Dodaj do ulubionych

Zatrzymane w .... kadrze

16.09.03, 14:46
Zwykły dzień roboczy. Godziny szczytu. Spieszę się z załatwianiem spraw, bo
muszę wrócić do biura. W myślach jeszcze rozkładam plan dnia....
Wisłostrada - na liczniku niecałe 130km/h a ograniczenia wskazują do 50...
Jana Pawła przy hali Mirowskiej wpadam w korek... a niech to szl...
Wszystie pasy zajęte... denerwuję się... czuję, jak pot mi spływa strużką po
plecach, klimatyzacja włączona, to nerwy.... przecież, ktoś tam czeka ...
walę dłonią o kierownicę...
Nienawidzę ich wszystkich w tej chwili. Przede mną sznury pojazdów...sięgam
do torebki po papierosa, zaraz zaraz - przecież ja nie palę od paru miesięcy.
UUUUUUch, jakbym sobie "macha" wzięła.
Relaksujące oddechy i płyta Chris Rea... dochodzi do mnie, że nic a nic nie
mogę zrobić... zaczynam się dokoła rozglądać... jakaś matka za kierownicą a z
tyły na siedzeniu w siodełku brzdąc zajadający sobie beztrosko ciasko...
znowu kawałek do przodu... jedyneczka nooo może dwójeczka... stoop. Zderzak w
zderzak. Raz mój pas troszkę do przodu, znów stoję, teraz na drugim pasie się
poruszyło. Jakiś facet z boku też nerwowo ściska kierownicę, zerka na
zegarek...nasz wzrok się w pewnym momencie krzyżuje...widzę udręczoną
twarz... ja już jestem całkiem spokojna... i znowu kawałeczek do przodu,
teraz sąsiad z sąsiedniego pasa...nasze oczy znów się spotykają, nawet w jego
oczach widzę, że w tym momencie nasze myśli są takie same - rezygnacja - ....
uciekam wzrokiem... no nareszcie trójeczka, czwóreczka....
Wreszcie normalna jazda.
Jechałam sobie dalej ...ale Ci ludzie w tych samochodach i Ci przechodnie
nie byli już tacy bezosobowi dla mnie.
Obserwuj wątek
    • ewelina10 Re: Zatrzymane w .... kadrze 16.09.03, 17:08
      Siedzę schylona nad papierzyskami, a tu kątem oka po ogrodzeniu rudzielec z
      podniesioną do góry kitą ... biegnie z olbrzymim orzechem włoskim w pyszczkusmile
      W tym roku w różnych miejscach miałam młode sadzonki "orzecha" /ciekawe kto ich
      zasadził ???/
      PS' wiewióry biegają dwie - jedna jest totalnym rudzielcem, zaś druga rudoszara.
      • i.p.freely Re: Sezon lowiecki 16.09.03, 17:52
        na wiewiory chyba zaczne bo jest ich od ch...ry. Sieja spustoszenie w ogrodzie
        i orzechowych drzewach. Wczoraj na dachu samochodu znalazlam odciski ich lapek
        i smietnik z lupiny.... Wisna pojawiaja sie tulipany w zupelnie
        niespodziewanych miejscach, ciekawe dlaczego?

        Wieczorem do smieci dobieraja sie szopy - te bestie to sa dopiero fajne i
        madre. Wychowalismy kiedys pare malych kiedy matke rozjechal samochod. Ale to
        byly dawne czasy.
        Wychowalismy rowniez malego skunksa - z tym to dopiero byla
        uciecha.
        Podziele sie z wami pewnym wydarzeniem, jesli pozwolicie. Otoz kiedy mielismy
        pod opieka tego skunksa przyplatala sie taka jedna 'zwloka' z okolicy - nikt
        jej nie lubil bo byla wredna i na dodatek ruda. Pochylila sie nad pudelkiem ze
        skunksem piszczac w zachwycie a skunks niewiele myslac uniosl ogon w gore i
        potraktowal ja swiezym strumieniem swojej WYDZIELINY prosto w twarz!!!!
        Ja od razu pomyslalm - widzisz zwloko nawet maly zwierzak sie na tobie poznal.




        • marialudwika Re: Sezon lowiecki 16.09.03, 18:24
          Hej,a skad Ty nadajesz?O szopach w Polsce to juz slyszalam ale o
          skunksach..nie.Bardzo to ciekawe,co piszesz!!!!
          ml
          • i.p.freely Re: Sezon lowiecki 16.09.03, 18:37
            marialudwika napisała:

            > Hej,a skad Ty nadajesz?
            ********
            Z pipidowy w poludniowym Illinois. Jestem niedaleko ST.Louis jesli potrzebny
            ci dokladniejszy namiar.

            >O szopach w Polsce to juz slyszalam ale o
            > skunksach..nie.Bardzo to ciekawe,co piszesz!!!!
            > ml
            • ewelina10 Re: Sezon lowiecki 16.09.03, 18:41
              a to się Mark ucieszy
            • marialudwika Re: Sezon lowiecki 16.09.03, 18:45
              To poprostu babska ciekawosc i przyrodnicza tez.O zwierzakach to ja moge
              czytac i czytac i nigdy mnie to nie znudzi...
              a przy okazji Ciebie pozdrawiam i tych wiewiorek tez Ci zazdroszcze bo jak
              dotad w A-damie ich nie spotkalam/w mojej dzielnicy/,ale "za to "
              jeze,czaple,krogulce,sojki,wrony,kruki,labedzie,dzikie kaczki i kurki
              wodne,kormorany,nietoperze czesto.A jeszcze synogarlice dzikie golebie i
              golebie pocztowe,rudziki.....etc
              pozdrawiam Was
              ml
        • ewelina10 Re: Sezon lowiecki 16.09.03, 18:37
          Do i.p.freely
          I proszę mnie nie bić, że się wyłamuję wbrew temu co wczoraj pisałam, a nich
          tam...smile Ostatecznie do kary się jakiejś zastosuję smile)), ale po połowie z
          i.p.freely

          Skunks, czyli piesek preriowy - dla mnie to egzotyczne zwierzątko. Dzięki Tobie
          sobie troszkę o nim poczytałam wink
          To zwierzątko jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Otóż - chcąc go trzymać w domu
          jako przyjaciela, na początku jego życia, można mu wyciąć gruczoły wydzielające
          brzydką woń.
          Jest uparte i ciekawskie. Bardzo rozrabia. Potrafi sobie samo otworzyć lodówkę,
          a uwaga ... jest obżarciuchem.
          W 50 % żywi się warzywami. Można mu dawać dodatkowo psie jedzenie. Obok pieska
          lub kotka, jest tak samo przyjacielem dla człowieka.
          Nie znosi jednak hałasu - czyli małych dzieci.

          PS' skąd łączysz się z nami. Może pisałeś, tylko ja przegapiłam. Pozdrawiam
          serdecznie.
      • ewelina10 Re: Zatrzymane w .... kadrze 16.09.03, 18:55
        Nie wiem jak u Was, ale u mnie.... bajeczny obraz. Trawa, drzewa i krzewy
        nabrały intensywnej barwy zielonej, a niebo zrobiło się różowo granatowe.
        Przed chwilą padał drobny i ciepły deszczyk.
        • marialudwika Re: Zatrzymane w .... kadrze 16.09.03, 19:12
          Pieknie jest,swieci slonce,niebo niebieskie,trawa sie zazielenila a liscie na
          drzewach w przeroznych barwach..pod nimi leza zoledzie i niewiele kasztanow-
          kasztanowce ogolocila z lisci jakas liszka,juz drugi rok z kolei,tak smutno na
          nie patrzec.Geyby nie krotsze duzo dni to moznaby myslec,ze to jeszcze lato.
          ml
          • trium Re: Zatrzymane w .... kadrze 16.09.03, 19:25
            ...gdyby nie dni krótsze i gdybym nie musiala zabierac do pracy dodatkowej
            garderoby. Tak zimno w tych murach, ze wydaje mi sie, ze to juz luty, tyle ze
            bez sniegu. Wychodze na zewnatrz i trza zaczynac striptiswink
            Brr... w domu też zimko!
          • i.p.freely Re: Evelina 16.09.03, 19:28
            ja nadaje z malej miesciny w poludniowym Illinois. Jestm blisko rzeki
            Mississippi i miasta St.Louis - przez most tylko.

            Skunksy sa rzeczywiscie bardzo zabawne, wszedobylskie. Sa strasznymi
            krotkowidzami.
            Skunks to nie 'piesek preriowy' www.skunks.org/ co do gruczolu to sie
            zgadza. Nasz pupilek gruczolu nie zostal pozbawiony bo po odchowaniu (do wieku
            mlodzienczego) wybral.... wolnosc. Przez jakis czas przychodzil na
            dokarmianie. Potem pewnie znalazl sobie jaks dame i wizyty sie skonczyly.
            • ewelina10 Re: Evelina 16.09.03, 20:54
              i.p.freely napisał:
              > dokarmianie. Potem pewnie znalazl sobie jaks dame i wizyty sie skonczyly.

              Dziękuję - weszłam i obejrzałam. Wspaniałe zwierzątko, ale chyba nie za bardzo
              wierne, jeśli się od Was wyniosło. Ciekawa jestem, czy one same przeprowadziły
              do gospodarstw ludzkich, czy jest taka moda i można je zakupić w każdym sklepie
              zoologicznym ???
              • lablafox Re: 17.09.03, 21:08
                Rok 1992 . Kopenhaga. Zoo od parku po drugiej stronie ulicy dzielą 4 pasma
                jezdni w jedną i 4 w drugą ( a może 3 ? w każdym razie dużo). Na każdym z nich
                sznury samochodów. Z zoo wybiega wiewióreczka .Samochody stają jak wryte .
                Przebiega jezdnię . Siada na krawężniku chodnika przy parku. Stwierdza ,że
                chyba w zoo jest ciekawiej. Wraca. Samochody przepuszczaja ją .
                Od Zawsze w Polsce - jezdnie to trupiarnie , pełno na nich pozabijanych
                zwierzat,kotów, psów, jeży.
                Kiedy polski kierowca przestanie być zabójcą , zastanawiam się widząc dziś
                kolejnego przejechanego kota.
                Pozdrawiam lablafox
                • em_em Re: 17.09.03, 22:07
                  Niemal równo rok temu - stałam za "TIRem" czekając na zmianę świateł na bardzo
                  ruchliwym skrzyżowaniu na skraju miasta - nagle z sąsiedniego podwórka wybiegło
                  maleńkie czarne kociątko, prosto na środek ulicy. Światła się zmieniły - TIR
                  ruszył, a kociątko prosto pod niego, TIR hamuje z piskiem dokładnie blokując
                  skrzyżowanie, kierowca wysiada, inne samochody też się zatrzymują bo maluch
                  miota się po skrzyżowaniu, wreszcie jednemu z kierowców udaje się go złapać,
                  przytulając i głaszcząc odnosi go do zabudowań, nie wiem jakim cudem nie doszło
                  do żadnej stłuczki - odjeżdżając wszyscy uśmiechamy się do siebie
                  • lablafox Re: I to jest pozytywny akcent 17.09.03, 22:20
                    Dziś znów naliczyłam kilka "trafionych" zwierząt na ulicach . Jednym z nich
                    był kot , na moim osiedlu. Martwię się czy to czsami nie ten mój , bo nie
                    przyszedł na kolację .
                    Pozdrawiam lablafox
                    • ewelina10 Re: I to jest pozytywny akcent 17.09.03, 22:34
                      lablafox napisała:
                      > Dziś znów naliczyłam kilka "trafionych" zwierząt na ulicach .

                      Padniętych zwierząt rzeczywiście dużo leży na drogach. Bywają kierowcy, którzy
                      dodają gazu, jak widzą jakieś zwierzę na drodze.
                      Nie jestem jednak stronnicza. Uważam, że w Polsce jest nienależyta opieka nad
                      zwierzakami. Biorą na wychowanie i...porzucają. Ogrodzenia dziurawe, bramy
                      otwarte, a psiak ... po ulicy lata, albo goni rowerzystę.
                      Mimo najszczerszych chęci nie uda się kierowcy nagle zatrzymać przed
                      wybiegającym stworzeniem.
                      Statystyka mówi, że ilość psów jest taka sama jak ilość ludzi ???
                      Należałoby wcześniej jakoś temu zaradzić, a nie kiedy już schroniska są
                      przepełnione. Czy to jest tak trudno przeprowadzić jakąś ewidencję i kontrolę
                      nad statystyką ???
                      • lablafox Re: I to jest pozytywny akcent 17.09.03, 22:47
                        Jestem kierowcą i gdy wiedzę na poboczu dziecko lub zwierzę staję się czujna i
                        pzrygotowana na to ,że może mi się przytrafić niespodzianka. Przewiduję i
                        oceniam sytuację .
                        Zięć spostrzegł ,że kobiety na widok nadjeżdżającego auta cofają się , a
                        mężczyźni prą do przodu, dlatego należy w takich wypadkach "brać" ich z
                        właściwej strony. Poobserwowałam . Zgadza się. Gorzej gdy spotkamy się z
                        wyjątkiem .
                        Pozdrawiam lablafox
                        • lablafox Siła woli 18.09.03, 21:07
                          Stoję , któraś tam w kolejce na światłach. Przyglądam się kasztanowcom , które
                          prawie umierają . Wszystko to przez szrotowca macedońskiego. Widok dość
                          ponury. Brązowe , poskręcane resztki liści , gołe gałęzie.
                          Ponieważ jestem wzrokowcem , łapię się, iż coś mi w tym obrazie nie pasuje.
                          Wyłapuję ten błąd .To walczący kasztanowiec - obok obumarłych ,poskręcanych
                          liści , ostatkiem siły woli wypuścił nowe , zieloniutkie , a między nimi
                          zakwitły kwiaty. Nie tak dorodne jak na wiosnę , lecz drobne i
                          niesmiałe .Widok niesamowity. Szepnęłam do niego - nie daj się , walcz.
                          Pozdrawiam lablafox
                          • warum Re: Siła woli 18.09.03, 21:38
                            Przed moimi oknami /po 1 stronie/ wciaz zielone kasztanowce , strzelajace
                            kasztanami w samochody w zatoczce /moze to robactwa jeszcze do nas nie
                            przylazlo? one maja 10 lat mniej ode mnie- sa ogromne i od zawsze kiedy
                            pamietam,taki mini lasek - raj dla psiarzy/. Zamierzalam napisac o pomysle
                            naszych wladz miasta z wszczepianiem czipow psom, ponoc latwiej zlokalizowac
                            wlasciciela gdy pies sie zgubi- tak uzasadniaja to rozporzadzenie / z szacunkow
                            wynika, ze tylko 1/3 psow w miescie jest zarejestrowana , a wlasciciele placa
                            podatki/. Mnie to znowu zirytowalo, bo .. nie wiem co zrobia z
                            tymi "nieopodatkowanymi" i bez czipow ?odbiorom wlascicielom? czy wlasciciele
                            przylapani przez straz miejska zwyczajnie pozbeda sie psa wyrzucajac go z domu?
                            Zamiast wydac kase na sterylizacje bezpanskich psow i propagowanie
                            odpowiedzialnosci za zwierzeta, u nas znowu wymysla sie "kolczykowanie"sad( A co
                            z kotami ?/ a mzoe to znow jakas kreatywna firma wciska swoj produkt?/ PS. A
                            kaszatnowce musza przetrwac! Bo moj syn zdaje mature w tym roku, a one jakby
                            wiedzialy kiedy maja zakwitnac smilePozdrawiam serdecznie fanki przyrody
                            ozywionej / na KUL-u jest kierunek studiow- Filozofia przyrody!/
                            • marialudwika Re: Siła woli 18.09.03, 22:10
                              Biedne te kasztanowce,kiedys lezaly tu dywany lsniacych pieknych
                              kasztanow.Zawsze je zbieralam-pozostalosc z dziecinstwa.Od dwoch lat liscie
                              brazowieja,spadaja a biedne drzewa gole.Czasem jakas rachityczna zielen zmalym
                              kwiatkiem sie pojawi niesmialo.Zadroszcze Ci tych zdrowych kasztanowcow Warum!
                              Moje psy sa zaczipowane,to ulatwia odnalezienie,gdy sie zgubia i odnalezienie
                              wlasciciela,ktory "zgubi" psa.To ostatnie bedzie realne dopiero po przymusowym
                              czipowaniu.Chwilowo jest tylko dobrowolne.
                              Pozdrawiam
                              ml
                          • em_em Re: Siła woli 18.09.03, 22:22
                            lablafox napisała:

                            > To walczący kasztanowiec - obok obumarłych ,poskręcanych
                            > liści , ostatkiem siły woli wypuścił nowe , zieloniutkie , a między nimi
                            > zakwitły kwiaty. Nie tak dorodne jak na wiosnę , lecz drobne i
                            > niesmiałe .Widok niesamowity. Szepnęłam do niego - nie daj się , walcz.

                            niestety, podobno właśnie ta walka (powtórne wypuszczanie liści i kwitnięcie)
                            osłabia je najbardziej - i właśnie te walczące są w następnym roku na straconej
                            pozycji (podobno - ja też nie przyjmuję do wiadomości wyginięcia ksztanów)
    • hr.marica Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 08:35
      obudzilam sie dzisiaj w nocy i przypomniala mi sie nastepujaca historia:
      wakacje na jednej z chorwackich wysp. którejs nocy zrywa sie burza: grzmoty,
      pioruny, ulewa.oczywiscie przy moim lekkim snie obudzilam sie. i nagle pomiedzy
      tymi grzmotami slysze rozpaczliwe ujadanie psa. szczeka i szczeka, jakby kogos
      wolal. burza sie skonczyla a pies dalej szczeka. nie zmruzylam oka do rana.
      o swicie mialam juz dosc i jak furia wybieglam z domu szukac tego psa i nagadac
      wlascicielowi. zeszlam do portu prowadzona glosem zwierzecia. wreszcie jest,
      jest dom. zamkiniete okna i drzwi. grzecznie wolam "halo, jest tu ktos?" -
      nikogo. pies jest gdzeies za domoem, ale zaslaniaja go zarosla.ostroznie ide
      w tamta strone i co widze? niewielie podwórko, w kacie klatka z kurami. na srod-
      ku podwórka wbity w ziemie metalowy maszt,od masztu do sciany sasiedeniego domu
      przeciagniety jest drut i na tym drucie zawieszony lancuch. na lancuchu miota
      sie ujadajacy pies. cud bozy, ze zaden piorun nie uderzyl w ten maszt!
      pies na mój widok zaczyna merdac ogonem i widze, ze za wszelka cene chce sie
      uwolnic. znalazéam jakis brudny gar, który sluzyl psu za miske i poszlam na
      pobliski cmentarz po wode. okazalo sie, ze gar jest dziurawy, ale jakos pozaty-
      kalam palcami dziury i udalo mi sie doniesc troche wody zwierzeciu.pies byl
      dosc duzy,mial plowa krótka siersc, i pelno kleszczy. poniewaz nikt sie nie
      zjawil i widzialam, ze pies koniecznie chce sie urwac z uwiezi, spuscilam go
      z lancucha.wyszlismy.pies pobiegl przodem z nosem przy ziemi, tylko czasem
      ogladal sie, czy ide za nim. ja poszlam do domu, a pies pobiegl wlasna droga.
      i o byloby nic, ale kiedy juz wracalismy do kraju i bylisny na stalym ladzie
      w rijece i szlismy jakas ulica, przy której byl przystanek autobusowy zobaczylam
      wsród czekajacych tam ludzi krecacego sie psa.wygladal podobnie do
      tego "mojego".i nagle ten pies skierowal sie w moja strone, szedl wyraznie do
      mnie usmiechal sie i merdal ogonem - wtedy go poznalam :to byl ten sam pies!
      zaczelam go glaskac, a on polizal moja reke.naprawde balam wzruszona.ale czy
      dobrze zrobilam spuszczajac go tamtego ranka?czy odnalazl to bydle, które
      zostawilo go tak uwiazanego?

      • ewelina10 Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 09:19
        hr.marica napisała:
        >.ale czy
        > dobrze zrobilam spuszczajac go tamtego ranka?czy odnalazl to bydle, które
        > zostawilo go tak uwiazanego?

        Musiałam się odezwać. Jest coś... w Twoim "zatrzymanym w ... kadrze" coś
        niesamowicie wzruszającego...
        Wolność... nawet jeśli miałaby trwać krótko - warto zrobić wiele, aby ją móc
        przeżyć.
        Pozwól, że resztę pominę milczeniem.
    • ewelina10 Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 19:01
      Wreszcie moja mama znalazła kilka dni wolnego i mogłam ją zabrać do siebie.
      Teraz ma mniej czasu, niż kiedy była czynna zawodowo. Codziennie załatwia
      mnóstwo spraw, jakiś listonosz, lekarz, rehabilitacja...
      No więc jedziemy sobie razem....
      - dzieciakom kupiłam znowu...
      - tak tak, młodzi to teraz mają za dobrze. Jak byłam dzieckiem, my jako młodsze
      musiałyśmy nosić ubranie po starszym rodzeństwie, nie daj Boszzze jak coś się
      przeskrobało, jak ojciec, a Twój dziadek nahaja złapał... 3 dni na tyłku nie
      można było usiaść....
      - wojna wybuchła, kiedy byłam dzieckiem... pamiętam ...
      - mamo, ja to już słyszę chyba n-ty raz
      - pamiętam ...
      - mamo, już to słysz...
      - cisza na moment, po chwili...
      - pamiętam doskonale te pierwsze dni, żołnierz polski sobie spał na polu, chyba
      na przepustce, nie wiedział biedny, że wojna się zaczęła a tu Niemcy wjeżdżają
      na czołgach ......my jako dzieci biegniemy do niego, kule nam świszczą koło
      głowy ...
      - wyłączyłam się na chwilę, ktoś mi zajechał drogę, skrzyżowanie przejechałam
      na żółtym świetle
      - chłopina miał szczęście, gdyby nie my....

      Mów sobie mamo ile razy chcesz. Jak to dobrze, że wciąż mam Ciebie. Więc co
      było dalej z tym żółnierzem.... smile))
      • warum Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 19:34
        Przez zwierzatka po rodzicow .. rozrzut w 1 temacie mamy faktycznie bardzo
        duzy.Pozruszyl mnie temat rodzicow. A to dlatego ,ze... wlasne doswidczenia
        mniej pasuja do iddylicznych rodzin, a ckliwe okazywanie milosci wlasnej
        porusza we mnie wredna strune. Jestem zwiazana z 1 rodzicem czyms co
        okreslilabym petla samozaciskajaca sie - paskudnie to nazwalam, ale sprobuje
        inaczej to okreslic. Sa ludzie, ktorzy wysylajac kartke na swieta, kupujac
        prezent na urodziny i telefonujac regularnie 1xtydzien z pytaniem co slychac
        sadza,ze spelnili swoj obowiazek wrecz wykazali duzo aktywnosci w tych
        kontaktach. Sa ludzie, ktorzy...opiekuja sie starymi rodzicami, padajac na nos
        ze zmeczenia,nie oczekujac niczego w zamian, bo im sumienie nie pozwala
        zostawic ich w samotnosci i bezradnosci / lub skazac na starosc w domu opieki/.
        To tylko kwestia jaki ma sie uklad rodzinny. Rzecz w tym, ze wiekszosc rodzicow
        stara sie bardzo sprawiedliwie rozdzielic wlasna milosc do dzieci/ mimo tak
        roznego zaangazowania w sprawy zycia "codziennego"/ i... wszystko chce im,
        wybaczyc, bo ta relacja rodzic-dziecko zmienia sie na korzysc z uplywem
        czasu."Wygladza sie". Starsi ludzie latwiej wybaczaja, prosciej
        usprawiedliwiaja, malo im trzeba by poczuc sie szczesliwym...Tylko,ze na forum
        jak dotad wypowiadaja sie same dobre dusze, bez prawdziwych problemow w
        relacjach z bliskimi. A ja.... po prostu uwazam,ze tam gdzie jest silna wiez
        jest miejsce i na milosc i na nienawisc, zlosc.. a wybor letnich uczuc mniej
        kosztuje nerowow i zachodu . Pozdrawiam z nadzieja na gwaltowna reakcje.Bo
        temat dzieci- rodzice to ten sam temat co mezczyzna-kobieta . Nowa twarz
        chciala sprowowkowac reakcje opowiadajac o zdradzie, ale czyja???
        Porzadnych?smile))))Smieszne, porzdnego nic nie zepsuje.Bo unika pokus i... nie
        eksperymentuje dla sportu.
        • iremos Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 19:52
          warum napisała:

          > ze... wlasne doswidczenia
          > mniej pasuja do iddylicznych rodzin, a ckliwe okazywanie milosci wlasnej
          > porusza we mnie wredna strune.
          Nie tylko w Tobie


          Warum napisała:
          > To tylko kwestia jaki ma sie uklad rodzinny. Rzecz w tym, ze wiekszosc
          rodzicow
          >
          > stara sie bardzo sprawiedliwie rozdzielic wlasna milosc do dzieci/ mimo tak
          > roznego zaangazowania w sprawy zycia "codziennego"/ i... wszystko chce im,
          > wybaczyc, bo ta relacja rodzic-dziecko zmienia sie na korzysc z uplywem
          > czasu."Wygladza sie"
          Oj nie nie u wszystkich, raczej cechy negatywne bardzo się wzmacniają i
          wszystko zależy od układu rodzinnego ( bywają bardzo trudne, szczególnie gdy
          wchodzi w rachubę macocha bądż ojczym). Trudno o tym pisac, bo to są długie
          historie. Ja osobiscie w pewnym momencie "odpuściłam"to jest nie dam sobie
          dalej psuć życia i nie jestem tylko od obowiazków. Jak przyjemnosci to nie dla
          mnie. Teraz mam chociaż spokój, bo i tak cokolwiek bym zrobiła i yak by było
          żle. Tyle, ze u nas "brudy pierze się w domu" i mało na ten temat rozmawia
          publicznie. Ale co raz większą akceptację ma fakt oddania starego człowieka do
          domu opieki.





        • ewelina10 Re: Zatrzymane w .... kadrze do warum 19.09.03, 20:42
          Pytanie osobiste i proszę się nie doszukiwać podtekstów:
          Czy jest coś co Cię cieszy w życiu ?
          Czy jest chociaż jedna osoba, którą darzysz sympatią ?
          Czy udaje Ci się czasami z sympatią patrzyć na otoczenie ?
          Ja naprawdę nie jestem nic a nic winna, że odbierasz ten świat w ten sposób.
          W Twoim poście wyczułam tyle ujemnej energii do świata - nawet poczyniłam
          starania, że względu na nasz staż na tym forum - żeby zrozumieć, ale mi się nie
          udało.
          Czy Twój post jest odpowiedzią na moje wątki ???
          • warum Re: Zatrzymane w .... kadrze do warum 19.09.03, 21:05
            ewelina10 napisała:

            > Pytanie osobiste i proszę się nie doszukiwać podtekstów:
            > Czy jest coś co Cię cieszy w życiu ?
            > Czy jest chociaż jedna osoba, którą darzysz sympatią ?
            > Czy udaje Ci się czasami z sympatią patrzyć na otoczenie ?
            > Ja naprawdę nie jestem nic a nic winna, że odbierasz ten świat w ten sposób.
            > W Twoim poście wyczułam tyle ujemnej energii do świata - nawet poczyniłam
            > starania, że względu na nasz staż na tym forum - żeby zrozumieć, ale mi się
            nie
            >
            > udało.
            > Czy Twój post jest odpowiedzią na moje wątki ???
            Nie mam zwyczaju odpowiadac " lapiac za slowka" ale tu odpowiem za kazde
            pytanie.
            Najbardziej cieszy mnie to,ze zyje.
            Sa osoby, ktore darze bezgraniczna miloscia i one o tym wiedza.
            Otoczenie ma wiecej ze mnie niz ja z niego. A do podreperowania
            samozadowolenia niepotrzebne mi jest "okazywanie" wszem i wobec tej sympatii
            dla innych.
            Jestem realistka i nie udaje przed soba lub innymi,ze widze rozowe, a nie
            szare. Co wcale nie oznacza,ze gnebie innychsmile))))A to,ze nie znosze "grania"
            pozytywnych jednostek - to fakt. Kazdy czlowiek ma lepsze i gorsze chwile. I
            tylko to nalezy uwzgledniac w ocenie innych. Tolerancja to podstawa
            wspolistnienia. Choc rozumiem,ze mozesz miec potrzebe szukania tych " z dobra"
            energia, moze ci ona potrzebna. Pozdrawiam, i bardzo sie ciesze,ze przestalo
            byc mialko.
            >
        • marialudwika Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 22:06
          Moja wiez z rodzicami byla niezwykle silna,bylam jedynaczka wiec dzielic ich
          z nikim nie musialam .Bywaly rozne zgrzyty,zwlaszcza z Mama.Byla Ona
          corka,zona i matka idealna,ale dosc wymagajaca i stawiajaca wysoko poprzeczke.
          Jedynie w stosunku do swego wnuka umiala "wlozyc rozowe okulary"..
          Mowiac o poprzeczce nie mam na mysli nic przekraczajacego moje zalozmy,
          mozliwosci.Pozatym byla niezwykle konsekwentna.Jej" tak" bylo zawsze tak
          a "nie" -nie.Nigdy mnie nie bila ani na mnie nie krzyczala,ale wystarczylo,ze
          spojrzala na mnie.....Ojciec byl mniej "wymagajacy" i umial na wiele
          przymnknac oko.
          Moja wiez z Mama istnieje nadal,choc Jej juz nie ma wsrod zywych.Pozdrawiam
          ml
          • marialudwika Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 22:18
            Moi Rodzice odeszli za wczesnie,byli jeszcze w pelni sil i bardzo mi potrzebni.
            Zawsze zazdroszcze moim przyjaciolkom,ze maja choc jedno z rodzicow,nawet
            sedziwych i czesto wymagajacych opieki czy czasu,ktorego one nie moga mu
            poswiecic.
            Wiem,ze starsi ludzie bywaja,jak dzieci i trzeba "w nich' wlozyc duzo czasu i
            cierpliwosci-mialam dziadziusiow dlugowiecznych i opiekowalam sie nimi razem z
            reszta rodziny..Nawet nam do glowy nie przyszly zadne domy opieki etc.Moze
            teraz jest inaczej? Bardziej "zachodnio" i mniej ludzko-nie wiem.Pozdrawiam
            ml
            • warum Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 22:52
              Mialam 25 lat i bylam pierwsza osoba, ktora przyjechala do babci zaraz po
              smierci dziadka / dziadek chorowal kilka lat,zmarl w domu majac 85/.Do konca
              zycia nie zapomne jak moja stara babcia jak male dziecko rozplakala mi sie w
              ramionach i w tym szlochu bylo tylko jedno zdanie:" jak on mnie mogl tak sama
              zostawic?". Babcia przezyla go o 4 lata.
              • marialudwika Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 23:50
                Nigdy nie zapomne mojej Babuni,tej Babuni,ktora od 4 roku mojego zycia z nami
                mieszkala.Kochala mnie i byla nadopiekuncza:"nie wchodz w kaluze bo sie
                zaziebisz" itp.Okropnie mnie to zloscilo bo lubilam wlazic w wode!!
                Czesto "wyladowywalam sie" na niej po powrocie ze szkoly.Dzieci sa jednak
                okrutne czasem.Pozniej zmadrzalam.Ona wiedziala,ze pale po cichu papierosy i
                udawala,ze nic nie wie..ukrywala moje sprawki,zwsze mi machala przez okno,gdy
                gdzies szlam.Pod koniec zycia na krotko zachorowala,wiedziala,ze niedlugo umrze
                choc byla to "zwykla" grypa...Po jej smierci strasznie rozpaczalam...a nie
                moge juz wiecej pisac
                ml
    • warum Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 20:15
      Nie mialam na mysli wymiane tu historii typu " komu gorzej, lub lepiej", tylko
      rzeczowa dyskusje - sondaz typu jak to jest realnie, a nie "teoretycznie" +
      rady" co powinnam zrobic". Bo ja i tak nie slucham radsmile I za to sama placesmile)))
      Na pewno ktos zasobny w kase, bez problemu oplaci "godna starosc" bez poczucia
      odrzucenia. Ale ja liczylam na odwage tych, ktorzy sa przecietnymi ludzmi i
      wciaz musza wybierac czy na dzieci czy na rodzicow? Wciaz mam wrazenie, ze
      czyatja nas tylko w pracy i nie odzywaja ,zeby nie odkryc sie przed
      pracodawca,ze tu zagladaja. a "wolne zawody"smile sa na tyle wolne,ze jednak to
      nie ich problem.
      • trium Re: Zatrzymane w .... kadrze do warum 19.09.03, 20:53
        wiesz, jak przeczytalam twoj post, to az mna zatrzechlo. Wolalam sie nie
        odzywac, bo nie mam zamiaru byc wrzucona na jakakolwiek polke. Jestem soba i
        moj stosunek do rodzicow wyplywa ze mnie, ze srodka. Nie musze opiekowac sie
        nimi, bo sa jeszcze bardzo sprawni, choc w ich wieku kazdy dzien moze byc
        niespodzianka. Przyznam ci sie, ze dzwonie, odwiedzam, goszcze czestokroc
        z "musu", zaganiana, urobiona i z natury leniwa, mozna rzec "poswiecam" sie.
        Ale do jasnej ciasnej robie to dla mojej MAMY i TATY. I wiem, jaka im to
        sprawia radosc, jacy sa szczesliwi, bo to trudny dla nich okres. Po dlugim
        zyciu na wysokich obrotach, nagle poczuli sie zupelnie niepotrzebni. Wiec
        ciesze sie, ze potrafie sie zmusic i czasami wyglodniala, prosto z pracy jade
        zrobic im zakupy i posiedziec (dla nich tylko chwile, dla mnie to tyle czasu, w
        ktorym moglam zrobic ...)
        Mozesz mnie nazwac porzadna i grzeczna, ale ciesze sie, ze taka wlasnie jestem.
        wystarczy w myslach zamienic sie miejscami.
        • warum Re: Zatrzymane w .... kadrze do warum 19.09.03, 21:09
          trium napisała:

          > wiesz, jak przeczytalam twoj post, to az mna zatrzechlo. Wolalam sie nie
          > odzywac, bo nie mam zamiaru byc wrzucona na jakakolwiek polke. Jestem soba i
          > moj stosunek do rodzicow wyplywa ze mnie, ze srodka.
          ciach
          > Mozesz mnie nazwac porzadna i grzeczna, ale ciesze sie, ze taka wlasnie
          jestem.
          >
          > wystarczy w myslach zamienic sie miejscami.
          I tylko o to mi chodzilo.Pozdrawiam serdeczniesmile
      • em_em Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 21:06
        warum napisała:

        > Wciaz mam wrazenie, ze czytaja nas tylko w pracy i nie odzywaja ,zeby nie
        > odkryc sie przed pracodawca,ze tu zagladaja. a "wolne zawody"smile sa na tyle
        > wolne,ze jednak to nie ich problem.

        ciut upraszczasz - myślę że jest tyle wariantów ile osób - np moja "wolność
        zawodu" polega jedynie na tym, że sama tego chciałam wink - innych profitów
        jakoś nie widzę - natomiast powyższę dylematy mnie nie dotyczą z tego prostego
        powodu, że i rodzice i teściowie odeszli dawno, nagle, w pełni sił, kiedy
        jeszcze bardziej oni byli dla nas niż my dla nich
      • iremos Re: Zatrzymane w .... kadrze 19.09.03, 21:12
        a propos godnej starosci, najczesciej opłacają ja sami starsi, ze swojej
        emerytury i wynajmu mieszkania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka