paulinek1
24.04.06, 08:38
Moje Drogie!
Miesiąc temu zamieszkałam ze swoim facetem. Znamy się od 6 lat i wiedziałam
ze jest bałaganiarzem, ale nie sądziłam ze będzie mi to AZ TAK przeszkadzało
gdy razem zamieszkamy.
Z natury nie jestem pedantką (chyba) ale generalnie lubię ład i porządek.
Niestety to co wyprawia mój facet doprowadza mnie do prawdziwej furii.
Moze podam pare przykładów tego, czego u niego nienawidze:
- ciagle zostawia czesci swojej garderoby dosłownie WSZEDZIE, mozna by
powiedziec zostawia tam gdzie sie akurat rozbiera,
nie mamy jeszcze szafy w mieszkaniu, ale prowizoryczne półki na ubrania przy
drzwiach wejsciowych we wnęce. Tam jest po prostu kocioł. Zmiętolone koszule,
spodnie rzucone ot tak....brak mi słów:( jesli ktos by do nas akurat
przyszedł to miałby niezły widok. KOSZMAR.
-łazienka: zawsze po kąpieli wrzuca zmiętoszony ręcznik do wanny. pytalam sie
go dlaczego tak robi (po to ma wieszak zeby recznik wysechl), on odpowiedział
ze jest mu tak wygodnie
- nasz piekny "salon":mamy piekne firanki w oknie, niestety i tu jest
problem. zawsze po tym jak wyjrzy przez okno nie raczy jej z powrotem
zasłonic i powstaje brzydka "dziura", wydaje mi sie ze firanka wygląda tylko
wtedy ładnie gdy jest dobrze ułożona w oknie, itd.
wiecej sobie nie przypominam akurat w tej chwili... co otym myslicie? ja
jestem ZAŁAMANA