prawie Teściowa

21.04.05, 12:50
Witajcie dziewczyny- i nie tylko:)
Nie jestem jeszcze żoną, ani narzeczoną (ale wydaje mi się że moje kochanie
chce to zmienić :)) ale już mam do Was pytanie dotyczące Teściowej. Po prostu
boję się Matki mojego słoneczka- może nie panicznie, bo nawet trochę czasem
porozmawiamy, ale... no cóz. Jest to kobieta na wysokim stanowisku, mająca
swoje (zawsze nieomylnie) poglądy, . Kobieta która ocenia ludzi często przez
pryzmat pieniędzy i wykształcenia. No i problem zaczyna się taki: Ona uważa
że nie powinniśmy tyle ze sobą przebywać, bo przecież nie jesteśmy jeszcze
nawet narzeczeństwem, że się zachowujemy jakbyśmy takowym byli, a jak
przyszliśmy z wesela mojej przyjaciółki i opowiedzieliśmy, że na oczepinach
ja złapałam welon a On krawat, to stwierdziła z oburzeniem "Co Wy
robicie!!" . Wryło mnie to i szczerze powiem, że niemalże uciekłam do pokoju
miśka, tak mi się głupio zrobiło... Wiecie- boję się- tej kobiecie tyle
rzeczy nie odpowiada, że boję się iż nie zaakceptuje mnie jako narzeczonej a
później tym bardziej jako żony. Na szczęście moje słoneczko ma duuży dystans
do Niej i do tego co Ona mówi, więc odpada problem słuchającego mamusi
mężulka. Ale ja i tak się boje...:(:( podnieście mnie troszkę na duchu,
proszę...
    • kot.bestia Re: prawie Teściowa 21.04.05, 12:59
      Wiesz ostatnio coraz bardziej przekonuje się do tego, że teściową po prostu
      trzeba olać.
      Pozdrawiam
    • g0sik Re: prawie Teściowa 21.04.05, 13:16
      Jeśli Twój facet nie jest mamisynkiem i nie zamierzacie mieszkać po ślubie u
      Teściowej to zostaje Ci jedynie ćwiczyć asertywność. A może masz jakieś
      kompleksy skoro przejmujesz się tak bardzo tym co uważa matka Twojego faceta?
      Na początek radzę zacząć odważnie odpowiadać "teściowej" i obserwować uważnie
      reakcję narzeczonego w celu dokładnego zbadania jak duuuuży jest ten dystans do
      mamusi. Bo jeśli nie taki znowu duży to w przyszłości z postawą którą w tej
      chwili prezentujesz (uciekanie do pokoju misia!) będziesz miała przechlapane!!!
      • kadya Re: prawie Teściowa 21.04.05, 13:24
        nie jest totalnie mamisynkiem a dystans ma bardzo duży. Mówi mi żebym sie nie
        przejmowała tak bardzo jego matką, bo Ona często mówi takie różne rzeczy.. A ja-
        no cóż po prostu chciałabym być akceptowana i lubiana.. a czy mam kompleksy..
        pewno tak... dzieki za odpowiedź:)
        pozdrawiam
        ach i jeszce a propos uciekania do pokoju misia..:) nie wiem czy mogę
        odpowiedziec na jakieś takie Jej dziwne (wg mnie) reakcje- jestem osobą, która
        nie za bardzo potrafi dyskutować ze starszą od siebie osobą- nauczono mnie
        kiedyś że nie wypada..ehhh
        • zona_wojtka Re: prawie Teściowa 21.04.05, 19:44
          kadya napisała:

          > nie jest totalnie mamisynkiem a dystans ma bardzo duży. Mówi mi żebym sie nie
          > przejmowała tak bardzo jego matką, bo Ona często mówi takie różne rzeczy.. A
          ja
          > -
          > no cóż po prostu chciałabym być akceptowana i lubiana..

          Nigdy nie będziesz akceptowana i lubiana przez wszystkich.

          > ach i jeszce a propos uciekania do pokoju misia..:) nie wiem czy mogę
          > odpowiedziec na jakieś takie Jej dziwne (wg mnie) reakcje- jestem osobą,
          która
          > nie za bardzo potrafi dyskutować ze starszą od siebie osobą- nauczono mnie
          > kiedyś że nie wypada..ehhh

          Moja mama także wpoiła mi, że nie powinnam dyskutować ze starszymi, a zwłaszcza
          dyskutowała w sposób niegrzeczny. Po kontaktach z moją teściową zmieniła
          zdanie... I sama została zmuszona do tego, aby być w stosunku do niej
          niegrzeczną...
          • bzyka_87 Re: prawie Teściowa 21.04.05, 20:40
            skądś to znam. tylko jego mama nie jest biznewomen, tylko zwykłą nauczycielka.
            ja tez chcialabym byc akceptowana przez nią. niestety tak nie jest i jest mi z
            tego powodu bardzo przykro. wiekszosc rodziny mojego Miska mnie zaakceptowała,
            a ona nie. moze zczasem sie przyzwyczaje. niezbyt moge byc w stosunku do niej
            niegrzeczna, bo potem bedzie myslala o mnie jeszcze gorsze rzeczy i
            rozpowiadała je dookoła.
            • kadya Re: prawie Teściowa 22.04.05, 01:08
              doskonale mnie więc rozumiesz... ja się obawiam że po ślubie to Ona albo mnie
              dalej nie będzie akceptowała, albo zaakceptuje niejako "na siłę" bo będę jej
              synową i nie będzie wypadało okazywać mi niechęci itp...
            • drinkit Re: prawie Teściowa 04.05.05, 18:32
              bzyka_87 napisała:

              tylko jego mama nie jest biznewomen, tylko zwykłą nauczycielka.
              Co to znaczy "tylko zwykła nauczycielka"? Czy z załozenia zawód nauczyciela
              jest gorszy niz zawod bizneswoman? Dlatego że zarabia sie mniej pieniędzy? Jest
              to praca nie mniej umysłowa niż bizneswoman,tyle ze niedoceniana w tym kraju.
          • kadya Re: prawie Teściowa 22.04.05, 01:06
            no to zobaczymy.. jak na razie moja mama nie miała kontaktu z jego mamą...(może
            to i lepiej, bo by się pozabijały- obydwie mają zawsze rację...;))
            • kasia191273 Re: prawie Teściowa 22.04.05, 09:07
              moja mnie tez nie akceptuje. To pani doktor, wiec osoba z wyzszym
              wyksztalceniem, ale niestety 'sloma z butow'- kilka jej wiekszych akcji,
              odzywek itp. potwierdza, ze klase sie ma lub nie bez wzgledu na mgr przed
              nazwiskiem. Wiem juz dzis, ze z ciezkim sercem przyjmuje do wiadomosci, ze w
              sierpniu zostane zona jej syna. Mimo ze mnie tez fakultetow nie brakuje, przez
              7 lat znajomosci udaje nam sie swietnie dogadywac, a nawet razem mieszkac,
              jestesmy niezalezni, szczesliwi. Nie ma w sobie zadnej pokory ta kobieta, tym
              bardziej,ze ma juz starsza corke, ktora jest stara panna, w 80% dlatego, ze
              mama jej 'skutecznie' wybila z glowy milosc i narzeczonego, jakiego miala. Ona
              i jej maz to ludzie podrecznikowo toksyczni, ktorzy wymyslili sobie scenariusz
              na zycie synka i sa obrazeni, ze ten poszedl inna droga, jesli chodzi o wybor
              partnerki. Moglabym stanac na glowie, wywrocic sie na lewa strone- wiem, ze to
              nic nie da. ZAAKCEPTOWAC I PRZYZNAC SIE DO BLEDU ( ze mnie niesprawiedliwie
              ocenili, wydali wyrok na mnie jeszcze zanim mnie w ogole poznali) JEST DUUUUZO
              TRUDNIEJ NIZ TRWAC DALEJ W SWOJEJ POSTAWIE. I tego sie trzymajcie wszystkie
              fajne kobitki, ktorych przyszle tesciowe sa potworami. One wybieraja po prostu
              latwiejsza opcje, nie wymagajaca wlasciwie niczego od nich, bo pluc jadem i
              zmyslac kolejne powody jest prosciej niz sie przemoc, pracowac nad soba,
              sprobowac kogos poznac.

              Moja przyszla tesciowa jednak, choc czasem palnie cos tak, ze mnie ponosi, i
              tak jest jeszcze nienajgorsza. Pyta o mnie w listach, telefonach ( mieszkamy
              daleko), wprawdzie pyta pro forma nie sluchajac nawet odpowiedzi, ale zawsze.
              Gorszym przypadkiem jest tesc- ktory z premedytacja mnie ignoruje. Uwierzcie
              mi, ze to chyba jeszcze gorsze. Od 7 lat ANI RAZU nie zapytal o mnie, jakbym
              nie istniala. Pyta o chomika sasiadow, wlasciciela sklepu naprzeciwko, o mnie
              nigdy. Jak ze mna rozmawia, odwraca wzrok i nie slucha. Omija mnie
              spojrzeniem,jakbym byla przezroczysta. Boje sie, ze nie pojawi sie na slubie, a
              jesli, to nie bedzie slub nasz, tylko ew. jego syna. Wnuki to tez beda JEGO
              dzieci, nie nasze. Takie programowe lekcewazenie jest bardzo bolesne. Matka
              jest po prostu glupia, wiec palnie to i owo, ale ojciec robi to w przemyslany,
              wyrachowany sposob.
              • ulka32 Re: prawie Teściowa 22.04.05, 09:55
                kasia191273 napisała:

                > moja mnie tez nie akceptuje. To pani doktor, wiec osoba z wyzszym
                > wyksztalceniem, ale niestety 'sloma z butow'- kilka jej wiekszych akcji,
                > odzywek itp. potwierdza, ze klase sie ma lub nie bez wzgledu na mgr przed
                > nazwiskiem

                Napisz cos o swojej rodzinie,moze mamie, czy ma przed nazwiskiem dr.Czy jest
                pokorna?.Gdybyś miała te swoje fakultety pewnie bys nie miała czasu na pisanie
                tego wypracowania.Bo z reguły ci ludzie maja inny sposob na życie i nie muszą
                sie produkowac na forum.Nikt nie powiedział ze teściowa mu cie zaakceptowac i
                odwrotnie.Ja tez mam tesciowa i nigdy by mi nie przyszłó do głowy zebym ja
                zmuszała lub dziwiła sie ze jej stosunek do mnie jest inny niz bym chciała.Zeby
                żadac trzeba tez coś z siebie dac.A my młode kobiety chcemy zeby nas akceptowano
                takie jakie jestesmy.Każdy jest inny i nikt nie musi nas pokochac.Zreszta
                wiadomo ze dzieckiem dla tesciowej jest nasz partner a nie my.Nie mozemy z nim
                rywalizowac o uczucia bo to jest smieszne i nazywac meza maminsynkiem ,bo on
                zawsze nim bedzie tak jak dla nas nasze dzieci.Czas gna do przodu i za chwile
                nasze synowe beda na nas tu pluc i pewnie ze zdwojoną siła.
                • kasia191273 Re: prawie Teściowa 22.04.05, 10:39
                  mysle, ze jestes jednak niesprawiedliwa

                  nie napisalam o tym, ze moja rodzina czy moja mama sa idealne- temat dotyczy
                  tesciowych i akceptacji i sama wiem najlepiej, ile ja dalam, a ile otrzymuje w
                  zamian

                  dlugosc maili nie jest nigdzie okreslona i nie podlega komantarzom, czy ktos
                  odpowiada krocej czy dluzej

                  strasznie duzo agresji i jadu w Twoim liscie;-(
                  • ulka32 Re: prawie Teściowa 22.04.05, 11:40
                    kasia napisała

                    > strasznie duzo agresji i jadu w Twoim liscie;-(

                    Jeśli już piszesz o jadzie to raczej on wypływa od ciebie.Jestes pewnie tak
                    młoda osoba jak i ja a juz chcesz uczyc ludzi pokory bedac sama nieskromną.Ja
                    mam taka zasade zyciowa ze jesli widze zło to zawsze zaczynam od siebie i swojej
                    rodziny czy oni sa w porzadku a pozniej rozliczam innych jesli po mojej stronie
                    sa wszyscy fer.
                • aleksandrynka Re: prawie Teściowa 22.04.05, 11:12
                  ?.Gdybyś miała te swoje fakultety pewnie bys nie miała czasu na pisanie
                  > tego wypracowania.Bo z reguły ci ludzie maja inny sposob na życie i nie muszą
                  > sie produkowac na forum

                  hmmm... A tu jaki kompleks?
                  • ulka32 Re: prawie Teściowa 22.04.05, 11:34
                    aleksandrynka napisała
                    > hmmm... A tu jaki kompleks?


                    Mylisz sie moja droga!Nie mam kompleksow,fakultet co prawda tylko jeden i to mi
                    wystarczy by spełnić swoje marzenia.W żadnym wątku nie podkreslam swego
                    wykształcenia a to swiadczy raczej o skromności.Nie używaj słow ktorych
                    znaczenia nie rozumiesz.
                    • carimera Re: juz synowa 22.04.05, 11:48
                      Oj,oj kobiety ale macie przyziemne problemy.Czytajac te posty utwierdzam sie w
                      przekonaniu ze chcac byc dobrym partnerem w tych dyskusjach musi sie znalść
                      osoba ktora do kazdego postu bedzie poklaskiwac bo jesli bedzie miec odmienne
                      zdanie to zostaje totalnym wrogiem.No cóż w naturze kobiety leży zajadłość.
                    • kasia191273 Re: prawie Teściowa 22.04.05, 11:55
                      alez Ty sie, kobieto, unosisz! Nie wiem, dlaczego w ludziach to budzi taka
                      zajadla wscieklosc, jak sie napisze, ze sie jest wyksztalconym. Od razu ataki,
                      ze nieskromnosc. Co to za stare przekonanie? 'Skromnosc skarb dziewczecia' czy
                      co?
                      Nie to bylo przedmiotem tamtego listu, to naprawde tylko szczegol i nie mam
                      wrazenia, ze sie z tym szczegolnie obnosze czy chwale, po prostu wiele
                      dziewczyn wczesniej mowilo, ze ich 'tesciowe' to wyksztalcone kobiety, a
                      traktuja je z przykra wyzszoscia- chcialam byc moze powiedziec, ze to nie ma
                      nic do rzeczy, ile sie ma fakultetow, zawsze bola takie zachowania, nawet jesli
                      sie nie ma w porownaniu z tesciowa brakow w wyksztalceniu.
                      Naprawde jednostronne i pochopne sa Twoje oceny, jakobym nie byla skromna czy
                      nie oceniala rowniez siebie. Szkoda mojej energii na dyskutowanie z Toba, ale
                      uwierz, ze ilosc bezwarunkowej akceptacji i dobrej woli, jaka wlozylam w
                      stosunki z przyszla tesciowa, naiwnosc, ze moze sie udac, nawet po ktorym
                      razie,jest ogromna. Boli mnie to, ze ktos z gory nie chce mnie poznac, z gory
                      przekresla. Nie oczekuje juz od tesciowej, ze mnie zaakceptuje czy polubi. Nie
                      zrozumiem jednak nigdy, jak mozna kogos z gory przekreslac, zanim sie go pozna.
                    • aleksandrynka Re: prawie Teściowa 02.05.05, 00:16
                      odniosłam się po prostu do tego cytatu:

                      ?.Gdybyś miała te swoje fakultety pewnie bys nie miała czasu na pisanie
                      > tego wypracowania.Bo z reguły ci ludzie maja inny sposob na życie i nie muszą
                      > sie produkowac na forum

                      Ty, jak widzę, masz czas na produkowanie się na tym forum i pisanie takich
                      wypracowań, co więcej, nie brak Ci tupetu, zeby obrażać innych czy po prostu im
                      (pardon) dosrywać. Nie ma w tym za grosz skromności, o której piszesz (z resztą
                      w końcu jednak swój fakultet wywlokłaś na światło dzienne, znamienne,
                      nieprawdaż?), ani taktu, ani klasy. Jest według mnie li tylko chęć podkreślenia
                      własnej "wspaniałości" co pięknie wyszło w Twoim ostatnim zdaniu do mnie - ach,
                      jakże zalezy Ci na zdyskredytowaniu krytykanta! Nie wiesz pewnie i nie
                      rozumiesz, że prawdziwa cnota broni się sama.
    • annb dlaczego chcecie zbawiać swiat? 22.04.05, 15:44
      dlaczego chcecie byc dobre, kochane lubiane
      nie zawsze się da, nie zawsze trzeba
      tesciowa patrzy z wyzszościa? pozbawić ja możliwości patrzenia czyli nie
      odwiedzac
      obowiązku nie ma
      tesciu traktuje jak powietrze_przyjąc taką samą metodę
      będziecie zdrowsze :)

      to męzowi ślubowałyscie miłość wierność i uczciwość małżeńską
      nie teściowej
      jak niereformowalny egzemplarz przejść do porządku
      nie odwiedzać, nie dziwić się, nie przeżywac
      i tyle
    • kadya Re: prawie Teściowa 25.04.05, 21:32
      Nie rozpoczęłam tego wątku, aby ktokolwiec się kłócił, więc proszę..jeżeli macie na to ochotę, to może na privie albo coś...
    • slodzik3 Re: prawie Teściowa 25.04.05, 21:49
      pierwsza rzecz jesli dasz sie stłamsic od razu jestes przegrana, potem nie
      bedziesz miała siły walczyc o nalezna ci pozycje. Mój tesc zdominował mnie,
      stłamsił i efekt był taki że uciekałam od niego w 8 miesiacu ciazy tak jak
      stała i postawiłam mezowi ultimatum- albo on albo ja, wybrał mnie, ale mimo
      tego że od slubu mineły juz 3 lata to nadal sa zgrzyty o to jak wychowaywac
      dziecko, ustawic meble w NASZYM mieszkaniu czy przyjechac na niedzielny obiad.
      Uwazj tacy ludzie jak twoja przyszł tesciowa nie ustepuja i za wszelka cene
      próbuja ingerowac w cudze życie. Jesli Twój przyszły maz od razu nie stanie po
      twojej stronie, bedziesz miała ciezkie zycie. Mój maz zaczął mnie bronic
      dopiero niedawno, ale przez prawie 2 lata była całkiem sama.. zycze ci duzo
      szczescia. i nie licz na serdeczne kontakty z tesciowa, lepije ci bedzie bez
      niej.. wierz mi..
    • slodzik3 Re: prawie Teściowa 25.04.05, 21:50
      pierwsza rzecz jesli dasz sie stłamsic od razu jestes przegrana, potem nie
      bedziesz miała siły walczyc o nalezna ci pozycje. Mój tesc zdominował mnie,
      stłamsił i efekt był taki że uciekałam od niego w 8 miesiacu ciazy tak jak
      stała i postawiłam mezowi ultimatum- albo on albo ja, wybrał mnie, ale mimo
      tego że od slubu mineły juz 3 lata to nadal sa zgrzyty o to jak wychowaywac
      dziecko, ustawic meble w NASZYM mieszkaniu czy przyjechac na niedzielny obiad.
      Uwazj tacy ludzie jak twoja przyszł tesciowa nie ustepuja i za wszelka cene
      próbuja ingerowac w cudze życie. Jesli Twój przyszły maz od razu nie stanie po
      twojej stronie, bedziesz miała ciezkie zycie. Mój maz zaczął mnie bronic
      dopiero niedawno, ale przez prawie 2 lata była całkiem sama.. zycze ci duzo
      szczescia. i nie licz na serdeczne kontakty z tesciowa, lepije ci bedzie bez
      niej.. wierz mi.. trzyma kciuki
      • kadya Re: prawie Teściowa 26.04.05, 20:55
        dzieki za kilka słów prawdy...mam nadzieje ze obejdzie sie chociaz bez jawnej
        niecheci i atakow na mnie..
        • ambx Co Bóg, albo i Czort złączył... 02.05.05, 10:34
          ... tego teściowa niech nie rozwala. Najlepszy sposób to izolacja toksycznych
          teściów. Wyjechać jak najdalej i założyć swoje gniazdko. Spotkania rodzinne
          dwa - tzy razy do roku, najlepiej w większym gronie. Babci i dziadkowi trzeba
          wytłumaczyc, że ich kochane wnuki, to wasze dzieci i wy decydujecie jak je
          wychować.
          • kadya Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... 04.05.05, 20:38
            tak..niewątpliwie to byłoby najzdrowsze posunięcie..
            • arc5 Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... kadya 04.05.05, 21:24
              Powiem ci co mowi moja tesciowa choc jestem facetem i chyba ma rację

              "kaszanka nie wędlina a synowa nie rodzina"
              • tojaa33 Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... kadya 04.05.05, 22:38
                arc5 napisała:

                > Powiem ci co mowi moja tesciowa choc jestem facetem i chyba ma rację
                > "kaszanka nie wędlina a synowa nie rodzina"

                ok, tylko wtedy konsekwentnie,teściowa która głosi takie teorie niech przyjmie
                do wiadomosci że nie jest "rodziną" swojej synowej tylko kimś obcym i
                nieznaczącym dla niej
                a BTW dlaczego uważasz,że to racja?
                • arc5 Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... toja33 05.05.05, 09:27
                  Bo ma ich aż cztery sztuki i wszystkie takie jędze że nawet między sobą walczą
                  już nie mówiąc że ciągle maja nieuzasadnione pretensje do schorowanej starszej
                  osoby.Najchętniej bychciały by im tyłki podcierała/to tak w przenośni/
                  • kadya Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... toja33 05.05.05, 13:38
                    hm..ale my tu mówimy o teściowej która nie akceptuje synowej bez konkretnego
                    uzasadnienia..:(
                    • carimera Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... toja33 05.05.05, 14:18
                      kadya napisała:

                      > hm..ale my tu mówimy o teściowej która nie akceptuje synowej bez konkretnego
                      > uzasadnienia

                      Tak do końca to nie nalezy wszystkim wierzyc w to czy jest uzasadnienie czy go
                      nie ma.Baż ostrożna tez bedziesz teściową!!!
                      • kadya Re: Co Bóg, albo i Czort złączył... toja33 05.05.05, 16:56
                        No cóż...oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale chodzi o takie sytuacje, w których teściowa wykazuje większą niechęć lub nawet wrogość niż ma powody..nikt nie jest idealny- i jest to oczywiste, ale skoro ja nic nie okazuję braku szcunku, nie odzywam się niegrzecznie i staram się być miła, to chyba można odwdzięczać się tym samym...
                        ?
    • dredusia Re: prawie Teściowa 06.05.05, 12:55
      jak to mówią kiełbasa nie wędlina ... teściowie nie rodzina ...

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja