Dodaj do ulubionych

szperanie w rzeczach

22.11.04, 03:45
Czy jesli maz czy zona "szpera" w rzeczach swojego wspolmalzonka to jest to az tak straszna
rzecz? Zastanawiam sie nad tym poniewaz czytajac Wasze watki zauwazylam, ze nie lubicie jak
maz, czy zona zaglada Wam do torby czy innych waszych osobistych rzeczy. Czesc z Was uwaza
wrecz, ze jest to niedopuszczalne i zawsze oznacza, ze osoba szperajaca musi byc strasznym
zazdrosnikiem.
Ja musze powiedziec, ze nigdy nie lubilam jak moj brat szukal mi po szufladach czy plecaku.
Denerwowalo mnie to. Ale teraz jak mam meza, to nie widze w tym nic zlego. I smieszy mnie
gdy moj maz przynosi mi moja torbe abym mu cos z niej dala. Ja zawsze mowie, zeby to czego
szuka wyjal sobie sam ale on i tak zawsze przynosi mi torbe zebym to ja zrobila. A ja naprawde
nie mam nic przeciwko temu zeby to robil. Bo w koncu nie mam nic do ukrycia.
Obserwuj wątek
    • kasiuncia25 Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 08:46
      Tak to jest że jak tkos ma coś do ukrycia to sie wkurza jak mąż czy żona
      szperają w rzeczech. Ja nie mam nic przeciwko żeby mój mąż zaglądał do
      mojejtorebki bo co on tam może znaleść ciekoawego?
      Pewnie gdybym chciała coś przed nim ukryć to wtedy by mnie to denerwowało. Tak
      samo jest z telefonem. Jak przyjdzie sms to czasami prosze go żeby mi go
      przeczytał bo ma mój telefon akurat pod ręką bo nie mam żadnych tajemnic.
      Moim zdaniem tu o to chodzi.
      Pozdrawiam
    • imperatyw2 Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 09:00
      Dla mniw takie wyrazy oburzenia na forum ("on szpera w moich rzeczach!"),są
      dowodem na to, że niektórzy małżonkowie mają jednak wiele do ukrycia.. Ja
      szperam mężowi we wszystkim, gdyż sama sprzątam w jego półkach torbie,
      segreguję dokumenty, on również zagląda do moich rzeczy. Myślę,że w małeństwie
      to standard. Jest tylko jedna rzecz, której mój mąż nie tyka - mój pamiętnik.
      Nawet GG sobie udostępniamy w celach pokazowych.
      • sol_bianca Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 19:29
        imperatyw2 napisała:

        > Dla mniw takie wyrazy oburzenia na forum ("on szpera w moich rzeczach!"),są
        > dowodem na to, że niektórzy małżonkowie mają jednak wiele do ukrycia..

        Bo to zależy, w jakich okolicznościach i dlaczego szpera. Jakby szperał
        podejrzliwie, to też bym się wkurzyła.
    • oxygen100 Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 09:03
      Ja mam obsesje do tego stopnia ze nawet nie sprawdzam zawartosci kieszeni w
      spodniach przed wlozeniem do pralki. Konsekwencja tego byla nei raz morda ze
      cos sie upralo. W rzeczach nie grzebie telefonu nie tykam. no coz.. moze boje
      sie ze znajde tam koronkowe majtki:))) Ale kazdy ma prawo do wlasnych dziwactw
      • imperatyw2 Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 09:13
        Widzisz, z Twojej wypowiedzi wynika obawa,brak poczucia pewności (brak zaufania
        do partnera?. Może zbyt krótko jesteście ze sobą i jest to normalne, ale
        w "starych związkach" chyba świadczy to o pewnej niespójności w małzeństwie.
        Pewnie mogłoby być lepiej ????
    • xapur Dla mnie to co najmniej dziwne,a wręcz niestosowne 22.11.04, 10:21
      Nigdy nie szperam w rzeczach lubej i myślę, że ona w moich również nie. Jak
      czegoś potrzebuje np. z mojego portfela to się pyta czy może wziąć. Ja czynię
      podobnie. Uważam, że każdy ma prawo do sfery prywatności, w którą nie powinno
      się ingerować bez pytania. A już szperanie w celu sprawdzania partnera czy aby
      coś nie ukrywa... nie no to już zakrawa na jakąś chorobę. Nieraz już
      podkreślałem, że szczerość i zaufanie są niezbędne w związku. Stąd nie pojmuję
      dlaczego moja luba miałaby mnie sprawdzać, a ja ją. Jak mi coś nie pasuje to
      walę wprost. To czy tamto mi się nie podoba i już - oczekuję wyjaśnienia.
      Podobnego postępowania domagam się od partnerki. Coś ją uraziło? Coś się nie
      podoba? NIech powie co, a nie sama kombinuje czy "szpera".
      Każdy ma swoją metodę postępowania. Nie neguję innych. Jak ktoś uważa, że
      szperanie po rzeczach partnera to naturalne - jego sprawa. Ale twierdzenie, że
      TYLKO TO JEST NATURALNE, BO JEŚLI KTOŚ NIE LUBI SZPERANIA TO ZNACZY, IŻ MA COŚ
      DO UKRYCIA JEST NADUŻYCIEM. Ludzie są różni i różne mają podejście do wielu
      spraw. Nie sądźcie pochopnie.
      • imperatyw2 Re: Dla mnie to co najmniej dziwne,a wręcz niesto 22.11.04, 17:28
        W swoim poście nie miałam na myśli celowego szperania dla sprawdzenia drugiej
        osoby, ale zwykłą "samoobsługę", gdy potrzebuję np śrubokręta a jest on w
        rzeczach męża, czy zaostrzonego ołówka, a jest w jego torbie. ie wyobrażam
        sobie też sytuacji, bym uprała spodnie bez oprónienia zawartości kieszeni. Gdy
        mąż jest w garażu a przyjdzie do niego sms, również czytam, czy nie jest to
        ważna wiadomość, jeżeli tak przekazuję ją natychmiast mężowi, jeśli nie, nie
        fatyguję się do garażu. Nie czytając, musiałabym latać z komórką tam i z
        powrotem. Jeżeli potrzebuję wizytówkę albo kartę do bankomatu z portfela męża,
        też ją wyjmuję. Uważam ,iż jest to normalne i mąż postępuje w identyczny
        sposób. Myślę,że w małeństwie nie powinno się przesadzać z prywatnością, bo
        można urazić współmałzonka, albo wywołać u niego podejrzliwość.
        • xapur Do Imperatyw. W tym względzie się zgadzam. 23.11.04, 14:14
          Niemniej uważam, że pewna sfera prywatności pomaga, a nie przeszkadza.
    • wilma_flinstone Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 10:28
      moj maz nie ma nic przeeciwko ... a czasami szperam ... w sumie to troche dziwne
      stwierdzenia "szperam" ... po prostu jak sie traktuje"wszystko co moje jest
      twoje" to nie ma szperania ... czy to komorka czy torebka ...

      w sumie od razu narzuca sie mysl ze jak ktos nie lubi szperania to ze cos ukrywa
      ... ale nie wydaje mi sie zeby to byla jakas regula ... moze po prostu ktos
      chcialby miec odrobine prywatnosci , cos tylko dla siebie ... i wtedy nie zyczy
      sobie grzebania ...
      • anula36 Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 11:56
        nie ma nic do ukrycia i owszem zdarza mi sie ukladac rzeczy ( ciuchy ) na
        polkach drugiej strony,a nawet przetrzasnac kieszenie przed praniem ale do
        torby portfela i dokumentow nei zagladam,tak jak sobie nie zycze aby bylo
        zagladane do moich.
    • weronikarb Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 12:08
      Ja tez uważam iż jak sie jest razem i co moje to Twoje to dlaczego kazdy cche
      miec swoje prywatne rzeczy? My z mężęm nieraz przeglądamy nawzajem sobie
      komórkil, ile razy przegladałam dokumenty w celu poszukania czegoś. Ani ja ani
      maz nie widzimy w tym nic zlego, jedynie gdzie moj maz nie "szpera" to torebka,
      jak cos z niej chce to przynosi, bo jak twierdzi tam jest za duzy balagan aby
      on cos znalazl :-)
    • maggie11 Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 12:44
      Generalnie ani nie mam takiej potrzeby ani nie mam nic przeciwko. Czasem tylko
      nie chce, zeby maz zobaczyl moj rachunek za ostatnie buty (bo po co ma sie
      denerwowac) lub na przyklad paczke papierosow, bo nie lubi jak pale a mi sie
      czasem zdarza jak mam gorszy dzien.
    • chrisb004 Prywatnosc w zwiazku. 22.11.04, 13:32
      Czytajac ten watek znow powraca temat moja racja jest najwazniejsza.
      Niekoniecznie, kazdy z nas jest inny i inne wyznaje wartosci.
      Mialem chwile i powody zeby chowac telefon czy dokumenty przed Polowica,
      ale to nie byl najlepszy sposob. Bo i tak zawsze jakos wyszlo. Polecam:
      jesli musisz cos ukryc, to lepiej tego nie miej, nie tworz, nie pozwol zeby to
      powstalo.
      Ale wyznaje zasade ze kazdy ma prawo do prywatnosci i tajemnic w zwiazku.
      I partner powinien to uszanowac. Moze to dotyczyc naszej przeszlosci,
      zamilowania czy czegokolwiek. Tylko te tajemnice nie moga ranic naszego partnera
      I to partnerzy stalaja swojej zasady. Ani ja ani moja żonka (już nie) nie
      szperamy w swoich rzeczach czy telefonach. przynosimy sobie portfele czy torby
      zeby cos wyjac. A to oznacza ze szanujemy swoje zdanie.
      ze jesli ja nie chce zeby ona to robila, to ona tego nie robi i vice wersa.
      jesli ustalimy ze mozemy wywracac to do gory nogi - to jest to rownie normalne.
      Szanujmy czyjes decyzje.
      • maryanne69 Re: Prywatnosc w zwiazku. 22.11.04, 13:48
        To piekne co piszecie. Ja staram sie nie grzebac w rzeczach mojego meza, ale
        jak juz grzebne to on o tym wie, nie ma nic przeciwko, a nawet lubi, bo przy
        okazji cos tam poukladam. Telefony mamy prawie wspolne, bo sa identyczne i smsy
        odbieramy sobie nawzajem. To mile miec taki luz.
        Inna sprawa jest z torebka. Jak mowie zeby cos mi z niej dal, albo jak sam cos
        chce, to zawsze mi ja przynosi. Ale wydaje mi sie ze to z lenistwa, bo zanim on
        przekopie sie przez kosmetyki, milion kluczy, dokumentow i stosy niepotrzebnych
        rachunkow, to ja 100 razy znajde poszukiwana rzecz.
        Zreszta to u nas normalne, ze przeciez jak cos lezy w jednym miejscu przez pare
        lat, to wg niego tego tam nie ma bo jest np troche glebiej w szafce, albo czyms
        zastawione. Nie ma i juz.
        • oxygen100 Re: Prywatnosc w zwiazku. 22.11.04, 16:29
          Skad ja to znam?:))) Moj np. ciezko chory maz kaszlacy i zanoszacy sie od
          cierpienia budzi sie ktorejs nocy. Widze ze slania sie biedak na nogach,
          przeziebil sie i potrzebuje opieki a termometr wskazal smiertelna niemal
          taemperature 36.9. Mowie wiec gdzie sa leki i zeby sobie wzial.
          - Po mniej niz minucie rycia za aspiryna slysze.
          -NIE MA JEJ TAM
          no jak nie ma jak byla pol godziny temu. Ale mogla sie wsunac glebiej a w
          goraczce pomrocznej nie widac. Proste nie??:)))

          Ale tak jeszcze a propo rachunkow o tez chowam przed slubnym. po co ma
          dokladnie wiedziec ile wydaje na ciuchy. Na ogol nie pyta ale jak juz to
          zanizam. Ale z drugiej strony moze panow nalezy przyzwyczajac do tego ze nasze
          toalety kosztuja tyle i tyle bo pozniej sie dziwia i wymagaja od nas rzeczy
          nierealnych:))))
      • xapur Dokładnie to miałem na myśli. 23.11.04, 14:17
        Podpisuję się pod tekstem Chrisa.
    • aleksandrynka Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 14:32
      moje rzeczy są MOJE i być może nie życzę sobie, zeby w nich grzebać. Czy
      koniecznie muszę mieć coś do ukrycia? Nieee, moi drodzy. To po prostu moja
      prywatna strefa, wstęp za okazaniem przepustki. Nie grzebię mężowi w plecaku bo
      to jego plecak. Mogę sobie do grzebania kupić swój. :) Nigdy bez pozwolenia
      nie zajrzałam do jego kieszeni (no, chyba, że prałam), nie szperam w torbie i
      mąż ma tak samo. Tez mi przynosi moją torbę mimo, że czasami mówię, żeby sam
      coś z niej wyjął. On okazuje mi w ten sposób szacunek i zaufanie. No i
      dezaprobatę dla bałaganu w mojej torbie :) Nie zgadzam się z tym, że małżeństwo
      to jedność. Dla mnie to dwie indywidualnośći dopasowujące się do siebie. Nie
      chciałabym, żeby mąż czytał moje stare pamiętniki, nie ma powodu, dla którego
      miałby to robić. Gdyby spróbował złamałby pewną żelazną zasadę i trudnoby mi
      było mu ufać. To MOJE. Tak samo, jak nie pożycza moich książek komus obcemu. Bo
      to nie nasze, wspólne, małżeńskie, ale moje.

      A'propos: słyszałam o takim szokującym dla mnie przypadku - dziewczyna
      zamieszkała z chłopakiem. Robiła porządki w szafach i znalazła pudło z jego
      pamiątkami, w tym - ze zdjęciami jego byłej dziewczyny. Wyrzuciła je do smieci
      uznawszy, ze nie są mu potrzebne i ona nie chce ich w domu. A zaczęło się od
      szperania... Pewnie uznała, że co w ich domu to wspólne, a może nawet jej...
      Dla mnie: zero szacunku. A facet przebolał i dalej są razem. Hm, ja bym z nią
      długo nie pomieszkała...
    • e-karola Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 15:03
      Nie czytałam wszystkich wątków, więc mogę powtórzyć...

      Otóż czymś innym jest wyjęcie z torebki czegoś, co np. mąż w danej chwili
      potrzebuje, np. portmonetki a zupełnie czymś innym szperanie w celu
      szpiegowania. Absolutnie nie mam nic przeciwko, jeżeli mąż szuka czegoś
      konkretnego i otwiera moje szafki, szuflady itp. Byłabym naprawdę zła, gdyby
      robił to samo, ale w innym celu. Tak więc szperanie ma dwa oblicza :-)
    • martaglowacka Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 16:04
      U nas wszystko jest "nasze". Mąż grzebie w mojej torebce (jak czegoś szuka), ja
      w jego portfelu czy kieszeniach. Otwieram jego korespondencję. Nie mamy nic do
      ukrywania, a jakieś "super prywatne" rzeczy w małżeństwie - raczej nie
      przychodzą mi do głowy.
    • breneka Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 16:41
      Hmmm. Ja mam wysokie poczucie wlasnosci. Znakomicie rozrozniam, co moje, co
      jego, co nasze. Nie grzebie w rzeczach meza, czulabym sie glupio, robiac to.
      Nie przegrzebuje jego telefonu, poczty, plecaka. Przed praniem wyjmuje rzeczy z
      kieszeni, ale ich nie przegladam. Maz rowniez nie grzebie w moich rzeczach. I
      jest to dla nas tak naturalne, ze do tej pory nawet sie nad tym nie
      zastanawialam.
      • aleksandrynka Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 17:27
        ja bym też wolała tych zmiętych chusteczek nie przeglądać :)))
        • nineczkas sprostowanie 22.11.04, 18:52
          Nie chodzilo mi o celowe szperanie w rzeczach ale o to, ze jak cos potrzebuje to nie musze sie
          pytac meza,tylko sama to biore nawet jesli to jest w jego rzeczach.
    • sol_bianca Re: szperanie w rzeczach 22.11.04, 19:27
      Mój nie "szpera" z zazdrości, ale normalnie zagląda, bo chce coś wyjąć, bo róg
      ciekawego z torby wystaje ;) itp. Na początku mnie szokowało, ale na moje uwagi
      robił taką zdziwioną minę niewiniątka, że się poddałam. Trudniej było mi się
      przyzwyczaić, że on nie ma nic przeciwko zaglądaniu do jego torby, komórki itp.
      Ale właśnie, tak jak piszesz, po co mam mu przynosić całą torbę żeby coś wyjął?
      Albo jak zostawi komórkę w domu, to dzwoni z pracy żeby mu powiedzieć kto
      dzwonił czy przeczytać esemesy. Nawet do grzebania po kieszeniach się posuwam
      ;))) jak pzygotowuję pranie, trzeba przecież kieszenie opróżnić.
    • capa_negra Re: szperanie w rzeczach 23.11.04, 15:31
      To zalezy co kto rozumie pod słowem "rzeczy" i "szperanie"

      Mamy wspolny dom, wspólne szafy i wspólne szflady wiec siła rzeczy "szperamy w
      swoich rzeczach"

      Ale..
      NIGDY mąz nie grzebie w mojej torbie, ani ja w jego mimo, że zawsze stoja "na
      oczach" i często otwarte
      NIGDY nie otwieram korespondecji adresowanej do niego, ani on tej adresowanej
      do mnie
      NIGDY nie wkładamy rąk nie do swoich kieszeni
      NIGDY nie przeglądamy swoich komórek.
      NIGDY nie sprawdzamy zawartości portfeli

      I nie dlatego tak się zachowujemy, że mamy cos do ukrycia bo wiemy co które i
      gdzie ma - nie dlatego "że szperamy" tylko poprostu rozmawiamy ze sobą

      A takie zachowania/ szperacze zacięcie uważamy za zwykłe chamstwo i brak
      posznowania prywatności drugiej osoby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka