Dodaj do ulubionych

Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę?

05.09.03, 14:24
Czy anglista z technikum toruńskiego był taki bezradny?
Czy jego strach powodował u niego całkowitą niemoc?
Dlaczego nikt nie zareagował? Dlaczego nikt nie był w stanie przerwać tego
dręczenia? ....i wiele innych pytań się nasuwa.
W pierwszej chwili ogarnia nas przerażenie. To potworność. Do tego już
doszło.?
Podobny już film ileś lat temu obejrzałam. Przyniósł go kolega mojego syna -
notabene bardzo dobry uczeń. Był w takiej klasie szkoły średniej obserwatorem
znęcania się jego kolegów nad nauczycielem.
Zadałam mu pytanie - co czułeś, dlaczego nie reagowałeś? .... no, bo wie
pani....to nie wyglądało tak strasznie, to były sobie takie jaja.... wie
pani, to dopiero zaczynało być niesmaczne, kiedy za długo już to
trwało...pani myśli, że z grupy można się było wyłamać?
Byłam przerażona.
Dopiero po jakimś czasie zaczęłam bez emocji ten fakt analizować. Szukać
przyczyn. Przecież, to nie może być tak, że rozmawiasz z chłopakiem normalnym
bez jakiś tam obciążeń, który w specyficznych warunkach przemienia się w taką
bestię, w takiego prymitywa.
Nasuwają mi się pytania:
Dlaczego nauczyciel ze szkoły toruńskiej dopuścił do takiej agresji młodzieży
i z czego ona wynikała ?
Dlaczego jedni pedagodzy mogą sobie zdobyć autorytet, a inni nie?
Wracając myślami do swojej szkoły - pamiętam nauczyciela, który dosłownie nic
nie musiał robić, głosu nigdy nie podnosił na uczniów, a było coś takiego w
nim, że na jego lekcjach była cisza, że przysłowiowym "makiem zasiał"

Co wywołuje u ludzi taką agresję.? Czy to osobowość wpływa, że dana osoba
jest w roli "ofiary"??? A fala w wojsku. Przemoc silniejszego nad słabszym.
Chęć popisania się przed grupą, zdobycia poważania u rówieśników???
A może zbyt liczne klasy? Za duża anonimowość w miastach???
Ktoś mi już kiedyś zarzucił, że nie mam kompetencji w tej dziedzinie.
Ukończyłam inną rzeczywiście dziedzinę, ale to nie oznacza, że nie mogę
zabrać głosu. Wychowałam 2-ch synów. Nigdy nie używałam mocnych "argumentów"
wychowawczych w stosunku do nich. Jestem zwolenniczką rozmów, ale wrogiem
monologów i tzw "kazań"- tzn wysłuchuję drugą stronę.
Nie jestem ekspertem, ale niech mi ktoś da gwarancję, że eksperci mają sposób
na wychowanie.
Przecież ten incydent wydarzył się w szkole, gdzie pracują ludzie z
wykształceniem pedagogicznym.
Słyszałam już takie argumenty.... bo szkoła jest za bardzo sfeminizowana.
Czyżby ten fakt miał znaczenie??? Wątpię - a dowodem jest ten incydent.
Przepraszam, że wywołałam ten temat do "tablicy", gdyż nie da się tu
wyłuszczyć swoich racji. Jednak nie mogłam nie zareagować po przeczytaniu
tego artykułu o angliście. W tym momencie pozostaje mi tylko bezsilność - a
to jest dla mnie najgorsze.
Obserwuj wątek
    • ewelina10 Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 05.09.03, 14:53
      Moja spowiedź:
      Czuę się niesmacznie, bo odżył we mnie incydent ze szkoły średniej.
      Uczennica z pierwsze lokatą w klasie, piąta w szkole - może dlatego byłam
      nieznośna. Ocena z zachowania - zawsze obniżona.
      Nauczyciel - chodził w takim przedwojennym fartuchu. Chyba jakiś emeryt
      dorabiający. Nos garbaty, na którym trzymał okulary, dzioby na twarzy - podobny
      był do starej sowy. Nie wiem, dlaczego wywoływał u mnie chęć dokuczania mu i
      popisywania się przed klasą. Kiedy szedł swoim ociężały krokiem do tablicy
      potrafiłam go naśladować. Przed jego przyjściem jego krzesło smarowałam kredą
      od tablicy i nalewałam trochę wody. Kiedy odwracał się do tablicy, na jego
      siedzeni widniał ślad kredy. Byłam głupio dumna, że potrafiłam tak klasę
      rozbawić.
      Pewnego razu dostał zawału serca /nie przeze mnie/ - do szkoły przyjechało
      pogotowie. Tylko ja jedna płakałam za nim, kiedy go lekarze wyprowadzali.
      Przeżył, ale do szkoły już nie wrócił.
      Do dzisiaj mam wielki niesmak. Tyle lat, a ja nie mogę sobie mojej bezmyślności
      wypaczyć.
      • iremos Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 05.09.03, 15:11
        Niestety taka jest ta nasza rzeczywistości. Kazdy (prawie) chowa głowę w
        piasek. Brutalnosć wsród dzieci i młodzieży jest ogromna i my 40+ nawet nie
        zdajemy sobie sprawy, jak ciężko jest funkcjonować w obecnej szkole, by przeżyć
        ten okres. Wiem coś na ten temat, bo mam do czynienia z troche starszą
        młodzieżą, w sumie elitarną. ale takiej, jak ta w Toruniu jest bardzo dużo i
        czuje się bezkarna, nawet terroryzują rodziców.Dobrze, że wyszła sprawa na
        forum publiczne, ale takich sytuacji jest wiecej i bedzie. Skąd te wszystkie
        akty przemocy w szkołach także za granicą? Te wydarzenia, to tez produkt
        okrutnych filmów itd., itp. Wiem, jakie dylematy maja rodzice, co mówić
        dziecku? Czy ma pomóc innemu narażając swoje zdrowie, życie? Na pomoc policji
        nie ma co liczyć. A zaczyna sie od znecania nad zwięrzętami. Pozdrawiam
        serdecznie .
        • marialudwika Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 05.09.03, 16:56
          Napisalam odpowiedz i mi zaginela...masz swieta racje w tym,co piszesz.
          Moim zdaniem "wyscig szczurow" tez ma swoj udzial w demoralizacji,dom nie jest
          w stanie wychowac bo "nie wyrabia" czasowo.Mlodziez "sie chowa" ogladajac
          filmy pelne gwaltu,mordow..znecania sie nad slabszymi.
          Demokracja "niekontrolowana",mam na mysli wszystko WOLNO tez jest
          demoralizujaca.A zreszta jesli mlodziez widzi,ze "ludzie na swieczniku"
          bezkarnie kradnie.....czego mozna oczekiwac?Skads musza plynac dobre
          wzorce,ale skad?
          Pozdrawiam
          ml
      • popaye przepraszam, - to ma byc ..."Szkola"? 05.09.03, 20:06

        My - oboje, mamy najprawdopodobniej totalnie rozne podejscia do wychowania
        dzisiejszej mlodziezy.
        Ja - prymitywne i bardzo "konserwatywne" -smile
        Nie mam talentu, sklonnosci i inklinacji do zawodu "pedagoga" - fakt!.
        Jednego mozesz byc jednak pewna! - w prowadzonej przeze mnie klasie - gdybym ja
        byl na miejscu tego "Pedagoga" - nie JA bym sie "bal" uczniow-szczeniakow i nie
        ONI by mnie "wychowywali" - badz spokojna -smile.
        Jeszcze wroci zagubiona w belkocie "nowoczesnych metod" pedagogicznych
        sprawdzona przez setki lat szkolna metodyka wychowawcza.
        Albo to bedzie KONIEC Szkoly w ksztalcie i rozumieniu jaki ja i kilku
        jeszcze "normalnych" ja pojmuja.

        • lablafox Re: to był nauczyciel 05.09.03, 22:31
          Wybacz , ale to był tylko nauczyciel i 0 pedagoga .
          Pozdrawiam lablafox
    • ewelina10 Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 05.09.03, 17:12
      Ja się zastanawiam nad skomplikowaną ludzką psychiką.
      Dlaczego Ci sami uczniowie, którzy są teraz gotowi przeprosić tego nauczyciela,
      nawet żałują, że do tego doszło, bronią również pozostałą kadrę pedagogiczną,
      że o niczym nic nie wiedziała - posunęła się wówczas za daleko.
      Jeśli znęcasz się nad słabszym i przekraczasz pewne granice - to w pewnym
      momencie czujesz jakiś niesmak do siebie.
      Właśnie w którym momencie...., a jeśli przkroczysz ten moment. Może być już za
      późno, aby naprawić to zło, jakie się drugiej osobie wyrządziło.
      • lablafox Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 05.09.03, 17:41
        Nie pochwalam przemocy , w jakimkolwiek kształcie i miejscu ale .. jest tak
        zwana przydatność do zawodu . Trzeba mieć predyspozycje do zawodu , zwłaszcza
        do pracy z dziecmi , a zwłaszcza z młodzieżą . Trzeba mieć też trochę
        samokrytycyzmu i umieć odejść jeśli widze ,że nie podołam.
        Obiecałam sobie że nie będę wypowiadać się na tematy dzieci , młodzieży i
        wychowania , ale nie wyszło .
        Pozdrawiam lablafox
    • popaye Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 05.09.03, 18:49
      NIC nie napisze juz na tym forum nt. wychowania dzieci przez dom tj.:rodzicow.
      He, he....
      Z zupelnie innej beczki ale a'propos.
      Do Szkoly poszedlem jako niespelna 6-cio latek i w zwiazku z tym 13 letnim
      chlopieciem bedac mialem podjac decyzje o mojej: zawodowej drodze na przyszlosc.
      Wybralem technikum - bo praktycznosc takiego rozwiazania i fakt iz z 18-
      latkami - moimi rowiesnikami - licealistami bede mial Mature + zawod -
      popierana przez Matke i Jej rodzine wydawala mnie sie rozwiazaniem optymalnym.
      Dla Ojca jakakolwiek pozaakademicka "kariera" zawodowa byla ponizej "jego"
      percepcji - glupi to On nie byl - fakt, ale prawda jest iz gwozdzia w sciane w
      zyciu Mu sie nie udalo wbic -smile.
      Pozalowalem tego wyboru - dosc szybko!, wychowany w humanistycznej rodzinie
      i skonfrontowany praktycznie z programem sredniej szkoly technicznej "tamtych
      czasow" z okrojona niemilosiernie czescia "ogolnokszatcaca" (jezyki, historia,
      totalny brak np: biologii, okrojony program chemii itd.).
      Srodowisko Szkolne 90% - chlopcy - w mojej klasie 1 (JEDNA!) dziewczynka
      (biedactwo, z urody hmmmm...., a Bog skaral Ja dodatkowo bo z tym "chamstwem"
      musiala dobrnac do Matury -smile ).
      Dla pelni nieszczescia - moim Wychowawca zostal... matematyk.
      To nie byl Nauczyciel - nieeee.... - Jego metoda "wychowawcza" = strach, terror
      absolutny satrapizm - On byl MATEMATYK, - reszta to byly "upierdliwosci" z
      ktorymi trzeba zyc w tym zawodzie z zastosowaniem "metod" jak wyzej -smile.
      Nazywalismy Go : Alex-twardziel!.
      Szkola byla z tzw: poszerzonym programem matematyki wiec 8 godz/tyg.
      Na papierze to bylo, ale nie u Aleksa - twardziela! -smile
      8 godz/tydzien/5 lat - moze wystarczyc MADRYM i INTELIGENTNYM ludziom do
      poznania przedmiotu na poziomie PODSTAWOWYM!.
      Dla bandy matematycznych idiotow - jaka zdaniem Aleksa byla nasza klasa do
      podstawowego pensum "dolozyl" godzine wychowawcza, wszystkie mozliwe zastepstwa
      i po ca: 3 miesiacach - extra (obowiazkowe!) godziny matematyki codziennie o
      godz: 7,15 - jako "wesola" przygrywke do dodatkowych 8-miu lekcji -smile.
      NIENAWIDZILISMY Go wszyscy!.
      Jego "liberalna" metoda nauki: " aaa ida Ferie zimowe? - to kazdy niech kupi
      zbior zadan z algebry (tu autor i ksiegarnia z ktora omowil sprawe) i .... z
      240 zamieszczonych zadanek - KAZDY niech rozwiaze 170! - ktore? - do wyboru -
      przeciez to FERIE! -smile))) ).
      Nie lubilem Jego (logo!), wydawalo mnie sie iz znienawidzilem ... matematyke.
      Pod koniec 3-ciej klasy Technikum (nie z powodow "naukowych") - przenioslem sie
      do 10 klasy Liceum - za zgoda Szkol, Kuratorium i po zaliczeniu dotychczasowego
      programu licealnego z biologii, chemii i geografii oraz jez.rosyjskiego i
      angielskiego.
      Przylozylem sie 1-szy raz w zyciu do nauki -smile
      Jedno co mnie w Liceum SMIESZYLO - Oni byli w klasie przedmaturalnej na
      poziomie ZERO z matematyki! -smile).
      "Uczyc" - to ja sie matmy w Liceum nie musialem -smile, pani Dyrektor sceptycznie
      mnie sie przygladajaca malo co mnie nie wycalowala jak w Olimpiadzie
      Matematycznej osiagnalem miejsce kwalifikujace mnie do podjecia studiow bez
      egzaminow wstepnych a Szkola ... wyroznienie za "wysoki poziom"-smile).
      KAZDY z moich kolegow "technikow" tych wychowankow Aleksa-twardziela - ktory
      zdawal na Studia - mogl cos "oblac" - napewne nie byl to egzamin z matematykismile.

      Spotkalem przed kilku laty mojego "twardziela", przypadkiem na ulicy - probowal
      wsiasc do autobusu - nie mogac przepchac sie chamski tlok uczniow "nowoczesnego
      chowu".
      Stary sie zrobil, emeryt, ortopedyczna kula-laska jako pomoc w chodzeniu.
      Poznal mnie natychmiast i... zwrocil do mnie: per PAN!.
      Jezus-Maryja On do mnie przez PAN ??? - ja mialem DOPIERO 43 lata! -smile)
      Pogadalismy chwilke, powiedzial mnie iz pamieta WSZYSTKICH swoich uczniow i
      wiekszosc tych "glupkow" wspomina z sentymentem i cieszy sie z ich sukcesow
      zawodowych.
      Jak spotykam kogos ze szkolnych kolegow - rozmowa prawie zawsze schodzi na
      Alexa i jedno, wspolne motto: co to byl za nauczyciel WSPANIALY - zeby nasze
      dzieci takiego mialy!.
      Eeeeh...




      • dzien_dobry Skutecznosc klapsika 05.09.03, 20:10
        Wychowalem sie na peryferiach wielkiego miasta- byla to dosc trudna
        dzielnica....
        Z mojej klasy jako jedyny skonczylem LO i potem studia.
        Dyrektor mojej szkoly podstawowej byl "instancja ostateczna".
        Gdy milicja przyprowadzala do szkoly zatwardzialego wagarowicza, usmiechal
        sie , dziekowal i mowil- "juz my tu sobie z nim poradzimy".
        Nigdy nie wzywal do szkoly rodzicow, nikt nigdy nie dostal zadnej nagany na
        apelu, w zasadzie jakos mu "uczniowie nie sprawiali klopotow pedagogicznych".
        Lagodny ten z pozoru czlowiek potrafil jednym uderzeniem pozbawic gowniarza
        przytomnosci.
        Bil krotko, z otwartej, malo kto ustal na nogach. Ja nigdy nie dostalem, ale ci
        co mieli ten zaszczy, nie chcieli nigdy wiecej.
        Huk szedl po calej szkole.
        Zakala mojej klasy dostal raz od pana od WT (wtedy-WT) pila-rozplatnica. Pekly
        mu spodnie i skora na dupie. Rozplakal sie, poszedl do dyrektora. Dostal na
        dokladke "pustaka" - lewy- prawy- lewy, do dzis nie wie, jakim cudem ustal
        na nogach !
        Poskarzyl sie wiec tez w domu- ze nauczyciel i dyr go skatowali. Wtedy ojciec
        wzial sie do roboty i dokonczyl dziela. Chlop tydzien w lozku przelezal, ale
        juz nie pokazal az do konca szkoly golej dupy kolezance na podworku szkolnym.W
        ogole nic juz nie robil glupiego, spokornial.
        Dzis jest nawet szanowanym rzemieslnikiem.
        Kolejny duren po jakims incydencie dostal w leb z biegu- ogluch na lewe ucho na
        pol roku. W domu nawet nic nie powiedzial- bal sie.
        Na mysl, ze ktos w tamtych czasach moglby nalozyc na glowe kibel do smieci,
        robi mi sie slodko w zoladku. Wyobrazam sobie po prostu, ze nauczyciel prowadzi
        adepta do gabinetu dyrektora wink))
        • mammaja Re: Skutecznosc klapsika 05.09.03, 20:36
          Uwazam,ze niestety wina lezy po stronie nauczyciela i szkoly.Czego on sie bal?
          Smiesznosci?Utraty pracy?Nie rozumiem.W ogole czegos widocznie nie
          rozumiem.Wysluchalam troche Wiadomosci z komentarzem o kulcie przemocy.Ale
          zeby szkola nie dysponowala srodkami na zapobiezenie tego rodzaju patologiom?
          Moze inni wiedza lepiej.Nie mialam nigdy do czynienia z takiemi
          przypadkami,chociaz mnostwo czasu (zwlaszcza wolnego)spedzilam z dzieciakami i
          mlodzieza.Ale to bylo zupelnie inne srodowisko.Jedyne co z tego wyniknie
          pozytywnego ze zjawisko jezeli jest na szersza skale ujrzy swiatlo dzienne!
          • popaye Mammajko - moj Ty 'pedagogu' -:)) 05.09.03, 21:29
            Droga moja Mammajko,-

            Ja... podejrzewam Ciebie iz jestes zawodowym pedagogiem (ze szczebla
            ministerialnego!),- napewno masz wiele racji i ja - totalny neswiadomy
            wszelkich nowoczesnych technik pedagogicznych - chyle czola przed Twoja wiedza
            i doswiadczeniem.
            Tylko! - hmmmm ...
            Sa Szkoly do ktorych uczeszcza mlodziezowa-elita i tam wiedza Nauczyciela,
            umiejetnosc zainteresowania przedmiotem i przekazania wiedzy - spotyka sie z
            wdziecznym odbiorem CHCACYCH sie uczyc sluchaczy-uczniow!.
            Dziwie sie natomiast iz Ty "nie wiesz",ze w kazdym kraju, a i w Polsce i
            Warszawie jest POTEZNA grupa cymbalow, lobuzow i holoty ktora do Szkoly chodzi
            z MUSU! (narzuconego przez rodzicow lub przepisy prawne):
            Jezeli to dla Ciebie jest "zaskoczeniem" - to przyjmij do wiadomosci iz TAK
            JEST.
            Do tej, poteznej grupy Twoj "talent pedagogiczny" i wspaniale zasady
            przemawiaja na tyle na ile ONI chca to zrozumiec! a.... RZUMIEJA : piescia w
            gebe, kopnac kogos, zalozyc na glowe kosz na smieci, wyszydzic i upodlic!.
            Skas w tym kraju (innych tez!) - bierze sie ten KRYMINALNY element ktorego
            obecnosci chyba jestes swiadoma?.
            Z tymi "indywidami" - trzeba rozmawiac ICH jezykiem a nie probowac
            ich "namowic" by wychowali sie sami czytajac polecany przez WSPANIALEGO
            pedagoga "Poemat Pedagogiczny" niejakiego Makarenki! -smile.
            Grupa, nawet porzadnych ludzi, wsrod ktorych znajduje sie kilku kryminalnych
            prowodyrow nadajacych ton - wczesniej czy pozniej doprowadzi cala spolecznosc
            na krawedz patologi zachowan!.
            Ty - pedagog i tego nie wiesz?.
            Ja - nie pedagog i WIDZE to na kazdym kroku!.

            Dzisiejsze "metody pedagogiczne" sa wymyslone przez madrych ludzi dla madrych
            dzieci.
            Holota - jak uczestnicy tej "lekcji" w Toruniu - wymaga odrobine innej metodyki
            i raczej z katalogu rygoru penitencjarnego a nie Uniwersyteckiego belkotu
            teorii "lagodnej persfazji" i blagania "na kleczkach"
            semi-kryminalnego elementu.

            Twoj szczerze oddany
            popayE
        • ewelina10 Re: Skutecznosc klapsika 05.09.03, 20:41
          Panowie zwykle ostrzejsi w stosowaniu metod wychowawczych niż panie. Ale
          przecież to był pan nauczyciel.
          Wszyscy tutaj męscy przedstawiciele wspominają "za moich czasów" o
          tzw "dyscyplnkach" szkolnych. Jesteśmy "mniej czy więcej" rówieśnikami - nie
          przypominam sobie, aby w mojej szkole stosowano ostrzejsze metody pedagogiczne.
          Był taki matematyk - musnął chustką dziewczynę po głowie i wyrwał jej z ręki
          torbę z książkami szkolnymi za to, że olała go sobie pakująć się przedwcześnie
          zanim zakończyła się lekcja. Efektem tego wydarzenia było zebranie rady
          pedagogicznej, i w następstwie odebranie temuż nauczycielowi możliwości uczenia.
          Czy go żałuję? Nie, kiepski był z niego nauczyciel. Wykorzystując fakt statusu
          tzw. dobrej uczennicy, a "dobra" tzn wg poglądów mieszczańskich ma
          uprzywilejowane prawa m.in. zaufanie nauczyciela, wykorzystywałam ten fakt z
          nadmierną gorliwością. Facet walczył gdzieś pod Stalingradem i uwielbiał o tym
          opowiadać. Dalej sobie wyobraźcie - co było zamiast lekcji matematyki. Wszyscy
          byli zadowoleni - uczniowie, bo matematykę mieli z głowy i nauczyciel, bo mógł
          powspominać jaki to był dzielny i odważny.
          Po d.... dostaliśmy w drugim półroczu, jak przyszła młoda i tzw. ostra
          matematyczka. Klasa z dwójek nie mogła się wygrzebać. Odpokutowałam to potem -
          niezła byłam z tego przedmiotu, co niektórzy nadmiernie wykorzystywali.

          PS' po łapach i rózgą dostawało się, ale za czasów mojego ojca. Ileż to razy
          się nasłuchałam w szkolnym wieku, że za dobrze mamy, bo mój ojciec jak dostał
          linijką od ......... itd itp. smile
          • dzien_dobry Re: Skutecznosc klapsika 05.09.03, 20:47
            ewelina10 napisała:

            > Panowie zwykle ostrzejsi w stosowaniu metod wychowawczych niż panie. Ale
            > przecież to był pan nauczyciel.

            No, w tamtej pamietnej podstawowce slynna z sadyzmu byla plastyczka. O ile dyr
            rozdzielal ciosy w miare sprawiedliwie, o tyle ta filigranowa kobieta
            wskakiwala w wir walki juz za najmniejszay objaw lekcewazenia jej przedmiotu.
            Bila wskaznikiem- drewniany kij- dlugosci poltora metra. Chwytala go za wezszy
            koniec i operowala tym szerszym.
            Najwieksi luje zawsze mieli kredki, farbki, papier etc.
            Ach, wspomnienia.
          • em_em Re: Skutecznosc klapsika 05.09.03, 20:47
            ewelina10 napisała:

            > PS' po łapach i rózgą dostawało się, ale za czasów mojego ojca. Ileż to razy
            > się nasłuchałam w szkolnym wieku, że za dobrze mamy, bo mój ojciec jak dostał
            > linijką od ......... itd itp. smile

            wychodzi na to że jestem dużo starsza niż myślałam wink - bo nieraz w
            podstawówce oberwałam linijką w otwartą dłoń - bolało jak diabli, ale jakoś
            zawsze wiedzialam za co
            a chodziłam do podstawówki "elitarnej" - tzw "szkoły ćwiczeń" przy liceum
            pedagogicznym, przyjmowano po testach i rozmowie kwalifikacyjnej, w każdym
            roczniku tylko jedna klasa, nauczyciele z wyższym wykształcenem (wtedy w
            podstawówce to rzadkość) itd

            faktycznie włosy dęba na głowie stają kiedy się słyszy o takim przypadku,
            ale ...
            albo lepiej się powstrzymam
            • marialudwika Re: Skutecznosc klapsika 05.09.03, 21:08
              Pamietam,jak przez mgle,ze nauczycielka w pierwszej klasie szarpala mnie za
              wlosy bo "gadalam" na lekcjach...
              Moim zdaniem swiadczylo to o jej bezradnosci i braku przygotowywania do
              zajmowania sie dziecmi!!!!Lekcje byly po prostu NUDNE.Zwlaszcza,ze majac 6 lat
              juz dawno czytalam i pisalam,a poniewaz bylam szczupla i drobna-nie chcieli
              mnie przyjac do drugiej klasy.
              Gdy moj syn szedl do szkoly/nie wiedzialam,ze ma dysleksje/ byl mial zkolei
              6,5 roku.Nie nauczylam go ani czytac ani pisac...pamietajc jak sie nudzilam.Po
              pewnym czasie gdy mial isc do szkoly dostawal okropnych boli brzucha albo
              CHCIAL isc do dentysty.Po nitce do klebka doszlam,ze NAUCZYCIELKA sie nad nim
              znecala..psychicznie.Potwierdzil to psycholog,doradzil przeniesienie do innej
              szkoly.
              Tam bylo duzo lepiej,ale uraz do szkoly mu zostal.
              ml
            • mammaja Re: Skutecznosc klapsika do em-em 05.09.03, 21:19
              To mi sie troche w glowie nie miesci zeby w cwiczeniowce ktos bil dziewczynke
              linijka po lapach.Przepraszam,em-em,ale to jednak nietypowe!Pamietam natomiast
              afere,kiedy w Liceum do ktorego chodzil moj starszy brat dyrektorka uderzyla
              ucznia w twarz.Pewnie zasluzyl,ale to ona rozstala sie z posada.A tez bylo
              to "bardzo dawno temu".
              • em_em Re: Skutecznosc klapsika do em-em 05.09.03, 21:23
                blizny na rękach mi nie zostały wink)) urazy psychiczne też nie - ale mam
                świadków smile))
                • em_em ps 05.09.03, 21:26
                  w domu też mnie bili sad((
                  PASKIEM !
                  PO PUPIE !!
                  GOŁEJ !!!!!

                  wink))
                  • mammaja Re: ps 05.09.03, 21:44
                    To juz predzej moge zrozumiec,chociaz mnie nie bili.Jak w drugiej klasie
                    poszlam po szkole na sanki z kolezanka i wrocilam do domu o 18tej, to mama
                    powiedziala do taty ze ma mi dac lanie.Wykonal kilka ruchow w kierunku mojej
                    pupy,ale jakos nie odczulam.Ale pamietam do dzis smile)))
                    • em_em Re: ps 05.09.03, 21:48
                      mój ukochany tata kiedy nie zgadzał się z mamą w kwestii zasadności w/w lania
                      (mamy cieniutki zamszowy czerwony pasek był od zadań specjalnych) zachowywał
                      się potwornie niepedagogicznie - a mianowicie zamykał się ze mną w pokoju celem
                      wymierzenia kary - bił pasem po SWOJEJ ręce - a ja miałam krzyczeć i obiecywać
                      że będę grzeczna
                      • mammaja Re: ps 05.09.03, 22:28
                        A przyznaj sie chociaz za co cie tak "lali"? Musialas byc niezly numer smile))))))
                        • popaye Re: ps 05.09.03, 22:40
                          mammaja napisała:

                          > A przyznaj sie chociaz za co cie tak "lali"? Musialas byc niezly
                          numer smile))))))

                          Pewnie wrocila z "sanek" om 18, 30 -smile
                    • marialudwika Re: ps 05.09.03, 22:45
                      U mnie byla podobna scena,Ojciec udawal,ze nie slyszy i czyta gazete.Wreszcie
                      wstal i wzial mnie "na bicie" a wtedy wpadla do pokoju moja ukochana Babunia z
                      wielkim krzykiem:"nie pozwole KATOWAC dziecka"....i na tym sie skonczylo
                      ml
                      • mammaja Re: ps do Popaye! 05.09.03, 23:07
                        Przyznam ,ze masz dzis dobry dzien na posty!smile))))))))
                        • lablafox Na dodatek 05.09.03, 23:23
                          2,8promila alkoholu stwierdzono u 44 letniej (sic!)przedszkolanki z
                          Lublina.Dzieci mają wzór do naśladowania.
                          Pozdrawiam lablafox
                          • warum Re: Na dodatek 06.09.03, 13:47
                            PopayE napisal:
                            Ty - pedagog i tego nie wiesz?.
                            > Ja - nie pedagog i WIDZE to na kazdym kroku!.
                            >
                            > Dzisiejsze "metody pedagogiczne" sa wymyslone przez madrych ludzi dla madrych
                            > dzieci.
                            > Holota - jak uczestnicy tej "lekcji" w Toruniu - wymaga odrobine innej
                            metodyki
                            Zgadzam sie z powyzszym i dodam,ze wychowywac czlowiek nalezy od urodzenia a
                            nie w dopiero jak pojdzie do szkoly. PS ja chodzilam do o tyle "elitarnego"
                            technikum, ze egzaminy wstepne byly ostra selekcja poziomu wiedzy po
                            podstawowce i skutecznie podniosly poziom na wejsciu, ale to klimat szkoly /
                            postawa nauczycieli i dyrekcji/ spowodowaly, ze... szacunek i autorytet
                            nauczyciela byl niepodwazalny. My w razie "awarii" moglismy tylko prosic
                            wychowawczynie o interwencje..., a takie zwyrodniale zachowanie jak tych
                            mlodych z Torunia bylo nie do wyobrazenia. Chociaz i nam zdarzaly sie glupie
                            zachowania / np rzut jajkiem zamiast pilka ,ktore wyladowalo za otwartym oknem
                            prosto na ubraniu przechodnia - to byl przypadek ale zostalismy wszyscy
                            ukarani/Ale nie typu upokarzanie!
                            • popaye Re: Na dodatek 06.09.03, 15:14
                              Mila Warum,-
                              nie zartuj -smile
                              Toz "dzieciaki" - bo za takich uwazam nastolatkow uczeszczajacych do Szkoly
                              sredniej - maja PRAWO byc "dorostkami" i miec.... malpie pomysly -smile.
                              Kiedy maja to miec?
                              Kazda, nawet najbardziej elitarna Szkola majaca wsrod uczniow wylacznie dzieci
                              z tzw.: normalnych rodzin (wyksztalcenie, zawody czy status spoleczny rodzicow
                              nie ma tu znaczenia! wazne by dom byl "normalny"!) - pelna jest psikusow
                              i mniej lub bardziej udanych zartow wynikajacych z niedoroslosci tej ferajny.
                              Evelina - dala doskonaly przyklad: smarowania kreda oparcia siedzenia
                              Nauczyciela czy wlewania wody do jego zaglebienia.
                              Nie do unikniecia sa sprzeczki na tle, powiedzmy niezbyt jeszcze umiejetnie
                              przeprowadzanych "zalotow" chlopcow w stos. do kolezanek i.... 1000
                              innych "psikusow" i niedoroslych zartow!.
                              Sam bylem kilkakrotnie autorem nienajmadrzejszych wystepkow, ze nie
                              wspomne "pomyslach" moich kolezanek i kolegow!.
                              OK - to sa wszystko "wystepki" uczniowskie z ktorymi Szkola i jej grono
                              pedagogiczne UMIE zyc! -smile).

                              Przejawy zdecydowanego chamstwa, przemocy, brutalnego bicia, zabierania
                              mlodszym i slabszym pieniedzy, kradzieze i agresja w stos. do Nauczycieli - to
                              juz jest "grubszy kaliber" i przeniesienie praw "ulicy" do instytucji oswiaty
                              publicznej i... na to sie nie wolno godzic!.
                              Znam dobre Licea warszawskie zatrudniajace Agencje Ochrony do pilnowania
                              porzadku przed Szkola i "przepedzania" dilerow narkotykow!.
                              W jednym z nich madry Dyrektor - po uzgodnieniu z rodzicami wprowadzil do zajec
                              sportowych nauke karate i innych sportow walki - zobowiazujac jednoczesnie
                              uczniow klas starszych do ochrony pierwszoklasistow przed atakami i zaczepkami
                              huliganow "z miasta" a atmosfera w samej szkole jest taka jak byla przed
                              II Wojna i nauczyciele zwracaja sie do uczniow klas maturalnych per: pan/pani -
                              ale to nie jest Szkola Ogolnopubliczna i sama sobie dobiera uczniow z
                              olbrzymiej grupy chetnych!.
                              Nie powinno dochodzic do aktow fizycznej przemocy nauczycieli wobec uczniow!.
                              Ale nienormalnym wydaje mnie sie rodzic ktory ma o taki, godny pozalowania
                              fakt, do Szkoly pretensje skoro sam tak wychowal potomstwo i u siebie w domu
                              siedzi "cicho" sterroryzowany przez dorastajacego "synusia".
                              Gdzie jestesmy w...dzungli, w malpim gaju czy w nowoczesnym spoleczenstwie
                              Panstwa ktore ma ambicje przynalezenia do Europy?.
                              • mammaja Re: Na dodatek 06.09.03, 19:35
                                Zgadzam sie ,ze zbojeckie prawo "dzieciakow" to rozrabiac,co potwierdzaja
                                liczne przyklady literackie,od Paziow Krola Zygmunta ,Wspomnien niebieskiego
                                mundurka,Szczeniecych lat po Niziurskiego i Nienackiego.Natomiast jak dzis
                                popludniu na chwile popatrzylam na serial (amrykanski) na Polsacie dla
                                mlodziezy,w ktorym uczennica prowokuje nauczyciela na lekcji do rozmowy o
                                masturbacji i wrecz jest agresywna mowiac mu,ze on zapewne tez to robi,to
                                troche mi niesmacznie.Granice sa przekraczane,nasz krag kulturowy jednak jest
                                inny.Nie zmieni sie mentalnosci pokolenia doroslych ,w naszym wieku i chyba
                                wielu mlodszych wychowanych w innej kulturze zycia codziennego.Tylko ze ja
                                poprostu zmieniam stacje TV,a mlodziez gapi sie,a bardzo mloda uwaza ze tak
                                jest w porzo.Jezeli nie ma rodzicow sklonnych rozmawiac na kazdy temat,i
                                majacych jeszcze cos do powiedzenia.Niejednokrotnie zdazalo mi sie w rozmowach
                                z wlasnymi dziecmi mowic "odpowiem ci jutro,bo musze sprawe przemyslec",ale
                                zawsze dotrzymywalam slowa.Dlaczego to pisze?Bo mnie to wszystko obchodzi.Bo
                                jak mowil Stefan Cz."ja nie z soli,ja nie z roli,tylko z tego co mnie
                                boli."Boli mnie moj kraj i nic na to nie poradze! PS.W prywatnych szkolach
                                angielskich rodzice podpisuja zgode na kary cielesne.Sa one umiarkowane,ale sa!
                                • warum Re: Na dodatek 06.09.03, 19:56
                                  mammaja napisała:

                                  >
                                  Niejednokrotnie zdazalo mi sie w rozmowach
                                  > z wlasnymi dziecmi mowic "odpowiem ci jutro,bo musze sprawe przemyslec",ale
                                  > zawsze dotrzymywalam slowa.Dlaczego to pisze?Bo mnie to wszystko obchodzi.Bo
                                  > jak mowil Stefan Cz."ja nie z soli,ja nie z roli,tylko z tego co mnie
                                  > boli."Boli mnie moj kraj i nic na to nie poradze! PS.W prywatnych szkolach
                                  > angielskich rodzice podpisuja zgode na kary cielesne.Sa one umiarkowane,ale
                                  sa!
                                  Mamajko, ale czy to nie absurd " zgoda na kary cielesne"? Dzisus, to paranoja.
                                  W szkole mojego syna przy przyjeciu podpisywalo sie deklaracje, ze zobowiazuje
                                  sie przestrzegac regulaminu i zwyczajow szkolnych + oplaty. I to wystarczy jako
                                  argument,ze moze dzieciak wyleciec za pety, narkotyki czy picie. I nie ma tego!
                                  moze to cud? bo szkola zupelnie panstwowa, w pierwszej 5-ce, i z nastawieniem
                                  na ucznia, a nie na "rezultat".Nie wyobrazam sobie,zeby nauczyciel bil teraz
                                  ucznia. To " argument" ponizej dopuszczalnego poziomu, to kleska wychowacza. Bo
                                  ile mozna bic?, az zrozumie? czy az sie kij polamie? Naprawde, problem zlozony
                                  a metod caly wachlarz. I prawda jest, ze profilaktyka jest tansza od leczenia.
                                  pozdrawiam serdecznie wszystkie rozsadne mamuskismile
                                • popaye Re: Na dodatek 06.09.03, 20:28
                                  Mammajko - czy Ty nie jestes moja mlodsza ...Siostra? -smile).

                                  Na temat "kultury" amerykanskiej i mojego zdania na ten temat juz gdzies
                                  napomknalem - lepiej zmilcze, bo to nie jest prywatny list -smile.
                                  Dla mnie dno! -sad.
                                  Fakt iz MET w NY moze sobie pozwolic na najlepszych spiewakow Swiata, prywatne
                                  czy przez fundacje (klania sie prawo finansowe!) utrzymywane Muzea maja "to co
                                  chca" i kilka Koncernow finansuje "hapeningi" kulturalne przez duze K - ma sie
                                  do kultury "masowej" i wzorcow estetycznych jak: sw.Kanty do kanciarzy.

                                  Amerykanska obyczajowosc i wzorce przeniesione do warunkow polskich bez realiow
                                  zycia typowych dla drugiej polkuli to juz wogole paranoja -sad.
                                  Z tym ze tzw. spoleczne dno w obydwu krajach wiele sie nie rozni -smile.

                                  Ja nie trace nadzieji iz madrzy ludzie odpowiedzialni za Oswiate zrobia jakis
                                  porzadek w tym bagnie. Niedopuszczalne jest by Szkola i jej otoczenie byla
                                  siedliskiem chamstwa i przemocy bo nie do tego jest powolana.
                                  Trzeba ustalic prawne reguly z ktorymi kazdy kandydat na ucznia i jego rodzic
                                  przed rozpoczeciem nauki pociechy ma sie zapoznac, podpisac odpowiednia "umowe"
                                  i... jazda na zbity leb jak nie beda dotrzymywane warunki tej umowy ze strony
                                  uczniow i rodzicow - ich prawnych opiekunow.
                                  Dotyczy to przede wszystkim Szkol stopnia sredniego - bo wtedy mlodziez jest w
                                  najtrudniejszym wieku.
                                  Nastapilo totalne odwrocenie proporcji -sad
                                  Szkola ma uczyc i pomagac w wychowaniu dziecka, a dom tj. rodzice i prawni
                                  opiekunowie: wychowywac oraz ponosic prawna i finansowa odpowiedzialnosc za
                                  postepki "pociech" -smile.
                                  Nawolywanie Kosciola Katolickiego: "idzcie i rozmnazajcie sie" - co chetnie
                                  niektorzy rodzice czynia (bez opamietanmia - jak widac), powinno byc
                                  polaczone ze sprawnym systemem prawnym sekularnego Panstwa ktore uswiadomi
                                  bogobojnym Rodzicom ich OBOWIAZKI zwiazane z odpowiedzialnoscia prawna za
                                  postepki owocow tych wesolych zabaw prokreacyjnych -smile.
                                  Zrzucanie wszystkiego na trudna sytuacje materialna niektorych rodzin - mnie
                                  smieszy, bo historycznie czym biedniejsza rodzina tym "morale" takowej zawsze
                                  bylo wyzsze od przecietnej.
                                  Uklony i milego sobotniego wieczoru,-
                                  pE.
                                  • mammaja Re: Na dodatek - do Warum 06.09.03, 21:47
                                    Jezeli chodzi o te angielskie szkoly,(konczyl taka syn siostrzenicy meza) to
                                    napisalam to jako przyklad pewnego dziedzictwa kulturowego.Tam to juz zostalo
                                    sprowadzone do jakiegos symbolicznego uderzenia linia,ale w mentalnosci
                                    pozostalo i o to wlasnie mi chodzi,jak i to ,ze w tej szkole chodzi sie w
                                    garniturach,jezeli jest jakas tam wysoka temperatura w szkole pojawia sie
                                    kartka "dzis zdejmujemy marynarki" i dotyczy to wszystkich - uczniow i
                                    nauczycieli.Ja to napisalam w formie stwierdzenia "tak jest tam".bo za malo
                                    mam danych ,zeby to klasyfikowac.My natomiast jestesmy poddani
                                    ogromnej "rewolucji kulturalnej",spowodowanej ......i tu nie chce mio sie
                                    pisac wykladu,ktory sama sobie mozesz wyglosic.A etos inteligencji - jakze
                                    jest niejednoznaczny.Pozdrawiam i przechodze do lzejszych watkow!
                                  • mammaja Re: Na dodatek - do popayE 06.09.03, 22:00
                                    Wiem,ze zgadzamy sie w wielu sprawach.Ciesze sie jak mi to napiszesz,bo wtedy
                                    wierze ze nie zwariowalam ze swoimi pogladami.Niestety sprawy oswiaty ida w
                                    Polsce i w dobrym i w zlym kierunku.Zly to dzialania zmiemiajacych sie
                                    rzadow,ktore aby nie kontynuowac linii poprzednikow zmieniaja
                                    wszystko ,lacznie z urzednikami i trwa polka,zniechecajaca tych pracownikow
                                    oswiaty majacych wlasnie bezposredni kontakt z dzieckiem.O tym moglabym
                                    dlugo,ale po co?Z drugiej strony jest naprawde wielu ludzi zaangazowanych w
                                    poprawe sytuacji i jezeli da im sie mozliwosci,a nie bedzie przeszkadzac -
                                    potrafia wiele poprawic.Mam kontakt przez organizacje pozarzadowe z
                                    tzwn.malymi szkolami spolecznymi w odleglych czesciach Polski,ktore moga
                                    swiecic przykladem.Co do kultury amerykanskiej - to jest juz temat na zupelnie
                                    inny post.PS.Dyrektorzy szkol warszawskich byli przez cale zadreczani
                                    nieustannymi rozporzedzeniami jakie splywaja z tzwn.miasta.Zmiana ustawy
                                    warszawskiej dla oswiaty niestety jest nieszczesciem.Zwlaszcza w tych bylych
                                    gminach,a obecnie dzielnicach,jak moja.Wiem co mowie.Pa!
                                    • marialudwika Re: Na dodatek - do popayE 06.09.03, 22:10
                                      A co sadzisz o amerykanizacji niektorych Polakow??
                                      ml
                                      • popaye Droga ML 06.09.03, 22:34
                                        Niech mnie Bog broni wydawac jakiekolwiek sady o postepowaniu kogokolwiek.

                                        Napisalem wylacznie o moich wrazeniach i (skromnych coprawda) doswiadczeniach
                                        z turystycznych pobytow w USA.
                                        To olbrzymi Kraj a ja widzialem tylko jego czesc (Floryda,NY,Chicago) - lecz
                                        przez moment nawet nie odczuwalem checi pozostania tam na dluzej niz tam bylem
                                        (max. 3 tygodnie).
                                        Tzn.: hmmmm... jako emeryt - moglbym zyc na Florydzie - piekne miejsce dla
                                        wodniakow, sprzyjajacy klimat, rel. niskie ceny i... duzo ludzi z Europy
                                        (np.:duze kolonie zydowskich emigrantow - rowniez z Polski).
                                        • marialudwika Re: Droga ML 06.09.03, 22:40
                                          A ja w Kaliforni,moze..ale najchetniej to we Wloszech.
                                          A wszedzie dobrze,gdzie nas nie ma...
                                          Tym niemniej kretynskie malpowanie wszystkiego co amerykanskie mnie
                                          wkurza...to brak indywidualizmu poprostu.
                                          ml
                                          • marialudwika Re: Droga ML 06.09.03, 22:48
                                            Kalifornii
                                            ml
                                          • popaye Re: Droga ML 06.09.03, 22:51
                                            Na mnie Paryz zawsze wywieral niesamowite wrazenie -smile
                                            Zgadzam sie z Toba iz... wszedzie dobrze gdzie nas nie ma!
                                            Tylko, z reka na sercu,- my - tz.n Ty i ja po tylu latach pobytu poza Polska
                                            nigdzie nie czujemy sie na 100% "w domu", ani w Polsce ani tam gdzie mieszkamy!.
                                            Co to wlasciwie za roznica ?, - na starosc, nawet nie mam jeszcze konceptu
                                            gdzie chcialbym mieszkac! -sad.
                                            USA jest "atrakcyjne" ze wzgledu na ... niskie ceny, w Europie czlowiek czuje
                                            sie bardziej "u siebie".
                                            Tulaczy los -sad.
                                            • marialudwika Re: Droga ML 06.09.03, 23:21
                                              Oj,tak!!!!!!
                                              ml
                                            • mammaja Re: Droga ML 06.09.03, 23:47
                                              Jeden z moich stryjow po przejsciu na zasluzona emeryture przeniosl sie z
                                              Monachium do poln.Wloch zreszta nie sam ale z pewna grupa Polakow i tam
                                              naprawde dobrze im sie zylo.Klimacik,atmosfera .Mozna bylo tam sie
                                              zagniezdzic,zwalszcza ze przeliczenie emerytury bylo korzystne.Dzieki temu ja
                                              tez czulam sie tam jak w drugim domu.Teraz dosc modna jest Hiszpania,gdzie
                                              zycie jest porownywalnie tansze niz np.w Anglii no i cieplo,cieplo!
                                              • popaye do Mammajki 07.09.03, 10:23
                                                Mila Mammajko,-
                                                troche daleko ida nasze dywagacje na przyszlosc -to jeszcze sporo lat
                                                (przynajmniej dla mnie) i... te nasze wywody staja sie zbyt prywatnej natury.
                                                Bardziej "ogolnie" - bo ma to zwiazek z tymi ktorzy mieszkaja w Polsce i naszym
                                                (polskim) czlonkowstwem w UE determinujacym sytuacje zamieszkalych w Kraju.
                                                Wcale tak nie jest iz bedac mieszkancem UE to juz jestes "obywatel Europy".
                                                Formalnie - tak, nie sa potrzebne wizy, odpada (teoretycznie!) kontrola
                                                i odprawa celna, nawet waluta (w przyszlosci) bedzie dla wszystkich jedna!.
                                                Ale! - mimo iz nie ma problemow prawnych z wiazanych z osiedlaniem sie w
                                                krajach Wspolnoty, nawet specjalnych ograniczen w nabywaniu nieruchomosci ,-
                                                choc tez nie "calkiem" prawda! - bo niektore Regiony (nie Panstwa) bronia sie
                                                przed spekulacja nieruchomosciami i wymagaja faktycznego zamieszkiwania
                                                wlasciciela w nabytej nieruchomosci (dom/mieszkanie) - dot. szczegolnie
                                                atrakcyjnych miejsc turystycznie (np.czesc Alp!).
                                                Istotne w tym "szalenstwie" dla np.: niemieckiego emeryta (innych tez!) jest
                                                fakt iz np.: swiadczenia lekarskie i stomatologiczne istotne dla ludzi w wieku
                                                podeszlym sa objete powaznymi restrykcjami terytorialnych ograniczen
                                                regulowanymi przez nacjonalne prawo!.
                                                Po "polsku" to to jest tak: posiadane ubezpieczenie i prawo do swiadczen
                                                lekarskich wazne jest wylacznie na terytorium danego kraju! - tzn: ktos np.:
                                                z Hamburga - mieszkajacy jako emeryt w Toskanii moze sie leczyc "za darmo" na
                                                terenie Niemiec! - we Wloszech jest PRYWATNYM pacjentem i za wszystkie uslugi
                                                tego typu musi placic z wlasnej kieszeni a post-factum - pod dlugiej
                                                administracyjnej drodze wnioskodawczo-wyjasniajacej jego unbezpieczenie moze
                                                ale nie MUSI zwrocic pacjentowi poniesione koszty! -smile.
                                                Moze nie ma to znaczenia dla chorych na grype - bo wydatki sa relatywnie
                                                niewielkie (porada lekarska + cena aspiryny i coldrex-u), ale w przypadku
                                                najmniejszego zabiegi chirurgicznego to juz sa koszty idace w tysiace Euro!
                                                Podobnie jest z uslugami stomatologiczno-protetycznymi niesamowicie drogimi!.
                                                Poniewaz "dziwnym" zbiegiem okolicznosci na terenie EU w odroznieniu od kilku
                                                znanych mnie post-komunistycznych krajow - bezzebnych emerytow widzi sie
                                                niewielu - sprawa wcale nie jest taka blacha jak by sie wydawalo -smile.
                                                To jest tylko jeden z 100-ek przykladow ograniczen, moze drobnych, ale zapewnie
                                                odgrywajacych pewna role przy roztrzygnieciach co do decyzji "dowolnego"
                                                osiedlania sie na starosc -smile.
                                                Jak czytam w polskiej prasie bzdurne bajki o tym iz bezrobotny murarz z
                                                Bialegostoku, zaraz po wejsciu Polski do UE bedzie mogl sie zameldowac
                                                w Urzedzie Pracy w Marsylii - bo tam potrzebuja "murarzy" i ma rozwiazyny
                                                problem zatrudnienia - nie wiem czy mam sie smiac czy plakac -smile.
                                                Polityka to jest....... ......... - jak mloda kobieta -smile) (obiecanki-cacanki).
                                                • mammaja Re: do Mammajki 07.09.03, 12:52
                                                  To ciekawe z tymi ubezpieczeniami,bo ten moj stryjek we Wloszech ,wiem to
                                                  napewno,byl objety ubezpieczeniem,jedynie tak jak obecnie w Polsce,byl to
                                                  zstaw swiadczen ,a za jakies extra placilo sie juz z wlasnej kieszeni- obecnie
                                                  kasa chorych tez u nas nie pokrywa niektorych wydatkow na leczenie.Moze to
                                                  bylo zwiazane z miejscem pracy w Monachium o ktorym nie napisze,ale jestes
                                                  dosc bystry aby sie domyslic!A sprawy jak sam przyznajesz sa zbyt osobiste jak
                                                  na forum.Ci w Hiszpanii natomiast maja powykupywane polisy
                                                  ubezpieczeniowe,dajace jakies swiadczenia.A czy do dentysty lataja do
                                                  Londynu ,nie wiem .I tak co jakis czas tam lataja.Prawda jest taka ze jak ktos
                                                  ma duzo pieniedzy (tak jak pan Fibak)to sobie mieszka gdzie chce a w Polsce w
                                                  Bristolu,a murarz z Gorek Srednich obawiam sie ze nie.Jak ci mija czas w
                                                  samotnosci bez szan.pani? Zycze milej niedzieli!
                                                  • popaye Re: do Mammajki 07.09.03, 12:59



                                                    Thx za zyczenia - wzajemnie -smile

                                                    Czas? hmmm - bardziej jak.... murarzowi z Gorek Srednich niz.. rentierowi w
                                                    stylu p.Fibaka -smile.
                                                    Wezme sie chyba z gotowanie obiadu - ("sluzba" ma wolne! -smile)))) ) .
                                                  • marialudwika Re: do Mammajki 07.09.03, 14:34
                                                    A co bedziesz przyrzadzal????
                                                    Pozdrowka
                                                    ml
                                                  • marialudwika Re: do Mammajki a raczej do Popaye'ka 07.09.03, 15:18
                                                    mialo byc o menu na obiadek!!!
                                                    ml
                                                  • iremos Re: do Mammajki a raczej do Popaye'ka 07.09.03, 15:27
                                                    U mnie była zupka grzybowa... Uwielbiam
                                                  • marialudwika Re: do Mammajki a raczej do Popaye'ka 07.09.03, 15:43
                                                    U mnie bedzie kurczak w potrawce /dietetycznie/,czyli w sosie koperkowym-
                                                    ja,kurczak duszony-"malzon",marcheka,kura i ryz-sforka.
                                                    To samo menu bylo i wczoraj.A zupka grzybowa z pewnoscia pyszna,ze swiezych
                                                    grzybow???
                                                    ml
                                                  • mammaja Re: do ML 07.09.03, 15:39
                                                    Dziaj byl obiad na bazie wczorajszego,bo wczoraj byl uroczysty,urodzinowy.Z
                                                    tego co zostalo zrobilam :krupniczek (wczoraj byl rosol),a z tych kurczakow z
                                                    rosolu potrawka z ryzem,kalafior,no i tort wczorajszy!Zeglarz cieszy sie
                                                    wspanialym apetytem.Pod tym wzgledem ,to nie ma jak u mamy.....
                                                  • lablafox Re: do ML 07.09.03, 22:12
                                                    W "Pod napięciem" w TV rodzice mówili,ze to wina szkoły ,ze uczniowie gnębili.
                                                    Nie usłyszałam żadnego złego słowa pod adresem tych typów
                                                    Pozdrawiam lablafox
                                                  • ewelina10 Re: do lablafox 07.09.03, 22:18
                                                    lablafox napisała:
                                                    > Nie usłyszałam żadnego złego słowa pod adresem tych typów
                                                    Bo muszą zawsze wylać "dziecko z kąpielą"
                                                    Mąż żonę pobił - wina żony, bo zupa była za gorąca;
                                                    Dziewczynę zgwałcono - tak ją będą maglować pytaniami, tak zadręczać, że
                                                    wreszcie sama uwierzy, że była prowokatorką; i wiele innych absordów można
                                                    mnożyć.
                                                    Ale to temat po weekendzie za poważny przed snem. Pozdrawiam.
    • popaye Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 07.09.03, 22:19
      W miescie o.Dyrektora takie rzeczy dziac sie nie mogly - fakt!
      A nawet "jezeli" - to za namowa: komuchow, Zydow, cyklistow, masonow,
      zwolennikow aborcji i... ogladania satanistycznych filmow z Kaczorem Donaldem!sad

      ps. no i naturalnie: "Balcerowicz MUSI odejsc!"

      • lablafox Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 07.09.03, 22:33
        Masz rację . Dodatkowego smaczku dodaje wypowiedź pani z MEi S "to była trauma
        dla tych dzieci", ręce opadają.
        Pozdrawiam lablafox
      • mammaja Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 07.09.03, 22:40
        Popayku!Dopiero dzisiaj przeczytalam posty,ktore wczoraj mi uszly,Nie jestem
        pedagogiem szczebla ministerialnego!Wprawdzie mialam duzo doczynienia z
        zarzadzaniem oswiata,ale na zupelnie innej plaszczyznie!Przedewszystkim
        skonczylam ASP ,a potem zycie nauczylo mnie wielu innych rzeczy.
        • popaye Re: Bezradność, strach, niemoc.....czy naprawdę? 07.09.03, 22:43
          Witaj w mych "ramionach" - artystyczna duszo! -smile)

          Bye-bye ... ide spac,- do jutra -smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka