wrednababa1
22.03.06, 17:19
Maz zaraz po slubie zmienil prace.Jest dobrze platna i wiaze sie (oprocz tego
ze z praca po 12 godz/dobe) to jeszcze z czestymi wyjazdami. A tam wiadomo
zwiedzanie ciekawych zakatkow swiata, uroczyste kolacje, imprezy itp.
No wlasnie... na poczatku klotnie byly tylko o to, ze ja ciagle wkurzalam sie
ze nie po to bralam slub by byc sama. Przed ostatnim wyjazdem (a trwaja one
srednio tydzien) stwierdzilam ze teraz to od tego zaczyna sie klotnia a potem
wyrzucamy sobie wszystko inne.
Czy ja tak duzo wymagam? czy to ze nie cierpie czekac na niego to az takie
straszne? a moze moje zale i pretensje sa niezasadne???? Tylko nie piszcie mi
ze mam w tym czasie tez sobie isc na imprezke, czy do kina... ile mozna
samej. Chyba trace pojecie normalnosci...