jedyna bezwarunkowa milosc jest u
                    mnie do progenitury. Z tym ze przy przyjacielu stac bede tak dlugo
                    jak dlugo sama nie uwierze w jego wine. A i wtedy jednak bede
                    starala sie byc mniej definitywna w ocenach. Moze to wynika z tego
                    ze przyjaciol prawdziwych mam niewielu i sa to ludzie do ktorych mam
                    calkowite zaufanie. Na tyle na ile mnie na zaufanie stac. Dzieci
                    dostana bezwarunkowe wsparcie, ale nie zaufanie. Murem ale nie slepa
                    sciana bede za nimi stac zawsze. Przyjaciol sznuje i znam lepiej niz
                    sama siebie i pewnie nawet bardziej niz sobie im ufam.
                    • fedorczyk4 Re: Ostre jestescie kobitki, 14.03.08, 19:30
                      No a wracajac do tematu to prowincjal Dominikanow spuscil
                      Arcybiskupa z woda. Brawo Dominikanie!!!
                  • kanoka Mantro 14.03.08, 20:24
                    Pięknie to napisałaś.I mądrze.
                • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 15.03.08, 14:32
                  kanoka napisała:

                  > Książki nie czytałam, przeczytałam tylko powyższą jej recenzję.
                  > Tak pojmować przyjaźń, mogą wg mnie osoby(tu - zakonnicy),
                  > pozbawione(wiem, wiem z własnego wyboru, ale jednak)
                  > silniejszych, bardziej emocjonalnych więzi - miłości. Do drugiego
                  > człowieka, a chyba przede wszystkim - do własnych dzieci,
                  > bo to właśnie ta miłość wydaje mi się najbardziej bezwarunkowa.
                  > Może z tego powodu, nazywana jest głupią i ślepą?

                  Wiesz...ja jestem baba ze wsi i na taki poziom , jaki prezentuje autor cytowanej
                  przez Ciebie recenzji - nigdy się nie wdrapię smile
                  Ja w tej książce zobaczyłam potwierdzenie mojego rozumienia przyjaźni opartego
                  na zasadzie: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Czyli: bieda, która
                  dotyka mnie - weryfikuje tych, którzy mienią się być moimi przyjaciółmi, a
                  bieda, która dotyka innych ludzi - weryfikuje mnie, jako ich przyjaciela.
                  Przy czym przez "bieda" rozumiem każde zło, które nas dotyka.
                  A zło może mieć różne źródła - nie zawsze zewnętrzne.

                  Jeszcze nie tak dawno byłam zwolenniczką kary śmierci, uważałam, że są takie
                  przestępstwa, za które powinno się człowiekowi odmówić prawa do życia. Dzisiaj
                  już tak nie uważam. Z różnych przyczyn.
                  Ale tak sobie myślę, że chyba jedynym oczekiwanym przez większość przeciwników
                  kary śmierci wyjściem dla przestępcy jest popełnienie przez niego samobójstwa.
            • kanoka Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 14.03.08, 08:51
              Mogę się tylko pod Twoją wypowiedzią podpisać oburącz, Mantro smile)
    • kanoka Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 12.03.08, 14:49
      Wypowiedź księdza/zakonnika Ks. Jacka Prusaka SJ
      tygodnik.onet.pl/0,7490,molestowanie_i_kosciol,komentarz.html
      "Mam doświadczenie w pracy z ofiarami molestowania seksualnego ze strony
      duchownych, poznałem sposób reagowania na te wydarzenia niektórych instytucji
      kościelnych i mentalność księży-pedofilów, więc zdaję sobie sprawę, że Kościół
      nie radzi sobie z tymi problemami w sposób wystarczający. Nie oczekuję też, by
      umiał im całkowicie zaradzić. To niemożliwe: pedofilia i molestowanie nieletnich
      to problemy społeczne; duchowni, którzy się ich dopuszczają, przychodzą do
      seminariów, a potem wykorzystują swój status moralny i religijny do realizacji
      patologicznych impulsów i pragnień. Dla mnie to osoby głęboko zaburzone i
      cierpiące, niestety zdolne do okłamywania siebie i otoczenia.
      Od Kościoła oczekuję jednak reagowania na ludzką krzywdę w odpowiednim czasie i
      z uwzględnieniem właściwych środków. Dobro Kościoła nie może być pojmowane w
      sposób, który urąga Ewangelii. Ofiary nie są abstrakcyjnymi bytami. To konkretne
      osoby, które spotkały się z misterium zła. To w Kościele zostały skrzywdzone i
      Kościół nie może traktować ich jak wyrzutków. Ich głos jest głosem Jezusa. Ich
      zranione ciała to Jego umęczone ciało. Ich poczucie bezradności to
      wielkopiątkowy krzyk Jezusa. Temu się nie można po prostu przyglądać. Tutaj
      trzeba się opowiedzieć.
      Smuci fakt, że tak bolesne sprawy muszą się przedostać aż do mediów, aby osoby
      odpowiedzialne za Kościół zaczęły uzmysławiać sobie skalę problemu. Jestem pełen
      uznania dla o. Marcina Mogielskiego za jego świadectwo, a dla jego przełożonych
      i innych duchownych, że pokazali, iż głos Kościoła nie należy jedynie do
      biskupów. Opowiadam się po ich stronie, a więc także po stronie ofiar. To
      obrońcy ks. Andrzeja muszą przekonać mnie, że jestem w błędzie. Czy będą to w
      stanie uczynić? Kościół musi robić rachunek sumienia, szczególnie w okresie
      Wielkiego Postu."
      A tu - wypowiedź polityka z "kościelnego " skrzydła PO - Jarosława Gowina
      tygodnik.onet.pl/32,0,7506,pedofilia_wkosciele_to_margines,artykul.html
      Nie kopiuję. Nie warto. Kto chce - niech czyta.
      • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 08:23
        W Bydgoszczy zdazyla sie historia odwrotna. Obrazony szczeniak
        oskarzyl ksiedza. Ale sprawa natychmiast trafila do "organow"
        pozakoscielnych i zostala wyjasniona. Nie jest to oczywiscie happy
        end. Pomowiony ksiadz zawsze trafi na ludzi ktorzy mu to w twarz
        rzuca. Ale jednak sprawe zalatwiono. Gowina zapytali czy
        hierarchowie popelnili grzech zaniechania. Popelnili. Teraz moze
        prokurator stwierdzi ze popelnili przestepstwo zatajenia przez co
        stali sie wspoluczestnikami. Albo oskarzajacych, albo oskarzonego
    • witekjs Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 10:22
      Wydaje mi się, że dobrze będzie przedstawić istotne różnice i podsumować część
      naszej rozmowy.

      Witek

      fedorczyk4 napisała:
      > A porownywanie Kosciola ktory stawia sie ponad prawem, ze
      > sluzba zdrowia czy szkolnictwem wydaje mi sie nietrafione. Jedynie
      > Kosciol uwaza ze jego sady sa ponad sadami "cywilnymi" i jest tak
      > doskonale zorganizowany ze potrafi skutecznie chronic "swoich
      > skazancow" przed sadem "cywilnym" ktoremu rzuca na pozarcie jedynie
      > wybrane przez siebie nieistotne plotki.
      kamfora napisała:
      >Myślę, że porównanie jak najbardziej zasadne. Szczególnie jeśli >chodzi o
      SłużbęZdrowia.

      Kościół tworzą różni ludzie. Jedni bronią - drudzy oskarżają.
      Widzisz co chcesz.
      -----------------------------

      Zasady wykonywania zawodu lekarza - wprowadzenie

      Sankcja za łamanie zasad

      Autonomia ta jest dla lekarza jednocześnie zobowiązaniem obwarowanym sankcją
      prawną. Nieprzestrzeganie zasad wykonywania zawodu wiąże się bowiem dla niego z
      odpowiedzialnością prawną, w szczególności odpowiedzialnością zawodową. Zgodnie
      z art. 41 ustawy o izbach lekarskich "członkowie samorządu lekarzy podlegają
      odpowiedzialności zawodowej przed sądami lekarskimi (...) za naruszenie
      przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza". Lekarz musi zatem liczyć się z tym, że
      za złamanie zasad wykonywania swojego zawodu zostanie mu wymierzona kara
      dyscyplinarna.[7] Wymierzenie takiej kary >> nie wyłączy jednakże automatycznie
      << /wjs/ innego rodzaju odpowiedzialności prawnej, tj. odpowiedzialności
      cywilnej i karnej.[8] Regulowana jest ona - odpowiednio - w kodeksie cywilnym[9]
      i kodeksie karnym.[10

      tinyurl.com/2zczv6______________________________

      mantra1 napisała:

      Kodeks prawa kanonicznego:
      Kan. 1324 -

      § 1. Sprawca przekroczenia nie jest wolny od kary, lecz kara przewidziana ustawą
      lub nakazem powinna być _złagodzona lub zastąpiona pokutą_, jeśli przestępstwo
      zostało popełnione:

      1° przez tego, kto posiadał tylko niezupełne używanie rozumu;

      2° przez tego, kto nie posiadał używania rozumu wskutek _zawinionego nadużycia
      alkoholu_ (!)lub podobnego zaburzenia umysłowego;

      3° _na skutek poważnego wzburzenia uczuciowego_(!), które jednak nie wyprzedziło
      i nie przekreśliło całkowicie świadomości i zgody woli, jeśli samo wzburzenie
      nie zostało dobrowolnie wywołane lub nie było podtrzymywane;
      -----------
      Jednym słowem, jeśli kapłan dopuszcza się molestowania po pijaku, bądź "na
      skutek poważnego wzburzenia uczuciowego", które może oznaczać również
      niekontrolowane podniecenie seksualne u faceta żyjącego w celibacie może liczyć
      na złagodzenie kary?
      __________________________________
      • skynews Re: 13.03.08, 10:47

        mantra1 napisał:
        "I nie był jego wychowankiem, po prostu poznał tego księdza
        całkiem przypadkiem, a ten najpierw mu pomógł załatwić parę spraw, a później
        przyczepił się, szantażował i groził. Ponoć był on bardzo wpływową postacią w
        Szczecinie i obracał dużymi pieniędzmi, a jego cynizm i pogarda dla wiernych nie
        maja sobie równych."

        Czyli jak ?
        Nie o molestowanie chodzi ale o "duże pieniądze" albo o dawanie d...
        za darmo i pech z tym związany no bo przecież "Ponoć był on osobą bardzo
        wpływową"... ?
        Jakby ten wpływowy się wywiązał to byłoby ok ?

        "Pisał, ale trafiało to na przysłowiowy
        Berdyczów"

        Do kogo pisał ?
        A nie wystarczyło zgłosić prokuraturze albo policji...udać się do adwokata ?

        A co ma do tego prawo kanoniczne ?
        Ewentualnie tylko dodatkowa kara z tego tytułu - wszystko inne to kodeks karny.

        Enjoy it !
        • mantra1 Re: 13.03.08, 12:09
          skynews napisał:

          > Czyli jak ?
          > Nie o molestowanie chodzi ale o "duże pieniądze" albo o dawanie d... za darmo
          i pech z tym związany no bo przecież "Ponoć był on osobą bardzo wpływową"... ?
          ****
          Sugeruję powściągliwość w ferowaniu wyroków jeśli nie masz pojęcia o sprawie.
          Prawdopodobnie niebawem i te zeznania zostaną opublikowane w prasie. Wtedy
          dowiesz się, do kogo to zgłosił i dlaczego zaniechał dalszego dochodzenia swoich
          praw. Na razie nie czuję sie upoważniona do upubliczniania jego zeznań,
          zwłaszcza wszystkowiedzącym "arbitrom", dla których świat jest wyłącznie
          czarno-biały, a słowo "empatia" - pustym dźwiękiem.
          Powiem tylko, że ani nie dał dupy, ani nie chodziło o jakiekolwiek korzyści
          materialne. Chociaż Ty pewnie i tak wiesz swoje.
          • fedorczyk4 Mantro, 13.03.08, 13:00
            masz racje nie udostepniajac i nawolujac do powsciagliwosci w
            ferowaniu wyrokow. Brak umiejetnosci pojmowania niestety nie jest
            uleczalny, a co tu mowic o empatii.
            Cala ta historia napelnia groza i obrzydzeniem. A niektore
            komentarze potrafia najlagodniejszym i wiernym Kosciolowi ludziom
            otworzyc noz w kieszeni.
            • witekjs Re: Mantro, 13.03.08, 14:11
              "Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami sam sobie poradzę"...
            • mantra1 Re: Fed, 13.03.08, 14:11
              szkoda gadać. Pełno wokół takich mądrusiów w garniturkach i w sutannach, od
              szczytów władzy do "podnurzy" Matterhornu i Mont Blanc, co się będziemy
              przejmować jednym forumowym...
              Hu kers smile
              • witekjs Re: Fed, 13.03.08, 18:31
                Wydaje mi się, że "mądrusy", o których piszesz podobnie jak były premier, nie
                zdają sobie sprawy z tego, jak aroganckie i wojownicze wystąpienia szkodzą
                sprawie, którą reprezentują.
                Nie martwi mnie to co robi J.K.
                Jestem jednak zasmucony i rozgniewany tym, że w Kościele mojej rodziny nie ma
                ludzi, którzy zdawaliby sobie sprawę ze szkodliwości takich wystąpień lub zaniechań.
                Obawiam się, że takie jak nasza rozmowy nie są w stanie niczego zmienić mimo, że
                nie są rzadkie nie tylko w internecie...

                Witek
          • skynews Re: 13.03.08, 21:56
            mantra1 napisała:
            "Sugeruję powściągliwość w ferowaniu wyroków jeśli nie masz pojęcia o sprawie.
            Prawdopodobnie niebawem i te zeznania zostaną opublikowane w prasie. Wtedy
            dowiesz się, do kogo to zgłosił i dlaczego zaniechał dalszego dochodzenia swoic
            h
            praw. Na razie nie czuję sie upoważniona do upubliczniania jego zeznań,
            zwłaszcza wszystkowiedzącym "arbitrom", dla których świat jest wyłącznie
            czarno-biały, a słowo "empatia" - pustym dźwiękiem.
            Powiem tylko, że ani nie dał dupy, ani nie chodziło o jakiekolwiek korzyści
            materialne. Chociaż Ty pewnie i tak wiesz swoje."

            Nie feruje żadnych wyroków tylko zapytałem dlaczego nie zgłosił prokuraturze
            albo policji lub nie udał się do adwokata.
            Oczywiście że nie mam pojęcia o sprawie - dlatego pytam.
            Nie uzyskałem odpowiedzi na proste pytanie - zamiast tego czepiasz się.

            Co ma dać opublikowanie w prasie, co on z tego będzie miał i niby kogo ma
            interesować opowieść w stylu "Niewolnica Isaura" - opowiadać może każdy co chce
            ale to nie wnosi do sprawy kompletnie nic.
            Zadośćuczynienie można uzyskać przed sądem po udowodnieniu stawianych zarzutów -
            nie wiesz tego ?

            O mój świat się nie martw - są w nim miliardy rozróżnianych kolorówsmile

            Enjoy it !
      • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 18:30
        No tak. Nie znam ani prawa kanonicznego, ani cywilnego - przynajmniej nie na
        tyle, by móc sensownie argumentować. Myślę jednak, że porównywanie dowolnie
        wybranych paragrafów i dowolna ich interpretacja nie jest fair. Ale pewnie nie
        musi.

        Nie jest moją intencją ani bronienie przed słuszną karą duchownych, którzy
        popełnili przestępstwo, ani atakowanie Służby Zdrowia.
        Nic nie poradzę, że zawsze wszystko muszę obejrzeć ze wszystkich stron i nie
        potrafię na pierwszy rzut oka (czytaj: po obecności bądź braku sutanny)
        rozstrzygnąć, kto kłamie a kto mówi prawdę.
        Myślę, że to wszystko jest bardzo trudne z jeszcze jednego powodu: najczęściej
        księża popełniający przestępstwa (podobnie jak lekarze czy wychowawcy) nie są
        uosobieniem zła. Robią jednocześnie rzeczy dobre, czasem nawet wielkie, takie,
        które musiałyby być kontynuowane przez kogoś innego. Może to jest przyczyną tej
        opieszałości w działaniu szeroko pojmowanego wymiaru sprawiedliwości?

        No a w ogóle - to chyba już przekroczyłam limit wpisów do końca
        roku wink

        Miłego!
        • witekjs Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 18:55
          Jestem przekonany, że nie ma z szacunkiem podchodzącego do siebie i swojego
          zawodu lekarza, księdza, nauczyciela, psychologa,trenera, policjanta, który
          byłby w stanie usprawiedliwiać nie tylko tego typu nadużycia.

          Wiem o tym, że w każdym z tych zawodów podobnie jak innych spotyka się ludzi,
          którzy niekiedy ze względu na różne zaburzone skłonności je wybierają, o czym
          dowiadujemy się po latach.

          Jest kilka zawodów, w których nadużycia władzy nad pełnym zaufania, bezbronnym
          człowiekiem, są szczególnie dramatycznie.
          Chyba dlatego zawsze tak bardzo je przeżywamy i oczekujemy pilnego, uczciwego
          postępowania ich przełożonych i sądownictwa.

          Witek
          • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 19:10
            witekjs napisał:

            > Jestem przekonany, że nie ma z szacunkiem podchodzącego do siebie
            i swojego
            > zawodu lekarza, księdza, nauczyciela, psychologa,trenera,
            policjanta, który
            > byłby w stanie usprawiedliwiać nie tylko tego typu nadużycia.
            >
            > Wiem o tym, że w każdym z tych zawodów podobnie jak innych spotyka
            się ludzi,
            > którzy niekiedy ze względu na różne zaburzone skłonności je
            wybierają, o czym
            > dowiadujemy się po latach.
            >
            > Jest kilka zawodów, w których nadużycia władzy nad pełnym
            zaufania, bezbronnym
            > człowiekiem, są szczególnie dramatycznie.
            > Chyba dlatego zawsze tak bardzo je przeżywamy i oczekujemy
            pilnego, uczciwego
            > postępowania ich przełożonych i sądownictwa.
            >
            > Witek

            Witku, zgadzam sie z Toba. Tylko zastanawiam sie czy jestesmy
            skrajnie naiwni, czy durniejsi niz konstytucja przewiduje.
            Osobiscie odrzucam dogmaty systemow i organizacji ktore z jednej
            strony twierdza ze sa namaszczone, a z drugiej ze ludzkie i z tej
            pierwszej strony wymagaja ode mnie slepego posluszenstwa, a z
            drugiej tolerancji dla wlasnych bledow. Do Kosciola mam zab czysto
            osobisty. Probowal mi odmowic prawa do chrztu i komunii dla 2/3
            mojej progenitury. Dzieci zaszczytu pierwszego dostapily bo maja
            pyskata matke ktora ma mature z religii i wie na co trzeba sie
            powolac, drugiego bo moj bardzo zaprzyjazniony ksiadz udzielil mi
            rozgrzeszenia z posiadania bekartow. Powiedzial ze sam sie z tego
            bedzie spowiadal mimo ze nie mial przyjemnosciwink
            Zwsze chcialam zeby wiedzialy i mialy, a potem mogly wybierac. I mam
            nadzieje ze ich wybory beda kierowne wzgledami spirytualnymi, a nie
            tak jak moje negatywna weryfikacja koscielnej uczciwosci.
            • mantra1 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 19:26
              witekjs napisał:
              >
              > > Jestem przekonany, że nie ma z szacunkiem podchodzącego do siebie
              > i swojego
              > > zawodu lekarza, księdza, nauczyciela, psychologa,trenera,
              > policjanta, który
              > > byłby w stanie usprawiedliwiać nie tylko tego typu nadużycia.
              ****
              Wypowiedzi niektórych osób w tej sprawie przypominają mi do złudzenia jakże
              znaną, i to niestety nie tylko z filmów i literatury sytuację, gdy zgwałconej
              brutalnie kobiecie zarzuca się, że sprowokowała gwałciciela mini spódniczką, czy
              dekoltem. Skoro tzw. "organa" są do tego zdolne to czegóż wymagać od tłumu?
              Zwłaszcza, że w przypadku naszej "góry lodowej" ten tłum tak naprawdę wierzy w
              księdza, nie w Boga?
              • fedorczyk4 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 19:36
                I znowu masz racje, tylko jesli na lekcach religii nie uczy sie
                historii religii a jedynie aktualnych "tryndow" to jak ludziska maja
                wiedziec ze jeszcze 200 lat temu Kosciol nie potepial aborcji?
                Oczywiscie ze tlum wierzy w to co ma przed oczami. Tlum nie czyta,
                nie interesuje sie, tlum chce dosatc tlumne rozgrzeszenie z wlasnej
                tlumnej malosci. Przyznaje sie ze w roznych sytuacjach, no moze
                akurat nie koscielnych, zdarza mi sie byc tlumem i bardzo dobrze sie
                z tym czuc. Bycie tlumem daje takie mile i bezpieczne poczucie
                prznaleznosci. Nistety natychmiast po tym kirduy tlum widzi jakis
                indywidualny problem scala sie w betonowa mase przeciwko mniejszosci.
            • witekjs Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 19:34
              fedorczyk4 napisała:
              "Osobiscie odrzucam dogmaty systemow i organizacji ktore z jednej
              strony twierdza ze sa namaszczone, a z drugiej ze ludzkie i z tej
              pierwszej strony wymagaja ode mnie slepego posluszenstwa, a z
              drugiej tolerancji dla wlasnych bledow".

              Podchodzę do tego identycznie.
              Bardzo podobne mieliśmy doświadczenia w naszej rodzinie i na szczęście również
              spotykaliśmy księży, którzy brali na siebie winę.
              Był to okres komuny, Jana Pawła II, Księdza Tischnera, Solidarności, kiedy nawet
              Ks. Prymas rzadko wymyślał nam od neopogan.

              Wszyscy chyba chcieliśmy myśleć, że czasami nadgorliwość, brak rozsądku
              występował jedynie wśród "szeregowych" duchownych.
              Mieliśmy nadzieję, że nawet generał Sławoj sobą wiele prezentuje.
              Ostatnie lata stały się bezwzględnie odzierające ze złudzeń.
              Stad nasze niewesołe rozmowy...

              Pozdrawiam Witek
            • kamfora Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 23:33
              fedorczyk4 napisała:

              > Osobiscie odrzucam dogmaty systemow i organizacji ktore z jednej
              > strony twierdza ze sa namaszczone, a z drugiej ze ludzkie i z tej
              > pierwszej strony wymagaja ode mnie slepego posluszenstwa, a z
              > drugiej tolerancji dla wlasnych bledow.

              No ale to tak, jakbyś odrzucała możliwość pokazania księżyca/wody brudnym
              paluchem wink
              Namaszczenie uprawnia do udzielania sakramentów - ale w żadnym razie nie chroni
              namaszczonego od popełniania błędów.
              Namaszczone brudne paluchy nie są usprawiedliwieniem dla naszego brudu, ani nie
              sprawiają, że na naszych brud jest mniej brudny.
              Każdy musi myć swoje.
              • mantra1 Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 13.03.08, 23:59
                Co ma dać opublikowanie w prasie, co on z tego będzie miał i niby kogo ma
                interesować opowieść w stylu "Niewolnica Isaura" - opowiadać może każdy co chce
                ale to nie wnosi do sprawy kompletnie nic.
                ****
                Nie ośmieszaj się. Zeznanie ofiary nie wnosi nic do sprawy?? Gdzie ja napisałam,
                że te kilkanaście lat temu sprawa nie była zgłoszona do odpowiednich organów.
                Była. Tylko ktoś, wiedząc o jego planach wyjazdu na inny kontynent
                prawdopodobnie odpowiednio długo ją przeciągnął. Nie sądzisz, że trudno jest
                dochodzić sprawiedliwości, mając 19 lat, kiedy właśnie zaczynasz organizować
                sobie nowe życie w kraju oddalonym o 6000 km od miejsca popełnienia przestępstwa?

                >Zadośćuczynienie można uzyskać przed sądem po udowodnieniu stawianych zarzutów
                - nie wiesz tego ?
                ****
                A mówią Ci coś takie pojęcia, jak solidarność ofiar, czy zadośćuczynienie
                moralne? Czy zawsze musi chodzić o kasę, o dupę, albo o dupę dla kasy?
                • skynews Re: 14.03.08, 21:34
                  "Nie ośmieszaj się. Zeznanie ofiary nie wnosi nic do sprawy??"

                  Miałem na myśli że wszystko trzeba udowodnić przed sądem, ewentualnie mieć
                  świadków - wiem, niekiedy nie jest to łatwe.
                  Jednak tylko samo zeznanie/oświadczenie nie musi mieć wartości dokumentu
                  prawnego - może nawet zostać potraktowane jako pomówienie.
                  ****

                  "Gdzie ja napisałam
                  że te kilkanaście lat temu sprawa nie była zgłoszona do odpowiednich organów."

                  Nie, nie napisałaś - dlatego pytałem.
                  ****

                  "Była. Tylko ktoś, wiedząc o jego planach wyjazdu na inny kontynent
                  prawdopodobnie odpowiednio długo ją przeciągnął. Nie sądzisz, że trudno jest
                  dochodzić sprawiedliwości, mając 19 lat, kiedy właśnie
                  zaczynasz organizować sobie nowe życie w kraju oddalonym o 6000 km
                  od miejsca popełnienia przestępstwa?"

                  Nie mam żadnego powodu żeby ci nie wierzyć.
                  Masz rację - trudno jest dochodzić sprawiedliwości w okolicznosciach
                  przez ciebie opisanych.
                  Ale...
                  jest mi trudno sobie wyobrazić żeby ktoś prawdopodobnie, odpowiednio długo
                  sprawę przeciągnął - nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych.
                  Być może nie nadano sprawie właściwego przebiegu nie zatrudniając
                  profesjonalistów -nie jest możliwe, w/g mnie, egzystowanie i odnoszenie sukcesów
                  w dzisiejszym świecie miedzy innymi bez stałych
                  kontaktów z renomowaną kancelarią adwokacką.

                  Radzę sobie znakomicie i dlatego jestem całkowicie przekonany o słuszności
                  takiego postępowania - mogę tylko polecić.
                  ****

                  "A mówią Ci coś takie pojęcia, jak solidarność ofiar, czy zadośćuczynienie
                  moralne? Czy zawsze musi chodzić o kasę,
                  o dupę, albo o dupę dla kasy?"

                  Przede wszystkim miałem na myśli zadośćuczynienie moralne - miedzy
                  innymi poczucie ofiary że sprawiedliwość jednak istnieje.
                  Kasa też się ofierze należy, choćby na leczenie czy zrekompensowanie
                  skutków przestępstwa - dobry prawnik wie jak się do tego zabrać i jak
                  odnieść sukces.


                  Enjoy it !
                  • mammaja Tytul watku 15.03.08, 10:50
                    Oprocz bardzo ciekawych wypowiedzi w tym watku mam jednak
                    zastrzezenia do jego tytulu. Bo jakby nie potepiac tych ubolewania
                    godnych przypadkow nie widze tu szczytu gory lodowej. Tzn. znam te
                    wszystkie dzialania Parafialnych Klubow Sportowych i organizacji
                    koscielnych zajmujacych sie dziecmi i mlodzieza, w ktorych nie
                    zdarzaja sie dewianci i przestepcy. Trzeba o tym tez pamietac.
                    • witekjs Re: Tytul watku 15.03.08, 13:10
                      W tytule postawiłem kilka znaków zapytania i wykrzykników.
                      O tym, że nie wszyscy księża są ludźmi niegodnymi wiemy wszyscy.

                      Postawa niektórych hierarchów, także w przypadku biskupa Paetza może nasuwać
                      podejrzenia, że nie jest to incydentalne ukrywanie takich nadużyć.
                      Podlegać one muszą ocenie nie tylko moralnej lecz prawnej.
                      Dziwna i nie do zaakceptowania jest opieszałość w takich przypadkach.

                      Oni powinni w końcu uświadomić sobie jak źle, ze szkodą dla Kościoła odbierana
                      jest postawa negowania takich przestępstw i potępiania ofiar oraz ich obrońców

                      Jak potwornym, na całe życie przeżyciem dla ofiar, jest molestowanie i
                      maltretowanie przez osoby, do których miały wielkie zaufanie w dzieciństwie i
                      młodości.

                      Nie trzeba do tego być lekarzem lub psychologiem, aby to rozumieć.
                      Ofiary po latach, nawet w ich gabinetach po raz pierwszy wyznają to, z ogromnym
                      bólem i nie dającymi powstrzymać się łzami.

                      Witek
                      • mantra1 A jednak dominikanie 15.03.08, 13:39
                        Wbrew apelowi arcybiskupa szczecińskiego, prowincjał dominikanów nie tylko nie
                        skarcił swojego podwładnego, a wręcz udzielił mu publicznego poparcia. Chodzi o
                        o. Mogielskiego - dominikanina, który ujawnił pedofilską aferę w szczecińskim
                        kościele i to, że lokalni hierarchowie tuszowali sprawę. Na apel o ukaranie
                        Mogielskiego prowincjał dominikanów zareagował ostrym listem do arcybiskupa
                        Kamińskiego.
                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5024722.html
    • witekjs Re: ________________________Szczyt Góry Lodowej ? 14.03.08, 12:34
      Reakcja hierarchy...

      Abp Zygmunt Kamiński, metropolita szczecińsko-kamieński, chce, żeby prowincjał
      dominikanów upomniał o. Marcina Mogielskiego za to, że - wedle słów księdza
      arcybiskupa - "wywołał zamieszanie w mediach".

      www.gazetawyborcza.pl/1,75478,5021910.html
      Podobne reakcje na działania ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego doprowadziły do
      tego, że katolicy obrządku ormiańskiego - Ormianie Polscy chcieli wrócić do
      Kościoła Ormiańskiego, z którego hierarchami przeprowadzono wówczas rozmowy w
      Eczmiadzynie...

      Witek


      • mantra1 W pale się nie mieści 14.03.08, 12:59
        Jak powiedział kiedyś ks. Tischner: Jeszcze nie widziałem nikogo, kto by stracil
        wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt
        z księżmi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka