Dodaj do ulubionych

Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos.

06.07.06, 19:36
No wlasnie, jestem. Najlepszy przyjaciel mojego A. wlasnie obronil dzis
doktorat. Chlopak jest bardzo ambitny, ma wszystko poukladane, wrecz
perfekcjonista. Problem w tym, ze doktoranckie zaczynal z moim A.

A u nas nic, cisza. 70 stron pracy napisane. na reszte nie ma czasu, pomyslu,
nie wiem...

Szlag mnie trafia, bo ja takze jestem perfekcjonistka - jak cos ma byc
zrobione, ma byc zrobione. Moze nawet po trupach. Trudno.

A. strasznie sie cieszy ze M sie obronil, a mnie szlag trafia. Dzisiaj mamy
isc z nim swietowac. Jak widze, jak mojemu ciezko idzie pisanie i badania,
sama mam dosc (doktoranckie zaczynam w styczniu). Nie mam zadnego wzorca, za
to sama zaczynam miec watpliwosci -moze ja tez nie poradze sobie z tym wszystkim.

A temu M. wszystko wychodzi, rozumiecie??? Jak tak mozna? Ludzie przeciez nie
sa idealni - no moze z wyjatkiem niego. Zaraz chyba zaczne tego gwiazdora
nienawidziec, i moj A mnie zostawi bo to jego najlepszy przyjaciel.

Alez ja mu zazdroszcze, chyba zaraz zzielenieje...
Obserwuj wątek
    • domi_mikolka Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 06.07.06, 19:49
      może coś na uspokojenie, albo wizyta u specjalisty?
    • oelefante Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 06.07.06, 20:42
      A po co Ci te dwie literki przed nazwiskiem? Może on tak naprawdę ich nie chce,
      tylko czuje się przez Ciebie zmuszany? Kupcie sobie tytuł i będziesz miała w
      domu hr. A. ;)
      -------
      Chcesz mieć bliźnięta? Jedz nabiał
      Karmienie piersią zapobiega moczeniu nocnemu
      Nie chcesz przytyć? Wyłącz klimę
      KopalniaWiedzy.pl - medycyna, psychologia, biologia, IT
    • paul_ina Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 06.07.06, 20:54
      Gratulacje dla M.

      Sama nie jestem zwolennikiem po trupach byle do przodu, ważne aby być szczęśliwym, a dr przed nazwiskiem nie da Wam ani szczęścia, ani pieniędzy.
    • szara82 Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 06.07.06, 20:59
      Athandavan, jeśli jesteś taką perfekcjonalistką jak piszesz to doktorat zrobisz raz dwa. A Twój A. to nie Ty, każdy w swoim czasie do różnych rzeczy dochodzi. Możesz też przemyśleć czy chcesz doktoratu. A ja Cię rozumiem - można chcieć!
      • willow25 Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 06.07.06, 21:29
        ojej,tyle jest rzeczy wazniejszych w zyciu niz tytul,wazne ze cie kocha!A
        pisanie jakos dokonczy,moze kumpel go zmobilizuje
    • annubis74 zawiść? 07.07.06, 10:09
    • athandavan Dziewczyny, sorki za te bzdury co to wczoraj 07.07.06, 10:31
      napisalam. Musialam byc w jakims strasznie ciemnym tunelu.

      Milego dnia i dzieki za wszystkie odpowiedzi. szczegolnie ta ostatnia. kubel
      zimnej wody, ale co ja na to poradze. zawisc to tez ludzkie uczucie, a homo sum
      et nihil humani a me alienum esse puto...
    • athandavan Gwoli wyjasnienia: 07.07.06, 11:07
      na prawde nie zalezy mi na tytule a. raczej chodzi, ze ta cala rozgrzebana
      sprawa to takie nieustajace wyrzuty sumienia. to rzeczywiscie moze skutecznie
      uprzykrzyc zycie. ja juz bym wolala one way or the other, ale zeby przynajmniej
      bylo wiadomo, ze do przodu, ze zaczynamy cos nowego. doktorat to nie wszystko.
      do tego dochodzi praca nad projetkami, prowadzenie zajec na uniwerku. a. nie
      potrafi powiedziec nie swojemu pracodawcy, mehmooda stac bylo w pewnym momencie
      na doze zdrowego egoizmu zeby dokonczyc pisanie.

      wczoraj rzeczywiscie dlugo na ten temat rozmawialismy. przyznalam sie do moich
      obaw i okazalo sie ze a. je podziela. tez sie boi ze nie da rady, wkurzaja go te
      wszystkie docinki na uniwerku w stylu: teraz twoja kolej. ciezko byc 'tym
      drugim'. oboje jestesmy dumni z sukcesu m., na prawde - ciezko na to pracowal.

      dzis bedziemy sie jednac.

      • loorien Re: Gwoli wyjasnienia: 08.07.06, 13:30
        no cóż może kolega po prostu ciężej pracował - nie ma co się na niego wkurzać
        tylko pogonić do roboty narzeczonego. Doktorat to ciężka praca wiem coś o tym,
        sama złożyłam niedawno pracę i widze jaką to zawiść wzbudza u tych, którzy
        teoretycznie powinni to zrobić przede mną a są w lesie
    • 82t82 Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 07.07.06, 14:27
      ludzie,do psychologa!!!!!!!!!!jak mozna miec w ogole w sobie takie uczucia i
      mysli???w glowie mi sie to nie miesci.Zamiast mu pogratulowac to zawisc do tego
      stopnia ze trzeba bylo o tym nsa forum napisac...przerost ambicji i
      uzaleznienie opinii o sobie i partnerze na podstawie sukcesow - a to
      podejrzewam dopiero poczatek....I wy chcicie byc ze soba szczesliwi?przeciez wy
      nawet nie jestescie szczesliwi sami ze soba, a co dopiero razem. A co bedzie
      jak za dwa lata M. bedzie prezesem jakiejs spolki a twojego meza zwolnia z
      pracy? powiesisz sie? zastrzelisz meza? a moze zostawiz go i pojdzisz do M.
      zeby to on swoimi sukcesami podbudowywal twoje ego? lol
      1)naucz sie kochac siebie (tu raczej potrzebny bedzie psychlog, bo zeby zrobic
      to samemu trzeba miec mocna psychike, a wy raczej takiej nie macie - wiekzosc
      pracoholikow i ludzi UZALEZNIONYCH od sukcesu jest bardzo krucha psychicznie
      wbrew pozorom)
      2)naucz sie kochac meza a nie jego sukcesy

      p.s. "prawdziwa milosc to milosc pomimo wad, a nie dla zalet"- przemysl to sobie
      p.s.2 na 99% nie zrobisz nic zeby sie zmienic, a wszystko co napisalem
      wysmiejesz lub wlozysz miedzy bajki, jednym slowem dalej bedziesz sfrustrowana
      kobieta ktora chyba jednak pogubila sie troche w hierarchiach sukcesow zyciowych
      pozdro
      • athandavan Do 82t82 07.07.06, 15:44
        1. Wiem, ze potrzebny mi psycholog. Kiedys mialam anoreksje i rok terapii. Ale
        widac nie wszystko 'do konca' sie wyleczylo i przerost ambicji dalej powoduje
        frustracje i dolki.

        2. Napisalam na forum bo musialam gdzies o tym powiedziec. Nie mam teraz
        mozliwosci pojscia na terapie.

        3. Twoja diagnoza jest pewnie dobra, ale przez jakies dwa ostatnie lata wszystko
        bylo w porzadku. Wiec myslalam, ze mi minelo. Moze sie tylko oszukiwalam, a
        wczorajszy dzien tylko to potwierdzil.

        4. My jestesmy ze soba szczesliwi. I kocham meza. Niezaleznie od jego sukcesow.
        Ale 82t82 - jak ty bys sie czul/a bedac caly czas porownywany/a do kogos
        lepszego od siebie??? Juz nawet w zarty czasem nie mamy sil tego wszystkiego
        obracac. Rozumiesz?

        5. powiesisz sie? zastrzelisz meza? a moze zostawiz go i pojdzisz do M.
        > zeby to on swoimi sukcesami podbudowywal twoje ego? lol
        Daj spokoj. Wlasnie tego mi teraz trzeba.
        • dunia77 Re: Do 82t82 07.07.06, 16:29
          Nie przejmuj sie. Ciekawa jestem, czy ktoras z tych madrali kiedykolwiek
          pracowala naukowo ? Ja - tak sie sklada - obronilam doktorat niecaly rok temu i
          doskonale pamietam presje jaka wywiera na czlowieka otoczenie (ma byc tak szybko
          i perfekcyjnie jak tylko sie da, czasy kiedy prace pisalo sie 10 lat juz
          daaaawno minely). W dodatku wlasciwie wszyscy w Twoim otoczeniu sa
          ponadprzecietnie inteligentni i pracowici. To czasami po prostu moze dac w kosc...

          W zyciu nie zrozumieja tego paniusie, ktore cale zycie przerzucaja papierki w
          biurze...
          Zycze powodzenia Tobie i Twojemu mezowi. Pamietaj, doktorat nawet najszybszy i
          najlepszy, to tylko poczatek kariery. Najwazniejsze, co sie z tym dalej zrobi.
          A zazdrosc to normalne i ludzkie uczucie, trzeba je tylko utrzymywac na takim
          poziomie, zeby nie zatrulo Wam zycia.
          • annubis74 Re: Do 82t82 07.07.06, 16:32
            tak mnie zastanawia, poza wątkiem, po co Wam te doktoraty - trochę znam realia
            związane ze srodowiskiem akademickim i sytuacją na uczelniach, baaardzo mały
            procent doktorantów ma szanse na kontynuowanie kariery naukowej na uczelni, a
            szkoły prywatne też cienko przeda bo idzie niż...
            • dunia77 Re: Do 82t82 07.07.06, 16:34
              Widac od razu, ze znasz tylko polskie realia, bo na zachod od Odry pracy dla
              naukowcow nie brakuje...
          • athandavan dunia77 - dziekuje z calego serca. 07.07.06, 17:05
            wlasnie o ta presje mi chodzi... nie wiem czy wytrzymam. tym bardziej nie wiem
            tego teraz, jak patrze gdy koledzy po fachu 'przesladuja' mojego meza. nie wiem,
            czy sie nadaje. wszyscy wokolo rzeczywiscie wydaja sie byc super inteligentni i
            pracowici, i czasem mam wrazenie, ze trafilam na te studia czystym przypadkiem.

            a wczoraj rzeczywiscie wyszlo moje najgorsze 'ja' i az mi wstyd jak dzis czytam
            te glupoty...

            • dunia77 Re: dunia77 - dziekuje z calego serca. 07.07.06, 17:37
              Mysle, ze w takim otoczeniu bardzo ciezko czasem zachowac zdrowe podejscie do
              tego co i po co sie robi... ja sama najlepiej wiem, jak ciezko czasem przestac
              sie porownywac do swoich kolegow. Zapewniam Cie jednak, ze to jest normalne,
              kiedy czasem ktos sie bardziej do mnie otworzy, to tez przyznaje, ze ma z tym
              problem... taka juz chyba specyfika tej roboty ;-(
              Mimo to nie chcialabym chyba jednak zadnej innej :-)

              A tak w ogole to moj maz tez jest naukowcem i wlasnie konczy pisac prace, a wiec
              rok po roku mamy niezly mlyn, wyobraz sobie ;-(

              A co do wczoraj - to tylko pomysl, ze moglas cos nagadac M. - to juz lepiej, ze
              wyzylas sie na forum ;-)
      • annubis74 Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 07.07.06, 16:09
        82t82 napisał:

        > ludzie,do psychologa!!!!!!!!!!jak mozna miec w ogole w sobie takie uczucia i
        > mysli???w glowie mi sie to nie miesci.Zamiast mu pogratulowac to zawisc do
        tego


        wyluzuj, kazdy z nas od czasu do czasu pewnie tak ma, nikt nie jest święty,
        dlatego pewnie doświadczamy takich niższych" uczuć.
        a dlatego łatwiejna forum bo łatwiej takie rzeczy powiedzieć obcych, których
        opinie zawsze da sie zignorować
    • miska77 Re: Jestem zazrdosna. O cos, nie kogos. 07.07.06, 15:31
      moj szwagier przez pierwsze 2,5 roku studiow doktoranckich bardzo sie stresowal,
      chcial przerywac bo nie wychodzily mu badania, moj tesc bardzo go pocieszal i
      mowil, ze to jest nowy projekt i ma prawo nie wychodzic ale nie powinien rzucac
      studiow. W obecnej chwili moj szwagier otworzyl juz przewod i niebawem bedzie
      koniec bo wyniki ok rok temu zaczely byc pozytywne :-)

      Zycze wytrwalosci a z mezem nic na sile, ja tak mialam ze swoja magisterka...
      dluga droga...
      :-)

      Pozdr,
      Ewa
    • pcat zazdrość - straszna rzecz 08.07.06, 00:12
      .
      • ojejkuniu niekoniecznie 08.07.06, 13:52
        zdrowa zazdrość działa mobilizująco.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka