oliwka117
23.01.06, 09:04
Muszę się "wygadać". Czasami nie mam siły i mam wszystkiego dosyć :( Jesteśmy
7 m-cy po ślubie i niby wszystko jest w jak najlepszym porządku. Kochający,
dobry Mąż, rodzinka, która akceptuje... No właśnie, to mnie najbardziej zżera.
Rodzinka. Niby wszysko ok, ale rodzina chyba nie może zrozumieć, że mój mąż
jest mężem i ma już swoją "małą "rodzinę. Zawsze jest jakiś pretekst, powód
ażeby syn pomógł Mamie, siostrze, itp, itd. Kończy się na tym, że mój Mąż
codziennie odwiedza dom, w którym mieszkał... Niby normalna sprawa, ale
uważam, że po ślubie należy odciąć pępowinę. Nie da się inaczej, bo tak może
być przez całe życie. Przykro mi z tego powodu. W dodatku rodzeństwo mojego
Kochanego nie rozumie, że on teraz powinien mieć czas przede wszystkim dla
żony. Zawsze znajdzie się jakieś ekstra zadanie do wykonania dla brata. I
jeszcze dodatkowo usilne próby obarczania nas wychowaniem bratanicy. Bo
przecież dzidzia jest fajna i każdy powinien jej poświęcać czas a my
powinniśmy się już "uczyć". Ja tego nie rozumiem. Ja chcę mieć swoje życie u
boku swojego męża. Ja nie obarczam swoimi problemami innych członków rodziny,
radzimy sobie sami! Niby On załatwia to wszystko poza naszym czasem wolnym,
czyli kiedy ja jestem w pracy. Boli mnie to jednak coraz bardziej, boli mnie
brak zrozumienia ze strony mojej nowej rodziny. Brak szacunku dla naszego
czasu, naszej prywatności, wtrącanie się do tego co robimy i jak :( Może
wydawać się, że się czepiam, bo naprawdę wszystko niby jest ok, ale chyba ja i
nowa rodzina to dwa różne światy i trudno nam się dogadać. Czasami mam ochote
wyjechać jak najdalej i zacząć nowe zycie-tylko razem. Druga
sprawa-dopytywanie się o dzidziusia-notoryczne i za każdym razem, przez
dosłownie wszystkich. Nie pomagają tłumaczenia, nic. Najlepiej chyba abyśmy
od razu po przyjęciu weselnym poszli na porodówkę i urodzili sobie dziecko...
Obłęd. Przez to nie mam czasem ochoty na "przytulanie"...:( Mam świadomość, że
powinniśmy i mamy obowiązek pomagać swojej rodzinie, ale bez przesady. Ja po
prostu tego wszystkiego nie rozumiem. Może ktoś mi wytłumaczy, pomoże nabrać
dystansu, poradzi. Proszę.