Dodaj do ulubionych

on- bałaganiarz, pomocy!

24.04.06, 08:38
Moje Drogie!

Miesiąc temu zamieszkałam ze swoim facetem. Znamy się od 6 lat i wiedziałam
ze jest bałaganiarzem, ale nie sądziłam ze będzie mi to AZ TAK przeszkadzało
gdy razem zamieszkamy.
Z natury nie jestem pedantką (chyba) ale generalnie lubię ład i porządek.
Niestety to co wyprawia mój facet doprowadza mnie do prawdziwej furii.
Moze podam pare przykładów tego, czego u niego nienawidze:
- ciagle zostawia czesci swojej garderoby dosłownie WSZEDZIE, mozna by
powiedziec zostawia tam gdzie sie akurat rozbiera,
nie mamy jeszcze szafy w mieszkaniu, ale prowizoryczne półki na ubrania przy
drzwiach wejsciowych we wnęce. Tam jest po prostu kocioł. Zmiętolone koszule,
spodnie rzucone ot tak....brak mi słów:( jesli ktos by do nas akurat
przyszedł to miałby niezły widok. KOSZMAR.
-łazienka: zawsze po kąpieli wrzuca zmiętoszony ręcznik do wanny. pytalam sie
go dlaczego tak robi (po to ma wieszak zeby recznik wysechl), on odpowiedział
ze jest mu tak wygodnie
- nasz piekny "salon":mamy piekne firanki w oknie, niestety i tu jest
problem. zawsze po tym jak wyjrzy przez okno nie raczy jej z powrotem
zasłonic i powstaje brzydka "dziura", wydaje mi sie ze firanka wygląda tylko
wtedy ładnie gdy jest dobrze ułożona w oknie, itd.

wiecej sobie nie przypominam akurat w tej chwili... co otym myslicie? ja
jestem ZAŁAMANA
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 09:42
      Rzeczywiście, jesteś pedantka (firanki), ale on jest koszmarnym flejtuchem.
      Po pierwsze, naucz się odróżniać rzeczy ważniejsze od spraw dotyczących
      wyłącznie estetyki. Te ostatnie odpuść sobie. Skup się na rzeczach mających
      znaczenie - zmięty mokry ręcznik może zapleśnieć. Aha, nigdy mu nic nie prasuj!
      Pogniecione rzeczy niech sam sobie prasuje. Nie daj się ustawić w roli
      sprzątaczki. Jeżeli po jakimś czasie nie poprawi mu się, to powinnaś się (na
      razie czasowo) wyprowadzić. Jeżeli to nie poskutkuje, to rób, co chcesz, ale
      takie rzeczy mogą bardziej destrukcyjnie działać na związek, niż sprawy
      poważniejsze. I wiedz, że po ewentualnym ślubie może być tylko gorzej.
    • ilekobietamalat Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 10:22
      z firankami to taki meski zwyczaj jest, mojego lubego, jak i moja matka mojego
      ojca odluczyc nie mozemy, zawsze jak wejda z ta swoja wielka meska glowa miedzy
      firanki to je sciagaja na boki.. mozna krzyczec gryzc i i tak nie pomoze;)
      ja jestem pedantka, przyznaje sie do tego bez bicia;) lubie jak nic nie stoi na
      wierchu, mam biale proste meble z ikei i uwielbiam gdy nic na nich nie
      stoi..same proste formy,luby robi sobie herbate i co.. oczywiscie stawia kubek
      na regale, albo na szafce, nie dosc ze to debilne miejsce na kubek,to jeszcze
      slady herbaty malinowej na moich kochanych bialych mebelkach.
      jak siada to zawsze tak ze caly dywan sie przesuwa do przodu (a kawalkiem jest
      pod kanapa, wiec zeby go poprawic musze podnosic kanape:/) wszystko wszedzie
      zostawia a za szafe uwaza srodek dywanu:/
      ale pociesze cie, ze juz go wytresowalam troche, i przynajmniej jak cos je to
      po sobie zmywa:)

      i jeszcze nieznosze jak w swoich brudnych spodniach w ktorych jezdzi na roweze
      wlazi mi w moja czysta sliczna biala posciel..


      czasami jak mam dobry humor to uwazam ze to jego balaganiarstwo jest urocze i
      chlopiece. ale on jest za stary jak na TYLE chlopiecych cech, wiec dzis pewnie
      bedzie mial awanture;)
      (znow o to ze nie chce isc do fryzjera:/)
      • sol_bianca Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 19:49
        > mam biale proste meble z ikei i uwielbiam gdy nic na nich nie
        > stoi..same proste formy,

        halo???
        zartujesz, prawda? powiedz, ze zartujesz....
        po co sa polki jesli nie po to, zeby cos na nich stalo?
        • ilekobietamalat Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 21:18
          no wyobraz sobie ze szafe mam po to zeby w niej lezaly ubrania,a nie na niej
          kubki;>
          a regal z polkami mam taki ze sa kwadratowe dziury - polki, a na gorze ma mi
          nic nie stac i juz;) tylko moje dwa zakopianskie aniolki:)
          • magda.aniol Re: on- bałaganiarz, pomocy! 09.07.06, 23:23
            z mężem mieszkałam przez 2 lata przed slubem i mam wrażenie, że przed
            zawarciem związku małż. bardziej się starał o porządek. Teraz walczę z
            bałaganem. Mieliśmy remont, klamki niedokręcone w drzwiach, żarówki na kablach,
            a ja nie moge sie doprosić bo ciągle coś...Cały czas ciągle sprzatałam w końcu
            zmęczyło mnie to, przestałam, myśląc, że może małżonek mie wyręczy. Jemu bajzel
            nie przeszkadza, a ja tylko proszę, błagam, ględzę i na nic...
      • suger_mouse Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 19:59
        > wiec dzis pewnie
        > bedzie mial awanture;)
        > (znow o to ze nie chce isc do fryzjera:/)

        Paulinku, dobrze rozumiem, że bałaganiarstwo Twojego miłego Ci przeszkadza, mnie
        też by to przeszkadzało w moim domu, ale w tym punkcie to moim zdaniem, nie
        pogniewaj się, przesadzasz :-) Nie wyobrażam sobie, żebym mojemu Mężowi KAZAłA
        iść do fryzjera. Owszem, moge mu powiedziec, że w takiej fryzurze by mi się
        podobał, a w takiej się nie podoba... ale robić mu awanturę?? Przecież to jego
        głowa, nie? I to on ma pilnować, żeby dobrze wyglądał, przecież nie ma pięciu latek.

        Wiesz, może troszke traktujesz go jak mamusia, a on się dostosował. Nie poczuwa
        sie do odpowiedzialności za dom i porządek w nim, bo wszechwiedzaca
        mamusia-szefowa o wszystko zadba, a że sobie pozrzędzi... cóż, pozrzędzi i
        przestanie.

        Daj mu dorosnąć :-) Pozdrawiam wiosennie i cieplutko.
        • ilekobietamalat Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 21:21
          tylko ze moj musi do fryzjera;> ma wlosy do ramion, i niestety sa juz za dlugie
          i ma z nimi problemy. podejrzewam ze pierwszy lepszy lekarz tez by mu KAZAL isc
          do fryzjera..
          wiec ja sobie calkiem wyobrazam to moje kazanie;>
          • magda.aniol Re: on- bałaganiarz, pomocy! 09.07.06, 23:24
            ilekobietamalat napisała:

            > tylko ze moj musi do fryzjera;> ma wlosy do ramion, i niestety sa juz za dl
            > ugie
            > i ma z nimi problemy. podejrzewam ze pierwszy lepszy lekarz tez by mu KAZAL
            isc
            >
            > do fryzjera..

            HA, HA A MÓJ EX MIAŁ WŁOSY DO POŁOWY PLECÓW I ...WYGLADAŁ SUPER!
            > wiec ja sobie calkiem wyobrazam to moje kazanie;>
    • kiki-riki22 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 10:31
      moze on mysli ze skoro mieszkacie razem to teraz ty bedziesz mu sprzatac. moze
      wczesniej sie wysilal bo wiedzial ze liczyc moze tylko na siebie. teraz ma
      ciebie i sobie pozwala na wiekszy luz.
      ale w sumie to dziwne byc pedantka i miec ukochanego brudasa. moze wy lubicie
      sprzatac?
      a tak na serio to trezba bedzie chyba powtarzac ze 100 razy zanim coskolwiek do
      niego dojdzie. albo jemu sie znudzi sluchanie twojej mantry, albo ty bedziesz
      miec dosc.
      no i fakt ze ewentualny slub tlyko upewni go, ze chcesz sprzatac po nim do konca
      zycia. po slubie ludzie sie nie zmieniaja. (no chyba ze na gorsze)
      • ilekobietamalat Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 10:38
        kiki-riki22 napisała:

        > ale w sumie to dziwne byc pedantka i miec ukochanego brudasa. moze wy lubicie
        > sprzatac?

        ty patrz, cholera nie pomyslalam, zeby od niego wymagac referencji zanim sie
        zakochalam.
        lubie sprzatac, lubie na niego krzyczec ze stawia kubek na szafce, i lubie
        jego. wiec jakos nie bardzo mnie dziwi dlaczego jako pedantka nie moglam sie
        zakochac w moim balaganiazu:>
    • burza4 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 12:16
      Wierz mi, paradoksalnie życie z pedantem jest znacznie gorsze:)

      wracając do twojego problemu - mój domowy pedant wdrożył następujące sposoby na
      bałagan u mojej córki: rzeczy porozkładane pakował do worków na śmieci jak
      leci, kwestie takie jak u ciebie firanka - młoda była wzywana do
      poprawienia/schowania/czy sprzątnięcia czegoś tysiące razy... pomogło - choć
      nie da się wykorzenić bałaganiarstwa całkowicie.

      Mój były zwykł zostawiać 8 przepełnionych popielniczek w różnych punktach
      mieszkania, co mnie doprowadzało do furii - zaczęłam przestawiać je na jego
      ukochany komputer. O dziwo - nauczył się je opróżniać:)

      Nie sprzątaj po nim - domagaj się do znudzenia żeby robił to sam, jak rzuci
      ręcznik - niech idzie i go powiesi, może za tysięcznym razem zrobi to bez
      przypominania...
      • domi_mikolka Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 12:32
        męża czy faceta chyba nie można tak jak dziecka "wzywać" do poprawienia
        firanki..., no ale to nie moja sprawa. a czyje jest to mieszkanie, w ktorym
        mieszakcie? bo jeśli jego, to Ci nie zazdroszczę. w innym przypadku wojna jest
        trochę łatwiejsza, ale też nie wróżę wielkich i szybkich sukcesów.
        my z mężem całe szczęście oboje jesteśmy bałaganiarzami (ja tylko trochę
        mniejszym) i nie robimy z tego powodu problemu - sprzątamy, kiedy bałagan
        zaczyna nam przeszkadzać.
    • kasica_33 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 12:59
      Mój facet też jest bałaganiarzem, może nie aż tak jak twój, ale też ma zwyczaj
      zostwiania swoich ciuchów wszędzie a na dodatek te porozrzucane skarpety:)Też
      się wkurzam, ale czasami sama zaczynam się po prostu z tego śmiać:)Nie przejmuj
      się tym tak bardzo...po prostu faceci tak mają...oni bałaganią a kobieta za
      nimi sprząta:)Ja mieszkam z facetem pól roku i już zdążyłam się do tego
      przyzwyczaić...kiedy on jest w pracy mam czyściutko w domku, jeśli tylko wróci
      to znowu jest to samo...ale i za to go kocham:)Pozdrawiam
      • paulinek1 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 13:21
        Drogie Panie!

        Bardzo dziękuję za słowa otuchy i ostrzeżenia ( "po ślubie będzie tylko gorzej:)

        tak się składa, ze mieszkamy w mieszkaniu JEGO matki. nie wiem czy to ma jakies
        znaczenie- na razie jakoś tego nie odczuwam (moze dlatego ze są to tylko
        początki)
        zeby dopełnic tego trageicznego obrazu dodam jeszcze ze pierwszą rzeczą jaką
        mój facet robi bardzo czesto po wejsciu do domu jest odpalenie Play Station.
        Nie ogarnie ze mną chałupy, nie zainteresuje sie niczym tylko on musi
        się :odprężyc" po robocie. obowiązki są zawsze na później- to tez doprowadza
        mnie do szału.

        mam nadzieje ze z czasem bede to olewac, ale na razie mam ochote go rozerwac na
        strzepy.


        • lulu20 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 13:33
          no po to sie wlasnie mieszka razem przed slubem - jesli w ogole ktos slub
          planuje ;)

          Faceta mozna troche wychowac. Troche on wychowa Ciebie, przekabaci na swoja
          strone...
          Zycie razem to rezygnacja z pewnej czesci swoich przyzwyczajen i upodoban
          Pytanie tylko, na ile oboje jestescie reformowalni.

          Jesli nie jestescie w stanie wypracowac kompromisu, zwiazek bedzie koszmarem.
          On znienawidzi Ci jaka stara zrzede, ktora od drzwi, kiedy wraca z roboty i
          chce sie zrelaksowac kaze mu poprawiac firanki i z biczem cchodzi za nim
          sprawdzajac, czy pozbieral wszystki gacie porozwalane po pokojach.

          Ty uznasz go za nudziarza, co tylko w pleja grac potrafi, a do tego trutnia,
          syfiarza i bog wie co jeszcze.

          Wychowywanie faceta to kwestia dlugich miesiecy, a nawet lat. Stopniowego
          przyzwyczajania go do roznych rzeczy. Nie kazdy jest w stanie to przetrwac...
          • kaatrin Re: on- bałaganiarz, pomocy! 24.04.06, 18:06
            Zycie razem to rezygnacja z pewnej czesci swoich przyzwyczajen i upodoban
            > Pytanie tylko, na ile oboje jestescie reformowalni.

            Zgadzam sie z lulu20. Moj maz tez jest strasznym balaganiarzem - paulinek by
            sie zalamala po 10 minutach. Ja jednak mu nie truje, nie wychowuje i
            nie "wzywam", na to jest za stary. Jak mi przeszkadza to sprzatam. Mniej mnie
            to kosztuje, niz jakbym miala niezadowolona zrzedzic i nudzic, zeby zrobil sam.
            Przyzwyczailam go za to, zeby zmywal i bardzo sobie chwale, bo ja tego nie
            cierpie.
            A co do firanki, to juz zalatuje pedantyzmem z paulinek strony.

    • kb39 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 25.04.06, 14:28
      Ja proponuje abys na pewien czas zacisnęła zeby i nie zwracała mu uwagi, no i
      oczywiście nie sprzątała po nim. Wiem, ze moze byc z tym cięzko ale po pewnym
      czasie jak bedzie totalny bałągan, to moze chłopak się zastanowi nad tym, ze
      należałoby po sobie posprzątać.
      • mk.1981 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 25.04.06, 23:29
        kb39 zgodziłabym sie z tobą w sprawie nie sprzątania jakiś rok temu ale nie
        dziś, ja mam męża który zostawia wszędzie częsci swojej garderoby w różnych
        miejscach a w szczególności skarpetki !!! oczywiście brudne i też tak zrobiłam
        nie sprzątałam przez jakiś czas to w końcu wyszła z tego awanrura że jest
        bałagan w domu efekt był taki że nie rozmawialismy ze soba tydzień a on się nie
        zmienił i nadal wszędzie znajduję jego ciuchy ale tylko do czasu jak sprzątam
        bo wszystko co znajdę (i brudne i czyste) biorę do prania a jak nie ma co na
        siebie włożyć to potem sprząta. ten sposób pomógł zaczął sprzątać !!!
        • horpyna4 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 26.04.06, 12:24
          Znam przykład, wprawdzie nie męża, ale córki bałaganiary. Zostawiała brudne
          rzeczy gdzie popadnie, a matka cierpliwie sprzątała. Do czasu. I któregoś dnia
          dziewucha wraca do domu w towarzystwie jakiegoś chłopaka, wchodzą do jej pokoju,
          a tam na żyrandolu wiszą brudne majtki. Poskutkowało, dziewucha zrobiła się
          wręcz pedantką z dnia na dzień. I to właśnie ona opowiadała mi to po latach.
          Nawet była matce wdzięczna.
    • mikams75 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 02.05.06, 16:13
      moj facet to tez balaganiarz, ale troche go oduczylam.
      Nie sprzatalam tylko powtarzalam do oporu, az w koncu sie nauczyl wrzucac brudne
      ciuchy wlacznie ze skarpetami do kosza na bielizne. Recznik jak pare razy zgnil
      (ku wielkiemu zdziweniu) i nie mial sie czym wytrzyec to tez sie nauczyl wieszac.
      Do moich sukcesow nalezy tez nauczenie sprzatania po sobie ze stolu.
      Niestety najgorzej jest z roznymi karteluszkami porozwalanymi wszedzie - na to
      kupilam ladne pudeleczko i wrzucam tam co mi tylko w rece wpadnie.
    • agnes9923 Cholera a ja myslalam ze mój maz to ewenement! 02.05.06, 20:13
      Od poczatku naszego malzenstwa staralam sie wprowadzic jasne reguly w zwiazku!
      Zwarzywszy ze mój kochany nienalezy do pedantów jasno mu powiedzialam ze jesli
      cos nie jest na miejscu leci przez okno.Niestety nad jednym niemoge
      zapanowac.....robiac sobie herbate czy kawe mój kochany po wypiciu nieodlkada
      kubka do zlewu(niemysli nawet by po sobie zmyc)tylko tam gdzie np.siedzi.Wiec
      ciagle chodzilam i zbieralam po nim te kubki po calym domu.Raz kolezanka mi
      podpowiedziala bym tego nierobila a jak mu kubków zabraknie sam po rozum do
      glowy pójdzie i zmyje.Owszem poszedl po rozum do glowy zmyl kubek......ale 1 a
      pozostale 12 stalo jak zwykle w róznych miejscach.
      • mikams75 Re: Cholera a ja myslalam ze mój maz to ewenement 03.05.06, 12:48
        wniosek dla agnes9923 = masz za duzo kubkow w domu! ;-))
        Przyznaje sie bez bicia, ze sama lubie rozstawiac kubki po domu, mam 6 szt. i
        zaczynam zbierac dopiero jak zamierzam wlaczyc zmywarke do naczyn...
        • ola1250 Re: Cholera a ja myslalam ze mój maz to ewenement 06.07.06, 12:35
          Współczuję . Dlatego ja nie czekałam 6 lat a 1,5 roku :) Musiałam sprawdzić faceta . Jak mi się z nim mieszka .
          Chodzenie z kimś i spanie raz na jakiś czas u niego jest zupełnie czymś innym niż mieszkanie z nim .
          Polecam to każdemu !!!!!

          Postaw jasne reguły !!!!
    • mynia_pynia Re: on- bałaganiarz, pomocy! 06.07.06, 14:17
      Jestem zodiakalną panną i dla przekory uwielbiam lekki "syf" Może nie zostawiam
      ciuchów w całym domu, ale w garderobie można się zabić o moje spodnie, bluzki.
      Na szczęście brudne ciuchy wkładam do kosza, albo przynajmniej próbuje trafić
      do kosza ;)
      W szafkach mam totalny burdel i jak otwieram to wszystko na mnie leci.
      Mój facet na początku coś mówił że mu się to nie podoba, ale jak zaczęłam się
      jego czepiać żeby posprzątał swoje biurko to nagle cisza ;)
      Właśnie dzisiaj rano stwierdziłam że koniec tego dobrego i trzeba przyjąć
      jakieś zasady, po tym jak nie mogłam znaleźć czystego kubka na herbatę.
      U mnie nie ma pojęcia sprzątanie sobotnie, sprzątam może raz w miesiącu jak
      mnie najdzie i może to być nawet niedziela o godzinie 6 czy 22.

      Dodam tylko że z 10 lat temu latałam ze ściereczkami, odkurzałam codziennie,
      zawsze miałam wszystko w kosteczkę złożone - aż w końcu miałam dość tej tyry.
      Popadam ze skrajności w skrajność.

      Oczywiście lubię jak jest sterylnie czysto i jak sprzątam to na błysk i może
      dlatego nie mam siły sprzątać.
      Bo ja dosłownie szoruje fugi w łazience szczoteczką, wylewam litry płynu,
      wybielaczy na podłogę z kafelek żeby było sterylnie.
      A żeby jeszcze było śmieszniej to raz na ten miesiąc myje okna ;)
      • porannakawa3 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 06.07.06, 14:50
        oj chyba sobie wyobrażam twój ból - ja też jestem taka a mój mąż ma większa
        potzrebę porządku. z autopsi niestety Ci powiem, że to chyba jest smiertelna
        choroba - milion razy próbowałam mieć przynajmniej jeden dzień porzadek - i
        niestety....

        podobno porządek lub jego brak jest odzwierciedleniem wnętrza :)
        • varia1 Re: on- bałaganiarz, pomocy! 06.07.06, 19:21
          Kiedyś gdzieś przeczytałam sposób na faceta rozwalającego wszędzie brudne skarpety, ponoć skuteczny, ale nie sprawdzałam, bo mój akurat ma problem, żeby trafić do lodówki, a nie do kosza z praniem;)
          Należy mu takie brudne skarpety umieścić w kieszeniach wyjściowego ubranka- najlepiej jak idzie do pracy albo na ważne spotkanie - i modlić się, żeby kataru dostał:)))) jak sięgnie do kieszeni po chusteczkę a wyciągnie śmierdzącą skarpetę - problem z głowy

          powodzenia
          p.s. to ja jestem bałaganiarą, ale powoli, po 11 latach mój mąż oduczył się bycia pedantem. I chyba nie jest mu z tym źle:)))))
    • grail Re: on- bałaganiarz, pomocy! 08.07.06, 11:17
      A ze strony faceta wygląda to tak:

      Jedną z największych rzeczy jakie mi się ostatnio przydarzyły jest - moja
      dziewczyna. Tak, tak... ostatnio tak się jakoś dziwnie złożyło, że
      zamieszkaliśmy razem...
      Ech... kocham tę kobietę, mówię wam. Naprawdę! Serio, serio!!!

      Sama mi to powiedziała...

      Zamieszkanie z dziewczyną, to niemal jak wstąpienie do woja. Dostajesz nową
      fryzurę, ubrania i wszystkie info tylko i wyłącznie w formie rozkazów. Piękne...
      Po prostu piękne...

      Wprowadziła się do mnie i wielu moim rzeczom po nie udało się tego przeżyć. To
      było niemal jak przejęcie ciężko okupowanego wrogiego terytorium. Coś jak po
      przejściu powodzi... Pamiętacie tego gostka w telewizji co mówi:

      "To wszystko stało się tak szybko... tylko szzzzzzzzuuuuu no i wszystko poszło w
      cholerę!"

      Tak, tak... wprowadziła się i zaczęła wszystko przerabiać na swoją modłę. Bóg mi
      świadkiem, że zmusiła karaluchy, aby po sobie sprzątały. Teraz za każdym razem
      gdy wchodzę do domu, słysze ich ciągłe wymówki:

      "Przynajmniej twoje wcześniejsze laski się nas bały... A ta? Zdajesz sobie chyba
      sprawę z tego, że ona nigdy nie umrze, co? Kurde! Mówią, że atomową zagładę
      przeżyjemy tylko my i ona..."

      Taaak... taaaak.... wiele można się nauczyć, żyjąc z kobietą...

      Tak, tak... człowiek uczy się bardzo dużo kiedy mieszka z kobietą. Na przykład...
      Czy wiedzieliście chłopaki, że zdjęcia należy trzymać w ramkach? Dokładnie!
      Okazuje się, że przyklejenie ich za pomocą taśmy do ściany czy mebla jest
      baaaardzo, ale to baaaaaardzo niedobre! Moja dziewczyna pyta się mnie przez cały
      czas:

      "Dlaczego przyklejasz zdjęcia do ściany taśmą?"

      A ja boję się pomyśleć co by było gdybym powiedział...

      "...Bo zabrako gumy do żucia!"

      Ba! Ale najgorsze jest to, że mój styl korzystania z łazienki okazuje się
      odrażający!!! Tak szanowni Państwo! Szlifowałem go od ćwierć wieku, a tu nagle
      okazuje się on być do du... hmmm... nieodpowiedni.

      "Jak to się dzieje, że jak bierzesz prysznic, to wszędzie rozlewasz wodę, co?"

      ZONK!!!

      "Ależ kochanie... wiesz...woda strzela sobie ze ściany... odbija ode mnie... no
      i te kropelki... sru, sru, sru... one gdzieś się musza podziać prawda?"

      Myślicie, że to załatwia sprawę? Oj nie!

      "Gadasz głupoty! To ty pod tym prysznicem siedzisz i chlapisz wszędzie
      dokoła!!!! Robisz to specjalnie!!!"

      Co ona kurde myśli, że tam jest zjeżdżalnia czy co? Jaaasneee... może jeszcze
      bawię się sam ze sobą, tak???
      Ummmmm....
      No dobra... Może nie zagłębiajmy się w TEN właśnie temat...
      No i ciągle, ciąąąąąąągleeeee te pretensje:

      "Kiedy wychodzisz z wanny, to przez ciebie cały dywanik łazienkowy jest mokry!"

      OCH! BROŃ BOŻE, ABY MOJE NIC NIE WARTE KOŃCZYNY DOTKNĘŁY ŚWIĘTEGO ŁAZIENKOWEGO
      DYWANIKA!!! PRZECIEŻ JEST TO JEDEN Z TYCH ŚWIĘTYCH ARTEFAKTÓW, KÓTRYCH NIE MOGE
      DOTKNĄĆ W TYM MUZEUM , KTÓRE BYŁO KIEDYŚ MOIM DOMEM!!!

      To niemal to samo jak te ręczniki czy mydło przeznaczone tylko i wyłacznie dla
      gości! Ja oczywiście nie mogę dotknąć jednego czy drugiego bo a nóż a widelec,
      pobrudzę je swym dotykiem!
      Zastanawia mnie tylko jedno...

      Kiedy w końcu przyjda do nas ci wszyscy brudni ludzie aby się mogli umyć tym
      idealnym mydłem i idelanym ręcznikiem?
    • jo-asiunka Re: on- bałaganiarz, pomocy! 09.07.06, 20:53
      kładź mu zawsze ten ręcznik na poduszce albo tam gdzie jemu będzie przeszkadzał,
      z innymi rzeczami podobnie. może zajarzy. co to znaczy, że jemu tak wygodnie!?
      Nie znosze pedantów i tresowania mężów, ale niech nie przegina. Firanki -
      przesada. mieszkanie jest dla ludzi a nie odwrotnie.
    • kanaviosta Re: on- bałaganiarz, pomocy! 09.07.06, 21:05
      na pewno nie trzeba się kłocić ;-)
      dobrze jest po prostu komentować takie zachowania w formie żartu. podejść do tego na luzie i spokojnie porozmawiać. wierz mi, wypróbowałam- to naprawdę działa. oczywiście nie wszytko na raz, ale stopniowo, maleńkimi kroczkami..
      trzeba pamiętać o tym, że każdy ma jakieś swoje przyzwyczajenia. zamieszkując z kimś musimy dopiero nauczyć się zasad wspólnego życia.
      ludzie sa rózni: to co dla innych jest istotne, dla drugich nie ma znaczenia. w tej sytuacji na pewno potzrebny jest kompromis.. oraz.. dyżury w sprzątaniu (bardzo ważne jest, by zrobic facetowi dokładną listę konkretnych rzeczy do zrobienia ;-)) a jeśli się kocha, to może warto podejść do tego problemu z dystansem.. ;-)
      pozdrawiam ciepło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka