Dodaj do ulubionych

a ja sie boje...

29.05.05, 16:37
niedlugo, tzn. nie tak niedlugo - za rok, chcemy sie pobrac. wszystko jest ok, kochamy sie, on zna moich rodzicow, lubia sie. ja znam jego rodzicow, troche slabiej niz on moich ale sa troche niekontaktowi i w sumie sie nie czepiam.on pracuje, ma wlasne mieszkanie. ja studiuje zaocznie. niby wszystko ok i pieknie. on chce wziac ten slub jak najszybciej i wcale mu sie nie dziwie, jest 5 lat starszy ode mnie i pewnie w koncu chcialby miec swoja rodzinke....
a ja tak mysle i mysle o tym slubie i niby tez go chce ale sama nie wiem... boje sie jak to bedzie, co sie zmieni.... cale zycie mieszkalam w domku z ogrodkiem, jedynaczka z rodzinka czteropokoleniowa... i jak sobie teraz wyobraze ze nie bedzie juz tego codziennego siadania wieczorem w ogrodku, ze bede mieszkac w bloku gdzie z gory i dolu ciagle ktos puka, chodzi, jest glosno i spac sie nie da, to mam dosc...a wogole to sie czuje jakbym ciagle miala 17 lat i chocby samo myslenie o slubie bylo czyms niestosownym. nie wiem jak to bedzie, siedze caly tydzien w domu bo nie mam pracy, na uczelnie ide raz na dwa tygodnie, jego nie ma w domu no bo jest w pracy, no wiec przychodze do niego do mieszkania i z czystych nudow gotuje mu obiad... jeszcze nie po slubie a juz czuje sie jak kura domowa i to jeszcze ja sie sama tak ustawiam..... aaaa... najgorszy jest nadmiar wolnego czasu... ma czlowiek czas zeby myslec za duzo...
Obserwuj wątek
    • mynia_pynia Re: a ja sie boje... 29.05.05, 18:30
      Wiesz to taki normalny strach przed dorosłością. Ja przechodziłam to dwa lata
      temu, skończyłam studia, poszłam do pracy, i kolejnym krokiem byłby ślub, ale
      się wystraszyłam i zerwałam 7 letnią znajomość, między innymi dlatego że
      poznałam nowego fajnego faceta.
      Teraz jest inaczej ale bardzo mi z tym dobrze, mam wachania nastroju czy chce
      brać ślub czy nie, czy chce dziecka czy nie, czy chce mieszkać w domu czy w bloku??
      Przez 25 lat mieszkałam w domu i ja miałam dość rodzinnego życia :) Teraz
      mieszkam w bloku z chłopakiem ale to też jest nie to.
      I co robić. Mam 26 lat a czuje się jakbym miała 16.
      Ehhhh życie ;)
    • niusiak555 Re: a ja sie boje... 29.05.05, 18:57
      Hmm a może po prostu powinnaś zająć się czymś pozyteczniejszym niż nudzenie
      się? moim zdaniem to Ty masz za dużo wolnego czasu i sama szukasz problemów,
      tam gdzi ich nie ma. Jeśli go kochasz to mieszkanie w bloku nie jest problemem,
      przecież z czasem możecie wybudować dom...
      • facett Re: a ja sie boje... 29.05.05, 22:28
        tak to jest jak Ci sie nudzi wtedy sie wymysla nie wiadomo co,a co do kolezanki
        co zerwała po 7 latach mysle ze w jakims stopniu to jest tak jak co niektórzy
        faceci gadaja o domu pracy slubie dzieciach.....no zaczyna byc nudne i
        przerazajace.....a mysle ze nie trzeba planowac tylko zyc chwila i sie cieszyc
        soba wtedy mysl o slubie jest raczej uzupelnieniem lub dopelnieniem tego co was
        laczy i przychodzi sama i daje radosc
        • aaa73 Re: a ja sie boje... 29.05.05, 22:38
          Polecam Ci książeczkę "Przedślubnik. Poradnik dla narzeczonej". Dużo o
          uczuciach, któtychmmoże doścwiadczać przyszła żona i jak sobie z nimi radzić.
          Mnie bardzo pomogło.
    • vanessa75 Re: a ja sie boje... 29.05.05, 23:18
      witam
      tak czytam sobie Twój post adelheid i zastanawiam się ile macie lat - tzn. Ty ?
      i Twoj narzeczony? Ja małzeństwa się nie bałam - przed ślubem byłam ze swoim
      teraz męzem - 8 lat . I ja zamieniłam zycie w domku z ogródkiem na życie
      blokowe, tzn. jak byłam w podstawówce to przeprowadziłam sie do miasta , i tego
      pragnełam. Tak takie życie w mieście mi odpowiadało - i chociaż miałam wielu
      adoratorów tam gdzie przedtem mieszkałam - a byli to majętni chlopcy i fajni -
      to jednak nie byli oni dla mnie. Poznałam fajnego chłopaka , bylam z nim tyle
      lat zanim doszło do slubu - ale to ja tak chciałam. Więc życie się tak układa ,
      ważne jak człowiek sobie je układa. A jeśli chodzi o wolny czas - to zależy od
      osoby- ja studiowałam zaocznie - ale wiązało się to z wyjazdami co 2 weekend ,
      pracowałam i zajmowałam się 2 domami - u męża i u rodziców.Ale ja tak lubię ,
      nawet jak będe spodziewała sie dziecka to i tak bedę pracowała do momentu gdy
      dędę mogła, bo ze mnie taki gatunek że coś zawsze muszę robić. Więc pozdrawiam
      i radzę abyś porozglądała się za pracą , miała swoje życie ,a do tego dom ,
      męża i dzieci..
      • adelheid Re: a ja sie boje... 02.06.05, 14:53
        Hej! dziekuje za wszystkie dobre rady pocieszenie:) juz mi lepiej. a a'propos pracy to sie rozgladam... tylko jakos nigdzie mnie nie chca. i to jest fakt ze mam za duzo czasu... to jest okropne, juz lepiej miec nawal obowiazkow:)
        w kazdym razie - Dzieki!:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka