geesje
02.12.05, 22:37
Tak sobie czytam i czytam, i zastanawia mnie jedna kwestia - jest mnóstwo postów w stylu "za ślub płacił ktośtam", "nie stać nas na ślub" itp.
Przecież to nie ślub kosztuje, a wesele.
Jak kogoś nie stać na wystawne wesele, to spokojnie może wziąć ślub BEZ wesela.
A ilu problemów można później uniknąć, kłótni z rodzicami/teściami, kto za co płacił i ile.
Czemu ludzie sobie tak życie komplikują?
Czy naprawdę warto wydać pół mieszkania na wesele, żeby potem gnieździć się z rodzicami/teściami w np. dwóch pokojach?
Czy naprawdę 100 gości, pół roku przygotowań, i totalne zmęczenie w dniu ślubu jest tym jedynym, wspaniałym wspomnieniem?
Czy warto?
Czy wtedy naprawdę można powiedzieć że to najwspanialszy dzień w życiu, czy w pamięci zostaje tylko otoczka, lukier, makijaż, a pominięta jest cała zasadnicza treść?