Dodaj do ulubionych

ale boli;)(

28.04.05, 20:29
przedwczoraj napisalma na tym forum, ze cos zlego dzieje sie w naszym
zwiazku, czego bardzo sie wystraszylam i bardzo staralam sie naprawic co sie
stalo. Powiedzialam wszystko co lezalo mi na duszy i tlumaczylam, ze robimy
obydwoje problemy z bzdur i ze uwazam ze nie stalo sie miedzy nami nic czego
nie mozna wybaczyc o czym nie mozna zapomniec. Gadalismy dlugo wiele lez
wylalam, ale on powiedzial ze czuje postke, ze nie widzi naszej przyszlosci
(jeszcze 3 mce temu tulac mnie miwil jak fajnie bedzie sie ze mna zestarzec,
jakie cudowne mamy zycie!!!) i ze potrzebuje czasu. Poczym dnia nastepnego
kiedy obiecal mi rozmowe wykorzystujac okazje ze ja usypiam malo wzial
kompiel przebral sie i byl juz w drzwiach (mial nocowac u rodzicow zeby razem
z ojcem z rana wyjechac, nie wazne)powiedzialam zebzy zaczekal i zebysmy
porozmawiali ale stwierdzil ze skoro ma wstac o czwartej to musi juz isc spac
byla wtedy 21. Prosilam zeby zaczekal weszlam do pokoju a on wyszedl,
zlapalam go na telefon powiedzial ze jutro porozmawiamy jak wroci. Dzis kiedy
przyszla w odwiedziny jego mama zapytalam kiedy byl u nich w domu (do nich
jest jakies 5 min drogi od nas) powiedziala ze o 22,30. Nie pytalabym jej
gdybym dzis nie odkryla, ze z naszej szafki w laziece zniknely prezerwatywy.
Wszystkiego sie bym po nim mogla spodziewac ale nie tego. Wiecie jak to boli?
Czy nie mogl poczekac choc do tego momentu kiedy powiemy sobie skonczone nie
ma juz nic? Boli bardziej niz cokolwiek innego na swiecie.....
Obserwuj wątek
    • ulka32 Re: ale boli;)( 28.04.05, 20:37
      Myśle ze wiesz co masz zrobić? Ja nie miałabym problemu .Dwa słowa i go fruuuu
      za burtę.
      • martekj Re: ale boli;)( 28.04.05, 20:48
        no pewnie nic innego mi nie pozostanie, ale mama taka durna nadzieje, ze on
        wroci dzis i wszystko okaze sie moja chora wyobraznia. A ja mu przedwczoraj z
        glowa na kolanach wyplakiwalam oczy i przez lzy opowiadlam o tych wszystkich
        cudownych chwilach we dwoje a potem we troje;) ale kretynka, teraz tylko pusty
        smiech...........
    • rzukers Re: ale boli;)( 28.04.05, 20:51
      tak bardzo mi przykro;-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      • martekj Re: ale boli;)( 28.04.05, 20:57
        chialbym tylko zobaczyc wlasna mine kiedy domnie dotarlo, przypadkiem jak moje
        dziecko bawilo sie w otwieranie i zamykanie drzwi od szafki, ze brak kilku
        szczegolow (wzrokowcem jestem)czyli ze nie ma paczuszki. To musiala byc zabawna
        mina ;)))))) Caloa lazienke przeszukalam szukajac tych cholernych prezerwatyw
        tylko kafelek nie zerwalam.:) Pisze bo czekam na niego, a musze czyms sie zajac
        jeszcze jakies 3 godziny.
        • plathess Ale to śmieszne 28.04.05, 21:14
          To facet już nie może kupić gum na mieście, tylko musi brać małżeśnkie kondomy,
          by kisić go w innej? :-) Naprawdę brzmi to jak żart. Za oszczędni są!
    • chlupek Re: ale boli;)( 28.04.05, 22:32
      wiem, jak cię to boli, i wiem też, że jeśli go naprawdę kochasz to niestety
      uwierzysz we wszystko co ci teraz powie. Dopiero po jakimś czasie przychodzi
      opamietanie. przynajmniej tak było w moim przypadku. Przykro mi...
      • martekj Re: ale boli;)( 28.04.05, 22:37
        uwierze? moze.... teraz chce zemsty, chce ...chcialam napisac nadziac go na pal
        i podpalic albo cos;)) ale na ta sekunde jest mi obojetny. Tylko mojego
        malenstwa mi szkoda, ze ona bedzie za moj zly wybor placic.
        • bri Re: ale boli;)( 29.04.05, 09:49
          Sluchaj tego co do Ciebie mowi i nie przekrecaj jego slow, zeby je dopasowac do
          tego co chcialabys uslyszec. Powiedzial Ci, ze czuje pustke - wg mnie to taki
          meski wstep do rozstania. Chce Cie na to powoli przygotowac.
          • magda010 Re: ale boli;)( 29.04.05, 10:00
            Przynajmniej odchodzac nie bedziesz miala watpliwosci, czy dobrze robisz, nie
            bedziesz tego zalowala i mysle, ze uda Ci sie szybko otrzasnac. Masz dziecko,
            jest dla kogo zyc i kogo kochac calym sercem. Ja mam trudniej, jestesmy na
            rozdrozu, u nas faktycznie jest taka pustka w zwiazku, ale nie ma takiego kopa,
            zeby zdecydowac o rozejsciu, rozmawiamy o tym oboje, ale nie mozemy sie
            zdecydowac. Zle sie czujemy myslac o wspolnym zyciu, zle sie czujemy myslac o
            rozstaniu. Gdyby pojawilo sie cos, co by sprawilo ze nie mam watpliowosci,
            byloby latwiej.
            • martekj Re: ale boli;)( 29.04.05, 11:39
              wczoraj wrocil dopiero o 3 czy nawet po wiec juz spalam bo mala dala mi do
              wiwatu i nie dalam rady dluzej czekac. Spedzil troche czasu w laziece, dzis
              rano otworzylam szafke i znalazlam paczke prezerwatyw na swoim miejscu;) dziwne
              bo zadko udaje mu sie zapamietac gdzie jest miejsce wiekszosci przedmiotow
              (majtki, skarpetki, koszule, kubki;)) ale ubaw, moje zycie to jakas farsa;) ale
              jaki dzis piekny dzien. A i wszystko ma swoje zle i dobre strony, jaka ja mam
              juz rewelacyjna figure!! Po dziecku przez 10 mcy waga prawie stala w miejscu
              dzis mieszcze sie w spodnie z najlepszych czasow swojego ciala;)))
              pozdrawiam
              Marta
              • ollie1 Re: ale boli;)( 29.04.05, 11:54
                nie chce byc zlosliwa, ale pewnie odkupil nowa.
                Czy nie zastanawia Cie po co bral prezerwatywy wychodzac z domu??
                • martekj Re: ale boli;)( 29.04.05, 12:04
                  nie odkupil, poprostu wzial wczesniej dwie a jedna odlozyl, jak zwykle
                  przecenil swoje mozliwosci:))
                  • e.karina Re: ale boli;)( 29.04.05, 13:37
                    no to ja juz sie chyba pogubilam, albo nie przeczytalam zbyt uwaznie, to co sie
                    stalo z ta jedna paczka prezerwatyw.
                    Moje zdanie na temat zdrady niektorzy faceci poprostu tak maja, a mam nadzieje
                    ze Twoj maz do nich nie nalezy bo takiego nie upilnujesz, a jest taka grupa
                    mezczyzn ktorzy nawet jak w zwiazku jest kryzys to nie szukaja czegos na boku,
                    ewentualnie zajmuja sie majsterkowaniem remontem itp, a moze to zalezy tez od
                    wieku mezczyzny i od tego czy sie wczesniej ´wyszalal´
                    Mam nadzieje ze Twoje obawy okazaly sie niesluszne, a zwiazek przy checiach
                    okazywanych z obu stron znow nabierze blasku, moze ta postka to tylko
                    przemeczenie ogolny stres , ktory dopada wielu mlodych ludzi.
                    Powodzenia
                    • magda010 Re: ale boli;)( 29.04.05, 15:24
                      A rozmawialas z nim? On wie, ze odkrylas znikniecie prezerwatyw? Ale wpadka, nie
                      no, inteligencja to on nie zgrzeszyl w tym przypadku :))) Nie ma czego zalowac!
                  • nulka8 Re: ale boli;)( 29.04.05, 17:08
                    A moze to jest prowokacja z jego strony. Chce sie przekonac jak (albo czy)
                    zareagujesz na znikniecie gumek? - mezczyzni maja dziwne pomysly, a jeszcze
                    dziwniejsze sposoby ich realizacji...
                    • martekj Re: ale boli;)( 29.04.05, 18:43
                      jeszcze nie rozmawialismy, nie wiem co powie i nie ma to dla mnie znaczenia;)
                      Chodzi o sam fakt, ze je zabral. Czy to prowokacja? tez juz o tym myslalam, bo
                      on juz sie znudzil naszym zwiazkiem i nie jest tak zabawinie miec obowiazki
                      wiec szuka pretekstu zeby te "pustke" wypelnic. Nie pamietam kto napisal ze
                      moze on za moldy jest, no to ja juz nie wiem jesli 30 letni facet jest za mlody
                      to kiedy oni sie nadaja do czegokolwiek? A czy problemy go przerastaja? NO
                      facet ma dzialalnosc, chodzi do pracy kiedy chce i wychodzi kiedy chce, na
                      miejscu glownie siedzi przed kompem i surfuje. Mamy piekna zdrowa coreczke,
                      wymarzone mieszkanie od grudnia, niespelna roczny samochod,no i kobiete, ktora
                      dla niego gotowal BYLA na wszystko, ktory Problem Waszym zdaniem jest
                      najwiekszy? Co przepelnilo te czare goryczy?
                      • e.karina Re: ale boli;)( 29.04.05, 20:08
                        slyszalam, ze nic tak facetow nie zmienia jak kasa i to niestety na gorsze
                      • ulka32 Re: ale boli;)( 29.04.05, 20:11
                        martekj napisała:

                        > jeszcze nie rozmawialismy, nie wiem co powie i nie ma to dla mnie znaczenia;)
                        > Chodzi o sam fakt, ze je zabral. Czy to prowokacja? tez juz o tym myslalam, bo
                        > on juz sie znudzil naszym zwiazkiem i nie jest tak zabawinie miec obowiazki
                        > wiec szuka pretekstu zeby te "pustke" wypelnic. Nie pamietam kto napisal ze
                        > moze on za moldy jest, no to ja juz nie wiem jesli 30 letni facet jest za mlody

                        A o czym z nim masz rozmawiac!Nawet gdyby zabrał dla hecy to zapewniam cie ze w
                        taki sposob postepuja tacy co to biora wszystko co sie rusza.Napewno nie mąz
                        ktory kocha swoja żonę.Zreszta takim zachowaniem co chciałby osiągnąć?No chyba
                        ze liczy ze sama rozwiążesz problem i walizki wystawisz zadrzwi a wtedy pojdzie
                        bo prawdopodobnie ma gdzie iść.Wiesz poza tym Marteki zastanawia mnie to ze ty z
                        takim dosc dziwnym spokojem opisujesz tą sytuacje.Inna zrobiłaby awanturę
                        ,byłyby kłotnie a ty jeszcze nie zdążyłas porozmawiać.Czy to aby nie kolejna
                        podpucha.No chyba ze ty tez jestes znudzona związkiem.
                        • martekj Re: ale boli;)( 29.04.05, 20:33
                          opisuje ze spokojem? myslalam, ze przedstawie to z ironia to bedzie mi to
                          latwiej ugryzc. Z tego spokoju schodlam przez ostatnie dwa dni 3 kg. Czuje jak
                          wszystkie polaczenia nerwowe w moim ciele drgaja nieprzerwanie od chwili naszej
                          pierwszej w tym tyg powaznej rozmowy. Nie placze, tzn nie leca mi lzy z oczu,
                          czasem tylko musze mocno zaciskac usta zeby to ze mnie nie wylazlo. No widzisz
                          wyszlo melodramatycznie, chyba lepiej na wesolo co:)?
                          • ulka32 Re: ale boli;)( martekj 30.04.05, 08:15
                            martekj napisała:

                            > opisuje ze spokojem? myslalam, ze przedstawie to z ironia to bedzie mi to
                            > latwiej ugryz

                            Dosłownie jak w telenoweli!!

                            . No widzisz
                            > wyszlo melodramatycznie, chyba lepiej na wesolo co:)?

                            Dla mnie to jest śmieszne ale ,jesli to prawda w co nie bardzo wierze ,to juz
                            dla ciebie nie powinno byc smieszne bo facet cie tak ponizył ze gorzej byc nie moze.
                            • martekj Re: ale boli;)( martekj 30.04.05, 10:41
                              hej,
                              to wszystko co napisalam to prawda, ze ja tak staram sie na to potrzec ze
                              spokojem, to poprostu pelna mobilizacja i skupienie, poprostu to juz nie jest
                              jakas glupotka o ktora mozna zrobic awanture, albo sie obrazic. W naszym
                              zwiazku nigdy nie bylo tak powznie.Powiem Wam, ze gdybym czytala ten watek, a
                              nie pisala go, to pomyslalbym dokladnie tak samo, biedna glupia kobita i glupi
                              samiec. Ale to ja pisze ten watek i opisuje swoje zycie;) i kurde jak glupio by
                              to nie zabrzmialo to mialam przez caly ten czas nadzieje, ze to sie jednak
                              ulozy. Wczoraj udalo sie nam porozmawiac, choc myslalam, ze juz po ptakach, bo
                              nie wracal do domu bardzo dlugo. Byl na piwie;) pierwszy raz od kiedy go znam.
                              I tym razem udalo sie nam pogadac, te wszystkie bzdury, ktore mamy sobie do
                              zarzucienia wzajemnie, to poprostu proza zycia. A kiedy ja zapytalam o ta
                              prezerwatywe, po najpierw sie wyparl, potem zaczerwienil i zaczol smiac
                              powiedzial, ze nie ma nikogo i ze nie byl z zadna kobieta i nie chcial mnie
                              zdradzic. My nie kochalismy sie od 2 tyg wiec sam sobie hmmm "pomagal". Tylko
                              mi nie piszczie, ze chyba jestem glupia ze w to wierze, bo ja go znam, a ponad
                              to praktycznie wiem o wszystkim co i gdzie i z kim robi codziennie. Dlatego
                              wydawalo mi sie to niedorzeczne. Zdrady bym nie wybaczyla, ale narazie nie
                              stalo sie nic miedzy nami o czym nie moznaby zapomniec i zyc normalnie. To co
                              na dzieli to szara rzeczywistosc i tesli sobie z powodu wlasnych wymslow dajemy
                              spokoj ze staraniem sie o siebie z okazywaniem uczuc to to jest wlasnie ostatni
                              gwuzdz do trumny zwiazku.
                              • ewcialinka Re: ale boli;)( martekj 02.05.05, 10:28

                                bardzo mi przykro,łatwo komus napisać -odpuść sobie.to nie takie proste jak sie
                                kogos kocha. ale fakt jest faktem ty go znasz najlepiej i skoro wziął
                                prezerwatywy z łazienki to nie po to żeby sobie baloniki nadmuchać. jesli
                                chcesz pogadac ale nie na forum to daj znac , dam ci numer gg.może będzie ci
                                lżej jak sie wygadasz.
                                • martekj Re: ale boli;)( martekj 05.05.05, 18:02
                                  dzieki, nawet chetnie pogadalbabym z kims poza grona znajomych, moze byloby mi
                                  latwiej to opracowac, w miedzyczasie doszlo bardzo duzo nowych faktow i jest mi
                                  bardzo ciezko.;)
                                  • e.karina Re: ale boli;)( martekj 05.05.05, 18:50
                                    chyba nie jest najlepiej tak jak piszesz, jesli chcesz napisz do mnie maila,
                                    moze jak sie wygadasz to poczujesz sie lepiej. Ja jestem mloda mezactka od
                                    22.12.2004 dziecka nie mamy w sumie jest ok. Kazdy ma swoje brzemie i problemy,
                                    wiem ze zdrada to cos najgoeszego w zwiazku szczegolnie gdy juz jest dziecko i
                                    nie latwo jest zamknac za soba drzwi. W kazdym razie badz dzielna.
                                    • martekj Re: ale boli;)( martekj 05.05.05, 22:58
                                      dzieki za dobre slowo;) no, kurcze nigdy przez mysl mi nie przeszlo, ze to moze
                                      mnie spotkac;))) najgorsze jest to ze czuje sie taka oszukana i zranona. Nie
                                      wiem jak mozna komus zrobic cos takiego......ok mielismy gorsze chwile,
                                      kryzysy, male dziecko, stres, zmeczenie, praca, remont, ale ja nigdy nie
                                      moglabym mu zrobic czegos takiego. Mimo wszystko zawsze jak bym nie byla na
                                      niego wsciekla czy rozczarowana to i tak go poprostu kochalam. A teraz ciagle
                                      mam taka klamre na sercu i czuje sie kompletnie bezsilna. Okazalo sie, ze on
                                      nie potrafil sobie poradzic z szara codziennoscia. Czul sie samotny, powiedzial
                                      mi, ze ja to mam czas tylko dla dziecka on sie nie liczy......dla mnie to tylko
                                      prasowanie i pranie jest wazne (zabawne;))) Wiec z tej samotnosci znalazl sobie
                                      kogos innego, ona jest taka pelana radosci zycia jak to pieknie ujal, jest
                                      poprostu inna niz ja. :))) Tez kiedys bylam pelna radosci zycia, ciekawe ile by
                                      z jej radosci zostalo gdyby przyszlo jej byc na moim miejscu;)) Kobitki
                                      powiedzcie mi, czy ja faktycznie taka do tylka jestem, ze ze skory wylaze
                                      strarajac sie zapewnic cieply dom jemu i dziecku, ze staram sie zajamowac
                                      wszystkim jak tylko mozna najlepiej czesto na rzesach ok 1szej, 2giej w nocy.
                                      Wydawalo mi sie, jak bede sie starac to nam sie uda. Jestem zdruzgotana,
                                      zalamana i nie wiem jak to sie stalo ze go jeszcze nie zabilam. Kiedy mi to
                                      wszystko powiedzial, podkreslal ze z nia nie spal;)) dobre sobie i ze chce
                                      zebysmy dali sobie jeszcze szanse. Staram sie jak tylko moge ale zamiast serca
                                      mam teraz tylko twardy glaz i ciagle pieka mnie oczy. Dlaczego musial to
                                      zrobic?? Dlaczego ktos kto jest dla ciebie swiatem jest tak bezlitosny i nie
                                      liczy sie z moimi uczuciami ? To uczucie wyniszcza mnie od srodka, choc robie
                                      dobra mine do zlej gry.
                                      • ruiza Re: ale boli;)( martekj 05.05.05, 23:51
                                        Kurcze, Martek, ja już od jakiegoś czasu mam wrażenie, że facetom to brakuje
                                        wyobraźni - poznają jakąś lalkę na dyskotece, imprezie, wakacjach itp, umawiają
                                        się z nią na 2 godziny na randkę, ona przychodzi piękna, radosna, uśmiechnięta,
                                        a im się wydaje, że ona jest taka ZAWSZE, zupełnie inaczej niż żona!!!! Wydaje
                                        im się, że ona nie ma złych dni, nie pierze, nie prasuje, nie musi wynosić
                                        śmieci, nie płacze, nie narzeka, nie bywa zmęczona itd... Ale do cholery nie są
                                        z nią 24 godziny na dobę!!! Ja jak się tydzień wcześniej umówię z gościem na
                                        randkę, to też będę piękna, uśmiechnięta i tryskająca energią!! A potem w domu
                                        normalna... A im to chyba najwyraźniej w ogóle nie przychodzi do głowy...:-((
                                        Martek, przykro mi, nie wiem, co Ci doradzić... Mam nadzieję, że Twój facet
                                        przejrzy na oczy i wszystko się ułoży. Trzymam kciuki!
                                        • ollie1 Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 01:09
                                          sam na oczy nie przejrzy, to napewno
                                          moze gdybys dzielila sie z nim obowiazkami to mialabys wiecej czasu na siebie i
                                          wtedy Ty tez tryskalabys energia. Moze wlasnie to, ze robisz wszystko sama a
                                          potem padnieta przychodzisz do lozka o 1 lub 2 nad ranem? Kiedys w jakims
                                          glupim poradniku przeczytalam, ze facet nie zauwazy, ze nie wytarlas kurzu na
                                          regalach ale zauwazy, ze masz niewydepilowane nogi. Mozna sie z tym niezgadzac,
                                          mozna sie buntowac, ale mysle, ze wiekszosc facetow woli miec przy sobie
                                          atrakcyjna, tryskajaca energia kobiete niz posprzatane na wysoki polysk
                                          mieszkanko.
                                          Mysle, ze zbyt czesto kobiety staraja sie swoim facetom nieba przychylic
                                          zapominajac zupelnie o sobie. Zeby jemu stworzyc milutkie, czysciutkie gniazdko
                                          w domku. A on z tego gniazdka sobie do innej wyfrunie.
                                          Dziewczyny, wiecej egoizmu! Zdrowego egoizmu.
                                          • martekj Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 10:45
                                            macie racje dzieki za slowa pocieszenia
                                            • e.karina Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 11:17
                                              dokladnie tak, zadbaj o siebie. Tez gdzies to czytalam ze facet nie rejestruje
                                              takich drobiazgow jak kurz czy balagan w szafkach. Moj maz tez jest tego
                                              przykladem, nie widzi i jemu to nie przeszkadza. Moja mama byla jak na owe
                                              czasy kiedy jako mloda mezatka dosc wyempancypowana, zamiast sobie zyly
                                              wypruwac i gotowac obiad jeszcze przed praca, robila nam hamburgery.
                                              Usmiechnieta wypoczeta mama, szczesliwa rodzina. Nie tyraj przy sprzataniu
                                              mieszkania, niech bedzie organiete a nie na wysoki polysk, masz male dziecko
                                              niech rozrabia i brudzi a Ty sie nie przejmuj. Rozumiem ze maz pracuje a Ty
                                              wychowujesz dziecko. Z tego tytulu nie jest latwo mu powiedziec wrociles po
                                              calym dniu to powycieraj podlogi, chociaz uwazam ze to nie jest sprawiedliwy
                                              podzial, bo czlowiek wolalby wyjsc do ludzi, miec wlasna kase i przyjsc do domu
                                              gdzie wszystko jest gotowe i podstawione pod nos. Niestety jest tak ze ten kto
                                              pracuje ma wladze. Pomysl jednak ze malenstwo rosnie, troche jest juz
                                              odchowane, bedzie coraz latwiej. Moze masz w poblizu rodzicow (chyba tescie
                                              mieszkaja blisko, porozmawiaj z tesciowa ze bylabys jej wdzieczna za pomoc,
                                              jakbyscie z mezem mogli co jakis czas zaszalec tylko we dwoje) zeby im szkraba
                                              podrzucic a wy wybralibysie sie do restauracji albo do kina. Zrobcie koniecznie
                                              raz na tydzien taki wieczor tylko we dwoje, dziecko spi, zero tv i koputera. A
                                              naczynia nie zajac (niestety) nie uciekna. Wrzuc na luz. Znajdz jakas mozliwosc
                                              wyjscia do fryzjera, kupienia sobie slodkiego ciuszka na lato, nie daj sie
                                              zjesc rzeczywistosci.
                                              Nie spal z nia, to bardzo dobry znak, moze w ten sposob chcial zwrocic Twoja
                                              uwage, czul sie odepchniety, niewazny, ojciec tak na prawde cieszy sie
                                              dzieckiem gdy ono troche podrosnie i moze stac sie jego przewodnikiem, np
                                              zabrac na wesole miasteczko czy do ogrodu botanicznego.

                                              Wiec nie mysl ze swiat sie zawalil, znajdz jakies rozwiazanie zeby on mogl
                                              znowu zobaczyc w Tobie te kobiete ktora prowadzil do oltarza, ale sobie tez
                                              musisz dac na to szanse. Nie przejmuj sie drobiazgami koniec z perfekconizmem,
                                              nadszedl czas dla Ciebie, zamiast myslec ze zwiazek sie wali wykombinuj cos na
                                              nadchodzacy weekend. Gdzie pojdziecie razem, jak zamykasz oczy i wylaczasz
                                              rozsadek i wyrzucasz slowa jak: musze, powinnam, trzeba koniecznie, to na co
                                              masz ochote. Zrealizuj to , wciel w zycie swoje pragnienia. Masz swoje potrzeby
                                              nie ogranicz sie do siedzenia w domu.
                                              Czytalam ze sa 3 czynniki ktore moga wywolac kryzys w zwiazku
                                              1. budowa, remont domu
                                              2. zakladanie firmy
                                              3. pojawienie sie dziecka

                                              My z mezem z powodow 1 i 2 mamy juz sporo zaleglosci do nadrobienia w zwiazku.
                                              Trzeba ciagle dbac o zwiazek, spedzac ze soba aktywnie duzo czasu (rozmowy
                                              spacer) a nie pasywnie np przed telewizorem. Wszystko jest jeszcze do
                                              nadrobienia, nie stalo sie jeszcze nic czego nie moglabys wybaczyc. Trzymam
                                              kciuki i juz jestem ciekawa gdzie idziecie na RANDKE w ten weekend????!!!!

                                              Trzy
                                            • kasiaskarb Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 11:30
                                              będziesz teraz potrzebowała duuużo siły; nie popełniaj mojego błędu -nie staraj się od razu wybaczyć ,bo poczuje się bardzo bezkarny (silny twoją miłością,pewny siebie-bedzie kontynuował tamten związek bez względu na twoje starania , wiecej ,im bardziej się będziesz starała -tym będzie gorzej);jeżeli zamierzasz z nim być-od razu wyraź swój ostry sprzeciw wobec zaistniałej sytuacji i RAZEM walczcie o naprawienie związku; nie zgadzaj się na kompromisy w stylu "pozwól mi zakończyć tamten związek spokojnie , bo się zaangażowałem";pokażesz słabość i on to wykorzysta(faceci uwielbiają kiedy kobiety walczą o nich ,ich ego wtedy kwitnie);jeżeli nie będzie chciał naprawiać waszego związku natychmiast -napiszę rzecz drastyczną- wystawiasz jego walizki za drzwi-może zrozumie co traci;okażesz szacunek dla własnej osoby a o to przecież chodzi;zdrada to ważny sygnał w związku ale czasami tylko sygnał , możecie wszystko naprawić,jeżeli będziecie obydwoje!!!! tego samego chcieli; głowa do góry : fryzjer , makijaż i odrobinę tajemniczości w uporządkowanycm dotychczas życiu , zaintryguj go na nowo swoją osobą ;jeżeli chcesz zmienić kogoś musisz zmienić siebie;i od tej pory żadnych łez ,proszenia , wspominania dawnych czasów -to nie działa!;zaczynasz nowy rozdział w zyciu -może w nowym "razem" lub niestety , oby nie- osobno; nie czekaj aż się samo rozwiąze -działaj , będzie dobrze;trzymaj kurs!
                                              • martekj Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 12:04
                                                kurde, to to mozna przezyc? ja go naprawde bardzo kochalam, kocham(!). Wiem, ze
                                                musimy sporbowac. I to co piszecie to wszystko prawda i racja i ja to wiem ale
                                                po nie wczasie. Ale najlepsze sa te trzy punkty prowadzace do rozpadu zwiazku.
                                                Bo my raz mamy male dziecko, dwa do niedawna a wlasciwie ciagle jeszcze sie
                                                meblujemy w nowym mieszkaniu, trzy zakladamy nowa firme;)) zabawne. Jak to
                                                prawda to nie bylo szans zeby cos zlego sie nie stalo miedzy nami;)! Tylko z
                                                tym rozpamietywaniem mi nie wychodzi, bo jak wzbiera we mnie zlosc i smutek i
                                                zaczynam go wyzywac w duchu czy w twarz to przed oczami staja mi te nasze
                                                najcudowniejsze chwile. Jak razem rodzilismy, jak mnie rozsmieszal i zajmowal
                                                glupotami kiedy badania dzieka wyszly nie takie jak trzeba (falszywy alarm
                                                naszczescie), cale nasze wspolne zycie od pierwszej randki. Patrze na nasze
                                                zdjecia, ktore razem wieszalismy na scianach naszego wymarzonego mieszkanka dwa
                                                miesiace temu i nie moge uwierzyc, jakby to byl jakis sen. Wczoraj
                                                rozmawialismy (znow!) on chce zebysmy dali sobie jeszcze jedna szanse, twierdzi
                                                ze mnie kocha (ale nie moge w to uwierzyc, choc bardzo chce).Jakbym go chetnie
                                                rozdeptala i przekrecila obcasem !!!!!!! Dziewczyny, ale ja dbam o siebie
                                                codziennie wydepilowana, wyczesana, wymalowanea i wszystkie wy... jakie tylko.
                                                FAkt ze marudze, o tym prasowaniu, ale on nigdy nie byl na tyle bystry zeby sam
                                                z siebie cos pomoc. Teraz sie mu zmienilo;) rychlo w czas. Bylismy w pon i
                                                wtorek sami w gorach i na basenie i bylo niezle. Bardzo sie staralam, tylko w
                                                miedzyczasie ona przyslala smsa ze ni musi nic tlumaczyc ona wszystko rozumie.
                                                To znow mnie scielo. Nie wybacze mu zbyt latwo (o ile wybacze) bo ja baaaardzo
                                                pamietliwa jestem.
                                                pozdr i dzieki
                                                • kasiaskarb Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 19:09
                                                  dobrze jest ; napisałaś ,że ostatnio! pomaga w domu , to znaczy ,że ma wyrzuty sumienia ,walczy z sobą ; nie zaprzepaść szansy pogodzenia się -na dziś musisz wybaczyć!!! musicie pogadać ; zostaw dzidziusia Rodzicom i na trzy dni wybywajcie; nie martw się , że będzie sztucznie ;jak teraz nie pogadacie od serca-potem będzie coraz trudniej ; doceń go jako faceta (nie mówię od razu o łózku -niech trochę poczeka , w końcu Ty cierpisz);trochę prawdziwych komplementów , wyszukaj wszystkie możliwe jego dobre strony i powiedzmu co w nim najbardziej cenisz ; twierdzisz ,że kochasz więc nie przyjdzie Ci to trudno;powiedz jak bardzo cierpisz , jak cię zranił ,ale jednocześnie daj mu sznsę wygadania się dlaczego to zrobił; myślę ,że czas przyniesie kompromis ;całe zycie się uczymy , nauczki są bolesne nawet bardzo ,ale co nas nie zabije to nas wzmocni!powodzenia K.
                                                  • martekj Re: ale boli;)( martekj 06.05.05, 22:20
                                                    to co nas nie zabije sprawia ze stajemy sie mocniejsi, zawsze traktowalam to
                                                    jako swoje motto zyciowe. Bede sie starac, tylko ze ja wredna jestem i nie
                                                    potrafie ot tak przemilczec czegos. Co chwila cos mu dowale, zamiast sie w
                                                    jezyk ugryzc. Jestem nie konsekwentna, no bo jak juz mowie, dajmy sobie jeszcze
                                                    raz szanse to powinnam miec inne podejscie. Bylam dzis na aerobiku, ale super
                                                    sprawa cala godzine tylko wysilek fizyczny nie bylo miejsca na myslenie,
                                                    analizowanie;) glowka mi odpoczela;)))) z rozpedu zapisalam sie na 3 godz w
                                                    tygodniu !! Ciekawe czy jutro bede chodzic;)) Musze sie postarac to poskladac
                                                    do kupy. Moja mama i best kumpela, wtajemniczone w cala koszmarna historyjke sa
                                                    bardzo negatywnie do niego nastawione. Mnie najbardziej boli, ze on zmienil sie
                                                    rowniez w stosunku do dziecka, juz nie jest w nia tak zapatrzony, serce peka.
                                                    Ale postanowilam dac mu sanse, wlasciwie nam taki test 2 miesiace i zobaczymy
                                                    czy wytrwamy i jak bedzie. Trzymam kciuki za nas! Porsze o pozytywne wibracje,
                                                    teraz czeka mnie rozmowa z nim, wszystko sie ulozy, musi tak byc;) Wybieramy
                                                    sie w maju na urlop, i zastanwiam sie czy nie sotawic dziecka mamie. Jak
                                                    myslicie, ma dopiero 10 mcy, jest taka malutka i mama jest najwazniejsza dla
                                                    niej ciagle. Co prawda juz jej nie karmie piersia (stracilam pokarm przez ta
                                                    afere), ale ciagle ja jestem najwazniejsza. Nie, to nie jest dobry pomysl, jest
                                                    za mala. Razem tez sobie poradzimy w koncu to i jej dotyczy.
                                                    dobrej nocy
                                                    Marta
            • s_ninka Re: ale boli;)( 06.05.05, 12:18
              "Zle sie czujemy myslac o wspolnym zyciu, zle sie czujemy myslac o
              > rozstaniu. Gdyby pojawilo sie cos, co by sprawilo ze nie mam watpliowosci,
              > byloby latwiej. "

              ...mam to samo :(

              Pozdrawiam Cię Magdo bardzo serdecznie!
              • liberta2 Re: ale boli;)( 06.05.05, 21:18
                Autorka watku naczytała sie jakiegoś romansidła a teraz podpuszcza.Zwykła podpucha.
                • agul86 Re: ale boli;)( 06.05.05, 21:30
                  moim zdaniem zadna podpucha po prostu nie wiesz czym jest prawdziwa milosc i
                  jak trudno pogodzic sie z tym ze osoba ktora kochasz cie zawiodla.

                  MARTEKJ- glowa do gory!!! Nie rob niczego zbyt pochopnie. Jesli masz mozliwosc
                  to odizoluj sie na kilka dni, wyjedz do rodzicow czy gdzies i przemysl, czy on
                  rzeczywiscie jest wart Twojej milosci

                  trzymaj sie cieplo :]
                • martekj Re: ale boli;)( 06.05.05, 22:21
                  bardzo chcialabym zeby tak bylo;))
                  • andorinha Re: ale boli;)( 07.05.05, 14:05
                    trzymam kciuki za wasz urlop ;-), zastanow sie czy jednak nie zostawic dziecka
                    mamie...10 mieisiecy to juz powazny wiek. Bedziecie mogli byc tak w 100% tylko
                    dla siebie. Dzieci maja czesto jakis ukryty radar i zaczynaja plakac w najmniej
                    porzadanym momencie :-D
                    Co do kryzysu w zwiazku z budowa domu i dzieckiem: moi tesciowie sa chyba
                    najlepszym przykladem. Kiedy urodzilo im sie pierwsze dziecko, dom wymagal
                    jeszcze mase pracy. Przezyli jakis wielki, olbrzymi kryzys, ktory wlasciwie
                    ciagnie sie do dzis...(to juz 30 lat).Ale to ze nic z tym kryzysem nie zrobili
                    to ju osobna historia
                    Aerobic wydaja sie swietnym rozwiazaniem! Przy okazji nabierzesz muskulatury ;-)
                    Co do rad tu na forum zeby dawac male, leciutkie wrazenie ze on nie jest jeden
                    jedyny to wydaja mi sie jak najbardziej sluszne. Z moich obserwacji
                    rodzinno-przyjacielskich wynika ze najtrwalsze i najbardziej udane zwiazki to te
                    w ktorych nie ma tej 100% pewnosci. Kazdy facet lubi gonic kroliczka.
                    Co jakis czas trzeba zrobic wrazenie ze jest sie tym kroliczkiem (nie chodzi mi
                    tu o stroj z playboya ;-) choc to tez moze byc jakies rozwiazanie)
                    Wiesz ja tez jak mam jakis wielki problem to staram sie przynajmniej z niego
                    zartowac...
                    pozdrawiam i mam naprawde nadzieje ze jakos wybrniecie z kryzysu
                    • martekj Re: ale boli;)( 07.05.05, 21:25
                      chyba sie udalo.......bedziemy sie starac. Dostalam od tesciowej tabletki
                      szczescia i widze dzis swiat na rozowo;)) na urlop jedziemy we dwoje.Ja tez
                      staram sie do problemow podchodzic z humorem, a jak tu zaczelam tak to
                      przedstawiac na smiesznie to mi dziewczyny pisaly, ze to podpucha. Duzo rad
                      mysle dobrych dostalam od Was jeszcze tylko musze to z tym lapaniem kroliczka
                      pocwiczyc, ale to moze za kilka miesiecy, teraz to nie najlepszy moment na
                      takie show i nie dalabym rady;)) Teraz tylko musze zaponiec i nie wracac do
                      tego nie dogadywac nie rozwijac tematu. Wlasnie teraz on konczy ten zwiazek z
                      ta zdzira. Co myslicie o takich kobietach, ktore pchaja sie do lozka zonatych i
                      dziecatych facetow? Jego nic nie usprawiedliwia, ale ja nie wiem co taka dziwka
                      moze sobie myslec, przeciez ja tez jestem kobieta i nigdy zebym usychala z
                      milosci nie chcialabym zeby przezemnie cierpiala rodzina. A kiedys los sprawil,
                      ze wpadlam w taka mala pulapke uczuc. Jeszcze nikogo w zyciu nie nienawidzilam,
                      teraz za to az za dobrze znam to uczcie. Ale od dzis myslenie pozytwne, ona nie
                      ma szans ze mna i z malenstwem, jak bardzo "pelna radosci zycia" by nie byla,
                      zdzira.
                      milego wieczoru i pozdrawiam
                      Marta
                      • myszka.moja Re: ale boli;)( 07.05.05, 23:40
                        ŻYCZĘ CI POWODZENIA!!!!!!!!!! PRZESYŁAM CI DOBRE
                        FLUIDKI~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                      • inka105 Re: ale boli;)( 08.05.05, 10:14
                        Martekj, ja wiem co takie kobitki sobie myślą.
                        Mam przyjaciółkę, która jakieś pół roku temu właśnie została "tą trzecią". Ona
                        (ma na imię Aga) to 30-letnia panna, która bbbbbbbbbaaaaaaaaaardzo chce wyjść
                        za mąż. I znalazła sobie super faceta, jedyny jego mankament jest taki , że ma
                        żonę i dziecko - 2-letnią córeczkę. Moja przyjaciólka zakochana jest do
                        szaleństwa w swoim wybranku, sypia z nim, świata poza nim nie widzi, kupuje
                        prezenty dla jego córki, sama o sobie myśli, że już prawie jest drugą matką
                        tego dziecka.
                        Ja jestem mężatką i z punktu widzenia żony wiele razy już mówiłam jej, żeby
                        wycofała się z tego układu, że krzywdzi bardzo tę rodzinę, ale Aga tego nie
                        rozumie. Ona uważa, że to ta wredna żona jest winna wszystkiemu, że to przez
                        jej głupotę on znalazł sobie inną. Tylko... że Aga jest panienką, nie ma
                        obowiązków, może chodzić wypiękniona i zadowolona cały czas, nie narzeka, bo
                        nie ma na co, nie jest padnięta, bo dziecko płakało cały calą noc, nie ma
                        finansowych problemów, nie musi liczyć , żeby starczyło do pierszego. IOna po
                        prostu nie wie, jak to jest w małżeństwie. Wydaje jej się, że żona idealna jest
                        idealna 24 godziny na dobę.
                        A tak po prostu nie jest. Facet zaś nie ma świadomości, że każda taka
                        pięknisia, która przychodzi odszykowana na randkę, po ślubie nie zawsze będzie
                        uśmiechać się do niego jak lalka Barbie, będzie natomiast oczekiwać od Niego!!!
                        że będzie jej pomagał, że będzie ją wspierał, zarabiał na utrzymanie, wstawał
                        sdo dziecka itp. Małżeństwo to nie sielanka non stop. I taki facet, który
                        znajduje sobie trzecią na boku, szuka czegoś (atmosfery randek z pięknisią) a
                        przecież taki stan nie może trwać wiecznie. Ta trzecia też później zacznie mu
                        nie wystarczać... Bo też będzie marudzić, zrzędzić itp. Bo takie jest życie, są
                        też chwile trudne, nie może być ciągle sielanka...
                        Ostatnio moja przyjaciólka wraz ze swym Menem chciała przyjechać do mnie na
                        długi weekend. Zażyczyli sobie jednego łóżka i jednej kołdry. Jakoś nie byłam w
                        stanie zapomnieć o żonie, która gdzieś tam w domu czekałaby z córeczką
                        poinformowana przez męża, że on wyjechał w służbową delegację. Nie zgodziłam
                        się na ich przyjazd.
                        Tak to jest marteki... Tak to wygląda z tej drugiej strony...
                        Jest ciężko, ale my kobiety tak łatwo się nie poddajemy.
                        Jestem z Tobą i trzymam za Was mocno kciuki.

                        Nie poddawaj się, a póki co zapomnij o sprzątaniu i prasowaniu, zajmij się
                        sobą, rób to co lubisz, dbaj o siebie. Bo w końcu to Ty sama jesteś ważna.
                        • martekj Re: ale boli;)( 08.05.05, 11:42
                          bardzo dziekuje dziweczyny, to pisanie tu mi pomaga jakos to poukladac w
                          glowce. Ta zdzira to strasznie perfidna jest, tydzien temu do niej zadzwonilam
                          nie pytajcie po co;) zapytalam ja o imie tylko i powiedzialam dowidzenia.
                          Oddzwonila zaraz i zaczela mi tlumaczyc, ze oni sa tylko przyjaciolmi, ze ona
                          doradza mu jak odbudowac nasze malzenstwo:))) Wczoraj wieczorem jak napisalam
                          on konczyl zwiazek z nia, przed wyjsciem powiedzial, zebym sie nie gniewala ale
                          on musi z nia porozmawiac w cztery oczy i zakonczyc to, bo ona wciaz do niego
                          dzwoni i pisze. Poprostu dziwka jakas, nie bede sie wiecej ponizac i podejmowac
                          z nia kotaktu (zaluje ze ten raz zadzwonilam), zreszta co by to dalo? Chyba ma
                          swiadomosc, ze niszczy nasze zycie i do tej pory nie robilo to jej specjalnej
                          roznicy. I tak wlasnie jest jak napisala inka105 tylko z jakis niejasnych dla
                          mnie na ta chwile przyczyn sadzilam, ze u nas bedzie inaczej, ze mam
                          najfajniejszego faceta pod sloncem. A juz sobie przypominam, to przez te motyle
                          w brzuchu, kretynka ze mnie. Ale on to dopiero idiota, nie wiem czy on
                          naprawde nie mial swiadomosci, ze ja poszlabym za nim w ogien? ze moj caly
                          swiat krecil sie wokol niego? Tak go kochalam, ze to az czasem bolalo. Co z
                          tego zostalo? Modle sie zebym dala rade.
                          Milej niedzieli i duuuuuzo radosci:))
                          Marta
                          ps; przypomnialam sobie, taki super zabawny watek, ktory tu ktos kiedys zaczal,
                          chodzilo o kobitke ktora rozpaczala bo chlopak przylapal ja na obieraniu z
                          pierza tlustej wiejskiej kury;)))) to chyba na serio byla podpucha.
                          Czytalyscie? Smialismy sie z tego z miesiac albo dluzej;)....... we dwoje;/
                          • andorinha Re: ale boli;)( 08.05.05, 12:19
                            jeszcze sie bedziecie smiali :-)

                            wiesz co? tak sobie pomyslalam ze moze byscie sprobowali takich wyjazdowych
                            warsztatow dla malzenstw? Moi znajomi byli na takich warsztatach w ramach kursu
                            przedslubnego...byli strasznie nieufni na poczatku, bo oboje sa raczej malo
                            religijni. Ale kurs okazal sie byc takim wlasnie warsztatem nie zwiazanym w
                            ogole z Kosciolem. Jedyne to to ze mieszkali 3 dni na terenie klasztoru :-)
                            Opowiadali ze w tym samym czasie odbywaly sie zajecia dla malzenstw w kryzysie.
                            (bylo nawet jedno malzenstwo homoseksualne!). Nie wiem czy w Polsce takie
                            warsztaty sa sensownie prowadzone (znajomi sa z Belgii), ale moze warto
                            sprobowac. Oni byli niesamowicie zadowoleni, mowili ze zobaczyli mase rzeczy o
                            ktorych nie wiedzieli przez 3 lata zwiazku, ze popatrzyli na siebie tak troche z
                            boku, posluchali jak inne pary radza sobie z podobnymi w sumie problemami.
                            jakby cie to interesowalo to moze napisz na priv...a jak nie to i tak mozesz
                            napisac ;-)
                          • daimona i to jest błąd 11.05.05, 14:31
                            świat nie może się kręcić dookoła partnera. Najlepsze związki to takie, gdzie
                            żaden z partnerów nie jest nadmiernie zaślepiony, ma własnych przyjaciół, własne
                            hobby i choć kocha, to nie "ponad wszystko".
                        • ruiza Re: ale boli;)( 09.05.05, 15:45
                          święte słowa, Inko105!!!
        • myszula_lodz co do dzieciaczka 11.05.05, 14:22
          czasem gdy kobieta odchodzi, facet wraca na kolanach od kochanki i blaga, mysle
          ze raz mozna im wybaczyc tylko facet musi wiedziec ze nie ma zartów! czuc
          powage sytuacji i respekt do kobiety, moj tesc pil 13 lat nic do niego nie
          docieralo, dopoki zona nie powiedziala ze odchodzi i bierze dziaciaka ze sobą,
          byl bol i lzy, ale koles zrozumial, niedawno mieli 25 rocznice slubu, wiem ze
          to nijak ma sie do zdrady, ale... a co do dzieciaczka, to moi rodzice rozwiedli
          sie jak mialam 4 lata, nie rozumialam tego, ale teraz widząc jaki z niego dupek
          i kobieciarz jestem wdzieczna matce, ze nie bylo wiecej klotni i krzykow,
          zaluje tylko ze nie zrobila tego wczesniej i musiala z nim tak dlugo wytrzymac.
    • g0sik Re: ale boli;)( 08.05.05, 13:40
      martekj napisała:

      Co myslicie o takich kobietach, ktore pchaja sie do lozka zonatych i
      dziecatych facetow? Jego nic nie usprawiedliwia, ale ja nie wiem co taka dziwka
      moze sobie myslec, przeciez ja tez jestem kobieta i nigdy zebym usychala z
      milosci nie chcialabym zeby przezemnie cierpiala rodzina


      No cóż, dziwka czy nie to nie ona ma zobowiązania wobec Ciebie. Zapewne Twój mąż
      idąc z nią do łóżka nie opowiadał jej jaką jesteście szczęśliwą rodziną i jak
      Was kocha, tylko raczej o tym, że Wam się nie układa....
      Winę ponosi tylko on, bo uprawiając sex z inną powinien mieć świadomość że
      niszczy coś co budowaliście razem.

      Nie wiem czy będąc na Twoim miejscu tak łatwo bym wybaczyła, chyba bym się bała,
      że sytuacja może się powtórzyć i mężowi łatwiej przyjdzie kolejna zdrada jeśli
      będzie wiedział że żona jest tak oddana i szybko przebacza...
    • kasiaskarb Re: ale boli;)( 08.05.05, 18:01
      Marteczko ! śledzę co jakiś czas Twoje wypowiedzi i pojawiają się nowe fakty :
      dobrze ,że masz wsparcie w rodzinie ,ale im więcej faktów z waszego życia będzie znała rodzina tym trudniej będzie wam się dogadać ( on będzie się źle czuł w atmosferze , którą wokół niego stworzyłaś - to wam nie pomoże ) ; pomyśl kochanie co jest dla Ciebie naprawdę ważne -on , czy Twoja urażona ambicja (choć w tej chwili się Tobie nie dziwię ),sytuacja wymaga trzymania emocji na wodzy ; zamknijcie się w swoim świecie i naprawiajcie go - bo to jest tylko świat waszej małej Rodziny; rozstać się jest łatwo ; robić z siebie skrzywdzoną ofiarę też jest łatwo, ale podjąć świadomą !!!!!walkę jest bardzo trudno; i mówiłam ,żadnego pozwalania mężowi na długotrwałe kończenie tamtego związku ,żadnego wydzwaniania do rywalki- poniżasz się do bólu ; wybacz nie jestem miła, po prostu uwierzyłam ,że go kochasz i chcesz walczyć a Ty wdajesz się w bezowocne pyskówki i tracisz siły na użalaniu się nad sobą ; wiem, wszystko wymaga czasu ,ale jeżeli naprawdę go kochasz i chcesz się z nim zestarzeć walcz -życzę powodzenia!
      • ewcialinka Re: ale boli;)( 09.05.05, 13:23
        przepraszam ale nie sprawdziłam poczty,napisała ci raz jeszcze mój numer
        gg,odezwij się jak bedziesz chciała.pozdrawiam
        • martekj Re: ale boli;)( 10.05.05, 13:27
          dzieki,ja zrobilam sobie mala przerwe od komputera dlatego sie nie odzywalam. A
          Twojego maila sciagnelam na kompie u mojej mamy wie kurcze nie mam go tu, ale
          jak tam bede to sie odezwe.
          Dziewczyny ja juz nie mam sily i tabletki szczescia juz nie skutkuja. Moj
          facet, z ktorym przezylam tak wiele i dobrego i zlego nie kocha mnie, on cos
          do mnie czuje, tylko co litosci? szacunek? Juz mi sie tym zygac chce. Juz mialo
          byc ok wszystko, napisalam Wam ze poszedl zakonczyc ten zwiazek, wrocil po
          godzinie kochanie malenstwo i takie tam pierdoly pytam ja sie czuje on ze nie
          najlepiej wiec zaczelam go zalowac pocieszac.nastepnego dnia wspolny wypad
          (kolejny) wrocilismy do domu, mala u rodzicow, wzielismy sie za sprzatanie, a
          tu na jego komorce pojawil sie sms od niej a tresc: moj M. cala noc wcozraj
          balowal i dzis chory w lozeczku a ja latam i mu ziolka nosze, parodia, mysle o
          Tobie", z nog mnie scielo. Dobra nie powinnam byla czytac smsa, ale my raczej
          zawsze nie mielismy przed soba tajemnic zanim on zaczal chowac telefon i ja
          odruchowo, bo myslalam ze to moze dziadkowie pisza, ze cos z mala przeczytalam.
          Wiec pytam go jak to mozliwe, ze kobieta ktorej ktos powiedzial to k
          oniec tak jak on mial zrobic nie pisze czegos takiego, wiec on na to ze
          powiedzial jej ze my dajemy sobie jeszcze szanse, a ona na odchodne zapytala
          czy juz jej nie kocha i nie potrafil powiedziec ze nie (biedaczysko).A ona na
          to ze w takim razie i tak beda razem. reszta potem
          • andorinha Re: ale boli;)( 10.05.05, 14:33
            cholera!
            chyba za miekka jestes...
            tu trzeba chyba jakos radykalnie
            • ruiza Re: ale boli;)( 10.05.05, 15:05
              popieram androinhę - to już przesada! Nie pozwól się tak traktować!!!
              • cinnoir Re: ale boli;)( 10.05.05, 16:05
                Popieram poprzedniczki! Jak w ogóle pozwalasz mu na takie traktowanie Ciebie?
                Po takim tekscie, że nie potrafił jej powiedzieć, że jej nie kocha, ja bym na
                twoim miejscu wywaliła faceta z domu. JAK ON ŚMIAŁ!! I jeszcze z nim rozmawiać?
                Przecież on nie zasługuje nawet na krztynę Twojej uwagi! Co za kretyn bez serca
                i rozumu. Od dawna czytam Twoje posty i już miałam nadzieję, że Twój mąż się
                opanował a tu wychodzi kolejny niebieski ptak, który, o najbiedniejszy,
                zakochał się w innej, może jeszcze wbrew swojej woli??? Ja bym nie wytrzymała i
                dała mu w gębę (wybacz słownictwo, ale aż mnie trzęsie ze złosci, że tacy
                faceci po ziemi chodzą)
                A Ty za kogo masz mu służyć? Moze za psychologa? Za dobrą przyjaciółkę, która
                zrozumie, że on ma problem, bo kocha inną a nie Ciebie? Dziewczyno! Klapki z
                oczu zrzuć! przecież stwarzasz mu komfortowe warunki, wysłuchując tych bzdur,
                no i sa wyniki jak ten sms. Gówno prawda, że z nią zerwie. NIE ZERWIE!
                A tak a propos: z smsa wynika, że owa kochanka też ma kogoś, bo go
                pielęgnowała... hmm... może się z tym gościem skontaktować? perfidny pomysł,
                ale może warty realizacji?
                Pozdrawiam ciepło, a tego Twojego męża to bym po prostu z 10 pietra wywaliła.
                grr...
                • ruiza Re: ale boli;)( 10.05.05, 16:38
                  nooo... nie zerwie z nią...:-(((
                  • andorinha Re: ale boli;)( 10.05.05, 19:41
                    no Marta!
                    rzadko sie zdaza taka zgodnosc na forum ;-)

                    Tez bym powiedziala...spakuj go i do widzenia. Tyle ze jestescie
                    malzenstwem...no i macie dziecko. Latwo powiedziec...
                    Wiesz moge Ci tylko z wlasnego doswiadczenia powiedziec ze postawienie sprawy
                    troche na ostrzu noza otrzezwia. Tyle ze u mnie to byly jakies flirciki...w
                    sumie nic powaznego (nic powaznego bo to ja flirtowalam ;-) ). Tyle ze mamy dosc
                    liberalne podejscie dopoki o wszystkim sobie mowimy... i wiemy z czego rozne
                    potrzeby wynikaja.

                    Ty i twoj maz tez sobie musicie uswiadomic co sie stalo? Kiedy i jak on ja
                    poznal? Jak ty sie wtedy czulas? Czy zajmowalas sie tylko dzieckiem? Czy on sie
                    czul odrzucony? Ja go absolutnie nie chce usprawiedliwiac, bo uwazam ze
                    decydujac sie na dziecko ma sie swiadomosc, ze rozne rzeczy sie zmienia (np ze
                    partnerka moze nie byc juz tak pelna "energii i radosci zycia").

                    Trzymam kciuki za kazda decyzje jaka podejmie-sz/cie
                    • cinnoir Re: ale boli;)( 10.05.05, 20:46
                      I właśnie z powodu opisanego przez andorinhę mężuś bedzie sobie w kulki grał.
                      Bo przecież wie, że Marta bedzie mysleć o dziecku i o tym, żeby go nie
                      skrzywdzić. Zatem, wywnioskuje, jakże inteligentnie, będzie mógł sobie robić co
                      mu się podoba, bo żona zawsze w obawie o dziecko bedzie starała się mu
                      wybaczyć. W końcu rodzina, bla bla bla...
                      Założę się, że wywalony z domu wróciłby z podkulonym ogonem, bo tamta tez jest
                      z kimś związana i myślicie, że rzuci swojego faceta dla takiego, który z domu
                      wyrzucony i się nie ma gdzie podziać..?
                      A jeśli by nie wrócił, to tym słuszniejsza decyzja o wysiudaniu go. Po co
                      dziecku wpajać nawyk, że tatuś robi co chce a mamusia wszystko pokornie
                      przyjmuje.
                      • andorinha Re: ale boli;)( 10.05.05, 21:32
                        masz absolutna racje :-)

                        tylko jak sobie wyobraze tak teoretycznie ze moj maz by mi taki numer
                        wywinal...to jak cholernie ciezko byloby mi powiedziec: Panu juz podziekujemy!
                        Bo to by chyba znaczylo ze zmarnowalam sobie kawal zycia...ze podjelam zle
                        decyzje, a to jest bardzo trudno przyznac. Ale chyba jednak bylabym zdecydowna.
                        Nie mozna dac sobie wejsc na glowe. I jezeli zwiazek ma przetrwac trzeba
                        postawic bardzo twarde warunki.

          • anulanka Re: ale boli;)( 10.05.05, 22:37
            Marta, posluchaj, sledze ten watek od poczatku, ale nic nie pisalam wczesniej.
            Jak przeczytalam Twoja ostatnia wypowiedz az mna telepnelo. Kobieto, to
            najzwyklejszy cham!!!!!! Szanuj sie i wypieprz go z domu!!!! Podaj go o
            alimenty i badz konsekwentna, jak bedzie chcial wrocic to dopiero za jakis czas
            mu pozwol, za pare dobrych m-cy. Przeciez tak nie moze byc! Kochasz go, ok, ale
            nie mozesz wszystkiego tolerowac!
            • amusing Re: ale boli;)( 11.05.05, 09:11
              Martusiu, ktoś tu powiedział, że ciężko jest odejść od kogoś kogo się kocha,
              zwłaszcza jak są dzieci. A ja Ci powiem (napiszę), że lepiej odejść niż zostać
              z takim ch...sama wiesz.
              Moja znajoma, kiedyś powiedziała mi, że jej tato notorycznie zdradzał jej mamę,
              a mimo to ona ciągle mu wybaczała...dla dobra dzieci, oczywiście. I co z tego
              wyniknęło? On mieszkał w osobnym pokoiku, a reszta rodziny w pozostałej części
              mieszkania. Oczywiście do swojego pokoju miał kluczyk i zawsze zamykał go
              gdziekolwiek wychodził. Dzieci, pomimo że były tak blisko ojca, tak naprawdę
              wogóle go nie miały. Z każdym dniem, im starsze były, rozumniejsze, coraz
              bardziej nienawidziły swojego ojca, który krzywdził ich matkę, nie tyle
              fizycznie co psychicznie. Martusiu, to chyba nie oto chodzi w życiu, prawda???
              Nie pozwól, żeby Twoje dziecko patrzyło jaka jesteś smutna, jak płaczesz gdy
              znika tata. Twój mąż, już raczej nie będzie dla Ciebie dobrym partnerem, ale
              może jeszcze być dobrym ojcem. A do tego wcale nie musi mieszkać z dzieckiem.
              Zawsze może je odwiedzać. Wierzę że jest Ci ciężko, ale równie mocno wierzę, że
              dasz sobie sama radę, a może nawet gdzieś niedaleko czeka na Ciebie nowa
              prawdziwa miłość??? I motylki w brzuchu na nowo odżyją? :-)
              Życzę Ci tego z głębi serca.
              Pozdrawiam K.
          • niusiak555 Re: ale boli;)( 11.05.05, 10:24
            Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Marta, przychylam się do wszystkich
            wypowiedzi, zgodnie z którymi powinnas wywalić go z domu na zbity pysk. I
            konieczenie powiedzieć jego rodzicom dlaczego to zrobiłaś - jakby przyszło mu
            do głowy pójść do mamusi i pomieszkać trochę.
            Aha, no i koniecznie pójdź do banku, jesli macie wspólne konto to zabepiecz
            najbliższą przyszłość Waszego dziecka!!! Wybierz pieniązki i poinformuj o tym
            ślubnego jak będziesz mu wystawiała alizki za drzwi. Trzymam za Ciebie kciuki,
            bo musisz być bardzo silna. Jeżeli teraz mu odpuścisz to są małe szansze na to,
            że w przyszłości nie powtórzy tych błędów. A jeśli nie wyciągnie wniosków -
            niech nie wraca, po co Ci taki "mąż" ?
            • martekj Re: ale boli;)( 11.05.05, 11:45
              macie racje;)
              ale my nie jestesmy malzenstwem....ale bedziemy...nie bede pisac domyslcie sie
              poco;) Ojcem teraz jest cudownym zakonczyl tamten zwiazek (ponoc) nie wierze
              mu. Usmiecham sie i szepcze mu do ucha czule slowka, jedziemy na urlop w
              przyszlym tygodniu. Planuje swoje zycie (tzn. zycie moje i dziecka). Ja jestem
              bardzo zawzieta i potrafie byc bardzo silna, teraz to sobie przypomnialam, bo
              wczesniej wydawalo mi sie ze juz nie musze walczyc sama, ze mam kogos kto mnie
              obroni;))Nie mam zamiaru zmarnowac sobie zycia mam 24 lata i jestem wspaniala,
              cudowna, inteligetna, wrazliwa kobieta pelna.........."radosci zycia" (znow!!!)
              jest jedna jedyna milosc dla ktorej musze walczyc teraz to moje malenstwo. On
              juz mnie nie zrani juz nie moze mnie skrzywdzic. To nie chodzi o zemste tylko o
              prosta zimna kalkulacje;) wybaczcie cynizm, teraz nie moge jeszcze wyleczyc
              swojego serca z tej choroby, ale powoli...czas jest po mojej stronie. bede
              jeszcze pisac jak to poszlo i co osiagnelam.
              pozdrawiam Was wszystkie bardzo sedecznie i dziekuje dalyscie im sile i odwage
              tymi postami zeby podjac ostateczna decyzje
              Marta
              • g0sik Re: ale boli;)( 11.05.05, 11:57
                coś mi się wydaje, że facet po prostu uśpił Twoją czujność.....
                za łatwo wybaczasz.....nie chcę krakać ale ślub niczego nie zmieni
                • martekj Re: ale boli;)( 11.05.05, 12:06
                  zmieni, chocby to, ze bede miala prawo do alimentow rowniez na siebie;) czytaj
                  uwaznie
                  • g0sik Re: ale boli;)( 11.05.05, 12:30
                    żeby dostać alimenty na siebie musisz udowodnić w sądzie że rozwód jest z jego
                    winy....
                    Ale jeśli bierzesz ślub tylko dlatego żeby facet Ci płacił alimenty to
                    gratuluję... A czy on się z Tobą ożeni dobrowolnie czy go zmusisz? Bo w miłość
                    z jego strony jakoś nie wierzę....a co jeśli kochanka go przekona, że jednak
                    nie warto się z Tobą żenić? Ale co tam, alimenty na dziecko i tak się należą,
                    najwyżej na siebie będziesz musiała zapracować.....
                    • kasiaskarb Re: ale boli;)( 11.05.05, 12:43
                      Marta! Ręce opadają !!! Miotasz się !!! Uważasz ,że problem dotyczy tylko Ciebie a na forum odzywają się dziewczyny świadome sytuacji ; Ty ciągle masz nadzieję; facet cię olewa a Ty mu jeszcze za to dziękujesz ; jak się sama nie uszanujesz to nikt Cię nie uszanuje -walizki za drzwi albo naprawianie , już dziś; kto Ci dał tak małą pewność siebie? .Wybacz , ale na dzień dzisiejszy to wygląda tak jakbyś to Ty nawywijała i prosisz mena o wybaczenie ;skowyczeniem u jego stóp niczego nie załatwisz ; jest tylko jedna prawda - Twoja-i napisz nam proszę ,że tylko chcesz się wygadać , bo dalsz pisanie na ten temat i pocieszanie Ciebie nie ma sensu ; przetrzymasz jeszcze 10 kochanek męża i wtedy dopiero zobaczysz co zrobiłaś z własnym dzieckiem i swoim życiem; cześć , nie chce mi się z Tobą gadać na dziś!
                      • kasiaskarb Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:08
                        Jeżeli za jakiś czas nie chcesz tego czytać >w archiwum forum< z rumieńcem wstydu- babo ,pomyśl !Albo wystawiasz mu walizki albo zabierasz dziecko do mamy-przyjaciółki i czekasz co będzie dalej -teraz Twój ruch na szachownicy-
                        inaczej zetkniesz się z kolejnym przykładem lekceważenia ; może każe ci się zastanowić ,jaka jest Twoja wina w tym ,że od Ciebie odszedł , a Ty pomyślisz :"no tak nie zawsze "było"kiedy chciał i czasami zupa była za słona i czasami dziecko płakało i koszulę nie zawsze miał wieczorem wyprasowaną i prasowałam rano i kawa nie taka i ten deszcz za oknem -cholera- to też twoja wina ;Marto brniesz ; proszę uszanuj siebie -dałaś mu możliwość decydowania za siebie - a teraz masz żal ,że tak Cię traktuje ;nadszedł Twój czas ;albo będziesz partnerką godną szacunku albo żadną !
                  • ruiza Re: ale boli;)( 11.05.05, 12:30
                    Marto, zastanów się tylko, czy te alimenty to najważniejszy argument i czy na
                    pewno zastąpią Ci miłość, wewnętrzny spokój i poczucie własnej godności...
                    • cinnoir Re: ale boli;)( 11.05.05, 12:54
                      Ruiza, jak ja się z Tobą zgadzam. Marto, co Ty bierzesz, że masz taką huśtawkę
                      nastrojów? Ostatnie dwa posty brzmią jakbyś brała prozac :((
                      Alimenty na dziecko i tak będą, pod warunkiem, że tatuś bedzie płacić. bo jak
                      nie, to niestety nasze wspaniałe Państwo Ci nie pomoże, Fundusz Alimentacyjny
                      został zlikwidowany i teraz samotne matki dostają jakieś psie grosze na
                      utrzymanie dzieci, a tatusiowie bezkarnie sobie moga żyć , nic nie płacąc.
                      Ponieważ nie ma już Funduszu, to nie może ich juz ścigac prokuratura jak
                      kiedyś. Mojego ojca prokuratura ścigała, złożyła pismo do komornika i komornik
                      zajął mu konto bankowe, przekazując odpowiednią kwotę dla mnie oraz Funduszowi
                      na spłatę długów (czyli tego, co Fundusz wypłacił mnie).
                      Nie wiem jak teraz to się odbywa, ale nie jest juz tak dobrze. Niestety.
                      A małżenstwo, jak to napisała któraś z poprzednich dziewczyn, rzeczywiście
                      raczej nic nie rozwiąże. Jak facet nie potrafił pwoeidzieć że tamtej nie kocha,
                      to i w zakończenie tamtego romansu nie wierzę... wybacz, ale faceci nie są w
                      żaden sposób honorowi i rycerscy.
                      • kasiaskarb Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:31
                        cinnoir , popieram Cię w 100% ; dajmy jednak szanę Marcie , bo jak mniemam młoda dziewuszka jest; myślę ,że jeżeli wyszła z tematem na forum , to faktycznie szuka rady i się miota; wkurza mnie maksymalnie ale bedę z nią do końca tematu (dramatycznie to brzmi , nie?)
                        • martekj Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:36
                          trafilas w sedno, miotam sie maksymalnie:)) miedzy tym co bym chciala, a tym co
                          uwazam, ze powinnam tzn miedzy przepedzeniem go na 4 wiatry a tym cholernym od
                          poczatku! I pozatym myslisz ze to takie latwe? moj swiat do niedawna byl
                          idealny (prawie) wszystko poskladane i cudowne, zaplanowane. On mi mowi ze to
                          historia ja patrze i nie wiem kto to jest. Nie umiem sie z tego otrzasnac
                          • cinnoir Re: ale boli;)( 11.05.05, 14:44
                            ON CI MÓWI, ŻE TO HISTORIA??? HĘ???
                            O JEEEEEEEEEEEEEEZUUUUU.. skoro tak mówi, tzn że nie ma ochoty na powrót! juz
                            chyba większymi wołami tego wyrazić nie może...


                            ----
                            www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2529095 to moje aukcje:-)
                  • nallega_m Re: ale boli;)( 11.05.05, 12:50
                    Przykro mi, ze masz teraz taka sytuacje - nawet jesli juz potrafisz dzialac "na
                    zimno" to jednak Twoj plan wymaga sporo czasu. Pamietaj, ze do uzyskania
                    alimentow na siebie potrzebujesz mocnych dowodow. Nie sadze, zeby wystarczylo
                    to, ze przed slubem Cie zdradzal. Nie wiem dokladnie, ale przemysl to.
                    Poza tym mam taka ogolna refleksje ;). Martwi mnie stosunek niektorych,
                    zwlaszcza dziewczyn, ze zdrade mozna wybaczyc, np w imie milosci, wspolnie
                    przezytych lat itp. Wydaje mi sie, ze zupelnie blednie jest tu pojete
                    Malzenstwo. Tym bardziej, ze ciagle dla wielu jest to sakrament. Wedlug mnie
                    dochowywanie sobie wiernosci to nie jest wymog, ani twardy warunek. Jesli
                    dokladniej sie zastanowic nad istota malzenstwa, to jest to naturalnie
                    wyplywajaca konsekwencja, ktorej nie wypelnia sie ze wzgledu na prawo, umowe,
                    ale ze wzgledu na milosc. Kazdemu zdarza sie jakies zauroczenie, ale wazne jest
                    to, by umiec sobie poradzic w takiej sytuacji- nie pielegnowac w sobie tego
                    uczucia, rozmawiac zanim jest za pozno( i wcale nie musi to byc juz zdrada
                    fizyczna). Skoro wychodzi sie za maz ze wzgledu na osobe, a nie po to, by kupic
                    mieszkanie, miec dziecko itp, to nalezy ciagle pamietac o niej. Ale nie kosztem
                    siebie - zeby moc tworzyc z kims poprawne relacje, nalezy zaczac np od szacunku
                    dla samej siebie. Poza tym warto stawiac sobie wysoko poprzeczke, a nie od razu
                    zakladac, ze cos jest za trudne: rozpoczynanie zwiazku z przyzwoleniem
                    (niewypowiedzianym byc moze) na zdrade przynosi takie konsekwencje, ze ktos sie
                    czuje bezkarny.
                    Chcialabym Wam opisac moja recepte na "udany" zwiazek. Napisalam "udany", bo to
                    nie jest tak, ze sie nie klocimy, nie zloscimy na siebie. Ale zawsze rozwiazania
                    trudnych sytuacji szukamy u siebie nawzajem. Wazne jest tez to, ze mamy
                    dokladnie taki sam system wartosci - zande z nas nie musialo naciagac swojego
                    sumienia, ani staczac bojow z przeszloscia. Nie mowie, ze zmiana pogladow pod
                    czyims wplywem nie jest mozliwa, ale osoba, ktora sie dostosowala, moze miec
                    jakis nieuswiadominy zal, moze sie zamknac na pewne tematy...
                    A z mojego dzieciecego doswiadczenia wiem, ze dla dziecka lepis fajni rodzice
                    osobno, niz napieta atmosfera w domu. Byc moze, jesli sie rozstaniecie, to
                    bedziesz w stanie z nim normalnie rozmawiac. Mozna wybaczyc, ale nie wolno
                    zapominac i nalezy wyciagnac konstruktywne wnioski.
                    Przepraszam za moze troche za bardzo moralizatorski ton, ale mam nadzieje, ze
                    postaracie sie zrozumiec o co mi chodzilo:)
                    Pozdrawiam
                    • martekj Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:32
                      ja na milosci i zwiazek patrztrzylam tak samo, ciagle jestem jeszcze w szoku ze
                      moj doskonaly to taki kretyn. Dziewczyny, rzucam Wam tu skrawki swoich mysli,
                      brzmi roznie, prozaku nie biore (jeszcze:)) Wiem na pewno, ze nigdy mu tego nie
                      zapomne, nie wiem czy nam to "od nowa" sie uda. Ja juz wogole jestem zmeczona.
                      To kretyn i cham, ktory nie zasluguje na nic innego tylko na kopa w tylek tak
                      jak napisalyscie. Nie mam zamiaru marnowac sobie z nim zycia. Tylko, ze jest
                      dziecko, wiec poniewaz uwazam, ze dotychczas byl dobrym ojcem to tylko dlatego
                      chce dac nam szanse. Jesli po miesiacu wciaz bedzie jak jest to sie pozegnamy,
                      staram sie brac to na trzezwo, nie wychodzi mi to najlepiej:)) Ja nie jestem
                      maszyna, tylko kurde zraniona do zywego kobieta. Powiedzialam mu zeby sie
                      wynosil, ale on prosil o szanse. Nie sadze zeby na to zaslugiwal, ale cos musze
                      robic usamodzielnic sie i wtedy nie bedzie mi juz do niczego potrzebny. Tzn
                      jesli on znow nie okaze sie wart poswiecenia. Jak ja sie moglam zakochac w
                      takim kretynie? Mam hustawki nastrojow i wyladowuje je tu, zeby nie rozkrecac
                      wszystkiego na nowo codziennie;) sobie popisze i mi lepiej.
                      • kasiaskarb Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:43
                        Marta czy mieszkanie w którym
                        mieszkacie jest waszą wspołną własnością?
                        • martekj Re: ale boli;)( 11.05.05, 18:23
                          nie;)
                          • daimona Twoje? 11.05.05, 18:38
                            j.w.

                            A w ogóle - trudna sprawa. Ale chyba tak, jak mówisz - dac sobie z miesiąc -
                            zaróno Tobie, jak i jemu... i jeśli coś się poprawi - zaryzykować.
                            Jednak w żadnym wypadku nie wychodziłabym teraz z atego faceta za mąż. Po co?
                            Żeby potem zaraz się rozwodzić? To i tak sporo trwa.
                      • ruiza Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:45
                        Marto... Ależ ja wiem doskonale, że nie jesteś maszyną... Naprawdę wiem, co
                        możesz czuć. Tylko bądź ostrożna w tym, co robisz, i postaraj się nie dać się
                        skrzywdzić jeszcze bardziej...
                      • ewcialinka Re: ale boli;)( 11.05.05, 13:59
                        najgorsze jest to że mozliwe że bedziesz w stanie wybaczyc ,ale nie
                        zapomnieć.nigdy mu juz nie zaufasz,zawsze jak sie tylko spóxni bedziesz mysleć
                        że może znowu jest z inna kobietą,że cos kręci a to cie wykończy
                        • cinnoir Re: ale boli;)( 11.05.05, 14:04
                          Właśnie. Okropne uczucie... :((
                          Cały czas nie mogę zrozumieć jakim cudem ten facet jeszcze 2-3 miesiące temu
                          był czułym i kochającym prawie mężem... zadziwiające! Czy teraz mu odbiło, czy
                          po prostu stan dobroci, miłości i uczciwości był przejściowy???
                          Trzymam kciuki za Ciebie Martusiu!!

                          ---
                          www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2529095
                      • zabkamonika3 Re: ale boli;)( 11.05.05, 15:43
                        A ja myslałam ze tylko mnie spotkało takie nieszczescie. To straszne ze
                        człowiek czuje wiecej siły w sobie mając swiadomośc ze nie tylko jemu
                        pierdzieli sie zycie, ze facet ją zdradził, ze woli młodziutką blondi, ze
                        zostawił ją z dzieckiem, ze jeszcze dwa miesiące temu (wyprowadził sie pół roku
                        temu) błagał o chwile ze mną i mowił czułe słówka (fałszywiec) a juz w tym
                        czasie mial inną. Boze drogi jak o tym myśle to mi sie chce ...wymiotować ble
                        ble ble. Ale wiecie co, babki to silne chłopy są :):) wiec damy sobie rade. Mój
                        mnie zaczął straszyć, ze kazdy zły mój ruch spowoduje ze mnie zakopią ale ja
                        sie nie wystraszyłam. Zrobiłam prawne ruchy...które mu pokażą ze "jego blondi"
                        jest moze i fajna ale żona była i fajna i mądra hahahaha. A poza tym nagrywam
                        wszystkie rozmowy, kazde jego "straszenie mnie", kazdą opinie wyrazaną przez
                        innych ludzi o nim. Nawet ostatnio byłam w spółdzielni gdzie babka wzięła mnie
                        na boczek i mowi: "A pani wie ze on tam urzeduje z jakąś młodziutką?". Tez to
                        nagrałam hahaha. Wolałabym tego nie wykorzystywać nigdy, no ale jak trzeba
                        bedzie to...to trudno to trzeba bedzie... całuski
    • myszula_lodz moje zdanie 11.05.05, 14:23
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=23314100&a=23778044
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka