wierzba81
02.06.05, 10:31
Witajcie drogie kobietki!!
Od dluzszego czasu zagladam na to forum jednak rzadko sie wypowiadam, ale
teraz mam problem i moze mi pomozecie :))
Mianowicie wczorajbylam u lekarza, bo od pewnego czasu sie zle
czulam.......no i okazalo sie, ze mam nerwice z ostrymi napadami leku :(
oczywiscie dostalam proszeczki uspokajajace i skierowanie do psychoterapeutki.
Teraz sie zaczelam zastanawiac co moglo byc tego przyczyna i dochodze do
wniosku, ze to moze byc przez mojego meza!! Od pewnego czasu ciagle sie
klocimy, bo on rzeczywiscie zachowuje sie jak palant. Fakt jestesmy mlodzi bo
on ma 24 lata a ja 23 (mamy 4 miesieczna coreczke) jednak on sie zachowuje
jak 15 latek!! W niczym mi nie pomaga ciagle zostawia syf po sobie, ale to
nie jest najgorsze on sie lubi znecac na de mna psychicznie mowi takie
rzeczy, ze az wstyd mowic....... Ostanio doprowadzil mnie do takiego stanu,
ze powiedzialam iz nie chce mi sie nawet zyc, a on na to: to odbierz sobie
zycie, to bede mial swiety spokoj!! Zawsze bylam osoba bez kompleksow do
czasu kiedy urodzilam dziecko no i faktem jest, ze znacznie przytylam, ale
jestem krotko po porodzie i mam czas na schudniecie, a on juz teraz sprawil,
ze z domu wstydze sie wychodzic. Mowi, ze to tylko zarty no wlasnie wszystko
traktuje jak jeden wielki zart!!!! Najgorsze jest to, ze nie dociera do
niego, ze mnie rani on jest swiecie przekonany, ze ja lubie sposob w jaki sie
do mnie odnosi!! To jest poprostu chore!! Czasmai mi sie wydaje, ze to jemu
by sie przydala psychoterapia. Tyle razy co z nim rozmawialam na rozne
sposoby to poprostu jak bym do sciany mowila. Juz jestem tym naprawde
zmeczona.......nawet nie mam sily plakac :(( Myslalam, zeby sie wyprowadzic
do rodzicow z dzieckiem na jakis czas dopoki sie nie wylecze, ale wiem, ze to
nie zalatwi sprawy, bo nadal go kocham i nie chce od razu przekreslac naszego
maluzenstwa. Jesli jednak on sie nie zmieni nie bede ryzykowac utraty zdrowia
gdyz mam corke ktora musze sie zajac i to przede wszystkim dla niej musze byc
zdrowa.
Kochane kobietki co byscie zrobily na moim miejscu, bo ja naprwde juz nie
mam sily :((
Pozdrawiam serdecznie :))