uzależniona od męża.....????

02.02.05, 18:01
Mój mąż wyjechał w delegację...Pierwszy raz odkąd się znamy i w dodatku nie
bardzo mamy kontakt telefoniczny (wiem, że to głupio brzmi gdy prawie wszyscy
mają komórki, ale to fakt). Strasznie dziwnie się z tym czuję mimo, że pracą
staram wypełnić sobie każdą chwilkę, całą miłość przelać na kocura, to i tak
strasznie puste wydaje mi się mieszkanie. Już zaczynam myśleć, że jakaś dziwna
jestem...ja na prawdę czuję się bez niego jak bez ręki. Może ja uzależniona
jestem...
Jak sobie radzicie z długimi wyjazdami ( bo dla mnie tydzień to ddługo!)
    • misiurka1234 Re: uzależniona od męża.....???? 02.02.05, 21:36
      Ja po prostu dzwonię do jakiegoś wolnego ex, idziemy razem do kina, często
      kończy się takie spotkanie w łóżku. Bajka.
    • niemaveny Re: uzależniona od męża.....???? 02.02.05, 21:55
      dlaczego uzalezniona? jeśli tęsknisz a nie idziesz w tym czasie z ex do wyra to
      znaczy ze kochasz i szanujesz. ja tez nieraz zostaje sama na 4 dni i teraz
      przelewam miłosc na potomka :)
      napewno on też teskni, tylko nie produkuj sobie w ślicznej główce jakiś
      straszych wizji :) trzymaj się stęskniona, pozdrawiam
      • myszeki11 Re: uzależniona od męża.....???? 02.02.05, 22:55
        Mam podobny problem tyle ze moj maz jeszcze nigdzie daleko nie wyjezdzal.Chyba
        bym zwariowala.Zawsze jestesmy razem no oprocz pracy.Ale ja nawet mamten
        problem jak on chce wyjsc na pare godzin z domu albo puzniej wraca zpracy wtedy
        zawsze do niego dzwonie.Wiem ze bedzie kiedys problem jak bedzie musial
        wyjechac czy cos.Jestem o niego potwornie zazdrosna.Takie uzaleznienie to
        powazna sprawa sama nie mam juz do tego sily.:)
        • axy23 tak - jestes uzalezniona 02.02.05, 23:42
          moim zdaniem takie podejscie nie swiadczy o milosci, tylko wlasnie o
          uzaleznieniu, a to zdrowe nie jest i na przyszłość dobrze nie wrozy

          zaborcze kobiety opanujcie sie!
          • niemaveny Re: tak - jestes uzalezniona 03.02.05, 07:38
            ale nie generalizuj, przeciez autorka wątku troche ma inne podejscie a nastepna
            rozmowczyni inne. jedna kocha i teskni a druga juz boi sie rozstania na zapas.
            mysle ze takie podejscie jest bardzo charakterystyczne dla poczatkujacych
            malzenstw i nie ma w tym nic niebezpiecznego - na wlasna przestrzen przychodzi
            czas, zresztą niektore malzenstwa sa papuzkami nierozlaczkami i wcale nie chca
            sie rozstawac by od siebie odpoczac, czego zrozumiec nie moga takie laski jak ty
            • axy23 Re: tak - jestes uzalezniona 03.02.05, 22:37
              jezeli to faktycznie jest para pt. papuzki nierozlaczki to powiedzmy ze
              wszystko w pozadku
              ale ile razy ja sie spotkalam z facetami znudzonymi swoja kobieta, ktora nie
              potrafi istniec sama dla siebie i z kobietami wielce pokrzywdzonymi przez los
              gdy ich faceci śmią interesowac sie czyms wiecej niz tylko zyciem rodzinnym
              a zaborcza milosc dotyczy nie tylko tego faceta, ktory sam jest sobie winny,
              ale tez dzieci itd

              czasem trzeba komus otworzyc oczy, a jesli dziewczyna "tylko tęskni" i jest
              normalna to sie moim gadaniem nie przejmie, bo wie ze to jej nie dotyczy

              i nie wiem do jakiego grona lasek mnie zaliczasz - moze tym razem to ty
              otworzysz mi oczy?

              pozdrawiam :)
          • niemaveny Re: tak - jestes uzalezniona 04.02.05, 22:58
            "...zaborcze kobiety opanujcie sie! ...

            - to mam na myśli. naprawde wkurzają mnie takie hasełka
    • niusiak555 Re: uzależniona od męża.....???? 04.02.05, 09:04
      nie jestes dziwna ante164, ja miałam podobnie na poczatku małżeństwa. Mi minęło
      po jakims roku, jak czasami miałam go dosyć za bezkrytyczne uwielbienie swojej
      mamusi.

      Może umow się na kawę , do kina z przyjaciółką, pomyśl o sobie i zrób cos tylko
      dla siebie. Nie siedx sama w domu, jeśli wydaje Ci się putsty...I wiesz co
      staraj się nie dzwonić do niego, nawet jesli jestes troszeczkę uzależniona od
      męża to mu tego nie pokazuj. Trzymaj sie i miłego dnia
    • jola_ep Re: uzależniona od męża.....???? 04.02.05, 11:35
      > strasznie puste wydaje mi się mieszkanie. Już zaczynam myśleć, że jakaś dziwna
      > jestem...ja na prawdę czuję się bez niego jak bez ręki. Może ja uzależniona
      > jestem...

      Pewnie, że jesteś :)
      Kiedyś czytałam bardzo ciekawy artykuł o chemii miłości. Może to obdziera z
      niej cały romantyzm, ale mi bardo się spodobał :) Otóż u zakochanej osoby
      będącej blisko ukochanego, tworzą się w organizmie związki podobne w działaniu
      do narkotyków: energetyzujące, wprawiające nas w doskonały nastrój itp. A jak
      ukochanej osoby zabraknie, to produkcja zostaje wstrzymana, a my mam objawy
      podobne do głodu narkotycznego... Przyjrzyjcie się kiedyś zakochanej,
      tęskniącej osobie ;)
      Jeśli mieszkamy z ukochaną osobą dłużej, to zmienia się chemia miłości: mniej
      euforycznych związków, więcej tych o uspokajającym, tonizującym działaniu (oj
      przydaje się w codziennym życiu).

      To tak mniej więcej i z grubsza. Ale fakt jest faktem: prawdziwa miłość
      uzależnia, a kochająca osoba tęskni, gdy jest oddalona od obiektu swoich uczuć.
      Czy to źle? Myślę, że dopóki mimo wszystko pozwalamy ukochanemu wyjechać na
      tydzień, zamiast przywiązywać w domu do kaloryfera - to nie jest źle ;)
      Dobrze jest też, gdy mamy swoje życie: pracę, hobby, przyjaciół.

      Czy uzależnienie z czasem przechodzi? Nie wiem. Jesteśmy 11 lat po ślubie, a ja
      nadal tęsknię, jak wyjeżdża (zwykle nie dłużej niż na tydzień). Czytam romanse,
      oglądam komedie romantyczne i zaglądam na forum "Młode mężatki" ;)

      Pozdrawiam
      Jola
      • niemaveny Re: uzależniona od męża.....???? 04.02.05, 23:01
        bravo
    • oxygen100 Re: uzależniona od męża.....???? 04.02.05, 13:02
      Kobieto chlop w delegacji to przeciez raj na ziemi. Czysto w domu przez tydzien
      i to samo z siebie bez sprzatania non stop. Mozesz chodzic sobie nago po domu
      nie majac oczu dokola glowy ze maz zaczai sie na ciebie i bedzie chcial bzyknac
      w 5 minut miedzy kawa a goleniem, kot pewnie tez zrelaksowany, mozesz umawiac
      sie z przyjaciolkami na wodke wino piwo czy drinka czy co tam lubisz, nie
      musisz wysluchiwac podnieconego glosu sprawozdawcow sportowych ze wlasnie
      ktorys baran z polskiej reprezentacji czy tam jakiejs ligi puscil kolejna
      bramke (brawo chlopaki), a ze nie ma ci na gps-ie czy komorce to i lepiej bo
      jak wyjdziesz i wrocisz nawalona nad ranem to nikt ci dupy nie bedzie zawracal
      przez tydzien ze jego poroze widac w Paryzu. A jak odpoczniesz pare dni od
      sexu to tylko dla Twojej cytologii lepiej :)) Normalnie same plusy. Minusow
      zero.
      • ante164 Re: uzależniona od męża.....???? 04.02.05, 14:54
        Dzięki dziewczyny...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja