Dodaj do ulubionych

Foch o "spadek"

11.10.09, 04:15
Pisalam na innym forum, pisze z ciekawosci i tu. Dzis mialam
przyjemnosc dowiedziec sie komu moj facet zapisalby "spadek" w razie
nieplanowanej wycieczki do sw Piotra. Pisze "spadek" poniewaz nie ma
tego wiele - jestesmy mlodymi ludzmi, nie po slubie, bez dzieci,
razem jakies 6 lat, male mieszkanie i niewielki dorobek przewaznie w
postaci domowych sprzetow, ktore - bez bicia przyznaje - kupil on za
swoje pieniadze, bo ja teraz nie pracuje. A wiec dowiedzialam sie ze
te rzeczy, ktore kupil do naszego mieszkania oddalby rodzicom ;)
Podkreslajac, ze rozmowa miala charakter czysto hipotetyczny i ze
nie jestem łapczywą na kase harpia i rozumiem rodzinne wiezi,
poczulam sie bardzo urazona. Jak to baba musialam wygadac sie juz
kilku osobom i kazda z nich byla zdziwiona jego postawa - uwazaja,
ze powinien czuc sie ze mna zwiazany i ze takie pomysly nie powinny
miec miejsca. Poczulam sie urazona i teraz zamiast widziec w
mieszkaniu rzeczy nasze (ale pamietam, ze placil za nie on, ale
uzytkujemy wspolnie i patrzylam na nie jako czesc NAS) to teraz
widze rzeczy moje i jego i (dla) jego rodzicow. Postanowilam ze
jesli tylko bedzie mnie na cos stac to ja kupie nastepna potrzebna
rzecz zeby czuc, ze jest moja. W zartach powiedzialam siostrze przy
nim ze jesli nie daj Boze cos mnie trzepnie to niech przychodzi do
mnie i bierze wszystko co moje dla siebie a on nie dostanie nic. Nie
zwazajac na to, ze dyskusja byla smieszna - jak wy byscie sie
poczuly w takiej sytuacji? I podkreslam bo na innym forum zarzucano
mi bycie materialistka i wogole straszna osoba, ze jest to sytuacja
czysto hipotetyczna i nie chodzi o to, ze nie dostane kilku jego
klamotow jak telewizor i mikrofalowka - nie chodzi o posiadanie
rzeczy a o stosunek jaki pokazal do mnie. Czy skoro on zaplacil za
pewne rzeczy nie mialam prawa traktowac ich jako rzeczy wspolnych do
wspolnego domu, jako czesci nas dwojga? Nie wiem czy lapiecie, o co
mi chodzi :/ Nie sadzilam ze w razie gdyby go zabraklo (odpukac!!!)
zostalabym bez niego i dodatkowo bez niektorych rzeczy codziennego
uzytku, bo on wolalby mi je zabrac i dac mamusi. Jak sadzicie?
Obserwuj wątek
    • kaz-oo Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 10:23
      Myślę, że dał ci wyraźny sygnał jak traktuje wasz związek. Razem mieszkacie,
      żyjecie, uprawiacie seks...ale nie stanowicie jedności, nie jesteście rodziną.
      Nie wiem z czego to wynika ale dla ciebie powinno być ostrzegawczym sygnałem.
      Zastanów się czy warto angażować w ten związek, nie tyle materialnie co
      emocjonalnie.
      • dywanica Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 11:00
        dobrze powiedziane... powiedzial, ze gdybysmy byli rodzina (czyli
        jakby byl dzieciak) to wtedy oczywiscie zostawilby nam, a tak...
        Chociaz on mial swoje uzasadnienie - uzasadnil tak, ze ja jestem
        jeszcze na garnuszku rodzicow wiec oni mogliby mi kupic brakujace
        rzeczy, a jego rodzice maja mniej pieniedzy, wiec "wsparlby"
        rodzicow. Tylko po pierwsze ze moi rowniez sie z kasa bardzo licza,
        jesli doszli do czegos wiecej niz jego rodzina to dzieki wlasnej
        pracy i ambicji. Jego rodzice tak jak zamieszkali jakies 40sci lat
        temu w malym mieszkaniu, tak mieszkaja tam nadal, ale maja spokojna
        glowe (zadnych kredytow itd, zyja cale zycie na tych samych
        smieciach). Nie rozumiem tez co to za wielkie wsparcie - fakt,
        biurko, telewizor i Bog wie co jeszcze to jest troche kasy ale z
        drugiej strony to sa dorosli ludzie ktorzy juz maja tego typu
        sprzet, moze nieco gorsze, ale takie rzeczy maja. Poczulam sie
        dziwnie i teraz widze w mieszkaniu rzeczy moje i jego (i ewentualnie
        dla jego rodzicow, odpukac). Moim zdaniem niewazne ze nie jestesmy
        po slubie ale jestesmy ze soba kupe czasu i mieszkamy razem tworzac
        pewnego rodzaju wspolny dom i nie sadzilam ze w razie gdyby go
        zabraklo (odpukac!!) to bym zostala bez chlopa i jeszcze bez np
        durnego telewizora...
        • dywanica Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 11:07
          na innym forum naskoczono na mnie ze skoro ja nie dorzucilam ani
          grosza do tych rzeczy to nie mam do nich zadnego prawa i ze powinnam
          sie wrecz wstydzic ze wypisuje takie rzeczy. Tylko mi chodzilo o
          sfere "uczuciowa", a wiekszosc na forum (kobieta) okazalo sie
          strasznymi materialistami ;))
          • nsc23 Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 12:41
            Problem jest wydumany - naprawde nie masz wiekszych problemow niz martwienie sie
            o to, co by bylo gdyby?
            • mala220 Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 13:09
              no ale jesli juz zostalo powiedziane, co by bylo gdyby.. to ja mysle ze..
              dla mnie skoro ludzie postanawiaja zamieszkac razem, zaczynaja tworzyc pewna
              calosc, ze slubem czy bez, to ich decyzja. Jesli jeszcze dziecka nie ma, to i
              tak "w pewien" sposob zaczynaja tworzyc rodzine. Codzienne zycie, wspolne lozko,
              poranki, wieczory, zakupy itp, itd. po prostu wspolne zycie.
              I dla mnie wspolne zakupy do domu (niewazne kto płaci) to rzecz obojga
              partnerów. I nie chodzi mi o to kto je potem ewentualnie powinien wziac, ale o
              to ze Twoj facet mowiac Ci takie rzeczy zrobil Ci po prostu przykrość. Skoro
              razem użytkujecie sprzety, można powiedzieć że razem się ich dorobiliście (bo
              wydając 200 czy 400 zl na cos nowego,np mikrofale, musicie oszczędzić na czymś
              innym, rownież Twoim kosztem, bo pieniadze pochodza ze wspolnej puli)
          • deszcz.ryb Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 13:04
            No nie dorzuciłaś się, ale - z tego, co czytałam na innym forum - pierzesz temu facetowi gacie, sprzątasz, gotujesz, mieszkanie jest twoje i on w nim mieszka - więc jakby zszedł jutro niespodziewanie z tego świata, to jego rzeczy ci się należą. To taki wspólny dorobek pary. Przypomnij mu to, co ty dla niego robisz. Mnie się nie podoba takie postawienie sprawy przez niego.
          • marzeka1 Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 13:05
            No ale to w sferze "uczuciowej" tój facet też chyba nie traktuje cię poważnie,
            skoro tak mówi. A tak serio- jesteście 6 lat, dużo, mieszkacie u niego, a tam do
            niczego się nie dołożyłaś, bo jesteś na garnuszku rodziców i nie pracujesz, dla
            mnie to bardzo niefajna dla kobiety postawa, bo chyba tylko związek partnerski
            jest naprawdę sensowny, a tu- wisisz na facecie i tyle i jeszcze focha
            strzelasz, że nie tobie by spadek zostawił.
            • mala220 Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 13:14

    • groszek-5 Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 13:26
      Czy twoj partner jest polakiem? Z czcionki widze,ze chyba nie miszkasz w
      Polsce.I tu sie zaczyna caly problem.W kazdym kraju inaczej sie podchodzi do
      takich spraw.Nie masz slubu,nie macie dzieci,nie macie testamentu.
      I jesli by cos sie stalo z twym partnerem nie masz zadnych praw do jego
      rzeczy.Wszystko automatycznie przechodzi na jego najblizsza rodzine.
      Przynajmniej jest tak w kraju w ktorym ja mieszkam.
      A w przyszlosci jesli cos kupisz za swoje pieniadze to pamietaj,aby skrzetnie
      chowac rachunki na ktorych bedzie twoje nazwisko.
      I widz o tym,ze w takich przypadkach nie ma "zmiluj sie" Kazdy musi dbac o
      siebie i byc przgotowanym na rozne okolicznosci.
      • dywanica Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 14:14
        jest Polakiem, mieszkamy w Polsce, czcionka tylko dlatego, ze tak
        mam ustawiony komputer ;>
    • caysee Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 14:54
      On pracuje, jego najblizsza rodzina sa rodzice. Ty jestes, jak sama napisalas
      "na garnuszku rodzicow". On traktuje swoje rzeczy, na ktore sam zapracowal jak
      SWOJE, nie wasze wspolne i nie widzi siebie jako osoby, ktora dba i pracuje na
      was dwoje, bo ciebie ciagle utrzymuja rodzice. Nie stanowicie w jego glowie
      rodziny. Mysle, ze slub by wiele zmienil.

      > Czy skoro on zaplacil za
      > pewne rzeczy nie mialam prawa traktowac ich jako rzeczy wspolnych
      > do wspolnego domu, jako czesci nas dwojga?

      Eee... nie. Niby czemu? Z tego co piszesz nie wyglada na to, zebyscie byli
      wspolnie wlascicielami tego mieszkania. Wiec sa rozne opcje:
      - mieszkanie jest wynajmowane - on traktuje to jako sytuacje "przejsciowa",
      jeszcze nie calkiem "wspolny dom", bo zeby byl wspolny to musialby do was
      obydwojga nalezec ;)
      - mieszkanie jest twoje/twoich rodzicow - on czuje sie tam tak ciut jak gosc,
      ktory wprowadzil sie ze swoimi meblami
      - mieszkanie jest jego/jego rodzicow - on po prostu umeblowuje swoje mieszkanie
      i nie widzi powodu, dla ktorego te meble mialby by byc tez twoje przez to tylko,
      ze tam mieszkasz.

      Jak mowie, wiele by sie zmienilo po slubie, zarowno w kwestii dziedziczenia jak
      i w jego glowie. A czemu nie bierzecie slubu, bedac ze soba juz tak dlugo?
    • skarbek2-2 Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 15:25
      Niestety masz rację,twój facet nie traktuje ciebie jako
      partnerki,tylko darmową służącą.Ty masz dbać o wasze wspólne
      gniazdko jednak nie pracując,nie dokładając się finansowo nie masz
      praw do rzeczy które on kupuje za swoje pieniądze.I niestety znam
      przypadek,że nawet gdy było już dziecko,facet o takich poglądach
      okradł swoją żonę i te dziecko po rozwodzie-z tego co kupił on sam i
      z tego co kupiła jego żona.W waszym przypadku może tak nie być,ale
      chyba musicie naprawde porozmawiać,co to znaczy żyć razem!
      • dywanica Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 20:16
        i co ja mam o tym sadzic? casyee i skarbek, dwie konkretne
        odpowiedzi, dwa kompletnie inne poglady :>
        • dywanica Re: Foch o "spadek" 11.10.09, 20:22
          acha, mieszkanie na kredyt na moich rodzicow. Ale czy mozna
          porownywac wartosc mieszkania do kilku klamotow za gora razem
          7000zl? (tv, biurko, kino domowe, mikrofalowka, itd). Nie chce sie z
          nim klocic i odpuszczam, chociaz minimalny niesmak mi tym sprawil
          • alba27 Re: Foch o "spadek" 12.10.09, 10:22
            spójrz na to z innej strony, co by było gdybyś ty umarła, facet
            dostałby mieszkanie po tobie??? ( załóżmy, że jest twoje nie
            rodziców) Założę się że bys mu jego w spadku nie zapisała. Ty
            pierzesz jego gacie i rościsz sobie prawa do jego tv tak samo on
            może rościć prawo do twojego mieszkania bo za nie płaci. Nie
            doszukuj się, ty masz roszczeniową postawę ( nie mam na myśli tych
            sprzętów, ale wielokrotnie podkreślasz, że twoi rodzice tyle dali a
            jego nie) a facio może się z tym źle czuje bo wie że nawet po ślubie
            mieszkanie będzie tylko twoje.
          • caysee Re: Foch o "spadek" 12.10.09, 16:52
            Dywanica - piszesz ze sa dwie kompletnie rozne odpowiedzi, ale to normalne, bo
            to nie jest jednoznaczna sytuacja.

            Skoro mieszkanie nie nalezy do niego, to wydaje mi sie, ze on rzeczywiscie ma
            takie podejscie, ze przynajmniej te rzeczy, ktore on "wniosl" do tego domu sa
            JEGO. Ale wiesz co, prawde mowiac to nie drazylabym tego tematu... Niepotrzebnie
            tylko mozesz doprowadzic do jakiejs nieciekawej sytuacji, w ktorej rozwazania o
            rzeczach materialnych moga miec wplyw na wasze stosunki. Pogdybalas sobie,
            dostalas odpowiedz niecalkiem zgodna z oczekiwaniami... daj spokoj, ciesz sie
            zyciem, zamiast myslec o tym co by bylo gdyby twoj chlop umarl ;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka