moja smutna historia

20.05.06, 14:26
napisze dla Was moja historie:krotko i zwiezle!
byla sobie dziewczyna ktora byla zle i chamsko traktowana przez swoich
tesciow,pech chcial ze musiala wyjechac i zamieszkac z nimi,byla na
ich"uslugach",mowiono jej co ma myslec,czuc,robic,gdzie pracowac itp...jej
rodzicow lekcewazyli,obie rodziny nigdy sie nie poznaly chodz od ich slubu
minelo 3 lata,rodzice chlopaka nie widzieli potrzeby "poznawania sie.."ojciec
naciskal w rozmowach i pytal dlaczego chociaz do Nas nie zadzwonia,czesto
tez
pytal jak corce jego sie zyje z tesciami,ona przez bardzo dlugi czas ukrywala
prawde o tym jaki koszmar przechodzi przez tesciow,ojciec byl w
szoku,kiedy sie dowiedzial prawdy,poniewaz bardzo martwil sie o swoja
corke,podupadl z czasem na
zdrowiu,aktualnie ma ciezko chore serce,corka dowiedziawszy sie o chorobie
ojca cala wine przelala na tesciowa,bo gdyby ta zachowywala sie od
poczatku"po ludzku" nie byloby zadnego problemu,tesciowa nie widzi w swoim
zachowaniu zadnej nieprawidlowosci,patrzy na synowa swoja jak na idiotke,nie
pyta jak tam ojciec,nic....to doprowadzilo do tego ze syn i synowa zrywaja
wszelkie stosunki z tesciami!
moje pytanie jest:czy synowa postapila slusznie?gdzie lezy wina i kogo jest
wina?jak mozna to bylo rozegrac inaczej?
    • agnieszka_z-d Re: moja smutna historia 20.05.06, 14:34
      Kochana - teraz nie jest czas, aby mysleć, czy coś było źle, czy można było
      inaczej to rozegrać. Teraz Synowa powinna dbać o swojego Ojca, dbać o swój
      związek, bo na pewno przez wybryki Teściów też nie ma się najlepiej, a Teściami
      się nie przejmować. Wiesz... Nam na naukach pzredmałżeńskich (które choć były 3
      lata temu, to dobrze pamiętam) ktoś mądry powiedział - nie jest ważne co jest
      dokoła - ważne jest to, abyście zawsze "stali razem". Zawsze po swojej stronie.
      Nie obrażajcie nawzajem swoich rodziców, rozmawiajcie, ale nie obrażajcie. I
      zawsze, ale to zawsze bądźcie razem, twórzcie "jeden front".
      Teraz zajmij się tym co ważne, układaj sobie zycie od nowa. A gdy Twój Tata
      zobaczy, że jest Ci lepiej i jesteś szczęśliwa - również Jemu zrobi się lepiej
      i będzie szczęśliwy.
      • listopadowa3 Re: moja smutna historia 20.05.06, 14:53
        Aga!dzieki za odp.wiedz moj ojcec ma miec bajpasy,jest po 2 atakach serca
        (wszystko sie dzialo w czasie mieszkania z tymi tesciami)!dziwi mnie wredna
        postawa tesciowej"swieta jestem,a kazdy inny to zlo"!zadnych wyrzutow
        sumienia,nic!
    • caysee Re: moja smutna historia 20.05.06, 14:52
      Jak tesciowa, ktora nawet nie zna ojca moze byc odpowiedzialna za jego zdrowie?
      • listopadowa3 Re: moja smutna historia 20.05.06, 14:53
        moze byc odpowiedzialan za to co robila corce tego ojca,ona ja niszczyla a
        ojciec sie martwil,proste!
        • ilekobietamalat Re: moja smutna historia 20.05.06, 15:00
          najlatwiej zrzucic wine na kogos innego.
          • listopadowa3 ja nic nie zrzucam,dziele sie moim bolem 20.05.06, 15:03
        • burza4 Re: moja smutna historia 20.05.06, 15:07
          TEściowa teściową, rozumiem że masz do niej pretensję o zachowanie względem
          ciebie, czy brak zainteresowania (aczkolwiek nie rozumiem czemu niby koniecznie
          teściowie MUSZĄ utrzymywać kontakty ze sobą)

          ale obwinianie jej za chorobę ojca to dziecinada. Stres owszem, przyczynia się
          do zawału, ale znacznie bardziej wysokie ciśnienie, duży cholesterol,
          miażdżyca, zła dieta - i na to trzeba sobie zapracować latami. Równie dobrze
          możesz mieć pretensję do własnej matki, że mu schabowe smażyła na obiad zamiast
          jarzynek na parze. Rodzice przeżywają problemy dzieci, ale bez przesady -
          problemy z teściami nie mają aż takiego cięzaru gatunkowego, a same zmartwienia
          nie wywołają zawału u kogoś kto WCZEŚNIEJ nie nie miał problemów z sercem.
    • caysee Re: moja smutna historia 20.05.06, 15:13
      Z tego co piszesz, to zrobili z ciebie doslownie niewolnice do poniewierania.
      Dlaczego z nimi mieszkalas? Jak reagowal twoj maz?

      Rozumiem, ze po dlugich upokorzeniach zerwaliscie z nimi kontakt, ale przede
      wszystkim - dlaczego sobie na nie pozwalaliscie?
    • g0sik Re: moja smutna historia 20.05.06, 15:16
      Na początek przypomnij swój poprzedni nick.... Zapomniałaś jeszcze dopisać, że
      teściowa ma za złe, że jesteś starsza od jej syna i że nie chciała odwiedzić i
      poznać Twoich rodziców jak przyjechała do Polski...
      To Ty a nie teściowa odpowiadasz za stan zdrowia ojca. Skoro wiedziałaś, że ma
      słabe serce po co obarczałaś go swoimi problemami? Jeszcze by brakowało żeby
      teściowa odpowiadała za to że jej zakompleksiona synowa nie potrafi rozwiązywać
      własnych problemów....



    • listopadowa3 prosze nie rzucac blotem to do gosika 20.05.06, 15:24
      • ezdunek Re: prosze nie rzucac blotem to do gosika 20.05.06, 15:50
        a synowa to kukiełka,którą można dowolnie poniewierać?Niestety,ale ciężko mi
        współczuĆ w takiej sytuacji.Czasy niewolnictwa przeminęły z wiatrem i jeśli ktoś
        pozwala na upokarzanie (i to długie),to musi mieć pretensje do siebie.I jeszcze
        to oskarżenie teściowej o zawał ojca.Jesteś śmieszna."Gdyby teściowa mnie tak
        nie raktowała,mój ojciec nie dostałby zawału".Jezu.Przyjęłaś postawę osoby
        pokrzywdzonej,która nie dostrzeże błędów swoich i najbliższych,ale u innych jak
        najbardziej.Skoro tak łatwo zrzucasz odpowiedzialność na innych,to może do
        rodziców masz żal,że wychowali cię a niemotę,która pozwala robić z siebie
        niewolnicę?
        • listopadowa3 Re: prosze nie rzucac blotem to do gosika 20.05.06, 15:59
          sytuacja nas zmusila do wspolnego zamieszkania,nigdy wiecej!
          • ezdunek Re: prosze nie rzucac blotem to do gosika 20.05.06, 16:17
            sytuacja sytuacją,być bezwolnym i pozwalać innym na chamstwo i rozkazywanie to
            coś innego.Ale po raz kolejny to wina czegoś lub kogoś innego,ty jesteś kryształowa
            • annajustyna Ok, dziewczyny... 20.05.06, 16:21
              A moze nie miala wyjscia ze wzgledu np. na prace i musiala mieszkac z ta pania z
              piekla rodem? Na pewno stres zwiazany z ciezka sytuacja corki "pomogl" sercu
              taty, a le na wyrzuty sumienia tesciowej bym nie liczyla ani nawet nie wymagala.
              Po prostu ma wstretny charakter i powinno sie jej unikac. A co do bypassow
              -wiem, ze latwos ie pisze, ale wg dzisiejszej kardiochirurgii to zabieg
              standardowy i na pewno sie uda (swoja droga potrzebowaloby ich mnostwo ludzi w
              wieku naszych rodzicow, ale niestety nie ma tradycji ani mozliwosci badan
              profilaktycznych...).
              • ezdunek Re: Ok, dziewczyny... 20.05.06, 16:48
                ty zdaje się nie rozumiesz.Wiele osób mieszka z rodzicami/teściami i często jest
                ciężko.I często konflikty są winą teściów.Ale jeśli ktoś sam jest słaby i
                pozwala sobą pomiatać(a wiadomo,że to idzie małymi krokami,czyli zaczęło się od
                drobiazgów) przez TRZY LATA,to niech nie oskarża całego świata o swoje
                nieszczęście.Zacisnąć zęby i odejść.Ale do odejścia też trzeba mieć charakter
              • listopadowa3 Re: Ok, dziewczyny... 20.05.06, 17:23
                annajustyna wyjelas mi to z ust
    • listopadowa3 ja poprosze zeby p.Ezdunek sie nie wypowiadala 20.05.06, 17:36
      • herrenna Re: ja poprosze zeby p.Ezdunek sie nie wypowiadal 20.05.06, 19:04
        a czemu niby mialaby sie nie wypowiadac? to nie jest watek prywatny wiec kazdy
        moze. Że nie po twojej mysli idzie watek, to od razu problem? Ja tez uważam, że
        twoj ojciec nie mial zawału przez tesciowa, to smieszne. Jesli tak by bylo, ze
        stres jest wyłącznym winowajcą zawałów, to szybciej by zawał mieli rodzice,
        ktorzy traca dziecko, bo to jest powazny problem a nie konflikt z tesciowa
    • dwazera ezdunek ma rację 20.05.06, 19:06
      Teściowa jest winna chorobie człowieka, którego na oczy nie widziała.
      Posłuchaj sama siebie.
      Twoja teściowa może być wredna i złośliwa, ale nie można obwiniać jej o wszystko!
      Twój ojciec martwił się o Ciebie, jasne, ale, jak już ktoś wspomniał, kłopoty z
      sercem musiał mieć wcześniej.
      Zgodnie z Twoją logiką, to choroba ojca powinna być TWOJĄ winą, a nie teściowej.
      Bo to przez Ciebie, Twoje kłopoty, itd. Ale wygląda na to, że Ty lubisz obwiniać
      innych, a nie siebie.
      A na bycie ofiarą pozwalamy sami. Obwiniaj wciąż innych, a nie siebie, a daleko
      zajdziesz.
      • listopadowa3 ojciec nigdy nie mial klopotow z sercem 20.05.06, 19:57
        • burza4 Re: ojciec nigdy nie mial klopotow z sercem 20.05.06, 20:23
          widocznie nie wiedział, że ma; mało facetów w średnim wieku systematycznie bada
          sobie cholesterol, ciśnienie itd a jeszcze mniej coś z tym robi - wprowadza
          dietę, rzuca fajki, czy zaczyna uprawiać sporty zamiast oglądać mecze w TV. Nie
          ma możliwości, aby JEDYNIE stres był powodem choroby, no i żaden stres bez
          innych czynników w 3 lata nie załatwiłby mu serca na tyle, żeby potrzebne były
          bypassy. Gdyby tak było - na serce padłaby większość samotnych matek po
          rozwodzie, zdradach, porzuceniu, a jak np. mieliby przetrwać ci, którym ktoś
          umarł? porównaj ich poziom stresu z tym, który wywołuje martwienie się, że
          dziecko ma wredną teściową. Przykre, acz niezagrażające życiu, więc i poziom
          stresu odpowiednio niższy.

          Ale zdaje się, że tobie bardziej pasuje wersja o winie teściowej?
        • me_mme Re: ojciec nigdy nie mial klopotow z sercem 20.05.06, 20:35
          Być może miał, tylko nie zdiagnozowane i nie leczone, nie wiedział o nich.
          Ludzie o silnym i zdrowym sercu nie dostają zawału tylko na skutek stresu. Gdyby
          tak było to (jak ktoś już słusznie zauważył) wszyscy rodzice, którzy stracili
          dziecko w wypadku, czy z powodu nieuleczalnej choroby dostawali by automatycznie
          zawału i do tego śmiertelnego. Bo przecież patrzenie na śmierć dziecka jest o
          wiele większym stresem niż informacja o tym, że dziecku źle u teściów.
          Najprawdopodobniej Twój tata był już chory, a nerwy mogły jedynie pogorszyć jego
          stan.
          Współczuję Ci bardzo z powodu choroby ojca, bo to jest naprawdę duże
          zmartwienie. Teraz powinnaś bardzo dbać o niego i chronić go. Musisz próbować
          tak ułożyć sobie, żeby nie miał powodu do stresu z powodu Twoich problemów.
          A teściowej nie obwiniaj, jest jaka jest, ale na pewno nie miała zamiaru wpędzać
          Twojego taty w kłopoty zdrowotne.
          • me_mme Re: ojciec nigdy nie mial klopotow z sercem 20.05.06, 20:39
            Zabrakło słowa w jednym zdaniu poprzedniej mojej wypowiedzi, więc dopisuję:

            Musisz próbować tak ułożyć sobie życie , żeby nie miał powodu do stresu z
            powodu Twoich problemów.

    • apple19 Re: moja smutna historia 21.05.06, 12:57
      listopadowa3 napisała:

      > napisze dla Was moja historie:krotko i zwiezle!


      Jest takie powiedzenie że"jak g... nie umie pływać to mówi że woda za rzadka"
      Ty tez tak sie zachowujesz.Rozumiem ze ktos może ci dokuczac,ze ktos moze
      poniewierac ale nie rozumiem ze można w tym tkwic przenosic na rodziców i jescze
      twierdzic ze sa chorzy przez te sytuacje.Nieprawda,ojciec jest twoj chory przez
      ciebie bo jesli sie zakłada rodzine to trzeba byc odpowiedzialnym i robic tak
      aby sie usamodzielnic i nie przelewac problemow na schorowanych
      rodzicow.Poprostu nie dorosłas do małżeństwa.Tesciowa to juz inny problem.Wcale
      nie musisz u niej mieszkac a jesli juz to 50/50 mozna ci uwierzyc ze jestes ok
      skoro tak sprytnie potrafisz przelewac winy na innych.Czy ty sama jestes w
      porzadku?Swaci to nie rodzina i nie koniecznie musza ze soba utrzymywac kontakty.
    • chicarica Re: moja smutna historia 21.05.06, 13:18
      Proponuję poczytać wątki panienki o nicku "juzlato" i "wiosenna". To znowu ona,
      już ze 2 lata tu występuje. Dziewczyna jest dość znana na forum Gazety, ma chyba
      jakiś problem psychiczny, rozpamiętuje przeszłość i pielęgnuje w sobie złość,
      szuka dla siebie potwierdzenia na forum, a jak tylko w jej wątku wpisze się ktoś
      kto ma inne zdanie od niej samej, to sypią się na niego bluzgi.
      • g0sik Re: moja smutna historia 21.05.06, 13:25
        No właśnie wiosenna....Nie mogłam sobie przyponieć tego nicka, bo styl pisania
        i biadolenie są bardzo charakterystyczne. Łolaboga teściowa nie chce utrzymywać
        kontaktów z moją mamusią i tatusiem....
        • listopadowa3 polskie spoleczenstwo!o zgrozo! 21.05.06, 14:53
          • kiecha3 jak ci tak żle... 21.05.06, 15:24
            .. to zamiast biadolić zajęłabys się czymś pożytecznym... zajmij się teraz
            chorym ojcem.. bo nie ważne, czyja wina była/jest... teraz wazne żeby twój
            ojciec się nie denerwował..

            swoją droga weszłas na otwrte forum, piszeswz post otwarty .. nie masz prawa
            zabraniać wypowiadać sie...

            moim zdaniem masz koszmarne problemy z samooceną ( ja to czysta jak łza a
            wszyscy na mnie plują i nikt mnie nie lubi)... nigdy nie jest tak że jedna osoba
            jest winna wszystkiemu, a druga niczemu...

            powiedz mi czemu, na początku udawałas przed ojcem że jest dobrze..a nagle
            przestałaś... skoro go okłamywałaś... skąd wiesz że bardziej nieprzejał sie
            twoim kłamstwem??? niż sytuacją z tesciową???
            • listopadowa3 Re: jak ci tak żle... 22.05.06, 22:07
              ok,moze nie jest tesciowka winna w 100% chorobie mojego ojca ale swoje dodala i
              to nie malo!
Pełna wersja