Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 287 - lutowe i bezbledne !

03.02.09, 23:57
No wreszcie luty, czyli za chwile marzec i wiosna smile Postaram sie nie zrobic
ani jednej literowki, jezeli to w ogole mozliwe - specjalnie dla Dado !
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 00:23
      Monia i Mammaja proroczo przewidzialy srode w cycatym nastroju. Od
      wczoraj swedza mnie male oparzenia meduza, oczywiscie w miejscu w
      ktore kobiecie nie wypada sie drapac w towarzystwie a dyskretnie sie
      nie da. Do tego obudziwszy sie dzisiaj zbyt pozno (wszyscy
      zaspalismy!) zlapalam pierwszy lepszy biustonosz i siedzac teraz w
      biurze czuje jak mi nie lezy bo wskutek plywania i schudniecia
      anatomia mi sie nieco zmienila (polecam plywanie zabka jako
      lifting!). Odczuwam nieodparta chec czochrania sie. Nie wiem, czy
      pomoze na to joga w czasie lunchu, ale mam taka nadzieje... W kazdym
      razie po przebojach ze zjezdzajacymi samonosnymi ponczochami w
      poniedzialek (wlasnie pisze list reklamacyjny do producenta) i po
      wczorajszej bezskutecznej wyprawie za butami (w celu dogonienia
      imidzu forum), stwierdzam, ze ciezkie jest zycie kobiety.

      Pozdrawiam zza biurka
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • fedorczyk4 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 09:24
        No wiesz co Mammajko nie rob tego mojej Kuzynce, ona sie zaplacze z
        zawodusmile
        Luizo nie mozna miec w zyciu wszystkiego, plywania w morzu,
        schudniecia, i nieswedzeniawink samoprzylepne ponczochy przypominaja
        mi to co ponczochy zrobily mi 100 lat temu w Katowicach.
        W ciazy po po same uszy (z Synem Podstawowym)z siatami w rekach i
        psem typu wilcze echo na smyczy, maszerowalam sobie przy glownym
        rondzie tego miasta. Mialam na sobie cudowne grube na centymetr
        welniane ponczochy koloru lila, nabyte za ciezki piniadz na szaber
        platzu. Nagle Beniek (pies rasy wilcze echo) postanowil ze zlapie
        golebia, wyrwal mi sie i runal przez potwornie ruchliwa jezdnie
        prosto pod samochody. Ja za nim z wrzaskiem slalomujac miedzy
        trabiacymi i hamujacymi rozpaczliwie autami. Dopadlam go na srodku
        ronda. W trakcie biegu ponczoche opuscila chec do zycia i opadla mi
        bezwladnie do samej piety, torebka z mlekiem w jednej z siat pekla i
        ciecz zalala mnie, ponczoche i rondo. I tak stalam w srodku
        nieprzerwanej rondy samochodow, z brzuchem pod broda, ponczocha
        lezaca na glebie, lejacym sie mlekiem i psem, ktorego trzymalam za
        ucho, bo obroze zerwal. To byl chyba jedyny raz w moim zyciu kiedy
        naprawde nie widzialam zadnego wyjscia z sytuacjismile
        • jutka1 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 10:26
          Piekna opowiesc, Fed. smile)))))

          Z mojej strony troche oddechu. Wreszcie mam nadzieje na zwolnienie tempa
          zawodowego, przez kilka dni przynajmniej. Wczoraj skonczylam pierwsza faze
          projektu, wyslalam raport, obgadalam kilka spornych spraw, mozna teraz sie
          troche (troche, zeby nie bylo) wyluzowac. Tfu, odpukac.

          Meteoparis zapowiada zimno. Czekam na wiosne uncertain

          Milego dnia smile
          • lablenka_x Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 12:32
            Hahaha ubawiłam sie setnie czytajac wpis fedorczyka - widziałam Cię
            na tym rondzie jak żywą, wybacz ,ale potwierdza sie,ze człowiek
            najbardziej cieszy sie z takich cudzych przypadłości.
            Pamiętam do dziś zimę na moim "zesłaniu" na wieś na 3 lata (nakaz
            pracy wówczas obowiązywał).Slizgawica jak diabli.Szłam z trudem
            trzymajac sie opłotków,a przede mną pani sekreterz gminy w futrze z
            nutrii i czpce z kuny - kwadratowa prawie bo mała i pekata i w
            pewnym momencie przewróciła sie na grzbiet i ślizgiem takim na
            jezdnię wypadła - rączki w górę, nóżki w górę i kręci się
            biedaczysko , a ja trzymam się tego płota i ryczę ze szczęścia na
            cały głos moje hahaha.
            Potem podnosząc ja, oj trudne to było przepraszałam ją solidnie,
            ale widok do dziś pod czaszką mam.
            Luizo cóż ci poradzić - zamiast drapania sie moze dyskretne
            opieranie pupy o krzesło ,że niby coś tam .Oj bidulka Ty .
            Powiem Wam że ja chyba większa bidulka, bo na czwartek powinnam być
            ubrana elegancko no i... ja nie mam co na siebie włożyć tralala.
            Zmory w sklepach patrzą nadal na mnie ze zgrozą i mówią"takich
            wielkich jak na pania to nie mamy" , a obok mnie stoi wg mnie
            wieksza ode mnie i znajduje.Więc nie wiem czy mój odbiór siebie
            jest nieadekwatny do rzeczywistości , czy co.
            Miłego dnia zycze .U nas ślisko jak diabli po deszczowym wieczorze i
            mglisto i szaro i bura.Za godzinę ide na łowy brrr.
            • fedorczyk4 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 12:50
              Lx, Ty mnie nie przepraszaj, nic nie poradze ani ja, ani niektorzy
              ludzie usilujacy traktowac mnie powaznie, ze Bozie nie po to mnie na
              ten lez padol zeslala zebym ja powazna byla. Nawet jak mnie do
              szpitala na syrenie przywiezli, na wpol uduszona, w prawie szoku
              anafilaktycznym, to lekarz nie mogl nie pokladac sie ze smiechu,
              jednoczesnie probujac ratowac mi zycie. Straz pozarna we Francji
              pokladala sie ze smiechu odbierajac moj porod w lazience. Zeby nie
              wiem co sie ze mna dzialo to i tak zawsze co najmniej w 3/4 bedzie
              smieszne. Kazdy wypadek, kazde zlamanie i choroba wszystko bylo
              oblane lzami smiechu. Jak mialam 41 goraczki, bo w doroslym wieku i
              po raz drugi przechodzilam ospe, to w malignie gencjana na krostach
              na czole, zagralam sobie w kolko i krzyzyk. Jak przyjechal lekarz to
              reka mu skakala ze smiechu tak, ze nie mogl pogotowia telefonicznie
              wezwac i zastanawial sie czy mnie na interne, czy na psychiatrie
              wyslac. I tak ja mam zawsze.
              • mammaja Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 16:45
                Fed, to wspaniale "tak miec", ze dramatyczne sytuacje okraszasz wybuchami
                smiechu, poprostu idealne wyjscie - no ale z takim darem trzeba sie
                urodzic,jakis gen przesmiewcy zszedl po cichutku na ciebiesmile
                od razu zrobilo mi sie weselej na mysl o czochrajacej biust Luize i Lablence
                poszukujacej kreacji. Bo z kuppowaniem kreacji tak jest, ze jak na gwalt
                potrzebna to akurat nic nie pasuje. A znowu jak nie ma "musu" to komu sie chce
                lazic po sklepach? No mlodym, tak, sama pamietam polowania w Hofflandzie i
                Telimenie bez specjalnej okazji. poprostu wtedy polowali sie nieustannie smile
                odbylam narade w Urzedzie Miasta, terz czeka mnie jeszzce kolejnw w Dzielnicy,
                ale z tej moze beda bezposrednie korzysci. nawt ta ochydna pogoda nie dokucza,
                kiedy sie jest w biegu, przynajmniejdzisiaj bylo troche cieplej. No to do wieczora.
                • fedorczyk4 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 17:01
                  mammaja napisała:
                  "porostu wtedy polowali sie nieustannie smile"
                  I od razu mi Mammajko ulzylosmile)))
                  Widze ich tak sie nieustannie polujcychsmile))))
                  Mammajko to jest gen po prababci. A kto jej go dal to juz sem newim.
                  Ide sprzatac przed pojawieniem sie blizniaka. W planach kulinarnych
                  mam kurczaka w curry i baklazana z oliwkami, suszonymi pomidorami i
                  kaparami. Ciekawe jak mi to wyjdzie bo samowymyslne jest.
                  • mammaja Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 20:24
                    Oczywiscie mialo byc "polowalo sie nieustannie", ale obiecalam, ze w tytule
                    watku nie bedzie literowek i nie ma. Potem to juz nie da rady!
                    Przeciez nie moge czytac tych wszystkich glupotek, ktore pisze smile
                    napisz potem jak ten baklazan wyszedl, bo bardzo mnie to interesuje!
                    • dado11 Re: Sroda w cycatym nasroju - oj TAK! 04.02.09, 20:48
                      Dziewczyny wykończycie mnie na amensmile
                      Mmm:
                      ...terz czeka mnie jeszzce kolejnw w Dzielnicy,...
                      ...wtedy polowali sie nieustannie smile...
                      na to Fed:
                      ..."porostu wtedy polowali....
                      ...nieustannie polujcychsmile...
                      już mam problem z mięśniami twarzy od śmiechu radosnego!
                      Bożesz, jak wy kreatywnie budujecie nowy języksmile i nieważcie się
                      zmieniać!
                      A za mną dzień dziwaczny, moje dziecko wymarzyło sobie ślub
                      kościelny, co potrafię zrozumieć choć nie jestem fanką.
                      Niestety, ta prastara instytucja (kościół katolicki) była uprzejma
                      zagubić wszelki ślad po akcie chrztu i 1 komunii mojego dziecka.
                      Szczęśliwie zdjęcia zostały i na tej podstawie będziemy odtwarzać
                      historię sprzed ćwierćwiecza...
                      dziecię obleciało połowę warszawskich parafi i dziś nas dotaszczyło
                      do kancelarii, w której mieliśmy złożyć zgodne oświadczenia, że
                      byliśmy obecni przy jej narodzinach (sic!) oraz podczas chrztu!
                      Najmniej przyjemne było zdecydowane niedowierzanie z jakim się
                      spotkaliśmy, czułam się tak, jakbym chciała coś od tej instytucji
                      wyłudzić... brrr... po 3 kwadransach pozwolono nam jednak złożyć
                      oświadczenia, no i teraz pozostaje oczekiwanie. Zobaczymy jak
                      długie... mam nadzieję, że przed planowanym zamążpójściem dziecięcia
                      zdążą...
                      Poza tym właśnie przekroczyliśmy wszelkie dopuszczalne debety, a
                      obiecane (i spóźnione już o wieki) należności wciąż są tylko
                      oczekiwane... poziom mojego stresu osiągnął górny pułap
                      wytrzymałościsad jeszcze kilka dni, a moja wstrząśnięta mózgownica
                      osiągnie temperaturę wrzeniasad ok. wiem, są do nabycia napoje
                      kojąco-chłodzące, tyle że szkodzą, na wątrobę... trudno, biedna
                      wątroba...
                      pozdrawiam anyway, D.
            • luiza-w-ogrodzie Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 00:26
              lablenka_x napisała:

              > Hahaha ubawiłam sie setnie czytajac wpis fedorczyka - widziałam
              Cię na tym rondzie jak żywą, wybacz ,ale potwierdza sie,ze człowiek
              > najbardziej cieszy sie z takich cudzych przypadłości.
              > Pamiętam do dziś zimę na moim "zesłaniu" na wieś na 3 lata (nakaz
              > pracy wówczas obowiązywał).Slizgawica jak diabli.Szłam z trudem
              > trzymajac sie opłotków,a przede mną pani sekreterz gminy w futrze
              z nutrii i czpce z kuny - kwadratowa prawie bo mała i pekata i w
              > pewnym momencie przewróciła sie na grzbiet i ślizgiem takim na
              > jezdnię wypadła - rączki w górę, nóżki w górę i kręci się
              > biedaczysko , a ja trzymam się tego płota i ryczę ze szczęścia na
              > cały głos moje hahaha.
              > Potem podnosząc ja, oj trudne to było przepraszałam ją solidnie,
              > ale widok do dziś pod czaszką mam.

              Czytam i smieje sie i dziwie ze mnie sie takie rzeczy nigdy nie
              zdarzaja. Sadzac z jej opowiesci, Fed przyciaga zamieszanie jak
              magnes!

              > Luizo cóż ci poradzić - zamiast drapania sie moze dyskretne
              > opieranie pupy o krzesło ,że niby coś tam .Oj bidulka Ty .

              LX, nie o pupe chodzilo, pupa mozna faktycznie czochrac sie o
              krzeslo (co robilam, gdy kilka lat temu uciela mnie ponad krawedzia
              ponczoch malenka muszka piaskowa (sandfly) wywolujac piekacy
              czerwony placek wielkosci dloni, z pecherzem w srodku, goracy i
              swedzacy jak szlag przez 3 tygodnie), ale jak dyskretnie podrapac
              sie w biust? Na szczescie dzisiaj mniej swedzi no i pracuje w domu
              wiec moge sie drapac do upojenia!

              > Powiem Wam że ja chyba większa bidulka, bo na czwartek powinnam
              być ubrana elegancko no i... ja nie mam co na siebie włożyć tralala.
              > Zmory w sklepach patrzą nadal na mnie ze zgrozą i mówią"takich
              > wielkich jak na pania to nie mamy" , a obok mnie stoi wg mnie
              > wieksza ode mnie i znajduje.Więc nie wiem czy mój odbiór siebie
              > jest nieadekwatny do rzeczywistości , czy co.

              Jak ekspedientka moze wogole powiedziec "takich wielkich jak na
              pania" i w dodatku ze zgroza?

              > Miłego dnia zycze .U nas ślisko jak diabli po deszczowym wieczorze
              i mglisto i szaro i bura.Za godzinę ide na łowy brrr.

              U nas wrecz przeciwnie: ani slisko, ani szaro/buro, ani na lowy sie
              nie wybieram. Powodzenia w polowaniu
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
              Australia-uzyteczne linki
              • jutka1 Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 07:25
                W perspektywie mam trochę lżejszy dzień (odpukać), bom się obrobiła z trzema
                wagonami roboty przez ostatnie 1.5 tygodnia. Zacznę robić porządki na biurku -
                za 3 tygodnie przeprowadzamy biuro i trzeba się już zacząć szykować. Strasznie
                się na tę przeprowadzkę cieszę, bo będę mogła chodzić pieszo do i z pracy (20
                minut w jedną stronę), i zaoszczędzę godzinę dziennie. Jiiippiii. No i wrócę do
                starych rewirów, znanych od lat od podszewki - i lubianych, nie ukrywam.

                Wieczorem spokojny czas w domu.

                Jednym słowem: zwalniam tempo! smile))))))))
                • mammaja Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 13:31
                  Od rana ptaszyna jakas wyspiewuje w ogrodzie, jakby to rzeczywiscie wiosna
                  ndchodzila, a nie poczatek lutego. Zrobilam sobie troche "wolniejsze"
                  przedpoludnie, no i dobrze.
                  Wpis Fxi luizy przypomnial mi, ze za kilka dni ja tez bede musiala "ubrac sie"
                  - moze nie tak super elegancko, ale czas pomyslec o odnowie! Brr..
                  Jutce milej przeprowadzki - blisko do pracy to jest wielka sprawa!
                  No i w ogole ten Paryz o wiosnie... milo pomyslec...
                  • mammaja Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 13:32
                    Poprawilam 5 literowek, a i tak przegapilam spacje sad
                    • fedorczyk4 Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 14:38
                      Ba, klawiatura sie na Ciebie zawziela Mammajkosmile
                      Jestem dzisiaj strasznie ospala. Potlumaczylam dla le Meza rozne
                      tam, takie. Pojechalam po krewetki, zaraz je sobie zrobie z
                      groszkiem cukrowym i czosnkiem. A potem chyba sie wyrtne poczytac.
                      mammajko to cos baklazanowego wyszlo calkiem fajnie, zaraz napisze w
                      Dadowych kulinariach
                      • monia.i Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 23:04
                        Fedo - opis czegoś bakłażanowego smakowity smile A opis sytuacji z
                        psem, pończochą, brzuchem i śmiechem działający na wyobraźnię smile
                        Mammaju - dzięki za linka w poprzednich Dzisiajkach - coś tam dzieci
                        działają w temacie.
                        Położyłam sobie świeży kolorek, bo poprzedni był już niepapuśny. A
                        przy okazji wpadłam na świetny pomysł, stara krowa, coby sobie
                        grzyweczkę skrócić...Hehehehehe...Ja nie wiem, czy to przez tę
                        pogodę zgłupiałam, czy tajemniczy wirus mnie zaatakował..O - tak
                        właśnie będę mówiła, gdyby ktoś chciał cuś komentować. Wirus z
                        nożyczkami smile))
                        Smoka zaatakował inny rodzaj wirusa, prycha, kicha i leczy się na
                        wszystkie sposoby, wszystko, żeby się tylko nie rozłożyć.
                        Ja profilaktycznie winko spożywam - Wasze zdrowie smile I nasze też,
                        oczywiście smile
                    • dado11 Mammaju! 05.02.09, 21:13
                      nie poprawiaj, proszę!
                      robisz najfajniejsze literówki światawink
                      czekam na następne!!! smile
      • fedorczyk4 Sobota 07.02.09, 09:33
        Lo matko, ale mnie leb zaiwania. Wczorajszy wieczor spedzilismy z
        moim blizniakiem i caly prawie przegadalismy o maszynach
        drukarskich. On nimi handluje, le Maz na nich pracuje, a ja chcial
        nie chcial w tym uczestnicze. Czeka na mnie sobotnia gora
        prasowania, potem pojade po upominek imieninowy dla wczorajszej
        solenizantki dzisiaj nawiedzanej. Jeszcze wypadalo by sie odziac i
        wyjsc z suczydlem. Ale chyba zaczekam z dzialnoscia az zacznie
        dzialac ibuprom zatoki, pozarty do kawy. Verbenko, ta japonszczyzna
        jest przecudna.
        O wlasnie psica capnela sie za ogon i probuje sie z nim definitywnie
        rozprawic, wyrywajac go raz a dobrze. Jak zwykle robi to zajadle i
        okropnie smiesznie.
        Zycze milego week endu.
        • mammaja Re: Sobota 07.02.09, 12:26
          Wczoraj serwer gazety zniechecal skutecznie do pisania - taki byl beznadziejnie
          powolny!
          Swiat pelen slonca, od razu zyc sie chce, jak mi jeszcze mloda pokoloruje wlosy
          to wyrusze na podboj! Ciesze sie na spacerek z Frankiem i psami, syn wyruszyl
          przed switem, juz dzwonil z Paryza ze przesiada sie do lotu na Kube, ech te
          odleglosci znikajace! mam nadzieje, ze bedzie mu sie dobrze zeglowalo i wroci
          zregenerowany smile
          No pewnie, narodziny dzieciecia to bardzo meczace dla panow!
          Bardzo milego dnia, wam i sobie zycze!
    • dado11 Verbeno! 04.02.09, 20:56
      nie zdążyłam napisać w poprzednich dzisiajkach, że baaaardzo,
      baaaardzo podoba mi się japońsko brzmiąca akwarela!
      i choć w przeciwieństwie do Foxie, widzę w niej smutek i nostalgię,
      to i tak jestem fanką!
      jest szalenie dekoracyjna! i zwiewna! supersmile
      D.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek na werandzie 04.02.09, 23:01
      Dzis pracuje z domu, na dworze jest juz teraz nieznosnie wilgotno i
      duszno, ze nie wspomne iz jest goraco. Chyba w poludnie zabiore
      kroliki do pralni, bo ma byc 35 stopni w cieniu. Podlalam doniczki,
      bazylie, paprocie i passiflore, reszta niech sobie radzi sama. W
      weekend bedzie 42 i 43 stopni, ale w niedziele w nocy ma przyjsc
      ochlodzenie i temperatura spadnie o 20 stopni, yessssssssss.

      Zupelnie nie mam serca do pracy w tym tygodniu, za duzo ludzi mnie
      sciga po jakies raporty i rekomendacje a mam tylko dwoje rak i jedna
      klawiature. Czarno widze ten luty. W dodatku wznowiono wieczorne
      konferencje o 22-giej w co drugi czwartek. Chyba pojde nad ocean po
      skonczeniu pracy i wroce dopiero na te wieczorna nasiadowke, uff.

      Co do Dadowych komentarzy lingwistycznych, Fedowe "...nieustannie
      polujcych" przeczytalam jako "...nieustannie polucyjnych" i malo sie
      nie udlawilam sniadaniem - najpierw z zaskoczenia a potem ze smiechu
      z wlasnych skojarzen.

      Pozdrawiam g o r a c o
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • foxie777 Re: Czwartek na werandzie 05.02.09, 16:35
        A u mnie 9C, wprost niebywale,ciekawe jak dlugo ta sielanka potrwa.
        Dado, ja u Verbeny zobaczylam spokoj,co wcale nie oznacza ze bez
        smutku.Ale to taka osobista sprawa, odczytywanie nastroju artysty.
        Czy slub twojej corki Dado juz jest ostatecznie zaplanowany?.
        Co do parzacych meduz w oceanie u nas sie toto pojawia w sierpniu
        i zawsze staram sie bardzo uwazac, bo juz mam ta"przyjemnosc"
        za soba i to kilka razy.
        Dzisiaj jest taki piekny sloneczny i zimny dzien.Za chwilke jade
        po Tesciowa na wizyte u kardiologa, a potem na lunch.
        Ona ma juz prawie 88 lat.Oby tak dalej.
        pozdrawiam was zimowo.


        • dado11 Re: Czwartek na werandzie 05.02.09, 21:33
          Za mną dzień administracyjny, nareszcie spłynęła część należności i
          najpilniejsze przelewy wysłane, ufff... a czekałam już na tę kaskę 9
          tygodni...sad mam nadzieję, że następne nie będą tak się ślizgać.
          Poza tym po raz pierwszy w życiu zabrałam się za zrobienie nóżek w
          galarecie, co pochłonęło pół dnia... a efekt, hmmm...zobaczymy
          jutro.
          Foxie, moje dziecię, ma jak na razie plan w zarysie, niemniej wiąże
          się to z intensywnymi przygotowaniami, bo teraz wśród młodych taka
          moda: ma być hucznie, tłumnie i bogato...sad nadmienię, że mi się to
          zupełnie nie podoba, bo uważam takie imprezy za bezsensowne
          wywalanie pieniędzy, które młodzi mogliby wykorzystać na zupełnie
          inne cele. No cóż, wygląda na to, że jestem z tymi poglądami dosyć
          odosobnionasad niemniej potrafię postawić na swoim, więc nie
          zastawię się, aby się postawić i tylewink a jak będzie, czas pokaże,
          bo dziecię też potrafi się zaprzeć jak koza...
          Nasze ptaki zaokienne już od jakiegoś czasu dzwonią wiosennie, ale
          dziś okoliczne kociska dały taki koncert "marcowy", że chyba w
          istocie wiosna za pasemsmile
          Luizo, jak tam twoje "błękitne oczy" już nie czochrasz?
          Jutku, cieszę się, że poprawiają ci się warunki! a te spacery w
          paryskim wietrze wiosennym.....smile
          pozdrawiam, D.
          • luiza-w-ogrodzie Dado 05.02.09, 22:44
            Czytam Twoje opisy przygotowan weselnych i zastanawiam sie czy Twoja
            corka nie jest za mloda na malzenstwo? Wiem, wiem, za naszych czasow
            wszyscysmy sie zenili i mieli dzieci przed 20-stka :o) ale gdy
            patrze na mlodych ludzi, widze, ze czesto zenia sie w milosnej
            slepocie a potem nie wychodza na tym dobrze. Zeszta co ja tam wiem,
            jeszcze zadnego dziecka nie oddalam w slubne rece. Mam nadzieje ze
            Twoje dziecko bedzie mialo szczescie.

            PS. nie czochram sie juz...

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
            Australia-uzyteczne linki
            • monia.i Re: Dado 05.02.09, 22:52
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > PS. nie czochram sie juz...

              smile)))) cudne smile)) Tym bardziej, że już nie smile
              • dado11 Moniu... 05.02.09, 23:27
                no to brzdękkkk, kryształowym kielichem, pełnym dobrasmile na zdrówko!
                • monia.i Re: Moniu... 05.02.09, 23:37
                  Odbrzdękowywuję ochoczo smile
            • dado11 Re: Dado 05.02.09, 23:24
              Eeee, chyba nie za młoda... wszak w tym roku ćwierćwiecze jej stuknie...
              wybranek też już ponad dwa lata u boku, więc jakby co, to: widziały gały, co
              brały!!! Młodzian miły, inteligentny, no i nie biedny, ale najważniejsze, że
              dosyć rozsądny i umiejący zapanować nad moją latoroślą.
              A ona, jakby zupełnie nie z mojej bajki, marzy o dzieciach, dużym domu i pomocy
              domowej...! no cóż, dzisiejsza młodzież to dopiero ma narąbane...
              ps. cieszę się, że ci przeszłosmile
              • luiza-w-ogrodzie Re: Dado 05.02.09, 23:36
                dado11 napisała:
                > A ona, jakby zupełnie nie z mojej bajki, marzy o dzieciach, dużym
                domu i pomocy> domowej...! no cóż, dzisiejsza młodzież to dopiero ma
                narąbane...

                Dzieci zazwyczaj nie sa z bajek rodzicow i tak chyba powinno byc?
                Mnie sie to podoba - dziewczyna wie, czego chce. Byleby potrafila
                zachowac niezaleznosc umyslowa i finansowa, jest na dobrej drodze.

                > ps. cieszę się, że ci przeszłosmile

                Ja tez :o) Ale z doswiadcznie wiem, ze jak nie to, to zacznie sie
                cos innego. Zycie w ogrodzie i na plazy jest pelne niebezpieczenstw
                i zasadzek...

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                Australia-uzyteczne linki
                • monia.i Re: Dado 05.02.09, 23:52
                  Zwłaszcza marzenie o pomocy domowej bardzo mi się podoba smile
                  A odnośnie imprez weselnych dzisiaj...Syn znajomych za żonę się
                  wybiera. W przyszłym roku, więc pewnie ceny jakoś będą się
                  zmieniały - ale jak mi małżonek różnymi kosztami zasłyszanymi zaczął
                  rzucać, to się kapeńkę..zadziwiłam. Rodzina młodego sytuowana, ale
                  nie jakoś niewyobrażalnie, tylko w przyzwoitych stanach średnich,
                  umiłowania do wielkich, bogatych imprez nie zauważyłam u nich (ani u
                  młodego i młodej) wcześniej, czyli te wysokie koszty to dzisiaj
                  norma? Jakieś niesamowite sumy jak dla mnie, daję słowo..Szczęśliwie
                  wydałam się 16 lat temu bo dziś weselne przyjęcie chyba bym sobie
                  odpuściła. Bez wielkiego żalu, bo już wtedy nacisnęłam na wariant
                  oszczędnościowy i taki też został przyjęty - z imprezą dla
                  czterdziestu paru osób, ale z muzyką nie na żywca, tylko z
                  pudełka..Inna sprawa, że część rodziny źle odebrała niezaproszenie
                  na wesele - chyba wychodzili z założenia, że albo wszyscy albo nikt..
                  • dado11 Re: Dado 06.02.09, 00:06
                    a żeby było śmieszniej, dziecięciu najbardziej pasuje liczna rodzina wybranka:
                    ciocie, wujki, kuzyni, szwagrowie i szwagierki, babcie i prababcie, w sumie
                    będzie ze stówka...
                    u nas rzeczywiście nędza w tej materii, ale i też nikt za tłumem nie tęskni...
                    mam tylko nadzieję, że jakby co, to przepcham się w tym tumulcie, żeby chociaż
                    wnuki zobaczyć... czasem...?
                    zdrówkosmile
                    • mammaja Re: Dado 06.02.09, 01:48
                      mnie w przyszlym tygodniu czeka slub w najblizszej rodzinie - ma byc skromnie,
                      ale bedzie tlum - przewidywane party na stojaco w duzym klubie dla wszystkich,
                      potem zabawa dla mlodych. Opisze jak wyszlo!
                      Moja corka niestety nijak nie chce sie wydawac, a juz chyba ze dwa lata
                      spaceruja z psami. Moze jeszcze sie namysli...
    • luiza-w-ogrodzie Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 22:42
      Pisalam wiosna ze obficie i wczesnie kwitnace jacarandy i franzypany
      zapowiadaja gorace lato, no i sie nie pomylily. W ten weekend
      bedziemy miec ponad 40 stopni w cieniu. Corka spedzi dzien u
      kolezanki ktorej sasiedzi maja basen w cieniu a ja pewnie rano
      podleje strategiczne rosliny w ogrodzie i pojade na butowe zakupy do
      City a potem na basen. Wczoraj po pracy pojechalam nad ocean,
      plywalam o zachodzie slonca i pod Ksiezycem, pieeeeknie bylo. I
      zadna meduza mnie nie uciela! Dzisiaj znowu pracuje w domu, za oknem
      widze wilgotne chmury i powietrze pachnie oceanem, na razie jest
      chlodno, ale prognoza mowi o slonecznym dniu i 35 stopniach w cieniu.

      Pozdrawiam.... cieplutko ;o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Piatkowy wieczor 06.02.09, 09:24
      Wieje wiatr - to dobrze. Wiatr jest z polnocy - to niedobrze. Corka
      do jutra zamieszkala w basenie kolezanki, nas sasiedzi zaprosili na
      barbecue, ha, ha, ha, w 43 stopniach, oj nie moge. Bedziemy sie
      smazyc bez rozpalania grilla!

      Definitywnie jutro i pojutrze wybieram sie nad ocean. A teraz sie
      wylaczam i ide czytac ksiazke fantasy australijskiej autorki
      Isobelle Carmody. Milego weekendu!

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Piatkowy ranek 06.02.09, 09:39
        Na sama mysl o slubie i weselu, az sie otrzasnelam. Mam jeszcze
        dwoje na wydaniu i niespieszno mi do tego! Moj Podstawowy zalatwil
        sprawe skromnie. Najpierw sie rozmnozyli, potem wzieli slub w
        Urzedzie, postawili gosciom i rodzinie obiad w restauracji i koniec.
        Dziecinake juz uprzedzilam zeby sobie wybila z glowy zamieszkiwanie
        z Kijanka przed zdaniem egzaminow konczacych pierwszy rok studiow,
        (jakby ona dawala soba kierowac). Na razie i na szczescie zajeta
        jest nauka do matury i planowaniem studiow. Wlasnie nam powiedziala
        ze owszem Europeistyke Srodkowowschodnia ma zamiar studiowac, jak to
        sobie wykombinowala jakis czas temu, ale ze w przyszlym roku ma
        zamiar zdac dodatkowo mature z matematyki i historii i albo po
        magisterce, a najwczesniej po licencjacie, zaczac Ekonomie i
        Zarzadzanie. Kreciola z nia dostane, to jest pewne.
        Le Maz juz wie ze konrakt podpisany na pol roku, zostanie
        przedluzony na rok, wiec mozemy ciut odetchnac.
        Luizo czytam Cie i marze o ciepelku. Nawet nadmiernym.
        • fedorczyk4 Dorotom, 06.02.09, 10:17
          a zwlaszcza mojej rodzinnej, wszystkiego najlepszego z okazji
          imienin. Pucio, pucio!!!!!!
          • jutka1 Re: Dorotom, 06.02.09, 10:21
            I ode mnie, i ode mnie!!! smile))
            • monia.i Re: Dorotom, 06.02.09, 10:28
              I ja też, i ja też smile))
              Mnóstwo buziaków i życzeń przesyłam smile
    • luiza-w-ogrodzie Da-Dorotce... 06.02.09, 10:38
      ...dedykuje spacer po Palm Beach, najbardziej polnocnej
      plazy Sydney, na ktorej krancu mozna napotkac nudystow.

      A poza tym standartowo zycze: zdrowia (uwazaj na zdrutowana
      lepetyne), szczescia wewnetrznego, malzenskiego, rodzinnego i
      zwyczajnego codziennego usmiechu na widok ptakow w ogrodzie, duzo
      klientow placacych w terminie, fantazji i utrzymania poetyckiego i
      jakze Dadowego spojrzenia na swiat, ktorym dzielisz sie z nami na
      forum.

      Gorace usciski imieninowe od Luizy-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • verbena1 Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 19:20
        Dorotko najmilsza, Paryza, Italii, Australii i innych wymarzonych
        miejsc Ci zycze, niech sie spelniaja i realizuja jak najszybciej bo
        jak wnuczeta Ci sie wykluja to juz po marzeniachsmile

        http://images24.fotosik.pl/323/361fdd8d6a865a78.jpg

        Japonszczyzna w prezenciesmile
        • mammaja Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 19:27
          Dado - po tak pieknych zyczeniach Verbeny pozostaje skromnie ystawic sie w
          kaciku i szepnac: spelnienia wszystkich, nawet najbardziej nieprawdopodobnych
          marzen! Pociechy z dziecinki i jej przyszlego zycia,
          (w sensie zamierzenia licznych potomkow), jednym slowem duza buzka smile
          • dado11 Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 20:33
            moje kochane Forumkismile
            dziękuję serdecznie za miłe słowa, Verbenie za przepiękną japońszczyznę, a
            przede wszystkim za pamięć! To takie ważne, że jesteściesmile
            Ze swojej strony przesyłam ciepłe życzenia dla Joujou, której dziś też
            się należą, ale jakoś nam ostatnio zanikła...
            Buziaki, D.
            • foxie777 Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 21:18
              Ja tez oczywiscie sie podpisuje, bo tych zyczen to nigdy za wiele
              nie ma.
              Co do slubu, to tez uwazam ze wydawanie ciezkich pieniedzy jest
              duza przesada.Tak czesto sie widzi sluby kosztujace fortune ,a po
              roku koncza sie rozwodem.Juz predzej wolalabym celebrowac po 20
              latach.
              U nas pogoda dalej zimowa, ale ma sie ocieplic.
              Nie uwierzycie jak mi to pasuje,taki szaro-bury ,zimny dzien.
              Nie wiem co sie stalo z "podgladem" nie moge sprawdzic czy zdjecie
              jest wklejone.
              Pozdrawiam
              • lablenka_x Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 22:57
                Przepraszam , przepraszam , no proszę mnie przepuścić, ufff,
                zdążyłam.
                Dado niech Ci się wszystko co dobre mnoży.Ściskam mocno.

                Co do ślubów to mam taką jedną,młodą znajomą w stanie przedślubnym.
                Szukają całą rodziną lokalu, w którym wszyscy by się zmiescili i nie
                byłoby zbyt duzego ścisku na parkiecie. Okazuje sie,że większość
                restauracji w pałacach wielkopolskich i nie tylko jest zbyt mała.
                Zażartowałam ,że sala balowa w pałacu w Rogalinie jest wreszcie
                odremontowana wink i dziecie łyknęło informacje.
                Z trudem mi przyszło wytłumaczenie,że ta sala, w tym pałącu jest
                reprezentacyjną i gości weselnych na odnowione pawimenty nie
                wpuszczą.smile)
        • monia.i Verbenko 06.02.09, 23:56
          Japońszczyzna przepiękna smile A gdy na tę poprzednią patrzyłam, to mi
          się zwidywały gile z czerwonymi brzuszkami - takie pękate-puchate smile
          • verbena1 Re: Verbenko 07.02.09, 17:05
            Moniu, fantazjujesz pieknie, moga byc i czerwone gilesmile

            Ostatnie dni byly bardzo ciezkie, pretensje i oskarzenia o
            zmarnowane zycie, zrzucanie odpowiedzialnosci za wszystko co zle.
            Przygnebiajace, zalosne i takie nie meskie, czulam sie przywalona,
            pelna brudow jak smietnik. Nie umiem sie bronic,poza tym brak jest
            slow...

            Dzisiejsza gadu-gadu rozmowa z wnuczka pozwolila mi bardziej
            przyjaznie popatrzec na swiat, ona mnie rozbraja cudnymi bledami
            ortograficznymi. Pisze np. ze jej znajoma ma 2 sini, a kiedy prosze
            o wytlumaczenie dziwi sie ,ze nie rozumiem. Dopiero teraz, po paru
            godzinach oswiecilo mnie, to przeciez chodzilo o synow tej znajomej,
            2 syny inaczej mowiac. To byla polsko-czeska wersja dla
            zaawansowanychsmile
            • lablenka_x Re: Verbenko 07.02.09, 18:54
              Oj Verbenko, znam ci ja to uczucie gdy nie potrafisz się obronić ,
              no bo jak? Krzyczeć,że to nie jest prawdą i tak "głoszący prawdę" ma
              swoją wersję.
              trudno się odnaleźć w takiej sytuacji.
              Niech Cię pocieszy tylko to,że już za chwilke będziesz wolna.
              Potem bedziesz mieć czas na rozmowy z wnuczką po polsko/czeskiemuwink
              pis.zam.
              Obejrzałam obie japońszczyny - obie piękne , ale wolę tę ciepłą z
              jabluszkami.
              • lablenka_x Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 19:16
                Wczoraj w tv meteo krzyczano,że nad Wielkopolską silne ulewy dziś
                będą.

                W nocy mi się sniły skórzane buty Putina, na jego nogach oczywiście.
                Najpierw ujrzałam własnie te buty, bo pochylona byłam oglądajac
                jakiś stary mebel. Zobaczywszy je,na cały głos powiedziałam" ale
                solidne buty", podniosłam głowę i zobaczyłam jego dostojnośc Putina,
                który łaskawie się do mnie uśmiechnął i podał mi swe ramię.Szlismy
                przez jakies komnaty, a ja zastanawiałam się dlaczego on to zrobił
                raz, no tak bo on razputin.potem w ogrodzie był pies z ogromniastym
                łbem , ktoremu chciało sie pić , wiec lałam mu do pyska wode z
                ogrodowego węża.

                Poranek obudził nas mroźny, ale przez chmury przebijało się słonko.
                Stwierdziliśmy ,ze mimo zapowiadanego deszczu , jedziemy do Czacza
                poszukac jakiegos odpowiedniego mebla pod TV i inny sprzęt grajacy ,
                bo to na czym one sprzęty stały , zaczynało się chwiać.
                Po drodze cudowne widoki - mdła , perłowobiała , mdła napełniona
                światłem i delikatne zarysy drzew .Takie polskie Leluchy pis.zam.
                Potem wyszło słońce i tak wedrowało sobie pomiędzy podnoszacymi się
                welonami mgieł .I ciepło zrobiło sie tak jak w kwietniu .
                Mebel wychodzilismy.
                Teraz mąż
                montuje kable, kabelki i inne duperelki na których zupełnie się nie
                znam.
                Ja natomiast tak wiosennie nastrojona, przemyłam mojej dość sporej
                szeflerze listek po listku, niech ma , niech tez wiosnę czuje.

                Trzeba zapisac w senniku - Buty Putina widzieć = cudny dzień.
                • verbena1 Re: Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 22:26
                  Skad biora sie nam takie dziwaczne sny? Co dzieje sie w tej naszej
                  glowisi? Moze kiedys ktos znajdzie odpowiedz.
                  Przyszla do mnie grupa wsparcia ,poplotkowalysmy przy jableczniku i
                  salatce i od razu swiat wydal sie lepszysmile To byl najbardziej
                  zakalcowaty placek jaki jadlam ale po tej kobiecie,ktora go piekla
                  moglam sie tego spodziewac. Zajete rozmowa zjadlysmy go niewiedzac
                  kiedy.
                  Jak dobrze ,ze jutro niedzielasmile
                  • foxie777 Re: Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 23:03
                    Takie to w sumie przykre ze osoba ktora byla kiedys bliska
                    potrafi sie tak zle zachowywac.Zawsze mnie to dziwi.
                    Nie wiem jak dlugo bylas w tym malzenstwie, i jaki jest powod
                    rozwodu, ale to nie usprawiedliwia zachowania twego ex.
                    Chociaz z drugiej strony, moze dzieki temu wiesz ze to dobra decyzja.
                    Zreszta jaki mowia, czas leczy wszystko wiec na pewno za kilka
                    miesiecy zycie wroci do normy czego Ci szczerze Verbeno zycze.
                    U nas piekna pogoda, ale juz nie tak chlodno.
                    Moze, ktos mnie oswieci co jest z ta funkcja Podglad?.
                    Nie moge wklejac zdjec,tzn bez uprzedniego sprawdzenia ze sa ok.
                    • mammaja Re: Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 23:42
                      Sobota byla piekna - prawdziwie wiosenny spcer w lesie, z psami i Frankiem w
                      wozku. Potem ogarnelo nas (mnie i corke) szalenstwo robienia pierogow. Ona
                      chciala wyprobowac "pierogi podlaskie", z kasza tartymi ziemniakami i boczkiem
                      drobniutko pokrojonym. Ja mialam wolowe z rosolu na farsz. Wykonalysmy jakas
                      wielka ilosc, jedna porcje mam na jutro, druga zamrozilam, trzecia mloda wziela
                      bo ma jutro goscia.
                      No i tak nam zeszlo smile Ale milo w domu trzem kobietom, mlody juz wyladowal na
                      Kubie, senior paletal sie przerazony tym rozmachem kuchennym.
                      Verbeno - bardzo bolesne takie konfrontacje - niestety nie wielu ludzi potrafi
                      sie rozstac naprawde kulturalnie. Chyba, ze oboje maja dosyc. A wydaje mi sie,
                      ze twoj maz nie spodziewal sie do konca konsenwecji twojej decyzji. Trzymaj sie.
                      Lx - milo czytac takie radosne posty. A co z podgladem - nie wiem,
                      u mnie dziala smile
                      • monia.i Re: Jaka cudna sobota +7 08.02.09, 00:45
                        Się powtórzę - ale dzień był rzeczywiście przepiękny smile Zapachniało
                        wiosną - na spacerze widziałam wynurzające się z ziemii zielone
                        kiełki cebulkowych roślinek..Niesmiało i z obawą spoglądałam w
                        kierunku posadzonych jesienią brzózek - czy znów jakaś gangrena
                        połamie, czy może jednak się ostaną...
                        Poza tym troche się pokrzątałam, ugotowałam gar żurku, obeszliśmy
                        urodziny najmłodszej siostrzenicy, pogadaliśmy o wszystkim i o
                        niczym..Zastanawiamy się, czy w tym roku możemy powtórzyć chorwackie
                        wakacje - obawiam się, że w naszym przypadku raczej niekoniecznie -
                        chyba, niestety, może być ciężko sad Zal mi bardzo, bo miejsce
                        przeurocze i reszta też - ale finansowo możemy nie podołać.Ciężko
                        przewidzieć koszt euro w sierpniu. No, trudno się mówi...
                        • fedorczyk4 Re: Jaka cudna sobota +7 08.02.09, 10:54
                          Moniu, euro musi sie ustabilizowac i przyjac wartosc zblizona do 4
                          PLN. Z tym ze oczywiscie nieprzewidziane i nieprzewidywalne, moga na
                          to wplynac in plus, lub in minus. Mnie dopadla jakas franca. Leb
                          boli, mdli mnie juz drugi dzien, wszystko boli, jakbym
                          przeszla "sciezke zdrowia" i jestem na wyzdychaniu. Nazarlam sie
                          lekarstw, le Maz zajmie sie zywina, a ja ide odlezec
                          Le Maz zadowolony niezwykle z zycia i pracy, wiec laskawie
                          nastawiony do swiata. Sam sobie te robote wymyslil. Znalazl faceta i
                          uswiadomil mu ze musi stworzyc taka funcje i powierzyc ja wlasnie
                          jemu. I juz wiadomo ze polroczny kontrakt stal sie roczny, a le Maz
                          wymyslil kolejne niezbedne rzeczy i rozpoczyna ich realizacje. Mysle
                          ze za pol roku facet dojdzie do wniosku ze nalezy sie z le Mezem
                          ozenic.
                          • mammaja Niedziela szara 08.02.09, 13:33
                            Fed, to szczescie ze le maz tak sobie zdolal zorganizowac zycie, niech sie
                            zenia nawet, jak sama piszesz "laskawie nastawiony do swiata"
                            - no bo bez roboty chlop staje sie nie do wytrzymania dla sibie i dla rodziny.
                            Kuruj sie, bo infekcyje (zam!) laza po ludziach - coraz to kogos dopadna!
                            Po pieknej sobocie zgnilo, szaro i mgliscie. Poszukiwalam jednej plytki z
                            muzyka i skonczylo sie wywleczeniem wszystkich! Zamiar "skatalogowania" tej
                            bogatej kolekcji kusi i przeraza. Moze narazie posegreguje dzialami i powoli
                            bede spisywac. Nawet nie mialam pojecia ile filmow nagromadzilo sie na plytkach.
                            Ile rozmaitej muzyki - jakos nie mam czasu korzystac z tych przebogatych zbiorow.
                            Oto przeklanstwo nadmiaru - trudny wybor!
                            • verbena1 Niedziela szara ale nie w Holandii 08.02.09, 20:31
                              Zostalam wyciagnieta z domu ,wsadzona w samochod i wywieziona do
                              Niemiecsmile Niebo cudnie niebieskie,ostre slonce, w przyrodzie na
                              razie szaro i nieciekawie. Jechalysmy z kolezanka na polnoc, mnostwo
                              wysokich nowoczesnych wiatrakow,krajobraz jak z innej planety,
                              wielkie skrzydla ,poruszajace sie jednostajnie i pustka wkolo.
                              Wrocilam przed chwila, piekny, bezstresowy dzien, tego wlasnie
                              potrzebowalam.
                              • dado11 Re: Niedziela szara ale nie w Holandii 08.02.09, 21:17
                                bycie wyciągniętym z domu, w niedzielę, i w samym środku tornado, to jest to, co
                                tygrysom w opałach, jest naprawdę niezbędnesmile
                                tak trzymaj Verbenko, tak trzymaj, oderwać się, spojrzeć z dystansu, może
                                chłodniejszym, zrelaksowanym innym powietrzem, okiem...? cały czas trzymam mocno
                                kciuki za twoją psyche i inne elementy wrażliwe!smile
                                a za mną piekielnie nicnierobiący dzień, za drzwiami szaro, mokro i
                                niesympatycznie, we wątpiach niejaki ślad wczorajszych uciech, który należało
                                zacierać delikatnie chłodnym, białym, półwytrawnym ... prezentem imieninowymwink
                                no, jedyne co zrobiłam, to wykombinowałam mój następny dom, bo że nastąpi, to
                                pewne, tyle, że mam czas go starannie przemyśleć.
                                Wymyśliłam szkielet, z ciągami komunikacyjnymi wzdłuż ścian zewnętrznych,
                                przeszklonymi jak weranda, a za tym ruchomym przeszkleniem, drewniane tarasy
                                wokół bryły domu. Całość absorbująca światło, a co za tym idzie, ciepło,
                                jednorazowym kosztem postawienia czegoś w rodzaju przezroczystego termosu,
                                bardzo mi się ta myśl podobasmile
                                i tyle, idę pozabijać resztę niedzielnych minut...
                                pozdrawiam, D.
                                • mammaja Re: Niedziela szara ale nie w Holandii 08.02.09, 23:46
                                  dzien konczy sie bez specjalnych wrazen, bardzo przykre wiadomosci - o
                                  prawdopodobnym straceniu inzyniera w Pakistanie, oburza mnie brak umiejetnosci
                                  rzadu pakistanskiego do wynegocjowania uwolnienia go. Wszyscy tera mowia
                                  "zrobilismy co moglismy", a ja nie bardzo w to wierze! Druga to pozary w
                                  Australii, wprawdzie w zeszlym roku Luiza tlumaczyla mi, ze to "norma", jednak
                                  ci ludzi ktorzy traca wszystko a wielu zycie sa jednostkowo dotknieci a nie
                                  "statystycznie". Verbeno,
                                  trudno pewno teraz zyc w domu na zasadzie "mieszkajac z wrogiem" -
                                  dobrze ze wyjechalas i ze masz wsparcie w znajomych.
                                  Dado, podziwiam ze chcesz wymyslac kolejny dom, majac tak uroczy.
    • luiza-w-ogrodzie Najgorsze pozary w historii Australii 08.02.09, 23:44
      Zaszokowala mnie skala tego zniszczenia i szybkosc, z jaka
      nastapilo. Nie wiedzialam o pozarach w Wiktorii do wczorajszego
      popoludnia, cieszac sie sydnejskim latem i nie wlaczajac radia, TV
      czy komputera.

      Do dzisiejszego poranka doliczono sie ponad 100 osob, ktore zginely
      w pozarach (przypuszczam ze bedzie ponad 300). Liczba ofiar jest
      najwieksza od czasu wojny - zadna dotychczasowa kleska zywiolowa w
      Australii nie zebrala takiego zniwa. 750 domow splonelo,
      zniszczonych jest 300 000 hektarow, ale to nie koniec, front ognia
      nadal sie posuwa. Straszne. Co gorsza, wiele z tych pozarow jest
      dzielem podpalaczy.

      images.smh.com.au/ftsmh/ffximage/2009/02/07/fires_wideweb__470x294,0.jpg" border="0" alt="images.smh.com.au/ftsmh/ffximage/2009/02/07/fires_wideweb__470x294,0.jpg">
      www.ntnews.com.au/images/uploadedfiles/editorial/pictures/2009/02/07/1_A_fire.jpg" border="0" alt="www.ntnews.com.au/images/uploadedfiles/editorial/pictures/2009/02/07/1_A_fire.jpg">

      Zmiana pogody, ktora przeszla nad Wiktoria wczoraj, dotarla do
      Sydney tej nocy. Jest teraz szaro i chlodno, zaczelo kropic, co
      powinno pomoc gasic pozary wokol Sydney, szczegolnie w okolicy Peats
      Ridge. Na szczescie w NSW nie ma zbyt wielu pozarow i zadnych ofiar,
      wiec nasi stanowi strazacy pojechali do Wiktorii. Inne stany tez
      pomagaja - wysylaja strazakow, specjalistow od medycyny sadowej (do
      identyfikacji ofiar), psychologow no i sprzet. Premier federalny
      poslal wojsko. Szpitale w Melbourne przeszly na procedury
      przygotowane dla ataku terrorystycznego - przyjely kilkaset
      poparzonych osob.

      A tymczasem w Queensland powodzie, spowodowane deszczem wokol
      corocznych cyklonow.

      Biore sie do pracy, zeby sie czyms zajac. Jestem wstrzasnieta. W
      przerwie zadzwonie do Czerwonego Krzyza i do biura pomocy ofiarom
      pozarow.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • mammaja Re: Najgorsze pozary w historii Australii 09.02.09, 13:01
        Ja tez, Luizo, chociaz jestem tak daleko - porusza mnie rozmiar ludzkiego
        nieszczescia.
        Dzisiaj wrocila sloneczna pogoda, brne w generalne porzadki z plytkami, nie do
        wiary ile tego mam.
        jak sie czujesz, Fed?
    • dado11 zimny poniedziałek 09.02.09, 21:11
      Luizo, trzymam kciuki za wasze bezpieczeństwo i oby jak najmniej
      strat! Może w końcu jakiś deszcz spadnie i sytuacja się poprawi...
      Na forum kompletnie wszystkich wywiało, powrót zimy jest
      niewątpliwie dołującysad za mną bardzo pracowity dzień, ale takie
      dni to ja lubięsmile praca wre, cyferki na liczniku "do przodu" aż
      furczą i tak ma być! ostatnie pół roku gnuśności nie było miłe, oj
      nie...
      A z tymi planami ze zmianą domu to jest tak, że niedługo zostaniemy
      tu sami na zbyt dużej powierzchni, w której utopione są wszystkie
      nasze oszczędności, więc mimo całego serca włożonego w to piękne
      miejsce, nie wydolimy finansowo, by je utrzymaćsad (raczej wygranej
      w totka nie mogę brać pod uwagę) zatem najrozsądniejszym wyjściem
      będzie poczekać na koniunkturę, sprzedać kochaną chałupę i wybudować
      mniejszą i bardziej ekonomiczną, ciut dalej od miasta.
      A że mam czas nad tym rozmyślać, to i kombinuję różne rozwiązania,
      począwszy od ekologii po oszczędności energetyczne i zabezpieczenie
      przed humorami naszego nieprzewidywalnego sąsiada zza Buga...
      no a poza tym, jestem przecież niedoszłym architektem, więc takie
      zabawy twórcze są dla mnie jak gra w szachy czy karty, dla innychsmile
      Pozdrawiam D.
      • mammaja Re: zimny poniedziałek 09.02.09, 22:57
        Dado, od lat nie mozemy sie zdecydowac na sprzedanie domu, wreszcie znowu
        pomieszkamy troche z mlodymi - jak chca, a nam jest milo. A potem zobaczymy.....
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek a w Wiktorii nadal sie pali 10.02.09, 05:00
      Siedze w pracy, ale ciezko mi sie skupic. Nie moge uwierzyc, ze
      zginelo tyle osob, mimo ze prognozy pogody i zagrozenia pozarowego
      byly trafne i z wyprzedzeniem podane w mediach (premier VIC mowil
      apelu TV ze warunki pogodowe sa znacznie gorsze niz Ash Wednesday w
      1983 i Black Friday w 1939, szef strazy pozarnej opisal dokladnie co
      sie stanie) nikt nie wierzyl, ze moze sie to stac tak szybko, ze
      niektore osady beda mialy kilka minut od zobaczenia pierwszych
      plomieni do calkowitego sploniecia. Stara taktyka wyboru miedzy
      pozostaniem dla obrony domu i wczesna ucieczka nie miala
      zastosowania, bo na to trzeba miec kilka godzin. Grad rozpalonych
      wegli niesionych na kilometry od pozarow, wciskanych wiatrem w
      najmniejsze szczeliny we framugach i kilkudziesieciometrowe
      plomienie, wszystko posuwajace sie z predkoscia do ponad 100 km na
      godzine nie daly szansy malym osadom szczegolnie tym polozonym wsrod
      lasow a przewracajace sie drzewa zablokowaly drogi uniemozliwiajac
      ucieczke samochodami. Wiele osob, ktore zginely w tym piekle zostalo
      praktycznie skremowanych i pozostaly po nich garstki kosci, ktore
      bedzie mozna zidentyfikowac tylko jesli mieli obraczki lub pozostaly
      zeby. Na razie doliczono sie 173 ofiar, ale w miare jak policja i
      inne sluzby wchodza na wypalone obszary, odkrywaja coraz wiecej
      cial. Spowodziewana liczba ofiar to 300, w szpitalach kilkadziesiat
      osob walczy ze smiercia.

      Nowo utworzony zespol "Phoenix" (jakze celna nazwa) zajmie sie
      badaniem przyczyn pozarow (niektore z nich sa dzielem podpalaczy,
      takze zaproszone przez nieuwage), okolicznosciami smierci kazdej
      ofiary i bedzie rowniez przekazywac dane i wspolpracowac z Royal
      Commission, czyli najwyzsza federalna komisja sledcza powolana w tym
      przypadku do rozpatrzenia przyczyn pozarow i taktyki ich zwalczania
      (dotychczas w Wiktorii zezwalano mieszkancom pozostawac w domach i
      walczyc z ogniem na wlasna reke - z tego co wiem, w jakichs stanach
      policja przymusowo ewakuuje ludnosc cywilna).

      Bezposrednie straty wycenia sie na pol miliarda dolarow, posrednie
      (zniszczone plony i infrastruktura) na 2 miliardy.

      Wczoraj poznym wieczorem udalo mi sie dobic do strony internetowej
      Czerwonego Krzyza, ktora padla rano pod naporem dziesiatek tysiecy
      ludzi wplacajacych pieniadze i ofiarowujacych wolontariat.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Wtorek 10.02.09, 09:13
        U nas zimno, strasznie wieje. Oba paryskie lotniska sa zamkniete od wczoraj
        wieczorej z powodu wichury. Pada deszcz. Brrr.

        W pracy jak to w pracy, jeden dzien urwanie glowy, drugi dzien w miare
        spokojnie. Normalka.

        Trzymam kciuki, zeby AU udalo sie opanowac pozary. uncertain//
        • fedorczyk4 Re: Wtorek 10.02.09, 11:57
          Pozar, ogien, zawsze budzily we mnie strach, wrecz paniczny.
          Mam jaies grypowate swinstwo, wiec leze. Oblozylam sie ksiazkami do
          angielskiego i rosyjskiego, bo mi w piatek sprawdza poziomsmile
          • mammaja Re: Wtorek 10.02.09, 12:47
            Luizo, straszne jezeli mozna bylo zapobiec chociaz czesci pozarow, uratowac
            zycia ludzi - i nie zrobiono tego. Solidarnoasc ludzka napewno jest w takich
            momentach konieczna i potrzebna, ale... Tak jak przy tsunami - pozostaje puatnie
            czy nie mozna bylo uniknac, chociaz czesciowo? fed, kuruje sie zwawo smile
            Zaliczylam dzisiaj podroz do Ikei po prezenty slubne. Lista do wgladu w biurze
            obslugi - po czym "odhacza' sie zakup. Dobry sposob na otrzymanie rzeczy
            chcianych i nie meczenie darczyncow wymyslaniem podarkow! Pogoda znowu "dla
            ludzi" - slonecznie i raczej cieplo.
            • foxie777 Re: Wtorek 10.02.09, 19:12
              Ze wszystkich kataklizmow pozar jest dla mnie najstraszniejszy.
              na dokladke, nie jest to dzielem tylko natury.W glowie sie
              nie miesci ludzkie okrucienstwo.
              Fedorczyk lecz sie skutecznie.
              Dado, ja nawet nie moge sobie wyobrazic przeprowadzki ze swego domu.
              Dzieki Bogu nie musze.Syn jest smodzielny, a nas jest tylko dwoje no
              i oczywiscie 3 kocia.Kocham swoj dom i chce byc w nim do konca.
              Oby sie udalo.
              U nas pogoda piekna i weekend zapowiada sie milo.
              Idziemy na koncert jazowy, i na party "Walentynkowe".
              Co do inzyniera polskiego w Pakistanie to nawet mi slow brak.
              pozdrawiam
              • fedorczyk4 Sroda ktora zdrowia doda 11.02.09, 11:01
                Mam nadzieje. Zwloklam sie z wyra i uznalam za zdrowa. Ide ze psem,
                a potem dalej bede sie uczyla. Nawet mnie to bawi, mimo ze pamiec
                juz nie ta, oj nie ta. A tak Bogiem a prawda nigdy dobra nie byla.
                Tez nie mam zamiaru zmniejszac zycia obszaru. Uznalam raz na zawsze
                to mieszkanie za definitywne. Oczywiscie po 17 przeprowadzkach
                powinnam sie ugryzc w jezor, ale to jest moje pobozne zyczenie. Nim
                Syn Srodkowy zdeklaruje sie w sprawie przyszlosci, a Dziecinka ja
                sobie ulozy mina jeszcze ze dwa lata. A potem hulaj dusza bez
                kontusza. Dwa pokoje po 18 metrow do zagospodarowaniasmile I to obok
                siebie, wiec mozna laczyc i dzielic ile chciec. Juz widze duszy
                oczyma, jak robie z nich jeden mniejszy, goscinny, tak powiedzmy 10
                m, a drugi lacze z moja lazienka i garderoba i robie sobie
                apartamenta prywatne. Ech....
                • mammaja Re: Sroda ktora zdrowia doda 11.02.09, 14:18
                  Kiepska pogoda, albo moj nastroj kiepski. Wszystko mi sie dzisiaj posypalo - w
                  sensie organizacji czasu. napisalam post na watek o samotnosci w malzenstwie, po
                  czym skasowalam go, bo w zlym nastroju lepeij sie nie wymadrzac.
                  Wczoraj mialam spotkanie z grupa "malarek" z UTW. Przedstawilam im propozycje
                  napisania wniosku "do miasta" czyli miejskiego biura kultury. Ona, ze owszem,
                  owszem, pomysly chetnie podchwytuja - ale realizacja? No tego nie potrafia, nie
                  rozumieja tez jak sie pisze takie projekty. Na moja propozycje wspolpracy jakos
                  nikt sie nie zadeklarowal. No i taki mamy narod. Chetnie skorzystaja z dotacji ,
                  beda uprawiac "tworczosc", ale ruszyc cztery litery i wlozyc troche wysilku to
                  juz za trudne. No i wyszlam zla i sfrustrowana. A w gruncie rzeczy na co ja
                  liczylam?
                  • foxie777 Re: Sroda ktora zdrowia doda 11.02.09, 21:48
                    Fed, ja juz dawno stwierdzilam ze jestem szczesliwa bo moja lazienka
                    jest MOJA.Maz korzysta z goscinnej.Uazam to rozwiazanie za idealne.
                    To rowniez dotyczy pomieszczenia na ciuchy i tym podobne.
                    Doskonale rozumiem, ludzi bogatych, ktorzy maja wielkie
                    przestrzenie. wlacznie z domkami goscinnymi.
                    Co do nastrojow to sie nie dawaj Mamajo, bo tak latwo,mozna wpasc
                    w jakies tam dolki.Ja sie trzymam ile tylko moge.
                    Ostatnio dowiedzialam sie od mojej bardzo zaprzyjaznionej osoby,ze
                    jest bita przez meza.Wiem ,ze byly problemy ale nie przypuszczalam ze
                    dojdzie do przemocy fizycznej.Znam tego Pana, jest to facet bardzo
                    kulturalny i wyksztalcony.Bywalismy u siebie w domach.
                    Wierze mojej przyjaciolce na 100 procent, ze mowi prawde.
                    Doradzilam natychmiastowe zerwanie i przeprowadzke.
                    Ja nie uznaje przemocy i nigdy nie ma dla mnie wytlumaczenia.
                    Nawet jak jest to choroba psychiczna.Zerwac i koniec.Jest mi bardzo
                    przykro po tej wiadomosci.
                    Takie to buty.
                    pozdr
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek - kolejny szary dzien 11.02.09, 22:56
      Troche dziwnie sie czuje po przeskoku temperatury z 40 stopni w
      niedziele do 20 stopni od poniedzialku. Po tylu tygodniach lata nie
      moge sie przyzwyczaic do dlugich rekawow :o) Wtorek byl w Sydney
      najchlodniejszym dniem od 14 listopada. Od poniedzialku jest
      pochmurno i szaro, pada, siapi i mzy, w moim ogrodzie napadalo 20mm
      deszczu co oznacza ze do zbiornikow trafilo ok. 800l deszczowki.

      Zaczynaja mnie swierzbic rece zeby zabrac sie za ogrod: usunac
      zeschniete po upalach liscie i cale rosliny, uporzadkowac ogrod
      ziolowy i przekopac w nim grzadke na szalotke i pietruszke, posadzic
      kilkanascie drzew i krzewow czekajacych w doniczkach... Na razie
      postawilam tylko ceramiczne poidlo dla ptakow. Chyba nie zrobie
      wiele w tym tygodniu, bo wyjezdzamy na weekend. Moze cos zdzialam
      dzis w czasie lunchu; jak zwykle w czwartek pracuje w domu.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • dado11 Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 00:36
        Ależ droga Lou, nam czas zacząć się przyzwyczajać do powolnego
        ściągania wełnianych czapeczek...
        poza tym w lego-land (od legowiska...) nic się nie dzieje, na
        szczęściewink
        dziś byłam w sklepach, a tam, straceńcy, podnoszą ceny o 25-30% w
        nadzieji, że ich produkty są "niezbędne"... wariaty, czy cóś????
        cholera mię trzasła, jak rany Julek...
        kupiłam piękne buty u Baty (a' 119 PLN), dla siebie i dziecka
        (cokolwiek większego niż macierz...), ponosimy z radością, a
        jakże...
        kupiłam poduchy do wypełnienia soloonu w nadobnej Ikei, jutro je
        obszyjęsmile
        no i tak dalej... nic niezwykłego...
        D.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 01:00
          dado11 napisała:

          > Ależ droga Lou, nam czas zacząć się przyzwyczajać do powolnego
          > ściągania wełnianych czapeczek...


          Co to sa "wełniane czapeczki"? ;o[+]

          > poza tym w lego-land (od legowiska...) nic się nie dzieje, na
          > szczęściewink
          > dziś byłam w sklepach, a tam, straceńcy, podnoszą ceny o 25-30% w
          > nadzieji, że ich produkty są "niezbędne"... wariaty, czy cóś????
          > cholera mię trzasła, jak rany Julek...
          > kupiłam piękne buty u Baty (a' 119 PLN), dla siebie i dziecka
          > (cokolwiek większego niż macierz...), ponosimy z radością, a
          > jakże...
          > kupiłam poduchy do wypełnienia soloonu w nadobnej Ikei, jutro je
          > obszyjęsmile
          > no i tak dalej... nic niezwykłego...

          Ech, Dado, zazdroszcze Tobie posiadania czasu na zakupy i butow Baty
          (chociaz nie wzrastajacych cen). Sama wybieram sie na zakupy
          obuwnicze jak sojka za morze, do IKEI tez wypadalaby zajrzec zeby
          zasilic sypialnie dziecka. W naszych sklepach sprzedawcy z blaganiem
          w oczach obnizaja ceny na niemalze wszystko (oprocz zywnosci). No
          ale w tym tygodniu nici z zakupow, bo dzis jestem zajeta a jutro po
          pracy wyjezdzam na kolejny weekend medytacyjny na plazy. Moze w
          przyszlym tygodniu?

          Pozdrawiam i zycze milych snow
          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
          lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • fedorczyk4 Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 08:27
            Foxie, dobra rade dalas przyjaciolce. Generalnie nie lubie schematow
            i schematycznych dzialan, ale akurat to jest niepodwazalne. Raz
            uderzy, bedzie bil zawsze. A co wlasnej lazienki, to jest to mojasci
            jest moja. I szafa na buty i pol garderoby. Tylko pokoju swojego na
            stale nie mam. Koczuje u Syna ktory jest sojka za morzem, ale tak
            jak napisalam, jak sie poukladaja w czasoprzestrzeni zyciowej to ho
            ho....
            Ty sie Kuzynko za bardzo nie odzwyczajaj od czapeczki bo znowu
            powialo zima.
            Luizo, trzeba w zyciu dokonywac wyborow. Medytowanie, albo
            konsumowaniewink
            Mammajko, ludzie jakie sa kazdy widzi. Nie poddawaj sie. W kazdym
            pokoleniu rodzi sie co kilka milionow (podkreslam kilka milionow)
            noworodkow, jeden ktory ma gen spolecznikowski. W naszym trafilo na
            Ciebie. Reszta jest od korzystania.
            A ja jade do szkoly Dziecinki. Porozmawiac z wychowawczynia, (nie z
            wlasnej woli)o tym jak to Dziecinka kompletnie nie ma szans na
            mature, ani zadna inna rzecz ktora naukowa jest. A niech sobie gada.
            Zda, nie zda, to nie choroba. Ma na to 5 lat, a glupia nie jest.
            Jakos ja sie dziwnie o nia nie niepokoje. Potem jade do szewca,
            jedne cud buty musze ciut rozciagnac i do banku bo za granatowe
            Gabor, musze zaplacic. Cale 19 PLN (Dado swiadkiem) plus za
            przesylke. I w ten sposob doszlam do 90 par. Grypie kazalam isc sie
            pasc. Ale jej zawdzieczam jedno, w przerwach miedzy sennomajaczacych
            poczytalam sobie rozne zapomniane ksiazki.
            • mammaja Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 19:40
              dzisiaj rano napisałam dlugi post, poczym serwer odmowil wspolpracy.
              To zupalnie zniecheca. Widz tez ze od rana pusto. czy wam sie tez
              to zdarza ?
              • monia.i Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 23:54
                To, że pusto od rana? No, zdarza się, zdarza czasem...wink
                Pozdrawiam wszystkich serdecznie, acz niemrawo, z dołka psychicznego
                w dodatku. Niewielkiego (relatywnie) ale zawsze. Dziś definitywnie
                raczej zrezygnowaliśmy z tegorocznej Chorwacji - a taką chęć
                miałam...sad No, nic. W końcu są następne lata...
                • mammaja Re: Czwartek - kolejny szary dzien 13.02.09, 00:19
                  Mialam dzien zakrecony od ana - najpierw przyjechala z wizyta z Krakowa siostra
                  mamy Franka, potem nasza chrzesnica przyjechala z zaproszeniami na slub,
                  posiedziala, pogadala, zrobila sie pora obiadowa, wiec biegusiem nakarmic
                  gromadke, a tu dramatyczny telefon, ze nasz dzisiejszy wykladowca nie dojedzie,
                  tzeba bylo na gwaltzastepstwo. na szczescie jestesmy przygotowane na takie
                  niespodzianki, ale wymagalo to mojego wczesnego pojechania, zainstalowania
                  laptopa i projektora. Kolezanka miala przygotowana prezemtacje z wycieczki do
                  Meksyku - bardzo ciekawa, dobrnelam do domu padajac na nos. Niby nic, a taki
                  meczacy dzien.
                  Rano odpisala moim przedpisczyniom - ale przepadlo.
                  Moniu, Chorwacja zaczeka, sama wybieram sie tam od wielu lat - tez bylam
                  zachwycona, a ciagle nie moge sie wybrac powtornie. Ale ty napewno pojedziesz.
                  Dobranoc!
                  • monia.i Re: Czwartek - kolejny szary dzien 13.02.09, 00:37
                    Mammaju - u Ciebie zawsze tyle się dzieje smile)) I zawsze uwielbiam o
                    tym czytać smile A Franio w tym całym rozgardiaszu pewnie rozkwita smile
                    A do Chorwacji obie mamy tak samo daleko i blisko - kiedyś
                    wybierzemy się powtórnie, i Ty i ja, dziś nie byłam w stanie wydać
                    decyzji na "tak" - szacunkowe koszty dwóch tygodni troszkę mnie
                    przeraziły - no i to nieprzewidywalne euro...No nic, jeszcze żywe są
                    wspomnienia z zeszłego roku, jak mnie zassie to sobie powspominam smile
                    • fedorczyk4 Piatek trzynastego:-) 13.02.09, 09:33

                      To lubie, piatek trzynastego. A za oknem ciagle szaro. Tez mi sie
                      marzy Chorwacja. Z tym ze u mnie to raczej jest wszystko jedno
                      gdzie, byle sama albo z Dado (w Paryzu) albo z UP i Mala Czarna.
                      Zasmakowalam w wakacjach jako takich. Mammajko Ty masz chyba
                      propereleksmile Moniu nie daj sie stanom i stanikom ducha. Wszystko
                      przed Toba!! Kiedys tak mi powiedziala jedna ososba i nawrzeszczalam
                      na nia zeby przestala mnie straszycsmile Ale Ciebie to nie dotyczy i
                      do lat tlustych dotrzesz taneczna stopa, w pelnej krasie mlodosci!
                      Kryzys owszem zainstalowal sie u nas na dobre i zle, ale jednak on
                      nas zamiata tylko ogonem bo glowne cielsko smoka jest gdzie indziej.
                      My tez nie mamy kredytow do splacania i tylko utrzymanie Syna
                      Sredniego w krainie dalekiej pozera nam Chorwacje. Ale jesli
                      Dziecinka nie dostanie sie na bezplatne studia to trzeba bedzie
                      wreszcie tupnac na smarkacza noga i przerzucic wysilek finansowy na
                      czesc pracujaca przychowku. Inna sprawa ze on mnie doprowadzi kiedys
                      do obledu. Uroczy, kochany, slodki,ale pasozyt jak w morde strzelil.
                      A le Maz broni go wlasna piersia i nie zauwaza ze robi mu tym coraz
                      wieksza krzywde. Aaaa nie bede teraz o tym myslec. Ide zyc ten
                      piatek trzynastego i oby byl mily i szczesliwy dla wszystkich.
                      • mammaja Re: Piatek trzynastego:-) 13.02.09, 19:21
                        Nigdy nnie jest tak, jak mialo byc, a w kazdym razie rzadko!
                        Kiedy po spelnieniu licznych obowiazkow ( nie liczac poltoragodzinnego spiewu
                        piatkowego, bo to sama przyjemnosc) - dobrnelam do domu, wprowadzilam autko z
                        mocnym postanowieniem "dzisiaj juz nic mnie nie ruszy" i zapadlam w wtmarzona
                        drzemke - telefon od mlodej. Otoz pociagi na naszej linii stoja na przestrzeni
                        wielu km. A dziewczyna miala farta - jej wagon stanal na wysokosci naszej uliczki!
                        Sforsowala drzwi przy pomocy żulii z ostatniego przedziału (surowo zakazane),
                        wysiadla i naturalnie zadzwonila do nas, ze idzie - ale "ktos" musi ja zawiezc
                        do nastepnego przystanku kolejowego, gdzie rano zostawia smochod. Wiec za chwile
                        bede musiala wpakowac te radosna bande (psy byly u nas), wyprowadzic autko i
                        odwiezc ich do tego "nastepnego przystanku'. Ot, co - taki sobie normalny nie fartsmile
                        • verbena1 Znamienna data 13.02.09, 21:19
                          Dzis, w piatek trzynastego lutego moja corka ma urodziny.
                          Dzis, w piatek trzynastego lutego dostalam klucze do mieszkania.
                          Dzis , w piatek trzynastego lutego kupilam moj pierwszy w zyciu
                          samochod.
                          Wystarczy? No to mozecie wyobrazic sobie moje emocje. W ostatnich
                          dniach szarpaly mna uczucia zwatpienia ,kiedy ogladalam pokoje do
                          wynajecia takie ,ze nie nadawalyby sie na piwnice lub piekne ale z
                          bardzo nieprzystepna cena a mialam swiadomosc ,ze musze cos wybrac
                          juz teraz. Kiedy znalazlam wreszcie mieszkanie ,ktore odpowiadalo mi
                          cenowo i wizualnie ,okazalo sie ono prawie zajete i musialam czekac
                          w napieciu dlugie godziny na telefon bo ta osoba zastanawiala sie
                          czy wziac czy tez nie.
                          Wreszcie odpowiedz ,ze moze byc moje ,tylko musze zaraz przyjsc,
                          podpisac kontrakt i zaplacic czynsz plus kaucje. W portfelu
                          pustki ,wiec nerwowe szukanie rozwiazania. Znalazlo sie z zupelnie
                          niespodziewanej strony.
                          Moj, prawie ex mial wczoraj dzien dobroci dla zwierzat i wyplacil mi
                          kase z podzialu majatku. Nagle stalam sie posiadaczka nieduzej
                          wprawdzie ale dla mnie wystarczajacej sumki.
                          Zaplacilam za mieszkanie i z rozpedu ,myslac,niech sie dzieje co chce
                          poszlam do firmy samochodowej i nabylam moje wczesniej juz
                          upatrzone, zieloniutkie ,malutkie auteczko (uzywane oczywiscie).
                          Auteczko jest jeszcze w firmie, bedzie wyczyszczone, wypolerowane i
                          nawet bedzie juz zarejestrowane na moje nazwisko.
                          Jeszcze nic do mnie nie dochodzi, wydaje mi sie ,ze to dzieje sie
                          jakby obok mnie, jestem zupelnie zakrecona.
                          Mieszkanie jest tymczasowe, nieduze ,do czasu dostania mojego
                          wystanego w kolejce. Dwa pokoiki z lazienka ,ktore trzeba doszorowac
                          i odkurzyc po poprzednich lokatorach.
                          Musze sie z tym przespac i moze dopiero jutro zaczne sie cieszyc.
                          Dziekuje wszystkim ,ktorzy trzymali za mnie kciukismile
                          Pomoglosmile)
                          • jutka1 Re: Znamienna data 13.02.09, 21:48
                            Verbenko, gratulacje! Strasznie się cieszę! smile)))))

                            A propos, w poprzednich dzisiejkach napisalam, że chcę kupić Twoją akwarelę, a
                            Ty cisza... sad
                            • fedorczyk4 Re: Znamienna data 13.02.09, 22:11
                              Verbeno, bravo, bravissimo. Ciesze sie nieslychanie. Wyspij sie i
                              obudz w poczuciu "tymczasowego" ale jednak bezpieczenstwa. Idziesz
                              do przodu. A juz niedlugo bedziesz jechala do przodu zielonym
                              wymarzonym autkiem. Nadal sciskam kciuki. I jeszcze dlugo bede je
                              sciskala, bo wiem ze nic nie staje sie szybko i nic nie przezywa sie
                              szybko. Duzo i bardzo, ale to bardzo cieplo o Tobie sobie mysle.
                              Jestes wyjatkowa osoba. Piekna na obie strony. Od zewnatrz i od
                              srodka.
                              Mammajko taki nasz, cholera los, maci. Moje tez mnie wzywaja
                              nieustajaco wtedy glownie, kiedy ja juz uznalam ze zjechalam do
                              zajezdni.
                              Jutro od rana jade do mojego Frania. Zabieram go do I Maxu, a
                              mamuske puszczam luzem do galerii handlowej. Potem mam zamiar z nimi
                              baraszkowac do poznego popoludnia, li wczesnego wieczora, bo prosto
                              od nich jade do Dado. Zostawiam moje autko i razem udajemy sie do
                              kuzyna na bal. A co z tego wyniknie to juz tylko jednen Bog wie.....
                            • verbena1 Re: Znamienna data 13.02.09, 23:08
                              Jutko droga, pamietalam na poczatku ale w tym nawale zdzrzen i
                              emocji wylecialo mi zupelnie.
                              Niech to sie przewali, akwarela nie ucieknie, jedynie zmieni miejsce
                              zamieszkaniasmile Napiszesmile

                              Znacie to uczucie - juz nigdy nie bedzie tak jak dawniej?
                              Wlasnie teraz mnie naszlo i jest mi zal. Wiem ,nie moge cofnac mojej
                              decyzji, nie chce, ale tak jakos straszno samej, trzeba bedzie o
                              wszystkim samemu decydowac i ponosic konsekwencje.
                              To nowe mieszkanie takie obce, dziwne, nie ma w nim milych
                              katkow ,gdzie moglabym sie zaszyc, buuu.
                              To wieczorna pora strachow i dolkow, jutro bede inaczej widziala.
                              Jak ciezko byc zawsze ta silna i dajaca sobie rade.
                              Widac taka moja karmasmile

                              • fedorczyk4 Re: Znamienna data 13.02.09, 23:20
                                Verbeno, swietnie znam to uczucie. To jest taka kretynska pustka
                                ktora nie daje sie zapelnic przyszloscia. I niestety ona ma racje.
                                Naprawde nic juz nie bedzie tak samo. I wlasnie to uczucie, to
                                pojecie, nalezy oblaskawic, przytulic do duszy i przyzwyczaic sie do
                                niego. A najtrudniej jest przyjac do wiadomosci pustke. Jeszcze
                                dojda Ci do tego wspomnienia. I nie ze zwiazku, z uczuc, z zycia,te
                                takie mocne i wazne, na to jestes przygotowana. Ale beda Ci sie
                                przypominac kwiatki, blawatki, firanki i szlag Cie bedzie trafial ze
                                takie duperele prowokuja tak okropne lzy i serca szarpniecia. Ale
                                niestety to wszystko jest zawarte w pakiecie zatytulowanym
                                rozstanie. I strasznie mi Cie zal na wyrost, bo wiem jak to boli w
                                caloksztalcie, niemniej z autopsji moge Ci zagrac na cymbalkach
                                mojej prababci: Ach moj mily Augustynie, wszystko minie, minie,
                                minie.
                                I z zupelnym spokojem moge zapewnic Cie, tak jak kiedys zapewnil
                                mnie moj przyjaciel: Bedzie dobrze.
                                Sciskam
                              • monia.i Re: Znamienna data 13.02.09, 23:22
                                Verbeno, kochana, oswoisz te kąty, ocieplisz swoją obecnością, one
                                lada moment staną się tylko Twoje, będzie w nich znajomo pachniało,
                                daj im czas. Strasznie dużo się zmieniło w Twoim życiu, nie mam
                                doświadczenia, ale myślę, że potrzeba Ci czasu na uspokojenie i na
                                spokojne pobycie..Na razie pewno jest Ci ciężko, bo wszystko jest
                                nowe. Łącznie z sytuacją. Uściski przesyłam bardzo ciepłe - chyba
                                jednak wyboiorę się ze Smokiem za rok do Holandii, on będzie machał
                                wiosłem a ja będę z Tobą na targu oglądała tulipany smile
                              • dado11 Re: Znamienna data 13.02.09, 23:48
                                Kochana Verbeno,
                                napisałam do ciebie długi post, ale go wywaliłam, nikt nie powinien się mądrzyć
                                w takich okolicznościach, wiem że przemyślałaś swoją decyzję, a teraz masz
                                wątpliwości... któż by nie miał?
                                Weź kartkę, spisz plusy i minusy, na pewno miałaś rację!
                                a obcą przestrzeń zaraz oswoisz, ściany szybko wchłaniają ciepło właścicielasmile
                                Całuję mocno, D.
                          • monia.i Re: Znamienna data 13.02.09, 22:24
                            Verbenko - to był dzień pełen emocji dla Ciebie. Nie próbuję nawet
                            domyślać się, jak się czujesz - ale myślę, że to jest niezły
                            początek czegoś nowego - i fajna data w dodatku smile Nowe życie, nowy
                            samochód w kolorze nadziei, nowe mieszkanie...dużo się dzieje.
                            Trzymam kciuki cały czas, niech Ci się te wszystkie nowe nitki
                            pięknie, barwnie uplotą smile
                      • monia.i Re: Piatek trzynastego:-) 13.02.09, 22:48
                        Fedo smile Dzięki - masz dar rozpędzania pochmurnego nastroju smile Stany
                        i staniki ducha są pod kontrolą - no i to nie jest tak, że kryzys
                        przygniótł nas do ziemii swoim zamiatającym ogonem. Odczuwamy go
                        niewątpliwie, pracując u i dla niewielkich firm w obu naszych
                        przypadkach - ale ciężko bym zgrzeszyła, gdybym stwierdziła, że
                        wszystko nam sie posypało i jest tragicznie. Nawet przy całym moim
                        malkontenctwie i tendencji do pesymizmu wstrzymuję się przed takimi
                        hasłami. Zamarudziłam na forum - no bo tak mi się ze smętnej pierwsi
                        wyrwało..Na upartego pojechalibysmy do tej Chorwacji, wymagałoby to
                        po prostu zwiększenia oszczędności - tyle, że my nie żyjemy jakoś
                        tak mocno wystawnie, normalnie, można rzec - wizja dodatkowego
                        oszczędzania (bo raczej nie szastamy) wzbudziła mój wewnętrzny
                        sprzeciw. A jeszcze inaczej - pewnie znalazłaby się w pięknej
                        Chorwacji inna, tańsza oferta - ale mnie sie marzyło tamto,
                        zeszłoroczne miejsce - bo było wyjątkowo urocze, ze względu na
                        klimat, absolutnie nie apartamentowy i nie gwarno-wczasowy smile Ale
                        chyba najtańsze ono nie jest - chociaż i pewnie nie najdroższe.
                        Nic to - my bylismy rok temu, w tym niech zaprzyjaźnieni
                        zakosztują smile
                        • monia.i Mammaju 13.02.09, 22:50
                          Dzięki smile
                          • fedorczyk4 No i sama Moniu, 13.02.09, 22:58
                            widzisz, wystarczy zamedzic na forum i zaraz lepiej sie robi.
                            A tak powaznie, to mysle ze pomimo ze ten ogon po nas lata to
                            jeszcze nie jest najgorzej. A ja juz Cie wreszcie zobaczylam i swoje
                            wiemsmile)))
                            • monia.i Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:10
                              Hmmm...A co z tego wynika, że mnie zobaczyłaś, Fedo? Bo jakoś tak
                              wolno kumam i pewno trzeba mi łopatologicznie, sorry...
                              Najgorzej nie jest, faktycznie, tak sobie powiadam...A gdy mnie
                              nachodzą dołki to powiadam sobie dobitniej i głośniej. Ale
                              wolałabym, żeby było troszkę różowiej. Odrobinkę. Ciut.
                              • fedorczyk4 Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:23
                                Moniu, sama sie tego doprosilas. Zobaczylam i stwierdzilam ze jestes
                                slicznym smarkaczem!!!!Wiec wiem ze masz bardzo duzo czasu przed
                                sobasmile
                                • monia.i Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:36
                                  Fedo - no jak Cię kocham - ale tak właśnie wyglądałam??? Wiedziałam,
                                  że stres mnie zmienia, ale nigdy nie sądziłam, że aż tak.
                                  Aczkolwiek..no, możliwe, że mogłam sprawiać takie wrażenie, ale to
                                  dlatego, że czułam się troszkę zacukana. Zawsze wtedy śmieję się bez
                                  sensu i tak też gadam..
                                  Ach - przeżycia związane z osobistym poznawaniem to temat na osobny
                                  wątek smile)) Ale to tylko pierwszy raz - przy kolejnych pokazuję
                                  właściwe oblicze smile
                                  • monia.i Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:42
                                    Właśnie wysłuchałam komunikatu bodaj na tvn24 o dziku, który biega
                                    po Ząbkach i atakuje ludzi. Brzmi surrealistycznie - ale to prawda,
                                    niestety...Kilkoro ludzi pokąsanych, od rana obława, mają zezwolenie
                                    na odstrzał..Z jednej strony słusznie ale z drugiej - zastanawiam
                                    się, co się temu dziczemu stworzeniu stało...Ze napada w środku
                                    miasta, w biały dzień, samo z siebie...
                                    • fedorczyk4 Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:49
                                      monia.i napisała:

                                      > Właśnie wysłuchałam komunikatu bodaj na tvn24 o dziku, który biega
                                      > po Ząbkach i atakuje ludzi. Brzmi surrealistycznie - ale to
                                      prawda,
                                      > niestety...Kilkoro ludzi pokąsanych, od rana obława, mają
                                      zezwolenie
                                      > na odstrzał..Z jednej strony słusznie ale z drugiej - zastanawiam
                                      > się, co się temu dziczemu stworzeniu stało...Ze napada w środku
                                      > miasta, w biały dzień, samo z siebie...

                                      Wytropili mnie
                                      • monia.i Re: No i sama Moniu, 14.02.09, 00:01
                                        fedorczyk4 napisała:

                                        > monia.i napisała:
                                        >
                                        > > Właśnie wysłuchałam komunikatu bodaj na tvn24 o dziku, który
                                        biega
                                        > > po Ząbkach i atakuje ludzi. Brzmi surrealistycznie - ale to
                                        > prawda,
                                        > > niestety...Kilkoro ludzi pokąsanych, od rana obława, mają
                                        > zezwolenie
                                        > > na odstrzał..Z jednej strony słusznie ale z drugiej -
                                        zastanawiam
                                        > > się, co się temu dziczemu stworzeniu stało...Ze napada w środku
                                        > > miasta, w biały dzień, samo z siebie...
                                        >
                                        > Wytropili mnie

                                        Cholero - to teraz mi posprzątaj te rozprychnięte pety, niepaląca
                                        zołzo...
                                        Chłopa słusznym snem śpiącego obudziłam tym parsknięciem...
                                        smile))))))))))))
                                        • dado11 ojjj.... pety.... 14.02.09, 00:07
                                          nagle mnie ścisnęło w tęsknocie za ... petami...
                                          nie róbcie mi tego!
                                          już minęło 5 i pół roku...
                                          • monia.i Re: ojjj.... pety.... 14.02.09, 00:09
                                            Przepraszam, Dado - postaram się przestać wtrącać teksty okołopetowe.
                                            • fedorczyk4 Pojecie okolopetowosci 14.02.09, 00:12
                                              trzeba je wprowadzic do slownika jezyka polskiego!!!
                                            • jutka1 Jezde do tylu.... 14.02.09, 00:13
                                              ... nie nadanżam sad
                                              • fedorczyk4 No jezdes, jezdes... 14.02.09, 00:24

                                                Ale se poczytaj to zaraz Ci przendziesmile Czy w Paryzu pada snieg,
                                                tak jak zapowiadali?
                                                • monia.i Re: No jezdes, jezdes... 14.02.09, 00:27
                                                  Dobra - idę zakładac wątek...smile
                                                • jutka1 Re: No jezdes, jezdes... 14.02.09, 00:32
                                                  Padal rano. Teraz już nie.

                                                  A ja idę spać. Buziaki smile
                                                  • mammaja Re: No jezdes, jezdes... 14.02.09, 01:20
                                                    U nas to albo nic, albo burza mozgow! Ze tez nie zajrzalam wczesniej, takie
                                                    ciekawe wiadomosci! To juz lete zakladac nowe dz.!
                                                  • fedorczyk4 No iiii.......nt 14.02.09, 01:26

                                        • fedorczyk4 :-))))))ales mnie hrabio rozbawil:-))))nt 14.02.09, 00:07
                                  • fedorczyk4 Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:48
                                    A moze jako Ta Ktora Sie Strasznie Opierala, powinnas otworzyc
                                    wlasnie taki sobie maly i intymistyczny watek o poznawaniu w realu
                                    ludzi z wirtualu? Czy warto, a moze nie warto, a jesli tak to co nam
                                    to przynosi ponad to co juz mamy?
                                    A Ad rem, to Ci nic nie powiem, bo nie chce byc zbyt prywatna!!!
                                    Przyszlo takie mlode, sliczne, jaskrawo swiecace sama soba z
                                    natury.I sie smialo, i smialo. Nota bene, smialysmy sie wszystkie. I
                                    chyba o to chodzi co?
                                  • verbena1 Przemyslenia.... 13.02.09, 23:56
                                    Fed, pieknie napisalas o pustce, az mi sie lepiej zrobilo (tu
                                    gleboko westchnelamsmile Bedzie dobrze, niech tylko jeszcze slonce
                                    zaswieci (w tym mieszkaniu jest okno na cala sciane i duzo swiatla).

                                    Moniu, nie sluchaj Fed, nie wygladasz jak dziecko tylko jak Alicja z
                                    Krainy Czarowsmile Bylas swietna, taka sobie Ciebie wyobrazalam. Do
                                    Holandii zapraszam jak najbardziej, byc moze jeszcze w tym roku
                                    dostane to wlasciwe mieszkanie wiec spac bedzie gdzie.

                                    W sprawie balu, Dado ,zaciekawily mnie te kogucie maski, prosze nie
                                    zapomniec o robieniu zdjec, Fed bedzie pewnie znow nie do poznaniasmile

                                    Tak poza tym fajnie jest czuc ,ze ktos wspolczuwa z toba ,nie mowiac
                                    juz o rzeczywistej pomocy. Mam tu na mysli moja tutejsza
                                    przyjaciolke ,ktora niezmordowanie od paru dni sluzy mi
                                    samochodem ,wsparciem i podtrzymuje na duchu, jestem jej niezmiernie
                                    wdzieczna.
                                    • fedorczyk4 Re: Przemyslenia.... 14.02.09, 00:00
                                      verbena1 napisała:
                                      > Tak poza tym fajnie jest czuc ,ze ktos wspolczuwa z toba ,nie
                                      mowiac
                                      > juz o rzeczywistej pomocy. Mam tu na mysli moja tutejsza
                                      > przyjaciolke ,ktora niezmordowanie od paru dni sluzy mi
                                      > samochodem ,wsparciem i podtrzymuje na duchu, jestem jej
                                      niezmiernie wdzieczna.

                                      Mysle Verbeno, ze w naszym wieku posiadanie takich przyjaciol jest
                                      najwspanialszym luksusem, najwieksza zyciowa wartoscia i
                                      najcudowniejszym osiagnieciem.
                                      Moje gratulacjesmile
                                      • monia.i Re: Przemyslenia.... 14.02.09, 00:05
                                        I zdrowie przyjaciólki smile Bo najważniejsze są więzi międzyludzkie,
                                        pielęgnujmy je..Fedo barzo mądrze prawi.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek trzynastego - alez leje! 12.02.09, 23:22
      Zaczelo popadywac w poniedzialek i przez cztery dni (do czwartkowego
      wieczoru) zebralo sie w wodomierzu 20 mm wody. Od wczorajszego
      wieczoru deszcz zgestnial i do tej chwili przez noc nalalo sie
      nastepne 30 mm! Co chwile wlacza sie pompa, pompujaca deszczowke ze
      zbiorniczka przy domu do wielkich zbiornikow w ogrodzie, jak tak
      dalej pojdzie, w za kilka dni wszystkie zbiorniki sie wypelnia i
      bedziemy miec kilkanascie tysiecy litrow wody do podlewania ogrodu
      gdy wroca suche dni. Bardzo mnie ciesza i deszcz, i spadek
      temperatur, co dla mnie oznacza poczatek sezonu ogrodniczego!

      Mam duzo pracy na zakonczenie tygodnia, wiec sie za nia biore. A po
      pracy wyjezdzamy na medytacyjny weekend na plazy; niestety, prognoza
      mowi o mocnych deszczach i 20 stopniach. Ale co sie namedytuje, to
      moje ;o)

      Pozdrawiam wszystkich z szarego, mokrego Sydney
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • dado11 Piątek 13-tego-owego:-) 13.02.09, 23:12
      Verbeno, super wiadomoścismile Zawsze lubiłam piątki, a 13-tkę uważam za piękną
      liczbę. Tak trzymać, pani ładna! Tak trzymaćsmile mam nadzieję, że autko
      odwdzięczy się miłością pierwszą za doznane uczucie, a mieszkanie... oby tylko
      nie okazało się wieczną prowizorką... no i przy okazji, miło słyszeć, że ex,
      nadal jest przyzwoitym facetem, na jakiego wyglądał...
      za mną dziwaczny dzień, dziecko znów się wyprowadziło na jakiś czas, praca
      wpadała huraganem, po czym zmieniała się we flautę, w tych chwilach zawieszenia
      w próżni szyłam kolejne poszewki na poduchy, dusiłam żeberka dla rodziny,
      obserwowałam jak nasze bure zaoknie zmienia się w królestwo Królowej Śniegu i w
      bajkę, czystą, cichą i niezwykle tajemniczą...
      teraz lekki przymrozek trzyma tę mokrą biel na każdym skrawku powierzchni i jest
      naprawdę piękniesmile
      a tak a propos balu, nic na to nie poradzę, ale nie lubię przebieranek (w
      przeciwieństwie do Fed), a ponieważ już nie dało się wykręcić, więc przejrzałam
      ofertę allegro i nabyłam tą drogą maski (moja to krzyżówka kury-indianina i
      kury-krakowiaka, arturowa to indyk w wersji paryskiej, zresztą interpretacja
      dowolnawink i tylko mam nadzieję, że nie będę tego musiała na sobie nosić zbyt
      długo....
      no i tylesmile na wschodzie bez zmian, jak zwykle, zresztą...
      pozdrawiam, D.
      ps. Moniu! wracaj z dołka! tam tylko reumatyzmu można się nabawić!!!
      • monia.i Re: Piątek 13-tego-owego:-) 13.02.09, 23:27
        Dado - idziesz na bal przebierańców?smile))
        A propos dołka to w ramach walki pobrałam tydzień urlopu i normalnie
        od razu mi sie poprawiło..smile))Ja chyba jestem gnuśna z natury.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka