Dodaj do ulubionych

Kozetka narzekan i biadan (po renowacji)

21.04.09, 21:03
Znalazlam ja wreszcie ,te moja kozetke. Stala gdzies w
niebycie ,zakurzona, dziury wypalone papierosami, zachlapana
alkoholem.
Wyczyscilam, pocerowalam , mozna korzystac.
Skorzystam pierwsza, prawem wlasnoscismile
Tak mi ostatnio zle. Niby ciesze sie z wiosny ,tych wszystkich
rozkwitow, kolorow, zapachow ale jednoczesnie mysle o moim - juz nie
moim - ogrodku. Znam tam kazdy centymetr ziemi, wiem kiedy co
zakwita, co trzeba przyciac a co podlac. Patrze na czyjs ogrod i
mysle , o u mnie to juz pewnie tez zakwitlo.
Serce sie sciska ,bo kto zadba o te moje wychuchane dzieci, kto
poswieci im uwage.
Wiem ,to byl maly skrawek ziemi ale byl calkowicie moj wlasny.
Z mieszkaniem przyszlo mi sie dosyc latwo rozstac ,chociaz
pozostawilam tam tez wiele osobistych przedmiotow ale rozstanie z
ogrodem boli ciagle.
Wyplakalam sie Wam na kozetce ,bo i komu mam o tym mowic. Wiem ,ze
mnie zrozumiecie i pozalujecie troszke ,bedzie mi lzej.

Robie miejsce i zapraszam, kto nastepny?
smile
Obserwuj wątek
    • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 21.04.09, 21:50
      Dużo serca włożyłaś w ten kawałek ziemii, Verbenko - nic dziwnego,
      że rozstanie boli. Miejmy nadzieję, że będzie sobie dzielnie radził.
      Mnóstwo ciepłych myśli przesyłam kiss
      • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 21.04.09, 22:19
        Też się walnę na kozetkę, nie będę gorsza. Firma, w której Smok
        pracował podziękowała mu za współpracę. Trochę nagle i...no, trochę
        nieładnie. Ale to subiektywna ocena, bo firma niewielka i próbuje
        się ratować. No trudno. Ale niefajnie.
        • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 21.04.09, 22:32
          Oj, Moniu, to dopiero powod do biadan. Co teraz, macie jakies
          pomysly, wyjscie z sytuacji?
          Zachowanie firmy takie jak i czas w ktorym zyjemy, nieludzkie,
          traktujace czlowieka jak pionka ,ktorego mozna przestawic lub
          wyrzucic.
          Trzymam kciuki za znalezienie pomyslnego rozwiazania.
          • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 21.04.09, 22:47
            Cóż - na razie staramy się nie biadać, żeby się nie zdołować. No i
            sytuacja za świeża na biadanie. A pomysł - no, cóż, po prostu trzeba
            szukać nowej pracy. Trochę nagle to przyszło - ale bywa i tak.
            Trudno stwierdzić, że w tym przypadku zachowanie było nieludzkie.
            Mała firma, w zasadzie rodzinna, chcą się ratować. Przykre, bo
            współpraca trwała lat kilkanaście, firma i ludzie zaprzyjaźnieni -
            do tej pory razem przetrwali różne zawieruchy. No, tej nie
            przetrwali. Dzięki za kciuki, przydadzą się.
            • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 21.04.09, 23:18
              Oj, dziewczyny - smutno czytac! Verbeno - nie napisze - tego sie obawialam, ale
              tak jest. Tyle juz lat sie znamy i tyle mialas radosci ze swojego ogrodka, ze
              martwilam sie z gory jak bedzie wiosna. No coz,
              nie napisze ci idz i podlej albo wyplew, bo to byloby dalsze lamanie serca, ale
              jestem z toba cala dusza, bo wiem co naczy przywiazanie do kawalka ziemi. Nawet
              calkiem malego. Jakos przez to przejdziesz, pierwsza wiosna najtrudniejsza, a
              moze znajdziesz jeszcze jakis ogrodek dla siebie. Sciskam cie serdecznie!
              Moniu, ludzie sa czasami bezwzgledni - to obrzydliwe zachowanie po kilkunastu
              latach wspolpracy! No to zostaniesz (narazie) jedynym zywicielem rodziny - a
              mam nadzieje, ze niedlugo. Napewno bedzie dobrze, ale rozumiem ze paskudnie sie
              czujecie, C'est la vie w czasach kryzysu, niestety. Sciskam cie rownie mocno jak
              Verbenke smile
              • foxie777 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 22.04.09, 00:12
                Verbeno i Moniu,niestety musicie po prostu przetrwac no bo i coz
                innego mozna zrobic.
                Kazy chyba ma te "kozetki", tylko czasami sa ukryte.
                Ja ostatnio tez sie jakos marnie czuje, chyba pozostalosci zatrucia.
                Wzielam kilka dni wolnych z pracy i sobie odpoczne,tzn mam nadzieje
                ze
                mi sie uda.
                pozdrawiam i zycze co najlepsze
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 22.04.09, 07:55
      No to siadam i ja....Żyję moje drogie dziewczynki,ale jakoś tak mi nietęgo
      ostatnio! I pod górkę! Lekko mnie odrzuca od komputera i dlatego nie piszę,
      chociaż podczytuję... Trochę jednakowoż informacji mi umknęło i muszę pogrzebać,
      coby uzupełnić. Mimo braku szczegółów współodczuwam z Verbeną i z
      Monią..."Będzie dobrze" to taki tam frazes,ale dziewczyny - będzie dobrze...
    • ewelina10 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 22.04.09, 09:44
      Podobnie do Mmki zastanawiałam się, jak sobie Verbenko poradzisz z tęsknotą za swoim ogródkiem. Ale tak sobie myślę, że w takim ogródku nad którym zbierają się chmury i pada deszcz też nic nie chce rosnąć. Verbenko, znajdziesz jeszcze swoje poletko do obsiania.


      Moniu, znam w swoim otoczeniu wiele osób, którym zmiana pracy wyszła tylko na lepsze. Lepsza płaca, większe możliwości, coś na własny rachunek. W czasach solidarności też byłam tego przykładem.
    • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 22.04.09, 20:49
      Dzięki Verbeno, żeś wytaszczyła ten sterany mebel z kąta...
      to i ja przyłożę swoją skołataną głowę na wyświecony od ludzkich kłopotów
      podgłówek... dziś jakoś stress mi odpuścił i zostawił po sobie coś w rodzaju
      melancholii, poczułam, że przewalił się po mnie pociąg towarowy z węglem...
      wczoraj poznaliśmy przyszłych teściów dziecięcia, cały tydzień przed spotkaniem
      miałam zagwostkę, jak się zachować, jak ubrać, o czym pogadać... całe szczęście,
      okazali się to normalni, fajni ludzie i mam nadzieję, że oni też tak o nas
      myślą. Ale, poza tym, wciąż jesteśmy bez kasy (i znów zaczynam się bać, czy może
      klient mnie nie zwodzi...), samochód w rozsypce, sprawa kanalizacji w
      zawieszeniu, bo nie ma kasy, powinnam już zadatkować dzieciowe ślubne ubranko,
      itp...
      no to sobie ponarzekałam... dzięki drogie audytorium...
      Verbenko, jeśli do nas kiedy wpadniesz, przekażę ci do adopcji kawałek naszego
      ogródka, do czasu kiedy nie będziesz miała znów swojego kawałka glebysmile wiem,
      że za własnoręcznie posadzonymi roślinami tęskni się czasem, jak za członkami
      rodziny. Trzymaj się ciepło!
      Moniu! to strasznie nieprzyjemne uczucie, tak nagle stać się zbędnym... a poza
      tym, trzeba się nagle wyzbierać do kupy i zaczynać od nowa... duże wyzwanie!
      Niemniej, mam nadzieję, że twój dzielny Smok poradzi sobie szybciutko z nową
      sytuacją, i trzymam kciuki za zdrowie Taty!
      Małpeczko, jak miło, że gdzieś tam jesteśsmile strząśnij z siebie problemy i
      niechcieja i pisz, co słychać. Jak wesele córeczki? udało się wszystko? napisz
      dwa słowa, to wariactwo teraz przede mną...
      • malpa-w-czerwonym1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 23.04.09, 12:29
        dado11 napisała:


        > Małpeczko, jak miło, że gdzieś tam jesteśsmile strząśnij z siebie problemy i
        > niechcieja i pisz, co słychać. Jak wesele córeczki? udało się wszystko? napisz

        No właśnie! Wesela nie będzie...Dziecko trza pocieszać to i nijak mi siadać do
        kompa! Zresztą, na co komu moje smęty?! Każdy ma jakiegoś wrzoda... Dado,
        piniendze rzecz nabyta! Przyjdą, nie martw się! A jak nie przyjdą i będziesz
        potrzebowała fachowego wsparcia - daj znać na gazetowego....
        • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 23.04.09, 23:25
          Małpko, przykro słyszeć, ale z drugiej strony, lepiej przed, niż po...?
          nie pytam i nie wnikam, ale to zawsze jest ogromna trauma, no cóż, mogę tylko po
          współodczuwać serdecznie...
          moje dzieci pchają ten swój ślub z takim impetem, że aż mam stracha czy zdążą
          dorosnąć do swoich zamiarów... ale cicho składam uszy po sobie, bo i tak wiedzą
          lepiej...
          dzięki za wsparcie, na razie walczę, i wygląda na to, że walczę z
          niefartem...smile mam nadzieję, że jutro będzie lepiej...
          pozdrawiam, D.
          • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 26.04.09, 12:31
            Przysiadlam na kozetce chcac pojojczyc, ale zaczelam od czytania i
            zrobilo mi sie wstyd. W porownaniu z Waszymi klopotami i
            sercobolami, moje aktualne sa smieszne. I ja wspolczuwam Malpko,
            rozumiem Verbeno i trzymam kciuki Moniu. Dado Ty natomiast musisz
            przeczekac. Juz jakis czas temu doszlam do tego samego wniosku, ze
            wlasnie walczysz z czasowym niefartem. Taki sq.... przychodzi,
            zalewa, ale na szczescie potem odchodzi do innej ofiary.
            • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 26.04.09, 22:02
              do naszych wszystkich narzekań dodam przecudnej urody wierszyk, naszej
              noblistki, bo przecież taki na temat i taki... po prostu...

              JAK SIĘ CZUJĘ - WISŁAWA SZYMBORSKA

              Kiedy ktoś zapyta, jak się dziś czuję
              Grzecznie mu odpowiem, że dobrze, dziękuję.
              To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
              Astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką.
              Puls słaby, krew moja w cholesterol bogata...
              Lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.

              Bez laseczki teraz chodzić już nie mogę,
              Choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę.
              W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
              Ale przyjdzie ranek...znów się dobrze czuję.
              Mam zawroty głowy, pamięć "figle" płata,
              Lecz dobrze się czuję, jak na swoje lata.

              Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi.
              Że kiedy starość i niemoc przychodzi,
              To lepiej zgodzić się ze strzykaniem kości
              I nie opowiadać o swojej starości.
              Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
              I wszystkich wkoło chorobami nie nudź!

              Powiadają: "Starość okresem jest złotym".
              Kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym...
              "Uszy" mam w pudełku, "zęby" w wodzie studzę.
              "Oczy" na stoliku, zanim się obudzę...
              Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje:
              "Czy to wszystkie części, które się wyjmuje?"

              za czasów młodości (mówię bez przesady)
              Łatwe były biegi, skłony i przysiady.
              W średnim wieku jeszcze tyle sił zostało,
              Żeby bez zmęczenia przetańczyć noc całą...
              A teraz na starość czasy się zmieniły,
              Spacerkiem do sklepu, z powrotem bez siły.

              Dobra rada dla tych, którzy się starzeją:
              Niech zacisną zęby i z życia się śmieją.
              Kiedy wstaną rano, "części" pozbierają,
              Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają.
              Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
              To znaczy, że ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 27.04.09, 02:52
      Verbeno, calkowicie Ciebie rozumiem i Twoj zal za utraconym ogrodem.
      Ale wiesz co? Zgadzam sie z Ewelina, ktora pieknie napisala: "W
      takim ogródku nad którym zbierają się chmury i pada deszcz też nic
      nie chce rosnąć. Verbenko, znajdziesz jeszcze swoje poletko do
      obsiania."

      A po przeczytaniu calego watku czuje sie podobnie jak Fed - czymze
      sa moje zawirowania w porownaniu z Waszymi problemami, Verbeno,
      Moniu, Dado, Malpo? Pociecha w tym, ze wszystko mija - problemy tez,
      i bol z nimi zwiazany. A na razie pozostaje Wam cieszyc sie ze
      zyjecie, bo poki zycia starczy, zawsze jest nadzieja ze sprawy
      zmienia sie na lepsze. Ze powtorze wierszyk (ktorego nie znajac,
      zawsze podpieralam sie podobnym mottem): "Niech rubrykę zgonów w
      prasie przeczytają. Jeśli ich nazwiska tam nie figurują, To znaczy,
      że ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ."

      Pozdrawiam serdecznie i slonecznie
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 28.04.09, 08:03
        Jestem przerażona U.P. Od grudnia kiedy u niej byłam jej stan bardzo
        się pogorszył. Czuję się obrzydliwie bezsilna.
        • luiza-w-ogrodzie Fed 29.04.09, 09:05
          fedorczyk4 napisała:

          > Jestem przerażona U.P. Od grudnia kiedy u niej byłam jej stan
          bardzo się pogorszył. Czuję się obrzydliwie bezsilna.

          Fed, wlasnie ta bezsilnosc jest najgorsza, szczegolnie dla kogos tak
          nastawionego na akcje jak Ty. A z drugiej strony, gdy juz wiadomo ze
          nie ma szansy w nierownej walce z choroba, przychodzi czas na
          koncentrowanie sie na tym, co wazne i odrzucenie pierdol. Malo tego
          czasu, ale jest. Pielegnuj te momenty.
          I trzymaj sie. Jestem pewna ze teraz jestes dla niej podpora.
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • fedorczyk4 Re: Fed 29.04.09, 14:59
            Dziękuję Ci za mądrość Luizo. Masz rację, nie ma co sie miotać,
            zwłaszcza ze jej to nic, a nic nie da. Trzeba się uśmiechać, śmiać,
            wdychać, słuchać, patrzeć razem z nią, poświęcać sie temu
            wszystkiemu co jeszcze może i jest dobre. Tylko że mi gula co jakiś
            czas w gardle staje i, co jest raczej rzadkie u mnie, chce mi się
            płakać.
            • monia.i Re: Fed 29.04.09, 22:16
              Luiza pięknie i trafnie napisała. Nic więcej nie dodam - ściskam
              jedynie mocno i rozumiejąco. To musi być trudne...
              • mammaja Re: Fed 29.04.09, 23:14
                Fed, siadam przy tobie na koyetce. Pomilczmy razem.
                • luiza-w-ogrodzie Pomilczmy razem 30.04.09, 08:53
                  Fed, macie z UP jeszcze duzo czasu. Dziel sie z nia zyciem i tyle.
                  Na razie znikam z tego watku, za bardzo mi przypomnial trzymanie
                  reki umierajacego i moment, kiedy Milczenie nadeszlo.
                  Serdecznie pozdrawiam wszystkich kozetkowiczow
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • fedorczyk4 Wzruszyłam się 01.05.09, 10:26
      Pluję sobie na tę moją najbliższą rodzinkę, ale kiedy wczoraj
      usłyszałam że zamiast zajmować się UP powinnam więcej czasu
      poświęcać właśnie rodzinie to murem za mną staneli. Le Mąż,
      Dziecinka, i Syn Podstawowy. Oświadczyli że sami się soba zajmują
      znakomicie, a o mnie myśleliby znacznie gorzej gdybym się nią nie
      zajmowała i ze dzięki temu (Dzieci) widzą jak należy postępować i
      mogą mieć poczucie bezpieczeństwa(le Mąż)na własna przyszłość
      sterana chorobami. On nawet powiedział ze energicznie popiera moje
      lobbowanie na rzecz instalacji U.P. w naszym najbliższyn sasiedztwie
      (w niedalekiej przyszłości), bo nikt nie zajmie sie nią tak jak ja,
      a on nie będzie się niepokoił że gdzieś daleko latam i też będzie
      mógł łatwiej interweniować w razie potrzeby.
      No wzruszyli mnie normalnie.
      • mammaja Re: Wzruszyłam się 01.05.09, 13:41
        Chcialam dolaczyc tu swoje narzekanie, ale wobec powaznych tematow zabrzmi ono
        banalnie. Ale prawda jest taka: jestem w najgorszej formie fizycznej w jakiej
        kiedykolwiek bylam. Sama sobie to zafundowalam, ale na usprawiedliwienie mam
        to, ze tyle sie wydarzalo w ostatnich miesiacach, ze troche nie bylo czasu na
        racjonalny tryb zycia. No i efekty przyszly - przy zwiekszonej (bardzo)
        koniecznosci szybkiego chodzenia, wielogodzinnego lazenia po muzeach, ledwo
        nadazalam za kolezankami, ktore systemtycznie cwicza! Zgroza! Teraz
        natychmiastowy program rewitalizacji mammaji - poczawszy od koniecznosci
        zrzucenia kilku kg, poprzez ograniczenie palenia i codzienne spacery z kijkami!
        Inaczej wkrotce zamienie sie w bezwladny tulup! Tak mi dopomoz Bog i wszystkie
        sily charakteru, jezeli jeszcze takowe posiadam! Howgh ! ( jak to sie pisze? )
        • lablenka_x Re: Wzruszyłam się 02.05.09, 09:10
          Twoja Rodzina Fedo, zdała egzamin z życia.
          Ukłony dla nich.
          Mammaju, mój mąż tez mi zapowiedział,ze do czasu wyjazdu do Paryza,
          musze koniecznie kondycję poprawic, zwłaszcza chodzenie.O wadze nie
          pomne.Spada powoli , ale za duzo wokoł ostatni róznych okazji do
          żarcia było.

          Ogólnie - Dziewczyny, po czasach trudnych, wyłazi sie z tego
          cholernego doła, jak wiecie wim to doskonale z własnych doświadczeń,
          a życie nadal jest cudownie piekne, mimo wszystko.
          Trzymajcie sie i do pokonania ... monotonnej wspinaczki w górę
          życze.

          Będzie dobrze, zobaczycie i "Damy rade" jak powtarza nasza Kasiula.
    • luiza-w-ogrodzie Psy zabily 3 z naszych krolikow 04.05.09, 00:09
      W sobote wieczorem ktos postanowil zrobic swoim pieskom frajde i
      poszedl z nimi na spacer spusciwszy je ze smyczy. Z rozmow z
      sasiadami i policja wynika ze wpadly do kilku ogrodow przy naszej
      ulicy, wlazac ludziom na werandy a w naszym ogrodzie przeskoczyly
      niski plotek kroliczego ogrodu i dostaly sie do ich klatki od gory,
      rozdzierajac siatke. Wlasciciel wpadl do ogrodu pewnie w czasie gdy
      jego psy masakrowaly nasze kroliki, otworzyl drzwi kroliczej
      zagrody, psy wywlokly cialka na zewnatrz po czym wszyscy uciekli. My
      bylismy w tym czasie w domu i niczego nie slyszelismy! Dopiero
      wczoraj rano gdy poszlam do ogrodu znalazlam 3 trupki... jeden
      jedyny ocalal bo pewnie sie schowal w kacie za duza doniczka i trwal
      w bezruchu. Straszny zal.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • mammaja Re: Psy zabily 3 z naszych krolikow 04.05.09, 00:17
        Luizo, przeczytalam z ogromna przykroscia! Zupelna nieodpowiedzialnosc
        wlascicieli psa, poprostu podlosc! Strasznie zal kroliczkow! Musicie jednak
        dokupic kogos do towarzystwa ocalalemu, bo nie moze zostac sam!
        Sciskam cie mocno, bardzo mi smutno sad
      • fedorczyk4 Re: Psy zabily 3 z naszych krolikow 04.05.09, 06:46
        Kur@#$@*^&! Okropnie mi przykro. Strasznie mi Ciebie i Córci żalsad
      • ewelina10 Re: Psy zabily 3 z naszych krolikow 04.05.09, 08:26
        Szkoda tych milusińskich króliczków.

        Rany, ale jak obce psy mogły się przedostać do sąsiadów przez ogrodzenie z zewnątrz do ogrodów. Był za niski, nieszczelny ... ? Nie chcę myśleć, co byłoby gdyby gdzieś tam w kojcu na trawie bawiły się małe dzieci
        • foxie777 Re: Psy zabily 3 z naszych krolikow 04.05.09, 16:11
          Luizo,ja tez wspolczuje.Jak zwykle ludzka nieodpowiedzialnosc
          daje sie we znaki.Bedac wlascicielka 2bardzo agresywnych psow w
          przeszlosci pamietam jak bardzo uwazalam, aby nie zrobily krzywdy
          zadnemu zwierzatku.Moj teren byl zabezpieczony ale czasami
          nieopatrzny opos ,racoon,czy kotek przekroczyl granice.
          Do dzis pamietam nasze proby ratunku wielokrotnie uwienczone
          sukcesem choc nie zawsze.Moze musisz zainstalowac o wiele mocniejsze
          klatki na przyszlosc.
          pozdr
          • fedorczyk4 Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 06.05.09, 21:27
            Za dobrze mi było ostatnio. No to le Męzowi nie przedłużyło
            kontraktu, więc od czerwca powrót w barchany. Chyba się złamię i w
            perspektywie biezprizornego męża, syna i Dziecinki (jeli zda, a
            według niej po WOSie to jest mocno niepewne) na platnych studiach,
            pójde na ulicę. Ale rąbneło nami solidnie, bo sk.... jeszcze kilka
            tygodni temu deklarował pełna milość i przdłużenie kontraktu. Nic
            to, Moniu, mamy teraz ten sam problem, tylko ja jeszcze muszę
            wynaleźć sobie stałą pracę, bo z fuch to ich nie "ucięgnę"wink
            • mammaja Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 06.05.09, 22:37
              Fed, napewno znajdzie inna prace, nie martw sie z gory - zawsze znajduja sie
              cudowne a nieprzewidziane rozwiazania. Dziecinka tez nie powiedziala ostatniego
              slowa ! Kurde, zycie nas ogolnie nie piesci!
              • fedorczyk4 Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 06.05.09, 22:57

                Mm, a czyś Ty kiedyś widziala zebym ja sie martwiła z góry, albo z
                dolu? I chyba to mnie najbardziej martwiwink))
                • foxie777 Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 06.05.09, 23:09
                  Nic mnie tak nie doluje jak problemy zdrowotne.Ostatnio moja
                  Tesciowa jest jakas slabsza i mimo ze nie narzeka,zreszta nigdy tego
                  nie robila to ja sie martwie i przed zasnieciem mysle o
                  tym i jest mi smutno.Wiem ze kazdy dzien moze byc ostatni,ale
                  jakos nie moge sobie tego wyobrazic.Caly czas jest pod moja
                  i swietnych lekarzy obserwacja, ale to przeciez nie zatrzyma
                  przeznaczenia.
                  pozdrawiam
                  • fedorczyk4 Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 06.05.09, 23:14
                    Foxie, przeznaczenia nic nie zatrzyma, nawet Orfeusz nie dał rady.
                    Trzeba cieszyć sie ze można było, jest, kochać kogoś mocno, mocno,
                    tak żeby on o tym wiedział. Luiza dobrze to na tym wątku wczesniej
                    okresliła. Tak długo jak można trzeba dawać i cieszyć się.
                    • foxie777 Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 07.05.09, 00:56
                      Wiem Fed, wiem, ale smutno
                      pozdr
            • verbena1 Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 07.05.09, 08:11
              Przykre to bardzo, kiedy nie mozna byc pewnym przyszlosci
              wiedzac ,ze w kazdej chwili mozemy znalezc sie na bruku. W wieku
              ponad srednim, majac swiadomosc ,ze tlum za nami tylko czeka na
              nasze miejsce.
              Rozumiem i wspolczuje. Zycze le Mezowi duzej sily przebicia i
              znalezienia stalej ,dobrze platnej pracy z mozliwoscia pozostania
              tam do emerytury.

              Dziecinke wspieram nieustajacosmile
              • joujou Re: Po 4 miesiacach spokoju, łup po łbie. 07.05.09, 15:14
                Też rozumiem,co znaczą takie łupnięcia-ciężko się pozbierać,ale
                wierzę,że zarówno Mońkowy Smok,jak i Twój le Mąż poradzą sobie
                z Tym problemem.
                My jesteśmy na etapie szukania pracy przez synka.Właśnie zdał
                relację z dnia dzisiejszego.On jest dopiero na początku swej
                drogi,a ja mimo,że na razie jestem w miarę spokojna w tym
                temacie, chyba nigdy nie pozbędę się strachu związanego z
                niepewnością osób będących ,jak to napisała Verbena: w wieku
                ponad średnim.
    • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 07.05.09, 21:11
      Moje kochane dziewczyny,
      dziś w moim bezpośrednim sąsiedztwie, grzmiało i huczało, od kamieni spadających
      z serca...
      kasa przyszła, z 6-cio tygodniowym poślizgiem, ale jest!!!
      zapłaciłam, co się należało, moim współpracownikom i urzędomsmile i jeszcze ciut
      zostało... na wacikiwink
      samochód ma już części i się reperuje!!! może w połowie przyszłego tygodnia już
      będziesmile
      "moje" dzieciaki, no prawie moje, mężowskie, dostały iskierkę nadziei...
      qurcze, kto by pomyślał... jest prawie cudownie...
      wiem, że u was też paskudnie, i u Luizy, i u Fed, i u Moni, strasznie mi przykro...
      ale, from the other hand, przestały mi dygotać ręce... smile
      może jutro zacznę już normalnie funkcjonować...smile
      całuję, D.
      • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 07.05.09, 23:51
        Dado, wstawaj wiec z kozetki, tak sie ciesze ze masz lepsze wiadomosci, a my
        tak o ciebie martwilysmy sie smile
        • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 28.07.09, 17:27
          Odkurzam kozetke bo widze ,ze jakis pogrom nastapil ze zmartwieniami
          i wypadkami.
          Z sobotniego spaceru po lesie przynioslam na sobie kleszcza.
          Odkrylam go dopiero na drugi dzien rano, na wewnetrznej stronie uda.
          Wyrwalam i zdezynfekowalam ale czerwony, goracy placek utrzymuje sie
          nadal. Kiedy poczytalam na temat kleszczy i chorob jakie przenosza,
          wlosy stanely mi na glowie ze strachu i jutro lece do lekarza.
          Zachcialo mi sie randki w lesie to teraz sa tego efektysmile
          • cieplanata Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 28.07.09, 19:24
            to ja dziś się kładę na kozetkę i mówię............
            Po pierwsze, napracowałam się straszlwie, ale to moja wina, bo zawsze polegałam
            na pracownikach, teraz widzę, że trzeba było bardziej sprawdzać
            Po drugie, dochodzę do wniosku, że z mężem nie kłócę się ostatnio tylko gdy jemy
            i śpimy. Mąż jest drażliwy, bo czekają w jego firmie zwolnienia grupowe, a on
            jako 55latek chyba w pierwszej kolejności poleci ze względu na wiek
            Jest jeszcze i trzecie i czwarte, ale na dziś wystarczy
            • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 30.07.09, 17:21
              Nato ciepla, nieszczescia, zle dni i pechy lubia chodzic grupami,
              trzeba przeczekac, potem powinno nastapic polepszenie, powinno,
              wedlug wszelkich regulsmile
              U mnie dalszy ciag. Dzis rano wyjezdalam autem z zatloczonego
              podworka i walnelam moim pieknym autkiem w busa. Caly boczek i drzwi
              ma poszarpane. Moja wina, patrzylam tylko w prawo nie spodziewajac
              sie niczego z drugiej strony. Bylam kompletnie zaskoczna i tak trwam
              do tej porysmile
              Na szczescie zalatwianie formalnosci w ubezpieczalni i warsztacie
              bylo bardzo sprawne i sympatyczne. W przyszlym tygodniu autko bedzie
              naprawione a ja dostalam nauczke, zeby nie myslec tylko uwaznie
              patrzec.
              • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 30.07.09, 20:20
                O, wspolczuje Verbeno - i kleszcza i stluczki - mam nadzieje, ze oba zdarzenia
                mina bez sladu! Nato, sa "takie chwile", ze na nas skupiaja sie te mezowskie
                porblemy, to tez minie. Ja o swoich klopotach nie piszxe, tylko zalegam na
                kozetce po uszy!
                • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 30.07.09, 21:44
                  Taka jakaś aura po wszystkich teraz chodzi. Wrednowata. Nata, tez
                  przerabiałam taki okres z le Mężem. Zresztą podejrzewam że jak się w
                  najbliższym czasie zagęścimy to on (ten kłótliwy okres) znowu
                  powróci.
                  Verbeno, to nie miłe zdarzenie, ale na szczęście tylko i głównie dla
                  karoserii.
                  Mm, nie daj się! TRWAJsmile
                  • cieplanata Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 31.07.09, 07:08
                    No nie mów Fed, że tu też są kłótnie. Ja dostaję cholery jak czytam kłótnie.
                    Zresztą nawet gdy mam jakieś spięcie widzę, że nickom nie podobają się moje
                    wypowiedzi i zaczyna się kłótnia, nie wchodzę nawet na takie forum, żeby nie
                    czytać i nie dać się sprowokować, bo jestem chorerykiem jak ta lala
                    • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 31.07.09, 08:30
                      Cieplanato spokojnie ,na naszym forum nie ma klotni, znamy sie tak
                      dobrze ,ze nie ma sie o co klocic.
                      Fed miala na mysli zageszczenie w swojej rodzinie i spiecia z tym
                      zwiazane.
                      Kozetka sluzy do narzekan i jekow ,mozna sobie rowniez poklac na ten
                      paskudny swiatsmile
                      pozdrawiam
                      • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 31.07.09, 09:11
                        Tak jest, dokładnie taksmile O "tutaj", znajoma z innego forum, która
                        nas czyta dyskretnie, powiedziała że jest to najcieplejsze forum
                        jakie zna.
                        • cieplanata Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 31.07.09, 11:03
                          jak ciepłe to ja do niego pasuję z moim nickiem
                          • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 31.07.09, 11:41
                            Dlaczego ten cholerny internet na karte tak sie potwornie wlecze!!!!!
                            Ledwo moge doczekac otwierania watkow, to sobie przynajmniej tutaj zaklne sad
                        • marguyu Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 01.08.09, 00:30
                          fedorczykowo,
                          ja takze jako "znajoma z innego forum" sobie tylko tak myslalam o
                          tym cieple i serdecznosci i kombinowalam jak to napisac, zeby nie
                          wyszlo tym moim skryptowym stylem sztywno jak nakrochmalony
                          kolnierzyk, a do ciebie i tak dotarlo telepatycznie wink
                          • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 01.08.09, 16:12
                            Uyu, Moniu, my jesteśmy ciepłym forum. Tylko ze tego ciepła
                            potrafimy bronić. A że czasem najlepszą forma obrony jest atak, to
                            juz inna sprawa.
                            Faktem jest że formuła zmieniła się wraz z upływem czasu. Forum na
                            ktore weszłam kilka lat temu, było głównie dyskusyjne. Forum na
                            którym piszę dzisiaj postrzegam jako
                            towarzysko/wspierająco/dyskusyjno/blogowate. W takiej kolejności.
                            Przyznaję bez bicia, że bardzo je lubię i jestem od Was i od forum
                            uzalezniona. Od białego wina i owoców morza teżsmile))
                            • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 09.12.09, 21:48
                              Wyciagnelam z kata zakurzona kozetke. Dobrze, ze tak rzadko uzywana
                              w ostatnich czasach! A szukalam watku o przeczytanych ksiazkach, bo
                              jak zwykle mam wielki klopot z prezentami. Tam bylo pare tytulow,
                              ktore moze nadawalyby sie dla corki. Kupowanie ciuchow bez osoby
                              jest mozliwe w wersji krawatu - ale tych ona raczej nie nosi smile Wiec
                              kupie jakis ciuch za jej wiedza, ale ksiazka - niespodzianka jest
                              mile widziana.
                              Prosze o znalezienie linka, a kozetka moze sie przyda podczas
                              przedswiatecznych prac domowych. Do posiedzenia!
                              • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 09.12.09, 22:35
                                No, popatrz, Mammajko - chciałam pomóc poszukać wątku o książkach -
                                i nie wiedzieć czemu wyszukiwarka nie chce zadziałać...Tylko muli i
                                muli. Może mnie nie lubi?
                                A czy córka zalicza sie do tej części ludzkości, która
                                już "zaliczyła" trylogię Larssona, czy (tak jak ja) ma to jeszcze
                                przed sobą?
                                • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 09.12.09, 23:02
                                  "Millenium" zaliczylysmy obie. Szkoda, ze juz wiecej nie napisze,
                                  bo czyta sie doskonale smile
                                  • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 09.12.09, 23:04
                                    A nowego Zafona? tego od "Cienia wiatru"?
                              • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 10.12.09, 15:56
                                Nie mam ostatnio powodow do narzekania ale przycupne tu na chwilke i
                                odsapne bo taki mam nawal rzeczy do zrobienia ,ze juz jestem
                                zakrecona zupelnie. Wczoraj kupilismy solidny blat na metalowych
                                nozkach do mojej pracowni. Byl troche za dlugi i trzeba bylo obciac.
                                Ciachnelismy i juz stoismile
                                Biadac i narzekac moge tylko na pogode, szaro i ciemno caly dzien
                                ale to grudzien ,nie mozna wymagac niczego innego.
                      • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 31.07.09, 23:55
                        verbena1 napisała:

                        > Cieplanato spokojnie ,na naszym forum nie ma klotni, znamy sie tak
                        > dobrze ,ze nie ma sie o co klocic.
                        Nadrabiam zaległości forumowe, więc przez niemal wszystkie wątki
                        przelatuję. Przy tym morda (sorry!) mi się roześmiała smile))
                        Tu były kłótnie - aż wióry szły - tylko, na to wychodzi - oponentów
                        śmy wykończyły. Czy merytorycznie - to dyskusyjne. Na pewno
                        wytrwałością smile
    • 40plus Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 10.12.09, 00:14
      Zgodnie z sugestią smile
      forum.gazeta.pl/forum/w,12248,43195919,43195919,Z_fotela_bibliofila.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,12248,44860140,44860140,Z_fotela_bibliofila_2.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,12248,95821774,95821774,Z_fotela_bibliofila_3.html
    • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 10.12.09, 21:44
      opowiem wam historyjkę...smile
      smędzę, bo miałam mieć wolny od męża weekend, ale nic z tego bo...
      mąż miał jechać do kumpla i wraz z innymi zapaleńcami mieli wędzić w przydomowej
      wędzarni wspaniałe wędliny na święta... wszyscy wtajemniczeni złożyli zamówienia
      i...
      nasz drogi, przyznam zdrowo stuknięty, kumpel, cukrzyk, zamarzył sobie frykasy
      smażone w głębokim tłuszczu (sic!) no i nagrzał kocioł oleju, wrzucił wymarzone
      cudowności i zapragnął zobaczyć jak cudownie brązowieje skórka, wsadził swój
      pysk nad lustro wrzącego oleju i w tym momencie nastąpiła eksplozja!!! z dzikim
      wrzaskiem, niedoszły konsument, chwycił po drodze faję do nurkowania i runął z
      poparzonym pyskiem do ogrodowej wanny z lodowatą wodą... prawda, jaka
      przytomność umysłu!smile)))))) dziś dziób w bąblach, wędliny zzielenieją z żałości...
      mam tylko nadzieję, że mu wdzięczne blizny nie zostaną na pamiątkę tego,
      delikatnie mówiąc, kompulsywnego objawu braku szarych komórek...
      poza tym, mój zięć, nabawił się własną głupotą zapalenia płuc i teraz on leży
      pod czułą opieką mojej ciężarnej córeczki...
      taaak... dzień jak codzień...wink
      -
      • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 10.12.09, 23:09
        Dado, czlowiek nie wymyslilby takiej historyjki, nawet gdyby
        chcial! Pogratulowac przytomnosci chorego umyslu! A co z wedlinkami?
        Beda?
        • evit.a Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 11.12.09, 10:36
          No tak te chlopy nie mysla czy jak ? Niewyobrazam sobie bolu
          poparzenia przez wlasna glupote.a jak teraz wyglada ow czlek
          poparzony ?
          • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 12.12.09, 11:46
            Pewnie nieciekawiesmile
            A ja wyjatkowo mam na co narzekać. Po pierwsze UW postanowił
            zlikwidować wydział Dziecinki. Oczywiście studenci w liczbie 300
            sztuk natychmiast wystapili z procesem, więc po 10 dniach siłowanki
            UW ustąpił i postanowił ze ten poprzedni (który był pierwszym
            istniejącym) rocznik, oraz tegoroczny który będzie ostatnim, skończą
            sobie te studia. Tylko jacy wykładowacy i jakie nakłady na to pójdą
            i cóż to za prestiż kończyć taki wydziałsad
            Buuuu.
            A ja jak zwykle i dla odmiany mam kłopoty stomatologiczne. Szlag
            mnie trafia. Za jakie grzechy!
            • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 12.12.09, 15:26
              Fed, na tobie stomatolodzy zbija fortune smile To o czywiscie zart,
              dosc glupi. Idiotycznie z tym wydzialem, bo niestety kadra bedzie
              malo stabilna. Ale to juz tak bywa, nie przewidzisz co za chwile
              wymysla.
              Poza tym przyszedl mroz, -4 C , nie wychodze dzisiaj z domu. A
              powinnam pojsc na uroczystosci (dwie) upamietniajace 13 grudnia. No
              ale czasem sie we mnie buntuje. Rocznica doniosla, ale ja musze miec
              jeden dzien na luzie. Milego wieczoru!
              • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 12.12.09, 22:31
                Dado, jak się nieszczęśnik miewa? Szczerze, to zanim się zaczęłam
                zastanawiać, jak wygląda, to sie przeraziłam, co z oczyma?
                A co z zapaleniem płuc u zięcia? Przechodzi?
                Zęby - oooo, to jest coś, co się Panu Bogu nie udało, jak słowo
                daję...I pomimo stanu zaleczenia odczuwam zawsze niemiłe mrowienie,
                gdy pomyślę o usięściu w fotelu u stomatologa. Nie wiem, na czym to
                polega. Widok wiertła mrozi. Świadomość konieczności wiercenia -
                obezwładnia.
                • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 12.12.09, 23:33
                  No tak, ja to rozumiem. W mlodosci nie bylo takich bajerow jak
                  teraz, wiercenie bolalo jak diabli. Brrr...
                  • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 15.12.09, 11:08
                    Ja bym bardzo chciała żeby mi coś wiercili. U mnie sie tnie, szyje
                    etc... Ja w zasadzie nie mam problemów z zębami jako takimi. Ja mam
                    pogruchmonione kości pod nimisad
                    • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 17.12.09, 00:47
                      Fedo, współczuję sad Brzmi okropnie, znajoma osoba miała podobnie,
                      fajne, zdrowe zęby - ale kłopoty kostno-szczękowe, no i generalnie
                      mnóstwo problemów.
                      • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 17.12.09, 08:57

                        Monieczko dziekuję za dobre słowosmile Sama sobie jestem w sumie
                        winna. Gdyby kózka nie skakała, to by szczęki nie złamała. A że
                        zachciało mi się skoków, a koń zdecydował, że przez tę przeszkodę
                        lece sama, to mam co mam!
                        • jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 17.12.09, 10:33
                          Ja chyba sobie kaffkę dożylnie strzelę plus walerianę.
                          Telefon z fabryki mi się urywa bo wszyscy chorzy albo wyjechani.

                          Nie mam czasu na nic , muszę kupić kuchenkę i dwa tysiące innych ingrediencji
                          do domu , ciekawe kiedy.
                          Lista spraw do załatwienia rośnie niebezpiecznie.
                          Polska Rodzina jest pod wrażeniem że dzieci przyjadą na Święta.
                          Niestety popełniłam błąd i jesten najbardziej płodna ...
                          Jeden Brat nie ma dzieci , drugi jedno całkiem dorosłe więc rodzinne uczucia
                          skupiają sie na moichsmile)))

                          Bracia Bratowa i dwie babunie czekają na Młodzież która jest lekko przerażona
                          polskim temperamentem smile))

                          Poza tym Junior musi dojechać z lotniska w Berlinie do Cottbus , ja się
                          denerwuję bo nie wiem jak i gdzie wyląduje.

                          W szale przeprowadzkowym wywaliłam wszystkie walizki więc jak sie nie skupię i
                          czegoś nie nabędę to Junior pofrunie z torba plastikową jak Pani Prezydentowa
                          swojego czasu do Amerykitongue_outPP

                          Na wigilii u ojca moich dzieci będzie jedenaście osób , ex planuje barszcz ,
                          bigos , zupę rybną , Młoda przywozi sobie pierogi z PL.

                          Frakcja niemiecka planuje w Wigilię jakąś dziczyznę dzika czy jelenia
                          wiadomości są sprzeczne.
                          Macoszka moich dzieci nie jest zachwycona pomysłem bigosu więc ex będzie chyba
                          gotowal go na zewnątrz coby zapach kapusty się nie roznosiłsmile)
                          Jest też opcja rożna zewnętrznego przy minusowych temperaturach w sprawie tej
                          niemeickiej wigilijnej dziczyzny.
                          Ciekawe co wyniknie ze zderzenia kultur , ja na szczęście pozostaję w Oslo i
                          pracuję obserwując z daleka ten cały bałagantongue_outPP

                          Kran
                          • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 17.12.09, 11:12
                            No tak, w tradycji poleskiej jest jednak kapusta z grzybami, a
                            bigos na Nowy Rok ( z resztek swiatecznych pieczeni - jak drzewiej
                            bywalo). Teraz z moich pieczeni nie zostaja zadne resztki smile
                            Kranie Dzielny, dzieci dojada gdzie maja dojechac, sa polioglotami
                            a to ulatwia sprawe. Nie zameczaj sie i spokojnie wydawaj dyspozycje
                            telefoniczne z kozetki. Pozdrawiam!
                            • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 20.12.09, 00:00
                              Dzisiejszy dzien mnie dobil. Mialam w planie mnostwo spraw,
                              niestety wymagajacych sporych kursow i noszenia - tymczasem moj
                              samochodzik zastrajkowal, a ze byl pierwszy w kolejce do wyjazdu
                              zablokowal rowmiez samochod mzonka. Pozostalo mi czekac, az wroci syn
                              i odpali mi przewodami od swojego akumulatora, co nastapilo poznym
                              popoludniem. A bylam umowiona z przyjaciolka na obszycie fredzlami
                              bialego pancho, jakie wykroilam z polarowego koca ( i frendzelki
                              tez), jako stroj uroczysty dla Franka, wstepujacego jutro na lono
                              kosciola.
                              Oczywiscie - tzrobilysmy to, ale nic poza tym. Popoludniu tez
                              dowiedzialam sie, ze jednak kontr - tesciowie tez przyjada - tylko
                              nie wiadomo kiedy i czym. Niby mam sie nie przejmowac, bo obiad w
                              restauracji jest zamowiony, tort rowniez kupili do kawki w domu,
                              ale ja jednak wolalabym wiedziec kto i kiedy przyjezdza do mnie do
                              domu. Narazie nadjechala siostra synowej i przywiozla bialy
                              kombinezon z misia w dodatku w serduszka wystrzygane w misiu. Z
                              uszkami. Nie wiem czy moje pancho bedzie do tego pasowac. No nic!
                              grunt to sie nie przejmowac! Prawda ?
                              • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 20.12.09, 10:57
                                Biedna Mm, znam to koszmarne uczucie, kiedy wszystko, cała
                                organizacja wymyka się z rąk. Interwencje złośliwości przedmiotów
                                martwych, oraz inny schemat funkcjonowania rodziny która stała się
                                Twoją, a nie koniecznie z Twojego wyboru, bywają ciężkie. Niestety
                                tak długo jak długo "dzieci" będą mieszkały u Ciebie, to Ty, a nie
                                oni, będziesz podlegać konsekwencjom zmiany sytuacji rodzinnej
                                Twojego syna.
                                • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 20.12.09, 23:33
                                  Ale na koniec wszystko ulozylo sie doskonale!
                                  • goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 21.12.09, 07:36
                                    mammaja napisała:

                                    > Ale na koniec wszystko ulozylo sie doskonale!

                                    To bardzo dobrze! A chciałam Ci napisać, żebyś się nie przejmowała i pozostawiła
                                    sprawy samym sobie.
    • luiza-w-ogrodzie Europejska zima - ja wysiadam... 05.01.10, 16:39
      Europejska zima, poddaje sie... Mroz i snieg mi nie przeszkadzaja,
      ale ta ciemnosc jest okropna! Nawet w poludnie w sloneczny dzien jest
      dla mnie za ciemno, oczy mnie bola i wszedzie zapalam swiatla. I
      jestem okrutnie spiaca - po 10-12 godzinach snu wciaz ziewam. Doluje
      mnie tez koniecznosc noszenia tylu warstw odziezy, czapek i cieplych
      butow, szczegolnie teraz przy okolo minus 10 stopniach (a ma byc
      zimniej). Welniana bielizna, dwa swetry, welniane rajstopy, rekawice,
      czapki, szale, kurtki puchowe... (wlasciwie na czapki nie powinnam
      sie gniewac, bo choc moja glowa wyglada po ich zdjeciu jak
      udekorowana stosem morszczynu, to przynajmniej zakrywaja niefortuny
      kolor wlosow). Po trzech tygodniach w tylu ciuchach czuje sie jak
      wulkanizowana maskotka Michelina. Z utesknieniem wspominam biale
      lniane spodnie i kosulke bez rekawow, w jakich wsiadalam do samolotu
      w Sydney... Gdy tylko wroce do domu, upchne to wszystko na najwyzsza
      polke szafy i rozloze sie w kostiumie kapielowym na plazy!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • verbena1 Re: Europejska zima - ja wysiadam... 05.01.10, 17:19
        Luizo, trafila Ci sie najprawdziwsza zima, mozesz sie pozachwycac do
        woli. Ciemnosci to jest to, do czego nigdy sie chyba nie
        przyzwyczaje dlatego rozumie Cie doskonale. Przeraza mnie ta ilosc
        odziezy ,ktora na siebie wkladasz, nigdy nie nosilam welnianych
        rajstop ani dwoch swetrow naraz ,naprawde tak jest Tobie zimno? Moze
        potrzebujesz czasu na zaaklimatyzowanie sie.
        Zycze udanego dalszego ciagu urlopu.
        Chcialam sobie jeknac na kanapce bo dzis jest babski wieczor i musze
        jechac w slizgawicy i sniegu ale kochany chlopak obiecal mnie
        zawiezc i przywiezc spowrotem, nie mam wiec powodow do marudzeniasmile
        • mammaja Re: Europejska zima - ja wysiadam... 05.01.10, 20:35
          To napewno sprawa "techniki ubierania sie". Ja w wieksze mrozy
          wkladam polarowe spodnie, moze nie zbyt eleganckie, ale nie wymagaja
          zadnych "pod spód" , polarek bluze na cienka koszukla i kurtke
          puchowa. Jest mi bardzo cieplo! Moze trudno byloby tak isc do
          biura, ale ostatecznie - czemu nie? Naprawde lepiej sie czuje
          przy -5 C niz przy mglistym "okolo zera". Teraz wracalam
          spacerkiem ze sklepu - swiat iskrzy sie pieknie, biale drzewa, nie
          jest zle!
          • fedorczyk4 Q:-((((((( 11.02.10, 15:48
            Laboratorim analiz i badań na Waryńskiego. Najpierw umówili Maćmę na
            konkretną godzinę na EKG. Czekałyśmy pomimo to ponad godzinę.
            Następnego dnia pojechałam po wyniki. Zgubili. Trzeba było jeszcze
            raz robić. Wczoraj założyli jej holter, dokładnie w takich samych
            okollicznościach. Umówiona na 9, wchodzi do gabinetu o 9.40. Nic to
            założyli. Narzekała że ciasno. Powiedzieli że ma cicho siedzieć bo
            tak ma być i już. Dzisiaj rano zdjeli. Całe ramie ma w krwawych
            wybroczynach, a pani technik wykrzykneła słodko: Ojej chyba
            koleżanka za ciasno załozyła. No po prostu ......
            • mammaja Re: Q:-((((((( 11.02.10, 16:19
              Fed, i to renomowany niegdys punkt - jezeli ten sam kolo LOT-u !
              Slynal z dobrej obslugi i wiarygodnych wynikow badan! Szlag by ...
              Wspolczuje Maćtwej ! U moj mazonek umowiony w naszj przychodni na
              Elektrokardiogram wlasnie wyrusza w droge. Podejrzewam, ze wcale nie
              bedzie czekal!
              No a ja sie dorobilam! U kolezanki na stromych stopniach schodow
              polozone kratki antyposlizgowe. Tylko nie wiedziec czemu zjechalam
              juz z pierwszego od gory stopnia razem z kratka, pokonujac
              nastepnych 9 stopni przy pomocy kosci ogonowej. Potworny bol!
              Dobrze, ze kaptur od kurtki zaamortyzowal walenie glowa. No i jakos
              sie poruszam, ale nie chodze tylko suwam sie, a kazda zmiana pozycji
              wymaga maksymalnej koncentracji i trwa minutamismile Ide sie polozyc na
              brzuchu!
              • luiza-w-ogrodzie Re: Q:-((((((( 11.02.10, 22:39
                Fed, doswiadczenia ze sluzba zdrowia przypominaja mi podejscie lekarzy do mojego
                wowczas ciezko chorego Taty. Brak szacunku i teksty w rodzaju: "Takich starych
                ludzi sie nie leczy" albo: "Na cos przeciez trzeba umrzec". Zatem dolaczam sie
                do kurwowania na nieczulych przedstawicieli sluzby zdrowia.

                A Tobie, Mammaju, zycze szybkiego powrotu do zdrowia. Dobrze ze mialas kaptur,
                moglas sobie rozciac glowe albo mozg wstrzasnac...

                Luiza-w-Ogrodzie
                Forum AUSTRALIA
                • loczek62 Re: Q:-((((((( 12.02.10, 09:14
                  luiza-w-ogrodzie napisała:
                  > Brak szacunku i teksty w rodzaju: "Takich starych
                  > ludzi sie nie leczy" albo: "Na cos przeciez trzeba umrzec".

                  Do tego zestawu dorzucę jeszcze to, które mój śp. tata usłyszał na "Płockiej:
                  "No ładnie żeś se pan tego raka wyhodował"...
                  • mammaja Re: Q:-((((((( 12.02.10, 20:06
                    No tak, cytat Loczka jest nieprawdopodobny, a fakt !
                    może jutro pojade sie przesletlić smile Narazie stosuje żele na
                    stłuczenie. A jak mnie wsadzą do gipsu to co będzie ?????? Fakt, że
                    troche za bardzo boli jak na zwykłe stłuczenie, ale pocieszam sie że
                    chodzę smile
                    Wczoraj zrobienie EKG w naszej przychodni trawalo poł godziny z
                    dojazdem tam i z powrotem.
                    • fedorczyk4 Re: Q:-((((((( 13.02.10, 09:45
                      Ja bardzo przepraszam że w tak poważnym miejscu i temacie, ale
                      uśmiałam się do wypęku.Mammajko wyobraziłam sobie to wsadzenie w
                      gips kości ogonowej!!!. A Ty jak to widzisz??
              • luiza-w-ogrodzie Re: Q:-((((((( 11.02.10, 23:45
                mammaja napisała:

                > No a ja sie dorobilam! U kolezanki na stromych stopniach schodow
                > polozone kratki antyposlizgowe. Tylko nie wiedziec czemu zjechalam
                > juz z pierwszego od gory stopnia razem z kratka, pokonujac
                > nastepnych 9 stopni przy pomocy kosci ogonowej. Potworny bol!
                > Dobrze, ze kaptur od kurtki zaamortyzowal walenie glowa. No i jakos sie
                poruszam, ale nie chodze tylko suwam sie, a kazda zmiana pozycji wymaga
                maksymalnej koncentracji i trwa minutamismile Ide sie polozyc na brzuchu!

                Mammaju, jestes pewna ze nie ma tam zadnego pekniecia? Lepiej daj sie zawiezc na
                przeswietlenie.

                Luiza-w-Ogrodzie
                Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                się. Całe życie? Załóż ogród...
                • dado11 Re: Q:-((((((( 12.02.10, 00:07
                  Fed, może to po prostu niefartsad ostatnio, kilka tygodni temu byłam na
                  Waryńskiego i obsłużono mnie całkiem przyzwoicie...
                  Mammaju, jeśli cię cokolwiek niepokojąco boli po tym upadku, lepiej skorzystaj z
                  rady Luizy, lepiej tego nie lekceważyć!
                  u mnie wszystko w porządku, choć wskanowane archiwum nie chciało się otworzyć,
                  ale jak już poszło, to hmmmmsmile miło było powspominać...
                  • verbena1 Tu mozna ponarzekac na pogode..... 15.03.10, 18:30

                    Kozetka odswiezona, nawet dezodorantem popsikalam, mozna sie moscic
                    i narzekac.
                    Narzekanie na pogode jak najbardziej na miejscusmile
                    • fedorczyk4 Re: Tu mozna ponarzekac na pogode..... 15.03.10, 19:02
                      A ja mam taki gust wypaczony, ze lubię wrony i na pogode nie mam
                      zamiaru narzekaćsmile
                      • dado11 Re: Tu mozna ponarzekac na pogode..... 16.03.10, 23:43
                        ponarzekałabym, na nieprzewidywalność kolejnych dni, na pogodę, na dziwaczność
                        wewnątrz człowieka, na ogromny rozdźwięk między tym co można a czego nie wolno,
                        choć czasem jest to prawie to samo...
                        taki głupi czas... ciut jestem pogubiona...
                        ale cieszy mnie ta dziwaczna niespodziewaność i lubię, że nie wiem, co będzie...smile
                      • goskaa.l Re: Tu mozna ponarzekac na pogode..... 17.03.10, 08:02
                        fedorczyk4 napisała:

                        > A ja mam taki gust wypaczony, ze lubię wrony i na pogode nie mam
                        > zamiaru narzekaćsmile
                        I ja też.
                        • bbetka Re: Tu mozna ponarzekac na pogode..... 17.03.10, 11:35
                          A ja właśnie ponarzekam wink
                          Jak tylko wybywam do mojej fabryki snów i marzeń na dzień cały natychmiast
                          wychodzi słońce! które ledwie widzę jak wschodzi, bo potem przebywam w
                          pomieszczeniach właściwie pozbawionych widoku na świat, a jak wracam to co
                          najwyżej mogę pooglądać księżyc - oczywiście jak śnieg nie pada ;-(
                          A jak trafi mi się dzień pacy domowej, jak dziś, kiedy w miłych przerwach od
                          ciężkiej pracy mogłabym z upodobaniem oddać się relaksującemu robieniu
                          makrofotek, to chmury wiszą tak nisko, że światło trzeba włączać i z fotek
                          nici...i już bez żadnych pokus tylko robota i robota...
                          No to jest wysoce niesprawiedliwe!!!
                          • fedorczyk4 Re: Tu mozna ponarzekac na pogode..... 17.03.10, 19:11
                            Moja droda, Ty nie narzekasz na pogodę, ale na normalnie nienormalną
                            niesprawiedliwość losu!
                            Zostałam przyłapana dzisiaj na 3 błędach gramatycznych w jednej
                            rozmowie. Krew mnie nagła zalała i postanowiłam nadrobić braki które
                            mam od zawsze, jako że gramatyka, ortografia i intepunkcja, jako
                            takie, umkneły mi całkowicie w trakcie posiadania wiedzy. Wszystko
                            mam na słuch i logikę, nic na wiedzęsad Kupię sobie podręczniki i
                            przeoram je!
    • bbetka Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 26.03.10, 21:47
      Jetem zmęczona i wkurzona wrrrr....
      Zmarnowałam cały dzień (na podróż do Poznania i z powrotem) żeby okazało się, że
      chodzi jak zwykle o bicie piany i załatwienie własnych interesów pod
      płaszczykiem ogólnego dobra... A ja jak idiotka po raz kolejny dałam się
      nabrać!!! Myślałam, że możemy coś wspólnie zrobić dla WSZYSTKICH. No nienormalna
      jakaś jestem!
      • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 26.03.10, 23:44
        Bbetko, znam to uczucie, oj znam! Ale czasem sie trafia, ze chodzi
        o ogolne dobro, dlatego trzeba probowac smile
        Odpocznij !
        • bbetka Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 27.03.10, 09:23
          no trzeba więc się angażuję wink
          ale tym razem naprawdę wyglądało poważnie i nabrałam nadziei, że
          rzeczywiście można zmienić coś co uwiera właściwie wszystkich...
          • joujou Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 23.05.10, 19:57
            Przepraszam za milczenie,ale podobnie jak Gaudia jakoś kiepsko
            sobie radzę-głównie ze sobą samą.Można powiedzieć,że zimę
            przespałam.Wiosną ,dosyć póżno zaczęłam się przebudzać i kiedy
            już zaczęłam ciekawie rozglądać wokół ,kolejna "rewelacja" zwaliła
            mnie z nóg.Odcinam się od wszystkiego i wszystkich na ile mogę.
            Wiem,że to nie jest dobrze,ale jestem z tych,którzy mają wszystko
            wypisane na gębie i trudno mi udawać,że wszystko ok.
            Poza tym ,otoczenie zawsze uważało mnie za twardą babę i chyba
            nie bardzo do nich dociera,że są pewne granice.Niektórzy czują
            się urażeni-nie ubolewam nad tym.
            Właściwie robię,tylko to,co muszę:pracuję i wykonuję niezbędne
            czynności domowe,ale i to zaczyna stanowić problem.
            Zastanawiam się,czy jestem na dobrej drodze do deprechy,czy też
            już wpakowałam się w nią po uszy. To tyle z frontu.
            Nie chciałabym,by to,co napisałam,zabrzmiało jakoś bardzo
            dramatycznie i już mam wątpliwości więc wyślę,zanim skasuję.
            • ewelina10 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 23.05.10, 20:21
              Joujou, jeśli nie ma jakiś specjalnych powodów, może rzeczywiście warto zasięgnąć porady. A wiem, że taka pomoc skutkuje, bo sama mam w swoim bliskim otoczeniu osobę, która zmaga się z problemem. Kiedyś tego nie rozumiałam, moja tolerancja zawodziła, a dzisiaj już inaczej patrzę na te sprawy.

              Trzym się cieplutko.
            • joujou Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 23.05.10, 20:32
              Chciałabym jeszcze dodać,że podczytuję Was w miarę regularnie.
              Oglądam zdjęcia słodziastych wnucząt,ukwieconych balkonów i ogrodów.
              Sama ,aż wstyd się przyznać nie byłam jeszcze w tym roku na działce.
              Moi panowie coś tam robią z doskoku,a mnie to jakoś nie rusza,ani
              nie wzrusza.
              Chcąc zakończyć te moje wypociny odrobiną optymizmu, dodam,że
              sny mam dosyć barwne smile Jakiś czas temu śniła mi się nasza
              Fed,która przyjechała w odwiedziny z Krowisią.Była u mnie
              przejazdem i mocno spóżniona,a towarzyszył jej mój były narzeczony,
              który też tak jakoś przypadkiem...W tym śnie,wszystko było jakieś
              inne:mieszkanie z dużą ilością drzwi i różnych pomieszczeń.
              Kamienica wysoka z zamkniętym podwórkiem,po którym rano Fed
              biegała nerwowo i czegoś szukała.Cała rodzina wyglądała przez
              okna,zastanawiając się,czego ona szuka? Nagle ktoś wypalił,że
              zapewne chodzi o tzw. wychodek,nazywany też wygódką wink
              Zdziwiło mnie to bardzo,bo w owym mieszkaniu było wszystko,co
              potrzebne he,he Nadmienię,że Krowisia wyglądem i rozmiarami
              przypominała pekińczyka smile No i tak czasami mi się plecie.
              Rano nie mogłam zrozumieć skąd ten były narzeczony się wziął? bo o Fed i jej
              ówczesnej sytuacji domowej rozmyślałam bardzo dużo,mając
              nadzieję,że to przejściowe(?)

              • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 24.05.10, 10:13
                Ubawiłam sie setnie Twoim snemsmile Krowisia rozmiarów pekińczyka!!!
                A na poważnie, to powiem Ci tak, tu nie ma co się zastanawiać.
                Trzeba skonsultować i wesprzeć się tymczasowo farmakologią, lub
                terapią. Stan sepresyjny strasznie utrudnia konstruktywne działania
                w sytuacjach długotrwałego kryzysu. I trzymaj się mocno!!!!
                • goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 24.05.10, 13:09
                  fedorczyk4 napisała:

                  > Trzeba skonsultować i wesprzeć się tymczasowo farmakologią, lub
                  > terapią. Stan depresyjny strasznie utrudnia konstruktywne działania
                  > w sytuacjach długotrwałego kryzysu. I trzymaj się mocno!!!!
                  Popieram Fedorczyka w 100%!
                  Szukaj pomocy, bo permanentny stres nie tylko niszczy psychicznie, ale wykańcza
                  fizycznie. Podaję mocne ramię - sama w pewnej sytuacji skorzystałam z pomocy
                  psychologa, polecam.
    • rosapulchra-0 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 24.05.10, 15:42
      to i ja się dosiądę i ponarzekam tutaj: boli mnie brzuch, mam kamienie w
      woreczku żółciowym, dostaję silne leki przeciwbólowe, po których jestem jak
      śnięta i nawet auta nie mogę prowadzić, pracować też nie mogę, a termin operacji
      mam dopiero za 11 tygodni i siedzę cały dzień sama jak palec w domu, tułam się
      od kąta, to co podstawowe, to bardzo powoli robię,jedzenia unikam jak zarazy, bo
      co zjem, to ból nieprzeciętny, zresztą i tak nie mam apetytu, a w dodatku jest
      upał jak cholera i nie ma czym oddychać..

      No to narzekłam sobie konkretnie, dziękuję za uwagę.
      • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 24.05.10, 17:47
        No to jest powod do narzekan, a te 11 tygodni to naprawde
        porazajace. Ale gdzie jest taki upał? U mnie znowu 10C, zastrzelic
        sie!
        Joujou, popieram przedpiśczynie - pomóz sobie farmakologicznie, po
        co sie katować !
        • rosapulchra-0 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 24.05.10, 17:52
          mammaja, mieszkam w pogańskim kraju zwanym Anglią. Od soboty upały są
          nieziemskie, praktycznie nie wychodzę z domu, bo zbyt słaba jestem, żeby na
          nogach się poruszać w taki upał, a auta prowadzić nie mogę..
          • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan (po renowacji) 24.05.10, 20:44
            To Was na "zgniłym" zachodzie dobiło! Dzisiaj rano
            dzwoniła "Krzestna" Syna Środkowego z Paryża. Ma 34 stopnie w
            cieniu, zepsutą windę (mieszka na 8 piętrze z żywiołowym psem)i
            zapalenie pęcherzasad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka