Dodaj do ulubionych

mąż pracoholik

16.07.05, 17:39
jestesmy małżeństwem od roku.mąż prowadzi z rodzicami firme.jest nia tak
zajęty ze nie ma go calymi dniami.pracowalam z nimi pare miesiecy dopoki nie
zaszlam w ciążę i nie urodzilam.wtedy jeszcze widywalismy sie czesciej.teraz
widujemy sie malo.pracuje od 8 do 18 potem wpada na pare minut do domu i
znow leci,a bo to a bo tamto trzeba zrobic.wiem ze mnie nie zdradza,nie pije
tylko ciagle pracuje nawet w niedziele.myslalam ze cos sie zmieni jak urodze
ale i to nie pomoglo.mowi zebym przychodzila do pracy z dzieckiem posiedziec
ale on jest i tak zapracowany ze nawet nie chce mu przeszkadzac.mowi ze
poswieca teraz 5 lat zebysmy mieli zapewniona przyszlosc,zeby nam niczego nie
brakowalo.wszystko fajnie ale po co ?juz teraz nic nam nie brakuje a nie mamy
czasu tzn.on zeby gdzies pojechac na urlop,na zakupy i wydac te zarobione
pieniadze.wiem ze sa wazne ale wazna jest tez rodzina,ktora on niestety ma na
drugim miejscu.




Obserwuj wątek
    • ruiza Re: mąż pracoholik 19.07.05, 09:34
      Z jednej strony fajnie, że Twój mąż jest pracowity, zaradny, przedsiębiorczy
      itp., ale zastanawiam się, czy jeśli się wpadnie w taki wir zarabiania, to czy
      rzeczywiście będzie człowiek umiał potem w którymś momencie powiedzieć sobie
      stop, albo przynajmniej zwolnić... Bo prawda jest taka, że zawsze będzie na co
      zarabiać... Zbudujecie dom - trzeba go będzie urządzić, kupicie jeden samochód,
      okaże się że przydałby się drugi, a potem ten pierwszy wymienić na lepszy...
      Jest dziecko - teraz macie na jedzenie dla niego, ale potem będziecie chcieli
      wykorzystać szansę i zarobić na dodatkowe zajęcia, kurs językowy, dobrą szkołę,
      wakacje, kolonie, obozy, studia itd. To normalne, że apetyt rośnie w miarę
      jedzenia, a jak jest szansa zarobić pieniądze, to się ją wykorzystuje... Ale ja
      się przekonałam na własnej skórze, że mimo wszystko musi być w tym poświęceniu
      się pracy pewna granica, której przekroczyć za żadne skarby nie wolno...

      Życzę Wam powodzenia!
    • mike2005 Re: mąż pracoholik 19.07.05, 23:16
      To może Ty zacznij zarabiać, tylko tak przez duże "Z", bo robotę za 1200 czy
      1500 to każdy głupi znajdzie. A gdyby Twój luby był sprytny i zaradny, to
      potrafiłby wygospodarować dla Ciebie więcej czasu i nie kolidowałoby to z
      trzaskaniem kasy. Bo w życiu o to chodzi, żeby do czegoś dojść, ale
      jednocześnie nie zmarnować najpiękniejszych lat młodości.
      • amwaw Re: 19.07.05, 23:38
        Soryy mike2005- ale o ile ja zrozumiałam kasy mają aż nadto- problem jest z
        czasem. To, że Ona zacznie jeszcze więcej zarabiać pieniędzy naprawde tego
        czasu nie stworzy.To nie jest towar w markecie, który kupuje się za pieniądze.
        Nie wszyscy potrafią powiedzieć pracy stop i nie zawsze pracują po to, żeby
        zarabiać, czasem pracują, żeby pracować.I nie jest tak,że "bo robotę za 1200
        czy
        > 1500 to każdy głupi znajdzie." - w mniejszych miastach to są naprawde dobre
        zarobki, więc zastanów się zanim coś napiszesz...Takie stwierdzenie dla wielu
        osób może okazać się krzywdzące.

        Do autorki wątku.Skoro wiesz, że mąż może wygospodarować czas dla Was-
        zorganizuj Wam wyjazd, dopieść go- faceci to miśki, wymagaj(jeżeli łagodne
        formy perswazji nie pomagają) poświęcania czasu po pracy Tobie i dziecku-
        jeżeli wykręca się tym, że nie ma kto go zastąpić w tym co robi- znajdź kogoś
        na zastępstwo. Niestety- niektórzy muszą znowu nauczyć czerpać przyjemność z
        życia-mają problem z utrzymaniem harmonii dom/praca. I czasem trzeba im pomóc.
        Pozdrawiam
        • mike2005 Re: 20.07.05, 00:00
          amwaw napisała:
          > Soryy mike2005- ale o ile ja zrozumiałam kasy mają aż nadto- problem jest z
          > czasem. To, że Ona zacznie jeszcze więcej zarabiać pieniędzy naprawde tego
          > czasu nie stworzy.

          Ale może Go odciąży.
          • ola31121982 Re: 20.07.05, 18:30
            to ze ja zaczne pracowac naprawde nic nie da.lepszym pomyslem jest fakt ze
            trzeba go dopiescic,az chyba zrobie jakas kolacje przy swiecach.tak od tego
            zaczne.potem zobaczymy.

            ps.rzeczywiscie ja pochodze z rodziny gdzie rodzice maja po 900 zł emerytury,a
            dla nich 1200-1500 byloby juz wieksza kasa.mogliby pozwolic sobie na duzo
            wiecej.zyjemy w malym miescie gdzie dla tych co zarabiaja po 800 zł to naprawde
            byłyby duuuzzee pieniadze.

            Dzieki za pomysl.pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka